!

ZAPRASZAM NA ODCINEK SPECJALNY WALENTYNKOWY- TOTALNEJ PORAŻKI GORĄCZKI ZŁOTA!



ZWIASTUN

Total Drama Gold Rush

Total Drama Gold Rush

Totalna Porażka: po drugiej stronie reality-show

Totalna Porażka: po drugiej stronie reality-show
W ZALEŻNOŚCI OD ILOŚCI KOMENTARZY DODAJE KOLEJNEGO POSTA. CZYM WIĘCEJ TYM LEPIEJ :)

Szukaj na tym blogu

Ładowanie...

niedziela, 14 lutego 2016

TPGZ-TDGR przedstawia: Miłość w twoich oczach (odcinek specjalny na Walentynki)





Po ostatnim zwycięstwie drużyny Wygłodniałych Łabędzie, zawodnicy w nagrodę mogli spać w domku na drzewie. Była godzina 4 nad ranem.

 Ella szybko otworzyła oczy i się uśmiechnęła. „Dziś jest ten dzień!” pisnęła do siebie po cichutku. Spojrzała na innych zawodników, którzy jeszcze spali. Za chwilę posmutniała „Tylko, że Chris przy nowej umowie wspomniał, że Walentynki możemy obchodzić sobie od godziny 24 dnia poprzedniego do 6 rano dzisiaj!” jęknęła do siebie, tym razem budząc Courtney

Courtney przebudziła się i opaskę na oczy przesunęła na czoło „Cicho bądź! Daj jeszcze spać!” wyszeptała

Ella wstała z łóżka i do niej podeszła „Zostały tylko 2 godziny Walentynek!” poinformowała ją

„I co z tego?” Courtney przewróciła oczami „Chce się wyspać przed kolejnym wyzwaniem”

Ella z ignorowała jej wypowiedź. Jej wzrok przykuło coś, coś, co wystawało zza kołdry „Spójrz. Co to jest?” wskazała zaciekawiona

Courtney zdziwiła się. Jej wzrok podążył za wzrokiem Elli. Chwyciła za rąbek kołdry i się odkryła. Na jej łóżku leżało drewniane serce z wyrytym napisem „Tęsknię za tobą”

„Masz wielbiciela” oznajmiła radośnie Ella

Mike się przebudził „Co się dzieje?” spytał zaspany

„Courtney dostała Walentynkę” uśmiechnęła się Ella

Mike wstał z łóżka i udał się do wyjścia „Muszę coś załatwić, tak aby Zoey się nie gniewała” wyszedł z domku

Courtney podeszła do łóżka Duncana. Z pięści lekko stuknęła go w głowę

„C-co jest?!”  Duncan obudził się wystraszony

„Nie chcę tego” podała mu drewniane serce

Duncan podniósł się i spojrzał za drewniane serce zdziwiony „Ktoś dał Ci takie badziewie?”

„Nie udawaj Greka!” jęknęła wnerwiona „Tylko ty dałeś mi kiedyś takie serce tylko z innym napisem”

Duncan się skrzywił  „Tym razem to nie ode mnie” oddał jej serce

Courtney pokiwała przecząco głową „Duncan, Duncan, Duncan. I ja mam Ci uwierzyć? Tylko ty umiesz strugać w drewnie”

„I Scott” dodała Ella

Courtney rozszerzyła oczy „To nie możliwe, żeby on się tutaj zakradł… kiedy?” spytała zaskoczona

Duncan wyrwał jej z dłoni drewniane serce i upuścił na podłogę „Ode mnie możesz dostać lepszą Walentynkę” nadstawił usta

Courtney w tym momencie schyliła się i podniosła z powrotem serce „Idę do Scotta się o to spytać. A ty nie rzucaj już nigdy więcej moimi rzeczami na podłogę!”

Duncan zły tylko skrzyżował dłonie, a Courtney wyszła z pomieszczenia.

„Nie gonisz jej?” spytała go Ella

„I tak dostanie od niej w dziób” uśmiechnął się zaniepokojony „Dobra, idę ją śledzić!” wybiegł za nią

„Miłość” ucieszyła się Ellaa


W jaskini wszyscy z drużyny Pazernych Delfinów nie spała. Zawodnicy siedzieli na kamieniach znudzeni.

„I tak, żeby dotrwać…” Jo prowadziła monolog. Chodziła w kółko

Do nich jaskini weszła Courtney

„Wróg!” krzyknęła Jo, która nagle zatrzymała się w miejscu „Co tu robisz?!”

„Przyszłam tylko na chwilę, Courtney podeszła do Scotta, który był zdziwiony jej obecnością „Oddaje” wręczyła mu serce

„Oddajesz?” dopytał Scott „Chyba dajesz” mruknął zadowolony „Miło dostać od Ciebie Walentynkę”

„Przecież to moje!” odezwał się Shawn i odebrał od Scotta serce „Przygotowałem je dla Jasmine”

Dawn spojrzała niepewnym wzrokiem na niego

„To co to robiło u mnie?” odezwała się Courtney

„Prawdopodobnie zgubiłem je, kiedy mieliśmy możliwość spania w domku” wytłumaczył Shawn i przytulił do siebie serce

„Lepiej pilnuj rzeczy przy sobie!” warknęła Courtney i wyszła z jaskini

Duncan obserwował z oddali całe zajście. Kiedy Courtney wracała, postanowił się wycofać

Scott spojrzał na mętną minę Dawn „Kradzież?” szepnął i uśmiechnął się złośliwie

Dawn zmartwiła się „Lekkie zamieszanie” uśmiechnęła się niewinnie

„Miło Shawn, że robisz takie rzeczy dla swojej dziewczyny” pochwaliła go Samey

„To tylko drobiazg” uśmiechnął się zadowolony

Jo zła zmrużyła oczy „Mogę wrócić do opowieści o dalszej taktyce? A więc…” 

 

KONIEC SPECJALNEGO ODCINKA


WYJAŚNIENIA:
- akcja rozgrywa się w nocy między odcinkiem 4, a odcinkiem 5
- odcinek może nie jest zbyt romantyczny, ale miał w pewien sposób nawiązywać do motywu Walentynek
- w odcinku 5 nie będzie nic wspomniane do tego co wydarzyło się w nocy (nie jest jednak na 100% pewne, może jeden lub dwa elementy się o to zaczepią)
- w przyszłych odcinkach zostanie wyjaśnione, dlaczego Chris nie pozwolił na zorganizowanie Walentynek w dzień tylko dał na to określone godziny

czwartek, 4 lutego 2016

Odcinek 4 – TPGZ-TDGR „Tajemnice wyspy”



Odcinek 4 – TPGZ-TDGR „Tajemnice wyspy”


 „Ostatnio w Totalnej Porażce: Gorączce Złota…” Chris stał na górze, gdzie odbywały się eliminacje „Uczestnicy musieli unikać porażenia prądem po przez zachowanie spokoju. Niektórym o dziwo udało się nie zdenerwować, ale po za kabiną za to nie było za kolorowo. Większość osób próbowała obrażać swoich przeciwników, a inni za to używali sztuczek szczerości. Dowiedzieliśmy się, że Dave wciąż czuje nienawiść do Sky, że Down wciąż ma moc poznawania się na ludziach, że Duncan próbuje na dystans trzymać Courtney, że Shawn wciąż jest zabezpieczony na wypadek zombie oraz że Rodney znowu się w kimś zakochał. W efekcie drużyna Wygłodniałych Łabędzi znowu przegrała i pożegnała farmera kochasia każdej z dziewczyn. A co czekać będzie nas w tym odcinku? Jakie emocjonujące przygody dziś zobaczymy? Uzbroicie się w cierpliwość, bo to jest Totalna Porażka…Gorączka…Złota!”


Czołówka: Nie czekaj, bo…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze)

zgubi Cię los,
(Jedni, śmieją się z drugich)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Niektórzy się uśmiechają, a drudzy są zezłoszczeni)

Nie czekaj, bo…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja)

wypadniesz stąd,
(Chris klika na pilocie guzik)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Chef trzyma tace z piankami)

Do celu dąż, bo wtedy…
(Pokazana jest cała wyspa)

będziesz na pewno sławny!
(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku)

TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA


Wszyscy uczestnicy sobie jeszcze smacznie spali. Drużyna Pazernych Delfinów przebywała w domku na drzewie, oprócz Shawna, który spał nad domkiem. Każdy z nich znalazł sobie swój kącik.. Za to w lesie spała drużyna Wygłodniałych Łabędzi. Przegrani spali na skałach. Dave i Mike przykryci byli wielkimi liścikami z drzew.

„Koniec spania!” wszyscy obudzili się na dźwięk głosu Chrisa, który wydobywał się z głośników „Ścieżka w lesie doprowadzi was do mnie” kontynuował „Pośpieszcie się!”

Każdy zaspany dotarł na plac, na którym były wycięte dwa drzewa, a pniaki ich rozłożone

„Stary, oszalałeś?” Mike spytał Chrisa „Czemu tak wcześnie nas sprowadzasz?”

„Oczywiście, to czas na wyzwanie” powiedział Chris jak zwykle radośnie. Podejrzanie, trzymał dwa urządzenia w ręku

Max przewrócił oczami „Muszę się wysypiać, żeby mieć energie, na cokolwiek”

„Dobrze, że nie obudził nas wcześniej” mruknęła Jo do swojej drużyny

„Kiedyś na pewno to zrobię” odezwał się Chris

Scott podszedł do Courtney. Trzymał w rękach miskę z kleikiem i puszkę „Mówiłaś wczoraj, że jesteś głodna. Patrz co mam dla Ciebie” pokazał i przystawił jedzenie przed jej oczami „Kleik specjalnie zachowałem, a kotleta w puszcze mam od Dawn, bo nie je mięsa”

Courtney spojrzała z obrzydzeniem „Dzięki, Scott, ale tym razem pojadłam sobie owocami leśnymi” odsunęła się

„Jak chcesz” powiedział Scott po czym wlał sobie kleik do ust. Następnie otworzył puszkę i zjadł kotleta

„Scott będziemy musieli pilnie porozmawiać” szybko szepnęła jak Scott wrócił do swojej drużyny

„Jak nie byłeś głodny, to mogłeś nam dać” odezwał się Shawn

„Możemy przyjść za godzinę? Na kamieniach się nie wygodnie śpi” jęknął Duncan nie zwracając uwagi na innych. Powoli prostował się, ale strzelało mu w krzyżu

„Nie” zaśmiał się Chris „Szybciej zaczniecie, szybciej skończycie. A teraz usiądźcie” Chris poszedł na środek polany pomiędzy dwoma pniakami

Drużyna Wygłodniałych Łabędzi usiadła po lewej stronie, a drużyna Pazernych Delfinów po prawej

„Dzisiejsze wyzwanie polega na przejściu pewnej części wyspy” odparł po czym z ziemi wysunął się monitor, a na nim wyświetliła się mapa wyspy „Na wyspie jest kilka niebezpiecznych stref. Dzisiaj bierzemy pod uwagę tylko dwie strefy- czarny las i zlodowaciały pagórek” kiedy to powiedział, Shawn przełknął ślinę „Rzutem monety zdecydujemy, która drużyna uda się, w którą stronę” swoją wolną ręką wyciągnął z kieszeni monetę ze swoją podobizną „Chris oznacza strefę czarnego lasu, reszka zlodowaciały pagórek” odwrócił się do drużyny Delfinów „Co wybieracie? Chris czy reszka?”

„Chris, oczywiście” zadecydowała za wszystkich Jo

Shawn spojrzał na nią z przerażeniem

Chris rzucił monetą i na ziemie wypadła jego podobizna „Delfiny wy udacie się do czarnego lasu, a Łabędzie czeka skuta grubą warstwą lodu powierzchnia”
„Nie! Tam są zombie!” krzyknął Shawn

Jo zrobiła na niego uwagę „Z czym ty masz problem?”

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn skulił swoje nogi i zaczął drżeć „Niedawno zombie przyczepiło mi się do nogi, kiedy tam byłem. Nie chce tam wracać!”*

*Max był zmieszany "Ta rozgrywka z monetą wydaje się oszukana. Przecież nawet jakby wypadła reszka to..." przerwał, zaplątując się w tym, co mówi "A może nie... Nie wiem, jak z interpretować. Mózgu ciemności, myśl, czy to jest podstęp! Musisz skądś brać pomysły"
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Czyżby wyspa dalej była sterowana?” spytała Ella

Chris spojrzał na nią „A jakby miało być inaczej?”

„I tak matka natura rządzi” odezwała się Dawn. Spojrzała na motyka, który latał wokół niej. Wystawiła palec, a motylek na nim usiadł

Chris odkaszlnął, żeby reszta była cicho „Każda z drużyn, kiedy uda się w dany kierunek i przejdzie przez sektor, na końcu znajdzie totem, na którym będzie czerwony guzik. Musicie go nacisnąć, a następnie wrócić tutaj z powrotem. A żeby było trudniej, drużyna musi przyjść cała w jednym kawałku i nie zgubić ani jednego zawodnika” rozdał Samey i Mikowi po urządzeniu „Kropki na urządzeniu wskazują was, gdzie się znajdujecie. Czerwone kropki- to drużyna Pazernych Delfinów, a zielone- drużyna Wygłodniałych Łabędzi”

„Daj mi to” Jo wyrwała Samey urządzenie z rąk

„Wygrywa drużyna, której pierwszej uda się nacisnąć przycisk i tutaj wrócić. Jazda!” machnął ręką

Drużyna Delfinów poszła w lewą stronę, a drużyna Łabędzi w prawą. Kiedy Courtney i Scott się mijali, dziewczyna mrugnęła do niego okiem. Obie drużyny weszły w las.


Podczas wędrówki Courtney nagle się zatrzymała, a razem z nią reszta drużyny „Muszę na stronę. Idźcie dalej” poinformowała

„Po mimo, że jestem na Ciebie zły, to zaczekamy” powiedział Mike

„Nie trzeba” odparła szybko „Nie traćcie czasu. Zaraz do was dołączę”

Reszta drużyny poszła przed siebie. Został tylko Duncan

„Popilnuję Cię” rzekł Duncan. Na jego twarzy rozpromieniał uśmiech

„Słyszałeś co powiedziałam?” wściekła tupnęła przed nim nogą „Zaraz… do was… dołączę!” powtórzyła

„Umm… to ja idę zobaczyć, co z resztą” mruknął zakłopotany Duncan i sobie poszedł

Courtney westchnęła z ulgą. Odwróciła się, a zza drzewa wyskoczył Scott. Na jego widok drgnęła „Wystraszyłeś mnie” powiedziała niezadowolona

„Chciałaś ze mną porozmawiać” przypomniał

„Załatwmy to szybko” mrugnęła, robiąc chwilową pauzę „Scott p-przepraszam Cię… za ten plan i domalowanie Ci ogona szczura” powiedziała z ciężkością

Scott podniósł brwi w górę i bardzo się zdziwił

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott uśmiechnął się szeroko „Taak!” krzyknął wymachując ręką*
-------------------------------------------------------------------------------------------

 „Nie miałam pojęcia, że Cię tak to zrani” Courtney kontynuowała „Nie wiem, gdzie ja miałam wtedy głowę” przyznała nabierając pewności

„Już dawno Ci wybaczyłem po części” odparł zadowolony „I wiem, że to Gwen stała za tym aby nas rozdzielić, dlatego namówiłem drużynę, żeby ją wywaliła. Zresztą każdy się zgodził, bo była bezużyteczna po tym jak skręciła kostkę”

„Przez Ciebie odpadła Gwen?” spytała zaskoczona

„Należało jej się to” odpowiedział bez skrupułów „Przyjmuje Twoje przeprosiny” uśmiechnął się o niej

„Dobra” mruknęła „Jeśli między nami wszystko załatwione to wracaj do swojej drużyny za nim ktoś zauważy, że nas za długo nie ma!” krzyknęła. Wystawiła rękę i palcem wskazała mu drogę

„Oczywiście, ma pani Courtney” zgodził się szczęśliwy i poszedł w swoją drogę


Po chwili Scott wrócił do swojej drużyny. Jo, kiedy zauważyła go, natychmiast się zatrzymała, a z nią reszta drużyny

„Z kim rozmawiałeś?” warknęła na niego

„Byłem załatwić potrzebę” odparł niewinnie

„Akurat, przecież widziałam, że z kimś rozmawiałeś!” pokazała mu kropki, które się wyświetlały na urządzeniu

„Naprawdę nie wiem o czym mówisz” skłamał

„Posłuchaj uważnie” chwyciła go za koszulkę „Przestań spoufalać się z tamtą drużyną, bo obiecuję Ci, że będziesz następny, który wylecisz, jeśli przegramy” pogroziła mu. Po czym puściła jego koszulkę „Idziemy dalej” ruszyła

Scott nic nie powiedział. Obrażony tylko skrzyżował ręce i szedł dalej


Do drugiej drużyny Wygłodniałych Łabędzie doszła Courtney. Nic się nie odezwała.
Po chwili Mike spojrzał na Courtney „Kogo spotkałaś?” spytał nie przerywając chodzenia

„Nikogo” odpowiedziała szybko

„Przyznaj się, nas nie oszukasz” powiedział zły Dave

„Chłopak od zombie zbierał owoce. Pogoniłam go” skłamała

Duncan spojrzał na nią podejrzliwie

„Mogłaś tego, nie robić” stwierdziła Ella „Owoców jest teraz na tyle, że starczy dla wszystkich. I mielibyśmy większą przewagę”

„Nieważne” mruknęła pod nosem

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Duncan się skrzywił „Courtney kłamie, widzę to po jej oczach. Trudno, nie zgadnąć, z kim się spotkała*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Dave zatrzymał się przed granicą lasu po której był śnieg „Nadeszliśmy” powiedział, po czym spojrzał na wielkie zaspy śniegu „Cudowna kraina chłodu”

„Gdyby tamtej drużynie wypadła reszka to nie musielibyśmy marznąć” rzekła Ella

„Jeszcze nikt z was nie wszedł śniegu, a wy już o zamarzaniu” skrytykował Duncan „Po za tym w dawniejszych wyzwaniach nikomu to nie przeszkadzało”

„On ma rację” przyznał Mike „Zresztą na dworze jest ciepło, a to tylko śnieg” przekroczył granicę „Chodźcie” odwrócił się do ich i machnął ręką

W drugim sektorze lasu drużyna Pazernych Delfinów zatrzymała się przed czarnym lasem. Wszyscy ujrzeli przed sobą krzewy kolczaste

„Ja tam nie wejdę” odmówił Shawn i się cofnął. Wpadł na Jo

„Owszem wejdziesz” Jo popchnęła go do przodu

Shawn zatrzymał się „Mam propozycję. Ja tu poczekam, a wy pójdziecie. I tak musicie wrócić”

Dawn rozszerzyła oczy „Wyczuwam zło” szepnęła cicho

„Poważnie Dawn?” spytała Samey zdziwiona

„Tak, zło!” ucieszył się Max

Jo chwilę się zastanowiła „Żeby było bezpieczniej podzielimy się na dwie grupy. Ja, Scott i Samey pójdziemy w strefę czarnego lasu, a Shawn, pan zło wścielone i Dawn, wy tutaj poczekacie. I tak będę mieć was na oku, dzięki temu urządzeniu” pokazała po raz kolejny urządzenie, a następnie na nie spojrzała „Jesteśmy w tyle, musimy się śpieszyć”

„Co? Ja chce iść!” zgłosił się Max

„Mogę poczekać” odparł normalnie Scott

„Chodź, panie zło wścielone” zgodziła się Jo

Max, Jo i Samey weszli w głębie czarnego lasu


Na polanie Chris siedział na pieńku i oglądał wszystko na monitorze. Wziął pilota w rękę i zatrzymał obraz „Czarny las i zlodowaciały pagórek kryją w sobie wiele tajemnic” zaśmiał się „Nie łatwo będzie im znaleźć totemy. A teraz czas na nowości” wziął drugiego pilota w dłoń i nacisnął na nim przycisk „Czy nasi zawodnicy przetrwają dzisiejsze starcia? Czy uda im się wrócić? Kto zwycięży? To wszystko, już po przerwie w Totalnej Porażce…Gorączce… Złota”


PO PRZERWIE


Trójka zawodników szła przez ciemny, mroczny las

„Dawn wyczuła zło tutaj” powiedziała Samey w drodze. Zaczęła rozglądać się na boki

„Oh chociaż, ty nie sikaj w majtki” Jo przewróciła oczami

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Shawn dalej trząsł się „Wygnałem swoim przyjaciół na pożarcie zombie!” zmartwił się „Co ze mnie za człowiek?”*
-------------------------------------------------------------------------------------------


 


„Oni zginą!” Shawn zwrócił się do Dawn i Scotta „Nie mogę ich tak zostawić. Wy tu czekajcie, a ja idę im pomóc!” wbiegł do czarnego lasu

„Czekaj Shawn!” krzyknęła Dawn, ale Shawna już nie było widać. Dziewczyna spojrzała na Scotta, który był znudzony „Tam nie ma zombie, ale wyczuwam jakieś inne niebezpieczeństwo”

Scott chwycił się za podbródek „Znasz się dobrze, na ludziach, prawda?” przyjrzał jej się

„Potrafię odczuwać aurę każdego” przyznała

„Chciałbym, żebyś przekazała mi pewne informacje”

Dawn lekko się uśmiechnęła „Chodzi Ci o życie uczuciowe”

Scott spojrzał na nią z zakłopotaniem „T-tak, właśnie tak”

„Zgoda, ale pod jednym warunkiem”

„Mów” Scott skrzyżował ręce

„Jeśli uda Ci się wygrać ten sezon to oddasz mi 200 tysięcy z miliona. Potrzebuję pieniędzy po to aby móc ratować zagrożone gatunki zwierząt”

Scott się skrzywił
-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Scott skrzyżował ręce „Żąda ode mnie 200 tysięcy? Przecież jeśli wygram milion to będę musiał podzielić się z nim z rodziną i pewnie z Courtney, jeśli będziemy razem i wtedy nic dla mnie nie zostanie!” zdenerwował się „No chyba, że zdecyduje się wziąć sztabki złota” zaczął myśleć „Nie, nie podzielę się z nią. Ja też chce coś dla siebie”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Scott wścibsko się uśmiechnął „Zgoda” wyciągnął rękę

Dawn chwyciła za jego rękę i zmrużyła oczy „Obyś mnie nie oszukał” puściła jego rękę „Widziałam wczoraj aurę Duncana. Tęskni za Courtney i jest o nią bardzo zazdrosny. Chce, żeby trzymała się od Ciebie z daleka. Powoli chce z nią na nowo załapać więź. Jeśli chodzi o Courtney to trudno mi cokolwiek o niej powiedzieć. Musiałabym z nią złapać jakiś kontakt"

„Jak go ośmieszyć?” spytał

Dawn rozłożyła ręce „Nie chce, żebyś komuś robił krzywdę”

„Płacę to wymagam” pogroził jej palcem

„Nie powiem Ci Scott” odsunęła się

„Dopilnuje, żebyś wyleciała, jeśli mi nie powiesz!” odparł groźnie

„A ja za to powiem wszystko Duncanowi i Courtney jakie masz zamiary” zaczęła się bronić

Scott zezłościł się „Już Cię tu nie ma” warknął i odszedł od niej parę kroków

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Dawn się zmartwiła „Chce dobrze dla wszystkich, ale nie wiem jak to zrobić!”*
-------------------------------------------------------------------------------------------


Drużyna Wygłodniałych Łabędzi szła przez zaspy śniegu. Wiatr dmuchał im śniegiem prosto w oczy

„Jak my mamy znaleźć ten totem w taką śnieżycę?” spytał Mike przedzierając się przez wiatr i śnieg

„Mówiliście, że nie będzie zimno” wyjąkała Ella, która się cała trzęsła

„To Duncan mówił, że nie będzie zimno” przypomniała Courtney

Wszyscy się zatrzymali, kiedy nie widzieli gdzie idą

Dave zaczął się rozglądać. Spojrzał w górę i zobaczył tam coś ośnieżonego „Tam chyba jest totem” wskazał na figurkę, która była wbita w połowie góry

„Świetnie, to kto się spina?” spytała Courtney

Nikt nie odpowiedział

„Mike?” spojrzała na niego

„Czemu ja? Najpierw pozbyłaś się Zoey, a teraz mnie?” jęknął wkurzony

„Cała drużyna głosowała na Zoey, to nie moja wina” przewróciła oczami

„Ja idę” zgłosił się Dave

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*
*Dave się złośliwie uśmiechnął „Muszę się starać, bo chce dojść do finału, a za wygraną chce utworzyć kampanię przeciwko Sky, bo Sky jest dwulicowa”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

Dave podszedł pod górę i szukał czegoś do chwycenia się. Zauważył zamarznięte kamienie. Chwycił się dwóch kamieni. Powoli i ostrożnie wspinał się po totem. Nagle obok Dave przeleciał mały niedźwiadek polarny, który spadł ze szczytu

„Hę?” zdziwił się Dave i spojrzał na dół

„O jaki słodziutki!” zachwyciła się Ella „Nic Ci nie jest?” spytała podchodząc do niedźwiadka

Niedźwiadek spojrzał na Elle maślanymi oczami, jednak po chwili jego oczy zrobiły się czerwone. Mały niedźwiadek zaczął się trzęś i powstał z niego duży, dorosły niedźwiedź, a jego grzbiet został pokryty kolcami. Niedźwiedź ryknął gotowy do ataku

„Aaahh!” wszyscy oprócz Dave i zaczęli uciekać przed niedźwiedziem

W środku spinaczki Dave nie wspinał się dalej. Oglądał jak jego członkowie z drużyny uciekają

-------------------------------------------------------------------------------------------
*kibelek zwierzeń*

*Dave był w stanie skupienia myśli „Ten niedźwiedź to byłby niezły pomysł nastania go na Sky” popatrzał prosto na kamere „Chris czemu ty nie użyłeś tego pomysłu w zeszłym sezonie w finale?”*
-------------------------------------------------------------------------------------------

„Dave, nie przejmuj się nami, wspinaj się dalej!” krzyknął Mike w dalszym ciągu uciekając przed niedźwiedziem
Dave skinął głową i tak zrobił. Wspinał się dalej. W końcu dotarł do totemu. Chwycił za niego i stracił równowagę „Aah!” wrzasnął Dave spadając w dół. Kiedy uderzył o podłożę poczuł coś kującego. Okazało się, że Dave spadł na niedźwiedzia, który pod Dave ciężarem został deaktywowany. 

„Dzięki koleś!” pochwalił go Duncan odsapując

Dave zszedł z niedźwiedzia jak oparzony „Głupie kolce!” zaczął sobie je wyjmować z tyłka

Z nieba do rąk Courtney wpadł totem „Mamy przycisk!” zawołała radośnie. Odsunęła głowę totemu i nacisnęła przycisk „A teraz po zwycięstwo!”

Wszyscy udali się w stronę lasu 


W czarnym lesie Jo, Samey i Max szli przed siebie rozglądając się za ich totemem

„To miejsce jest okropne” stwierdziła Samey po czym się skrzywiła

„Szukać, nie marudzić!” rozkazała Jo

„Drużyna Wygłodniałych Łabędzi prowadzi i zbliża się z powrotem na polanę!” rozległ się głos Chrisa „Jeśli nie chcecie przegrać Pazerne Delfiny, to radzę wam się pośpieszyć!” dodał

„Grr!” warknęła zezłoszczona Jo i spojrzała na urządzenie „To prawda!” jęknęła po czym spojrzała na Samey „Gdzie jest Max?!” spytała w szale

Samey też zaczęła się rozglądać „Nie zauważyłam jak poszedł” oparła zaniepokojona
Jo spojrzała jeszcze raz na urządzenie „Wraca się! Oh, ja mu dzisiaj tego nie daruje!”

„Spójrz!” wskazała Samey na drzewo, na którym był totem

Jo chwyciła za pień drzewa i zaczęła nim trzęś

Samey złapała totem i nacisnęła przycisk „Może jeszcze nie przegramy” oznajmiła

Jo odetchnęła i puściła drzewo „Biegniemy!” rozkazała


Jo i Samey biegły aż wybiegły z czarnego lasu. Dawn i Scott dołączyli do nich, ale dalej nie było Maxa ani nawet Shawna. Obie drużyny szły łeb w łeb. Wszyscy, oprócz Maxa biegli ile mieli sił w nogach. Drużyna Wygłodniałych Łabędzi przybiegła, pierwsza, a za nią Pazerne Delfiny

„Jesteśmy pierwsi!” zakomunikowała Courtney

„Drużyna Wygłodniałych Łabędzi wygrywa dzisiejsze zadanie!” ogłosił Chris

Łabędzie zaczęły wiwatować

„Zabiję tego małego gnoma! I tego od Ziembie też” ryknęła Jo „Jeden z nich wyleci i to na pewno!”

„Nie tak szybko Jo” podszedł do niej Chris „Jeśli Max ani Shawn się nie znajdą do wieczora to sam ich zdyskwalifikuje”

Scott spojrzał na Dawn niepokojąco

„Dobrze, że wam się nic nie stało” powiedziała Dawn

„Nic w czarnym lesie takiego nie było” mruknęła Samey

„Nie wyskoczyło wam żadne zwierzę?” spytał Chris i się zdziwił. Wyciągnął z kieszeni pilota i zaczął w niego walić „Co za szmelc!” rzucił nim za siebie
„To nie sprawiedliwe, my musieliśmy walczyć z niedźwiedziem!” jęknął Mike

„Wy… walczyć… z niedźwiedziem?!” zwrócił się do niego Dave „To ja tu ucierpiałem i mój zadek!”

„Cieszcie się, że wygraliście zadanie” wymamrotał Chris „Dziś do jedzenia dostaniecie po hamburgerach!”

Chef przyszedł i rozdał każdemu po papierowej torebce


Na ceremonii Pazerne Delfiny zajęli wolne miejsca. Shawn przybył, a Maxa dalej nie było. Chris czekał na niego aż się zjawi. Spojrzał niecierpliwie na zegarek „Już późno, a Maxa wciąż nie ma. Nie spotkałeś go Shawn?”

„Nie było go w czarnym lesie, tak jak nie było zombie” odparł Shawn

„Nie czuję, żeby stało się coś złego” odparł Dawn „Ale czuję jakieś zło”

Drużyna Wygłodniałych Łabędzi przyszła na eliminacje

„Po co kazałeś nam tu przyjść?” spytał Duncan

„Zaraz się wszystkiego wiedziecie” odpowiedział Chris „Cóż… Maxa, nie ma, więc…”

„Więc, co?” zapytał Max zbliżając się. Na twarzy miał wścibski uśmieszek

Wszyscy zwrócili uwagę na Maxa, gdy tylko się pojawił

„Gdzieś ty się podziewał?” spytała Samey

„Max, nie pozwoliłem przez Ciebie nikomu głosować” odparł zły Chris

„Oh Chrisie McLean” zaczął tajemniczo Max „To koniec Twojego show!” wyciągnął promień zamrażający

„Nieee!” krzyknął Chef, w ostatnich chwili zasłaniając Chrisa

Chef został zamrożony. Wszyscy wzdrygnęli na to co zrobił Max

„Co ty zrobiłeś?!” krzyknął przerażony Chris

„Ty też oberwiesz!” warknął Max i po raz kolejny wymierzył w Chrisa

Chris zrobił unik, a Max trafił w drzewo, które natychmiast pokryło się warstwą lodu

„Ochrona!” jęknął Chris

„Wszystkich was pozamrażam!” powiadomił Max i po raz kolejny wymierzył w Chrisa. Kiedy nacisnął na spust swej broni, tym razem nie wystrzeliła „Coś się zacięło” mruknął Max i spojrzał na broń, a wtedy podeszło do niego dwóch ochroniarzy i zamieściło go na Procy Wstydu „Ale to były żarty!” zawołał

Chris podszedł do procy „Nigdy tu już nie wrócisz!” przesunął dźwignię

„Aahh! Złoooo i taaak nadeeejdzie!” wrzeszczał Max w locie

Chris westchnął z ulgą i odwrócił się do wszystkich „Już dzisiaj nikt nie wylatuje” poinformował i przybliżył się

„To było to zło” zdziwiła się Dawn „Jeśli z nas nikt nie wylatuje, to możemy wrócić do swoich spraw” ucieszyła się po czym spojrzała na Courtney

Scott spojrzał po raz kolejny niepokojąco na Dawn, a ona to zauważyła. Wtedy Scott złożył ręce i zrobił smutną minę. Dawn skrzywiła się, a następnie niechętnie skinęła głową do Scotta. Chłopak poczuł ulgę

„Nie odchodźcie nigdzie” oznajmił Chris „Łabędzie, kazałem wam tutaj przyjść, bo wygraliście zadanie. Od teraz każda wygrana drużyna wystawi jedną osobę, która uda się w podziemia tej wyspy i będzie przez noc szukać sztabki złota, na której jest wyryta moja podobizna. Tylko, że tym razem osoba, która znajdzie sztabkę nie zapewni sobie immunitetu podczas eliminacji, tak jak było w poprzednich sezonach, a zapewni sobie bilet prosto do finału!”

Wszyscy na tą wiadomość zaczęli się cieszyć

„Czekaj moment!” zawołała Jo, która przestała wiwatować „Dlaczego, nie powiedziałeś o tym jak wygraliśmy dwa razy pod rząd wyzwanie?”

Chris się zaśmiał „Zapomniałem!”

„Ha, ha!” zaśmiała się Courtney „Wiedzieliśmy, od którego momentu lepiej wygrywać!”

„Więc… kto z was idzie do podziemi?” Chris pytał drużynę Łabędzi

„Ja!” Dave i Courtney podnieśli w tym samym czasie rękę w górę

„Tylko jedno z was” przypomniał Chris

„Dave wygrał wyzwanie, należy mu się!” odparła Ella

„Tak!” poparł Mike

„Dzięki!” powiedział Dave i pewny siebie przeszedł do przodu

„Niech mu będzie” odparła zła Courtney

Chris wyciągnął nowego pilota z kieszeni i przycisnął przycisk. Pod Davem otworzyła się zapadnia i Dave spadł na dół

„To tyle w dzisiejszym odcinku” Chris zwrócił się do kamery „Pozbyłem się Maxa, to nie będzie już kłopotów. Czy Dave znajdzie sztabkę złota? Czy Chef odtaje do rana?” spojrzał na lodowy posąg „Czy mechanizm wyspy zostanie ulepszony? Dowiedzie się oglądając Totalną Porażkę… Gorączkę… Złota!"

------------------------------------------------------------------------------------------
BONUS

"Złooooooooo!" krzyczał Max w locie, aż do momentu póki nie wleciał na palmę "Ałaa!" jęknął, a następnie ześlizgnął się z palmy i spadł na piasek "Mhmm!" wymamrotał. W bólu, podniósł się na nogi "Głupia palma!" krzyknął "Pożałujesz tego kiedyś!" chciał kopnąć w palmę, ale w ostatnim momencie zrezygnował. Jego uwagę przykuło wielkie serce zrobione na piasku "Miłość? Nie ma czegoś takiego jak miłość. Kto narysował takie badziewie?" podszedł bliżej śladów. Nogą zaczął niszczyć ślad "A masz głupie malowidło na piasku. Poczuj moją złość!" Nagle oberwał kokosem w głowę i zemdlał.

Tajemnicza postać była chwilowo wynurzona z wody w dalszym ciągu w swoim stroju nurka. Postać uśmiechnęła się wścibsko, na to kiedy Max dostał. W końcu z powrotem zanurzyła się pod wodę.

------------------------------------------------------------------------------------------




Drużyny:
Wygłodniałe Łabędzie: Dave, Zoey, Courtney, Ella, Duncan, Rodney, Mike
Pazerne Delfiny: Max, Shawn, Samey, Gwen, Scott, Jo, Dawn