!

Zapraszam na odcinki Totalna Porażka: Gorączka Złota!

Zapowiedź- sezon 6

Zapowiedź- sezon 6

Total Drama Gold Rush

Total Drama Gold Rush

Szukaj na tym blogu

piątek, 11 sierpnia 2017

Odcinek‭ 8 – ‬TPGZ-TDGR „P-sauna"


Odcinek‭ 8 – ‬TPGZ-TDGR „P-sauna”



„Ostatnio w Totalnej Porażce:‭ ‬Gorączce Złota…“ zaczął mówić Chris idąc w stronę plaży „Po raz pierwszy w tym sezonie wszyscy musieli sobie radzić na własną rękę. Na złomowisku kazałem każdemu utworzyć deskorolkę ze śmieci i odpadków pozostałych po poprzednich sezonach. Ale przed wyzwaniem... poczęstowałem ich moich lubionym sokiem wiśniowym“ zaśmiał się wrednie „Kto nie chciał mógł nie pić“ kontynuował w trakcie chodu „Na dobre wyszło to tylko Dave, który po mimo swojego żółwiego zapędu wygrał całe wyzwanie, chociaż pierwszy kto mógł tego dokonać był Duncan. Jednak fakt, że na staż został zaproszony jego brat Dylan, aby pokazał jakie triki mają powtórzyć zawodnicy z powodował, że w popłochu Duncan cofnął się na złomowisko. Ciężko było tego nie zauważyć przy powtórce nagrania. Podczas ceremonii nikt nie został wyrzucony, bo większość nawet nie głosowała przez pilnowanie swoich kiszek lub żołądków„ dotarł na plaże i zauważył kajak „A to co tu robi?“ zdziwił się „Czyżby Chef wrócił z urlopu?“ pokiwał przecząco głową „Gdyby to był on to wróciłby jachtem“ położył rękę pod podbródek „Chyba mamy nie proszonego gościa“ mruknął niezadowolenie, a następnie przeniósł swój wzrok na kamerę „Oglądajcie dzisiejszą Totalną... Porażkę... Gorączkę... Złota!“




Czołówka:‭ ‬Nie czekaj, bo…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze‭)

zgubi Cię los,
(Jedni,‭ ‬śmieją się z drugich‭)

a wiem,‭ ‬że chcesz być sławny‭!
(Niektórzy się uśmiechają,‭ a drudzy są zezłoszczeni)

Nie czekaj,‭ ‬bo‭…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja‭)

wypadniesz stąd,
(Chris klika na pilocie guzik‭)

a wiem,‭ że chcesz być sławny!
(Chef trzyma tace z piankami‭)

Do celu dąż,‭ ‬bo wtedy‭…
(Pokazana jest cała wyspa‭)

będziesz na pewno sławny‭!

(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku‭)


TOTALNA PORAŻKA:‭ ‬GORĄCZKA ZŁOTA



Nad ranem promienie słońca wpadły przez okienko w domku na drzewie. W łóżku z uśmiechem na ustach spał Dave, jednak promyki światła wybudziły go. Brunet z zamkniętymi oczami podniósł się do pozycji siedzącej. Rozprostował swoje ręce. Otwierając oczy odsunął pościel i w piżamie wskoczył w swoje miękkie, włochate niebieskie kapcie. Wolnym krokiem podszedł do małej lodówki znajdującej się w kącie. Otworzył drzwiczki wyjmując szklankę ze słonką oraz ozdobioną kawałkiem cytryny. To była lemoniada. Zamknął lodówkę i pociągnął picie przez słomkę.


------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dave uśmiechnął się szeroko „Wreszcie spokój od innych, wreszcie własna lodówka. Na razie mi to tutaj wystarczy. Spało mi się miękko, miałem też dobry sen, który dotyczył...“ opadł mu śmiech „...Sky“ założył rękę o rękę „Jak wygram to lepiej, żeby wyjechała czy coś, bo życie w Ameryce dla niej nie będzie takie spokojne" zaciągnął nosem „Śmierci tu bardziej niż zawsze“ zasłonił ręką nos i usta‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Niedaleko w lesie Ella i Dawn stały przy krzaczkach z jagodami i zbierały z nich plony do koszyczków

„Szkoda, że Samey nie chce dzisiaj z nami zbierać owoców“ powiedziała zmartwiona Ella

„Boi się ich jeść po tym jak nie mogła dojść do siebie przez ten sok wiśniowy od Chrisa“ mruknęła Dawn

„Biedna Samey“ współczuła jej dziewczyna w różowej sukience „Co ona teraz będzie jeść?“

„Powiedziała, że idzie na plaże  poszukać jedzenia“

Ella się uśmiechnęła „Może złowi rybkę na śniadanko“ jak to powiedziała automatycznie mina jej zbrzydła i przestała zbierać owoce „Aaa!“ krzyknęła kładąc ręce na policzki „Idę ją powstrzymać!“ rzuciła koszyk na ziemie. Odwracając się od Dawn podbiegła w stronę plaży

Dziewczyna o jasno blond włosach tylko westchnęła. Trzymając koszyk w rękach ścisnęła rączkę „Wyczuwam tu pewną aurę“ odwróciła się od krzaczka i przeszła dwa metry dalej. Zauważyła siedzącego na kamieniu Scotta podpartego jedną ręką o swoje kolano, a drugą trzymającego patyk w dłoni „Chcesz trochę owoców?’ zapytała przyjaźnie

Scott na chwilę uniósł głowę aby na nią spojrzeć „Wystarczy mi ziemia“ mruknął cicho

„A jak tam twoja relacja z Courtney?“ znowu spytała wprost

„Beznadzieja“ powiedział przygnębiony. Schylił głowę i na miękkiej ziemi narysował zdeformowaną twarz Courtney otoczoną serduszkiem w wokół „Ten twój plan nie działa“ jęknął zły znowu unosząc wzrok na nią „W zamian tego musiałem oglądać jak Dylan podrywa Courtney“

„Widziałam ukradkiem i nie sądzę aby to było coś takiego. Pomógł jej tylko wstać“ poinformowała grzecznie „W dodatku nie jestem jasnowidzem. Opowiedziałam Ci tylko, co przeczuwają inni, ale jak ich zachowanie zmienni się w przyszłości nie jestem w stanie przewidzieć“

„Okazujesz się być jednak bezużyteczna“ zmrużył oczy wbijając patyk w ziemię tuż obok rysunku

Dawn skrzywiła twarz „Wszystko zależy od twojego zaangażowania“ oparła wolną rękę o biodro „Dlaczego nie jesteś z Courtney, kiedy masz na to okazję?“

Wiejski chłopak skrzyżował ręce i się wyprostował „Nie mogę krok w krok chodzić za nią i jej tylko pilnować. Po za tym jest zła na mnie. Muszę jeszcze rozmyślać jak dalej mam przetrwać. Drużyn już nie ma, a coraz bliżej do kasy“

Blondynka zabrała rękę z biodra i wskazała palcem w głąb lasu „Dajesz Ducancanowi i Courtney szansę na przebywanie razem“

„Słuchajcie ludzie!“ rozbrzmiał głos Chrisa z głośników „Dzisiaj zaczniemy trochę później wyzwanie. Jeśli chcecie to na plaży zostały ustawione leżaki, więc możecie delektować się słońcem!“

W tym samym miejscu Scott wstał „Raczej Courtney nie będzie chciała się do niego odzywać. W końcu go nienawidzi po tym co jej zrobi“ powiedział normalnie. Minął Dawn i ruszył w stronę plaży



W głębi lasu, idąc razem i przed siebie w stronę plaży, Duncan i Courtney rozmawiali ze sobą

„Słyszałeś?“ zareagowała Courtney tuż po ogłoszeniu z głośników „Leżakowanie będzie lepsze niż błądzenie w kółku po tym lesie“

„Przydałaby się jakaś rozrywka“ wyznał Duncan

„Lepiej, żebyś nie pakował się znowu w kłopoty“ stwierdziła szczerze

Duncan zmrużył oczy i się uśmiechnął „Najlepsze czasy były wtedy jak ukradliśmy razem kanapki i masło orzechowe w pierwszym sezonie“ wspomniał żywo

Dziewczyna również łagodnie się uśmiechnęła „Namówiłeś mnie wtedy do pierwszego przestępstwa“ spojrzała na niego „A pamiętasz co Ci powiedziałam tuż po tym? ‚Miłego życia w więzieniu’, a ty odpowiedziałeś ‚Będzie miłe’. Drogą rzeczy udało Ci się tam dostać“

Brunet z zielonym irokezem nerwowo oparł rękę o kark „Kiedy trafiłem za kratki za wysadzenie willi Chrisa, więzienie nie okazało się takie przyjemne jak poprawczak“ zdjął rękę z karku „Napisałem do mamy list, żeby wynajęła prawników, abym mógł się stamtąd wydostać“

Docierając tuż do plaży Courtney i Duncan się zatrzymali. Dziewczyna spojrzała na niego jeszcze raz

„Poważnie? Miałeś prawników?“ spytała zdziwiona

„Tak. Tylko fakt, że Chris rozpoczął kolejny sezon był jednym argumentem czemu mnie wypuścili“ westchnął i na nowo się uśmiechnął „Chyba zaczynam dorastać do pewnych, rzeczy. Ale miły dalej nie zamierzam być“

„Jasne Duncan“ odparła radośnie i szeroko się uśmiechając

Razem oboje zaśmiali się w tym samym czasie. Z lasu z drugiej strony wyszedł Scott i zauważył ich razem jak się śmieją. Warknął pod nosem i zrezygnowany oparł rękę o czoło


------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott walnął głową o drewnianą ścianę kibelka „Niech mnie ktoś obudzi!“ wrzasnął waląc jeszcze dwa razy‭*

‭*Courtney dalej była uśmiechnięta „Duncan zmienił się na lepsze. Aż ciężko uwierzyć, że się z nim dogaduje, tak jak dawniej"

-------------------------------------------------------------------------------------------


Duncan i Courtney rozeszli się do różnych leżaków. Na brzegu jeziorka pochylała się Samey wpatrując w wodę

„Proszę Cię Samey!“ jęczała Ella będąc obok

„J-ja muszę jeść mięso“ powiedziała zakłopotana

„Te owoce w lesie nie są zatrute!“ wrzasnęła prawie doprowadzając się do łez

„Przykro mi Ella“ rzekła po chwili blondynka

Ella z nerwów zaczęła się trząść. Mina przechodziła ze zmartwienia w złość „Nie jesteś dobrą osobą!“ krzyknęła „Zjedz chociaż jedną rybę z tego jeziora albo jakiekolwiek urocze zwierzę to zobaczysz, że sprawię, że Cię wyeliminują!“

Wszyscy obecnie zwrócili uwagę na Ella i byli zdziwieni- jedni nie co więcej, drudzy nie co mniej.

„Ostro“ odparł Duncan leżąc na jednym z leżaków

Ella wybuchnęła płaczem, za chwilę podbiegła parę kroków w dal wpadając w ręce Dawn, która się zjawiła


------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Ella siedziała naładowana różnymi emocjami „Nie pozwolę skrzywdzić ani jednego dobrego zwierzęcia w tym lesie. Samey uważałam za przyjaciółkę, ale teraz dla ochrony tych dobrych zwierząt i wszystkich księżniczek lasu muszę zachęcić resztę aby na nią dzisiaj głosowali“ spojrzała na chwile w górę intensywnie myśląc „Czyżby to nie za drastyczna kara?“ popatrzała z powrotem prosto w kamerę „Wydaje mi się, że nie, jeśli zwierzęta w ten sposób przetrwają. Mówię o tych żywych i o tych sztucznych z kategorii milusińskich.“*

*Samey miała rozszerzone oczy „Nie mogę się na wszystko zgadzać, co chcą inni!“ podniosła ręce do góry „Przez tak długi czas to Amy mną manipulowała“ opuściła ręce w powrotem „Teraz się okazuje, że Ella chce zrobić ze mną to samo“ uniosła trochę jedną brew w górze „Czyżby pod tym słodkim różowym przebraniem kryła się podobna osoba do mojej siostry?“ westchnęła „Ah... dobrze, że mam jeszcze Dawn przy sobie. Mike też wydaje mi się w porządku. Inaczej ciężko zaufać innym“*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Na plaży był również Mike, który już zajmował leżak obok Courtney. Błądził wzrokiem na Dawn i Elle, a zaraz potem na Samey. Chwycił się rączek od swojego leżaka i wahał się czy wstać czy pozostać na miejscu

------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Mike był zmartwiony „Kurczę!“ jęknął niezadowolenie „Nie dobrze, że dziewczyny się teraz poróżniły. Wiem, że nie wchodzi się w sprawy między dziewczynami, ale ktoś je musi znowu pogodzić ze sobą. Chciałem się w końcu do nich dołączyć"

-------------------------------------------------------------------------------------------


Dawn przytulała Elle i poklepała ją po plecach

„No już, już“ szepnęła ciepło Dawn „Samey na pewno nie chciała Ci zaszkodzić“

„Ale te biedne dobre zwierzęta“ pisnęła przez łzy

„Dziewczyny, proszę!“ odezwał się Mike nie wstając jednak z leżaka „Ja też jem mięso, więc na pewno Samey nie chce zabić ryb dla przyjemność“

Elli zaparło dech w piersiach, a Dawn poczuła się zakłopotana

„Ja też nie jestem za zabijaniem i spożywaniem bezbronnych zwierząt“ przyznała Dawn patrząc prosto na chłopaka

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Mike opuścił ręce jeszcze niżej niż zazwyczaj "Moje słowa jeszcze bardziej je teraz rozdzieli*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Zadowolony Dave przybył na plażę. Miał w jednej ręce krem z filtrem, a przez ramię zawieszony ręcznik „Słońce dzisiaj dogrzewa“ mruknął zadowolony udając się na leżak przy końcu

Samey podeszła do dwójki dziewczyn „Dawn ty nie jesteś na mnie obrażona, prawda?“ spytała zdziwiona wskazując dwoma rękami na siebie

Dawn nerwowo się zaśmiała „Nie wiem jak Ci to przekazać, bo...“

„Dobra!“ warknęła Samey „Nie potrzebuje was do niczego“ odeszła od nich i zdenerwowana siadła na wolnym leżaku. Skrzyżowała ręce

„Nie kłóćmy się jak tu jesteśmy. Korzystajmy ze słońca“ odezwał się ostrożnie Mike

„A w domku była taka cisza“ powiedział Dave do Scotta stojącego obok, ale rudy chłopak go z ignorował i poszedł na lewo

„No cóż czas na kąpiel“ stwierdził dalej Dave nie przejmując się i podszedł w stronę wody „Ał!“ niespodziewanie uderzył o coś przed sobą „Co to?" zdziwił się i ułożył ręce na środku „Ściana z pleksi?“

W tym samym czasie Scott podszedł do leżaka, na którym leżała Courtney. Dziewczyna leżała z zamkniętymi oczami i ze skrzywioną miną.

„Courtney ja chciałem-“ zaczął mówić Scott, ale przerwał, bo ktoś wtargnął między niego, a leżakiem

„Widzę, że Dave już się zorientował, że coś jest nie tak!“ to był Chris, który podszedł jak nigdy nic

Wszyscy bacznie skierowali swoje spojrzenie na Chrisa

„Jak wam się podoba opalanie?“ spytał zadowolony gospodarz

Z Mike lał się pot po twarzy „Dzisiaj jest naprawdę gorąco“ łapał palcami za dekolt i puszczał, aby wpuścić trochę powietrza pod koszulkę

„Jesteśmy tutaj tylko chwilę, a już czuje przypieczenie“ oznajmił Duncan pokazując, że jego skóra na dłoniach zrobiła się lekko czerwona

„Oj biedne dzieciaki“ zaśmiał się Chris „Wiedzie, że moda na opalanie się już dawno przeminęła?“ poinformował, a następnie pstryknął palcami

Na dźwięk pstryku zjawił się Dylan z parasolką przeciwsłoneczną. Kiedy doszedł rozłożył ją nad Chrisem. Na sobie miał ubrany klasyczny strój stażysty

Duncan kiedy tylko zobaczył swojego brata zasłonił sobie ze śmiechu usta. Dylan przyuważył to i próbował zabić go wzrokiem

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan złapał się za brzuch ze śmiechu „Haha! Haha!“ powoli stłumił śmiech „A już myślałem, że Dylan zjawił się tu na kilka godzin. Ale widok jak mój brat robi za popychadło jest bezcenny!*

-------------------------------------------------------------------------------------------

„Naprawdę muszę trzymać tą parasolkę?“ jęknął Dylan

„Chef zrobiłby to samo na twoim miejscu“ powiadomił go Chris

„Wyjaśnisz po co dałeś ścianę z pleksi, aby nie było dostępu do wody?“ zapytał się Dave podchodząc bliżej

„Oczywiście to nie ściana z pleksi“ gospodarz wyjął z kieszeni pilota i kliknął na guzik, wtedy obszar wokół plaży zaczął się trząść.

„Co się dzieje?!“ zareagowała Ella próbując utrzymać równowagę. Trzymała się dalej Dawn

„Trzęsienie ziemi?“ zdziwiła się blondynka tuż obok Elli

„Aa!“ krzyknęła Courtney jak musiała odskoczyć z leżaka, który zapadł się pod ziemie

Tak samo zeskoczyć został zmuszony Mike, Samey i Duncan

Piaszczysta plaża zamieniła się w podłogę z desek, ściany również się pojawiły tworząc średniej wielkości pomieszczenie. W środku wokół znalazły się też drewniane siedliska.

„Czas na wyzwanie moi drodzy!“ krzyknął szczeliwie Chris, kiedy było już po wszystkich

„Godzinę ustawiałem te leżaki!“ poskarżył się Dylan

„No już, nie jesteś potrzebny“ gospodarz wskazał na drzwi

Dylan zamknął parasolkę i niezadowolony wyszedł. Duncan znowu stłumił śmiech

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dylan zmrużył oczy „Dokopie mojemu bratu jak tylko nadarzy się okazja!“ *

-------------------------------------------------------------------------------------------





Chris schował z powrotem pilota do kieszenie

„Łaźnia?“ dopytał Scott rozglądając się

„Raczej chciałeś powiedzieć P-sauna!“ poprawił go

„Co to jest P-Sauna?“ tym razem spytała Samey

„Oficjalna sauna Pahkitew“ ujął dumnie „Dzisiejsze wyzwanie nie wymagać będzie od was żądnego wysiłku fizycznego ani umiejętności, ale jest znaczące. Kto dłużej wysiedzi w saunie i nie zemdleje przy tym zapewni sobie wygraną dzisiejszego wieczoru- w postaci bezpieczeństwa na eliminacjach oraz jednego z dwóch rzeczy jak zejście do podziemi lub spanie w domku na drzewie“

„Czyli ta cała akcja z opalaniem była tylko po to aby ciężej było nam wysiedzieć teraz tutaj!“ jęknęła Courtney

„Dokładnie!“ uśmiechnął się szeroko Chris „Przynajmniej udało mi się was zgromadzić w jednym miejscu“ wskazał na kamery na suficie „Jesteście bacznie obserwowani. Osoba, która będzie chciała zrezygnować lub straci przytomność, zostanie wyrzucona z sauny przez zapadnie“

Dave się skrzywił „Fuj, już czuję ten pot innych“ powiedział do siebie drążcym głosem

Gospodarz klasnął w dłonie i cała sauna się uruchomiła, a węgle przy suficie zaczęły się jarać

„Nie wspomniałem jeszcze, że temperatury w tej saunie wahają się od 80 ' C do 95 ' C“

„Nie jest tak źle“ uznała radośnie Ella do wszystkich „W saunach fińskich temperatura dochodzi nawet do 110 ' C“

„Dzięki, że mi o tym powiedziałaś Ella“ oznajmił Chris wyciągając pilota i zwyższając temperaturę „W takim razie od teraz temperatura waha się od 95 ' C do 120 ' C“ mruknął bez ruchu

„Tak, dzięki Ella!“ warknęła zła Courtney

„Nie masz zamiaru stąd iść?“ zdziwił się Mike na to że Chris dalej z nimi przebywa

„Stary numer z hologramem!“ z głośników w pomieszczeniu rozniósł się prawdziwy głos Chrisa

Dave dotknął hologramu po czym postać się rozpłynęła „Taki sam jak w odrzutowcu, kiedy pierwszy raz ja i Ella przybyliśmy tutaj“

Wszyscy zajęli miejsca w saunie


Na zewnątrz Chris siedział na leżaku na jednym z wielkich kamieni pod parasolką, przy sobie miał wielki telewizor, na którym oglądał uczestników „Jak każdy z nich poradzi sobie z dodatkową porcją ciepła?“ zwrócił się do kamery „Kogo pierwszego złapie udar cieplny? A kto okaże się dumą i wysiedzi w P-saunie? Wszystko to zaraz po przerwie w Totalnej Porażce... Gorączce... Złota!“




PO PRZERWIE




Wszyscy uczestnicy siedzieli w saunie aż się topiąc. Pot spływał po każdym. Dave był zdesperowany i wycierał się co chwilę ręcznikiem, który miał przy sobie

„Mam pomysł!“ odezwała się radośnie Ella „Żeby nie myśleć o cieple zaśpiewajmy wszyscy razem piosenkę!“

„Zagrzało jej mózg już?“ zapytał Dave przytykając od razu uszy, ale za chwilę odetkał „Chociaż jej śpiew kiedyś mnie uratował“

Ella wstała i otworzyła usta, aby wydobyć z siebie śpiew

„Echem!“ słychać było odgłos kaszlu Chrisa wydobywający się z głośników od razu przerywając Elli „Zaśpiewasz, wylatujesz! Ta zasada cały czas się Ciebie dotyczy Ella“

Zrezygnowała Ella westchnęła i siadła z powrotem na miejsce

„I dobrze! Nie chce jej słuchać!“ jęknęła Samey wciąż obrażona

„Wreszcie ktoś mądrze mówi“ ucieszył się Dave i przysunął do Samey „Chociaż była jeszcze ta twoja sprawa z siostrą. Zastanawiam się czy w tym sezonie to na pewno jesteś Samey, a nie Amy“

„Grr!“ Samey warknęła „Oczywiście, że jestem Samey!“

Dave odsunął się z powrotem „To tak, to Amy była ta miła“

„Co?“ rozszerzyła oczy „To ja byłam ta miła!“

„Tak, czyli Samey jest ta wedna, a Amy byłaby ta miła“ zaczęłam rozkminiać Ella siedząc na przeciwko nich „Dlatego wyżywa się nad dobrymi zwierzętami!“

Dawn uniosła brwi w górze „To jest na pewno Samey“ poinformowała „I to jest na pewno ta dobra osoba“ poparła ją

Ella siedząc obok Dawn spojrzała się na nią „Jak mogłaby to być dobra osoba jak... jak... sama znasz sytuację z rana!“

Mike również siedział na przeciwko nich „Znam Dawn i ona na pewno Cię nie okłamuję“ mruknął szczerze „A przynajmniej tak mi się wydaję“

Dawn się uśmiechnęła

„W takim razie to Samey i Amy są obie złe“ wywnioskowała Ella

„Po co mówimy o mojej siostrze skoro jej tu nie ma?“ zdenerwowała się Samey „Ale tak to ona jest tylko zła“

„Czy wy naprawdę nie macie innych problemów?“ zapytała Courtney przewracając oczami. Siedziała na przeciwko nich

„Właśnie!“ znowu było słychać głos Chrisa „Tylko się tam nie pozabijajcie!“ też był niezadowolony słuchać tych bzdur

Scott założył ręce za kark i się wygodnie rozsiadł „Jesteście tak głośno, ze nie mogę się zdrzemnąć“ jęknął zamykając oczy

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott zaczął rozmyślać „Wymyśliłem, że żeby wytrzymać w tym cieple to zrobię sobie małą drzemkę. Na pewno głos Chrisa obudziłby mnie kiedy wygrałbym zadanie. W tym zadaniu i tak siedzimy wszyscy razem w tak małym pomieszczeniu, więc nie da się nikim manipulować"*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Zaskoczona Courtney rozszerzyła oczy. Siedziała tuż obok wiejskiego chłopaka „Scott!“ krzyknęła na niego, ale chłopak już był w pół śnie „SCOTT!“ krzyknęła jeszcze głośniej

„Aaa!“ wrzasnął wystraszony i spadł z siedliska „T-tak Courtney?“ spytał z uśmiechem na ustach podnosząc się z powrotem na siedzenie

„Chcesz wylecieć stąd jako pierwszy?“ w jej głosie było słychać złość, a zarazem zmartwienie „Jak zaśniesz to upadniesz, a wtedy Chris uzna, że straciłeś przytomność“

„Masz rację!“ siadł prosto, a zaraz po tym spojrzał na nią i się uśmiechnął ulegle


‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott podskoczył radośnie „Tak! Ona się o mnie martwi. Może już nie jest zła na mnie? Ach te jej słodkie krzyki"*

*Courtney potrząsnęła głową przecząco „Co ja wyprawiam? Zamiast pozbyć się go teraz w tym wyzwaniu, to ja mu jeszcze pomogłam“ poczuła zakłopotanie „Czyżby ten jego pocałunek tak na mnie wpłynął czy to ciepło z sauny uderza mi do głowy?“ ścisnęła ręce w pięści i zmarszczyła brwi, ale za chwilę odpuściła i złagodziła ucisk oraz napięcie na twarzy „Lubiłam go serio... ale... muszę zachować zimną krew“*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Na przeciwko Courtney oraz Scotta siedział Duncan, który pogardliwie na nich spojrzał

„Phy“ tyle z siebie wydobył. Jego przypalona od słońca która na rękach zaczęła się robić jeszcze bardziej czerwona. Chwycił za dól swojej koszulki i ją ściągnął

„Oj czuję, że komuś tu za gorąco“ rzekł Scott złośliwie się uśmiechając do Duncana

„To nie fair! Chłopcy będą się mogli rozebrać, a my nie“ stwierdziła Samey

„Ściąganie ubrań w tym wyzwaniu jest zabronione!“ głos Chrisa z głośników znowu przebiegł  po pomieszczeniu „Kto ściąganie ubranie- wylatuje z P-sauny!“

Duncan się zezłościł „Nie mówiłeś tego wcześniej!“ odniósł się patrząc do góry na głośnik

Scott pomachał Duncanowi na pożegnanie i pogłębił swój dumny uśmiech

„Racja!“ Courtney też spojrzała w górę na głośnik „Nie napomniałeś ani słowa o ściąganiu ubrań!“

Scott się skrzywił i będąc cicho skrzyżował ręce

„Okay, okay!“ jęknął zdenerwowany Chris przez głośniki „Przez to że Duncan jako z was wszystkich nie marudzi pozwolę mu zostać pod warunkiem, że znowu założy koszulkę“ powiedział po czym za chwilę parsknął „Ile wy możecie mieć energii na takie rozmowy?“

Szybko Duncan z powrotem założył swoją koszulkę, a wiejski chłopak wtedy przymrużył oczy

„To mamy siedzieć cały czas cicho?“ spytał Mike patrząc też na jeden z głośników

„Najlepiej tak, jeśli nie macie innych tematów do rozmów“ powiadomił gospodarz „Śpiewająca Ella jest irytująca, a historię z Amy i Samey wszyscy znają. To już przeszłość! No i pomagająca Courtney też jakoś do nikogo nie przemawia. Widzowie się nudzą!“

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Ella przyciągnęła dłonie do swojej klatki piersiowej i się zmartwiła „Mój śpiew jest irytujący? Dlatego Chris zabronił mi od tamtego momentu śpiewać?"*

*Samey spojrzała prosto i się skrzywiła „Zgodzę się, że Amy to przeszłość, ale ja jestem przyszłością! Jestem Samey. Ta dobra Samey"*

*Courtney się wkurzyła „'Pomagająca Courtney?’ To raczej dobrze o mnie świadczy, że nie pozwoliłam Scottowi usnąć i poparłam Duncana, aby obaj nie wylecieli“ przez chwile się zastanowiła, co właśnie powiedziała i skrzyżowała ręce „Muszę się mieć na baczności"*

-------------------------------------------------------------------------------------------

„Dla waszej informacji minęło już pół godziny!“ głos Chrisa znowu rozległ się z głośników „Czas podwyższyć temperaturę do 130 ' C, haha. To was też trochę uciszy w pewien sposób“ poinformował uradowany

„Nikt na świecie nie wysiedział jeszcze w saunie przy takiej temperaturze. Już 120 ' C to było za dużo!“ zamurowało Mike

„Cóż tak się składa, że będziecie pierwsi“ powiedział Chris

Samey się za to uśmiechnęła


‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Samey była zadowolona z siebie „Można uznać, że jestem mistrzynią saunowania. Za każdym razem kiedy bywałyśmy na basenie to Amy kazała mi siedzieć po dwie godziny w saunie. Uznała, że siedząc tam za nią wypocę wszystkie toksyny z organizmu i przekaże w sposób siostrzano-telepatyczny informację do jej mózgu, że jej ciało jest już oczyszczone. Dodatkowo nie mam też problemu z oddychaniem w takich warunkach. W dzieciństwie Amy często wiązała mi reklamówkę na głowie, a nawet kiedyś założyła mi słoik, tak, że nie chciał zejść aż przez pięć godzin. Dopiero ściągnęli mi go w szpitalu“ uśmiechnęła się wrednie do kamery „Dzięki siostrze mam teraz szansę wygrać wyzwanie i pobić rekord świata w najdłuższym siedzeniu w saunie przy temperaturze 130 ' C“ dumnie skrzyżowała ręce „Niech Amy zazdrość zżera"*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Powietrze stało się gęściejsze. Wszyscy zaczęli się pocić jeszcze bardziej. Dawn, Mike i Courtney unieśli swoje ręce próbując się nieco ochłodzić

„Nie wytrzymam tutaj“ cichutko jęknął Dave pod nosem coraz szybciej się ocierając ręcznikiem

„Mówiłeś coś Dave?“ dopytał Chris z głośników „Czyżbyś chciał zrezygnować jako pierwszy?“

Dave zacisnął zęby i wstał z siedzenia. Nagle rozległ się dźwięk stuku.

„Ella!“ zmartwiła się Dawn, kiedy dziewczyna w różowej sukience nieprzytomna osunęła się na podłogę

„No i mamy pierwszą ofiarę!“ podekscytował się Chris

Natychmiastowo zapadnia otworzyła się pod Ellą, a potem zamknęła

„Ja też chce stąd wyjść!“ krzyknął Dave przerażony

„Nie ma sprawy!“ zgodził się gospodarz

Zapadnia również otworzyła się pod Dave i również szybko zamknęła, aby nie przedostało się do sauny chłodniejsze powietrze.

„Nic im nie będzie?“ spytała Courtney przyciszonym tonem

„Oboje już trafili na stregę mroźnego pagórka“ powiadomił z głośników Chris

Na środkowej ścianie sauny wysunął się duży monitor. Na nim zostało przedstawione nagranie jak Ella i Dave wylatują z ziemi i spadają na powierzchnię. Dave ugrzązł w kupce śniegu i próbował się wydostać, za to Ella padła jak kłoda na warstwę lodu. Po chwili szybko się ocknęła i przetarła oczy

„Widzicie ten mroźny, zimniutki lód?“ spytał zachęcająco Chris „Kto chce się z was następny ochłodzić?“

Dawn, Duncanowi, Mikowi, Courtney i Scottowi opadły miny patrząc na mroźną strefę. Za to Samey wciąż dumnie siedziała i się uśmiechała

„Aj ał“ jęknął patrząc na swoje czerwone ręce. Zacisnął oczy z bólu. Nie wiedząc jak sobie radzić zaczął wymachiwać rękami


‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan zamknął oczy i rozpoczął szybkie oddychanie „Jesteś twardy, jesteś twardy, jesteś twardy, wytrzymasz!“ nawet w takim pomieszczeniu wymachiwał swoimi zaczerwionymi rękami*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Mike współczująco spojrzał na Duncana „Oj brachu przydałoby Ci się teraz coś chłodnego... albo kefir... albo olejek lawendowy“ zaczął wymieniać na palcach „Ma ktoś przy sobie chociaż jedną z tych rzeczy?“

Nikt nie odpowiedział. Pozostali skierowali wzrok raz na Mike a raz na cierpiącego Duncana

„Ewentualnie dobrym sposobem na popatrzenia jest mocz ludzkiej osoby“ dodał Mike rozbawiony

„Mocz ludzkiej osoby stosuję się na popatrzenia meduzy, a nie na poparzenia słoneczne“ poprawiła go lekceważąco Courtney

„Ale w tym przypadku mogą chociaż trochę zadziałać“ oznajmił Mike

„Ach!“ syknął Duncan zaciskając nawet zęby. Przestał ruszać rękami. Unosił je tylko lekko w górze

„Lód może ukoić twój ból Duncan“ zaproponował Chris z głośników „Spójrz na ekran“

Duncan podniósł swój zmartwiony wzrok na monitor. Zobaczył zbliżenie na duże bloki lodu, na których siedziała foka

„Niech ktoś w tej chwili na niego nasika!“ uniosła się Courtney

Obok Scott niezdecydowanie na nią popatrzał

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott uniósł swoje dwie ręce i zaczął rozważać „Mam dwie opcje. Nasikać na niego i mieć z tego satysfakcję albo pozwolić mu się wydalić"*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Och“ mruknął niepewnie Scott i wstał „Ja to zrobię“ chwycił za  klamrę od paska od swoich spodni

Dawn podeszła do Duncana „Nie trzeba“ powiedziała i usiadła obok niego. Chwyciła jego jedną dłoń i zaczęła pocierać kilkoma liśćmi „To aloes. Na pewno zaraz poczujesz ulgę“ powiedziała z uśmiechem na ustach

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott się zezłościł „Co ona wyprawia?!“ wrzasnął głośno*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Każde pocieranie liśćmi ręki Duncana przez Dawn powodowało, ze chłopak coraz mniej się krzywił

„Wow!“ zdziwił się Duncan „Jestem twoim dłużnikiem“ odparł zadowolony

„Warto mieć takie roślinki przy sobie, tym bardziej, że na tej wyspie rośnie tego pełno w lesie“ rzekła miłym głosem i chwyciła za jego drugą rękę, którą zaczęła nacierać

Courtney zmarszczyła nos na to co widziała, Scott za to usiadł z powrotem

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Courtney się zdziwiła „Za kogo się ma ta dziewczyna? Najpierw chodziła za Scottem, a teraz pomaga Duncanowi“ spojrzała prosto uspakajając się „Chociaż złagodziła mu ten ból*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Jaka szkoda, że Duncan się nie zdecydował iść do strefy lodu“ powiedział zawiedziony Chris z głośników

„Wielka szkoda“ przyznał cicho Scott

„A chciałem to zobaczyć“ oznajmił gospodarz „Przy okazji wyrzucony zostałby też Scott za ściągniecie spodni“

„Phy“ Scott burknął i na nowo skrzyżował dłonie „Minęły następne minuty, a tylko dwie osoby z was zrezygnowały“

Mike poczuł ścisk na gardle „J-ja...!“ jęknął wskazując na gardło „Echem!“ kaszlnął

Samey do niego podeszła i dotknęła jego ramienia „Oddychaj głęboko, oddychaj!“ jednak jej słowa nie pomagały, bo Mike dalej miał problem z oddychaniem

„Chcesz zrezygnować Mike?“ spytał Chris z głośników

Mike szybko twierdząco potrząsnął głową

„Oj“ jęknęła przejęta Samey i wróciła na siedlisko, na którym wcześniej siedziała

Pod Mike otworzyła się zapadnia. Chłopak wyleciał na lód koło Yeti. Załapał powietrze. Kiedy spojrzał, co nad nim stoi od razu wstał i ruszył do ucieczki. Zdezorientowany Yeti tylko podrapał się po głowie.


‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Samey się uśmiechnęła „Chyba polubiłam Mike. Jest naprawdę miły. Szkoda, że nie wytrzymał w saunie, a nie dziwię się. W końcu tylko jedna osoba zwycięży. A tą osoba będę ja“ wskazała na siebie*

-------------------------------------------------------------------------------------------


W saunie zostali już tylko Courtney, Dawn, Samey, Scott i Duncan. Gęste powietrze aż oddawało wrażenie żaru unoszącego się na wysokościach twarzy. Mokry Scott przymknął swoje powieki. Przyuważyła to Courtney

„Chyba nie zamierzasz znowu iść spać?“ spytała się go Courtney

„Oczywiście, że nie“ oznajmił jednym tchem

„On zaraz dostanie udaru“ rzekła Dawn patrząc się na Scotta

„Ja?“ wskazał an siebie „Ja nie dostanę żadnego ud-“ przerwał, ponieważ słowa już nie mogły mu przejść przez krtań „Eech!“ tak jak Mike zaczął się dusić i chwycił się na gardło

„Zróbcie coś!“ zażądała wystraszona Courtney

„Odpadasz Scott?“ dopytał się Chris

Wstając i starając się złapać powietrze Scott w końcu nie wyrzynał i pokazał ciuk w górze. Natychmiast zapadnia pod nim się otworzyła. Wleciał wprost na bałwana ze śniegu.

Obserwując to wszystko na monitorze Duncana chwycił śmiech

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan siedział rozbawiony „Ostatnio mam pociechę z niektórych osób“ mrugnął do kamery*

-------------------------------------------------------------------------------------------


W saunie podłoga pod uczestnikami uległa zmianie. Zamiast drewnianych desek pojawiły się rozżarzone węgle. Duncan, Courtney, Dawn i Samey podciągnęli swoje nogi do góry wydając przy tym jęk niezadowolenia.

„Została was tylko czwórka“ powiadomił gospodarz przez głośniki „Dodałem wam jeszcze trochę urozmaicenia“ zaśmiał

„Bardzo śmieszne“ jęknęła Courtney trzymając kolana blisko siebie

Skóra na rękach Duncana z powrotem zrobiła się bardzo czerwona „Och nie! Znowu?!“ warknął po raz kolejny krzywiąc się z bólu

„Aloes prawdopodobnie przy tej temperaturze traci swoje właściwości“ zmartwiła się Dawn

Nie zastanawiając się dłużej Duncan po prostu wstał „No dalej McLean! Wypuść mnie stąd!“ poczuł i zauważył, że stoi na węglach „Aa!“ wkroczył szybko na siedlisko

„Wypowiedziałeś magiczne słowa Duncan“ dał mu znać głos Chrisa

Pod siedzeniem Duncana otworzyła się zapadnia. Chłopak wyleciał na lód. Zadowolony nawet nie wstając włożył ręce w kopkę śniegu i uśmiechnął się czując ulgę. Śnieg nad jego rękami szybko się rozpuścił.

„Szacun dziewczyny!“ powiadomił Chris „Zostałyście w trojkę eliminując przy tym pozostałych facetów i Elle“

Dawn usiadła w pozycji do medytacji. Zamknęła oczy i złączyła kciuk z pozostałymi palcami. Swoje ręce unosiła nad kolanami

Samey na nią spojrzała. Podciągnęła jeszcze bardziej nogi, tak że usiadła bokiem po klęczku „Co robisz Dawn?“ spytała

Dawn otworzyła jedno oko „Przy medytacji nie muszę oddychać, co pozwoli mi na dalsze wysiedzenie tutaj“ spojrzała na Courtney „Nie męcz się tutaj droga Courtney, bo twoje ciało nie dość, że rozgrzane jest od złości to jeszcze ta temperatura z powoduje złe zmiany w twoim organizmie“

Jeszcze bardziej Courtney podciągnęła nogi i chwyciła się rękami za siedzenie. Przymrużała również zmęczone oczy „Nie będziesz mówić, co mam ro- echem!“ przytkało ją. Próbowała wydusić ostatnie słowo, ale nie dała rady złapać powietrza

„Wylatujesz Courtney?“ spytał Chris usatysfakcjonowany

„N-echem!“ wydusiła dalej się dusząc.

„Stanie Ci się krzywda“ dodała Dawn z przykrością w głosie

„T-echem!“ zdecydowała się Courtney patrząc w górę na ekran i się dusząc

„Wezmę to za odpowiedź twierdzącą“ mruknął nie pewnie Chris

Pod brunetką otworzyła się zapadnia. Niezadowolona Courtney wypadła na lód i szybko jak to możliwe złapała powietrze. Podnosząc się trochę, uderzyła tyłem głowy o bryłę lodu. Wydała siebie okrzyk bólu.

„Więc została nam tylko Samey i Dawn“ powiedział gospodarz „Sam jestem ciekaw, która z was zwycięży. Od razu wspomnę, że po skończeniu tego sezonu jedna z was będzie musiała udzielić wywiadu dla ludzi od księgi guinnessa“

„Tak!“ ucieszyła się Samey unosząc ze szczęścia pięść w górę


‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Samey trzęsła się zadowolona na krześle „Muszę to wygrać. Lubie Dawn i mam nadzieję, że nie będzie mi miała za złe, że trochę sobie to przyspieszę“ spadł jej uśmiech z twarzy „Zresztą już czuję, że moja krtań, moja głowa i moje ciało ma już dość*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Zniesmaczona Samey wstała na siedlisku. Zwinnie przeskoczyła na drugą stronę.

Dawn otworzyła wszystkie oczy i opuściła ręce „Samey wyczuwam w tobie niezaspokojenie“ powiedziała „Zresztą po zmieniłaś strony?“

„Wybacz mi Dawn“ powiedziała z obawą „Zależy mi wygrać do wyzwanie“ Samey chwyciła za dół jej swetra i podciągnęła lekko do góry

Zszokowana Dawn chwyciła jej ręce. Próbowała się bronić aby nie odsłonić więcej swojego ciała

„Patrz Chris, ona się rozbiera!“ zawiadomiła Samey patrząc do góry. Siłowała się dalej z Dawn, ale nie było jeszcze odzewu od Chrisa „A zresztą!“ puściła za jej sweter i z pięści przywaliła dziewczynie w głowę.

Automatycznie Dawn osunęła się nieprzytomna

„Wygrałam!“ krzyknęła Samey ucieszona

Na jej głos w saunie węgle przestały grzać. Drzwi wejściowe się otworzyły wpuszczając trochę powietrza.

Do środka wszedł Chris „Wytrzymałyście półtora godziny“ jego źrenice się rozszerzyły „Uff, jak tu duszno!“ stwierdził gospodarz wachlują się przez moment ręką. Spojrzał na Dawn leżąca na podłodze „Ał, nieczysty cios“ powiedział cicho. Wyjął z kieszeni krótkofalówkę „Mamy zwyciężczynię dzisiejszego zadania!“ krzyknął do urządzenia „Najdłużej dzisiaj wytrzymała Samey i to jej należą się wszystkie nagrody. Przekażcie Dawn jak się ocknie, że przegrała, bo Samey ją z nokautowała“ zakończył informację i schował z powrotem urządzenie do kieszeni. Odwrócił się do wyjścia

„Nie musiałeś im tego mówić!“ warknęła Samey na Chrisa

Gospodarz zareagował na jej głos i się zatrzymał „Nieczyste zachowania są tu różnie mile widziane“ mruknął bez odwracania się „Nie kwalifikuje się Cię do przegrania, ale mam coraz większe wątpliwości czy w tym sezonie udział bierze Samey czy przebrana Amy“ dodał po czym poszedł

Samey nerwowo zmartwiła się „Jestem... Samey..." powiedziała do siebie

‭------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Samey była zaniepokojona „Wygrałam zadanie, ale nie czuję satysfakcji“ schyliła głowę „Rzeczywiście moje zachowanie było podobne do zachowania Amy“ napłynęły jej łży do oczu „Nie chce być taka jak Amy“*

------------------------------------------------------------------------------------------


Nastał wieczór. Czas eliminacji. Wszyscy zgromadzeni siedzieli niezadowoleni na swoich miejscach. Na uboczu siedziała Samey nerwowo się uśmiechając do wszystkich. Na miejsce przybył Chris z tacą z piankami

„Za nim przejdę do wręczania pianek, pozwólcie mi załatwić jeszcze jedną rzecz“ powiadomił gospodarz po czym się odwrócił

Pojawiając się niespodziewanie podeszła do niego Gwen cała brudna, poszarpana, mając nawet wbite kolce do ręki, a na głowie wodorosty

„Udało Ci się znaleźć intruza?“ zapytał lekko wkurzony

„Na wyspie nie ma nikogo! Sprawdzałam wszędzie!“ jęknęła wściekle gotka

„Gwen?!“ natychmiast zareagowała Courtney będąc w szoku

„Oo!“ zareagowała Gwen widząc ją. Uśmiechnęła się do niej „Cześć Courtney!“

„Co tu robi Gwen?!“ spytała z obawą brunetka

„Gwen już wcześniej pojawiła się tutaj jako stażystka“ powiadomiła ją Ella

"Dlaczego mi nikt o tym nie powiedział?" mruknęła Courtney będąc lekko wkurzona

Chris westchnął z ciężkością „Oby ten kajak na plaży sam przypłynął“ stwierdził Chris i z powrotem odwrócił się do reszty

Gwen sobie poszła.

„Jaki intruz?“ spytał zaciekawiony Dave

„To nie są wasze sprawy, więc nie musicie o wszystkim wiedzieć“ stwierdził nie miło Chris „Zaczynamy eliminację. Przypominam, że nie mogliście dzisiaj głosować na Samey“

„Oh proszę Cię“ pisnęła Samey czując się upokorzona

„Łap piankę jako pierwsza póki możesz“ oznajmił Chris rzucając do niej „Następna osoba, którą dostanie piankę jest Dawn“ rzucił również do niej

Samey do niej skierowała uśmiech, ale Dawn kiedy złapała piankę odwróciła swój obrażony wzrok

 „Także na piankę zasłużył Mike“ rzucił mu gospodarz

Mike ucieszył się z tej wiadomości

„Dalej Courtney i Scott“ rzucił jednocześnie do obojga.

Scott uśmiechnął się patrząc na Courtney, ona również uśmiechnęła się łapiąc piankę

„Jeszcze mam pewną piankę dla Dave“ rzucił mu

Dave niewzruszony nastawił ręce w łódeczkę, ale pianka trafiła obok na ziemie. Skrzywił się jak na nią spojrzał

Chris popatrzał na wszystkich „Blisko wylotu są Ella i Duncan“

Duncan się zaniepokoił, Scott wrednie uśmiechnął na tą myśl, a Courtney spadł uśmiech z twarzy. Ella była smutna.

„Cóż Ella odpadła dzisiaj pierwsza z P-sauny oraz weszła w konflikt z Samey“

„Ale ja się już nie gniewam“ powiedziała cichutkim głosikiem Samey

„Cicho ty zwięrzęto-jadaczko!“ uniosła się od razu Ella skierują zabójcze spojrzenie w jej stronę

„Duncan, a ty sprawiłeś, że inni zaczęli się martwić o Ciebie za twoje poparzenia słoneczne“

Chłopak uniósł w górze swoje ręce pokazując, że jego zaczerwienienie się znacznie zmniejszyło „Lód i aloes dużo pomogły. Ale naprawdę martwienie się o mnie postawiło mnie w takiej sytuacji, że mogę prawie wylecieć? Nie prosiłem się was o pomoc!“ jęknął zły

Chris się sztucznie uśmiechnął „Zapomniałem dodać ' prawie wszyscy’ się o Ciebie martwili“ spojrzał w stronę Scotta

Wiejski chłopak mętnie wymienił z Chrisem wzrok

„Jesteś bezpieczny Duncan!“ rzucił mu Chris piankę „Padł na Ciebie tylko jeden głos“ następnie spojrzał w kierunku Elli „Przykro mi Ella, ale to ty dzisiaj zostaniesz stąd wyrzucona. Tym razem nie przez śpiewanie“

Ella wstała z siedzenia i spojrzała na wszystkich „Chciałam wam podziękować, że mogłam z wami tutaj być“ uśmiechnęła się smutnie do wszystkich „Obiecajcie mi, że Samey zapłaci za swe złe uczynki“

Samey przełknęła nerwowo ślinę

„Zapraszam na Procę Wstydu Ella“ oznajmił radośnie Chris

„Najpierw zaśpiewam piosenkę jak już mogę śpiewać!“

„Nie!“ jęknął Chris z przerażeniem

„Aaa aaa aaa a!“ zaczęła szczęśliwie wydobyć głos „Aaa-aa ał!“ przerwała łapiąc się za gardło „Nie mogę śpiewać!“ zmartwiła się „Ta sauna zniszczyła mi struny głosowe!“

Chris odetchnął z ulgą „Do Procy Wstydu, masz Ella!“ wskazał Chris

Dawn pomachała Elli na pożegnanie. Dziewczyna w różowej sukience zajęła odpowiednie miejsce „Żegnajcie!“ zawołała Ella

Chris pociągnął za dźwignie i wystrzelił ją w powietrze „Pozostaje nam jeszcze Samey“ spojrzał na nią

Samey podeszła do niego bliżej „Wybieram do-“

„Czekaj chwilę“ przerwał jej Chris „Pozwól, że ja zadecyduje za twoją mało uczciwą wygraną“ chwycił za pilota w kieszeni „Schodzisz do podziemi“ kliknął na guzik, a zapadania się otworzyła

„Aa!“ krzyknęła spadając na dół

„Dotarliśmy do końca dzisiejszego odcinka!“ powiedział Chris patrząc prosto na kamerę „Ella odpadła, na szczęście nie zaśpiewała, bo nie wytrzymałabym tego. Liczba uczestników się znacznie zawężyła“ nagle odskoczył jak przed nim wyskoczyła tablica zasłaniając go „Co się dzieje?“ spytał zaskoczony i ominął tablicę „Bez pytań i dalszego gadania. Zapraszam was na następny odcinek Totalnej Porażki... Gorączki Złota!“ odsunął się i zacisnął zły zęby. Chwycił za krótkofalówkę z kieszeni „Stażyście znajdźcie natychmiast tego intruza!“ w drugiej kieszeni zaczął wibrować telefon. Szybko chwycił za niego "Halo? Że co?!" jęknął niezadowolony z rozmowy "Dom już wymyślił wcześniej zadanie z sauną? Ale moje było lepsze!" poszedł po za obraz kamery.



Drużyny, które były:

- Wygłodniałe Łabędzie:‭ ‬Dave, Zoey, Courtney, Ella, Duncan, Rodney, Mike
- Pazerne Delfiny:‭ Max, Shawn, Samey, Gwen, Scott, Jo, Dawn


Uczestnicy, którzy dalej rywalizują:

-  Dziewczyny: Samey, Dawn, Courtney, Ella
-  Chłopcy: Mike, Duncan, Dave, Scott

sobota, 5 sierpnia 2017

Odcinek 7 - TPGZ-TDGR „Jedziesz? Nie pij!”



Odcinek‭ 7 – ‬TPGZ-TDGR‭ „Jedziesz? Nie pij!”



„Ostatnio w Totalnej Porażce:‭ ‬Gorączce Złota‭…“ rozpoczął wypowiedź Chris. Stał w lesie i podpierał się o beczkę „Uczestnicy musieli znaleźć węża w lesie, ale nie takiego pierwszego lepszego węża“ przybliża się do kamery „Specjalnie wypuściliśmy typony dla zmyły“ szczepcze „To prawda, że pyton to też wąż, ale nie taki leśny wąż.“ oddala się od kamery „Dałem im spokojne wyzwanie, ale...“ jego głos wrócił do normy „...drużyny same sobie wolały życie pokomplikować. Jedni za bardzo szukali, drudzy mieli inne plany, a trzeci pokłaniali się na innych w drużynie. Zwycięstwo Wygłodniałym Łabędziom zapewniła Courtney, która przez przypadek i ryzykownie złapała węża, którego napotkała przed sobą.  Dawn z drużyny Pazernych Delfinów złapała również jako pierwsza węża, niestety pytona, co było tylko stratą czasu. Przegrani pożegnali Jo, bo narobiła dość duży uszczerbek na zdrowiu Samey i Dawn nieświadomie i świadomie“ zaśmiał się „Nagroda za zwycięstwo była marna- Wygłodniałe Łabędzie nie musiały tylko nikogo żegnać, a przez urlop Chefa nie było jedzonka, a przez rozbicie drużyn, które ogłosiłem po ceremonii nie było spanka w domku na drzwie. Do szukania sztabki złota zgłosiła się Courtney. Czy sztabka zostanie przez nią znaleziona? Czy bez drużyn będzie lepiej czy będzie gorzej? Jak sobie dzisiaj uczestnicy poradzą? Zapraszam, bo to jest Totalna... Porażka... Gorączka... Złota!



Czołówka:‭ ‬Nie czekaj,‭ ‬bo‭…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze‭)

zgubi Cię los,
(Jedni,‭ ‬śmieją się z drugich‭)

a wiem,‭ ‬że chcesz być sławny‭!
(Niektórzy się uśmiechają,‭ ‬a drudzy są zezłoszczeni‭)

Nie czekaj,‭ ‬bo‭…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja‭)

wypadniesz stąd,‭
(Chris klika na pilocie guzik‭)

a wiem,‭ ‬że chcesz być sławny‭!
(Chef trzyma tace z piankami‭)

Do celu dąż,‭ ‬bo wtedy‭…
(Pokazana jest cała wyspa‭)

będziesz na pewno sławny‭!
(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku‭)


TOTALNA PORAŻKA:‭ ‬GORĄCZKA ZŁOTA




Głośniki- z nich wydobył się delikatny szum z rana.

„Pobudka!“ głos wydobył się z głośników, należał do Chrisa „Wyjdźcie ze swoich norek i widzimy się za parę minut na złomowisku!“

Uczestnicy powoli schodzili się we wskazane miejsce. Niektórzy przyszli tą samą ścieżką , a niektórzy z całkiem innych stron lasu. Ella, Samey i Dawn miały ze sobą koszyczki napchane owocami. Trzy dziewczęta zaczęły podchodzić do reszty i rozdawać im jedzenie.

„Proszę“ powiedziała Ella z uśmiechem na ustach. Podała Mike trochę owoców lasu „Przyniosłyśmy dla wszystkich śniadanie“

„Dziękuję“ Mike z chęcią wziął owoce i zaczął się nimi delektować

„Nie zatrute?“ spytał z obawą Dave biorąc od Samey

„Na pewno nie“ zapewniła Dawn „Zwierzątka nam pomogły przy zbieraniu“


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dave zmrużył oczy „Są podejrzliwie miłe, a dziewczyną nie można ufać, tym bardziej po rozbiciu drużyn“ wyrzucił owoce "Przynajmniej wraca do mnie wola walki. Chociażby z głodem"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Trafiłyście na słodkości dziewczyny“ oznajmił Scott delektując się owocami

Duncan , kiedy usłyszał Scotta zwrócił na niego uwagę. Nie miał żadnego wyrazu twarzy „Chcę z tobą zamienić słówko“ powiedział po prostu podchodzą do Scotta

Rudy chłopak zmrużył oczy i szyderczo się uśmiechnął „Tak? Ale widzisz... jestem zajęty. Spożywam śniadanie“ wrzucił sobie malinę do ust

„Wystarczy, że będziesz słuchał“ mruknął opanowanie „Nie chce Cię mieć za wroga, ale daj Courtney spokój. Ona jest nie warta twojego zachodu“

Scott zaśmiał się pod nosem „To moja wybranka“ otarł brudne ręce po owocach o swoje spodnie„Ah te słodkie usta“ mruknął cicho i zadowolony dotknął dwoma palcami swoich warg

Te słowa doprowadziły Duncana do lekkiej irytacji, do tego zmrużył brwi „Co ty powiedziałeś?“ spytał się, żeby się upewnić

„Wiesz, jest taka piosenka i są maliny“ odpowiedział niejednoznacznie

„Witajcie wyspowicze!“ zawołał Chris zbliżając się do nich i tocząc drewnianą beczkę. Kiedy doszedł postawił beczkę do pionu

„Spóźniłeś się Chris“ powiedziała Samey

„Powiedziałem, że wy macie być za parę minut, a nie że ja będę czekał na was parę minut“ gospodarz poprawił ją „Za nim przejdę do zadania, wypuścimy jeszcze Courtney z podziemi“ wyciągnął pilota i jednym zamachem kliknął na przycisk.

Kawałek trawy odsunęło się i na powierzchnie wyleciała Courtney. Szybko za nią zapadnia się zamknęła. Dziewczyna upadła na czworaka łapiąc powietrze do ust. Umazana była cała śluzem.

Duncan i Scott spojrzeli na nią z przerażaniem. Obaj do niej podeszli, ale Duncan był pierwszy, który się nad nią pochylił.

„Możesz wstać?“ spytał kryminalista

Zezłoszczony Scott odepchnął Duncana „Ja jej pomogę wstać!“ zareagował od razu

„Nie zbliżajcie się do mnie!“ pisnęła Courtney

Wiejski chłopak nie posłuchał i było już za późno. Dziewczyna zwymiotowała na jego buty.  Duncan starał się stłumić śmiech.


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan śmieje się głośno „Hahaha haha haha“ pochylił się i złapał się ze śmiechu za brzuch‭ *

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Ohyda“ jęknął Dave krzywiąc się

„Dość tych ceregieli“ powiedział Chris z obrzydzeniem „Wszyscy chcą się dowiedzieć czy znalazłaś sztabkę Courtney“

Dziewczyna spojrzała w górę na Chrisa, a wszyscy nastawili słuchu. O własnych siłach Courtney wstała i wyciągnęła z kieszeni gogle pływackie również pokryte śluzem „Tylko to“ uniosła je w górze.


Wszyscy odetchnęli z ulgą.

„To nie sztabka“ mruknął radośnie gospodarz

„To jest niemożliwe, żeby znaleźć tam sztabkę!“ wykrzyczała bezpośrednio „Jest ciemno, śmierdzi, nie wiadomo gdzie się idzie, w dodatku robo-zwierzęta, robo-ślimaki, robo-gryzonie. Fuuj!“ jęknęła przestawiając co przeżyła

„Zapewniam was, że sztabka na pewno tam jest“ rzekł pewnie Chris „W takim razie czas na zadanie“

Szybko Courtney do niego podeszła i chwyciła go za koszulkę „Chris, błagam! Daj mi się wykąpać!"

„A fuj, fe!“ jęknął Chris jak go dotknęła

Samey i Dave zakryli sobie nosy.

„Co za odór!“ dodał Mike i również zasłonił nos

„Idź!“ pozwolił jej Chris pokazując palcem w stronę jeziora

Courtney szybko poleciała się wykąpać.

„Potracę sobie za tą koszule“ wymamrotał gospodarz widząc plame ze śluzu na kieszonce

„Niech zgadnę“ odezwał się Mike „Znowu każesz nam dzisiaj czegoś szukać?"

„Tym razem nie“ Chris pstryknął placami „Obsługa! Przynieś mi kubki i odplamiacz!“ krzyknął i wyciągnął z kieszeni kranik, który przymocował do beczki

Po chwili zjawiła się pewna dziewczyna ze stertą plastikowych kubków i z butelką płynu w ręce „Już idę, idę!“

Ku zdziwieniu, wszyscy rozpoznali dziewczynę

„Gwen?“ wyjąkał Duncan zaskoczony

Scott tylko wrednie się uśmiechnął, a Dawn zrobiła grymas

„Czemu ja się na to godzę?“ narzekała Gwen i zatrzymała się tuż obok Chrisa

„Sama chciałaś, a  po za tym Chef ma urlop“ odpowiedział sadystycznie. Zabrał od niej odplamiacz i nalał sobie na kieszonkę po czym wywalił butelkę, a plama zniknęła

„Akurat“ wymamrotała niezadowolona gotka. Podeszła do Mike i wręczyła mu zestaw kubków „Zabieraj to i się podzielcie“ ulotniła się jak najszybciej

Posłusznie Mike rozdał każdemu po kubku, a sobie zostawił dwa.

„Po co nam kubki na złomowisku?“ spytał Dave

„Mam dla was poczęstunek“ poklepał gospodarz po beczce

Elli spadł uśmiech z twarzy „Chcesz, żebyśmy pili alkohol?“

„No właśnie to oglądają wszyscy, nawet i dzieci“ dodała Samey

„Oraz zwierzęta“ jeszcze dodała do wypowiedzi Dawn

„To nie alkohol“ zapewnił Chris

W tym momencie przybiegła Courtney i stanęła obok Dave i Samey „Coś mnie ominęło?“ spytała zdyszana.

Mike podał jej plastikowy kubek

„Z racji tego, że większość czasu spędzacie w lesie w poszukiwaniu jedzenia to producenci kazali mi dać wam coś do picia. To przytargałem sam tą beczkę. Mam dla was sok wiśniowy. Częstujcie się" wskazał na beczkę“

Wszyscy oprócz Dave ustawili się w kolejce po picie i po kolei sobie nalewali. Brunet trzymał się na uboczu i obserwował.

‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dave skrzywił się „Najpierw owoce, teraz picie z owoców. Wole się powstrzymać"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Beczka pusta“ mruknął Chris przewracając beczkę i kopiąc ją po za widok kamery „Smakuję wam sok?“ spytał z uśmiechem na twarzy

Samey, Courtney, Ella, Duncan, Mike i Scott napili się soku.

„Wyczuwam tu coś niepokojącego“ stwierdziła Dawn przyglądając się kubkowi  z piciem

Pozostali, którzy napili się soku automatycznie zaczęli pluć. Jedynie Ella wypiła do końca

„Smaczny jest!“ uznała radośnie

„Chris, co nam dałeś?!“ spytał zaniepokojony Mike

„Czysty, 100% sok z wiśni“ odpowiedział pewnie „Widzicie, że Ella wypiła. W smaku też czujecie, że to sok“

Pozostali oprócz Elli, która już wypiła i Dave, który stał z pustym kubkiem podjęli się wypicia pozostałości w kubkach

„Dalej coś tu jest nie tak“ oznajmiła Dawn popijając po troszku „I ta zła aura wisząca w powietrzu“

„Dajcie spokój“ trochę zdenerwował się Chris „Przechodzimy do zadania. Sprowadziłem was na złomowisko, ponieważ każdy z was ma sobie skonstruować deskorolkę. W części drugiej wyzwania  osoba gotowa ma się udać do rampy wybudowanej nie daleko domku na drzewie. Tam będzie czekał na was pewien chłopak i pokazywał wam jakie macie powtórzyć po nim ruchy. Osobie, której jako pierwszej uda się powtórzyć wszystkie ruchy bezbłędnie wygra dzisiejsze zadanie. Z racji, że drużyny zostały rozbite osoba zwycięska będzie miała wybór- smaczne spanie w domku na drzewie wraz z pełną lodówką lub zejście do podziemi w celu poszukiwania sztabki. Więc jazda!“




Wszyscy zaczęli rozglądać się po złomowisku za częściami. Dave chwycił za rurkę wystające z pod sterty żelastwa, Samey i Dawn razem chwyciły za deskę i się do siebie uśmiechnęły, za nimi stała Ella, która wystawiła ręce i zagwizdała- wtedy pojawiły się dwa ptaki, które usiadły na jej rękach, Courtney klęczała i przeglądała rzeczy, co chwile rzucając czymś zbędnym, Duncan chwycił za kartonowe pudełko, które obrócił, tak aby wyrzucić zawartość ze środka, Scott chodził w kółko wypatrując od lewej do prawej łapiąc za deski i inne śmieci, a Mike brał do ręki każdą rzeczy i dokładnie oglądał.

„Mogę to zabrać?“ spytała się Samey podchodząc do Mike

Obok niego było małe kółeczo, które przed chwilą odłożył. Spojrzał na nią z zakłopotaniem „Em... jasne“ odpowiedział niepewnie

„Dzięki“ chwyciła za kółko i poszła


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Mike krzyżuje ręce „Odłożyłem to kółko specjalnie dla siebie, ale przecież nie mogłem odmówić dziewczynie, która grzecznie zapytała“‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Mike westchnął szukając dalej, a za chwilę pojawiła się Samey z powrotem

„Ja, Dawn i Ella będziemy montować deski kawałkami drewna przypominające trucki“ podała mu dwie gałązki „Proszę to w zamian za kółka“

Brunet uśmiechnął się i przyjął gałązki „Jesteś bardzo miła, nie spodziewałem się“

Dave na nich spojrzał „Nie wytrzymają wam długo te deski“ powiedział sam wiążąc rurki do kawałku stalowej blachy

„Tyle rzeczy się robi z drewna. Na pewno wytrzymają“ zapewniła Samey

„Róbcie, co chcecie, ja wam nie będę dalej podpowiadał“ Dave machnął ręką ii spuścił wzro

„Grzebcie się dalej!“ zawołał Duncan przedstawiając już gotowo złożoną deskorolkę, która miała wymalowane fioletowo-czarne płomienie na czele

"Skąd ty masz tą deskę?!“ zareagowała od Courtney sama mając w częściach kawałek drewna, metalu i kółka od wózka


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan się uśmiechnął „Wiedziałem, w którym pudełku szukać. W końcu to pozostałości po poprzednich sezonach"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Pomógłbym Ci“ powiedział nonszalancko „Ale to jest na czas, więc jak wygram to Ci powiem skąd mam to maleństwo“ puścił to niej oczko i włożył pod pachę swoją deskę udając się w stronę rampy

Dziewczyna przyjaźnie uśmiechnęła na widok jak Duncan biegnie zaliczyć wyzwanie, za to Scott też uśmiechnął się, ale wrednie na chwilę pod nosem





‭-------------------------------------------------------------------------------------------


‭*kibelek zwierzeń*

*Courtney siedzi zadowolona „Przynajmniej nie olewa już wyzwań"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Wracając do tego, co zaczęła tworzyć Courtney połączyła metal z kółkami od wózka „Tylko, jak to teraz przymocować?“

„Tego potrzebujesz?“ podszedł do niej Scott z klejem w dłoni

Courtney spojrzała na niego groźnie

„Przyniosłem tylko klej“ dodał, gdy ujrzał jej złość

Dziewczyna chwyciła za klej „A ty skąd to masz?“ zapytała spokojnym tonem

„Zawszę noszę klei przy sobie“ odpowiedział po czym odszedł do swojego wytworu


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*


*Scott zmarszczył brwi "Jestem ciekawy jak zareaguje Duncan na niespodziankę, która na niego czeka"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Mijając domek na drzewie Duncan przyuważył rampę. W oddali stał Chris wraz z chłopakiem, o którym wspomniał tłumacząc. Z każdym krokiem Duncan zbliżał się w zamierzone miejsce. Kiedy już ujrzał twarz drugiego mężczyzny gwałtownie się zatrzymał. Rozszerzył oczy i odwracając się na pięcie cofnął się z powrotem.


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Duncan był w szoku "Co tu robi mój brat?!"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------



Na złomowisku jeden z ptaszków, który siedział na ramieniu Ella podleciał na szczyt góry złomu i wyciągnął dziobem brudną wstążkę. Podleciał z powrotem przed Elli twarz

„Dziękuję niebieski ptaszku!“ pisnęła ucieszona biorą wstążkę i przywiązując gałązki do deski

Dawn i Samey skończyli montować swoje deskorolki

„Zwierzęta nam bardzo pomogły“ powiedziała Dawn machając króliczkowi na pożegnanie

„Zazdroszczę wam takich znajomość“ oznajmiła Samey

„Ty też możesz się zjednoczyć z naturą“ rzekła Ella

Duncan szybko przybiegł z powrotem dobiegając do Courtney. Rzucił deskę na ziemię i oparł ręce na kolanach „Może Ci jednak pomogę z tą deskorolką“ powiedział nie mal wystraszony

Courtney wstała i stanęła wprost przed nim „Co Ci się stało? Wygląda jakbyś zobaczył ducha“ była zaskoczona jego reakcją

„P-po prostu Ci pomogę i razem tam pójdziemy“ oznajmił szybko

„Pewnie wyzwanie go przeraziło“ mruknął z pogardą Scott przechodząc obok nich ze swoją gotową deskorolką zrobionej całej z opon

„My też idziemy!“ zawołała Dawn biegnąc ze swoją deskorolką

Ella i Samey biegły razem z nią w stronę rampy. Wszystkich trzech dziewczyn deskorolki były zrobione wyłącznie z drzewa i obwiązane wstążkami

„I ja też gotowy!“ zawołał Mike biegnąc zaraz tuż za dziewczynami. Jego deska była zrobiona z kawałka dachówki, gałązki i plastikowych kółek


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Mike się uśmiechnął „Widać Ella, Samey i Dawn się dobrze ze sobą dogadują, w dodatku są dla mnie miłe. Myślę, że dobrze będzie się do nich dołączyć. W czwórkę możemy dużo zdziałać"‭*


-------------------------------------------------------------------------------------------


Na stanowisku pozostał tylko Dave, Courtney i Duncan

Courtney popatrzała na odchodzących zawodników i na swoją deskorolkę niespokojnie „Oby klej już wyschnął“ mruknęła i chwyciła sklejoną deskę z kółkami od wózka. Pobiegła szybko za wszystkimi

„Ale Courtney...!“ za jąkał się Duncan wystraszony wystawiając tylko rękę w kierunku, w którym pobiegła. Sam krzywiąc się postanowił pobiec tuż za nią

„Zostałem sam“ szepnął do siebie Dave dalej konstruując deskorolkę


Obok rampy stał Chris wraz z młodym chłopakiem. Gospodarz szeroko się uśmiechnął patrząc prosto w kamerę „Wszyscy zawodnicy oprócz Dave biegną w kierunku rampy. Kto będzie z nich pierwszy? Kto podoła dzisiejszemu wyzwaniu? I czy Dave zdąży przybiegnąć za nim ktoś wygra zadanie? To wszystko po przerwie w Totalnej Porażce... Gorączce... Złota!“



PO PRZERWIE




Jako pierwszy do rampy dobiegł Scott. Tuż za nim po kolei Dawn, Mike, Samey i Ella, za nimi Courtney i powolnym krokiem Duncan

„Widzę, że chyba umówiliście się, żeby mniej więcej skończyć swoje deskorolki w podobnym czasie“ zaśmiał się Chris „No może oprócz Dave, którego jak na razie nie widać“

Chłopak, który był obok Chrisa podszedł do Duncana „Witaj braciszku“ odezwał się zadowolony

„Witaj Dylan“ powiedział Duncan ostrożnie

„Jesteście braćmi?“ zareagował Mike zaskoczony

„Na to wygląda, niestety muszę się do niego przyznawać“ Dylan wskazał palcem na Duncana

„A ja do Ciebie“ Duncan przewrócił oczami „Zastanawia mnie jedno, co ty tu do cholery robisz?!“ krzyżował ręce

„Wiesz, mnie też się należy pięć minut sławy“ odpowiedział pogardliwie

„Dylan odbywa staż do dzisiejszego wyzwania“ poinformował wszystkich Chris

„Czy to jest zgodne z umową, żeby nasi krewni brali udział w programie?“ spytała bez zastanowienia Samey

„Przecież w Totalnej Porażce na Wyspie Pahkitew brałaś udział ze swoją siostrą Amy“ przypomniała jej Ella

„No tak, już o niej zapomniałam mając wreszcie spokój od niej“ rzekła szczęśliwa

„Ja też miałem spokój przez tak wiele, wiele... wiele... miesięcy“ powiedział Duncan z większa pewnością siebie

„Przeprasza bardzo, ale możemy rozpocząć to wyzwanie?“ nalegała Courtney opierając wolną rękę o biodro

„Pierwszy z was dobiegł Scott, więc to on zaczyna“ rzekł Chris „Proszę Dylan, pokaż mu ruchy“

Dylan podszedł do rampy. Szybkim ruchem chwycił za opartą deskorolkę, która była porządnie wykonana w przeciwieństwie do tego, co inni mieli. W tym samym czasie, Ella skrzywiła się, a za chwilę pochyliła łapiąc za brzuch

„Ał...“ pisnęła dziewczyna kiedy jej brzuch za drgnął

„Źle się czujesz?“ przyuważyła Dawn

„Nagle zaczął mnie boleć brzuch“ powiedziała „Ał!“ wypuściła swoją deskorolkę z dłoni i szybko pobiegła w krzaki

„A mogła tak nie wypijać wszystkiego od razu“ oznajmił Chris sztucznie się uśmiechając

„Czyli jednak coś dodałeś do na pokoju!“ wykrzyczał Mike wystraszony

„A wyczuwałam w tym coś złego! Mówiłam!“ dodała Dawn

Chris podszedł do wszystkich bliżej „Rodzice was niczego nie nauczyli?“ podniósł jeden palec w górę „Jedziesz? Nie pij!- to podstawowa zasada, którą powinien każdy z was znać“ opuścił palec w dół „Dodaliśmy do napoju środki przeczyszczające. Na waszą korzyść z powolnym czasem działania, więc na każdego zadziała w innym momencie“

Wszyscy obecni wytrzeszczyli swoje oczy

Samey też poczuła skurczę w brzuchu i się za niego chwyciła „Jedynie Dave nie pił tego soku“

„Pośpiesz się i pokazuj!“ pogonił go Scott również przerażony tą informacją

U góry rampy już stał Dylan. Postawił ogon deski na podeście i docisnął go jedną nogą. Ręką chwycił za nos deski, a następnie położył nogę tuż przed przednim trakiem. Ruszył puszczając dłonią deskorolkę.

„Na początku macie wykonać Dropping in“ komentował Chris „Następnym ruchem jest... Blunt bigspin out... Backside Bigspin... Halfpipe... „ opowiadał po kolei każdy ruch wykonany przed Dylana ,,A na końcu...Axlle stall!“

Dylan zakończył swą jazdę spadając na kolana. Wstał chwytając za deskę i dumnie się uśmiechnął „Powodzenia wam życzę“ powiedział z przekorą

Nie tracąc czasu Scott wdrapał się po drabince na sztyt rampy. Przyjął pozycję, naciskając nogą na końcówkę opony i trzymając ręką początek opony, a drugą nogę delikatnie położył przy krawędzi środka, z racji tego, że jego deskorolka była okrągłego kształtu to Scott od razu zaczął zjeżdżać, co się przyczyniło, że nie zdążył uchwycić równowagi. Poleciał na sam dół rampy uderzając szczęką o parkiet.

„Ał“ skrzywił się Chris „Straciłeś swoją szansę Scott!“ wyznał gospodarz uradowany

Courtney również się skrzywiła jak zobaczyła, że Scott cierpi

‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Scott masował swoją szczękę „Kto by pomyślał, że jazda na deskorolce nie będzie taka prosta“ burknął zły „Głupia zabawa miastowych dzieciaków!"‭*


-------------------------------------------------------------------------------------------


Bez dłuższego namysłu Scott wstał chwytając za podróbek „Jestem cały. Już nie raz o coś walnąłem w tym programie“ poinformował wszystkich i zszedł na bok

Coraz gorzej się kuląc Samey podała deskę Mikowi „Nie wytrzymam już dłużej!“ pobiegła w krzaki


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Samey zacisnęła zęby „Mogłam rzeczywiście nie pić tego soku! Przecież to było do przewidzenia! Ciekawi mnie czy owoce w lesie też były czymś posypane"‭*


-------------------------------------------------------------------------------------------


Następna w kolejności była Dawn, którą bardziej mdliło niż bolał brzuch. Wzięła swoją deskę i zbliżyła się do rampy. Niepewnie spojrzała na rampę „Nie dam rady“ mruknęła i też pobiegła w krzaki. Nie daleko było słychać odgłos jej wymiotów


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dawn siedziała zmartwiona „Tylko zanieczyściłam naturę! Oby zwierzęta tego nie znalazły i same się nie zatruły tymi środkami przeczyszczającymi‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Twoja kolej Mike“ wypowiedział Chris

Mike tylko przełknął ślinę i podszedł powoli do rampy


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Mike miał nietęgą minę „Nie umiem profesjonalnie jeździć na deskorolce. Jedynie, niektóre z moich wcieleń to potrafiły. W dodatku nie wiem, kiedy te proszki zaczną działać“  ‭*


-------------------------------------------------------------------------------------------


Niechętnie, ale dzielnie Mike wdrapał się na szczyt rampy. Poczuł od razu, że jego brzuch faluje. Zastanawiając się co zrobić i rozglądając na boki Mike usiadł na deskorolce i zjechał na dół „Nie dam rady!“ wykrzyczał wstając i lecąc w krzaki

„Szybko to idzie“ stwierdził Chris „Proszę Courtney, twoja kolej“

Courtney dmuchała na deskorolkę coraz szybciej, aby klei dosechł

Duncan też poczuł ból brzucha „Przepuście mnie!“ jęknął ściskając zęby z bólu. Zostawił deskorolkę i udał się za resztą w krzaki

„Haha, frajer!“ zaśmiał się Dylan, kiedy Duncan przebiegł tuż przed nim

„Już idę“ zrobiła krok naprzód ze swoją deskorolką „Ał!“ brzuch dał zły znak

„Źle się czujesz?“ spytał zmartwiony Scott stojąc tuż obok

„Jak to możliwe, że Ciebie to nie rusza?“ spytała sycząc z bólu

„Najwidoczniej na mnie nie działają takie rzeczy“ powiedział pewny siebie

„Courtney , możesz się wycofać jak inni“ oznajmiał Chris widząc, że się zgięła

„Dam radę“ powiedziała i poszła do rampy. Wspięła się na górę. Na szczycie zajęła odpowiednią pozycję i ruszyła. Jednak gdy tylko deskorolka przeniosła się na drugą stronę rampy, kółka od deski zaczęły odpadać. Dziewczyna uderzyła tyłem o parkiet.

Scott zareagował i chciał pomóc Courtney wstać, ale znowu ktoś był szybszy od niego i w dodatku to był Dylan tym razem

„A pokładałem w tobie nadzieje“ powiedział Dylan, łapiąc Courtney za ramiona i pomagając jej wstać

Scott się zdziwił, a za chwilę zezłościł

„Dzięki, ale poradziłabym sobie“ powiedziała Courtney otrzepując się „A teraz wybaczcie!“ pobiegła w krzaki

„Załapie się jeszcze?“ spytał Dave podbiegając ze swoją blaszaną deskorolką

Chris spojrzał na niego zadowolony „Jak na razie nikt sobie nie poradził z wyzwaniem. Zostałeś tylko ty“

"A mogę ja jeszcze raz?" zapytał Scott

"Nie ma drugich szans" odpowiedział Chris "Zapraszamy na rampę Dave"

Dave się zdziwił, ale jednocześnie uśmiechnął. Dylan wszedł z powrotem na rampę i pokazał te same triki, które miał wykonać Dave. Kiedy zszedł, obaj się minęli.

„Rampa jest twoja“ powiedział Dylan wskazując na górę

Dave wspiął się. Jego deskorolka była cała blaszana, trucki przypominały oryginalne trucki i były nawet przykręcone śruby „Dostanę kask i ochraniacze?“ spytał patrząc w dół

„Nikt się o nie, nie upominał“ wyznał Chris „Więc nie marudź. I tak jesteś ostatni!“

„Oh“ westchnął Dave. Przyjął odpowiednią pozycję. Zjechał na dół, potem każdy trik wykonał bezbłędnie. Na końcu zjechał na kolanach. „O nie! Ubrudziłem spodnie!“ jęknął już na dole, kiedy wstał

„Dave wygrywa dzisiejsze zadanie!“ Chris wyjął megafon i ogłosił w wokół

Scott skrzyżował ręce i burknął obrażony

„Wow stary!“ zawołał Dylan podchodząc do niego „To było profesjonalne! Jeździsz na desce?“ spytał podekscytowany

„Nie“ odpowiedział szybko i niezadowolony „To był mój pierwszy raz na deskorolce i mam nadzieję, że ostatni“

„Co ty! Nie przepaść takiej szansy“ wyznał Dylan zaskoczony jego wypowiedzią „Naprawdę Ci to wychodzi“

„Nie, dzięki“ mruknął podchodząc do Chrisa


‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*kibelek zwierzeń*

*Dave siedział ze skrzyżowanymi rękami „Zadowolony jestem, ze wygrałem, bo pośpiech nie zawsze jest dobry jak już mówiłem, ale znowu moje spodnie... Strasznie nie lubię brudu"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Noc w domku na drzewie czy ponowne zejście do podziemi, Dave?“ dał propozycję Chris

„Zastanawiając się na tym, jestem przekonany, że dojdę do finału dzięki swoim umiejętnością, ale dzięki podziemiom miałbym już pewność, że zgarnę kasę szybko, jednak jest jeszcze jedno ale... to co przeżyłem tam to jeden wielki koszmar! Wybieram domek na drzewie“

„Mogłeś tak od razu niż prowadzić monolog“ uznał gospodarz. Wyjął z powrotem megafon „Wieczorem widzimy się wszyscy na eliminacjach! Powinniście do tego czasu załatwić swoje potrzeby“ zaśmiał się na końcu wypowiedzi

Dylan podszedł do deski, którą zostawił Duncan „A to sobie zabiorę“ chwycił za deskorolkę i odszedł



Na ceremonie eliminacyjną zjawili się wszyscy. Każdy oprócz Dave i Scotta siedział zmęczony i struty.

„Oj żadnego życia w was nie ma“ mruknął Chris trzymając tacę z piankami.

„Nie rób nam więcej czegoś takiego“ mruknęła Samey mając podkrążone oczy jak większość uczestników

„Jakoś Dave pała dzisiaj życiem“ zaśmiał się gospodarz „I jest bezpieczny“ rzucił mu piankę

„Nie mogło być inaczej“ Dave ucieszony złapał piankę

"Mnie też nic nie było" oznajmił Scott

„Następna pianka trafia do...“ Chris jak zwykle przerwał swoją dramatyczną wypowiedź „Courtney... dalej Scott... Samey... Dawn.... Duncan... Mike...i Ella!“

„Czekaj chwilę. Przecież rzuciłeś do wszystkich pianki“ przyuważył Duncan

„Dobrze widzicie, nikt dzisiaj nie odpada!“ poinformował Chris „Prawie wszyscy zawaliliście dzisiejsze wyzwanie, więc w jaki sposób chcieliście się eliminować? Zrobiłem wam taryfę ulgową, więc dzisiaj możecie poczuć się wszyscy bezpiecznie“

„Widać po tym wszystkim mamy szczęście“ lekko się uradował Mike

„Cieszę się!“ pisnęła Ella ostatkiem swoich sił

„To ja idę się wyłożyć w mym cudownym domku na drzewie“ rzekł Dave po czym wstał

„To wszystko w tym odcinku. Czy długo zawodnicy pocieszą się radością bezpieczeństwa? Teraz wam odpowiem, że nie!“ zaśmiał się „A w następnym odcinku- koniec zabawy z wyzwaniami. Przejdziemy to bardziej radykalnych metod. A jakich? Oglądajcie następnym razem Totalną Porażkę... Gorączkę... Złota!



BONUS


Nocą widać jak ktoś w stroju nurka płynie kajakiem wzdłuż jeziora w stronę lądu. Z każdym ruchem postać zbliża się do Wyspy Pahkitew. W końcu kajakiem bije o piasek i wychodzi na ląd. Po raz kolejny ukazują się te same zielone oczy, ale tym razem powoli zmieniały się na czerwony odcień.


-------------------------------------------------------------------------------------------


Drużyny, które były:

- Wygłodniałe Łabędzie:‭ ‬Dave,‭ ‬Zoey,‭ ‬Courtney,‭ ‬Ella,‭ ‬Duncan,‭ ‬Rodney,‭ ‬Mike
- Pazerne Delfiny:‭ ‬Max,‭ ‬Shawn,‭ ‬Samey,‭ ‬Gwen,‭ ‬Scott,‭ ‬Jo,‭ ‬Dawn



Uczestnicy, którzy dalej rywalizują:

-  Dziewczyny: Samey, Dawn, Courtney, Ella
-  Chłopcy: Mike, Duncan, Dave, Scott




NOTA AUTORSKA:

Proszę komentarze! Co wam się podoba w tym sezonie? A może czegoś brakuję. Piszcie i oceniajcie.

niedziela, 30 lipca 2017

Odcinek‭ ‬6‭ – ‬TPGZ-TDGR‭ „‬W-‭ ‬jak wąż i wygrana,‭ ‬P-‭ ‬jak pyton i przegrana‭”



Odcinek‭ ‬6‭ – ‬TPGZ-TDGR‭ „‬W-‭ ‬jak wąż i wygrana,‭ ‬P-‭ ‬jak pyton i przegrana‭”


„Ostatnio w Totalnej Porażce:‭ ‬Gorączce Złota‭… ‬Pierwsze wyzwanie nie przeszło zgodnie z moimi oczekiwaniami‭… ‬Musiałem odwołać wyzwanie ze względu na niebezpieczne zwierzęta morskie,‭ ‬które tak naprawdę były tylko zwykłymi robotami.‭ ‬Niestety Don wmieszał się w moje sprawy i nie mogłem się nie zgodzić.‭ ‬W dodatku przez to że ucierpiały na tym dwie zawodniczki już producenci przyczynili mi dużo problemów‭” ‬mruknął niezadowolony Chris,‭ ‬który leżał sobie wygodnie na leżaku‭ „‬Skończyło się na tym,‭ ‬że zawodnicy musieli szukać perły bez żadnych przeszkód.‭ ‬Perłę znalazła Ella,‭ ‬która zapewniła swojej drużynie zwycięstwo i przy okazji pójście w podziemia,‭ ‬gdzie ma szansę znaleźć sztabkę złota,‭ ‬która może doprowadzić ją do finału.‭ ‬Z programu wyleciał Shawn przez swoje zaburzenia psychiczne dotyczące zombie.‭ ‬A dzisiaj,‭ ‬kto wyleci‭? ‬Już nie mogę się doczekać wieczoru‭! ‬A teraz zapraszam do Totalnej‭… ‬Porażki‭… ‬Gorączki‭… ‬Złota‭!


Czołówka: Nie czekaj, bo…
(Pokazane jest jak uczestnicy walczą ze sobą na drewniane miecze)

zgubi Cię los,
(Jedni, śmieją się z drugich)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Niektórzy się uśmiechają, a drudzy są zezłoszczeni)

Nie czekaj, bo…
(Wszyscy siedzą tam gdzie ma być eliminacja)

wypadniesz stąd,
(Chris klika na pilocie guzik)

a wiem, że chcesz być sławny!
(Chef trzyma tace z piankami)

Do celu dąż, bo wtedy…
(Pokazana jest cała wyspa)

będziesz na pewno sławny!
(Wszyscy siedzą przy ognisku w kółeczku)

TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA



Gospodarz szedł przez las i zatrzymał się przy dwóch stolikach‭ „‬Będę trochę wcześniej wypuszczał zawodników z podziemi‭” ‬wyciągnął pilota i przycisnął przycisk,‭ ‬w tym czasie podeszli wszyscy pozostali zawodnicy

Ella wyleciała na powierzchnię cała brudna.‭ ‬Podciągnęła swoje kolana do twarzy i zaczęła płakać

Mike podszedł do Elli i położył swoją rękę na jej ramieniu‭ „‬Aż tak było tam strasznie‭?” ‬spytał zmartwiony

„B-było cieeemno‭!” ‬jęknęła szlochając

„Pierwszy raz uważam,‭ ‬że jej reakcja jest słuszna‭” ‬potwierdził Dave

Na boku niezauważalnie Scott i Dawn przysunęli się do siebie.‭ ‬Dawn dała rękę za plecy i podała Scottowi kilka karteczek.‭ ‬Scott schował je szybko i odsunął się od niej

„Co ty robisz‭?” ‬szepnęła Courtney mrużąc oczy

„Próbuje zniszczyć wroga swoim spojrzeniem‭” ‬wytłumaczył się szybko i niewinnie się uśmiechnął

Courtney zdziwiła się‭ „‬Ale przecież ona jest w twojej drużynie‭”

Scott spojrzał przez moment na nią z zakłopotaniem‭ „‬I co z tego‭? ‬Wróg to wróg,‭ ‬nie ważne w jakiej jest drużynie…ha ha‭” ‬wycofał się do tyłu,‭ ‬minął przy tym Duncana,‭ ‬który na niego warknął

-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Scott tylko uderzył się w czoło‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


‭„‬Słuchaj Ella‭” ‬zaczął Mike patrząc na smutną dziewczynę‭ „‬Myśl tym,‭ ‬że przetrwałaś najgorsze i jesteś teraz tu z nami‭”

Ella odsłoniła swoją twarz,‭ ‬na której pojawił się uśmiech.‭ ‬Wstała szybko i przytuliła Mike‭ „‬Dziękuję za twoją troskę,‭ ‬ale tylko żartowałam‭!” ‬odsunęła się od niego‭ „‬Nie chciałam,‭ ‬żeby Davowi było smutno po ostatnim razie,‭ ‬dlatego sama udałam smutną‭” ‬rozpromieniała‭ „‬Poznałam tam dużo cudownych zwierzątek‭! ‬Mam z nimi nowe kontaktu co jest naprawdę-‭ ‬naprawdę super‭!”

„A udało Ci się znaleźć sztabkę‭?” ‬spytał Duncan

Ella z uśmiechem spojrzała na niego‭ „‬Ostatni sezon nauczył mnie tego,‭ ‬aby nie mówić za dużo.‭ ‬Więc fakt czy znalazłam sztabkę pozostanie moją tajemnicą oraz moich nowych przyjaciół-zwierzątek w podziemiach‭”

Chris skrzywił się‭ „‬To głupie.‭ ‬Po za tym nie możesz ukrywać faktu czy znalazłaś sztabkę i potem jej użyć.‭ ‬To tak nie działa‭! ‬Musisz teraz przyznać się czy masz tą sztabkę czy nie,‭ ‬bo jeśli ją przetrzymasz i mi ją później ujawnisz zamiast od razu dojścia do finału to cię wyeliminuje‭! ‬Po prostu działajmy zgodnie z zasadami panującymi tutaj‭” ‬poinformował gospodarz wyczekując odpowiedzi

„Nie znalazłam sztabki‭” ‬przyznała szczerze Ella

„Uff,‭ ‬mamy jeszcze szanse‭” ‬odparła Samey

Jo uśmiechnęła się‭ „‬Marnujecie tylko nasz czas,‭ ‬a szczególnie mój,‭ ‬bo i tak ta sztabka będzie moja‭”

„Nie marnuje niczyjego czasu‭!” ‬postawiła się Ella‭ „‬Po za tym to ja wygrałam ostatnie zadanie i miałam prawo robić w podziemiach‭ ‬co chce,‭ ‬nawet rozmawiać ze zwierzątkami‭”

Jo ziewnęła‭ „‬Królewno,‭ ‬coś ty się taka agresywna zrobiłaś‭?”

Ella zagryzła zęby‭ „‬Moi nowi przyjaciele nauczyli mnie jak być silną‭” ‬powiedziała chłodno

-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Ella zaczęła machać do kamery‭ „‬Pozdrawiam was moje zwierzaczka z podziemi‭” ‬uśmiechnęła się‭”*

*Jo wyglądała na znudzoną‭ „‬Chyba nie wie co mówi ta dziewczyna.‭ ‬Po prostu kolejna dziwaczka‭”*

-------------------------------------------------------------------------------------------


‭„‬Jak już się wszyscy ogarnęliście,‭ ‬to przechodzimy do naszego dzisiejszego wyzwania‭” ‬zaczął Chris‭ „‬Przed wami stoją dwa kosze.‭ ‬Każda z drużyn ma po jednym koszu.‭ ‬Waszym zadaniem jest złapanie węża,‭ ‬który krąży teraz gdzieś po lesie‭”

„Aaaa‭”! ‬pisnęła Samey i podniosła jedną nogę do góry

„W rzeczywistości wypuściliśmy więcej węży niż tylko jednego‭” ‬kontynuował Chris‭ „‬Tylko,‭ ‬że wąż,‭ ‬którego macie złapać jest jeden jedyny w swoim rodzaju i nie powtarzalny i dla trudności nie powiem wam jak wygląda‭”

„To jeśli obie drużyny złapią taki sam gatunek węża zamiast tego właściwego,‭ ‬to co wtedy‭?” ‬dopytała Jo

„Wtedy obie drużyny pożegnają po jednym członku ze swojej drużyny‭” ‬uśmiechnął się złośliwie gospodarz

Wszyscy wstrzymali dech

„Ale spokojnie,‭ ‬sami zorientujecie się jakiego węża macie złapać‭” ‬dodał słowa otuchy‭ „‬Drużyna,‭ ‬która złapie pierwsza węża,‭ ‬którego będzie uważała‭ ‘‬że to ten wąż‭’‬,‭ ‬ma się udać na pole eliminacyjne‭„‬Więc ruszajcie‭!”

Jo i Dave chwycili za koszyki i z resztą osób ze swoich drużyn wbiegli do lasu


Dave skrzywił się dalej biegnąc z koszykiem w dłoni‭ „‬Znowu zadanie ze zwierzętami‭” ‬jęknął

„Nie pasuje Ci coś‭?” ‬spytała Ella marszcząc brwi

„Nie gadajcie‭! ‬Szukajcie‭!” ‬rozkazała Courtney,‭ ‬po czym się zatrzymała

Reszta drużyny Łabędzi pobiegła przed siebie

„Widzę cię‭” ‬mruknęła,‭ ‬gdy tylko zauważyła kawałek ogona wystającego zza krzaka.‭ ‬Chwyciła za ogon i pociągnęła do siebie.‭ ‬Był to tylko kawałek patyka‭ „‬Grr‭!” od‬rzuciła od siebie patyk

Podszedł do niej Duncan‭ „‬Chyba Ci nie idzie‭” ‬uśmiechnął się

„Muszę być czujna i sprawdzać różne miejsca‭” ‬odparła pewna siebie

Duncan wskazał palcem na ziemie‭ „‬Uważaj,‭ ‬bo za chwilę nadepniesz na węża‭!” ‬ostrzegł

Courtney rozszerzyła oczy‭ „‬Aaa‭!” ‬pisnęła z odskokiem. Ze strachu objęła szyję Duncana i się do niego przytuliła

Duncana uśmiech złagodniał.‭ ‬Objął mocno dziewczynę

„Gdzie ty tu widzisz węża‭?!” ‬spytała Courtney nie widząc niczego pełzającego na ziemi

„Mówiłem o twoim patyku-wężu‭” ‬wyznał szczerze delikatnym tonem

„Duncan,‭ ‬nie żartuj ze mnie‭!” ‬warknęła wkurzona.‭ ‬Zdjęła ręce z jego szyi i chciała odejść na bok,‭ ‬ale Duncan nie zwolnił uścisku‭ „‬Puść mnie‭!”

„Przecież nie chcesz tego‭” ‬wyszeptał,‭ ‬po czym zauważył nagłe grono wężów wokół nich‭ „‬Węże‭!”

„Nie nabiorę się Duncan‭! ‬Puszczaj‭!” ‬próbowała się wyszarpać,‭ ‬po czym usłyszała syczenie‭ „‬Aaa‭!” ‬pisnęła

Duncan spowolnił uścisk i chwycił Courtney za dłoń wyciągając ją w inną stronę lasu z dala od węży

„Gdzie Ci idioci z koszykiem‭?!” ‬spytała zdenerwowana Courtney w biegu i puściła jego dłoń

„Idioci‭?” ‬zapytał Mike nie daleko nich

„Kumple z drużyny‭” ‬wyznała szybko Courtney‭ „‬Tam są węże‭! ‬Łapcie,‭ ‬któregoś!‭” ‬wskazała w stronę danego drzewa

„Nie‭!” ‬zaprzeczyła Ella‭ „‬Ja wiem,‭ ‬którego mamy złapać.‭ ‬To żaden z nich‭”

 -------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Duncan się uśmiechnął‭ „‬To już kolejny punkt zaliczyłem.‭ ‬Zbliżam się do Courtney.‭ ‬Nawet mnie przytuliła z własnej woli.‭ ‬Mam nadzieję,‭ ‬że szybko nadejdzie ten dzień,‭ ‬kiedy wróci do mnie‭”*

-------------------------------------------------------------------------------------------


W innej części lasu,‭ ‬szła przed siebie drużyna Delfinów

Dawn idąc zamknęła na chwilę oczy‭ „‬Wyczuwam coś,‭ ‬co nie spodoba się Scottowi‭” ‬szepnęła do siebie

„Co ma mi się nie spodobać‭?” ‬zapytał ją Scott znienacka

Dawn wybudziła się z transu‭ „‬Nie chcesz tego wiedzieć‭”

„Boję się węży‭” ‬wyznała nagle Samey i zbliżyła się do Dawn‭

„Spokojnie,‭ ‬węże tylko atakują jak się czują zagrożone albo głodne.‭ ‬Zwyczajnie to są delikatne i mają miłą w dotyku skórę do głaskania‭” ‬pocieszyła ją Dawn i lekko się do niej uśmiechnęła

„Czego ja niby mam nie chcieć wiedzieć‭?” ‬drążył przy wszystkich Scott

„Zachowajcie bzdury na inną godzinę,‭ ‬teraz skupmy się na wyzwaniu‭” ‬powiedziała Jo‭ „‬Znowu Chris każe coś szukać,‭ ‬więc musimy się postarać.‭ ‬Po za tym jest nas coraz mniej‭”

„Może się rozdzielimy‭?” ‬zaproponował Scott‭

„To nic nie da‭” ‬stwierdziła Jo‭ „‬Została nas zaledwie czwórka,‭ ‬jak się rozdzielimy i nie wrócimy wszyscy to znowu będą problemy‭”

„Oni mają przewagę liczebną‭” ‬dodał Scott

Jo przygryzła zęby‭ „‬Dobra‭” ‬chwyciła Samey za ramię‭ „‬Idziemy blondyno‭!”

„D-dobrze‭” ‬odpowiedziała w strachu‭”

„Tylko w małych odległościach od siebie możemy się rozdzielić‭” ‬dopowiedziała Jo i pociągnęła za sobą Samey

Scott uśmiechnął się wrednie‭ „‬Czas na realizacje planu‭”


‭Drużyna Wygłodniałych Łabędzi trzymała się razem. Ella i Courtney wyptrywała za wężem, Mike czołgał się po ziemi patrząc czy nie ma jakiś śladów po wężu, a Dave szedł znudzony, to samo Duncan- trzymał się z tyłu, jemu tez było obojetne jak na ten moment zadanie.

‭„Przyłóżcie się“ powiedział Mike zauważając, że reszt chłopaków nic nie robi

‭„Będzie waż to sami zareagujemy“ oznajmił Dave

‭„Ella, jak ma dokładnie wyglądać ten wąż?“ spytał Mike wstając na nogi

‭Ella skrzywiła się „Zielono-żółto-niebieskie ubarwienie, a skóra złożona jak z piór. Może i piękny na wierzchu, ale bardzo zły i jadowity. Pożera moich przyjaciół, szczególnie ptaki, dlatego sam się do nich upodabnia“ jej głos stawał się coraz bardziej napięty „Wyobraźcie sobie kolorową papużkę, która właśnie przekształciła się w taką bestię“ popłynęła jej zła z oka „Pragnę go złapać, żeby moi przyjaciele już nie czuli obawy“ ostatnie zdanie powiedziała twardo

‭„To jest wąż“ mruknął Dave „Jasne, że pożera wszystko co napotka, dlatego lepiej jak go nie spotkamy“

‭„Wtedy przegramy!“ jęknęła Courtney

‭„Dziewczyno od zwierząt, czyżby znowu Ci powiedziały zwierzęta co to ma być za wąż?“ spytał Duncan

‭„Ja to juz wiem od dłuższego czasu, ale dopiero teraz mamy szanse się go pozbyć!“ wykrzyknęła aż Ella

‭„Mamy go złapać, a nie się pozbyć“ ujął Mike

‭„Obserwujcie na drzewach“ dodała Ella


‭W innej części lasu szła Jo patrząc na wszystko, bo interesowało jej szybkie znalezienie węża. Samey szła obok też rozglądając się, ale już nie co ostrożnie. Troche była skulona, trochę wystraszona.

‭Jo podała koszyk Samey „Trzymaj“

‭„Ja mam łapać wężą?“ trochę się wzdrygnęła przejmując koszyk

‭„Oj przestań się trząść“ przewróciła oczami „Jak będzie wąż to ja go czymś zajmę, a ty go szybko złapiesz. Będzie szybciej i sprawniej“

‭„Gdybym wiedziała, że to ma być prawdziwy wąż to mniej bałabym się niż przed mechanicznym“ oznajmiła blondynka

‭„Mechaniczny łatwiejszy do złapania, bo go zawsze można popsuć“ powiedziała pewna siebie Jo „A Chris nic nie wspomniał czy ten wąż ma się ruszać czy nie“

‭Samey popatrzała w górę. Jedno z drzew puszczało liany „Zobacz Jo“ wskazała na plącza „Wtrapując się na to drzewo możemy widzieć całą okolicę, gdzie są nasi przeciwnicy“

‭Jo podeszła do lian i wchywciła za jedno z plącz „Dzięki temu miejscu mozemy mieć zawsze przewagę“ zaskoczona zaczęła się wdrapywać „Brawo strachliwa, że to zauważyłaś“ Jo wtrapywała się coraz wyżej i wyżej. Kiedy dotarła na jedną z gałęzi drzew spojrzała na okolice. Było widać dosłownie wszystko od miejsca, gdzie odbywały się ceremonie, po domek na drzewie „Widzę ofiary z drużyny przeciwnej!“ krzyknęła Jo kierując głowę na dół „Ojej!“ zakręciło jej się w głowie jak widziała na jakiej jest wysokości. Jedną ręką chwcyciła się gałęzi na wszelki wypadek

-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Jo się skrzywiła‭ „‬Mnie się nigdy nie robiło słabo‭” dotknęła swojej głowy i zmrużyła oczy „Nie mam żadnego lęku wysokości!“ *

-------------------------------------------------------------------------------------------


‭Kiedy Jo odwróciła głowę poczuła, że coś wbiło jej się w nogę. To był trójkolorowy wąż. Gad wyciągnął kły z jej nogi i popełzał w stronę dziupli w drzewie „Aaa!“ Jo zaczęła krzyczeć. Obraz przed jej oczami zaczął wibrować.

‭„Coś się dzieje Jo?!“ wrzasnęła Samey próbując dostrzec Jo

‭„Wszystko w porządku!“ odpowiedziała stanowczo

-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Jo rozszerzyła oczy „Widzicie to nie zawroty głowy. To wąż“ zezłościła „Jak ja tylko dorwę to dziadostwo!“‭ *

-------------------------------------------------------------------------------------------


‭„Wspinaj się tutaj!“ dodała po chwili Jo „Wąż jest w dziupli!“ zbliżyła się do dziury w drzewie, ale czuła, że w nodze przeszywa ją ból

‭Samey rozglądała się jak mogłaby zabrać ze sobą koszyk. W jedną rękę chwyciła lianę i próbowała się podciągnąć, ale nie miała tyle sił, żeby się wdrapać. Zostawiła koszyk i rusza do góry.

‭Jo wsadziła rękę do dziupli i próbowała dosięgnąć węża, a przynajmniej  myślała, że może go tak dorwać. Znowu zrobiło jej się słabo. Wyciągnęła rękę i chwyciła się mocno gałęzi „Jestem silna... nie mogę stracić... przytomno...ści“ wydukana po czym padła twarzą na gałąź.

‭„Hej! Jo!“ zwołała Samey jak dotarła na szczyt. Zbliżyła się szybko do Jo i próbowała ją podnieść. Poczuła jednak trzaski „O nie!“ zauważyła, że gałąź pod nimi zaczyna pękać „Aaa!“ zaczęła krzyczeć jak leciała w dół. Uderzyła w kaczek, co z amortyzowało upadek, jednak na nią spadła jeszcze Jo „Aa!“ pisnęła przygnieciona


‭W jeszcze innej części szedł Scott wraz z niezadowoloną Dawn. Rudzielec przeglądał listy i śmiał się pod nosem.

‭„Nie lepiej będzie jak spróbujemy najpierw ochronić węża przed innymi zanim oni skrzywdzą to biedne zwierzątko, a dopiero po wszystkich zająć się twoimi sprawami?“ spytała w trakcie chodu

‭Scott zatrzymał się i obniżył listy. Przestał się śmiać i spojrzał na Dawn „Kiedy ja mam to niby realizować? Dopiero teraz mam jakąś swobodę“ wskazał na listy „Dzięki temu mogę wiele zyskać. Nie wiedziałam, że mój rywal jest takim mięczakiem“ powiedział z pogardzeniem i się uśmiechnął

‭Dawn przewróciła oczami „Nie masz nawet komórki, że zadzwonić do tej pewnej osoby“

‭„Komórki są zabronione, ale nie listy“ poszerzył uśmiech „Już dawno zdążyłem wysłać list, gdzie trzeba. Wystarczyło mi, ze przekazałaś mi wczoraj adres“

‭„Myślisz, że ten chłopak specjalnie przyjedzie na wyspę ?“ spytała cichutko

‭„Dostając propozycję stażu tutaj, oczywiście“

‭Dawn się zdziwiła

-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Dawn mrugnęła „Jest taki szybki w załatwianiu wszystkiego, że ciężko komukolwiek było zauważyć, co on wyprawia. Mam jednak nadzieję, że po tym wszystkim wreszcie da mi spokój z jego sprawami, bo to powoli łamie zasady‭ *

-------------------------------------------------------------------------------------------


‭Dziewczyna skrzyżowała ręce „Więc gdzie my idziemy w jakim celu?“

‭Scott schował listy do kieszeni. Przez chwilę zastanawiał się za nim odpowiedział „Chciałem się wyrwać od tego głupiego wyzwania“ zrobił parę kroków w przód „Jeśli spotkamy drużynę Łabędzi to spróbuj im czymś zająć, najbardziej trzymam ode mnie tego durnia, a ja zajmę się Courtney. Nie mamy za wiele czasu, a ja muszę ją jakoś zachęcić do siebie“

‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Dawn się wyprostowała „Zastanawiam się czy on jest tutaj dla pieniędzy czy dla dziewczyny, bo coraz bardziej odczuwam, że pieniądze w u niego przestają mieć znaczenie"‭*

‭*Scott się uśmiechnął „Wiem jak to wygląda, ale chce ugrać trzy rzeczy naraz“ zaczął wyliczać na palcach „Pokonać konkurencję, mieć przy sobie super dziewczynę, która mi zawróciła w głowię i zdobyć kasę. Jak luksus to luksus. Mając kasę bez problemu będzie można zorganizować ślub...“ spadł mu uśmiech z twarzy "...i...wesele...“ pot spłynął po jego czole „Moja rodzina jak pozna Courtney, a się dowiedzą, że przez tyle czasu jeszcze nie jest moim narzeczonym... znaczy narzeczoną... to będą mnie chcieli wydziedziczyć!“ przechodziło go zdenerwowanie „Nie chce, żeby cała wioska gadała, że ja to prostu jestem sobie prosty chłop, którego nie stać zapewnić byt swojej jałówce“ podparł ręką podbródek „A jak się dowiedzą, że związałem się z dziewczyną z miasta, która w dodatku planuje dość ambitne studia to może jeszcze mnie uczynią burmistrzem“ uśmiechnął się chciwie i aż obił się błysk w jego oku „Tak! Takiej kobitki jak ona nie mogę odpuścić. Czeka mnie bycie burmistrzem!*

-------------------------------------------------------------------------------------------


Scott szedł i się cieszył pod nosem. Dawn tylko obserwowała jego dziwne reakcje. W końcu Dawn się zatrzymała, a rudzielec szedł dalej. Dziewczyna ujrzała pod swoimi nogami węża zielono-żółto- niebieskiego. Zachowując pewną ostrożność schyliła się do gada

„Jesteś prawdziwym wężem, prawda?“ spytała pochylając się jeszcze bliżej

Koło drewnianego domku na drzewie Chris przyszedł z cytrusowym koktajlem w ręce spojrzał prosto w kamerę  „Czy wąż zaatakuje Dawn? Czy Samey wyjdzie z pod ciężaru Jo? Czy Scott w końcu skupi się na wyzwaniu? Czy drużyna Wygłodniałych Łabędzi trafi na jakiś trop węża? Odpowiedzi na pytania zaraz po przerwie w Totalnej Porażce... Gorączce...Złota!“



PO PRZERWIE



Wąż patrzał na Dawn i syczał. Dziewczyna wystawiła rękę, aby wąż wszedł na nią. Po chwili wpełzł przez jej ramię i owinął się delikatnie w wokół szyi „Czyli to nie Ciebie szukamy malutki. Pewnie chodzi o robota“ pogłaskała węża, który przyjaźnie zasyczał „Odniosę Cię w bezpieczne miejsce“ poszła w przeciwnym kierunku



Drużyna Łabędzi w końcu stanęła pod jednym z drzew.

Mike zawiedziony oparł się o drzewo „To na nic, nie widać ani żadnego śladu, ani żadnego węża“

„Mogliście łapać, kiedy było ich całe stado!“ zdenerwowała się Courtney, która również oparła się o drzewo, z drugiej strony „Błądzimy tylko“ powiedziała nie co spokojniej „Może lepiej jak się rozdzielimy?“

„Nie pomoże nam szukanie osobno“ uznał Mike

„Co to? Liany?“ Dave dotknął jednego z pnączy drzewa

„Mpmh!“  dźwięk wydobył się zza krzaka

Wszyscy zgromadzili się w wokół krzaka i zobaczyli nieprzytomną Jo, która przygniatała Samey

„Hahaha“ roześmiał się Duncan „Pani oficer nagle zaznała gleby, haha!“

„Haha“ zaśmiała się również Courtney i wrednie uśmiechnęła „Zdaje się, że drużyna wam się pomniejszyła“

„Im trzeba pomóc“ powiedział niechętnie Mike biorą sytuację poważnie

„Po..móż...cie“ wydukała Samey

„Nie będę sobie brudził rąk“ mruknął Dave

Mike przestawił chwycił za Jo i wszystkimi siłami przestawił ją trochę, tak aby Samey mogła mówić i oddychać

„Zostaw ich Mike!“ skarciła go Courtney „Nie pomagaj im“

Mike zrezygnowany się odsunął „Sam i tak nie dam sobie rady“ zmieszał się trochę „Jo trochę waży“

„Proszę pomóżcie mi się od niej wydostać“ powiedziała swobodnie Samey

„Dobrze“ zgodziła się Courtney „Ale pod jednym warunkiem. Powiesz nam czy złapaliście już węża i gdzie jest wasza pozostała dwójka“

Samey trochę się szarpała, ale bezskutecznie

‭-------------------------------------------------------------------------------------------

‭*‬kibelek zwierzeń‭*

*Samey jest cała poobijana „Ile ona waży?! Nie wygląda, a nawet Mike nie mógł jej przestawić!“ pokazała palcem na swój policzek „A te siniaki tak szybko nie zejdą!"‭*

-------------------------------------------------------------------------------------------


„Cóż..." zaczęła cicho „Węża nie złapaliśmy, Jo nie wiadomo czemu zemlała, a reszta nie wiem gdzie jest, bo się rozdzieliliśmy“

„Bezużyteczne informacje“ mruknęła Courtney i rozejrzała się po zawodnikach „Gdzie jest Ella?“

Wszyscy pozostali wzruszyli ramionami

„Dobra, rozdzielamy się, bo do niczego nie dojdziemy“ rozkazała i czekała aż inni się ruszą „No dalej! Rozdzielmy się!“ uszła parę kroków „Grr!“ wrróciła się i zabrała Dave koszyk „Nie mam zamiaru przegrać“ pobiegła w jedną stronę

„Czekaj Courtney!“ Duncan ruszył za nią, Ale Mike chwycił jego ramie

„Pomóż mi uwolnić Samey“

Duncan niechętnie podszedł do Jo i chwycił ją razem z Mike. Po chwili Samey wstała/

„Ja idę szukać węża“ Dave nie udzielając pomocy i ignorując ich ruszył przed siebie

„Dziękuję“ powiedziała Samey zadowolona. Była poobija po upadku i od ciężaru Jo

„Jo, obudź się“ Mike zaczął ją szarpać „Jo!“ krzyknął do jej ucha

„Cicho!“ jęknęła Jo przez sen i walnęła go z pięści w twarz

Mike padł na ziemie

„Chwila“ Jo się ocknęła i otworzyła oczy „Co jest?!“ wstała szybko z ziemi

Mike szybko się pozbierał i też wstał „Nie musiałam tak mocno“ pogłaskał się po policzku

„Jak już wszystko, to idę szukać“ Duncan ruszył w dalszą głębię lasu

Jo chwyciła Mike za koszulkę „Dlaczego byłam nieprzytomna?!“ jęknęła mu w twarz

„Spokojnie Jo!“ podeszła do niej Samey próbując ich rozdzielić

Jo spojrzała, ze Samey jest pobijana „Bijesz dizewczyny? Taki chuderlak?!“ walnęła go z całej siły w głowę

Mike za nim coś powiedział zobaczył tylko gwizdki przed oczami i odusnął się nieprzytomny na ziemię

„Jo!“ warknęła Samey „On nam pomógł. Spadłyśmy nieprzytomne z drzewa“

Jo zaczęła się zastanawiać „No tak! To przez tego głupiego węża zrobiło mi się słabo!“

„Węża?“ dopytała Samey

„No trudno“ spojrzał na Mike „Przynajmniej jednego z konkurentów mamy z głowy. Z powrotem spojrzała na dziewczynę „Jak długo byłam nieprzytomna?“

„Z godzinę“ pisnęła Samey

„To już na pewnego tego gada tu nie ma“ chwyciła za rękę blondynę i pociągnęła za sobą „Musimy szukać gdzie indziej!“


Podążając swoja drogą Scott zorientował się, że Dawn za nim nie idzie.

„Gdzie ona jest?“ zaczął się za nią rozglądać. W końcu usłyszał nabiegające czyjeś kroki. Schował się za drzewem.

„Gdzie ten głupi wąż?!“ jęknęła zwalniając krok. Poczuła, że zza drzewa coś ją objęło w pasie „Aaa!“ zamachnęła się koszykiem „Duncan nie rób mi znowu takich głupich żartów!“ odwróciła się i zdziwiła

Scott zdjął z głowy koszyk i odsłonił swoją twarz ukazując nie zbyt szczęśliwą minę

„Scott, to ty!“ osunęła się i zabrała koszyk

„Czekaj“ chwycił jej rękę

„Czego chcesz?“ zapytała z niecierpliwiona

„Ja...“ trochę się zakłopotał „Eee... chciałem spytać... jak Ci idzie? Tak jak idzie! Eh... um?“

„Nie mam zamiaru sprzedać żadnych informacji o swojej drużynie w przeciwieństwie do twojej drużyny, którą nie dawno spotkaliśmy“

„Spotkałaś też Dawn?“ zapytał już pewniej

„Dawn?“ zdziwiła się „Dlaczego pytasz mnie nagle o Dawn...? Czekaj chwilę!“ skrzywiła się „Nie mów, że zacząłeś się interesować taką dziwną... dziewczyną“ opadły jej ręce

Scott rozszerzył oczy „Nie, nie, nie, nie, nie!“ zaczął przecząco machać rękami „Żadna szajbuska mnie nie interesuje!“

„Widziałam ostatnio, że jakoś zbliżyliście się do siebie“ przyznała obiektywnie dalej mając skrzywioną minę „Zresztą, ty i Dawn mnie nie interesujecie“

„Courtney to nie tak“ podszedł do niej krok bliżej i położył ręce na jej ramionach „Czy ty tego nie widzisz, że chce, żebyś była z powrotem moim... moim chłopakiem... znaczy... chłopakiem... znaczy... kurczę!“ zbliżył szybko twarz do jej twarzy i ją pocałował

Dziewczyna przeszła chwilowy szok. Kiedy od siebie oderwali usta z automatu uderzyła Scotta w policzek. Chwyciła za koszyk i pobiegła przed siebie. Kawałek dalej schowała się za drzewem i ukradkiem spojrzała w kierunku Scotta.

„Niech to dunder świśnie!“ Scott zły dotknął swojej policzka i kopnął w ziemię

Courtney wypuściła powietrze z płuc i zmiesza poszła przed siebie. Zauważyła po drodze pomarańczowego węża „Może to nie ten wąż, co mówiła Ella, ale może się myliła“ ostrożnie zakryła węża koszykiem. Zebrała go tak aby wpadł do środka i pobiegła w stronę pola eliminacyjnego


Jako pierwsza na miejsce pola eliminacyjnego dotarła Down. Szła zadowolona powoli ze swoim wężem na szyi.

Chris stał znudzony i czekał na zawodników, w końcu ujrzał Down „O kogo ja tu widzę. Gdzie reszta twojej drużyny?“ spytał się jej

„Wiesz Chris...“ zaczęła Dawn

Zaraz za nią szybkim pędem przybiegła Courtney z koszykiem i z wężem, który ciągle starał się uciec

„O nie!“ jęknęła Courtney za zauważyła Dawn „To ja mam właściwego węża“ obróciła szybko koszyk w stronę ziemi i usiadła na nim aby wąż nie uciekł



„Czemu przybyłyście bez swoich drużyn?“ mruknął Chris niezadowolony „No cóż, zrobię wyjątek, bo czekanie na was jest takie męczące i nudne, a to słońce w końcu zniszczy mi cerę jak będę za długo tutaj siedział“ poskarżył się. Wyjął mały mikrofon z kieszeni koszuli „Wyzwanie uznaję za skończone!“ wykrzyknął do mikrofonu, tak, żeby reszta uczestników mogła go słyszeć przez głośniki będące na całej wyspie „Zjawcie się wszyscy na polu eliminacji wstydu!“

Po paru minutach wszyscy się zjawili, nawet przyszedł tez Mike z bólem głowy.  Dawn siedziała na pieńku i przytulała węża, a Courtney ani o krok nie odchodziła pilnując koszyka ze złapanym wężem.

„To ty podły gadzie!“ wykrzyknęła Ella widząc węża na szyi Dawn „Weź go zniszcz! To byle zabija moich przyjaciół!“

„To nie żadne bydle“ oznajmiła Dawn i pogłaskała węża „Zobacz jaki jest łagodny“

„Tak to bydle“ przyznała Jo „Ale trzymaj je do werdyktu, a potem zabij!“

„Masz węża?“ spytał się Duncan zaciekawiony zbliżając się do koszyka

„W przeciwieństwie do Ciebie chroniąc honor drużyny udało mi się złapać“

„Ale my też mamy węża, więc kto wygrał?“ dopytała Samey

„Czy on się nie udusił?“ spytał się Mike wskazując na koszyk swojej drużyny

„Na pewno nie“ przyznała Courtney

„Martwy czy nie, ważne, że jest“ dodał Dave

Scott zbliżył się do swojej drużyny na razie starając się unikać wzroku Courtney

„Dobra, jak są wszyscy to...“ zaczął Chris „...to...“

„Szybciej mów“ poganiała go Jo

„Jak mnie mogliście na tym słońcu przetrzymać to ja was też“ warknął gospodarz „Werdykt jest prosty. Zbliżył się do koszyka drużyny Łabędzi. Załapał jedną ręką za koszyk i odsłonił pomarańczowego węża „Wygrywa drużyna Wygłodniałych Łabędzi!“

„A niby czemu?!“ warknęła Jo

„W-‭ ‬jak wąż i wygrana,‭ ‬P-‭ ‬jak pyton i przegrana“ powiedział Chris z pełnym zadowoleniem „ Złapaliście pytona, a nie węża, więc co tu oceniać. Zastanówcie się kogo chcecie wyrzuć. A i widzimy się dzisiaj wszyscy wieczorem na eliminacjach. Wszyscy, bo mam dla was ważne wieści“

„Zamorduję tego gada!“ wkurzyła się Jo

„Nie morduj, ale przegadaj mu, że źle czyni!“ podpowiedziała jej Ella

Dawn przerażona wstała i pobiegła z pytonem w stronę lasu. W pogoń za nią ruszyła Jo i Ella


Wieczorem na ceremonię zjawili się wszyscy i wszyscy zasiedli na pieńkach, kłodach i kamieniach.

Chris jak to w zwyczaju trzymał tacę z piankami „Oj biedne Pazerne Delfiny. Została was jedynie czwórka, a zaraz tylko nędzna trójka!“ za rymował ucieszony

„Nie chcemy tu cały wieczór siedzieć“ oznajmił Dave „I nie dałeś nam jedzenia“

Chris zmarszczył brwi „Cicho tam Wygłodniałe Łabędzie! Przyjdzie pora z wami do rozmowy to będziemy gadać. A teraz patrzcie jak przegrani tracą zawodnika“

„Ciągle będziesz taki wredny?“ spytał Scott znudzony

„Dla twojej wiadomości to tak i łap“ gospodarz rzucił mu piankę „Następna pianka trafi do... Samey!“ rzucił jej „A już ostatnia dramatyczna pianka powędruje do...“

„Jestem zagrożona?!“ jęknęła Jo „Wasz lider! Grr!“

„Nie jesteś zagrożona Jo“ powiadomił ją Chris „Tylko przegrana!“ ucieszony rzucił piankę w stronę Dawn „No cóż to Dawn jest dzisiaj bezpieczna!“

„Nie daruje wam!“ jęknęła Jo

„Papa kapitanie!“ pomachał jej Scott

„Mnie zrobiłaś siniaki, Dawn ledwo uszła z życiem jak rzuciłaś się na nią,  żeby dorwać węża“ poinformowała ją Samey

„Mogłyście wywalić jedyne frajera w tej drużynie!“ Jo wskazała palcem na Scotta

„Idź już, idź“ pomachał jej dalej Scott

„Proca Wstydu czeka“ Chris wskazał na urządzenie

Jo bez większego odzewu weszła przeszła we wskazane miejsce. Następnie Chris spuścił dźwignię na dół i ją wystrzelił. Po mimo, że przeważnie wszyscy coś krzyczeli tym razm Jo nie krzyczała nic, nie zostawiając żadnych słów za sobą.

„Więc Chris, teraz dasz nam jedzenie?“ spytała się Ella z uśmiechem na ustach

Chris odwrócił się w stronę uczestników „Przykro mi, ale już nie będziemy mieć dla was jedzenia. Wystarczy wam to co w lesie rośnie“

„Przecież wygraliśmy zadanie!“ upomniał się głodny Dave

„Tak, ale dzisiejsza wiadomość wam da to do zrozumienia“

„Jeszcze musimy wybrać kto idzie do podziemi“ przypomniał Mike

„Ja!“ zgłosiła się od razu Courtney podnosząc rękę „Wygrałam na nas zadanie, więc tym razem na pewno ja idę!“ aż wstała z ekscytacji

„Dobrze Courtney“ zgodził się Chris“ Za nim jednak pójdziesz jeszcze posłuchaj tego. Ta dobro-zła wiadomość to... koniec z drużynami! Od dzisiaj działacie solo! Dlatego nie ma jedzonka, ale oczywiście sztabki możecie szukać dalej po wygranym zadaniu. To na tyle na dzisiaj“

Zapadnia pod Courtney się otworzyła i dziewczyna wpadła do środka. Zaraz od razu się zamknęła.

„To na tyle dzisiejszej przygody z wężem i z pytonem“ zwrócił się Chris do kamery „Oj Jo chyba popamięta te stworzenia na dłużej. Zostały 4 dziewczyny i 4 chłopaków. Jak sobie uczestnicy poradzą po likwidacji drużyn? Będzie bardziej zaostrzona konkurencja czy większa obawa przez innymi? W sumie to jedno i to samo. Czy Chef wróci z urlopu, który mu dzisiaj dałem?

„To dlatego nie ma jedzenia? Bo Chef jest na urlopie?“ jęknął Dave zza Chrisa

„A czy to ważne?“ zaśmiał się Chris „Oglądajcie następnym razem Totalną Porażkę... Gorączkę... Złota!“



BONUS


Tak lecą sobie spokojnie, ale z nadszarpniętymi emocjami Jo spadła na plaże. Podniosła się szybko i rozejrzała w wokół „Nic tu nie ma. Pusto“ mruknęła pod nosem. Zza nią stanęła postać w stroju nurka. Trzymała w rękach kokosa. Tym razem tajemnicza postać nie miała gogli na oczach, więc można było dostrzec błyszczące zielone oczy. Kiedy postać się zamachnęła Jo poszła przed siebie parę kroków „A może poszukam, co tu jest?“ Jo zadawała sobie sama pytania krążąc po wyspie, a postać ulotniła się szybko w cień.


-------------------------------------------------------------------------------------------



Drużyny, które były:

- Wygłodniałe Łabędzie:‭ ‬Dave,‭ ‬Zoey,‭ ‬Courtney,‭ ‬Ella,‭ ‬Duncan,‭ ‬Rodney,‭ ‬Mike
- Pazerne Delfiny:‭ ‬Max,‭ ‬Shawn,‭ ‬Samey,‭ ‬Gwen,‭ ‬Scott,‭ ‬Jo,‭ ‬Dawn


Uczestnicy, którzy dalej rywalizują:

-  Dziewczyny: Samey, Dawn, Courtney, Ella
-  Chłopcy: Mike, Duncan, Dave, Scott