!

ZAPRASZAM NA ODCINEK SPECJALNY WALENTYNKOWY- TOTALNEJ PORAŻKI GORĄCZKI ZŁOTA!



ZWIASTUN

Total Drama Gold Rush

Total Drama Gold Rush

Totalna Porażka: po drugiej stronie reality-show

Totalna Porażka: po drugiej stronie reality-show
Nota autorska: PISZCIE W KOMENATARZU - KTO JEST ZA TYM, ABY BLOG ISTANIAŁ, A POSTY BYŁY UDOSTĘPNIANE RAZ NA JAKIŚ CZAS? PRZEPRASZAM ZA ZWŁOKE. CIESZĘ SIĘ, ŻE MOGŁAM WAS USZCZĘŚLIWIAĆ :-D

Szukaj na tym blogu

wtorek, 25 kwietnia 2017

Odcinek 5 – TPGZ-TDGR „Morska zagłada”



Odcinek 5 – TPGZ-TDGR „Morska zagłada”


 „Ostatnio w Totalnej Porażce: Gorączce Złota…” zaczął Chris stojąc, gdzieś w lesie „Przy pomocy rzutu monety, uczestnicy udali się do dwóch niebezpiecznych sektorów wyspy- czarnego lasu i zlodowaciałego pagórka. Były pewne komplikacje. Ostatecznie przegrała drużyna Pazernych Delfinów gubiąc przy tym dwóch swoich zawodników. Jednak Shawn się odnalazł, ale był problem z Maxem” poczuł w sobie złość „Który narobił potem wielkich szkód i zamieszania! I chciał mnie zamrozić! Musiał wylecieć! Musiał! Musiał!” tupnął nogą. Za chwilę złapał oddech i się uspokoił „Jestem dalej przerażony. Na szczęście mój wierny przyjaciel Chef, mnie osłonił. Jestem mu wdzięczny. Mam pewną nauczkę na przyszłość i czegoś się nauczyłem” wyciągnął kartkę i długopis „’Nie dawać szans na wygraną złowieszczym charakterom…’ ”zaczął pisać, ale się zawahał „Hmm, tylko, że tacy podnoszą oglądalność” kontynuował pisanie ‘…Nie dawać szansa na wygraną złowieszczym charakterom…którzy czyhają na twoje życie, albo takim, co narobią niewypłacalnych szkód.’ ” dodał, a następnie schował kartkę i długopis. Spojrzał z powrotem prosto na kamerę „Po całym incydencie z Maxem, kiedy już opuścił wyspę przedstawiłem uczestnikom nową zasadę- kto znajdzie sztabkę, będzie w finale. Pierwszego do tego drużyna Wygłodniałych Łabędzi wystawiła Dave. Czy sobie poradził przez tą noc? Czy Dave wróci żywy? Czy dzisiaj będzie spokojny dzień? To wszystko teraz w Totalnej Porażce… Gorączce… Złota!”

Czołówka: Nie czekaj, bo…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze)

zgubi Cię los,
(Jedni, śmieją się z drugich)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Niektórzy się uśmiechają, a drudzy są zezłoszczeni)

Nie czekaj, bo…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja)

wypadniesz stąd,
(Chris klika na pilocie guzik)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Chef trzyma tace z piankami)

Do celu dąż, bo wtedy…
(Pokazana jest cała wyspa)

będziesz na pewno sławny!
(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku)

TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA


Nad ranem, Dave jeszcze krążył wśród mrocznych, wąskich korytarzy w podziemiach. Kiedy szedł, nic nie widział, bo było tak ciemno. Ani jeden promyk światła się znikąd nie przedostawał „Szukam i szukam i tego nie ma. Jest za ciemno!” narzekał krążąc cały czas. Poczuł, że coś go polizało „Chuj!” jęknął z obrzydzeniem „To ślina! Aaahh!” uciekł przed siebie przerażony, nie wiedząc, co tak naprawdę spotkał.

Rano, Chris stał na plaży. Chwycił za swoje walkie-talkie „Wszyscy Pahkitew’owicze proszeni są na plażę na poranne wyzwanie!” walkie-takie było połączone z głośnikami, na całej wyspie.

Po paru chwilach wszyscy przyszli oprócz Dave

Chris zaczął liczyć wszystkich czy dotarli. Coś mu jednak nie pasowało. Spróbował przeliczyć jeszcze raz „Jeden… dwa… trzy… kogoś mi brakuje”

Ella podniosła rękę, a za chwilę opuściła „Zapomniałeś Chris? Dave jest w podziemiach i szuka sztabki”

Gospodarz zorientował się, że wprowadził nową zasadę i puknął się szybko w czoło. Wyciągnął pilota naciskając na przycisk

„Już się starzeje męczyciel” szepnęła Jo do Dawn, która stała obok

W piasku otworzyła się zapadnia i wypchnęła Dave w powietrze, po czym szybko się zamknęła. Chłopak upadł na piach jak skała. Był sparaliżowany. Rękami trzymał się mocno swoich kolan. Jego źrenice były rozszerzone. Ubrania miał obdarte i był cały mokry.

„Dave?” spytał Mike i podszedł do niego. Zaczął machać chłopakowi przed oczami, ale to nic nie pomagało

Shawn, Samey i Ella, przełknęli ślinę jak zobaczyli Dave w jakim jest stanie

Chris tylko zmarszczył brwi „Nic mu nie będzie” dodał po chwili

„Brud… ślina… ciemność… ohydztwo!” wymamrotał Dave leżąc wciąż na ziemi

„Wstawaj, mamy wyzwanie” powiedziała Courtney, po czym oparła rękę na biodro

Dave o resztach sił wstał na nogi „Potrzebuję kąpieli!” jęknął i spojrzał na swoje ręce. Następnie zauważył wodę i zmierzył w danym kierunku. Wskoczył szybko do wody  „Jaka ulga! Tego mi było trzeba!” ucieszył się, przesiadując w wodzie

„Wracając do naszego wyzwania to pierwszym waszym zadaniem będzie przeszukiwanie głębin tego pięknego jeziora” wskazał na wodę, w której siedział Dave

„Znowu jakieś zabawy w wodzie?” spytała Samey po czym przewróciła oczami

„Tak” odpowiedział szybko gospodarz „Najlepsze zabawy są wtedy kiedy wiem, gdzie największe bywa niebezpieczeństwo” dodał z uśmiechem „Na dnie tego jeziora żyję sobie pewna małża, która skrywa w sobie perłę. Każda osoba z drużyny będzie musiała zanurkować i szukać danej perły. Zmieniać będziecie się co 5 minut” z piasku wysunął się telewizor” Licznik da wam znać, kiedy macie wypłynąć i zamienić się z daną osobą. Na samo wypłynięcie macie 30 sekund. Jeśli osoba, której skończył się czas nie wypłynie w przeciągu tych 30 sekund, za nie posłuszne zachowanie, usiądzie sobie na pieńku i nie będzie brała udziału w wyzwaniu numer dwa, co osłabi drużynę o mniejszą ilość osób. Osoba, która pierwsza znajdzie perłę, zapewni drużynie przewagę, no chyba, że znajdzie perłę po czasie 30 sekund, to wtedy automatycznie wygrywa drużyna przeciwna i też wtedy zyskuje przewagę. Możecie wypływać na powierzchnie parę razy i łapać powietrze, ale i tak pilnujcie czasu. Żeby nie było nudno, do jeziora wpuściliśmy nowe zwierzątka, które mogą nieco utrudnić szukanie”

Dave rozszerzył oczy i wyszedł prędko z wody

Chris wyciągnął zza pleców parę obrazków „Przeszkodami w szukaniu perły mogą stać się: mureny- bezłuskie zwierzątka, stanowiące zagrożenie dla kąpiących się i nurków przez dotkliwe ugryzienie, szkaradlice- jadowite zwierzęta, obdarzone przez naturę śmiercionośną bronią chemiczną, przez co ból jest trudny do zniesienia, stożki- ślimaki, które mają toksyczne muszle, co przyczynia się do tego, że zabiją człowieka w kilka minut, Glaukus Atlanticus- Niebieskie smoki- ślimaki, toksyczne, małe oraz szkodliwe i minogi- równonogi olbrzymie, które wyglądają jak prehistoryczne, na nie również radziłbym uważać” pokazywał na obrazkach jak wygląda każde ze zwierząt

Wszyscy po takiej ilości informacji zaczęli trzęść się jak z zimna. Nawet Jo, która próbowała być twarda, tym razem miała mętną minę. A Shawn ze strachu w niekontrolowanym tępię obgryzał paznokcie.

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn mrugnął i się trząsł „To zabójstwo!” krzyknął „Jeszcze gorsze niż atak zombie! Chyba, że te zwierzęta morskie będą zombie! Aaahh!” chwycił się za głowę*
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Widzę po waszych minach, że podoba wam się dzisiejsze zadanie” Chris wyśmiewał się ze wszystkich „Dam wam jednak pewną podpowiedź, gdzie szukać perły. Pinctada Maxima, to powinno ułatwić wam zadanie. A teraz powiedźcie mi, kto idzie pierwszy? Łabędzie?” popatrzał na ich przerażone miny „Delfiny?” odwrócił wzrok na nich

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*
*Duncan był zdziwiony „Chrisowi się już w głowie poprzewracało. Wysyła nas na śmierć. Tym razem nie wystąpię jako pierwszy dla Courtney” po chwili jego mina sugerowała, że jest zakłopotany „Tylko, że jak jej inaczej zaimponować?” zamknął oczy i je zacisnął „Grr”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Courtney wystraszona jak wszyscy, spojrzała na swoją drużynę „Kto idzie pierwszy?” zobaczyła, że każdy cofnął się o krok do tyłu, jedynie Duncan był bardzo zdezorientowany, co zrobić „I tak będziemy musieli to spróbować przetrwać” przełknęła ślinę „J-ja pójdę pierwsza” bardzo niechętnie wskazała na siebie i podeszła bliżej wody. Spojrzała na taflę i przełknęła jeszcze raz ślinę

Scott był zaskoczony, że Courtney się zgłosiła jako pierwsza. Spojrzał na nią nie pewnym wzrokiem. Po prostu się zmartwił „Wiecie, co, j-ja…”

„Ja idę pierwsza” wystąpiła Dawn oraz przerwała Scottowi. Była najmniej wystraszona. Podeszła do tafli wody

Scott zdziwił się i jeszcze bardziej zaniepokoił, ale postanowił nic więcej się nie odezwać

Chris wyciągnął z kieszeni stoper „Na miejsca… gotowe… s-st…”

„Mam pytanie!” przerwała szybko Courtney „Dlaczego nie powiedziałeś nam żebyśmy się przebrali w stroje kąpielowe?”

Chris przewrócił oczami „I tylko tym pytaniem przerywasz wyzwanie Courtney?” spytał z irytacją w głosie „Nie chciałem, żebyście marnowali czasu na przebieranie się” uniósł wyżej stoper „Czas, start!”

Na liczniku wyświetliło się pięć minut czasu. Courtney i Dawn wskoczyły do wody. Obie od razu zanurkowały na samo dno. Dawn chwyciła się pod wodą za wodorosty i zaczęła się rozglądać, Courtney za to przemieszczała się z miejsca na miejsce szukając małży. 

Na plaży rozległ się dźwięk telefonu. Chris szybko chwycił za smartphona z kieszeni „Halo?” spytał niepewnie „Don?!” zdziwił się „Jak to ukradłem Ci zadanie? …  Że są podobne? To że nurkują to nie oznacza od razu, że zgapiłem! U Ciebie mieli butle z powietrzem u mnie nie ma takich luksusów!” zły odsunął telefon od twarzy „Nie mam czasu na rozmowy Don!” upuścił smartphone, który upadł na kamień. Od razu urządzenie uległo zniszczeniu- pękła szybka i przestało działać.

„Nie mogłeś się po prostu rozłączyć?” zdziwiła się Samey, kiedy Chris zachowywał się dziwnie

„Eee” zakłopotał się gospodarz „Mogłem, ale nie chciałem!” oburzył się „Dość tym pytań!”

Courtney wypłynęła na powierzchnie, łapią przy tym powietrze „Tam… tam na dnie nic nie ma! Pustka! Zero!”

„Nie byłbym taki pewny” odparł Chris. Wyciągnął zza plecami pilota i nacisnął przycisk, tak aby inni nie widzieli

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Chris się skrzywił „Znowu zapomniałem o włączeniu czegoś!” puknął się w czoło „A potem się dziwie, że zastępują mnie innym prowadzącym” oparł ręce na biodra „Don, jeśli to oglądasz to nie masz prawa się śmiać ze mnie!”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Courtney masz jeszcze dwie minuty!” poinformował ją Mike

Dziewczyna tylko skinęła głową i znowu zanurkowała. Pod wodą zaległo się od różnych niebezpiecznych stworzeń morskich.

Dawn uśmiechnęła się i podpłynęła do niebieskiego ślimaka. Wystawiła rękę, aby zabrać ślimaka, ale bezkręgowiec dziabnął ją i szybko odpłynął. Dawn zaczęła się dusić, szybko wypłynęła na powierzchnie i wyszła z wody „Aaaahh!” wydobył się z niej krzyk, a jej twarz napuchnęła. Położyła się na piasku i zaczęła się turlać „Aaahhh!” krzyczała dalej, a wszyscy tylko ją z obawą obserwowali

Chris wrednie się uśmiechnął „Widzę, że Niebieski Smok zrobił swoje. Dawn przykro mi, ale wyszłaś przed czasem. Zajmij miejsce na pieńku!”

Dawn przestała się turlać. Jej twarz zrobiła się całkowicie czerwona, a na rękach pojawiła się wysypka „To nie zwierzęta! To są potwory!” wstała i zajęła miejsce na pieńku „Kiedy mi to zejdzie?”

„Trudno powiedzieć” Chris tylko wzruszył rękami „Zostało 30 sekund do wypłynięcia”

Jo skrzyżowała ręce i pokręciła głową „Jak jej się nie udało, to będzie ciężko” mruknęła pod nosem

„Courtney, wychodź!” krzyknęła Ella do wody

Courtney pod wodą szybko ruszyła na powierzchnię. Poczuła, że koło jej nogi przepłynęła murena. Kopnęła zwierzątko i wyszła normalnie z wody „Nie udało mi się nic znaleźć” westchnęła i dołączyła do drużyny

Chris popatrzał na Courtney ze zdziwieniem „Jak to udało Ci się wyjść z tego bez szwanku?”

Courtney uśmiechnęła się i skrzyżowała ręce „Ha! Trzeba być zwinnym!” nagle zamknęła oczy i osunęła się na piasek

„Jeśli nie wstanie w przeciągu paru sekund to nie będzie brała udziału w drugim wyzwaniu” oznajmił Chris

Courtney natychmiast się podniosła „Nic mi nie jest!” poszerzyła oczy, a następnie się pochyliła, ale stała na nogach

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Courtney opuściła ręce „Brak mi sił. Czuję się strasznie zmęczona” przymknęła oczy „Czyżby przez tą głupią rybę… zwierzę?”
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Kto następny?” spytał Chris

Szybko na plażę wbiegł Chef „Chris! Chris!” krzyczał. Kiedy zatrzymał się przed nim, podał mu telefon „Do Ciebie!”

„Kto znowu?” mruknął gospodarz, po czym przyłożył telefon do ucha „Halo?... Jak to mam przerwać wyzwanie?... Jest zbyt niebezpieczne?! Chyba kpicie sobie! Dobra…” rozłączył się i podał Chefowi telefon „Następnym razem jak ktoś będzie dzwonił to nie odbieraj!”

Chef parsknął i zabrał telefon „Człowiek grzecznie podaje, to jeszcze z mordą na niego” poszedł do swoich obowiązków

 „Przerywamy wyzwanie!” poinformował Chris „Władze myślą, że zdobyliśmy nielegalnie najniebezpieczniejsze zwierzęta morskie, jak tak naprawdę są to roboty” chwycił za pilota i nacisnął guzik. Popatrzał prosto na kamerę „A po przerwie- zmiana planów. Jakie to będą plany, jak myślicie? Czy dalej zostaną to zabawy w wodzie? Tego dowiedzie się po przerwie w Totalnej Porażce…Gorączce… Złota!”


PO PRZERWIE


„Więc tak jak powiedziałem- zmiana planów” zaczął gospodarz „Przez to że straciliśmy trochę czasu mogę zrobić tylko jedno wyzwanie, które będzie ostateczne i wyjawi nam, która drużyna wygra, a która przegra. Pierwsze wyzwanie nie odbyło się do końca, więc Dawn może brać udział w tym wyzwaniu. Zadanie jest bardzo proste i dziecinnie łatwe. Zwierzęta morskie zostały przeze mnie wyłączone. Kto pierwszy znajdzie perłę, jego drużyna wygrywa i ta osoba schodzi do podziemi szukać sztabki. Start!”

Wszyscy oprócz Dave, wbiegli do wody i zanurkowali. Dave tylko skrzyżował ręce i popatrzał na Chrisa

„Nie słyszałeś Dave? Idź szukaj perły” przypomniał mu Chris

„O nie! Ja już tam do podziemi nie wrócę! Dostanie się do finału w taki sposób nie jest tego warty” jęknął Dave „Plus, ta woda jest nie za czysta, już mi wystarczy kąpieli”

„Tylko że jak twoja drużyna przegra to Ciebie wyrzuci za nic nie robienie” wymamrotał grzecznie Chris „Ale no tak, w to nie powinienem się wtrącać”

Dave szybko rzucił się na wodę. Wszyscy pływali pod wodą i zaciekle szukali małży z perłą. Niektórzy, co jakiś czas wypływali i łapali powietrze. Shawn szukał wśród wodorostów, Jo wkurzona kopała z szczątki robotów- zwierząt morskich, Scott stał i się rozglądał, Samey i Dawn dołączyły do Shawna i szukały tam, gdzie on, Dave udawał, że szuka chodząc po dnie i tylko obserwując, Ella klęczała i kopała dziurę w piachu, a Mike szukał perły w robotach. Duncan spojrzał na Courtney, która źle się czuła. Courtney poruszyła rękami, żeby wypłynąć, bo już brakowało jej powietrza, jednak nie miała sił się unieść. Duncan dopłynął do niej, chwycił ją i pomógł jej podpłynąć na powietrze. Oboje złapali powietrza.

„Sama poradziłbym sobie” odparła Courtney jak tylko udało jej się chwycić oddech

„Oczywiście” parsknął „Widzę przecież, że nie najlepiej wyglądasz, a wcześniej na moment zemdlałaś” z łagodniał „Źle się czujesz?” spytał ze zmartwieniem

„Przez ostatnie zadanie straciłam całą energię w sobie, myślę, że to przez jednego z tych robotów”
 
Nagle Scott do nich podpłynął. Był wkurzony tym, że widział ich razem



„Czemu nas śledzisz?” spytał Duncan podejrzliwie

Scott nieszczerze się uśmiechnął „Tylko potrzebowałem zaczerpnąć świeżego powietrza” skłamał „Wracajcie do wyzwania, no chyba, że chcecie przegrać” dodał złośliwie i się zanurzył

„Oh, nienawidzę cię rybo-robocie” jęknęła resztkami sił Courtney „Duncan płyń szukać perły! Nie możemy przegrać”

„A co z tobą?”

„Poradzę sobie, jeśli nie znajdzie nikt z drużyny perły to pewnie reszta drużyny mnie wyrzuci za to że jestem tu, a nie pod wodą, więc rusz zadek i do roboty!” rozkazała stanowczo, a zarazem śpiąco

Duncan skinął głową i się zanurzył. Po wodą poczuł, że ktoś chwyta go za irokeza. To był Scott, który nie miał za wesołej miny. Kopnął Duncana w brzuch i popłynął w stronę dna.

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott dalej był niezadowolony „Lepiej, żeby ta podróbka kryminalisty wiedziała, że ze mną naprawdę się nie igra, jeszcze w taki sposób! To jest wojna!”

*Duncan chwycił się za bolący brzuch „Zabiję rudzielca! Jeszcze dostanie za swoje”
-------------------------------------------------------------------------------------------

Wszyscy w dalszym ciągu szukali małży i perły. Scott dopłynął i stanął za Ella. Po kryjomu wrzucił perłę do jej wykopanego dołka. Niestety jedna osoba zauważyła, co zrobił- to był Shawn. Scott podszedł do Jo. Wyciągnął pustą małżę i jej pokazał.

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott skrzyżował ręce „Podsłuchałem Courtney jak mówiła, że drużyna ją może wyrzucić. Musiałem coś zrobić i zrezygnowałem tymczasowo z szybkiego dojścia do finału” skrzywił się „Mam nadzieję, że mi się to będzie opłacało i ta różowa królewna nie znajdzie tej sztabki”
-------------------------------------------------------------------------------------------

Jo rozszerzyła oczy i wskazała na Scotta palcem. On jednak zrobił smutną minę i pokiwał przecząco głową. Wszyscy pod wodą widzieli, że Scott trzyma małżę. W końcu postanowili wypłynąć na powierzchnie.

„Masz perłę cherlaku?! Oddaj mi ją, jestem kapitanem drużyny!” warknęła Jo na Scotta

„Nie mam perły, znalazłem tylko pustą małże” udał smutnego

„Ja mam perłę!” krzyknęła wesoło Ella pokazując ją w ręku. Wszyscy oprócz Scotta, spojrzeli się na nią ze złością mając ochotę za chwilę się rzucić na nią. Elli spadł uśmiech z twarzy i szybko ruszyła w stronę plaży „Aaa!” krzyknęła jak inni chcieli ją dogonić. Wyszła w wody i dobiegła do Chrisa „Mam perłę!” zakomunikowała i podała ją gospodarzowi

Chris spojrzał na perłę i się uśmiechnął „Wspaniale! Drużyna Wygłodniałych Łabędzi wygrywa!”

Łabędzie wiwatowały, ale z mniejszym entuzjazmem niż zwykle, tak naprawdę to tylko Mike i Dave dali po sobie poznać, że są zadowoleni z wygranej.

„Dzisiaj dostaniecie specjalność kuchni- pieczone ziemniaczki w pojemniku!”

Chef przyszedł i rozdał każdemu po plastikowym pojemniku

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Ella szeroko się uśmiecha „Znalazłam perłę! Wiedziała, że to kopanie się opłaci!”

*Shawn zakłopotany drapie się po głowie „Dlaczego Scott za sabotował naszą drużynę? Czyżby wrócił do starych zwyczajów? Nie znam go dobrze, ale widziałem poprzednie sezony. Powinienem z nim porozmawiać” zacisnął oczy „A może on jest zombie? I nas sabotuje?!” przestraszył się tego, co powiedział „Tylko, że zombie nie pływają… Uh… porozmawiam z nim”
-------------------------------------------------------------------------------------------


„Dobra, Ella, czas na podziemia!” powiedział Chris

„Jej!” pisnęła, a za chwilę w piasku automatycznie otwarła się zapadnia. Ella wpadła do środka i zapadnia się zamknęła

„Pazerne Delfiny, widzimy się na ceremonii” powiadomił Chris jak to miał w zwyczaju
„Wiemy” machnęła rękom Samey

Wszyscy się rozeszli. W drodze Shawn zatrzymał Scotta „Hej… Scott?” chwycił się go za ramie

Scott zatrzymał się „Nie będę zawierać z tobą sojuszu” odpowiedział próbując przewidzieć pytanie

Shawn się zdziwił „Tak naprawdę to chciałem zapytać, coś innego… Czy nie jesteś zombie?”

„Zombie?” zaskoczył się Scott „To taki rodzaj określenia? Jak z moją mamcią i papciem żyję to nie widziałem zombie. No chyba, że mnie przezywasz, bo często to powtarzasz” powiedział próbując wybrnąć z rozmowy

„Nie jesteś zombie” mruknął z ulgą Shawn „Zombie to truposze, które chcą zjeść Ci mózg!”

„A to ‘zombie’ ” Scott zrobił palcami cudzysłów podkreślając ostatnie słowo i przewrócił oczami „Tylko tyle chciałeś?”

„Właściwie to chciałem wiedzieć, dlatego podrzuciłeś perłę drugiej drużynie?”

Scott doznał szoku, kiedy usłyszał to pytanie. W końcu przygryzł zęby „Morda w kubeł albo namówię zombie, żeby po Ciebie przyszli!”

„Aaa!” jęknął Shawn w strachu „Jednak znasz zombie! Nic nie powiem, obiecuję, tylko nie nasyłaj na mnie zombie!”

„To pamiętaj, tego zdarzenia z perła, nie widziałeś” oddalił się

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn położył rękę na wysokości serca „Dostane zawału jak zombie rzeczywiście po mnie przyjdą! Chyba, że Scott blefował… Drużynie nic nie powiem o wydarzeniu z perłą, ale musimy się go pozbyć Scotta z drużyny, jeśli trzyma z zombie, a nie z normalnymi ludźmi”
-------------------------------------------------------------------------------------------

W końcu nadszedł wieczór. Na pieńkach siedzieli wszyscy z drużyny Pazernych Delfinów. Dawn już nie miała już czerwonej twarzy i uczulenia na rękach

Chris trzymał tacę z piankami „Rozpoczynamy moją ulubioną część wieczoru- eliminację. Tym razem na wyspie jeszcze zostaną: Samey, Dawn i Jo” rzucił dziewczyną pianki „Kurczę same dziewczyny są bezpieczne” zdziwił się

„Coś Ci nie pasuje?” spytała Jo mrużąc oczy

„Tylko się zdziwiłem” powiadomił Chris „Cóż Scott i Shawn, siedzicie w strachu i w rozpaczy… boicie się… nie wiedząc kto z was wyleci”

Scott siedział znudzony, jego ręce były skrzyżowane na piersi. Shawn za to niepokojny spoglądał raz na Scotta, raz na Chrisa.

„Daj mi już tą piankę” mruknął Scott

„Trzymaj!” rzucił mu Chris „Shawn, odpadasz!” wskazał na wyrzutnie

Shawn wstał i się wyprostował „Za nim odejdę muszę wam powiedzieć pewną prawdę na temat Scotta!”
Scott spojrzał niezaspokojony na Shawna „Nie ma za co czekać… Proca… się… kurzy…” szepnął Scott z obawą, ale czuł na sobie wzroki innych

„Niech gada, mamy chwilę czasu” oznajmił Chris

„Scott współpracuje z zombie! Przyznał mi się to tego! Najpierw próbował się wymigiwać, że nie wie co to oznacza, ale nie udało mu się!”

„Zombie?” Dawn uniosła brwi w górze „Nonsens, nikt nie zna żadnych zombie tutaj”

Jo spojrzała na Shawna jak na wariata „Dobrze, że go wywaliliśmy to wariat”

„Shawn, trochę… przesadzasz” odparła Samey

Shawn zdziwił się reakcją innych „Mówię prawdę!” kierował się w stronę Procy Wstydu jak wskazywał mu Chris „Gdyby nie znał zombie to nie byłby takich człowiekiem” oparł się o gumę „Potrafił zasa- Aaa!” przerwał, bo Chris zdążył już pociągnąć za dźwignię

„To by było tyle dzisiaj” stwierdził Chris „Odpadł Shawn... prawdopodobnie przez swoje urojenia o zombie. Co nas czeka dalej? Czekajcie cierpliwie i oglądajcie Totalną Porażkę… Gorączkę… Złota!” przestał być wesoły „Coś mi nie wyszło” niezadowolony odszedł z pola widzenia
Wszyscy rozeszli się w swoje strony.

Scott dobiegł do Dawn „Słuchaj, miałaś mi pomóc, a nie widzę, żebyś coś robiła  w tym kierunku”

„Robię. Musiałam się zbliżyć do Courtney, dlatego wystawiłam się na dzisiejsze wyzwanie” mruknęła wkurzona „Przez to miałam nie za przyjemne wrażenia!”

Scott przewrócił oczami „Ja miałem iść, ale jak wystąpiłaś to odpuściłem”

„Nie ważne” odetchnęła „Jeśli chcesz się pozbyć konkurencji to rób wszystko, co Courtney nienawidzi w Duncanie. Źle na nią wpływa fakt, że zdradził ją z Gwen. I to jest główny punkt, żeby przyczynić się do tego aby dalej go za to nie trawiła. A jeśli chcesz pogrążyć Duncana to zrób z niego niewiniątko, chodzi o to że kiedy słyszy czy widzi, że ludzie uważają go ‘za dobrego’, bardzo go to przytłacza. Wyszedł z więzienia, dlatego, że pokazywał, że jego zachowanie jest nieskazitelne, oczywiście pomogła mu też w tym mama i prawnicy, bo sam raczej dużo by nie zdziałał. Regularnie pisze do swojej mamy liściki podbudowując się tym na duchu. Jednak jest jeszcze jedna rzecz, która z Duncana robi całkowite zero, a raczej to osoba, a nie rzecz. Mówię o jego bracie Dylanie. Nie za dobre miał z nim kontakty od dzieciństwa. Jego brat zawsze był ten najlepszy, najbardziej popularny, najbardziej lubiany i uważany przez jego rodziców. Myślę, że obecność Dylana tylko zdekoncentrowała by go i sam zaczął by się pogrążać, a tym bardziej przestałby się skupiać na Courtney. Jednak ta trzecia opcja odpada, bo nie ma możliwości, żeby jego brata tutaj ściągnąć”

„Hmm” mruknął Scott „Jestem pod wrażeniem, że tyle wiesz, a z drugiej strony aż strach. Powiedz mi jeszcze, co ja mógłbym robić dla Courtney, żeby zwróciła na mnie uwagę?"

„Myślę, że Courtney chciałaby romantycznego chłopaka, a zarazem intelektualnego chłopaka, który potrafiłby o nią zadbać i słuchać jej rozkazów. No wiesz, gdybyś był gentelmanem to mogłaby złapać haczyk”

„Kim?” spytał niezrozumiale Scott

„Wystarczy jak się umyjesz, przestaniesz jeść ziemie i nauczysz się chodzić z klasą”

„Co to to nie!” zaprzeczył „Wcześniej jej to nie przeszkadzało… chyba?” przerwał na chwilę „Skupię się raczej na pierwszej części tego, co powiedziałaś. Najprościej to byłoby go wyeliminować”

„Tylko że to Ci nic nie da Scott, bo wtedy Courtney oleje Cię i skupi się tylko na wygranej”

„W porządku Dawn” odparł niezadowolony „A teraz pomożesz mi w realizacji”

„W realizacji? Chyba kpisz!” oburzyła się

„Pomóż mi zdobyć tylko te listy i kontakt do Dylana” powiedział szybko „Nie każe Ci nic innego robić”

„Nie jestem złodziejem, żeby zabierać czyjeś rzeczy”

„Chcesz te pieniądze na zwierzęta?”

Dawn zacisnęła zęby „Niech Ci będzie”

Scott tylko wścibsko się uśmiechnął. Oboje rozeszli się w swoje strony.
Na puste miejsce, które kręciła cały czas kamera przyszedł Chris „A czemu ta kamera jest ciągle włączona?” zezłościł się Chris „Za co ja płacę tym ludziom!” podszedł do kamery i ją wyłączył.


BONUS

„Aaaa!” krzyczał Shawn aż wylądował na samym brzegu, gdzie się styka woda z lądem. Wyciągnął twarz z mokrego piasku. Spojrzał w górę i zobaczył, że przed nim stoi ktoś w stroju nurka „Aaa! Zombie!” zebrał się szybko i uciekł przed siebie. W końcu nie wiedząc, gdzie biegnie stanął „Gdzie ja jestem?” spytał i zaczął się rozglądać. Przed nim znowu stanęła tajemnicza postać „Aa! Zostaw mnie zombie!” uciekł znowu przed siebie w nieznane
------------------------------------------------------------------------------------------

Drużyny:
Wygłodniałe Łabędzie: Dave, Zoey, Courtney, Ella, Duncan, Rodney, Mike
Pazerne Delfiny: Max, Shawn, Samey, Gwen, Scott, Jo, Dawn
 

niedziela, 14 lutego 2016

TPGZ-TDGR przedstawia: Miłość w twoich oczach (odcinek specjalny na Walentynki)





Po ostatnim zwycięstwie drużyny Wygłodniałych Łabędzie, zawodnicy w nagrodę mogli spać w domku na drzewie. Była godzina 4 nad ranem.

 Ella szybko otworzyła oczy i się uśmiechnęła. „Dziś jest ten dzień!” pisnęła do siebie po cichutku. Spojrzała na innych zawodników, którzy jeszcze spali. Za chwilę posmutniała „Tylko, że Chris przy nowej umowie wspomniał, że Walentynki możemy obchodzić sobie od godziny 24 dnia poprzedniego do 6 rano dzisiaj!” jęknęła do siebie, tym razem budząc Courtney

Courtney przebudziła się i opaskę na oczy przesunęła na czoło „Cicho bądź! Daj jeszcze spać!” wyszeptała

Ella wstała z łóżka i do niej podeszła „Zostały tylko 2 godziny Walentynek!” poinformowała ją

„I co z tego?” Courtney przewróciła oczami „Chce się wyspać przed kolejnym wyzwaniem”

Ella z ignorowała jej wypowiedź. Jej wzrok przykuło coś, coś, co wystawało zza kołdry „Spójrz. Co to jest?” wskazała zaciekawiona

Courtney zdziwiła się. Jej wzrok podążył za wzrokiem Elli. Chwyciła za rąbek kołdry i się odkryła. Na jej łóżku leżało drewniane serce z wyrytym napisem „Tęsknię za tobą”

„Masz wielbiciela” oznajmiła radośnie Ella

Mike się przebudził „Co się dzieje?” spytał zaspany

„Courtney dostała Walentynkę” uśmiechnęła się Ella

Mike wstał z łóżka i udał się do wyjścia „Muszę coś załatwić, tak aby Zoey się nie gniewała” wyszedł z domku

Courtney podeszła do łóżka Duncana. Z pięści lekko stuknęła go w głowę

„C-co jest?!”  Duncan obudził się wystraszony

„Nie chcę tego” podała mu drewniane serce

Duncan podniósł się i spojrzał za drewniane serce zdziwiony „Ktoś dał Ci takie badziewie?”

„Nie udawaj Greka!” jęknęła wnerwiona „Tylko ty dałeś mi kiedyś takie serce tylko z innym napisem”

Duncan się skrzywił  „Tym razem to nie ode mnie” oddał jej serce

Courtney pokiwała przecząco głową „Duncan, Duncan, Duncan. I ja mam Ci uwierzyć? Tylko ty umiesz strugać w drewnie”

„I Scott” dodała Ella

Courtney rozszerzyła oczy „To nie możliwe, żeby on się tutaj zakradł… kiedy?” spytała zaskoczona

Duncan wyrwał jej z dłoni drewniane serce i upuścił na podłogę „Ode mnie możesz dostać lepszą Walentynkę” nadstawił usta

Courtney w tym momencie schyliła się i podniosła z powrotem serce „Idę do Scotta się o to spytać. A ty nie rzucaj już nigdy więcej moimi rzeczami na podłogę!”

Duncan zły tylko skrzyżował dłonie, a Courtney wyszła z pomieszczenia.

„Nie gonisz jej?” spytała go Ella

„I tak dostanie od niej w dziób” uśmiechnął się zaniepokojony „Dobra, idę ją śledzić!” wybiegł za nią

„Miłość” ucieszyła się Ellaa


W jaskini wszyscy z drużyny Pazernych Delfinów nie spała. Zawodnicy siedzieli na kamieniach znudzeni.

„I tak, żeby dotrwać…” Jo prowadziła monolog. Chodziła w kółko

Do nich jaskini weszła Courtney

„Wróg!” krzyknęła Jo, która nagle zatrzymała się w miejscu „Co tu robisz?!”

„Przyszłam tylko na chwilę, Courtney podeszła do Scotta, który był zdziwiony jej obecnością „Oddaje” wręczyła mu serce

„Oddajesz?” dopytał Scott „Chyba dajesz” mruknął zadowolony „Miło dostać od Ciebie Walentynkę”

„Przecież to moje!” odezwał się Shawn i odebrał od Scotta serce „Przygotowałem je dla Jasmine”

Dawn spojrzała niepewnym wzrokiem na niego

„To co to robiło u mnie?” odezwała się Courtney

„Prawdopodobnie zgubiłem je, kiedy mieliśmy możliwość spania w domku” wytłumaczył Shawn i przytulił do siebie serce

„Lepiej pilnuj rzeczy przy sobie!” warknęła Courtney i wyszła z jaskini

Duncan obserwował z oddali całe zajście. Kiedy Courtney wracała, postanowił się wycofać

Scott spojrzał na mętną minę Dawn „Kradzież?” szepnął i uśmiechnął się złośliwie

Dawn zmartwiła się „Lekkie zamieszanie” uśmiechnęła się niewinnie

„Miło Shawn, że robisz takie rzeczy dla swojej dziewczyny” pochwaliła go Samey

„To tylko drobiazg” uśmiechnął się zadowolony

Jo zła zmrużyła oczy „Mogę wrócić do opowieści o dalszej taktyce? A więc…” 

 

KONIEC SPECJALNEGO ODCINKA


WYJAŚNIENIA:
- akcja rozgrywa się w nocy między odcinkiem 4, a odcinkiem 5
- odcinek może nie jest zbyt romantyczny, ale miał w pewien sposób nawiązywać do motywu Walentynek
- w odcinku 5 nie będzie nic wspomniane do tego co wydarzyło się w nocy (nie jest jednak na 100% pewne, może jeden lub dwa elementy się o to zaczepią)
- w przyszłych odcinkach zostanie wyjaśnione, dlaczego Chris nie pozwolił na zorganizowanie Walentynek w dzień tylko dał na to określone godziny

czwartek, 4 lutego 2016

Odcinek 4 – TPGZ-TDGR „Tajemnice wyspy”



Odcinek 4 – TPGZ-TDGR „Tajemnice wyspy”


 „Ostatnio w Totalnej Porażce: Gorączce Złota…” Chris stał na górze, gdzie odbywały się eliminacje „Uczestnicy musieli unikać porażenia prądem po przez zachowanie spokoju. Niektórym o dziwo udało się nie zdenerwować, ale po za kabiną za to nie było za kolorowo. Większość osób próbowała obrażać swoich przeciwników, a inni za to używali sztuczek szczerości. Dowiedzieliśmy się, że Dave wciąż czuje nienawiść do Sky, że Down wciąż ma moc poznawania się na ludziach, że Duncan próbuje na dystans trzymać Courtney, że Shawn wciąż jest zabezpieczony na wypadek zombie oraz że Rodney znowu się w kimś zakochał. W efekcie drużyna Wygłodniałych Łabędzi znowu przegrała i pożegnała farmera kochasia każdej z dziewczyn. A co czekać będzie nas w tym odcinku? Jakie emocjonujące przygody dziś zobaczymy? Uzbroicie się w cierpliwość, bo to jest Totalna Porażka…Gorączka…Złota!”


Czołówka: Nie czekaj, bo…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze)

zgubi Cię los,
(Jedni, śmieją się z drugich)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Niektórzy się uśmiechają, a drudzy są zezłoszczeni)

Nie czekaj, bo…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja)

wypadniesz stąd,
(Chris klika na pilocie guzik)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Chef trzyma tace z piankami)

Do celu dąż, bo wtedy…
(Pokazana jest cała wyspa)

będziesz na pewno sławny!
(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku)

TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA


Wszyscy uczestnicy sobie jeszcze smacznie spali. Drużyna Pazernych Delfinów przebywała w domku na drzewie, oprócz Shawna, który spał nad domkiem. Każdy z nich znalazł sobie swój kącik.. Za to w lesie spała drużyna Wygłodniałych Łabędzi. Przegrani spali na skałach. Dave i Mike przykryci byli wielkimi liścikami z drzew.

„Koniec spania!” wszyscy obudzili się na dźwięk głosu Chrisa, który wydobywał się z głośników „Ścieżka w lesie doprowadzi was do mnie” kontynuował „Pośpieszcie się!”

Każdy zaspany dotarł na plac, na którym były wycięte dwa drzewa, a pniaki ich rozłożone

„Stary, oszalałeś?” Mike spytał Chrisa „Czemu tak wcześnie nas sprowadzasz?”

„Oczywiście, to czas na wyzwanie” powiedział Chris jak zwykle radośnie. Podejrzanie, trzymał dwa urządzenia w ręku

Max przewrócił oczami „Muszę się wysypiać, żeby mieć energie, na cokolwiek”

„Dobrze, że nie obudził nas wcześniej” mruknęła Jo do swojej drużyny

„Kiedyś na pewno to zrobię” odezwał się Chris

Scott podszedł do Courtney. Trzymał w rękach miskę z kleikiem i puszkę „Mówiłaś wczoraj, że jesteś głodna. Patrz co mam dla Ciebie” pokazał i przystawił jedzenie przed jej oczami „Kleik specjalnie zachowałem, a kotleta w puszcze mam od Dawn, bo nie je mięsa”

Courtney spojrzała z obrzydzeniem „Dzięki, Scott, ale tym razem pojadłam sobie owocami leśnymi” odsunęła się

„Jak chcesz” powiedział Scott po czym wlał sobie kleik do ust. Następnie otworzył puszkę i zjadł kotleta

„Scott będziemy musieli pilnie porozmawiać” szybko szepnęła jak Scott wrócił do swojej drużyny

„Jak nie byłeś głodny, to mogłeś nam dać” odezwał się Shawn

„Możemy przyjść za godzinę? Na kamieniach się nie wygodnie śpi” jęknął Duncan nie zwracając uwagi na innych. Powoli prostował się, ale strzelało mu w krzyżu

„Nie” zaśmiał się Chris „Szybciej zaczniecie, szybciej skończycie. A teraz usiądźcie” Chris poszedł na środek polany pomiędzy dwoma pniakami

Drużyna Wygłodniałych Łabędzi usiadła po lewej stronie, a drużyna Pazernych Delfinów po prawej

„Dzisiejsze wyzwanie polega na przejściu pewnej części wyspy” odparł po czym z ziemi wysunął się monitor, a na nim wyświetliła się mapa wyspy „Na wyspie jest kilka niebezpiecznych stref. Dzisiaj bierzemy pod uwagę tylko dwie strefy- czarny las i zlodowaciały pagórek” kiedy to powiedział, Shawn przełknął ślinę „Rzutem monety zdecydujemy, która drużyna uda się, w którą stronę” swoją wolną ręką wyciągnął z kieszeni monetę ze swoją podobizną „Chris oznacza strefę czarnego lasu, reszka zlodowaciały pagórek” odwrócił się do drużyny Delfinów „Co wybieracie? Chris czy reszka?”

„Chris, oczywiście” zadecydowała za wszystkich Jo

Shawn spojrzał na nią z przerażeniem

Chris rzucił monetą i na ziemie wypadła jego podobizna „Delfiny wy udacie się do czarnego lasu, a Łabędzie czeka skuta grubą warstwą lodu powierzchnia”
„Nie! Tam są zombie!” krzyknął Shawn

Jo zrobiła na niego uwagę „Z czym ty masz problem?”

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn skulił swoje nogi i zaczął drżeć „Niedawno zombie przyczepiło mi się do nogi, kiedy tam byłem. Nie chce tam wracać!”*

*Max był zmieszany "Ta rozgrywka z monetą wydaje się oszukana. Przecież nawet jakby wypadła reszka to..." przerwał, zaplątując się w tym, co mówi "A może nie... Nie wiem, jak z interpretować. Mózgu ciemności, myśl, czy to jest podstęp! Musisz skądś brać pomysły"
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Czyżby wyspa dalej była sterowana?” spytała Ella

Chris spojrzał na nią „A jakby miało być inaczej?”

„I tak matka natura rządzi” odezwała się Dawn. Spojrzała na motyka, który latał wokół niej. Wystawiła palec, a motylek na nim usiadł

Chris odkaszlnął, żeby reszta była cicho „Każda z drużyn, kiedy uda się w dany kierunek i przejdzie przez sektor, na końcu znajdzie totem, na którym będzie czerwony guzik. Musicie go nacisnąć, a następnie wrócić tutaj z powrotem. A żeby było trudniej, drużyna musi przyjść cała w jednym kawałku i nie zgubić ani jednego zawodnika” rozdał Samey i Mikowi po urządzeniu „Kropki na urządzeniu wskazują was, gdzie się znajdujecie. Czerwone kropki- to drużyna Pazernych Delfinów, a zielone- drużyna Wygłodniałych Łabędzi”

„Daj mi to” Jo wyrwała Samey urządzenie z rąk

„Wygrywa drużyna, której pierwszej uda się nacisnąć przycisk i tutaj wrócić. Jazda!” machnął ręką

Drużyna Delfinów poszła w lewą stronę, a drużyna Łabędzi w prawą. Kiedy Courtney i Scott się mijali, dziewczyna mrugnęła do niego okiem. Obie drużyny weszły w las.


Podczas wędrówki Courtney nagle się zatrzymała, a razem z nią reszta drużyny „Muszę na stronę. Idźcie dalej” poinformowała

„Po mimo, że jestem na Ciebie zły, to zaczekamy” powiedział Mike

„Nie trzeba” odparła szybko „Nie traćcie czasu. Zaraz do was dołączę”

Reszta drużyny poszła przed siebie. Został tylko Duncan

„Popilnuję Cię” rzekł Duncan. Na jego twarzy rozpromieniał uśmiech

„Słyszałeś co powiedziałam?” wściekła tupnęła przed nim nogą „Zaraz… do was… dołączę!” powtórzyła

„Umm… to ja idę zobaczyć, co z resztą” mruknął zakłopotany Duncan i sobie poszedł

Courtney westchnęła z ulgą. Odwróciła się, a zza drzewa wyskoczył Scott. Na jego widok drgnęła „Wystraszyłeś mnie” powiedziała niezadowolona

„Chciałaś ze mną porozmawiać” przypomniał

„Załatwmy to szybko” mrugnęła, robiąc chwilową pauzę „Scott p-przepraszam Cię… za ten plan i domalowanie Ci ogona szczura” powiedziała z ciężkością

Scott podniósł brwi w górę i bardzo się zdziwił

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott uśmiechnął się szeroko „Taak!” krzyknął wymachując ręką*
-------------------------------------------------------------------------------------------

 „Nie miałam pojęcia, że Cię tak to zrani” Courtney kontynuowała „Nie wiem, gdzie ja miałam wtedy głowę” przyznała nabierając pewności

„Już dawno Ci wybaczyłem po części” odparł zadowolony „I wiem, że to Gwen stała za tym aby nas rozdzielić, dlatego namówiłem drużynę, żeby ją wywaliła. Zresztą każdy się zgodził, bo była bezużyteczna po tym jak skręciła kostkę”

„Przez Ciebie odpadła Gwen?” spytała zaskoczona

„Należało jej się to” odpowiedział bez skrupułów „Przyjmuje Twoje przeprosiny” uśmiechnął się o niej

„Dobra” mruknęła „Jeśli między nami wszystko załatwione to wracaj do swojej drużyny za nim ktoś zauważy, że nas za długo nie ma!” krzyknęła. Wystawiła rękę i palcem wskazała mu drogę

„Oczywiście, ma pani Courtney” zgodził się szczęśliwy i poszedł w swoją drogę


Po chwili Scott wrócił do swojej drużyny. Jo, kiedy zauważyła go, natychmiast się zatrzymała, a z nią reszta drużyny

„Z kim rozmawiałeś?” warknęła na niego

„Byłem załatwić potrzebę” odparł niewinnie

„Akurat, przecież widziałam, że z kimś rozmawiałeś!” pokazała mu kropki, które się wyświetlały na urządzeniu

„Naprawdę nie wiem o czym mówisz” skłamał

„Posłuchaj uważnie” chwyciła go za koszulkę „Przestań spoufalać się z tamtą drużyną, bo obiecuję Ci, że będziesz następny, który wylecisz, jeśli przegramy” pogroziła mu. Po czym puściła jego koszulkę „Idziemy dalej” ruszyła

Scott nic nie powiedział. Obrażony tylko skrzyżował ręce i szedł dalej


Do drugiej drużyny Wygłodniałych Łabędzie doszła Courtney. Nic się nie odezwała.
Po chwili Mike spojrzał na Courtney „Kogo spotkałaś?” spytał nie przerywając chodzenia

„Nikogo” odpowiedziała szybko

„Przyznaj się, nas nie oszukasz” powiedział zły Dave

„Chłopak od zombie zbierał owoce. Pogoniłam go” skłamała

Duncan spojrzał na nią podejrzliwie

„Mogłaś tego, nie robić” stwierdziła Ella „Owoców jest teraz na tyle, że starczy dla wszystkich. I mielibyśmy większą przewagę”

„Nieważne” mruknęła pod nosem

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Duncan się skrzywił „Courtney kłamie, widzę to po jej oczach. Trudno, nie zgadnąć, z kim się spotkała*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Dave zatrzymał się przed granicą lasu po której był śnieg „Nadeszliśmy” powiedział, po czym spojrzał na wielkie zaspy śniegu „Cudowna kraina chłodu”

„Gdyby tamtej drużynie wypadła reszka to nie musielibyśmy marznąć” rzekła Ella

„Jeszcze nikt z was nie wszedł śniegu, a wy już o zamarzaniu” skrytykował Duncan „Po za tym w dawniejszych wyzwaniach nikomu to nie przeszkadzało”

„On ma rację” przyznał Mike „Zresztą na dworze jest ciepło, a to tylko śnieg” przekroczył granicę „Chodźcie” odwrócił się do ich i machnął ręką

W drugim sektorze lasu drużyna Pazernych Delfinów zatrzymała się przed czarnym lasem. Wszyscy ujrzeli przed sobą krzewy kolczaste

„Ja tam nie wejdę” odmówił Shawn i się cofnął. Wpadł na Jo

„Owszem wejdziesz” Jo popchnęła go do przodu

Shawn zatrzymał się „Mam propozycję. Ja tu poczekam, a wy pójdziecie. I tak musicie wrócić”

Dawn rozszerzyła oczy „Wyczuwam zło” szepnęła cicho

„Poważnie Dawn?” spytała Samey zdziwiona

„Tak, zło!” ucieszył się Max

Jo chwilę się zastanowiła „Żeby było bezpieczniej podzielimy się na dwie grupy. Ja, Scott i Samey pójdziemy w strefę czarnego lasu, a Shawn, pan zło wścielone i Dawn, wy tutaj poczekacie. I tak będę mieć was na oku, dzięki temu urządzeniu” pokazała po raz kolejny urządzenie, a następnie na nie spojrzała „Jesteśmy w tyle, musimy się śpieszyć”

„Co? Ja chce iść!” zgłosił się Max

„Mogę poczekać” odparł normalnie Scott

„Chodź, panie zło wścielone” zgodziła się Jo

Max, Jo i Samey weszli w głębie czarnego lasu


Na polanie Chris siedział na pieńku i oglądał wszystko na monitorze. Wziął pilota w rękę i zatrzymał obraz „Czarny las i zlodowaciały pagórek kryją w sobie wiele tajemnic” zaśmiał się „Nie łatwo będzie im znaleźć totemy. A teraz czas na nowości” wziął drugiego pilota w dłoń i nacisnął na nim przycisk „Czy nasi zawodnicy przetrwają dzisiejsze starcia? Czy uda im się wrócić? Kto zwycięży? To wszystko, już po przerwie w Totalnej Porażce…Gorączce… Złota”


PO PRZERWIE


Trójka zawodników szła przez ciemny, mroczny las

„Dawn wyczuła zło tutaj” powiedziała Samey w drodze. Zaczęła rozglądać się na boki

„Oh chociaż, ty nie sikaj w majtki” Jo przewróciła oczami

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn dalej trząsł się „Wygnałem swoim przyjaciół na pożarcie zombie!” zmartwił się „Co ze mnie za człowiek?”*
-------------------------------------------------------------------------------------------


 


„Oni zginą!” Shawn zwrócił się do Dawn i Scotta „Nie mogę ich tak zostawić. Wy tu czekajcie, a ja idę im pomóc!” wbiegł do czarnego lasu

„Czekaj Shawn!” krzyknęła Dawn, ale Shawna już nie było widać. Dziewczyna spojrzała na Scotta, który był znudzony „Tam nie ma zombie, ale wyczuwam jakieś inne niebezpieczeństwo”

Scott chwycił się za podbródek „Znasz się dobrze, na ludziach, prawda?” przyjrzał jej się

„Potrafię odczuwać aurę każdego” przyznała

„Chciałbym, żebyś przekazała mi pewne informacje”

Dawn lekko się uśmiechnęła „Chodzi Ci o życie uczuciowe”

Scott spojrzał na nią z zakłopotaniem „T-tak, właśnie tak”

„Zgoda, ale pod jednym warunkiem”

„Mów” Scott skrzyżował ręce

„Jeśli uda Ci się wygrać ten sezon to oddasz mi 200 tysięcy z miliona. Potrzebuję pieniędzy po to aby móc ratować zagrożone gatunki zwierząt”

Scott się skrzywił
-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott skrzyżował ręce „Żąda ode mnie 200 tysięcy? Przecież jeśli wygram milion to będę musiał podzielić się z nim z rodziną i pewnie z Courtney, jeśli będziemy razem i wtedy nic dla mnie nie zostanie!” zdenerwował się „No chyba, że zdecyduje się wziąć sztabki złota” zaczął myśleć „Nie, nie podzielę się z nią. Ja też chce coś dla siebie”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Scott wścibsko się uśmiechnął „Zgoda” wyciągnął rękę

Dawn chwyciła za jego rękę i zmrużyła oczy „Obyś mnie nie oszukał” puściła jego rękę „Widziałam wczoraj aurę Duncana. Tęskni za Courtney i jest o nią bardzo zazdrosny. Chce, żeby trzymała się od Ciebie z daleka. Powoli chce z nią na nowo załapać więź. Jeśli chodzi o Courtney to trudno mi cokolwiek o niej powiedzieć. Musiałabym z nią złapać jakiś kontakt"

„Jak go ośmieszyć?” spytał

Dawn rozłożyła ręce „Nie chce, żebyś komuś robił krzywdę”

„Płacę to wymagam” pogroził jej palcem

„Nie powiem Ci Scott” odsunęła się

„Dopilnuje, żebyś wyleciała, jeśli mi nie powiesz!” odparł groźnie

„A ja za to powiem wszystko Duncanowi i Courtney jakie masz zamiary” zaczęła się bronić

Scott zezłościł się „Już Cię tu nie ma” warknął i odszedł od niej parę kroków

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Dawn się zmartwiła „Chce dobrze dla wszystkich, ale nie wiem jak to zrobić!”*
-------------------------------------------------------------------------------------------


Drużyna Wygłodniałych Łabędzi szła przez zaspy śniegu. Wiatr dmuchał im śniegiem prosto w oczy

„Jak my mamy znaleźć ten totem w taką śnieżycę?” spytał Mike przedzierając się przez wiatr i śnieg

„Mówiliście, że nie będzie zimno” wyjąkała Ella, która się cała trzęsła

„To Duncan mówił, że nie będzie zimno” przypomniała Courtney

Wszyscy się zatrzymali, kiedy nie widzieli gdzie idą

Dave zaczął się rozglądać. Spojrzał w górę i zobaczył tam coś ośnieżonego „Tam chyba jest totem” wskazał na figurkę, która była wbita w połowie góry

„Świetnie, to kto się spina?” spytała Courtney

Nikt nie odpowiedział

„Mike?” spojrzała na niego

„Czemu ja? Najpierw pozbyłaś się Zoey, a teraz mnie?” jęknął wkurzony

„Cała drużyna głosowała na Zoey, to nie moja wina” przewróciła oczami

„Ja idę” zgłosił się Dave

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*
*Dave się złośliwie uśmiechnął „Muszę się starać, bo chce dojść do finału, a za wygraną chce utworzyć kampanię przeciwko Sky, bo Sky jest dwulicowa”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Dave podszedł pod górę i szukał czegoś do chwycenia się. Zauważył zamarznięte kamienie. Chwycił się dwóch kamieni. Powoli i ostrożnie wspinał się po totem. Nagle obok Dave przeleciał mały niedźwiadek polarny, który spadł ze szczytu

„Hę?” zdziwił się Dave i spojrzał na dół

„O jaki słodziutki!” zachwyciła się Ella „Nic Ci nie jest?” spytała podchodząc do niedźwiadka

Niedźwiadek spojrzał na Elle maślanymi oczami, jednak po chwili jego oczy zrobiły się czerwone. Mały niedźwiadek zaczął się trzęś i powstał z niego duży, dorosły niedźwiedź, a jego grzbiet został pokryty kolcami. Niedźwiedź ryknął gotowy do ataku

„Aaahh!” wszyscy oprócz Dave i zaczęli uciekać przed niedźwiedziem

W środku spinaczki Dave nie wspinał się dalej. Oglądał jak jego członkowie z drużyny uciekają

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Dave był w stanie skupienia myśli „Ten niedźwiedź to byłby niezły pomysł nastania go na Sky” popatrzał prosto na kamere „Chris czemu ty nie użyłeś tego pomysłu w zeszłym sezonie w finale?”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Dave, nie przejmuj się nami, wspinaj się dalej!” krzyknął Mike w dalszym ciągu uciekając przed niedźwiedziem
Dave skinął głową i tak zrobił. Wspinał się dalej. W końcu dotarł do totemu. Chwycił za niego i stracił równowagę „Aah!” wrzasnął Dave spadając w dół. Kiedy uderzył o podłożę poczuł coś kującego. Okazało się, że Dave spadł na niedźwiedzia, który pod Dave ciężarem został deaktywowany. 

„Dzięki koleś!” pochwalił go Duncan odsapując

Dave zszedł z niedźwiedzia jak oparzony „Głupie kolce!” zaczął sobie je wyjmować z tyłka

Z nieba do rąk Courtney wpadł totem „Mamy przycisk!” zawołała radośnie. Odsunęła głowę totemu i nacisnęła przycisk „A teraz po zwycięstwo!”

Wszyscy udali się w stronę lasu 


W czarnym lesie Jo, Samey i Max szli przed siebie rozglądając się za ich totemem

„To miejsce jest okropne” stwierdziła Samey po czym się skrzywiła

„Szukać, nie marudzić!” rozkazała Jo

„Drużyna Wygłodniałych Łabędzi prowadzi i zbliża się z powrotem na polanę!” rozległ się głos Chrisa „Jeśli nie chcecie przegrać Pazerne Delfiny, to radzę wam się pośpieszyć!” dodał

„Grr!” warknęła zezłoszczona Jo i spojrzała na urządzenie „To prawda!” jęknęła po czym spojrzała na Samey „Gdzie jest Max?!” spytała w szale

Samey też zaczęła się rozglądać „Nie zauważyłam jak poszedł” oparła zaniepokojona
Jo spojrzała jeszcze raz na urządzenie „Wraca się! Oh, ja mu dzisiaj tego nie daruje!”

„Spójrz!” wskazała Samey na drzewo, na którym był totem

Jo chwyciła za pień drzewa i zaczęła nim trzęś

Samey złapała totem i nacisnęła przycisk „Może jeszcze nie przegramy” oznajmiła

Jo odetchnęła i puściła drzewo „Biegniemy!” rozkazała


Jo i Samey biegły aż wybiegły z czarnego lasu. Dawn i Scott dołączyli do nich, ale dalej nie było Maxa ani nawet Shawna. Obie drużyny szły łeb w łeb. Wszyscy, oprócz Maxa biegli ile mieli sił w nogach. Drużyna Wygłodniałych Łabędzi przybiegła, pierwsza, a za nią Pazerne Delfiny

„Jesteśmy pierwsi!” zakomunikowała Courtney

„Drużyna Wygłodniałych Łabędzi wygrywa dzisiejsze zadanie!” ogłosił Chris

Łabędzie zaczęły wiwatować

„Zabiję tego małego gnoma! I tego od Ziembie też” ryknęła Jo „Jeden z nich wyleci i to na pewno!”

„Nie tak szybko Jo” podszedł do niej Chris „Jeśli Max ani Shawn się nie znajdą do wieczora to sam ich zdyskwalifikuje”

Scott spojrzał na Dawn niepokojąco

„Dobrze, że wam się nic nie stało” powiedziała Dawn

„Nic w czarnym lesie takiego nie było” mruknęła Samey

„Nie wyskoczyło wam żadne zwierzę?” spytał Chris i się zdziwił. Wyciągnął z kieszeni pilota i zaczął w niego walić „Co za szmelc!” rzucił nim za siebie
„To nie sprawiedliwe, my musieliśmy walczyć z niedźwiedziem!” jęknął Mike

„Wy… walczyć… z niedźwiedziem?!” zwrócił się do niego Dave „To ja tu ucierpiałem i mój zadek!”

„Cieszcie się, że wygraliście zadanie” wymamrotał Chris „Dziś do jedzenia dostaniecie po hamburgerach!”

Chef przyszedł i rozdał każdemu po papierowej torebce


Na ceremonii Pazerne Delfiny zajęli wolne miejsca. Shawn przybył, a Maxa dalej nie było. Chris czekał na niego aż się zjawi. Spojrzał niecierpliwie na zegarek „Już późno, a Maxa wciąż nie ma. Nie spotkałeś go Shawn?”

„Nie było go w czarnym lesie, tak jak nie było zombie” odparł Shawn

„Nie czuję, żeby stało się coś złego” odparł Dawn „Ale czuję jakieś zło”

Drużyna Wygłodniałych Łabędzi przyszła na eliminacje

„Po co kazałeś nam tu przyjść?” spytał Duncan

„Zaraz się wszystkiego wiedziecie” odpowiedział Chris „Cóż… Maxa, nie ma, więc…”

„Więc, co?” zapytał Max zbliżając się. Na twarzy miał wścibski uśmieszek

Wszyscy zwrócili uwagę na Maxa, gdy tylko się pojawił

„Gdzieś ty się podziewał?” spytała Samey

„Max, nie pozwoliłem przez Ciebie nikomu głosować” odparł zły Chris

„Oh Chrisie McLean” zaczął tajemniczo Max „To koniec Twojego show!” wyciągnął promień zamrażający

„Nieee!” krzyknął Chef, w ostatnich chwili zasłaniając Chrisa

Chef został zamrożony. Wszyscy wzdrygnęli na to co zrobił Max

„Co ty zrobiłeś?!” krzyknął przerażony Chris

„Ty też oberwiesz!” warknął Max i po raz kolejny wymierzył w Chrisa

Chris zrobił unik, a Max trafił w drzewo, które natychmiast pokryło się warstwą lodu

„Ochrona!” jęknął Chris

„Wszystkich was pozamrażam!” powiadomił Max i po raz kolejny wymierzył w Chrisa. Kiedy nacisnął na spust swej broni, tym razem nie wystrzeliła „Coś się zacięło” mruknął Max i spojrzał na broń, a wtedy podeszło do niego dwóch ochroniarzy i zamieściło go na Procy Wstydu „Ale to były żarty!” zawołał

Chris podszedł do procy „Nigdy tu już nie wrócisz!” przesunął dźwignię

„Aahh! Złoooo i taaak nadeeejdzie!” wrzeszczał Max w locie

Chris westchnął z ulgą i odwrócił się do wszystkich „Już dzisiaj nikt nie wylatuje” poinformował i przybliżył się

„To było to zło” zdziwiła się Dawn „Jeśli z nas nikt nie wylatuje, to możemy wrócić do swoich spraw” ucieszyła się po czym spojrzała na Courtney

Scott spojrzał po raz kolejny niepokojąco na Dawn, a ona to zauważyła. Wtedy Scott złożył ręce i zrobił smutną minę. Dawn skrzywiła się, a następnie niechętnie skinęła głową do Scotta. Chłopak poczuł ulgę

„Nie odchodźcie nigdzie” oznajmił Chris „Łabędzie, kazałem wam tutaj przyjść, bo wygraliście zadanie. Od teraz każda wygrana drużyna wystawi jedną osobę, która uda się w podziemia tej wyspy i będzie przez noc szukać sztabki złota, na której jest wyryta moja podobizna. Tylko, że tym razem osoba, która znajdzie sztabkę nie zapewni sobie immunitetu podczas eliminacji, tak jak było w poprzednich sezonach, a zapewni sobie bilet prosto do finału!”

Wszyscy na tą wiadomość zaczęli się cieszyć

„Czekaj moment!” zawołała Jo, która przestała wiwatować „Dlaczego, nie powiedziałeś o tym jak wygraliśmy dwa razy pod rząd wyzwanie?”

Chris się zaśmiał „Zapomniałem!”

„Ha, ha!” zaśmiała się Courtney „Wiedzieliśmy, od którego momentu lepiej wygrywać!”

„Więc… kto z was idzie do podziemi?” Chris pytał drużynę Łabędzi

„Ja!” Dave i Courtney podnieśli w tym samym czasie rękę w górę

„Tylko jedno z was” przypomniał Chris

„Dave wygrał wyzwanie, należy mu się!” odparła Ella

„Tak!” poparł Mike

„Dzięki!” powiedział Dave i pewny siebie przeszedł do przodu

„Niech mu będzie” odparła zła Courtney

Chris wyciągnął nowego pilota z kieszeni i przycisnął przycisk. Pod Davem otworzyła się zapadnia i Dave spadł na dół

„To tyle w dzisiejszym odcinku” Chris zwrócił się do kamery „Pozbyłem się Maxa, to nie będzie już kłopotów. Czy Dave znajdzie sztabkę złota? Czy Chef odtaje do rana?” spojrzał na lodowy posąg „Czy mechanizm wyspy zostanie ulepszony? Dowiedzie się oglądając Totalną Porażkę… Gorączkę… Złota!"

------------------------------------------------------------------------------------------
BONUS

"Złooooooooo!" krzyczał Max w locie, aż do momentu póki nie wleciał na palmę "Ałaa!" jęknął, a następnie ześlizgnął się z palmy i spadł na piasek "Mhmm!" wymamrotał. W bólu, podniósł się na nogi "Głupia palma!" krzyknął "Pożałujesz tego kiedyś!" chciał kopnąć w palmę, ale w ostatnim momencie zrezygnował. Jego uwagę przykuło wielkie serce zrobione na piasku "Miłość? Nie ma czegoś takiego jak miłość. Kto narysował takie badziewie?" podszedł bliżej śladów. Nogą zaczął niszczyć ślad "A masz głupie malowidło na piasku. Poczuj moją złość!" Nagle oberwał kokosem w głowę i zemdlał.

Tajemnicza postać była chwilowo wynurzona z wody w dalszym ciągu w swoim stroju nurka. Postać uśmiechnęła się wścibsko, na to kiedy Max dostał. W końcu z powrotem zanurzyła się pod wodę.

------------------------------------------------------------------------------------------




Drużyny:
Wygłodniałe Łabędzie: Dave, Zoey, Courtney, Ella, Duncan, Rodney, Mike
Pazerne Delfiny: Max, Shawn, Samey, Gwen, Scott, Jo, Dawn