MENU

profilki

info

ODCINEK 11 TOTALNEJ PORAŻKI: ŁOWCY SŁAWY - 22/23.01.2018 r.


ODCINEK 10 TOTALNEJ PORAŻKI: ŁOWCY SŁAWY - JUŻ NA BLOGU! ZAPRASZAM!


PRZEDSTAWIAM OPISY PROPOZYCJI NOWYCH SEZONÓW. WYBIERZ SEZON, KTÓRY MA SIĘ POJAWIĆ PO TOTALNEJ PORAŻCE: ŁOWCY SŁAWY.

ANKIETĘ ZNAJDZIECIE PONIŻEJ PO PRAWEJ STRONIE. JEŻELI MACIE PYTANIA PISZCIE W KOMENTARZACH.

Nibylandia Totalnej Porażki
(ang. Total Drama Neverland)- Uczestnicy wzmagać się będą ze światem baśni. 13 różnych baśni 13 odcinków. W każdym odcinku spotkają się z inną historią przeżywając ją i deformując na swój sposób. Dla jednych odcinek skończy się happy endem, a dla innych prawdziwą porażką. Trudne zadania, dużo słodyczy i mroczne strony sezonu.

Przodkowie Totalnej Porażki
(ang. Total Drama Forebears)- Sezon opierający się na historii. Znani zawodnicy pojawią się w nowym miejscu, które będzie zmieniać swoją postać z odcinka na odcinek. Wszystko rozpocznie się od dziejów początku świata po wszelkie wieki do czasów teraźniejszych trwających przez 13 odcinków. Uczestnicy poczują na własnej skórze to co swoi przodkowie i przeżyją świadomie wszystkie epoki.

Totalna Porażka: Napowietrzna Wyspa
(ang. Total Drama Aerial Island)- Niezwykłe miejsce czeka na swych uczestników- gdzieś nie wiadomo gdzie całkowicie nieznana wyspa unosić się będzie nad wodami i to w powietrzu. U szczytu mury wnoszące zamek. Świat żywcem wzięty ze średniowiecza. Niebezpieczeństwa, brak ucieczki gdziekolwiek i ogromna wygrana. Sezon liczyć będzie 13 odcinków.



TRWA MODERNIZACJA BLOGA- PRZEPRASZAM ZA WSZELKIE UTRUDNIENIA



Zachęcam do klikania w zakładkę AKTUALNOŚCI - znajdują się tam najnowsze informacje dt. Totalnej Porażki: Łowcy Sławy oraz nowego sezonu Total Daycare Drama (kolejne info)



Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Odcinek‭ 10 – ‬TPŁS-TDFH „Starość nie radość“


Odcinek‭ 10 – ‬TPŁS-TDFH „Starość nie radość“


„W Ostatnim odcinku Totalnej Porażki: Łowcy Sławy...“ zaczął Chris stojąc na scenie w Studiu Wyzwań  „Och Vancouver“ przedstawiono centrum miasta w lotu ptaka „Pozwoliliśmy naszym stałym bywalcom poszaleć trochę na zakupach“ ukazano fragment jak Cody biegł wzdłuż ulicy trzymając w dłoni wieszak ze swetrem w paski „Ale niektórzy zostali rozproszeni przez błyski fleszy“ ujawniło się jak Topher pozował dla paparazzi

„Albo gonieni przez fanów“ wtrącił się Don dochodząc podchodząc do Chrisa, a następnie pokazano jak na rozdzielonym ekranie jak Heather i Alejandro byli gonienie przez grupę ludzi, jak Trent ukrywał się za koszem na śmieci, a Jacques podskakiwał sobie szczęśliwy kierując się w stronę jednego ze sklepów „Jednak niektórym nie zabrakło też zdrowego rozsądku“ pojawił się fragment jak Ellody, Bridgette, Carrie i Emma przeszukiwały samolot, a Noah siedział na kanapie i się temu wyglądał

„Zdając sobie sprawę z ważności zadania próbowali wymusić rzeczy od sprzedających“ kontynuował Chris po czym pokazał się moment kiedy Josee szarpała sprzedawcą za lady „Albo ukraść“ pokazano jak Courtney wspinała się po drabince w ślepej uliczce z liną w dłoni „Albo zafascynować się słodyczami“ przedstawiono Sugar jak patrzała się na witrynę sklepu

„Wszystkie ich starania poszły na marne, bo zabrakło im czasu“ dodał tym razem Don uśmiechając się szeroko do kamery „Może oprócz starań jednej osoby. Cody doniósł wszystkie rzeczy na czas, został dość dobrze oceniony przez jury, a jego wygrana została oparta na tym co pisało w umówie“

„Dodatkowo Cody pozbył się dwóch silnych graczy w dziejach Totalnej Porażki, czyli Josee i Alejandro“ oznajmił Chris wymuszając uśmiech „Jestem ciut zdziwiony“

„A ja nie“ mruknął drugi gospodarz „Na każdemu w końcu przychodzi pora“

„Czy Heather i Jacques zemszczą się za wybór Codiego?“ spytał Chris wychodząc bardziej do przodu sceny

„Albo czy Alejandro i Josee obniżą wynik Codiego po mimo jego przyszłych dzisiejszych starań?“ odparł Don wychodząc przed Chrisa

„Czy Scott znajdzie sposób na pozbycie się Duncana?“ zapytał dość mniej weselnych głosem Chris wpychając się przed Dona

Dona uśmiech spadł z twarzy „Zwaliłeś wstęp tym pytaniem“ odparł przechylając się ramie w ramie, aby był bardziej widoczny w kamerze „Oglądajcie Totalną...“

„...Porażkę: Łowcy Sławy!“ dokończył sam Chris opierając swoje ramie o jego

„Och przestań nam niszczyć program!“ jęknął Don wycofując się na tył

„Już niedługo“ mruknął Chris pod nosem mrużąc oczy

„Mówiłeś coś?“ odwrócił się do niego Don

„Nie, nie!“ odparł szybko Chris krzywiąc się i schodząc ze sceny




Czołówka: (Muzyka leci, reflektory wysuwają się raz z jednej, a raz z drugiej strony studia, a obok nich wysuwają się również kamery. Zbliżenie na środek studia, na którym stoi Chris wraz z Donem)

Chcę sławnym być!
(Za dwójką prowadzących Leshawna, Jay, Ellody i Topher pozują do zdjęć jak najlepiej umieją )

Chcę sławnym być!
(Heather odpycha Alejandro, ale przed nią pojawiają się Josee oraz Jacques wychodząc na pierwszy plan)

Ja chciałbym być sławny!
(Przed Josse oraz Jacques pojawiają się Noah, Kitty i Emma. Obok podchodzi Owen, który przysłania Noah)

Chcę sławnym być!
(Przedstawiony jest widok na budynki miasta i jak w oddali Sierra goni Codiego)

Chcę sławnym być!
(Obok na chodniku stoi Duncan, który się uśmiecha i wymienia wzrok z Courtney. Scott zły łapie ją za nadgarstek)

Ja chciałbym być sławny!
(W głębi miasta Carrie, Mike, Zoey, Stephanie, Sugar i Bridgette rozdają ludziom swoje autografy. Na końcu muzyki rozlega się gwizd. Na samym końcu siedząc w samochodzie Gwen i Trent rumienią się wzajemnie patrząc na siebie)

TOTALNA PORAŻKA: ŁOWCY SŁAWY




Z samego rana kamera zarejestrowała jak Noah śpi na podłodze. Na sobie miał nietypowo ciemnozieloną czapkę z daszkiem i długą brązową brodę z wąsami. Za nim znajdowała się czerwona kanapa, na której spała Emma ubrana w błękitną błyszczącą suknię. Włosy jej były spięte w koka. Dziewczyna obróciła się na bok, co sprawiło, że spadła z kanapy.

„Ał!“ wrzasnął Noah jak dziewczyna na niego spadła

„Aaaaaa!“ krzyknęła Emma przebudzając się na wskutek upadku i widząc nietypowo ubranego Noah

„Aaaaaa!“ zaczął się drzeć Noah widząc, że Emma również jest nietypowo ubrana

„Co się dzieje?!“ szybko przebudziła się Ellody krążąc wzrokiem po pokoju. Dziewczyna siedziała na krześle- nie miała na sobie okularów, a jej włosy były pofalowane. Miała na sobie podobną sukienkę do Emmy tylko że w kolorze różowym

Emma i Noah w szoku szybko podnieśli się z podłogi „Kim jesteś?!“ wskazali na siebie jednocześnie

Ellody wstała z krzesła. Przed nią padło jej odbicie w lustrze „Wow!“ wykrzyczała zdziwiona widząc na swojej twarzy dość mocny makijaż- jej oczy zostały pomalowane na neonowy zielony odcień, a usta biły wyrazistą czerwienią

„N-noah to t-ty?“ spytała niepewnie Emma patrząc bezpośrednio na chłopaka

„Oczywiście, że ja!“ odpowiedział po czym się otrzepał „A ty mi przypominasz Emme tylko jakoś inaczej wyglądasz“

Emma spojrzała, że ma na sobie sukienkę „Skąd to się wzięło?“ pogłaskała materiał

Noah rozszerzył oczy jak poczuł owłosienie „Ja mam brodę?“ zdziwił się po czym pociągnął za nią „Ał! Nie chce zejść!“ przeraził się

Ellody odeszła od lustra i przyjrzała się pomieszczeniu „Gdzie my jesteśmy?“ spytała nieco spokojnie „I dlaczego tak wyglądamy?“

Emma podeszła do dziewczyny „Jak to możliwe, że dobrze widzisz bez okularów?“ przyjrzała się dziewczynie

„Muszę mieć w oczach soczewki“ przyznała Ellody mrugając kilka razy

„Czyżby to było kolejne głupie wyzwanie?“ zapytał Noah podchodząc na środek pomieszczenia, na którym znajdowała się kołyska „I co tu robi dziecko?“

„Tyle pytań, a zero odpowiedzi“ westchnęła Ellody


W drugim pomieszczeniu  za ścinaną rozległ się płacz dziecka. Na podłodze spał Scott ubrany w granatową marynarkę. Ślina ściekała mu z ust. Był odwrócony tyłem do Courtney, która leżała obok. Dziewczyna zaś miała na sobie ubraną, krótką złotą sukienkę, a na jej nosie znajdowały się okulary w okrągłe oprawki. Tuż obok niej leżał Duncan skierowany do niej przodem, który obejmował ręką dziewczynę. Jego wygląd też był inny- miał na sobie białą koszulę, a jego irokez został zaczesany do tyłu na żelu. Płacz dziecka stawał się coraz głośniejszy.

„J-jeszcze chwile chcę pospać“ wymamrotał Scott przebudzając się „Mówiłem, że chce...“ przerwał otwierając oczu. Zauważał od razu kołyskę przed sobą. Natychmiast wstał i wytrzeszczył oczy widząc, że w środku kołyski jest dziecko. Odwrócił się za siebie i zobaczył na podłodze jak Duncan obejmuję Courtney. W szoku natychmiast opadła mu szczęka.

„Uciszcie to...“ mruknął Duncan powoli odzyskując przytomność

„...to dziecko...“ dokończyła Courtney również przebudzając się „Dziecko?!“ zareagowała nagle otwierając oczy „Aaaaaaaa!“ wrzasnęła przerażona

Duncan natychmiast otworzył oczy „Co do cholery?!“ zapytał zauważając, że obejmuje dziewczynę „C-czy ja śnię?!“ zapytał z zawahaniem

„A mnie się zdaje, że to się dzieje na jawie!“ wrzasnął Scott spinając się i skupiając ich uwagę

Duncan i Courtney w szoku natychmiast wstali na nogi, a dziecko cały czas płakało i płakało

„Trzeba się zająć dzieckiem!“ odparła Courtney i od razu ruszyła do kołyski „No już ciii, ciii!“ uciszała dziecko łapiąc za krawędź łóżeczka i bujając

Dziecko powstrzymało łzy, przestało się miotać i ucichło. Duncan i Scott stanęli koło Courtney i przyjrzeli się ze zdziwieniem niemowlakowi

„Musicie być cicho“ szepnęła do nich Courtney widząc, że dziecko usypia

Scott odwrócił głowę na bok. Zauważył na ścianie kalendarz i do niego podszedł „Jesteśmy dziesięć lat starsi niż mi się wydawało?“ mruknął cicho krzywiąc się na widok roku „Cały czas myślałem, że biorę udział w jednych z tych popapranych reality-show“ rozszerzył na nowo oczy

Duncan rozejrzał się po pomieszczeniu „To niemożliwe, żeby z dnia na dzień stać się nagle starszym“ podszedł do lustra, które wisiało niedaleko. Przyglądając się sobie doznał szoku „Co się stało z moim imiczem?!“ wykrzywił usta

„To musi być rzeczywistość“ wypowiedział Scott przerażony wsadzając nos w kalendarz

Courtney powoli odeszła od łóżeczka również rozglądając się po pomieszczeniu „Nic nie widzę przez to“ ściągnęła okulary i wyrzuciła za siebie

Duncan podszedł do Scotta „Ale ty jesteś głupi! To musi być kolejne zadanie“

Farmer odwrócił się do niego „Kalendarz nie może kłamać!“ wskazał ręką na datę za nim

„T-to wszystko jest bardzo dziwne“ powiedziała Courtney łamanym przerażonym głosem „I to pomieszczenie... to zwykły salon“ stanęła przed chłopcami

Scott uśmiechnął się przyjaźnie „Najwyraźniej musimy być szczęśliwym małżeństwem Courtney“ mruknął zadowolony

Dziewczyna wytrzeszczyła oczy

„W-wy małżeństwem?“ Duncan również wytrzeszczył oczy „T-to nie możliwe! T-to j-ja muszę mieszkać już z Courtney!“ wypowiedział z zawahaniem

Scott opuścił swój uśmiech „Nie prawda!“ jęknął zły „A czyje to dziecko?!“ zapytał zagryzając zęby i wskazując na kołyskę

Duncan drgnął przerażony „N-nie w-wiem“

„Courtney z kim masz dziecko? Ze mną czy z nim?!“ spytał Scott wskazując najpierw na siebie, a potem na Duncana

„J-ja nie wiem!“ wykrzyczała przeraźliwie

Duncan spojrzał w górę i zemdlał

„Phy, mięczak“ parsknął Scott krzyżując dłonie „Oczywiście, że jestem oj...“ uświadomił sobie, co powiedział „Ojcem?!“ krzyknął po czym w szoku osunął się na podłogę

Dziecko obudziło się i ponownie zaczęło płakać

„Tylko nie to!“ jęknęła Courtney i wystraszona podbiegła do łóżeczka ponownie nim bujając


Za kolejną ścianą znajdowało się trzecie pomieszczenie. Na brązowej kanapie siedziała śpiąca Bridgette opierając głowę o Carrie, która była tuż obok i również spała. Bridgette miała na sobie kapelusz z rondlem i bluzkę w biało-czerwone kwiaty. Carrie natomiast miała na głowie wianek z kwiatów i została ubrana w zieloną letnią sukienkę. Sugar leżała pod kanapą na plecach pochrapując cicho. Farmerka miała na sobie biała koszulkę, kamizelkę i spodnie ze skóry z ćwiekami. Jeden z wielu balonów, który znajdował się z owym pomieszczeniu spadł na twarz Sugar.

„Hmm?“ mruknęła Sugar przebudzając się. Chwyciła za balona i go zmiażdżyła co sprawiło, że pękł „Aaa! Co jest?!“ zapytała automatycznie się podnosząc

Bridgette i Carrie natychmiast się obudziły na dźwięk balonu „Ktoś strzela?!“ zapytały jednocześnie wytrzeszczając oczy

Sugar spojrzała, że wokół nich są balony „Po co robicie mi takie żarty?!“ spytała zezłoszczona „I po co się tak ubrałyście?“ skierowała wzrok an dziewczyny

Barigette i Carrie spojrzały na siebie, że mają na sobie nietypowe ubrania

„Dlaczego mam na sobie to?“ zdziwiła Się Carrie oglądając swoją sukienkę

„Ja mam lepsze pytanie“ mruknął Bridgette rozglądając się po pomieszczeniu „Gdzie my jesteśmy?!“

Sugar wstała z podłogi „Czy to nie wcześniej byłyśmy w luksusowym pokoju razem?“ zapytała i spojrzała na swoją rękę „Ale mam fajową skórę na sobie!“ zachwyciła się

„To nie jest luksusowy pokój“ powiadomiła Carrie i wstała z kanapy „Musi to być kolejne wyzwanie“ stwierdziła i przeszła na środek pomieszczenia tuż do kołyski „O maluszek!“ splotła ręce patrząc na niemowlę

Bridgette również wstała z kanapy i spojrzała do góry „Chris, Don... obudziłyśmy się już, więc możecie nam wyjaśnić o co tym chodzi?“ spytała, ale bezskutecznie

Sugar podeszła do półki, na której znajdowały się różne lalki przedstawiające mini wersję wszystkich zawodników sezonu „Czy to nie jest urocze?!“ zapytała zachwycona i chwyciła za laskę przedstawiającą siebie „To jestem ja! Mini ja!“ przytuliła do siebie lalkę

Bridgette westchnęła i podeszła do Carrie „Żadnego monitora tutaj nie ma i nie wiemy co tu się wyprawia“ powiedziała zmieszana „I nie wiemy po co znajduję się tutaj to dziecko“ spojrzała na niemowlę, które mrugało i patrzało na nią „Nic w sumie nie wiemy“

„Mnie się tutaj podoba!“ odparła Sugar wyginając ręce swojej lalce

Carrie zauważyła karteczkę w kołysce. Włożyła rękę do środka, a dziecko się rozpłakało „Ci! Cii!“ wołała Carrie zakłopotana „Nie chce zrobić Ci krzywdy!“

„Uciszcie tego bachora!“ wrzasnęła Sugar siadając na siebie i poprawiając włosy lalce

Bridgette złapała za kołyskę i zaczęła bujać „Cii maleńki!“ zawołała, po czym krzyki dziecka ucichły „Uff!“ uśmiechnęła się

„Chciałam wyjąć tylko karteczkę, bo może na niej pisać coś ważnego“ wskazała Carrie palcem

Bridgette również zauważyła karteczkę „Ostrożnie spróbuję ją wyjąć“ powoli skierowała rękę w stronę niemowlaka, ale zatrzymała się, kiedy dziecko na nowo zaczęło płakać

Sugar się skrzywiła „Mówiłam, żebyście uciszyli tego bachora!“ krzyknęła, co sprawiło, że dziecko jeszcze głośniej płakało

„To sama je ucisz!“ zasugerowała Bridgette spinając się

„Dobra!“ odparła farmerka po czym wstała i podeszła do kołyski. Groźnym wzrokiem spojrzała na dzieciaka „Będziesz cicho?!“ spytała głośno

Dziecko płakało jeszcze bardziej intensywniej, aż łzy lały się po policzkach

Sugar się zakłopotała „Nie chciałam tak agresywnie!“ odparła łapiąc za kołyskę i kołysząc „Cii maleńki! Oczka swe zmruż! Bo ciocia Sugar każe Ci się zamknąć już!“ zafałszowała, a dziecko mocniej płakało, zaczęła bujać nerwowo jeszcze bardziej łóżeczkiem

„Przestań!“ Carrie chwyciła z łóżeczko, aby zastopować

„No co?!“ zdziwiła się farmerka „Słyszysz, że ten głupi dzieciak nie chce się przymknąć!“ skrzywiła się mocniej kiedy płacz dziecka nie chciał ucichnąć

„Oglądałam sezon, w którym brałaś udział i przecież już miałaś kontakt z dziećmi“ odparła Bridgette przykładając dłonie na uszy

„Tamte dzieci były ciche“ stwierdziła Sugar i odeszła od łóżeczka „Zróbcie coś z tym same!“ usiadła w tym samym miejscu na podłodze, co wcześniej i chwyciła za lalkę „Ty tu jesteś najpiękniejsza!“ cmoknęła szybko głowę lalki

Carrie ciężko westchnęła. Chwyciła za łóżeczko i zaczęła bujać „Cii dziecino!“


Kiedy kamera przesunęła się w bok za ścianą obok było jeszcze jedno czwarte pomieszczenie. Gwen spała z nogami na podłodze, a z rękami uwieszonymi na siedzeniu krzesła. Ubrała była w czarną sukienkę z falbankami na ramionach. Usta jej zostały pomalowane również na czarno. Na podłodze spoczywał Trent, w czarnych okularach ubrany na  biało- tak samo, kiedy nagrywał płytę z chłopakami z Porażkowych Braci. Na krześle bezpośrednio przed starym telewizorem, który był załączony kimał Topher przebrany w ubrania przypominające tym razem ubiór Dona.

Powoli otwierając oczy Topher wyprostował swoją głowę. Pół przytomny przyjrzał się temu, co nadawali w telewizji. Na ekranie wyświetliło się jak on sam stał uśmiechnięty na lotniku ubrany jak Don, a koło niego znajdowała się grupa osób „Nie...możliwe...“ mruknął cicho widząc, że on sam na ekranie pokazuje ludziom, że mają wejść do samolotu, a inni robili co kazał. Obecny Topher siedzący na krześle rozszerzył natychmiast oczy „Niemożliwe!“ wykrzyczał upadając na kolana

„Co się drzesz?!“ spytała Gwen budząc się. Otworzyła oczy widząc, że jest zawieszona krześle „Ał!“ jęknęła zabierając ręce od krzesła jak coś jej chrupnęło w kościach. Zdając sobie sprawę, że jest gdzie indziej rozszerzyła oczy rozglądając się „Co?“ zaczęła nerwowo kiwać głową

Trent również się obudził i podniósł się po pozycji siedzącej „Co jest?“ spytał próbując przetrzeć oczy „Okulary?“ zdziwił się poprawiając je

„Mam swoje własne reality-show!“ wykrzyczał radośnie Topher podchodząc na kolanach do ekranu i przyglądając się blisko całemu programowi, który leciał

Na jego krzyk rozległ się płacz dziecka w kołysce

Trent wstał na nogi i zajrzał do kołyski krzywiąc się „Czy to ma być kolejne wyzwanie?“ zdziwił się

„Nie wiem“ odparła Gwen zaskoczona również wstając na nogi. Przed jej oczami ukazała szafka, a na niej porozstawiane zdjęcia jak ona i Duncan się całują. Zakłopotana odwróciła się i szybko zasłoniła szafkę „Nie podoba mi się to!“ jęknęła rozstawiając ręce, żeby zasłonić cały widok na zdjęcia

„Maleńki nie płacz“ powiedział spokojnie Trent do dziecka. Poczuł, że z kołyski roznosi się zielony smród „Chyba dziecko nam sprawiło prezent“ zatkał nos

Gwen mrużyła oko „To je przebierz“ mruknęła cicho nie ruszając się z miejsca

Trent wytrzeszczył oczy „Ja nigdy tego nie robiłem!“

Gotka westchnęła „Okay, ja to zrobię, tylko potrzebuję jakiegoś materiału“ podeszła do kołyski „Przebierałam swojego młodszego brata, więc nie mam z tym problemu“

Trent zauważył zdjęcia na szafce „A więc to zasłaniałaś“ mruknął niezadowolony

„Ja tego nie ustawiłam!“ broniła się zaskoczona

Trent ściągnął z siebie bluzkę z golfem „Proszę“ podał Gwen

„Och“ odparła uspokajając się. Paroma ruchami przewinęła dziecko i się uśmiechnęło „I po sprawie“ w ręce została jej brudna pielucha

Dziecko przestało płakać, a Trent również się uśmiechnął

Kiedy program w telewizji się skończył Topher wstał i podszedł do kołyski „Szkoda, że nie widzieliście mnie w roli gospodarza“ oznajmił radośnie

„Nie żałuję“ mruknęła gotka opuszczając swój uśmiech „Jeśli chcesz się na coś przydać, to pozbądź się tego“ podała mu pieluchę przed nos

Topher z obrzydzenia wykrzywił usta i wziął brudną pieluchę to rąk „Gdzie ja mam to wyrzucić?“ podszedł do okna i wyrzucił przez pakunek „I po sprawię“ uśmiechnął się

Trent doszedł do niego „Nie mam pojęcia, dlaczego tak dziwnie wyglądamy i co tu robimy, ale myślę, że lepiej będzie się stąd wydostać“ wskazał na okno

Gwen przyjrzała się okno „To może być podchwytliwie“ rozejrzała się wokół „Obudziliśmy się tutaj, nasi wspaniali prowadzący nie zostawili żadnej wskazówki i wszystko jest jakieś takie pokręcone“

Topher zauważył na sobie nowe ubrania „Jest pokręcone“ stwierdził przenosząc wzrok na Trenta „Bo się próbowałem upodobnić do Chrisa, a wyglądam jak Don“

„To nie jest ważne!“ jęknął Trent zrozpaczony „Topher znasz zagrania prowadzących. Powiedz nam o co może chodzić w tym zadaniu“

Topher podparł rękę o podbródek „Gdybym był gospodarzem tak jak widziałem w telewizorze to na swoim miejscu i miejscu jury przy takich okolicznościach specjalnie starałabym się wprowadzić w błąd zawodników, żeby myśleli, że są dziesięć lat starsi niż w rzeczywistości“

„To się zgadza“ odparła Gwen wskazując na kalendarz, który widział na ścianie obok

„I same te ciuchy o tym mówią“ Trent zdjął okulary z twarzy „Chociaż moje pochodzą z wcześniejszych czasów, więc trochę mam mętlik“ zmieszał się

„Następnie umieściłbym różne przedmioty, aby bardzo zmylić uczestników o co w tym chodzi“ kontynuował krążąc wzrokiem

„To też z się zgadza“ Gwen wskazała z bólem na zdjęcia, a w drugiej kolejności na telewizor

„Ale dziecko do tego wszystkiego nie pasuje!“ wywnioskował Topher mrużąc oczy „Normalnie to zadanie ma polegać na tym kto szybciej się stąd wydostanie, ale to dziecko burzy całe moje myślenie“ rozszerzył oczy

Gotka bez większego namysłu podeszła do okna i spojrzała na ciemność i nicość po drugiej stronie „Nie potrzeba mi więcej wiedzieć. Po prostu się stąd wydostańmy jak mówił Trent“ wspięła się na parapet, a za moment odwróciła głowę „T-tam jest c-ciemno“ wymamrotała trzęsąc się

„Spokojnie Gwen“ powiedział Trent uśmiechając się przyjaźnie „Nie jesteśmy podziemiom, więc oddychaj spokojnie“

Topher spojrzał przez ramie Gwen „Chyba jesteśmy pod ziemią“

Gwen natychmiast zeszła do pokoju „No nie!“ jęknęła łapiąc za swoje włosy „Zrobili to specjalnie“

„Nie martw się Gwen zwana gotką i Trencie znawy muzykiem“ powiedział Topher uśmiechając się. Wspiął się na parapet i sięgnął ręką za okno. Dotknął pstryczek po czym włączyło się światło

Za oknem rozświetlił się korytarz i schody prowadzące do góry

„Brawo“ oznajmił zdziwiony Trent

Gwen się natychmiast uśmiechnęła „Jesteś genialny!“ pochwaliła Tophera „A ja myślałam, że potrafisz tylko irytować“

„Baa!“ odparł Topher jeszcze szerzej się uśmiechając i przekładając nogę na drugą stronę na korytarz „Jestem mistrzem w swoim fachu, więc zapraszam po wygraną!“


Obok czwartego pomieszczenia znajdowało się jeszcze jedno ostatnia miejscówka. Jacques spał na plecach na podchodzę. Łyżwiarz miał na sobie niebieski garnitur i czerwony krawat. Na jego brzuchu Heather opierała głowę. Dziewczyna miała zrobiony kok. Ubrana została w czerwony garnitur z czarnym krawatem. Kawałek niżej na łydkach dziewczyny leżał Cody twarzą do ziemi. Chłopak natomiast miał na sobie czarny garnitur i żółty krawat. Rozległ płacz dziecka.

Cody szybko się obudził i podniósł głowę „Hę?“ spytał widząc kołyskę „Aa!“ wrzasnął wystraszony. Oparł ręce o podłogę i zaczął się rozglądać

„Hmm?“ skrzywiła się Heather i otworzyła oczy „Spadaj!“ zabrała nogi i kopnęła Codiego w brzuch

„Hej!“ Cody odleciał na bok „Porwano nas!“ zareagował szybko ignorując kopnięcie

Jacques otworzył również oczy „Porwano?!“ zareagował unosząc głowę. Poczuł głowę Heather na swoim brzuchu „E-emmm?“ zakłopotał się

Heather natychmiast podniosła głowę i wstała „Gdzie my jesteśmy?!“ zareagowała nerwowo

Łyżwiarz również się podniósł i spojrzał w bok „Moje trofea tutaj są?“ zdziwił się widząc na podłodze porozmieszczane nagrody i medale

„Kolejne durne zadanie nas czeka!“ warknęła Heather i zła spojrzała na Codiego

„Proszę, nie mścijcie się na mnie!“ jęknął Cody drżąc

Jacques spojrzał na Codiego i się wrednie uśmiechnął „Ale wiesz, że pewien ktoś tego chciał“ powiadomił go po czym podszedł do kołyski „Ale najpierw zajmijmy się tym młodzieńcem, aby nie płakał“ włożył palec do łóżeczka „Ale ty jesteś słodziutki!“ ucieszył się, po czym nagle skrzywił się „Aaa!“ jęknął „Nie gryź!"wyciągnął zaczerwieniony palec

„Nie ma czasu na zabawę“ jęknęła Heather i podeszła do łóżeczka „Założę się, że musimy stąd najpierw wyjść, a później dowiemy się co dalej“

Cody wstał z podłogi „Z-zależy wam, żeby wygrać to zadanie, prawda?“ spytał z nadzieją

„Oczywiście, ze chcemy być numer jeden!“ powiadomił Jacques

Cody się uśmiechnął na moment, a za chwilę przeszedł do ściany i oparł ręce „Niestety tutaj nie ma żadnych drzwi“

Heather rozejrzała się do góry i boki. Wsadziła ręce do kołyski i wyciągnęła dziecko „Przestań płakać“ powiedziała spokojnym tonem, ale dziecko nie reagowało „Weź!“ podała je Jacquesowi

Łyżwiarz wziął niepewnie dziecko do rąk „Nie ugryziesz mnie już, prawda?“ spytał przestraszony

Cody podszedł do blondyna i chwycił za dziecko „Spokojnie maleńki!“ powiedział radośnie Ułożył dziecko na ramionach i zaczął bujać „Cody zaraz Cię utuli“ mruknął, a dziecko przestało płakać

Heather kopnęła w łóżeczko

„Nie bądź taka!“ przeraził się Jacques

„Patrzcie!“ Heather się uśmiechnęła i wskazała palcem na schody w podłodze „Szybko poszło“ zdziwiła się. Weszła na stopień

„Czekaj!“ zawołał Jacques „Nie wiemy czy na pewno tędy iść

Heather przewróciła oczami „To się zaraz dowiemy“ zeszła na dół

Jacques podbiegł do statuetek i zebrał je wszystkie „Nie zostawię ich tutaj po mimo, że nie wiem co się dzieje i czemu mam ten ohydny garnitur na sobie!“

„Idziecie?!“ zawołała Heather z dołu

Cody podszedł do schodów „A co z dzieckiem?“ spytał Jacquesa

„Nie możemy go samego zostawić“ stwierdził obiektywnie łyżwiarz i pobiegł schodami w dół

„Idziemy maleńki“ oznajmił Cody i również zszedł na dół


Nad sceną w Studiu Wyzwań wysunięte było pięć monitorów, a na każdym z nich był widok na każde pomieszczenie osobno. Przy stole jury siedziała znudzona Josee, zaciekawiony Alejandro, zmartwiony Devin, zdziwiony Max, zniesmaczony Chris i zadowolony Don jedzący popcorn.

„Cały czas się zastanawiam, kto Cię tu zaprosił“ jęknął Chris patrząc katem oka ma Maxa siedzącego obok

„Przecież siedzę cicho“ mruknął Max krzyżując dłonie

„Nie widzę w nim nic złego“ odezwał się Don wrzucając sobie popcorn do ust

„Ale ja jestem panem ciemności!“ pisnął Max

Devin się krzywił „Przerażasz mnie koleś“

Złowrogi chłopak się uśmiechnął „To bardzo dobrze, bo o to chodzi!“ jego uśmiech przemienił się bardziej w złośliwi „Hahaha... hahahaha!“ zaczął się śmiać podle

„Cicho być!“ jęknęła Josee prostując się

„Nie będzie mi nikt mówić, co mam robić!“ Max wstał z krzesła

„Za chwilę dwie grupy osób tu przybędą“ powiadomił Alejandro „Zachowujmy się jakoś, żebyśmy potrafili wybrać zwycięzcę“

Max uspokoił się „W porządku“ usiadł z powrotem na krzesło „Robię to tylko, dlatego, że sam nie chcę przegapić niczego“ przymrużył oczy i skupiony spojrzał na ekran „I muszę wiedzieć czy dzieciątko jest całe“ zmartwił się

Devin uderzył ręką w czoło

Chris wstał „Ale za nim dowiemy się kto pierwszy zrobimy sobie małą przerwę!“ ogłosił radośnie

Don przełknął ostatni kęs popcornu i również wstał „A tuż po przerwie nie tylko dowiemy się kto pierwszy, ale czy inni uczestnicy domyślą się, że maja również znaleźć wyjście“ zaśmiał się

„Więc oglądajcie nas w Totalnej Porażce...“ mruknął Chris

„...Łowcy Sławy!“ dokończył Don



PO PRZERWIE



Widok padł na scenę, w której otworzyła się klapa, a z niej wystawała ręką osoby z bardzo jasną skórą.


Zaś z lewej strony na scenę szybko wbiegła Heather, za nią Jacques obejmujący statuetki i Cody trzymający dziecko. Cała trójka zatrzymała się ślizgiem. Przed nimi wyszła Gwen, za nią Topher i Trent.

„To my byliśmy pierwsi!“ powiedziała Heather szturchając Gwen i wychodząc na przód

„Teraz będzie kłótnia“ opowiedziała bezradnie gotka

„My byliśmy piersi!“ wskazał na siebie Topher „Gwen wystawiła rękę, a dopiero później było słychać wasz tupot biegu“ skrzywił się

„Nieprawda“ bronił się Jacques upuszczając statuetki na ziemie

„Hej!“ zawołała Josee „Te nagrody należą też do mnie, więc miej szacunek!“

Jacques przerażony schylił się po statuetki z powrotem i nic się nie odezwał

Heather mrugnęła do jury „Powiedzcie nam... kto wygrał?“ uśmiechnęła się przyjaźnie

Alejandro również uśmiechnął się pod nosem „Myślę, że wygrała drużyna, która ma dziecko“ powiedział niewinnie „Zgadzacie się?“ spojrzał na Devina, który mu przytaknął, a potem przeniósł wzrok na Josee

„Ale tam jest ten gościu, co nas wyrzucił!“ warknęła łyżwiarka

„Ale on już i tak będzie bezpieczny niezależnie od naszej decyzji“ szepnął po cichu

Wszyscy na scenie spojrzeli na Chrisa, który siedział cicho i notował, a Don w dalszym ciągu jadł popkorn i skupiał się na tym, co było na monitorach

„Na nas nie patrzcie“ rzekł Chris widząc ich spojrzenia „To jury ocenia“ wskazał na krzesło, obok , na którym powinien siedzieć Max, ale zauważył, ze zniknął „Gdzie on...“ przerwał zauważając jak Max idzie na scenę

Chłopak z fioletową czupryną podbiegł do Codiego i wyrwał mu niemowlę „Nic mu się nie stało?!“ spytał uśmiechając się i bujając dziecko

„To w końcu wygraliśmy czy nie?“ dopytał Cody zmieszany chłopakiem obok

„Tak wygraliście“ zakomunikował Max przytulając mocniej do siebie dziecko „Tamci są bezduszni, bo zostawili swoje dziecko na pastwę losu w nieznanym nikomu pokoju!“ jęknął, po czym się zakłopotał „O-oczywiście c-chodziło o to że tamci są źli, a my mamy wybrać tych dobrych z moim złym dziecio-Maxem“ spojrzał na niemowlę „Prawda skarbeńku?“ uśmiechnął się do dziecka, ale ono zaczęło się ruszać i spadło na podłogę „NIEE!“ wrzasnął Max w terrorze

Gwen, Trent, Topher, Heather, Jacques i Cody wytrzeszczyli oczy, kiedy dziecko wyleciało Maxowi z rąk. Jednak kiedy niemowlę upadło na podłogę to roztrzaskało się i wyleciały z niego śrubki i wszelkie pokrętła.

„Bez obaw“ powiedział normalnie Devin „To tylko roboty“ uśmiechnął się

„Przynajmniej nie będziemy posądzeni, że rzeczywiście zostawiliśmy dziecko na pastwę losu“ mruknął Trent z ulgą

„Echem!“ Chris odkaszlnął zwracając na siebie uwagę „Heather, Cody i Jacques- jesteście zwycięską drużyną“ poinformował pewnie

„Tak!“ ucieszyła się Heather podnoszą ręce w górze

„Jacques i tak masz się na nim zemścić następnym razem!“ wskazała Josee z jury na Codiego

„Jak sobie życzysz Josee“ odparł niechętnie łyżwiarz

„Gwen, Trent i Topher- możecie odejść na bok i dzisiaj macie gwarancję, ze żadne z was nieodpadnie“ powiedział Chris

Gwen skrzywiła się i posłusznie odeszła na bok mijając zadowoloną Heather, a Trent posłusznie poszedł za Gwen.

Topher szedł za resztą „Muszę wam przyznać Chris, że moje własne reality-show bardzo mi się podobało“ mruknął Topher podekscytowany

„Tak, tak...“ przyznał Chris marudnie

„Mój pomysł“ odezwał się Don zajadając się dalej popcornem

Heather, Jacques i Cody stanęli obok siebie, a Max załamany wrócił do stołu jako juror

„Żeby was nie zanudzać zbędnym gadaniem zdążyliśmy zagłosować na was, kiedy widzieliśmy, że się zbliżacie“ powiedział

Nad trójką uczestników nad sceną pojawił się licznik. Nad Heather wyświetliło się dwanaście punktów, nad Jacquesem wyświetliło się również dwanaście punktów, a nad Codym dwadzieścia punktów

„Co?!“ wrzasnęli zdziwieni jednocześnie Heather, Jacques, Josee i Alejandro

„Wygrałem ponownie?!“ Cody opuścił szczękę ze zdziwienia „Wygrałem!“ ucieszył się po czym zobaczył wściekły wzrok Heather i Jacquesa na niego

Cody przestraszony podbiegł za Gwen „Jeżeli mnie przed nimi ochronisz to zabiorę Cie znowu do luksusowego pokoju“

„Stoi!“ przytaknęła Gwen i przybiła z nim żółwika

Cody oparł ręce o ramiona Gwen wychylając tylko ukradkiem głowę

„Jak to możliwe, że pojawiła się taka punktacja?!“ spytała Josee odwracając głowę w prawą stronę na resztę jury

„Ja dałem im po zero punktów“ przyznał się Max „Jedynie chłopakowi z uratowanie mojego roboto-dziecko-Maxa dałem dziesiątkę“ posmutniał

„Ja też mu dałem dziesiątkę“ przyznał niepewnie Devin

„Grr!“ warknęła Heather i skrzyżowała ramiona. Odwróciła również twarz, żeby nie patrzeć na Alejandro

„Przecież Ci dałem dziesiątkę!“ zawołał zakłopotany Alejandro

Heather lekceważąc go jeszcze bardziej odwróciła się tyłem


W pomieszczeniu pierwszym Emma chodziła od jednej ściany do drugiej zamyślona intensywnie wpatrując się w podłogę. Noah przyglądał się cały czas dziecku, które spało. Ellody podeszła do kołysanki.

„Ciężko cokolwiek się dowiedzieć, co mamy zrobić“ szepnęła cicho

„Może odejdźmy od dziecka, żeby przypadkiem nie zaczęło płakać“ mruknął Noah robiąc parę kroków w przód

Ellody dołączyła do niego „Jedynie na czym możemy się skupić to na znalezieniu stąd jakiegoś wyjścia“ powiedziała z ciszonym głosem „Tak jak wtedy, kiedy szukaliśmy dodatkowego wyjścia w samolocie Dona“

„Dobry pomysł“ przytaknął Noah. Spojrzał na chwile na Emme, która nie zwracała na nich uwagi „W-wiesz co Ellody“ spojrzał na nią od dołu do góry „W-wyglądasz w tym bardzo ładnie“ powiedział nieśmiało

Ellody uśmiechnęła się i położyła rękę na jego ramieniu „Zobacz“ wskazała ręką w stronę Emmy „Twoja dziewczyna również"

Emma na dźwięk jej słów zatrzymała się i na nich spojrzała „Plotkujecie o mnie?!“ zdziwiła się widząc ich blisko

„Nie!“ powiedział przerażony Noah „Gadamy o sukienkach“ wytłumaczył się szybko

„Mam dość twoim tłumaczeń“ Emma ciężko westchnęła

Ellody zabrała dłoń od Noah i podsunęła krzesło do ściany, które było obok „Tutaj jest wyjście“ wskazała palcem na ścianę, na której był szyb wentylacyjny

Noah spojrzał w górę „M-mamy wychodzić znowu brudnym wyjściem?“

„A skąd wy wiecie, że mamy wyjść z tego pomieszczenia?“ zdziwiła się Emma

„Tylko to przychodzi mi namyśl“ odparła niezbyt zadowolona Ellody

„Dobra“ przyznała Emma patrząc w górę „Wyjdziemy tym wyjściem“ chwyciła za jeszcze jeno krzesło, które było w pomieszczeniu. Ułożyła jedno krzesło na drugim i się na nie wdrapała „Tam są jakieś schody!“ zawołała patrząc przez otwór w ścianie

„A bierzemy ze sobą dziecko?“ spytał Noah wskazując na kołyskę

Ellody pokiwała przecząco głową „Lepiej nie ryzykować, żeby dziecko nawdychało się kurzu i innych bakterii“

Noah się skrzywił „Ale mnie zachęcacie do tego pójścia“ jęknął z obrzydzeniem

Emma wyrwała kratkę z wentylacji i wyrzuciła za siebie. Podciągnęła się i wyszła przez otwór. Zaraz po niej weszła Ellody i zrobiła to samo. Na samym końcu z zawahaniem na krzesło wszedł Noah. Ellody wystawiła rękę, aby pomóc mu się podciągnąć. Chłopak przyjął pomoc i wdrapał się do środka wentylacji. Emma odwrócona tyłem do nich zmrużyła oczy i idąc na czworaka ruszyła w stronę schodów.


Pomieszczenie numer dwa. Courtney odeszła od kołyski, która sama się jeszcze bujała. Duncan i Scott leżeli dalej nieprzytomni na podchodzę obok siebie.

Dziewczyna kucnęła pomiędzy dwoma chłopcami „Duncan obudź się“ szturchnęła go w ramię „Scott ty też wstawaj“ następnie szturchnęła drugiego chłopaka „P-proszę wstańcie“ powiedziała drążącym głosem

Scott i Duncan odzyskali przytomność i unieśli głowy spoglądając tępo na siebie. Courtney z ulgą odetchnęła i wstała wyprostowując się.

Duncan wstał pierwszy „Niestety to nie koszmar“ przyznał zdziwiony wstając

Scott wstał zaraz po nim „Naprawdę jestem ojcem?“ spytał ucieszony

„Przestańcie myśleć o głupotach“ powiedziała Courtney spokojnie „Musimy się stąd wydostać“

„Przecież to prawdziwa rzeczywistość“ Scott trwał dalej w przekonaniu „A to mój syn“ zbliżył się do kołyski i zajrzał do środka „Prawda maleńki?“ nachylił się bliżej, aby przyjrzeć się dziecku, a ono go opluło i się zaśmiało „Fuj!“ jęknął mając całą twarz w ślinie

„Tak...“ mruknął Duncan po czym radośnie się uśmiechnął „To musi być mój syn“

„Czy wy upadliście na głowę?!“ spytała z irytowana Courtney po czym zastanowiła się co powiedziała „W sumie przed chwilą- tak, upadliście“ zaczęła o tym rozmyślać

Scott wytarł rękawem swojej marynarki ślinę z twarzy „To na pewno musi być mój syn“ wskazał na siebie niepewnie Scott „On ma nawet podobne oczy do mnie!“

„Serio? zakłopotał się Duncan i zbliżył się do kołyski. Spojrzał na dziecko „Przecież on może mieć oczy po Courtney“

Courtney gapiąc się na chłopców załamana opuściła tylko ręce

„Courtney powiedz, mu że to moje dziecko“ upierał się dalej farmer

„A właśnie, że moje“ wskazał na siebie tym razem Duncan, a zaraz się skrzywił „Rany, ale wpadłem“ przeraził się

Courtney zezłoszczona podeszła do kołyski „To musi być nasze zadanie“

Scott otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale mu się nie udało

„I nie Scott“ kontynuowała dalej dziewczyna „To nie jest prawdziwa rzeczywistość“ wskazała palcem na Duncana „Gdybyśmy byli małżeństwem to jego by tutaj nie było“ przymrużyła oczy

„A może wkradł się do nas?!“ wkurzył się Scott patrząc srogo na kryminalistę

„Nie mógł się wkraść, bo tu nie ma nawet drzwi“ jęknęła Courtney bezsilnie i spojrzała w górę „Tam jest wyjście“ wskazała ręką na sufit „Musimy przesunąć kołyskę. A następnie jedno z was musi wziąć mnie na ramiona, żebym się tam mogła wdrapać“

„Ja to zrobię“ powiedział szybko Scott „Nie chcę, żeby pan kryminalista gapił się na twój tyłek“

„I tak mogę się patrzyć na jej tyłek cały czas“ odparł złośliwie Duncan

Scott wykrzywił mocniej usta w złości i podwinął rękawy marynarki zaciskając ręce w pięści. Za nim rudy chłopak mógł coś więcej zrobić to przed nim Courtney wyjęła dziecko z kołyski i podała Duncanowi. Chłopak z irokezem się zdziwił trzymając przed sobą niepewnie dziecko

„Czemu mu dajesz nasze dziecko?!" zapytał zaskoczony farmer

Courtney przesunęła kołyskę i zmierzyła Scotta wzrokiem

Scott skrzywił się „Okay... to dziecko“ wyszeptał cicho poprawiając się

„Właśnie“ mruknął Duncan wytrzeszczając oczy „Przecież ja nie lubię dzieci“ skrzywił się

Courtney dotknęła ramienia Scotta „Przestańcie gadać i róbcie co każe“ warknęła Courtney

Scott niezbyt zadowolony przykucnął, aby Courtney mogła wejść mu swobodnie na ramiona. Powoli wyprostował się unosząc dziewczynę w górę. Duncan z niesmakiem patrzył na dziecko, które uśmiechało się. Po chwili mina kryminalisty złagodniała i z każdym momentem patrzenia na niemowlaka czuł się dobrze. Uśmiechnął się przyjaźnie i radośnie do dziecka

„Udało się otworzyć“ oznajmiła Courtney, kiedy klapa spadła na dół. Spojrzała z góry na Duncana, który cieszył się trzymając dziecko. Dziewczyna również uśmiechnęła się na ten widok

„Courtney musisz się pośpieszyć, bo moje kolana zaraz nie wytrzymają“ jęknął Scott, kiedy jego nogi drżały

Dziewczynie odpadł uśmiech na twarzy. Ułożyła ręce za otworem i podniosła się do góry

Scott skierował się do Duncana i wyrwał mu dziecko „To nie twoje!“ krzyknął, a dziecko zaczęło na nowo płakać

„No i zobacz, co narobiłeś!“ warknął Duncan tracąc swoje całe zadowolenie

„Nie płacz synku“ mruknął Scott bujając dzieckiem. Kiedy niemowlak przestał w końcu płakać, zwymiotowało na niego „Ohyda!“ zamknął oczy

Duncan zabrał mu dziecko „Bardzo dobrze Duncan-junior“ uśmiechnął się szeroko, a dziecko również wyglądało na zadowolone

„Kto pozwolił Ci go nazwać Duncan-junior?!“ z irytował się Scott mając ciągle zamknięte oczy

„Odłóżcie dziecko i się pośpieszcie!“ zawołała Courtney zza sufitu „Bo inaczej pójdę bez was!“

Scott ściągnął z siebie marynarkę i wytarł nią całą twarz „Ale dziecko idzie z nami!“ rozkazał wrzucając odzienie na podłogę

„Okay, okay!“ jęknęła Courtney „Podajcie mi je!“ wystawiła ręce

„Słyszałeś, co masz zrobić?“ zapytał z pogardą Scott patrząc krzywo na Duncana

„Słyszałem“ mruknął niezadowolony Duncan „Przysuń mi kanapę, żebym tam dostał“

Scott posłusznie podszedł do kanapy i przesunął ją na środek pomieszczenia. Duncan wszedł na kanapę z dzieckiem w rękach. Uniósł niemowlaka do góry podając go ostrożnie w dłonie Courtney. Dziewczyna nachyliła się bardziej, aby chwycić dziecko. Kiedy je złapała, niemowlę wyśliznęło się jej z rąk. Przerażona spojrzała na dół

„Niee!“ wrzasnęli jednocześnie Duncan i Scott, kiedy dziecko leciało na dół

Duncan próbował zdążyć chwycić dziecko podczas lotu, ale mu się nie udało.

Scott w ostatniej chwili rzucił się na ziemię i zdążył złapać dziecko „Uff!“ odetchnął z ulgą trzymając dziecko w rękach. Ostrożnie podniósł się przytulając do torsu niemowlę. Zły spojrzał do góry na zakłopotaną Courtney „Jesteś złą matką!“ wykrzyczał przerażony „Mogłaś zabić nasze dziecko!“

„To nie jest nasze dziecko!“ wrzasnęła zszokowana

Duncan pokiwał przecząco głową „Dobra, rzeczywiście pośpieszmy się, bo nie wiadomo ile czasu już tutaj tkwimy“ mruknął zły i podskoczył do góry chwytając się rękami za otwór w suficie. Podciągnął się do góry „Daj dzieciaka!“ wyciągnął ręce

„Wolę sam się nim zająć!“ wrzasnął Scott widząc, że dziecko zaraz się rozpłacze

„Nie dasz rady sam wejść tutaj z dzieckiem!“ poinformował go Duncan logicznie myśląc

Scott nerwowo spojrzał raz do góry, a raz na niezadowolone niemowlę „Dobra, ale masz je wziąć ty, a nie Courtney!“ skrzywił się „Nie chce, żeby drugi raz je upuściła“

„Hej!“ zawołała zdziwiona Courtney klęcząc tuż obok kryminalisty

Scott wszedł na kanapę i z bólem podał dziecko Duncanowi. Chłopak z irokezem wziął dziecko i odsunął się. Farmer podskoczył i złapał się otworu. Duncan złośliwie przytrzasnął mu łokciem palce

„Ał!“ wrzasnął Scott poluźniając jedną dłoń

„Duncan!“ skarciła go Courtney. Chwyciła Scotta za dłoń i pomogła mu się podciągnąć do góry, aby do nich dołączył

„Dzięki“ odparł rudy chłopak dalej zły

Duncan wstał z dzieckiem w ramionach widząc, ze znaleźli się w korytarzu. Courtney i Scott również wstali

Duncan czując się zmieszany przybliżył się do Courtney „Weź dziecko, bo nie chce, żeby mnie inni zobaczyli“ skierował dziecko w jej kierunku

Courtney wystawiła ręce, aby chwycić dziecko, ale Scott od razu znalazł się za nimi

„Nie!“ zabronił farmer „Jej nie wolno wziąć tego dziecka do rąk. Możesz dać je mnie“ wstawił ręce

„Och przestań już“ dziewczyna skrzyżowała ręce i przewróciła oczami

Duncan niechętnie przybliżył do Scott dziecko, ale kiedy to zrobił niemowlakowi znowu zbierało się na płacz. Mina Scotta złagodniała i cofnął się do tyłu

„Dobra, nieś je ty“ Scott odpuścił

„Ale ja nie chce go nieść!“ odparł zakłopotany Duncan

Courtney z ignorowała to i zaczęła biec wzdłuż korytarza „Pospieszcie się!“ zawołała

Scott posmutniał i pobiegł zaraz za Courtney

„Aa grr!“ warknął Duncan, ale dziecko się do niego zaśmiało „Dobra Duncan-junior, ale nie przynieś mi wstydu“ pokiwał palcem przed oczami niemowlaka, a następnie ruszył za resztą

„Nie nazywaj go Duncan-junior!“ jęknął Scott w biegu


W trzecim pomieszczeniu Sugar zebrała wszystkie lalki z półki i poustawiała w rzędzie. Na samym środku lalka przedstawiająca jej osobę, stała z rozłożonymi rękami. Sugar chichotała radośnie ciągle wpatrując się w laleczki. Carrie i Bridgette skakały wokół łóżeczka i wystawiały język, aby rozbawić dziecko. Niestety niemowlę znowu się rozpłakało.

„Który to już raz?!“ jęknęła Sugar na dźwięk płaczu dziecka „Zakłóca mi to zabawę, jak robię sobie z was poddanych!“ nachyliła się nad lalkami pstrykając palcami po kolei te co były ustawione w rzędzie

Carrie i Bridgette załamane stanęły spokojnie

„To bezskuteczne“ stwierdziła Bridgette opuszczając głowę w dół

„To musi być ta trudność, żeby wyciągnąć tą karteczkę“ mruknęła Carrie „Przy normalnym dziecku nie miałybyśmy tego problemu“

„Chyba, ze to nie jest normalne dziecko“ Bridgette przyjrzała się bliżej niemowlęciu „Czy ja widzę rdzę na policzku?“ przymrużyła oczy

Carrie również przyjrzała się dzieciakowi „To dziecko to...“ zobaczyła, że niemowlęcia oczy stawały się czerwone „...robot!“ zawołała po czym chwyciła Bridgette i razem udały na podłogę

Laser wystrzelił do góry trafiając w klapę jednej ze ścian, która wyleciała na bok

Sugar nerwowo wstała patrząc co się dzieje „D-dlaczego rozzłościłyście dziecko?“ spytała z zawahaniem widząc, że z kołyski lasery padają do góry

„To maszyna!“ zawołała Carrie czołgając się za kanapę

Bridgette natychmiast ruszyła za Carrie i również schowała się za kanapę „Dziękuję za ratunek“ oznajmiła spokojniej

„Drobiazg“ uśmiechnęła się na moment i wyjrzała zza kanapy „Sugar kryj się tu!“

Farmerka chwyciła za swoją lalkę i przybiegła ile sił w nogach za kanapę do dziewczyn „Co wy narobiłyście?!“

„Tam była karteczka, prawdopodobnie z naszym zadaniem“ wyjaśniła Carrie mrużąc oczy „Gdybyś się bardziej zainteresowała co się tu dzieję to byś to wiedziała!“

„Phy!“ parsknęła Sugar „Jeszcze zwalcie winę na mnie!“ schyliła się bardziej, kiedy laser padł koło jej ramienia „Będę ciszej“ jęknęła przerażona

„Musimy przeczekać ten wystrzał laserów“ szepnęła Bridgette po czym siadła na podłodze i przysunęła do siebie kolana


Na scenie Trent, Topher, Gwen, a za nią Cody stali po lewej stronie i wypatrywali czy coś się dzieję. Heather i Jacques trzymali się z prawej strony ciągle posyłając Codiemu zabójcze spojrzenia. Nagle klapa w scenie otworzyła się. Na powierzchnię wyszła Emma, Ellody i Noah. Zaraz za nimi po lewej stronie wbiegła Courtney, Scott i Duncan z dzieckiem w ręku zatrzymując się tuż na środku.

Noah wykrzywił usta w śmiechu i zakrył rękami pół twarzy. Następnie Heather i Trent zrobili to samo.

„Hahaha!“ Gwen się roześmiała łapiąc się za brzuch

„Co?!“ zapytali jednocześnie Courtney, Scott i Duncan widząc, że wszyscy patrzą głównie na nich

„Duncan i dziecko? Hahahaha!“ wypowiedziała Gwen wciąż się śmiejąc

Duncan chciał się coś odezwać, ale Scott go przysłonił

„Hej!“ zawołał niezadowolony farmer „To dziecko to syn mój i Courtney!“

Śmiechy wszystkich osób nagle ucichły przeradzając się w zdziwienie

„Emm n-nie, nie!“ Courtney poczuła się zakłopotana „To nie tak!“

Don upuścił swój popcorn i zaczął się on śmiać „Hahahaha!“

Chris wstał i oparł się rękami o blat „To nie jest prawdziwe dziecko“ mruknął przerażony ich tokiem myślenia „To robot“  oznajmił

„Widzicie?!“ spytała Courtney kierując się do Duncana i Scotta

„Robot?“ spytał zawiedziony Scott

„Zabawiałem robota?“ skrzywił się Duncan, a następnie rzucił dzieckiem o parkiet roztrzaskując je w drobny mach

Ellody, Emmie, Gwen, Trentowi i Codiemu zaparło dech w piersiach widząc jak śrubki i reszta części krążyła wokół nich.

„Nieee!“ zadarł się Max „Ile w tobie jest podłości, żeby rzucać nawet dzieckiem robotem?!“ opuścił usta ze zdziwienia

„To było ostre“ skrzywił się Devin

„Bo jestem złym chłopcem“ wskazał na siebie Duncan uśmiechając się szeroko

„Odzyskał wigor“ skomentowała zaskoczona Heather

„Aj bez serca“ skrzywiła się Emma

Scott uronił łezkę. Courtney również smutna położyła rękę na ramieniu farmera. Niestety to tylko sprawiło, że Scott się jeszcze bardziej rozkleił. Łzy spływały mu jego po policzkach, aż ukrył twarz w dłoniach.

„Przyznam wam, że dobrze skonstruowaliście te roboty, ponieważ nie zorientowałam się ani na moment, że to nie było prawdziwe dziecko“ odezwała się Ellody przerywając smutną atmosferę

„O już mnie drugi raz za o coś chwalą dzisiaj“ odparł Don zadowolony

Chris usiadł i z grymasem na twarzy skrzyżował ręce „Emma, Ellody, Noah, Courtney, Duncan i Scott- jesteście bezpieczni“

„A to oznacza, że Sugar, Carrie i Bridgette czeka eliminacja“ dodał Don

„Carrie zagrożona?!“ przeraził się Devin spoglądając, że tylko na jednym ekranie coś się dzieje „Ona jest naprawdę zagrożona!“ zobaczył na monitorze jak po pomieszczeniu latają lasery

Don wcisnął guzik pod spodem stołu

Pomieszczenie, w które znajdowały się trzy blondynki- Sugar, Carrie i Bridgette. Dziewczyny siedziały skulone opierają się o tym kanapy. Przed nimi wyświetlił się monitor, a na nim widok na Chrisa i Dona, którzy siedzieli przy stole . Zauważyć można było kawałek głowy Maxa obok Chrisa.

„Wyzwanie skończyło się“ poinformował je Don „Przegrałyście“

„Ciężko było wydobyć tą karteczkę z pod tego robota“ odezwała się Bridgette

„Karteczkę?“ zdziwił się Chris „Umieszczałeś im jakąś karteczkę?“ spytał się drugiego prowadzącego

Don sięgnął ręką pod swój żakiet „Chyba musiało mi wypaść“

Laser strzelił nad głowami dziewczyn

„Czy możecie to wyłączyć?!“ spytała zdenerwowana Carrie

„Aa!“ krzyknęły dziewczyny, kiedy zapadnia pod nimi się otworzyła

Wszystkie trzy blondynki spadły z góry na scenę „Ał!“ jęknęły obolały

„Carrie, jesteś cała?“ spytał Devin wychylając się ze stołu

„Tak!“ mruknęła dziewczyna podnosząc się z parkietu

Devin się słabo uśmiechnął „To dobrze, bo są pewne plotki i nieścisłości, które zaszły między nami“ powiedział całkiem poważnie

„Co?“ zdziwiła się jego dziewczyna

Sugar i Bridgette wstały na nogi

Farmerka otrzepała się niezadowolona „A temu co?“ spytała się widząc, że Scott płacze

„Siła męskości go przewyższyła“ powiedział zadowolony Duncan

Courtney poklepała Scotta po plecach

Bridgette podeszła bliżej krawędzi sceny „Możecie nam chociaż powiedzieć, co było napisane na tej kartce?“

„A to tylko nowy plan żywnościowy dla mojego trenera“ oznajmił Don „Niestety nie zrobiłem kopi“ skrzywił się

„Serio zajęłam się zdobywaniem jakieś karteczki, a chodziło o coś innego w tym zadaniu?“ Carrie aż zatkało

„Musieliście się wydostać“ poinformowała Josee „Ale marnie wam poszło“ uśmiechnęła się złośliwie

„A po co te stroje?“ zapytała Sugar gładząc czarną skórę na ramieniu

„Teraz wyjaśnimy wam wszystko“ odezwał się Alejandro „Zostaliście zamknięci po trzy osoby w jednym pomieszczeniu i to my decydowaliśmy w jaki sposób was dobierzemy. Następnie przebraliśmy was w stroję i umieściliśmy w pomieszczeniach takie przedmioty, aby wam zasugerowały, że jesteście dziesięć lat starsi niż macie“

„Mówiłem“ odezwał się Topher pewny siebie

„Ale nawet dobrze wam poszło, bo wszyscy zorientowali się, że coś jest nie tak“ oznajmił Devin, po czym spojrzał na dwa roztrzaskane roboty na parkiecie „Może prawie wszyscy“ zakłopotał się

„Zadanie polegało wasze na tym aby wydostać się jak najszybciej“ dodała Josee

„Tylko do czego były te roboty-dzieci?“ dopytał Topher czekając na odpowiedź

„Dzieci miały wam przeszkodzić i utrudzić zadanie, bo w dzieciach najwięcej jest zła wcielonego“ powiedział Max „I to był mój pomysł“ wskazał na siebie palcem

„Osobiście chciałem się zgodzić na prawdziwe dzieci“ mruknął Chris

„Ale, żeby uniknąć problemów roboty były lepszym rozwiązaniem“ poinformował Don

„Podczas, kiedy nie było większości z was to pomiędzy trójką- Heather, Jacquesem i Codim jury wybrało zwycięzce“ rzekł Chris

Don wskazał ręką w kierunku, gdzie stała Gwen, a za nią Cody „Okazało się, ze Cody wygrał po raz drugi z rzędu zadanie i to on wybierze za niedługo kogo znowu zabierze do luksusowego pokoju“

Cody pomachał wszystkim w dalszym ciągu chowając się za gotką

„A teraz czas na głosowanie“ uśmiechnął się złośliwie Chris „Zacznijmy od prawej strony“ spojrzał na Heather i Jacquesa „Kogo wybieracie? Heather?“

Heather spojrzała na trzy blondynki i przymrużyła oczy

Sugar spojrzała na Heather również z przymrużonymi oczami „Pamiętaj czarnowłosa, że jak zostanę, a zagłosujesz to marnie się to później dla Ciebie skończy“

„Phy!“ Heather parsknęła „Nie zagłosuję za Ciebie“ odparła szybko „Na Ciebie też Bridgette nie“

„No to dzięki“ powiedziała Bridgette podejrzliwe na nią patrząc

„Mój głos na Carrie“ zadecydowała pewnie

Carrie rozszerzyła oczy

„Trudny wybór“ mruknął Jacques zdziwiony

„Masz zagłosować na blondynkę!“ jęknęła agresywnie Josee

„Przecież one wszystkie trzy są blondynkami!“ powiadomił ją łyżwiarz „Wybacz Bridgette, ale nie wiem kogo wybrać“

Bridgette tylko westchnęła

„Nie na tą!“ jęknęła Josee waląc pięścią w stół

Sugar pokazała jej język

„Trzymajcie mnie!“ nalegała Josee, a Alejandro chwycił jej dłoń

„No już spokojnie“ mruknął Hiszpan

Josee uspokoiła się trochę i skrzyżowała ręce

„Teraz ja zagłosuję“ uniósł rękę do góry Topher i od razu opuścił „Zróbmy dramatycznie i oddam głos na słodką Carrie“

„Tylko ja mogę nazywać ja słodką!“ odezwał się Devin za stołu

„To mi nie pomoże“ zmartwiła się Carrie

„Patrzmy obiektywnie“ stwierdził Trent „Bridgette i Carrie są zbyt w porządku, więc mój głos na Sugar“

„Nie wiesz z kim zadarłeś muzyku“ Sugar zmierzyła go wzrokiem

„Ja też głosuję na Sugar“ powiedziała bez wahania Gwen

„Wiecie, że ze mną się nie zadziera“ farmerka przejechała palcem po swojej szyi

„Carrie!“ wypowiedział wystraszony Cody

„Och...“ westchnęła głośno Carrie

„Nie fajnie Cody, nie fajnie“ pokiwał przecząco głową Trent

Emma podeszła do Carrie i położyła ręce na jej ramionach „Wybacz mi, ale rozsądek każde mi zagłosować na Ciebie“ powiedziała zmieszana po czym odeszła na bok

„Boicie się jej?!“ spytała podenerwowana Carrie wskazując na Sugar

„Wszyscy wiedzą, że jestem wyjątkowa“ mruknęła farmerka opierając ręce o biodra

„Ja muszę zagłosować jak moja dziewczyna“ powiedział Noah patrząc w dół „Carrie“ wypowiedział cicho

„Carrie patrz pozytywnie- przynajmniej jak odpadniesz możemy pogadać normalnie“ odezwał się Devin

„Nie rób mi na złość!“ Carrie uniosła ręce do góry ze złości

„Co cóż chyba też się zdecyduję na Carrie“ powiedziała smutno Ellody „Sorki“ powiedziała z przykrością w głosie

„Myślę, że jeśli większość głosów jest na Carrie to ja też na nią zagłosuję“ odparła Courtney wciąż trzymając rękę na plecach Scotta

„Carrie jest nawet spoko“ odezwał się Duncan „Bridgette tez jest spoko, więc niech opdanie grubaska. Nie lubię ludzi z farmy“ jęknął Duncan krzywiąc się

„Ja też Cię nie lubię!“ warknęła Sugar podchodząc do niego bliżej „I Ci co Cię nienawidzą mają rację, żeby Cię nienawidzić!“ wykrzyczała mu w twarz

Duncan cofnął się o krok w tył „Nie będę się przekrzykiwać z wieśniaczką“ parsknął Duncan i odeszła bardziej na bok

„Jakie to idiotyczne stworzenie!“ skomentowała Sugar zezłoszczona

„Scott?“ Courtney nachyliła się na jego twarzą „Zostałeś tylko ty do głosowania. Musisz kogoś wybrać“

„A ty na kogo zagłosowałaś?“ mruknął cicho nie odsłaniając swojej twarzy

„Na Carrie“ przyznała zakłopotana

„To ja też głosuję na Carrie“ szepnął cicho

„Ludzie jesteście wredni!“ podsumowała zaskoczona Carrie

„Może trochę“ odpowiedziała Sugar uśmiechając się „Nie brałam Cię nigdy za przyjaciółkę“

Carrie się zdziwiła

„Och przykro mi“ powiedziała Bridgette i przytuliła dziewczynę

„Przynajmniej z tobą udało mi się nawiązać miły kontakt“ Carrie ją objęła i się uśmiechnęła

Cody powoli przeszedł za Gwen, za Trenta i za Tophera. Niezauważalnie pobiegł przed siebie

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Cody usiadł sobie na desce klozetowej „Musiałem się jakoś wyrwać, żeby później łatwiej było mi uniknąć Heather i Jacquesa“ powiedział cicho i skrzywił się „Zastanawiam się, dlaczego zostałem umieszczony z nimi w drużynie i dlaczego tak łatwo mogliśmy odnaleźć drogę ucieczki z tamtego pomieszczenia“ uniósł brwi do góry „Niespodziałem się, ze wygram...’ przerwał słysząc pogłosy „Musze iść!“ wstał i wyszedł z kibelka*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

Cody szybko wrócił na scenę

„Gdzie ty byłeś?!“ jęknął Chris zza stołu „Musisz jeszcze wybrać kogo weźmiesz do pokoju“

„Ponownie Gwen i Trenta“ poinformował po czym z powrotem zaszedł za gotkę „Asekuruj mnie jeszcze“ szepnął do niej

„Dobra“ odparła cicho

Don wstał z krzesła i poszedł wszedł na scenę „Widzę powtórkę“ zaśmiał się „I widzę, że Gwen ma duże szczęście trafiając często do luksusowego pokoju. Ciekawe czy inni Ci przypadkiem nie zazdroszcząc“ mruknął złośliwie

Gwen wykrzywiła usta „Zachowujesz się jak Chris“

„Chris to ja“ powiedział pierwszy gospodarz, który również ruszył się z krzesła jurora i wszedł na scenę zaraz po Donie „I ja powiedziałbym coś gorszego“ zaśmiał się i spojrzał prosto na kamerę „Biedna Carrie odpadła“ spojrzał na dół sceny

Carrie zeszła na dół do Devina, który również wstał z krzesła jurora. Kiedy się spotkali spojrzeli na siebie smutnym wzrokiem

„A zaskakujący program dalej trwa“ kontynuował Chris „Pozostało w tym momencie czternastu zawodników“

„Jak sobie poradzą następny razem?“ spytał Don uśmiechając się szeroko „Oglądajcie Totalną...“

„...Porażkę...“ dodał Chris

„...Łowcy Sławy!“ wypowiedzieli obaj równocześnie




 
Dziewczyny:  Heather, Carrie, Kitty, Emma, Sierra, Courtney, Ellody, Bridgette, Gwen, Zoey, Josee, Stephanie, Sugar, Leshawna

Chłopcy: Alejandro, Cody, Noah, Owen, Duncan, Scott, Jay, Jacques, Trent, Mike, Topher





NOTA AUTORSKA

Uuu i co ja mam powiedzieć w stosunku do tego odcinka- było brutalnie, było sadystycznie i było słodko. Możecie się odnieść czy przeraził was tok myślenia niektórych? xd

Kolejne odcinki będą nieco 'spokojniejsze' (ale niespokojne ^^), więc... perełek nie zabraknie. Wczułam się w ten sezon i sama mam rozkmine jak rozstrzygnąć pewne rzeczy do końca, chociaż już decyzję podjęłam.

Odcinek 11 może was zdziwić- trzeba go rozważyć czy on płynie pozytywnie czy negatywnie na pewne relacje :o

Chcecie pewnych rzeczy się dowiedzieć na temat przyszłych odcinków? :x - zadawajcie pytania, a ja odpowiem na to co będę mogła :D

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Odcinek‭ 9 – ‬TPŁS-TDFH „Wyprawa na zakupy!“


Odcinek‭ 9 – ‬TPŁS-TDFH „Wyprawa na zakupy!“


„W Ostatnim odcinku Totalnej Porażki: Łowcy Sławy...“ zaczął Don polerując ścierką swoje logo wymalowane tuż przy wejściu do jego samolotu „Pudło, dźwig, akwarium z rekinami i łóżko Fakira“ wymienił rzeczy, które pokazano po kolei, z które składało się ostatnie zadanie „Mówią w skrócie...“

„...Mordercze pudło!“ dokończył Chris przychodząc do niego uśmiechając się sztucznie, chodź drgała mu powieka ze złości „Wiecie zawodnicy musieli się pakować do pudła, a to pudło zostało wrzucone do większego pudła- w znaczeniu, że to duże pudło to akwarium i-“ przerwał, kiedy ścierka wylądowała na jego twarzy „Aaa! Fuj!“ zaczął biegać spanikowany w kółko „Aaa! Ohyda! Zabierzcie to!“

Don odwrócił się od swojego samolotu patrząc na biegającego Chrisa „Ha ha“ zaśmiał się skromnie „Połowa osób wykonała zadanie“ pokazano jak Carrie odpływa na bok, a deska z gwoździami spada na rekina „Innym szło nieco za prosto“ ukazał się fragment jak od Alejandro dopływa do powierzchni, a rekiny przerażone były odwrócone do niego tyłem „Ale jedn-“ przerwał jak ścierka tym razem znalazła się na jego twarzy „Aaaa!“ wrzasnął stojąc w miejscu „Fuj!“ jęknął ściągając z siebie ścierkę

Chris niezadowolony stanął przy Donie „Sam dokończę to podsumowanie!“ jęknął zły po czym otworzył drzwi od jego samolotu i wepchnął go do środka

„Co ty-“ próbował powiedzieć Don, ale zamknięto mu drzwi przed nosem „Hej! Wypuść mnie!“ zawołał starając się otworzyć drzwi

Chris odszedł od jego samolotu kawałek dalej „Teraz już was nikt nie zanudzi“ powiedział z uśmiechem na twarzy i zatrzymał się koło ruin swojego samolotu „Z programu sama z siebie wyeliminowała się Zoey po interwencji paru osób“ kontynuował podsumowanie po czym pokazano jak Heather i Alejandro się śmieją skrycie, a Josee i Jacques nawet się kryją się ze swoją radością „Zwycięzcą został prawie Duncan, ale Scott pokonał swój strach pokonując Kła- jeszcze raz wow“ skomentował jak pokazano jak Scott trzymał za ogon zmutowanego rekina i walnął nim o dno „Scotta radość ze zwycięstwa  się jednak skończyła, kiedy dowiedział się, ze do luksusowego pokoju musi wziąć tylko te osoby, które nie brały udziału w zadaniu i wybrał Gwen i Trenta“ Chris zauważył jak wściekły Don idzie w jego kierunku „Więc oglądajcie Totalną...“ ruszył w drugą stronę obrażając swój samolot „...Porażkę...“ dodał, ale tuż po tym na jego twarzy znalazła się znowu ścierka „Aaaa!“ wrzasnął spanikowany

„...Łowcy Sławy“ dokończył Don znajdując się tuż obok




Czołówka: (Muzyka leci, reflektory wysuwają się raz z jednej, a raz z drugiej strony studia, a obok nich wysuwają się również kamery. Zbliżenie na środek studia, na którym stoi Chris wraz z Donem)

Chcę sławnym być!
(Za dwójką prowadzących Leshawna, Jay, Ellody i Topher pozują do zdjęć jak najlepiej umieją )

Chcę sławnym być!
(Heather odpycha Alejandro, ale przed nią pojawiają się Josee oraz Jacques wychodząc na pierwszy plan)

Ja chciałbym być sławny!
(Przed Josse oraz Jacques pojawiają się Noah, Kitty i Emma. Obok podchodzi Owen, który przysłania Noah)

Chcę sławnym być!
(Przedstawiony jest widok na budynki miasta i jak w oddali Sierra goni Codiego)

Chcę sławnym być!
(Obok na chodniku stoi Duncan, który się uśmiecha i wymienia wzrok z Courtney. Scott zły łapie ją za nadgarstek)

Ja chciałbym być sławny!
(W głębi miasta Carrie, Mike, Zoey, Stephanie, Sugar i Bridgette rozdają ludziom swoje autografy. Na końcu muzyki rozlega się gwizd. Na samym końcu siedząc w samochodzie Gwen i Trent rumienią się wzajemnie patrząc na siebie)

TOTALNA PORAŻKA: ŁOWCY SŁAWY




Ranek. Studio Wyzwań- korytarz znajdujący się obok sceny. Drzwi do pokoju chłopców otworzyły się. Powoli na korytarz wyszedł Duncan zamykając cicho za sobą drzwi. Krzywiąc twarz spojrzał na drzwi środkowe prowadzące do luksusowego pokoju. Nie widząc nic podejrzanego podszedł pod drzwi pokoju dziewcząt. Uniósł rękę do góry i z zawahaniem zapukał w drzwi. Po chwili otworzyła mu zaskoczona Bridgette. Blondynka wyglądała przez uchylone drzwi zasłaniając cały środek.

Bridgette ziewnęła „D-duncan?“ spytała zaspana

„Czy możesz... czy możesz zawołać Courtney?“ mruknął nieśmiało kryminalista

„C-courtney?“ drgnęła na jego pytanie „Umm Courtney... Courtney nie ma“ zaczęła niespokojnie „Ona... ona poszła na spacer ze Scottem“ odparła uśmiechając się skrępowana

„A..ha“ mruknął niezadowolony Duncan

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Duncan uderzył się w czoło „Rany, czemu ja nigdy nie mam okazji, żeby porozmawiać z Courtney na osobności?“ spojrzał prosto na kamerę „Ani w luksusowym pokoju nie miałem okazji, ani teraz jak ten rudy palant wygrał nie mam okazji... przerąbane!“ syknął ze złości, a potem rozszerzył oczy „Właśnie przecież w pokoju zwycięzców jest jeszcze Gwen i..."*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

Duncan spojrzał jeszcze raz na drzwi na środku „To znaczy, że Gwen i Trent są teraz razem sami w pokoju?“ zdziwił się

„Na to wygląda“ opowiedziała mu normalnie Bridgette po czym wyjrzała bardziej aby spojrzeć na drzwi luksusowego pokoju, a drzwi od pokoju dziewcząt otworzyły się szerzej ukazując środek

Duncan zauważył w środku, że Courtney smacznie śpi w łóżku. Zły spojrzał na Bridgette

Blondynka od razu przymknęła drzwi „D-duncan nie chciałem Cię okłamać, ale Courtney prosiła, żeby-“ przerwała

„RAZ, DWA NA SCENĘ!“ odezwał się wściekły głos Dona z głośników

„Wybacz“ powiedziała Bridgette po czym schowała się do środka i zatrzasnęła drzwi

„Serio?!“ jęknął Duncan patrząc w górę

Drzwi do pokoju dziewczyn i drzwi do luksusowego pokoju otworzyły się jednocześnie- w progu stanęła Courtney będąc z piżamie i Scott ubrany w swoje normalne ciuchy. Spojrzenia całej trójki spotkały się ze sobą

„Co?“ zawołał zdziwiony Scott „D-dlaczego jesteście tutaj razem?!“ zapytał z zawahaniem

Courtney uniosła brwi w górze i spojrzał na Scotta „Przed chwilą Bridgette powiedziała mi, że był tu Duncan i-“ przerwano jej

„Widzimy się na scenie księżniczko“ odezwał się Duncan z uśmiechem na ustach i ruszył prosto przed siebie

„Czemu?!“ warknął Scott podchodząc do Courtney „Czemu z nim rozmawiałaś?!“

„Nie rozmawiałam z nim!“ odparła szybko

„Jakoś ciężko mi uwierzyć w twoje wyjaśnienia“ jęknął farmer krzyżując ręce

„Spytaj się Bridgette, jeśli mi nie wierzysz!“ krzyknęła też zła

„Jasne“ odparł przewracając oczami i ruszył przed siebie

Courtney również skrzyżowała ręce i wściekła obserwowała jak jej chłopak się oddala

Gwen wyszła z luksusowego pokoju będąc przebrana w codzienne ubrania „Co się stało?“ spytała zdziwiona gotka podchodząc do Courtney

„Sama chciałabym się dowiedzieć“ odparła patrząc przed siebie, a następnie spojrzała na Gwen „A jak tam twoja noc z Trentem?“ skrzywiła się „I czemu Scott wybrał Ciebie?!“

„W-wiesz...- zaczęła zakłopotana Gwen

„JEŻELI KTOŚ SIĘ ZARAZ NIE ZJAWI TO ZOSTANIE WYRZUCONY!“ wrzasnął głos należący do Dona z głośników

„Musze iść“ odparła dalej niezadowolona Courtney po czym poszła do pokoju dziewczyn

Gwen ciężko westchnęła i poszła przed siebie


Po upłynięciu paru minut wszyscy już byli na scenie. Na samym środku stał tylko jeden gospodarz.

„Będę mówił szybko“ odparł Don krzywiąc się „Lecimy dzisiaj do Vancouver, śniadanie zjecie w samolocie, a jakie jest zadanie dowiecie się na miejscu“

Carrie przyjrzała się Donowi „Nigdy nie widzieliśmy go takiego wściekłego“ mruknęła cicho

„Może ma zły dzień“ odparła Emma stojąc obok niej

Cody spojrzał na boki „Nie wiem czy chce pytać, ale czemu Chrisa tu nie ma?“ spytał zdziwiony

Don ciężko westchnął i wskazał palcem w górę


„Jestem tutaj!“ warknął Chris zwisając głową w dół. Koło jego kostki był oplątany kabel od reflektora

„Hahaha!“ zaśmiali się wszyscy oprócz Dona

„To nie śmieszne!“ jęknął dyndający gospodarz „Niech ktoś mnie stąd zdejmie!“

Stażysta wdrapał się na słup i przeciął nożyczkami kabel. Chris spadł, a jeden z reflektorów przestał się świecić

„Ał!“ wrzasnął Chris upadając na parkiet „Nie dało się trochę bardziej delikatniej?!“ podniósł się na nogi. Jego włosy były rozczapierzone

„Chyba przydałby Ci się fryzjer“ powiedział Topher wskazując na włosy gospodarza

„Może taka jest teraz moda, co?!“ jęknął Chris wściekły

Topher tylko szerzej się uśmiechnął i wzruszył ramionami

„To tyle?“ dopytał niecierpliwie Don

Chris niechętnie skinął głową „Poznajcie jeszcze naszych jury i udajcie się do samolotu“ powiedział od niechcenia i wskazał w stronę stołu pod sceną „Zoey, Lindsay i Tom będą was dzisiaj oceniać przez ekran“

Twarze wymienionej trójki zostały rozświetlone przez światło reflektorów

Courtney natychmiast się uśmiechnęła „Tom!“ zawołała i podbiegła pod krawędź sceny

„Tom?!“ zdziwili się Duncna i Scott wymieniając między sobą wzrok

„Courtney!“ zawołał również Tom wstając z krzesła. Podbiegł do sceny, chwycił Courtney w swoje ramiona i ściągnął ją na dół stawiając na nogi „Jak miło Cię widzieć!“ wykrzyczał opierając głowę o jej ramie

„Kto to jest?“ spytał zły Duncan patrząc na Gwen obok

„Nie mam pojęcia“ oparła gotka również zaskoczona

„Ma laska powodzenie“ odezwała się Sugar

Scott wściekły podbiegł w ich kierunku. Nie zauważył, że scena się kończy i spadł  „Ał!“ jęknął „Kim jesteś?!“ zapytał leżąc twarzą na ziemi

Courtney puściła Toma i odwróciła się w kierunku sceny „Tom i ja znamy się ze szkoły“ odpowiedziała ona

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Courtney siedziała ucieszona „Lata temu to Tom nagrywał mój film zgłoszeniowy do tego programu“ spadł jej uśmiech z twarzy „Co prawda moje nagranie było beznadziejne, ale się dostałam...“ przerwała mrugając „I tkwię teraz tutaj przez tyle sezonów“ ścisnęła rękę w pięść i zmrużyła oczy*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

„Och“ oparła Ellody znajdując się obok Josee „Będzie miała fory“ stwierdziła krzywiąc się

„I tak nie wygra“ mruknęła łyżwiarka

Lindsay wychyliła sie przez stół „Nic Ci nie jest Dunott?“ spytała niepewnie

Scott podniósł się z zmieni „Mówisz do mnie?“ wskazał na siebie

„To jest Scott“ powiadomiła ją Zoey „A tam dalej jest Duncan“ wskazała palcem

Duncan krzywiąc się pomachał do nich

„Aaaach!“ zareagowała Lindsay uśmiechając się „Wybaczcie, ja już nie odróżniam chłopaków Courtney. Myślałam, że on to Dunott“

Gwen uderzyła ręką w czoło, ale się uśmiechnęła

„Haha“ zaśmiał się Trent stojąc obok Noah i Tophera „Dobre Lindsay“ powiedział mając dobry humor

„Jestem Scott!“ przedstawił się farmer ponownie wskazując na siebie, następnie chwycił Courtney w talii „A to jest mój chło-“ przerwano mu

„Mój chłopak“ powiedziała Courtney patrząc na Toma

„Dobrze, że nie musiał ze mną rywalizować w Totalnej Porażce: Wariacki Wyścig“ zaśmiał się nerwowo Tom

„Hę?“ zdziwił się Scott

Courtney uśmiech zniknął z twarzy „Właśnie zawsze byłeś taki zajęty Tom, a nagle pewnego czasu zgłosiłeś się do programu u Dona“ przymrużyła jedno oko

Tom skrzywił twarz „Dalej jesteś zła o tą taśmę? Nie mogłem nagrywać całymi dniami. Ja też miałem swoje obowiązki!“

Ellody uśmiechnęła się „Jednak nie będzie miała forów“ szepnęła do pozostałych

„Ty i twoje głupie obowiązki“ Courtney przewróciła oczami

„O jakiej taśmie on mówi?“ spytał zakłopotany Scott

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Scott zły intensywnie myślał „Ile ona miała chłopaków u swego boku?!“ wybuchnął*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Chris zszedł ze sceny i wskazywał pozostałym aby udali się w jego kierunku

Courtney spojrzał na chwilę na twarz Scotta „On mówi o-“ przerwano jej

„Myślicie, że cały odcinek będzie tylko o was?“ odezwał się niezadowolony Don znajdując się tuż obok „Samolot czeka!“  wskazał ręką na wyjście

Courtney i Scott bez słowa ruszyli we wskazaną stronę

„Dzięki za uratowanie Don“ powiedział z ulgą Tom siadając z powrotem na krzesło

„Tak jasne, jasne“ mruknął lekceważąco Don idąc również w stronę wyjścia

„Nie mieliście miłego prowadzącego“ skomentowała Lindsay

Zoey i Tom spojrzeli na nią ze zdziwieniem


Po pięciu godzinach lotu samolot wylądował na środku ulicy w centrum Vancouver. Podczas lądowania samolotu ludzie w panice zaczęli uciekać, aby ich nie przygniótł. Don i Chris siedzieli w kabinie pilota. Obaj gospodarze wyglądali na spiętych i zadowolonych.

„Mówiłem Ci, że lądowanie na środku ulicy to głupi pomysł!“ jęknął Don widząc jak ludzie cały czas uciekają

Chris zmrużył oczy „Tak, lepiej było parkować na przedmieściach i iść kawał drogi, aby tu dojść!“

Ktoś zapukał do drzwi kabiny. Don i Chris jednocześnie wstali i jednocześnie otworzyli drzwi od kabiny. Przed nimi stanął Alejandro i Jacques. Reszta osób siedziała niezadowolona na fotelach

„Wylądowaliśmy“ powiedział niepewnie Jacques

„Wiemy“ powiedział niezadowolony wciąż Chris

Alejandro westchnął „Kłócicie się całą drogę“ skomentował Hiszpan „Już nie możemy tego wytrzymać!“ jęknął z irytowany

„Dobra“ mruknął Don wchodząc do przedziału „Czas na zadanie“ zaczął smętnie „Lepiej, żebyście dobrze posłuchali zanim wyjdziecie“

Chris dołączył do drugiego prowadzącego „Znajdujemy się w Vancouver- w jednym z lepiej wam znanych miast w Kanadzie“ powiedział dość normalnie „Jesteście dość znani tutaj“ oznajmił po krótkim namyśle

„To co musicie zrobić, to wyjść na zewnątrz i pobuszować trochę po sklepach“ kontynuował Don. Wyciągnął rękę w górę i kliknął na guzik monitora, który znajdował się nad nim „Macie znaleźć trzy przedmioty“ wskazał jak na ekranie wyświetlił się kryształowy koliber, błyszczyk i sweter w paski

„Mamy wam robić zakupy?“ zdziwił się Trent wstając z kanapy „To takie... mało męskie“ skrępował się

„Przecież to zadanie dla bab“ stwierdził Noah, po czym uśmiechnął się nie śmiało jak Emma, która siedziała obok krzywo się na niego spojrzała

„Bo wiecie, że nam może lepiej pójść?“ pytała się zadowolona Heather

„Uwielbiam zakupy!“ odparł Jacques kręcąc piruet w miejscu

„Nie nazwałbym tych zakupów takich zupełnie nie-męskich“ powiedział Don „Kryształowy koliber to tak naprawdę ma być pewna broń, którą macie znaleźć“

„Chyba już wiem o jaką chodzi“ uśmiechnął się skrycie Duncan

„Błyszczyk akurat to błyszczyk ma być z kolekcji limitowanej“ dodał Chris

„Już wiadomo, że Lindsay to wymyśliła“ odezwała się Bridgette

„A sweter musi być unikatowy i spełniać przedstawiony wzór“ mruknął Don „Do godziny czasu macie znaleźć wskazane rzeczy, a następnie udać się do Pacyficznego Centrum Handlowego, a na dole będzie wyświetlał się ekran, a jury oceni każdą znalezioną przez was rzecz jak spełnia ich gusta. Oczywiście my też będziemy tam czekać“

„Osoba, która nie zjawi się na czas w wyznaczonym miejscu może czuć się już zagrożona“ poinformował Chris

„Powiedzcie nam jeszcze jakie czekają nas przeszkody“ powiedziała podejrzliwie Gwen

„Sami jesteście przeszkodą“ oznajmił Don

„A teraz do dzieła!“ wskazał Chris na drzwi

Wszyscy przeciskając się wybiegli z samolotu, ale natychmiast się zatrzymali widząc ludzi.

„Aaa!“ krzyknęła jakaś dziewczyna na ulicy

„Oni są z Totalnej Porażki!“ zawołał jakiś chłopak wskazując na grupę ludzi
Nagle do zawodników podbiegł tłum ludzi, co sprawiło że wszyscy zakłopotali cofnęli się pod samolot, który został osaczony z każdej strony. Zjawili się również paparazzi robiąc im zdjęcia.

„Noah, daj autograf!“ zawołała jakaś dziewczyna trzymając notatnik w ręce i unosząc go w górę

Noah wytrzeszczył oczy jak parę osób wyciągnęło do niego rękę, aby go dotknąć

„Dajcie spokój!“ jęknęła Emma chowając się za niego

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Noah był w szoku „Byliśmy w różnych częściach świata, ale nigdy, przenigdy nikt nie uważał nas za aż tak sławnych jak w tym mieście!"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭„Alejandro jesteś taki słodki!“ zawołał jakaś dziewczyna

‭Alejandro się uśmiechnął „Dziękuje chica!“ zawołał radośnie

‭„Grr!“ warknęła Heather „On ma dziewczynę!“

‭„Heather jesteś śliczna!“ zawołał nagle jakiś chłopak

‭Heather opuściła złość „Na serio?“

‭„Ona ma chłopaka!“ zawołał wściekły Alejandro

‭Obok nich Josee i Jacques oparli się o siebie plecami i uśmiechnęli się szeroko pozując

‭„Łyżwiarze najlepsi!“ zawołał jakiś chłopak

‭„Ach dziękujemy!“ zawołała Josee wysyłając całusy i szeroko się uśmiechając

‭Jacques chwycił w talii Josee i uniósł ją do góry „Róbcie nam zdjęcia. Kochajcie nas i pamiętajcie o nas!“ zawołał Jacques

‭Bridgette rozpychała się łokciami „Przepraszam, czy mogę przejść?!“ spytała w tłumie

‭Ellody chwyciła ją za rękę „Może razem nam się uda“ powiedziała, ale pojawiły się przed jej oczami kilka notatników

‭„Dajcie nam autograf!“ zawołało kilka osób

‭„O tak!“ ucieszył się Topher wyginając swoje ciało „Reklamujcie mnie dalej!“ pokazał swe białe zęby. Koło niego pojawił się notatnik i długopis „Oczywiście podpisze“ podpisał jeden z notatników

‭„Aaaaaaa!“ krzyczał tłum ludzi

‭Trent również podpisywał innym notatniki i kartki papieru „Proszę bardzo“ zabrał się za podpisywanie następnego „Proszę bardzo“ podpisał następny i się skrzywił „Proszę bardzo...“ przed jego oczami pojawiło się mnóstwo innych

‭„Kiedy będziecie razem z Gwen?!“ zapytała jakaś dziewczyna

‭„Co?!“ zdziwił się Trent

‭Tłum ludzi popchnął do niego Gwen

‭„Uważajcie natrętni fani!“ warknęła Gwen uderzając o ramie Trenta

‭„Gwent najlepsze!“ ktoś zawołał

‭Gwen i Trent zrobili się czerwoni ze wstydu

‭„To Gwuncan najlepsze!“ zawołał ktoś inny

‭„Aaaaa!“ krzyczał tłum

‭„Och przestańcie ludzie!“ jęknęła Gwen

‭„Jestem niebezpieczny, więc dajcie mi spokój!“ warknął Duncan kawałek dalej odtrącając od siebie notatniki

‭„To Duncney najlepsze!“ zawołali inni

‭„Duncney?!“ spytali Duncan i Courtney w tym samym czasie

‭Ludzie popchnęli Courtney prosto na Duncana

‭„Wariaci!“ jęknęła Courtney po czym wpadła w ramiona kryminalisty

‭Duncan spojrzał w jej oczy, a ona poczuła się zmieszana i odwróciła on niego głowę

‭„Przecież ona jest moja!“ jęczał Scott starając się do niej przedostać

‭„Tak! Scottney rządzi!“ zawołał ktoś jeszcze inny

‭„Właśnie tak!“ ucieszył się Scott, ale po chwili spadł mu uśmiech z twarzy jak paparazzi robiło mu zdjęcia przed twarzą oślepiając go lampą

‭„Ludzie też was kocham !“ zawoła Sugar całując ręce i wysyłając całusy jak robiono jej zdjęcia

‭„Gdzie jest Devin?!“ spytał ktoś z tłumu

‭„W domu!“ oparła nieśmiało Carrie, a ludzie również próbowali wręczyć jej swoje notatniki i kartki

‭Na samym końcu tłumu na czworaka prześlizgnął się Cody. Miał twarz ubrudzoną twarz kurzem i brudem z ulicy. Naciągnął pod nos swój sweter i wstał. Powoli i ostrożnie ruszył przed siebie.

‭„Jesteś Cody?!“ zawołał jakiś gościu

‭„N-nie!“ skłamał Cody naciągając jeszcze bardziej sweter „Jestem jego fanem i dlatego tak wyglądam!“ wytłumaczył zmienionym tonem głosu

‭„Super!“ oparł gościu pokazując mu kciuki do góry

‭„Tak, tak!“ odparł dalej zmienionym tonem głosu i uciekł

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Cody opuścił sweter odsłaniając usta „Sierra nauczyła mnie jak radzić sobie w takich sytuacjach“ powiedział swobodnie oddychając „Dziwie się, że jej tutaj nie ma“ przymrużył oczy i się uśmiechnął „Przynajmniej będę mógł normalnie dokończyć zadanie"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Naciągając cały czas sweter na usta Cody szedł wzdłuż chodnika. Rozejrzał się po sklepach na bokach. Zatrzymał się przy drogerii. Przez witrynę zauważył stos wystawionych błyszczyków i cenę dwieście dolarów.

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Cody rozszerzył oczy i znowu opuścił sweter „Jest jedno zasadnicze pytanie. Skąd mamy wziąć gotówkę na te rzeczy skoro przed show zostawialiśmy cały swój majątek w domu?!"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Cody opuścił głowę  i wszedł niechętnie do drogerii.

‭Reszta zawodników stała dalej przy samolocie osaczona.

‭„Nie możemy tak tu tkwić w nieskończoność“ szepnęła Heather do Alejandro

‭„Pocałujcie się!“ ktoś krzyknął

‭„Mam plan“ odparł cicho Alejandro „Dobra pocałujemy się!“ zawołał głośno „Ale najpierw odsuńcie się trochę, abyśmy mieli trochę miejsca!“

‭„Aaaa!“ krzyczał tłum po czym na prośbę ludzie się odsunęli od ich dwójki

‭Alejandro chwycił Heather za rękę „A teraz biegnij!“ krzyknął ciągnąc ją za sobą

‭Heather posłusznie za nim biegła

‭„Aaaa!“ krzyczał tłum. Parę osób pobiegło za parą

‭Jacques przyuważył, że ich konkurenci się zmyli „Josee“ wypowiedział jej imię przez zęby uśmiechając się wciąż bardzo szeroko. Klęczał na jednym kolanie, a dziewczynę trzymał w górze

‭Josee trzymała go jedną ręką i sama znajdowała się w pozycji poziomej „Co?“ szepnęła również przez zęby wciąż się uśmiechając. Miała zamknięte oczy

‭„Mamy zadanie do wykonania“ przypomniał opuszczając swój uśmiech

‭Josse otworzyła oczy, aby na niego spojrzeć „Nie widzisz, ze fani najważniejsi?“ spytała normalnie również opuszczając swój uśmiech

‭„Aaaaa!“ krzyczał tłum

‭„Heather i Alejandro już sobie poszli“ przyznał patrząc w stronę, gdzie wcześniej stała wspomniana para

‭„Ach!“ jęknęła Josee łapiąc się za głowę, a za chwile opuściła ręce „Ludzie zróbcie nam miejsce, bo musimy wykonać zadanie!“

‭„Aaaa!“ tłum krzyczał, ale ich nie przepuszczał

‭„Kochamy was, ale musimy już iść!“ powiedział zdesperowany Jacques

‭„Aaa!“ krzyczeli ludzie

‭„Ja chce przejść!“ wrzasnęła Josee rzucając się w tłum

‭Jacques stał ciągle w miejscu przyglądając się jak Josee bije ludzi. Paparazzi bili im jeszcze więcej zdjęć.

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Jacques się nieśmiało uśmiechnął „Mam nadzieję, że nie wsadzą nas na pierwszą stronę gazet o to że Josee pobiła swoich fanów" poczuł się zmieszany*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------


Don i Chris siedzieli na białych fotelach w środku Pacyficznego Centrum Handlowego. Przed nimi znajdował się szklany stolik, a na nim wazon z tulipanem i laptop wyświetlając kilka poglądów z kamer. Na ścianie też wisiał monitor ukazując jak przy stole siedzieli znudzeni Zoey, Lindsay i Tom.

„Myślałem, że szybciej im zajmie wyjście z tego tłumu“ powiedział spokojnie Don

„W końcu nasz sezon to Łowcy Sławy“ zaśmiał się Chris „Więc niech poczują trochę więcej sławy niż by chcieli“

„My przynajmniej nie musimy wynajmować sztucznego tłumu“ uznał Don

„Aaaaa!“ krzyczeli ludzie, a kamera pokazała jak Chris i Don są odgrodzeni bramkami od tłumu

„Czy reszta poradzi sobie i przeciśnie się przez ludzi?“ spytał Chris patrząc prosto na kamerę „Czy Cody znajdzie sposób, aby kupić rzeczy, które ma kupić? Czy Heather i Alejandro uciekną przed stosem swoich fanów?“

„Oglądajcie Totalną Porażkę: Łowy Sławy“ dokończył Don bez emocji „Może być? jęknął zły

„Badziewnie“ skomentował Chris krzywiąc się



PO PRZERWIE



Tłum ludzi wciąż otaczał samolot. Gwen niezbyt zadowolona zaszła z tyłu za Trenta. Chłopak zakłopotany i zły całą sytuacją wystawił ręce aby odsunąć od siebie fanów. Gwen chwyciła nawet Trenta za ramie i nachyliła się w jego kierunku

„Aaaaaaaaaa!“ krzyczał tłum radośnie

„Trent, chyba już nie pierwszy raz znalazłeś się w takiej sytuacji“ stwierdziła gotka po czym rozejrzała się i zauważyła, że ludzi przybyło „Musimy się szybciej stąd wydostać“ mruknęła krzywiąc się

„Wcześniej ludzie byli mniej natarczywi niż Ci tutaj“ szepnął, a następnie spojrzał przed siebie „Odsuńcie się ludzie! No dalej! Idźcie sobie!“ krzyczał bezskutecznie

„Aaaaaaaaaa!“ ludzie cały czas krzyczeli wymachując swoimi notatnikami

Niedaleko nich Duncan i Courtney zostali przyciśnięci do siebie ramie w ramie

„Hej Trent!“ zawołał nagle Duncan „Patrz i ucz się!“ odezwał się po czym odepchnął od siebie parę osób. Szybko chwycił Courtney i podniósł ją do góry

„Duncan, co ty wyprawiasz?!“ odezwała się Courtney jak oderwała się od ziemi. Zaczęła się miotać w jego ramionach

„Współpracuj“ mruknął po czym jego wyraz twarzy zmienił się na twardy, a jego spojrzenie było zabójcze „WSZYSCY ODSUNĄĆ SIĘ!“ krzyknął zwracając uwagę wszystkich „BO ZROBIĘ JEJ KRZYWDĘ!“

Krzyki tłumu trochę ucichły. Courtney również była cicho przypatrując się jak ludzie powoli odsunęli się robiąc im więcej miejsca. Gwen i Trent przyglądali im się bardzo zmieszani.

„ZRÓBCIE NAM PRZEJŚCIE!“ rozkazał Duncan robiąc krok w przód

Tłum ludzi przerażony odsunął się tworząc im ścieżkę do samego końca

„Aaa!“ zawołały z tyłu jakieś dziewczyny podskakując radośnie, ale widząc wzrok kryminalisty od razu skuliły się przerażone

„Duncan puść mnie“ powiedziała Courtney, kiedy kryminalista szedł przed siebie niosąc ją „Duncan puść mnie!“ zawołała po raz drugi „Duncan!“ zaczęła walić go w tors, ale chłopak nic się nie odzywał tylko dalej szedł przed siebie

„Przepuście mnie do niego!“ wołał Scott, który rzucił się na tłum, ale przejść nie mógł, bo tłum ludzi dalej blokował mu drogę

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Scott wściekły przeciągnął palcem po swojej szyi*

‭*****
‭*Gwen skrzyżowała ręce „Ale z niego kryminalistyczny romantyk“ wystawiła język wskazała palcem do gardła*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Kiedy Duncan wyszedł z tłumu w ramionach z niezadowoloną Courtney w dalszym ciągu się nie zatrzymywał tylko szedł.

‭„Duncan przyrzekam Ci, że jak mnie nie puścisz to oberwiesz!“ wrzasnęła wkurzona dziewczyna
‭„Mamy towarzystwo za sobą“ oznajmił przyśpieszając kroku

‭„Aaaaa!“ grupa fanów ruszyła za nimi

‭Courtney spojrzała przez jego ramie po czym uwiesiła swoje ręce na jego szyi. Duncan zaczął biec

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Courtney wyglądała na wstrząśniętą „Duncan... nigdy... nie trzymał mnie tak pewnie w swoim ramionach“ potrząsnęła głową „Ogarnij się Courtney!"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

„Aaaa!“ grupa fanów krzyczała biegnąc za Duncanem i Courtney

Duncan szybko skręcił w ślepą uliczkę. Powoli i ostrożnie postawił Courtney na ziemie. Zła dziewczyna otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale kryminalista chwycił ją od tyłu i zasłonił usta. Oparł się szybko o ścianę

„Cii!“ szepnął do niej

„Aaaa!“ tłum fanów i jeszcze kilka osób przebiegło wzdłuż ulicy pomijając ślepą uliczkę

„Teraz Cię puszczę, ale ty zachowasz spokój, okay?“ mruknął po czym odsłonił jej usta i ją puścił

Courtney natychmiast odwróciła się w stronę ślepego zaułka „Sama mogłam poruszać się na własnych nogach“ jęknęła cicho „Straciliśmy dużo czasu, a dalej nie mamy rzeczy“

Duncan złapał ją za ramiona i ustawił prosto na siebie „A powiedz mi jak chcesz zapłacić za te przedmioty, które mamy przynieść“ powiedział uśmiechając się złośliwie

Dziewczyna cofnęła się o krok „Nie mogą nas zmusić do kradzieży“ skrzyżowała ręce

„Innej opcji nie ma“ wyszeptał po czym podniósł kawałek swojej koszulki i wyciągnął linę. Wskazał palcem w górę na drabinki „Jesteśmy pomiędzy dmowa sklepami. Możemy szybko to załatwić“ naciągnął linę

Courtney uniosła brwi do góry, a jej wyraz twarzy złagodniał „A co jeśli znowu uwezmą się na Ciebie i trafisz do więzienia?“

„Martwisz się?“ spytał radośnie

Courtney przybliżyła się do niego z powrotem o krok. Chwyciła za linę w jego rękach i kopnęła go w krocze

„Ał!“ pisnął Duncan w bólu uginając pod sobą nogi

Courtney obwiązała linę wokół tali i podeszła do drabinek. Zaczęła się wspinać

„Aj ał!“ piszczał kryminalista cierpiąc

„Rusz się i chodź!“ zawołała nagle Courtney

Duncan natychmiast się wyprostował „Już się robi!“ uśmiechnął się na nowo i pobiegł prędko do drabinki

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Duncan spojrzał rozmarzony w górę "Kocham tą dziewczynę!“ krzyknął podekscytowany „Tylko niech słabiej kopie“ skulił się przypominając sobie o bólu*

‭*****

‭*Courtney mrugnęła „Kolejny sezon- kolejna kradzież. Ale nie chce być sama oskarżona. Już lepiej o współudział“ powiedziała, a po chwili uśmiechnęła się zadowolona*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------


W tym samym czasie Alejandro i Heather weszli do jednego ze sklepów omijając grupę fanów. Założyli na siebie kapelusz i okulary przeciwsłoneczne chowając się za manekinami.

„Szukaj tego, co nam jest potrzebne“ powiedziała Heather skazując na wieszaki z ubraniami

„Czy mogę w czymś pomóc?“ spytała ekspedientka podchodząc do nich

„Nie“ odparła szybko Heather

„Tak“ powiedział Alejandro podchodząc do pracownicy sklepu „Potrzebujemy trzech rzeczy, ale nie jesteśmy pewni czy znajdziemy je tutaj wszystkie“

„I nie mamy gotówki“ mruknęła zła Heather uświadamiając sobie to

„Tam są drzwi“ wskazała ekspedientka

„Hej, wiesz kim jestem?!“ spytali równocześnie Heather i Alejandro ściągając z siebie okulary przeciwsłoneczne i kapelusze, które rzucili na ziemie

„Nie nabiorę się na to“ dziewczyna ze sklepu przewróciła oczami „Tam są drzwi“ wskazała jeszcze raz palcem „Proszę wyjść, aby wezmę ochronę“

„Ale to dla mnie hańba, żeby mnie nie poznać“ zdziwił się Alejandro

Heather chwyciła Alejandro za ramie„Wychodzimy!“ pociągnęła chłopaka za sobą

„Ja jeszcze nie skończyłem!“ mruknął zły Hiszpan idąc posłusznie za nią

Heather otworzyła drzwi sklepu. Oboje wyszli na ulicę bez przebrania.

„To Heather i Alejandro z Totalnej Porażki!“ zawołał jakiś mężczyzna z ulicy

„Znowu się zaczyna!“ jęknęła Heather

„Aaaa!“ zgromadziło się parę osób znowu goniąc Heather i Alejandro, który zaczęli biec przed siebie


Do środka samolotu Dona weszły zdyszane Ellody i Bridgette. Jednak szybko za nimi drzwi się ponownie otworzyły. Do wewnątrz wbiegli też Noah i Emma. Para zamknęła szybko drzwi

„Chyba jednak nie tylko my wpadliśmy na pomysł, żeby wrócić do środka“ stwierdziła Bridgette

Noah wyszedł parę kroków wzdłuż przedziału „Nie mam zamiaru użerać się z ludźmi“ mruknął po czym siadł sobie na kanapie, która była przed nim „Wolę przeczekać tutaj to zadanie“ skrzyżował ręce

Emma zła spięła się w sobie „Noah!“ wrzasnęła i do niego podeszła „Przecież mieliśmy wrócić do samolotu tylko na chwilę!“ zobaczyła, że chłopak ją ignoruję „Mamy zadanie do wykonania“

Ellody podeszła do Emmy „My wróciłyśmy do samolotu zbadać czy jest szansa wyjść z tą inną stroną“ rozejrzała się wokół

„Jeśli uda nam się stąd wydostać to możecie iść z nami“ zaproponowała Bridgette

„Możemy wyjść lukiem bagażowym“ mruknęła Ellody spoglądając na klapę w podłodze „A następnie przejść się kanałami i wyjść na powierzchnię parę ulic dalej“ schyliła się otwierając klapę

„Nie mam mowy!“ odezwał się Noah krzywiąc się „Nie będę się się brudził, dlatego zadania“

Emma pokiwała przecząco głową „Noah czasami jesteś niesamowity, ale czasami aż mnie coś ściska jak na Ciebie patrzę“ odeszła na bok i zrezygnowana siadła sobie na inną kanapę

Noah posmutniał widząc jego dziewczynę znowu na niego obrażoną

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Emma pomimo swojej złości wykrzywiła usta w smutku „Od samego początku nie wiem czy Noah to dobra partia na chłopaka. Cały czas czuję jakieś wahania, co do niego“ westchnęła*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭„Ellody czy jesteś pewna, że pod samolotem jest chociaż jedna studzienka?“ spytała zmartwiona Bridgette

Ellody przyjrzała się lukowi bagażowemu „Warto spróbować“ oznajmiła z uśmiechem

Bridgette podeszła i również nachyliła się na lukiem bagażowym. Zauważyła, że w środku zaświeciły się czyjeś oczy. Nerwowo zamknęła klapę „Wiecie, co!“ wstała natychmiast „Znajdźmy inny sposób, żeby się stąd wydostać“

„No dobra?“ zdziwiła się Ellody wstając

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Bridgette przymrużyła jedno oko „Czy tam był Zeke?“ skrzywiła się*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

Do samolotu weszła również Carrie. Była zdyszana i miała poszarpane ciuchy na sobie. Zamknęła szybko dwrzi, kiedy ludzie wystawili ręce przed drzwi

„Co Ci się stało?“ spytała Emma, kiedy ją zauważyła

„Wszyscy chcieli ode mnie autograf“ wymamrotała zszokowana Carrie „A dziewczyny chciały rozszarpać mnie o Devina“

„Widać twój chłopak jest bardzo popularny“ stwierdził obiektywnie Noah

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Carrie zaczęła poprawiać swoje włosy „Niektóre dziewczyny chciały numer telefonu do Devina“ mruknęła zdziwiona*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------


‭Przed samolotem ludzi część ludzi zaczęła odchodzić zawiedziona, kiedy niektórych z idoli nie było już przed samolotem.

„Aaaa!“ krzyczeli pozostali ludzie

‭„Och uwielbiam to!“ krzyknął Topher cały czas pozując do rożnych zdjęć „Sława jest jednak dla mnie“ okręciła się wokół własnej osi

‭„Zgadzam się!“ odparła Sugar będąc niedaleko. Blondynka również pozowała po swojemu. Zauważyła, ze obok niej Scott wali głową w samolot „Ludzie dziękuję, że mnie tak doceniacie, ale wystarczy na dzisiaj!“ odparła po czym podeszła do farmera „Musimy się stąd ruszyć“ szepnęła do niego

‭Scott załamany zwrócił na nią uwagę. Miał czerwone czoło od uderzeń „Próbowałem“ mruknął smutno

‭„Pozwoliłeś porwać swoją łanie. Co z Ciebie za chłop?“ skrytykowała go i ignorowała światła fleszy podajacych na nią

‭Scott natychmiast spiął się wkurzony „Przyrzekam, że Duncana wyeliminuję, a potem zabiję, a Courtney będzie się długo z tego tłumaczyć“ ścisnął ręce w pięści

‭„Nareszcie zaczął myśleć“ Sugar klepnęła go w plecy, co z powodowało, ze chłopak się trochę zachwiał „A teraz... LUDZIE RATUJ SIĘ KTO MOŻE!“ odwróciła się tyłem „Lepiej się odsuń farmerze“

‭Scott posłusznie cofnął się o dwa kroki w tył. Sugar wypięła się i wypuściła z siebie, co mogła. Zielony smród otoczył okolicę

‭„Aach!“ niektórzy ludzie uciekli spanikowali, a niektórzy padli na ziemie

‭„Fuj!“ jęknął Scott zatykając nos. Zauważył, że utworzyła się droga na ulicę „Nie mogłaś tak wcześniej?“ spytał idąc przed siebie swobodnie

‭„Sława ważniejsza, coś ty myślał“ mruknęła idąc za nim

‭Kawałek dalej Josee wyszła na czworaka z tłumu. Zdyszana spadła twarzą na ziemie. Podniosła się i zauważyła, że ktoś wyciągnął do niej dłoń. Przyjęła pomoc

‭„Tak patcie jak pomagam kobiecie!“ zakomunikował radośnie Topher, który pomógł łyżwiarce wstać

‭Paparazzi zrobiło im kilka zdjęć, niektórzy przypięli sobie spinacze na nos
‭„Co?“ spytała Josee widząc jak część ludzi się oddala, a wokół unosi się chmura gazu „Jak to możliwe, że przedostałeś się przez ten tłum?“ skierowała się do Tophera

‭„Przeszłaś się tylko wzdłuż samolotu“ powiadomił ją chłopak starając się zachowywać uśmiech „Niestety ludzie odchodzą przez ten smród, który się tu unosi, a ja jestem twardy i muszę przystojnie wyglądać“

‭„Grr!“ warknęła Josse widząc, ze jest dalej przy samolocie „A gdzie Jacques?“ spytała po czym auważyła go w dali

‭Jacques biegł podskakując „La la la la la!“ pośpiewywał sobie uciekając szczęśliwy przed paroma osobami

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Josee wściekłą walnęła rękami o zabudowę deski klozetowej „Zaś muszę sobie radzić sama!"*

‭*****
‭*Jacques wzruszył ramionami „Nie mogę stracić szansy na ucieczkę"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭„Co za zdrajca!“ warknęła Josee

‭„Robią Ci zdjęcia“ szepnął Topher przez zęby

‭„Mam gdzieś zdjęcia!“ jęknęła Josee po czym zepchnęła jednego mężczyznę z paparazzi „idę stąd!“ przepchnęła się przez resztę ludzi

‭Topher opuścił swój uśmiech i pomógł zepchniętego mężczyźnie wstać „Zobaczcie jaki jestem dobry“ uśmiechnął się na nowo „Jestem pewny, że nadaję się prowadzącego własnego reality-show, więc możecie to zanotować“ puścił oczko

‭Jeszcze obok Gwen wyszła zza Trenta, kiedy ludzie się odsunęli robiąc im więcej miejsca „Nareszcie mniej tłoczno“ mruknęła rozprostowując ramiona

‭„Ale i tak dalej tkwimy tutaj razem“ stwierdził Trent jak i tak wokół nich stali fani, którzy wytrwali

‭„Spędziliśmy noc razem, więc kolejne parę godzin też nam nie zaszkodzi“ uśmiechnęła się gotka

‭„Wiesz całkiem miło było, że mogliśmy trochę porozmawiać jak zza dawnych czasów“ rzekł Trent odwzajemniając uśmiech „Może trochę szkoda mi Scotta, że nie udało mu się przekonać mnie do sojuszu“ zaśmiał się

‭„Tak, zabrał nas bezmyślnie do pokoju“ również się zaśmiała „Tylko teraz Courtney może myśleć, że chce jej ukraść ponownie chłopaka“ zakłopotała się

‭Trent rozszerzył oczy „Ale nie zrobiłabyś tego, co nie?“

‭Gwen uśmiechnęła się znowu i przybiła lekko pięścią jego ramie „Jasne, że nie!“ stłumiła śmiech „Hahahaha!“ wybuchnęła nagle „Ja i Scott? Hahahaha!“ złapała się za brzuch ze śmiechu

‭„To by było nienormalne“ mruknął również śmiejąc się „Hahaha to nie realne“

‭„No właśnie!“ gotka wyprostowała się na nowo „Co było z Duncanem to było, reszta chłopaków mnie nie interesuje“

‭Trent przestał się śmiać „Chyba możemy już przejść“ zobaczył, że więcej ludzi się oddaliło

‭„Och tak“ spostrzegła wolną drogę „To...“ zmieszała się „Do zobaczenia później!“ odarła radośnie i podbiegła przed siebie

‭„Na razie!“ odparł również radośnie Trent, który pobiegł w przeciwną stronę

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń- samolot Dona*

‭*****
‭*Gwen wyglądała na zamyśloną „Dobrze mi się spędziło czas z Trentem“ uśmiechnęła się radośnie „Przyznam, że dzięki Scottowi i temu zadaniowi dogaduje się z nim całkiem normalnie*

‭*****

‭*Trent westchnął „Ach Gwen... dawno nie było między nami tak dobrze“ uśmiechnął się „Może sojusz ze Scottem nie będzie głupim pomysłem. Wyeliminujemy Duncana, ja będę mógł normalnie rozmawiać z Gwen, a Courtney będzie mogła być normalnie ze swoim chłopakiem“ spadł mu uśmiech z twarzy i położył rękę na swoją twarz „Nie mogę być tak wredny! Przecież Duncan mi na razie nic nie zawinił" przesunął palce alby odsłonić oczy „Chociaż w pewnym momencie jak nie uda mu się z Courtney może znowu chcieć zainteresować się Gwen"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------


‭Upływały ostatnie minuty wyzwania. Heather i Alejandro wchodzili i wychodzili co chwile ze sklepów, z których zostawali wypraszani, a reszta ludzi ich goniła. Jacques w dalszym ciągu zadowolony podskakiwał wdłuż ulicy kierując się do jednego ze sklepów, który w jego oczach błyszczał z daleka.  Z innej strony tej samej ulicy Josee weszła do sklepu z ubraniami i szarpała sprzedawcą zza lady. Bridgette, Ellody, Carrie i Emma przeszukiwały cały samolot szukając różnych przejść we ścianach, a Noah uparcie siedział na kanapie i się z niej nie ruszał. Topher również nie ruszał się nigdzie- po prostu szczęśliwy pozował cały czas dla paparazzi. Gwen biegła ile sił w nogach, kiedy spostrzegła, że parę osób zaczęło ją gonić. Trent schował się za śmietnikiem, aby ominąć jego rzesze fanów. Na dachu jednego ze sklepów przez otwór- Duncan opuścił powoli Courtney na linie, która bardzo zdenerwowana wyszukiwała za przedmiotami, a widząc, że ktoś przechodzi pociągnęła nerwowo za linę, co sprawiło, ze kryminalista wciągnął ją z powrotem trochę do góry, żeby nie została zauważona. Scott szedł wzdłuż ulicy rozglądając się zacięcie wszędzie za swoją dziewczyną, a Sugar rozmarzona stanęła przy witrynie sklepu ze słodyczami.

‭Cody czysty i normalnie wyglądający wyszedł ze sklepu trzymając w dłoni wieszak ze swetrem w szaro-granatowe paski. Za nim wyszła zadowolona Sierra mająca tylko jedną rękę w gipsie

‭„Dziękuję Ci Sierra za pomoc“ powiedział Cody z uśmiechem na ustach

‭„Nie ma sprawy!“ machnęła szczęśliwa ręką „Musiałam się tutaj znaleźć, żeby Ci pomóc. W porę udało mi się was zlokalizować“ zauważyła niedaleko centrum handlowe „A teraz mój ukochany Cody... leć i wygraj dla nas!“

‭Cody nachylił się i pocałował Sierre w policzek „Należy Ci się“ wyprostował się

‭„Aaaaa!“ pisnęła Sierra ze szczęście i upadła w szoku na chodnik

‭„Sierra nie złamałaś drugiej ręki?!“ zamartwił się Cody widząc, że dziewczyna upadła na wykrzywioną wolną dłoń

‭„Nic mi nie jest!“ odparła szybko wstając. Próbowała rozprostować drugą rękę, ale w bólu ręką tylko drgała „LEĆ JUŻ!“ rozkazała krzykliwie

‭Cody skinął głową i pobiegł w odpowiednią stronę

‭„Ach!“ Sierra uśmiechnęła się szeroko „Warto było!“ poszła w przeciwną stronę z wykrzywioną dłonią


‭Pacyficzne Centrum Handlowe. Chris i Don patrzeli niecierpliwie w stronę wejścia. Na monitorze jury prawie usypiało

‭„Przecież wyraźnie im powiedzieliśmy, że mają do godziny czasu“ powiedział Chris niezadowolony „Więc gdzie oni są?!“ jęknął

‭Don wyciągnął smartphone i spojrzał na zegarek „Ich czas kończy się za trzy... dwa... jeden..."

‭„Jestem!“ zawołał Cody wchodząc do centrum handlowego. Szybko podbiegł do bramki, która otworzyła się wpuszczając go do wyznaczonej strefy

‭„Aaa!“ krzyczał tłum za bramkami, starając się złapać Codiego, ale się im nie udało

‭Zza ekranu Zoey, Lindsay i Tom wyprostowali się spostrzegając, że się coś dzieje

‭„Jesteś sam?“ zdziwił się Chris spoglądając jeszcze raz na wejście centrum handlowego

‭Cody obejrzał się za siebie „Tak?“ również się zdziwił

‭„Inni się jeszcze bawią“ odparł Don przyglądając się poglądom z kamer na laptopie

‭„I co w takiej sytuacji?“ szepnął Chris do Dona

‭„W umowie coś pisało o tym“ podniósł stos papierów, które były obok jego fotela

‭Chris zakłopotany chwycił za kilka kartek i zaczął czytać

‭„W między czasie nasze jury Cię oceni“ odparł Don po czym sam zaczął czytać co pisało na kartkach, które pozostały mu w dłoni

‭Cody skierował swój wzrok do góry w stronę monitora

‭„Masz kryształowego kolibra?“ spytała Zoey przyglądając się mu

‭„Nie jestem pewny czy o to chodzi“ mruknął Cody. Włożył dłoń do kieszeni i wyjął plastikowy pistolet cały ponaklejany w naklejki kolibry

‭„Hahaha co to jest?“ zaśmiał się Tom widząc broń

‭„To nie przypomina kolibra z kryształu“ skomentowała Lindsay przybliżając głowę do kamery

‭„To nie miał być koliber z kryształu“ powiedziała Zoey „To nie miała być też prawdziwa broń jak chłopcy sobie mogli pomyśleć“ westchnęła „Kryształowy koliber to miał być kryształ lub bryła lodu w kształcie pistoletu“

‭„A to się nie nada?“ spytał niepewnie Cody unosząc zabawkę w górę

‭„Jest plastikowe, ma kolibry i nie zrobi to nikomu krzywdy to przyznam Ci osiem punktów“ rzekła Zoey z uśmiechem

‭Cody upuścił plastikową broń i siegnął po raz kolejny do kieszeni „A tutaj mam błyszczyk. Sier... znaczy się sprzedawczyni mówiła, że to z najnowszej limitowanej kolekcji“ uniósł do góry różową tubkę „To od jakiegoś Diogo..co..do?“ wypowiedział z zawahaniem zastanawiając się nad nazwą

‭„Diogotoro“ poprawiła go Lindsay „I wcale nie jest nowy. Kolekcja wyszła dwa dni temu, więc już taki posiadam“ krzyżowała ręce „Przyznam cztery punty“

‭„Pozostało jeszcze to“ Cody uniósł sweter do góry

‭Tom przyjrzał się uważnie ubraniu i położył dłoń pod podbródek „Szaro-granatowe paski“ podarł podróbek i przymrużył oczy „Hmm... to kaszmir“ nagle się uśmiechnął „Dziewięć punktów!“

‭Z ekranu zniknęło jury, a pojawił się liczba dwudziestu jeden punktów podsumowując wszystkie zebrane punkty przez Codiego.

‭„Mam!“ zawołał Chris i rzucił kartkami „Cody skoro przybyłeś tutaj sam w wyznaczonym czasie i udało Ci się zebrać wszystko to znaczy, że jesteś dzisiaj zwycięzcą!“ ogłosił Chris wstając w fotela

‭„Naprawdę?!“ zdziwił się Cody i wypuścił wieszak z rąk „Super!“ poniósł ręce do góry z radości

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Cody szeroko się uśmiechnął „Sierra jesteś najlepsza!"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Don rzucił kartkami i pochylił się nad laptopem. Wcisnął na nim spacje „Uwaga, uwaga!“  powiedział, co sprawiło, że jego głos było słychać w głośnikach poukrywanych w całym centrum ‬Vancouver‭ „Czas się skończył! Mamy już zwycięzcę zadania! Nie musicie już szukać, bo dalszego oceniania nie będzie! Udajcie się to wyznaczonego miejsca! Czekamy na was! Powtarzam- czas się skończył, mamy zwycięzcę, każde z was ma już tu przyjść!“

‭Parę godzin później do Pacyficznego Centrum Handlowego przybyła reszta uczestników. Heather i Alejandro stali niezadowoleni i byli brudni i poszarpani. Jacques miał podpite oko. Josee stała wściekła, a jej włosy były w nieładzie. Topher stał przy barierkach i podpisywał notatniki fanom, którzy jeszcze pozostali w centrum. Noah się nudził.  Bridgette, Carrie, Ellody i Emma zadowolone plotkowały ze sobą. Sugar odciągała wściekłego Scotta od Duncana, natomiast Trent odciągnął zbyt zadowolonego Duncana od Scotta, a na uboczu Gwen trzymała za ramiona złą Courtney, która wyrywała się w stronę chłopaków. Chris, Don i Cody stali na środku strefy. Gospodarze dodatkowo krzyżowali ramiona.

‭Starszy mężczyzna z miotłą przeszedł przez środek „Zapięć minut zamykamy centrum handlowe“

‭„Zaraz się stąd zbierzemy“ powiadomił Chris

‭Sprzątacz skinął głową i podszedł w swoją stronę

‭„Myślę, że są tu już wszyscy“ oznajmił Don też niezbyt w humorze

‭„Skoro są tu wszyscy...“ zaczął Chris „...to może wyjaśnijmy sobie jedną rzecz!“ uniósł głos poirytowany skupiając uwagę wszystkich „To zadanie miało trwać godzinę! A już jest wieczór!“ wskazał na ciemność za szybami

‭„Mieliśmy problem z fanami“ odezwała się Carrie

Emma, Ellody i Bridgette wzruszyły tylko ramionami

‭„Wy mieliście problem?“ spytała zła Heather „Spójrzcie na nas!“ wskazała na siebie i na Alejandro

‭„Problem?“ zdziwił się Topher dochodząc do reszty „To co mnie dzisiaj spotkało to najlepsza rzecz w życiu!“ podekscytował się

‭„Taa“ odparł Jacques krzywiąc się „Też myślałem, że bycie w sławnym jest takie fajne“ wskazał na pobite oko

‭„Nawet mi nie chcieli dać rzeczy chociaż mnie znali!“ jęknęła Josee „A tobie Jacques podbije jeszcze drugie oko do kompletu!“

‭„Aa!“ pisnął łyżwiarz chowając się za Bridgette, Ellody i Emme

‭„Ja sobie odpocząłem“ mruknął Noah

‭„To jest nie ważne!“ odezwał się rozzłoszczony Scott trzymany przez Sugar „Bo ten idiota porwał mi dziewczynę!“ wskazał palcem na Duncana

‭„Też to widziałam!“ potwierdziła Sugar

‭„Pan Duncan dla Ciebie“ zaśmiał się kryminalista „Ukradłem Courtney i ukradłbym z nią jeszcze inne rzeczy, ale czas nam się skończył“ odparł zadowolony

‭Trent jeszcze go bardziej odciągnął „Daj sobie spokój koleś“ jęknął zdziwiony

‭„J-ja nie wiem o czym on mówi!“ odezwała się nerwowo Courtney uciekając wzrokiem na boki, a Gwen wciąż trzymała jej ramiona

‭„Złamalibyście prawo?“ zdziwiła się Emma

‭Scott odwrócił głowę w kierunku swojej dziewczyny „A ty mi to wyjaśnisz, dlaczego zgodziłaś się na współpracę z nim!“

‭Courtney wytrzeszczyła oczy, a Gwen przymrużyła jedno oko

‭„Cisza!“ wrzasnął Don ucinając wszelkie rozmowy „Fani i paparazzi byli podłożeni“

‭„Co?! Nie!“ jęknął zdruzgotany Topher

‭„Cody bezkonkurencyjnie wygrał“ kontynuował Don i położył rękę na ramieniu chłopaka „Więc to Cody wybierze dzisiaj kogo zabierze do luksusowego pokoju“

‭Cody otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale nie udało mu się, bo Chris zasłonił jego twarz ręką

‭„Ale za nim to...“ wtrącił się Chris „Przeprowadzimy sobie eliminację“

‭„Ciekawe jak chcecie zrobić eliminację skoro wszyscy nas oprócz Codiego zawalili“ mruknęła Bridgette

‭„Sami się musieliśmy tego doszukać, ale w umówie jest to napisane“ odparł Don „Dzisiaj to zwycięzca, czyli Cody wybierze kto odpadnie“

‭Chris szeroko się uśmiechnął „I to nie jedną osobę, a dwie“ dodał po chwili

‭Ellody opuściła swój uśmiech, jak i reszta zadowolonych osób „Rzeczywiście była taka wstawka“ odparła z obawą

‭Cody spojrzał na gotkę „Gwen ty na pewno nie masz czego się obawiać“ uśmiechnął się

‭Gwen puściła Coutney i również uśmiechnęła się do chłopaka „Dzięki Cody“ powiedziała zadowolona

‭Scott uspokoił się „Puść mnie“ szepnął do Sugar po czym szyderczo się uśmiechnął

‭Blondynka przyjrzała się jego minie i posłusznie go puściła

‭Scott podszedł szybko do Codiego i objął go ramieniem „Kumplu!“ zawołał radośnie

‭„Hę?“ zdziwił się Cody

‭„Wyeliminuj tego o tam“ wskazał palcem w kierunku Trenta i Duncana „A będę Ci winny przysługę“

‭Duncan skrzywił swoją minę

‭„Scott nie możesz tego zrobić!“ zawołała Courtney zaskoczona

‭„Mam wyeliminować Trenta?“ spytał zakłopotany Cody„Nie wyeliminuje mojego przyjaciela!“ zrzucił rękę farmera ze swych ramion

‭„Nie Trenta“ załamał się Scott jego pytaniem „Tego kryminalistę!“ wskazał jeszcze raz w kierunku wypercingowanego chłopaka

‭„Chyba mu przywalę!“ zezłościł się Duncan, który próbował się ruszyć, ale Trent tylko wzmocnił uścisk, żeby nie mógł zrobić nawet kroku do przodu

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

‭*****
‭*Cody westchnął „Kiedy spotkałem się dzisiaj z Sierrą rozmawialiśmy o tym na kogo powinien szczególnie głosować, aby nie wylecieć z gry przed tymi osobami. Dla mnie wybór jest już oczywisty i inni podziękują mi też za to"*

‭*****
‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭Cody odepchnął od siebie Scotta i przymrużył oczy „Wybacz Scott“ zrobił krok w przód

‭Farmer zły skrzyżował ręce

‭ „Może wyeliminowanie Duncana to kusząca oferta, ale na pewno tego nie zrobię“ odparł Cody po czym spojrzał w kierunku stojących koło siebie czterech osób

‭Duncan odetchnął z ulgą

‭„Jesteście za mocnymi graczami i bez was łatwiej będzie każdemu z nas dostać się do finału“ mruknął Cody „Głosuję za wyeliminowaniem Alejandro i Josee“

‭„Co?!“ zszokowała Heather i Josee i Jacques

‭„Nie możliwe!“ Josee padła na kolana „Nawet nie dostałam się na podium!“ popłynęły jej łzy z oczu

‭„Tłumaczę to kolejny sezon“ odezwał się Don „Tu nie ma podium!“

‭„Al chyba się nie dziwisz moim wyborem“ podszedł do niego zadowolony Cody

‭Hiszpan zadrżał ze złości „Alejandro, a nie żaden Al“ syknął cicho „I lepiej żebyś sobie to zapamiętał“ przymrużył oczy

‭„Dobra Al!“ odparł radośnie Cody po czym odszedł od niego „A do pokoju zabieram Gwen i Trenta“ oznajmił puszczając oczko do Gwen

‭„Grr!“ warknął Hiszpan „Co za okropny-“ przerwano mu

‭„No już nie denerwuj się mój drogi“ powiedziała normalnie Heather kładąc ręce na jego ramie „Jeszcze ja nie odpadłam“ uśmiechnęła się wrednie

‭Alejandro objął ją w talii „Walcz za nas ukochana“ rzucił się do pocałunku

‭Heather odwzajemniła pocałunek

‭„Ble!“ skrzywił się Chris odwracając wzrok

‭Don drgnął „Też mam ciary na ten widok“ odwrócił wzrok

‭Jacques pomógł wstać Josee z podłogi „Bądź silna!“ krzyknął motywująco

‭Josee spojrzała smutno na niego „Skoro odpadłam to jesteśmy dalej partnerami, prawda?“ zapytała z nadzieją ocierając łzy

‭„Zawsze nimi będziemy na dobre i złe“ odparł z uśmiechem

‭Josee również uśmiechnęła się przez smutek „Masz wygrać Jacques, aby nie z hańbić naszego imienia“ wskazała palcem na Codiego „I masz się na nim zemścić, a na punktacji jest już stracony!“

‭Cody przerażony zwrócił na nich wzrok

‭„Postaram się?“ wymamrotał niepewnie Jacques

‭„Co za długi dzień!“ zawołał Don zbliżając się do kamery „Na szczęście to już koniec“

‭„Zamykamy centrum handlowe!“ oznajmił głos jakieś kobiety z głośników

‭„Musimy stąd prędko sie zebrać, bo nam doliczą wynajęcie tego miejsca za nadgodziny“ powiadomił Chris „Tym czasem oglądajcie nas następnym razem w Totalnej...“

‭„...Porażce...“ kontynuował Don

‭„...Łowcy Sławy!“ wypowiedzieli oboje razem i radośnie

‭„Czy wy nie byliście przypadkiem skłóceni?“ odezwała się zdziwiona Ellody

‭Don i Chris wymienili między sobą niepewne spojrzenia






Dziewczyny:  Heather, Carrie, Kitty, Emma, Sierra, Courtney, Ellody, Bridgette, Gwen, Zoey, Josee, Stephanie, Sugar, Leshawna

Chłopcy: Alejandro, Cody, Noah, Owen, Duncan, Scott, Jay, Jacques, Trent, Mike, Topher




NOTA AUTORSKA

Ciekawa jestem jakie wrażenia wynieśliście z tego odcinka :D Jak widzicie pojawiło się tutaj dużo motywów i nawet historia z Tomem jest prawdziwa- nie wiem czy to na pewno o tego Toma chodziło, ale nawet spasowało :)
Ja jestem ciut, ciut w przód (i to uczucie wiedząc co się dalej wydarzy, haha). Myślę, że na zaskoczeniach się nie skończy. To trudny sezon pod wieloma kątami, więc możecie również sypnąć i napisać swoje pomysły w jaki sposób podręczylibyście zawodników. Najlepsze mieszanki robią najlepszą robotę :)

Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? - jeszcze czeka mnie trochę zmian, ale to w wolnym czasie.

Jak się podoba promo Total Drama Daycare albo raczej Total Daycare Drama? ^^

I co najważniejsze... Co myślicie o propozycjach na sezon po Totalnej Porażce: Łowcy Sławy? Pytanie czy wolelibyście, żeby kolejny sezon był dalszą kontynuacją wydarzeń z tego sezonu czy zrobić całkowity reset i zacząć od relacji zawodników po Totalnej Porażce: Plejadzie Gwiazd?
Totalna Porażka: Łowcy Sławy będzie miała pełne 26 odcinków (+ w zależności jak uda mi się to zorganizować to będzie również odcinek specjalny, ale zobaczymy, co się narodzi w trakcie).