~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na Islandii... Miasto Rejkiawik...
Chris: Naszym finalistą coś wiatr nie sprzyja
W powietrzu... Na lotniach...
Bridgette: O nie! (widzi jak drążek zaczyna się urywać)
Noah: Coś nie tak Bridgette?
Bridgette: Zaraz spadnę! (drążek się urwał i zaczęła spadać) Aaa!
Noah: Bridge!
Chris: Hehe! Szybko materac!
(stażyści przynieśli materac i Bridgette na niego wylądowała)
Bridgette: (wystraszona) O rany! Żyję?!
Kelly: Nie mówiłeś, że to może się urwać!
Chris: (wyciągnął megafon) To teraz mówię! Ale jak widzicie dzięki temu jesteście w finale!
Noah: (sarkastycznie) Ekstra
Kelly: Ale tu pięknie
(oboje równo wylądowali na dachu samolotu)
Chris: (podszedł do samolotu) Gratulacje! Oboje dostaliście się do finału
Noah: Co z Bridgette?
Bridgette: (przyszła wraz ze wszystkimi) Jestem cała
Noah: (uśmiechnął się) To dobrze
Kelly: Jestem w finale? Tak jestem w finale! O tak!
Heather: Przynajmniej nie blondynka
Bridgette: Odczep się Heather! I tak byłam trzecia, a ty czwarta!
Heather: Wielka mi różnica (przewróciła oczami)
Tyler: Lepiej być trzecim niż czwartym
Heather: Zamknij się niedołęgo!
Chris: Teraz się zacznie Kelly vs. Noah! Jedynie, że finał nie odbędzie się tu. Wracamy do Anglii
(wszyscy weszli do samolotu)
Anglia... Przed uczelnią...
(samolot ląduje i wszyscy wysiadają i dziwią się)
Izzy: Jej! Wszyscy w komplecie!
Eva: Cicho wariatko
Geoff: Bridgette! (przytulił się do niej) Tęskniłem skarbie
Bridgette: Też tęskniłam
Geoff: (spadł mu uśmiech z twarzy jak zobaczył Noah) Ty draniu! Jak mogłeś dotykać Bridge!
Noah: Hola, hola! (przestraszył się) To nic nie znaczyło!
Geoff: Lepiej się trzymaj od niej z daleka!
Noah: W porządku!
Bridgette: (nieśmiało) Czyli nie jesteś na mnie zły?
Geoff: Nie Bridgette, chociaż mi ta dwu-licówka namieszała w głowie!
Heather: (uśmiechnęła się podle) Taki był mój plan
Alejandro: Niezły, ale niedopracowany
Heather: Nie masz tu nic do gadania
Alejandro: Mrrr... (zamruczał)
Lindsay: Tyler? Tyler?
Tyler: Lindsay nie widzisz mnie? (macha jej ręką przed oczami)
Lindsay: Beth gdzie jest Tyler?
Beth: Stoi przed tobą
Lindsay: Tyler! To ty!
Tyler: Tak to ja!
David: (wysunął rękę w stronę Courtney) Courtney muszę Ci coś ważnego pokazać
Courtney: David nie widzisz, że jestem w rozsypce?!
David: Ale to ważne
Courtney: Co może być tak ważnego?
David: W Podsumowaniu nie puścili Ci materiału, który ja mam na swojej komórce
Courtney: Jakiego materiału?
David: Przez Duncan'a odpadłaś
Duncan: (zdenerwował się i zaczął gadać sarkastycznie) Nie słuchaj go Courtney, chociaż byłem wkurzony to nie odpadłaś przeze mnie. Umm...
Gwen: (uderzyła go z łokcia) Nie powiedziałeś jej?
Courtney: Dobra, pokaż
David: (wyciągnął komórkę, a Duncan mu ją zabrał) Ej oddaj!
Duncan: Może nie? (rzucił nią o ziemie)
Courtney: Jednak to prawda
Chris: Nie martwcie się tak, jeszcze to puszcze
Duncan: Cholera...
Mece: Kelly dobrze, że jesteś w finale, jestem za tobą
Roxy: Mówiłaś, że jesteś za moją siostrą
Mece: Zmieniłam zdanie, a w ogóle twoja siostra nie jest w finale
Chris: Dosyć tego witania się! Nie jesteście tu po to! Wszyscy wchodzić do środka!
W ogromnej sali przygotowanej do teleturnieju...
Chris: Finał będzie dość nietypowy w tej serii. Ponieważ to jest szkoła rozstrzygniemy zwycięzce poprzez teleturniej! Kelly ty stań przy stanowisku z lewej strony, a ty Noah z prawej
Kelly: I co dalej? Jakoś byłam przygotowana na coś innego
Chris: To byłaś w błędzie. Nasz finał rozstrzygniemy w taki oto sposób. Każda osoba, która tu się znajduje musi zadać wam jedno pytanie, na które kto odpowie pierwszy i poprawnie zdobędzie punkt. Jeśli któryś z was jako pierwszy przyciśnie przycisk, a źle odpowie punkt przechodzi na konto przeciwnika. Zasady są już dla was jasne. Pokażcie mi, kto z was jest zwycięzcą! (pociągnął za narzutę i odsłonił trofeum pieniędzy za szybą)
Zakleyne (czytaj; Zaklin): (przyszła) Rozpocznijmy grę o milion Funtów! Ja będę oceniać komu należy się punkt
Chris: To moja pomocnica gdyby ktoś nie wiedział. Kto pierwszy z was chce zadać pytanie niech wyjdzie na środek i zada
Eva: Dobra łamagi
Noah: Och nie
Eva: Moje pytanie jest takie: Jak nazywa się najlepsza siłownia na świecie?
Kelly: Yyy... (myśli)
Noah: Ja nie wiem
Kelly: (naciska przycisk) Będę strzelać, Mocnik?
Zakleyne: Niestety źle, punkt dla Noah
Noah: Dzięki
Eva: Ale z was ofiary! Nic nie umiecie tępaki! (poszła siąść na ławkę)
Chris: Kto kolejny?
Lewis: Ile ma kalorii dziesięć tysięcy tic-taców?
Noah: (nacisnął przycisk) Dziesięć tysięcy, każdy tic-tac ma jedną kalorie
Zakleyne: Dobrze Noah, dostajesz punkt
Noah: Łatwo idzie
Kelly: To tylko dwa punkty, jeszcze Cię dogonię
Tyler: Wolę naukę, czy sport?
Kelly: (cisnęła przycisk) Wolisz Lindsay
Lindsay: Mnie? Łii!
Tyler: Zgadza się
Zakleyne: To ja tu osądzam, czy się zgadza i się zgadza więc 1:2
Sierra: (zła) Dlaczego Cody ze mną zerwał?
Kelly: Zerwał z tobą?
Noah: (przycisnął przycisk) Bo jesteś szurnięta?
Zakleyne: Zgadza się
Sierra: Tak Cody?
Cody: Tak...
Sierra: Cham!
Cody: Mogę teraz ja zadać pytanie? Dlaczego Sierra ma fioła na moim punkcie, a nie na kogo innego?
Kelly: (przycisnęła przycisk) Nie ma na to odpowiedzi?
Zakleyne: Prawda
Cody: Och szkoda
Sierra: To się akurat zgadza, bo sama nie wiem czemu
Chris: (podpiera się) Nudy! Wymyślajcie jakieś ciekawsze pytania, najlepiej o was samych, ale, żeby były ciekawe. Katie i Sadie wy jesteście jednością to zadawajcie
Katie i Sadie: Łiii! Noah, czy ty czujesz coś do Bridgette?
Noah: (nacisnął przycisk) Yyy... Nie? Tylko ją lubię
Zakleyne: Punkcik dla Ciebie
Geoff: Masz szczęście!
Bridgette: (westchnęła) Aha...
Kelly: Hej! Zadawajcie pytania takie, żebym ja też mogła odpowiedzieć!
Justin: Kto jest przystojniejszy? Ja czy ten Hiszpan Alejandro?
Kelly: (nacisnęła szybciej od Noah) Alejandro, chociaż to nadal kłamliwy padalec!
Alejandro: Ej!
Noah: Było to oczywiste
Justin: Aha...
Zakleyne: Odpowiedź poprawna pod oba względami
Alejandro: Skoro się odezwałem to może ja zadam pytanie. Kto z was zabił by dla wygranej?
(zapadła cisza)
Kelly: (powoli nacisnęła przycisk) Ani ja, ani Noah nie jesteśmy, aż tak chciwi, żeby aż się pozabijać. Przynajmniej tak myślę, bo ja na pewno nie
Zakleyne: Kłamiesz, punkt dla Noah
Alejandro: Dobrze się dowiedzieć
Noah: Jednak jesteś chciwa
Kelly: Przyznaje się! Myślałam, że mi ujdzie, czyli jak wiesz to się strzeż, poprawczak zrobił ze mnie taką jaką jestem
Ezekiel: Moja kolej! Jestem silnym zawodnikiem, co nie?
Noah i Kelly: (w tym samym czasie przycisnęli przyciski) Nie!
Zakleyne: Yyy... Chris dla kogo punkt?
Chris: Bez punktu to pytanie było za łatwe, postarajcie się! Lub nie! Strasznie mnie to nudzi, rozstrzygniemy to inaczej
Kelly: Czyli?
Chris: Zagracie w pokera!
Noah: Hazard? To nie mój konik
Chris: Więc wolisz by Kelly wygrała?
Noah: Co ty?! Głupi nie jestem, możemy sobie pograć
Kelly: Świetnie to moja ulubiona gra
Chris: (potasował i rozdał im karty) Grajcie!
Po 3 godzinach grania...
(wszyscy, albo mają dosyć, albo śpią, a Kelly i Noah ledwie wytrzymują)
Noah: Mam dwie pary, Asy na damy, a ty?
Kelly: To samo
(oboje pokazują karty)
Chris: Od trzech godzin remisujecie! Dosyć!
Riccardo: Dlaczego tyś nie przygotował wcześniej zadań na finał?!
Chris: Nie miałem czasu! Jakoś musimy rozwiązać ten finał. (wyciągnął dwie kartki i dwa ołówki) Proszę to jest test sprawdzający wiedzę, kto z was uzyska więcej punktów to wygrywa
Kelly: Test? Och tylko nie to!
Noah: Dla mnie luzik
Minęła kolejna godzina...
Chris: Koniec czasu! Oddajcie testy! (zabiera im i daje Zakleyne) Sprawdź!
Zakleyne: A co ja od sprawdzania jestem?
Chris: Jak nie chcesz stracić pracy to tak
Zakleyne: (zaczęła sprawdzać niechętnie) Szantażujesz mnie
Chris: Nie gadaj, a sprawdzaj
Po 15 minutach...
Zakleyne: Sprawdziłam! A więc...89% uzyskał Noah, a także tą samą ilość uzyskała Kelly, czyli znowu remis
Chris: Co? (wziął od niej kartki) Dobijacie mnie
Noah: Ty też mnie dobijasz
Kelly: Chris masz zaćmę umysłu, żeby coś wymyślić?
Chris: Ja nigdy nie mam zaćmy umysłu! Wrócimy może to teleturnieju
Owen: Ja chce zadać pytanie! (wystąpił na środek) Czego bym nie zjadł?
Kelly: (nacisnęła przycisk) W tym sezonie niektórych dań Chef'a
Noah: Eee...
Owen: (zaśmiał się po cichutku) Je też zjadłem chociaż potem zwróciłem, no ale byłem głodny, więc to co zwróciłem też zjadłem
Zakleyne: Poprawna odpowiedź to: nie ma takiej rzeczy jakiej by nie zjadł
Chris: (ziewnął) Jednak musi być coś innego, bo zaraz usnę
Harold: Chris zablokowałeś się i nie możesz zaprzeczyć, bo zawsze potrafiłeś wymyślić coś na poczekaniu, a dziś to totalna porażka
LeShawna: Ten program to jest totalna porażka i nie mówię pod względem tytułu
Chris: Dobra! Nie mogę nic wymyślić! Zadowoleni?! (rozszerzyły mu się oczy i zaczął się uśmiechać) Mam! Chef'ie!
Chef: (przyszedł) No co?
Chris: (zaczął mu coś szeptać do ucha) Rozumiesz?
Chef: O jasne! (złapał Noah i Kelly za ramię)
Alarm: (włączył się) Uwaga pali się! Proszę zachować spokój i iść w stronę wyjścia, bo za trzy minuty wszystkie pomieszczenia zostaną automatycznie zamknięte
Chris: Wszyscy ewakuacja!
(wszyscy zaczęli wybiegać ze szkoły, a Chef nadal trzymał Noah i Kelly)
Noah: Nie słyszałeś?! Pali się!
Kelly: Trzeba uciekać!
Chef: Wszyscy tak, wy nie (zaczął biec, a zanim pomieszczenia zamykać się)
Kelly i Noah: Oo...
Przed szkołą...
Roxy: Chris, co ty nam wmawiasz? Przecież szkoła się nie pali
Chris: No bo się nie pali, ale finaliści myślą, że tak
Beth: Zorientują się, że szkoła się nie pali, bo nie będzie dymu
Chris: A słyszałaś o sztucznym dymie? Nie podpaliłbym szkoły, bo mamy już długi, a na odbudowę nie mamy ani centa to zainwestowałem w efekty specjalne
DJ: A kiedyś ty nie zainwestował w efekty specjalne? Narażenie na własne życie, chodź to nie prawda jest nie dobre i podłe
Chris: Bla, bla, bla. (robił ręką dziobek) To jest właśnie w tym najlepsze, że próbujesz uratować się chodź robisz to nadaremno, widzów to przyciąga
Izzy: Wróciły mu pomysły to odpiła mu też palma
Chris: (wkurzony) Izzy nie pomyliło Ci się coś?
Izzy: Nie?
Chris: Raczej tak (wziął megafon do ręki)
W ogromnej sali przygotowanej do teleturnieju...
Kelly: Debilowi nie zależy nam na naszym życiu!
Chris: (słychać go przez megafon) Szkoła się pali, a ja radziłbym wam się szybko wydostać jak nie chcecie być spaleni
Noah: Jak pozamykał wszystko to myśli, że tak prosto się wydostaniemy
Chris: (dalej go słychać przez megafon) Mogę dać wam jedną wskazówkę, żeby uciec przed ogniem...
(sala zaczyna się wypełniać dymem)
Kelly: (wystraszona) Rany! Szybciej podawaj!
Chris: (dalej słychać go przez megafon) ...aby otworzyć pierwsze drzwi to wystarczy zaśpiewać piosenkę, później może być nieco gorzej i trzeba będzie coś innego zrobić. Do zobaczenia!
Noah: Powalony dureń
Kelly: Jemu nie zależy na nikogo życiu. Ja się otarłam o śmierć już o śmierć, ale nie chce tego wspominać. Drugi raz nie pozwolę sobie na to
Noah: Ja jeszcze nie przeczytałem wszystkich książek świata i życie mi jest miłe, więc przestańmy gadać i śpiewajmy
Kelly: (skinęła głową, że się zgadza) Szkoła się pali,
a tu finał, który jeszcze nie wygrałam
Postaram się wydostać,
bo tak szybko odejść nie mogę!
Noah: Ja też się o nie martwię,
martwię o pieniądze,
ale bardziej moje życie niż je!
Kelly: Wymyślić nie potrafił,
aż w końcu nadszedł ogień taki,
że pieniądze dostaniemy
jak przy życiu zostaniemy!
Noah: Kiedy się te żelazne drzwi otworzą? (kopie w nie)
Dłużej nie wytrzymam!
Zaraz się uduszę!
Kelly: To się duś,
bo dla mnie to zysk!
Milionek Funcików trafi do mnie,
boś ty słaby zawodnik jest!
Ale to było z mojej strony skromne
Noah: (padł na kolana i zaczął się dusić) Ja tak na poważnie!
Tlenu brak mi
to ważne!
Otwórzcie się już przeklęte drzwi!
Kelly: (też się zaczęła dusić) Ja też proszę, otwórzcie się!
Bo udusimy razem się...
(drzwi się otworzyły i szybko wybiegli)
Na korytarzu...
Noah: (zły) Rzeczywiście Ci tak na tej kasie zależy
Kelly: A ty co? Z choinki się urwałeś? (przewróciła oczami) W ogóle to czemu my działamy razem? I tak ten milion będzie mój, a ty czy zginiesz, czy nie to mnie nie obchodzi (ruszyła prosto korytarzem)
Noah: Tylko pieniądze dla Ciebie się liczą! To dlatego David już z tobą nie wytrzymał, albo Tyler miał Cię dosyć, bo z Ciebie jest prawdziwa zołza! Podałaś się do Heather czy coś?!
Kelly: (zatrzymała się i spojrzała na niego z niedowierzaniem) David ze mną zerwał, dlatego że się pokłóciliśmy i za bardzo mu rozkazywałam, a Tyler ma swoją Lindsay więc ja go nie interesuje. Przeżyłam ledwo poprawczak i mam szczęście, że rodzina mnie nie odrzuciła. Zależy mi na wygranej, bo jestem w finale i nie będę popełniać błędów jak dotychczas
Noah: Jeśli tak jest to nie zmieniaj się w Heather, bo ona może jest przebiegła, lecz nigdy nie udało jej się podążyć do wybranego celu
Kelly: Skąd ty możesz wiedzieć to jak ty masz nos w książkach!
Noah: Książki są lepsze niż ta nienormalna cywilizacja. Gdybym tak często nie czytał musiałbym oszaleć gorzej od Izzy
Kelly: Zrozumiałam Cię. Dobra lepiej się wydostańmy, bo znowu korytarz zaraz napełni się dwutlenkiem węglą
Noah: CO2 w skrócie (odwrócił się i ruszył w przeciwną stronę)
Kelly: Noah?
Noah: (z powrotem się odwrócił) Co?
Kelly: Niech wygra lepszy (uśmiechnęła się)
Noah: Czyli ja (też się uśmiechnął)
Kelly: Chciałbyś! (pobiegła)
Noah: (do siebie) No chciałbym (też zaczął biec, ale w przeciwnym kierunku)
Przed szkołą...
Chris: Długo im zajmuje to wydostanie. (wyciągnął pilota, kliknął guzik i na szkole pojawiła się plazma) Courtney chcesz sobie obejrzeć filmik? (pokręcił pilotem)
Courtney: Jasne
Duncan: (zestresowany) Ależ po co? Nie lepiej czekać na zwycięzców?
Gwen: Ja też sobie chce zobaczyć ten filmik
Duncan: Sprzeciwiasz mi się Gwen?!
Courtney: Nie zwracaj uwagi na pajaca tylko puszczaj
Chris: Zdążymy obejrzeć. Na rządnie proszę bardzo (włączył)
Na ekranie...
'Przed eliminacjami...'
(Chris stoi i gapi się w puste fotele)
Duncan: Chris?
Chris: (odwrócił się i wystraszył) Aaa! Nie rób tego więcej! Nie jesteś przypadkiem za wcześnie kolo?
Duncan: Słuchaj przeczytałem regulamin i dowiedziałem się, że mam prawo, żebyś mógł wyrzucić wybraną przeze mnie osobę jeśli zrobię to co mi każesz
Chris: (zdziwiony) Przeczytałeś regulamin? To dziwne, ale rzeczywiście umieściłem taką zasadę, więc kogo chcesz, żebym wyrzucił?
Duncan: (wnerwiony) Courtney...
Chris: (jeszcze bardziej zdziwiony) Courtney?
Duncan: Owszem Courtney
Chris: (patrzy dziwnie na niego) Dobra...jak tam chcesz
Duncan: To co mam zrobić?
Chris: Spędzić jutro cały dzień z Chef'em
Duncan: Eee... A nie dało by się czego innego?
Chris: Sto pompek teraz
Duncan: Aż sto?
Chris: Niech stracę siedemdziesiąt
Duncan: Czemu akurat pompki?
Chris: Żebym mógł się z Ciebie pośmiać jak będziesz je robił
Duncan: Aha... (przewrócił oczami i zaczął robić pompki)
Chris: Więc głosy mogę wyrzucić (rzuca za siebie kartki)'
(Courtney napłynęły łzy do oczu)
Duncan: Tylko nie płacz! (uspakajaj ją)
Courtney: (wybuchła płaczem) Ty bezlitosny gnoju! Gdyby nie ta zasada wylądowałabym na ulicę! Żałuje, że Cię znam!
Chris: (dzwoni mu komórka) Czekajcie momencik (odbiera) Halo? Co? Courtney do Ciebie (daje jej komórkę)
Courtney: (bierze i mówi płaczącym głosem) Halo? (zdziwiona) Mama? Ty mnie przepraszasz? To ja Cię powinnam przeprosić, że Cię nie posłuchałam. Aha, aha... (uśmiechnęła się) Taak! Pa mamo (oddała Chris'owi komórkę i rzuciła się na szyję Trent'owi) Z powrotem mam swój majątek!
Trent: (uśmiechnął się i poklepał ją po plecach) Cieszę się razem z tobą
Courtney: Wypchaj się Heather!
Heather: Jak ja tego nienawidzę! (spuściła głowę)
Chris: Ale happy end...czekaj, czekaj! Jak już jest u Ciebie normalnie to...
Courtney: Moi prawnicy dadzą Ci popalić!
Chris: (załamany) Nie!!!
Duncan: Upiekło mi się
Courtney: Nic Ci się nie upiekło (zmrużyła oczy) Pamiętaj, że od teraz nic nie chce mieć z tobą i z Gwen wspólnego, bo inaczej trafisz do więzienia o nękanie mnie
Duncan: (sarkastycznie) To czemu tego teraz nie zrobisz?
Courtney: Bo nie jestem taka jak ty!
Duncan: Czyli jaka?
Courtney: Podła i bez serca ty (cenzura)!
(Duncan zamilkł i się odsunął)
Gwen: Courtney to przeze mnie, ja przepra...
Courtney: Gwen nie popsujesz mi tej chwili!
Gwen: Yyy... Okay?
Chris: (ani trochę nie zdziwiony) Wiedziałem, że to się tak skończy. Gdzie oni są?
Chef: (przyszedł) Chris, czy my nie przesadzili tam z tym dymem?
Chris: Chyba trochę
Chef: Więc co zrobisz?
Chris: (na pilocie kliknął guzik i wszystkie drzwi i okna się otworzyły w szkole) Kto pierwszy ten wygra
Izzy: (całuje i przytula jelenia) Jesteś kochanym moim jelonkiem
Owen: (patrzy się na nią) Izzy? Skąd wyciągnęłaś tego jelenia?
Izzy: To jest Izzy jeleń i nie przeszkodzisz mi w związku z nim!
Owen: (smutny) Izzy ty mnie zdradzasz z jeleniem?
Izzy: Tak Owen!
Owen: Izzy w tym wypadku muszę Cię rzucić
Izzy: (całuje nadal jelenia) Mój jelonek!
Na korytarzu... 3 piętro...
Kelly: (wali w metalowe okno i się otwiera) O tak! (wychodzi przez nie i patrzy w dół) A jak ja zejdę? (powoli suwa się na parapecie)
Na korytarzu... Parter...
Noah: (lekko panikuje) Pomieszczenie jest zamknięte, a ja mam klaustrofobie! Przecież ja mam klaustrofobię tylko w windzie. Chyba jak budynek się pali, a ja w nim jestem i nie mogę się wydostać to też mam. Nie panikuj...nie panikuj! Panikuje!
(główne drzwi się otworzyły)
Noah: (patrzy się na nie z końca korytarza i zaczyta się cieszyć) Jestem uratowany! (zaczął biec stronę wyjścia)
Przed szkołą...
Noah: (wychodzi z uczelni i głęboko oddycha) Uratowany!
Chris: Oraz zwyciężony!
Noah: (zdziwiony) Co?!
Kelly: (wpada do pojemnika na śmieci) Aaa! Fuj! Tylko nie to! (wychodzi z niego i przybiega do Chris'a) Zostawiłeś nas tam?! (popatrzała się na szkołę, że się nie pali) Co? Nie pali się?! Aaa! Oszaleje!
Chris: Noah wygrywa milion Funtów!
Prawie wszyscy: (cieszą się) Whoa!
Noah: (uśmiechnął się) Wreszcie mój intelekt się przydał i wygrałem! (podniósł ręce do góry)
Kelly: (zaskoczona) Dlaczego on wygrał?!
Chris: Pierwszy się wydostał i tak sobie postanowiłem rozegrać, a w ogóle Zakleyne się pomyliła i on miał lepiej napisany test i też wynikło, że miał więcej punktów z teleturnieju, a w pokera wygrał raz jedną kartą, co my nie uznaliśmy wcześniej
Kelly: (w szoku) A skąd ten dym się wziął?!
Chris: Chef jakoś chemicznie wyprodukował CO2, no ja się na tym nie znam
Chef: Nie było to trudne
Noah: Skoro wygrałem to gdzie moja kasa?
Chris: O ile sobie przypominam to w środku
Kelly: (opadła jej szczęka) Była tam cały czas?! W tej sali?!
Chris: Tak
Kelly: Aaa! (zaczęła się wydzierać)
Chris: Każdy ponosi porażkę. Z tego odcinka można było się wiele nauczyć. Noah wygrał...
Noah: A ja mam sobie iść po tą kasę?
Chris: Zaraz Chef Ci przyniesie
Chef: No nie... (poszedł)
Sierra: Przebaczam Ci Cody, bo wygrałam zakład z Heather i zarobiłam 2 dolary! Postawiłam na Noah, a ona na Kelly! (ściska go)
Heather: Co tam 2 dolce... (machnęła ręką)
Cody: (ledwo oddychając) Fajnie...Sierra... A teraz mnie puść!
Sierra: (puściła go) Już cukiereczku
Cody: Zaraz wrócę (uciekł)
Chris: Dokańczając to Noah wygrał, a Kelly okazała się gorsza i zajęła drugie miejsce. Dziękuje i dziękuje w imieniu uczestników, że chcieliście nas oglądać. To był dobry czas na Studiach TOTALNEJ Porażki!
Lindsay: To było takie słodkie, co powiedziałeś na końcu
Ezekiel: W cale nie był dla mnie miły ten czas
Chris: Żeby się nie wnerwiać to oglądajcie już niebawem odcinek specjalny. Ciao!
Noah wygrał ^^
Dzisiaj mija rok jak założyłam bloga. Szybko zleciało :-) Dziękuje wam wszystkim, że komentujecie już przez tak długi czas i doceniacie moją pracę. Blog powstał dziś w sylwestra, bo mnie tak natknęło i łatwo zapamiętać datę poza tym. Ten rok z wami był wspaniały i kocham was za to ludzie ;-* Mam nadzieję, że będzie taka atmosfera, a nawet jeszcze lepsza do kolejnego roku. Jeszcze raz dziękuje i życzę miłego sylwestra :-***, a za kilkanaście godzinek będzie odcinek specjalny STP więc lepiej pilnujcie ;-]
MENU
- AKTUALNOŚCI
- ODCINKI
- O MNIE
- POSTACIE Z MOICH SERII
- SEZONY
- MOJE SERIE
- TOTALNA PORAŻKA: ŁOWCY SŁAWY
- TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA
- TOTALNA PORAŻKA: PO DRUGIEJ STRONIE REALITY-SHOW
- TOTALNA PORAŻKA: 12 GODZIN MĘKI
- TOTALNA PORAŻKA W INDIACH
- TOTALNA PORAŻKA NA LODZIE
- STUDIA TOTALNEJ PORAŻKI
- BOHATER TOTALNEJ PORAŻKI POWRÓT NA WYSPĘ
- MAMA TOTALNEJ PORAŻKI
- MORZE TOTALNEJ PORAŻKI
- MIŁOŚĆ TOTALNEJ PORAŻKI
- ORYGINALNE SERIE
- MOJE SERIE
- INFORMACJE NA TEMAT SEZONÓW
- MOICH SERII
- ORYGINALNYCH SERII
- ZWIASTUNY
- CZOŁÓWKI
- ZWYCIĘSCY I ELIMINACJE
- OPOWIEŚCI
- KONTAKT
Totalna PorażkoLandia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
Episode 17- STP-TDS- ,,Artystyczna paranoja''
Z tyłu szkoły...
Courtney: (cała zapłakana wchodzi do samolotu, ale ktoś łapie ją za rękę) O co chodzi?!
Chef: Odpadłaś z programu, ale nie wracasz do Ameryki
Courtney: (zdezorientowana) Nie rozumiem
Chef: Chris Ci wytłumaczy, ale teraz wracaj z powrotem do uczelni!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:26...
*Graciarnia zwierzeń*
*Gwen: (czuje się głupio) Powiedzieli mi wszystko i Courtney wyleciała przeze mnie. Jestem winna całej tej aferze. Duncan się cieszył gdy wyleciała, ale nadal jest wkurzony. Jestem głupia, bo chciałam mieć Duncan'a dla siebie. Nie wiem jak to się potoczy, bo wrócił Trent*
*Duncan: Koniec ze mną i z Courtney! Jestem wolny! Gwen mnie chciała od dawna i się wycofała. Lubie ją bardzo, lecz teraz wole nie mieć dziewczyny*
Duncan: (patrzy się zły na Trent'a i mówi do siebie po cichu) Ty (cenzura) draniu, (cenzura) złodzieju, (cenzura), który zadebiutował!
Gwen: Duncan przestań wyzywać, nic Ci to nie pomoże
Duncan: Nie odzywaj się przez pewien czas do mnie!
Angela: Przez Ciebie Courtney odpadła i przez Ciebie (cenzura) gotko!
Heather: Nawet ja jej tak nie zjechałam
Trent: Duncan kolego...
Duncan: Nie nazywaj mnie swoim kolegą!
Trent: Wiedz, że...nie ważne (machnął ręką)
Izzy: Przesadzacie, każdy kiedyś coś zrobił
Bridgette: Izzy, ale to poważna głupota
Izzy: To ja na to nic nie poradzę
Noah: Brak mi słów na was
Tyler: Zmieńmy temat, bo od wczoraj gadamy o tym samym
Riccardo: (bierze kwiaty z wazonu i podchodzi do Angel'i) Przepraszam...
Angela: (sarkastycznie) O, bo Ci wybaczę! Wstać sobie w (cenzura) te kwiatki!
Riccardo: Próbowałem (odszedł)
Kelly: Sama nienawiść tylko. Nie możemy rozmawiać spokojnie i normalnie?
Noah: Ja i Bridge potrafimy (zdał sobie sprawę z tego, co powiedział i rozszerzył oczy) Nie ten...
Chris: (wchodzi) Hej! Przerwę te wasze złości. Wczoraj byłem miły, dostałem nagrodę i jest okay. Tylko, że dziś taki miły nie będę i musicie odpokutować te swoje przyjemności
Bridgette: Przyjemności, że tralala aż musiałam się szorować pół godziny, żeby ten niebieski barwnik zszedł na dodatek w zimnej wodzie
Chris: Chef'ie to była twoja sprawka?
Chef: (krzyczy z kuchni) Nie...
Chris: Tak to on
Heather: Nie przeciągaj struny! Co dzisiaj będzie za zadanie?
Chris: Pytałaś się o to wczoraj, pytasz się dziś. O co Ci chodzi?
Heather: Chce mieć to jak najszybciej z głowy
Chris: Ja tak samo. Jesteście bardzo twórczy? Dziś mi to pokażecie, co potraficie zrobić z pędzlem i z kilkoma farbkami. Sala artystyczna jest na jakimś trzecim piętrze, chyba ma numer 99, znajdziecie sobie (poszedł)
Trzecie piętro... Sala artystyczna- nr 99...
(wszyscy jak mają wejść zatrzymują się w drzwiach i zauważają Courtney)
Duncan: (patrzy na nią zły) Courtney...
Courtney: (patrzy na niego wściekle i mu macha) Doigrasz się
Gwen: (patrzy na nią przerażona) Co-Co-Courtney?!
Chris: (wyskakuje zza Courtney) Tak to jest Courtney, znacie ją. Nie powiedziałem wam... Jej sytuacja jest taka, że w regulaminie napisali, że musi zostać i pomaganie prowadzącemu dlatego, aby nas nie pozwali. Courtney nie może brać udziału o milion Funtów, ale musi mi pomagać dopilnować, czy wszystko gra. KPW?
Duncan: Nie!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Ma przerąbane! Najpierw pozbędę się gotki, potem jego!*
Chris: Nie będę powtarzał
Tyler: Chris, serio tak napisali w regulaminie?
Chris: Dopisali...
Angela: (sarkastycznie) Nie wiem jak to mogło się stać
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Ja wymyśliłam taką zasadę, przynajmniej taką mi pozwolili. Wiem jaka Courtney jest i na pewno namówi Chris'a na wywalenie Riccardo*
*Heather: Szczęście mam, czy co? Już wiem, że wygrałam do tego dostałam pomoc. Po prostu świetnie!*
Chris: Za nim przejdę do omawiania, co macie malować wybierzcie sobie stanowisko
(wszyscy podeszli do płótn)
Izzy: (smakuje farbek) To nie smakuje jak coś słodkiego
Chris: Izzy to są farby
Izzy: Hmm?
Chris: Farby do malowania
Izzy: Hmm?
Chris: Niech ktoś jej przetłumaczy
Angela: Izzy to są bomby z farbą do tablic zwanych płótnem
Izzy: Aha! Trzeba było tak od razu! (wzięła kilka farby i zamachnęła się by rzucić w płótno, ale powstrzymał ją Tyler)
Tyler: Co? Bałem się, że zrobi tu bitwę...
Izzy: (rozświetliły jej się oczy) Bitwa?!
Chris: Żadnej mi tu bitwy! Przynajmniej nie teraz!
Izzy: Izzy się odrobinę ogarnie, w końcu nie jestem taka szalona na jaką wyglądam
(wszyscy się na nią zdziwieni patrzą)
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Izzy nas dziś bardziej zaszokowała niż wczoraj Chris z tym byciem miłym*
Riccardo: Izzy jest taka dzięki Angel'i. Ona potrafi wszystkich podporządkować. Sami widzicie jakie są efekty. Nie dziwię się dlaczego jest najsławniejszą producentką
Angela: (uśmiechnęła się do niego) To było miłe, ale już taką sławną producentką nie jestem, a nawet już nie do końca jestem tylko Chris, bo biorę udział w programie na jego rządnie, przegrałam sądownie...
Courtney: Uu... Ale masz szansę na wygranie
Angela: Z tego są jakieś plusy
Chris: Opowiadać sobie będziecie o tym później
Heather: Chris, co w końcu będziemy malować?
Chris: Może posłuchasz o nagrodzie?
Kelly: Nagroda będzie, super!
Chris: Za najlepszy obraz osoba dostanie nietykalność
Trent: A jaka nagroda?
Chris: Nietykalność
Tyler: I?
Chris: Nietykalność, czego wy chcecie?
Heather: Mówiłeś, że będzie nagroda
Chris: Nagroda to nietykalność nie ma rzeczowej, bo nic Chef ze śmietnika nie wyciągnął
Gwen: Wolimy tego nie komentować
Chris: I dobrze, nie komentujcie. Za najlepszy obraz ktoś może zdobyć nietykalność, inspirować was będzie Courtney
Duncan: Po cholerę?!
Chris: Po taką cholerę, że ja tak każę! Macie pół godziny na stworzenie arcydzieła
Chef: (wchodzi) Które i tak później sprzedasz za kupę kasy okłamując, że namalował je nie wiadomo kto
Chris: Ten nie wiadomo kto to miał być Leonardo da Vinci lub Vincent van Gogh, albo Pablo Picasso muszę najpierw ocenić w czyim stylu będzie najbardziej pasował
Heather: Możemy zacząć malować?
Chris: Myślę, że tak. Courtney zostawiam Cię z nimi (poszedł, a za nim Chef)
Courtney: Chris mnie zwami zostawił, czyli od teraz ja tu rządzę!
Noah: Wcale nie
Courtney: Właśnie, że tak!
Gwen: Chris zostawił Courtney to znaczy, że teraz ona rządzi
Courtney: Nie podlizuj się tak Gwen! Wiem, co kombinujesz! Nie zdekoncentrujesz mnie teraz przez Duncan'a
Duncan: Ja się do Gwen nie odzywam!
Bridgette: Ludzie uspokójcie się! Courtney nie jesteś tu po to by kłócić się z nami, a po to aby nas inspirować czy coś takiego
Courtney: No dobrze. (złagodniała) Inspiracji nie musicie szukać daleko. Stoi przed wami
Kelly: (rozgląda się) Gdzie dokładnie?
Courtney: Ja ją jestem!
Wszyscy: Co?! Mamy malować Ciebie?
Tyler: To jest odrobinę egoistyczne
Courtney: (przełknęła ciężko ślinę) Mamy żarcik. Tak naprawdę inspirujcie się tym, co siedzi w waszych głowach. O czymś lub o kimś myślicie ciągle
Trent: Duchowo?
Courtney: Yyy... Tak, tak...
Malunek swój przestaw tu,
o czym myślisz teraz, zawsze
byle by nie o totalnej zdradzie!
W osobie, w której zakochałeś się
lub zakochałaś się
wyraź kilkoma farbkami!
Płótno nie gryzie
maluj jak chcesz
mi i tak będzie obojętne,
ale malować i nie guzdrać się!
(wszyscy wzięli się za malowanie)
Heather: Co ja mam namalować?
Courtney: (pojawia się tuż przy niej) A kogo nienawidzisz?
Heather: O! (zaczęła malować)
Courtney: Czy to Alejandro? (zdziwiła się)
Heather: To jest... (domalowała mu wąsy i rogi) Teraz to on
Noah: (namalował kilka kropek) O tym myślę w tej chwili (spojrzał na dzieło Bridgette) Ty to na prawdę kochasz surfing
Bridgette: Nie kocham, ale bardzo lubię. Twoje dzieło to co ma przedstawiać?
Noah: Kilka kropek, nie mam pomysłu
Bridgette: Może namaluj książki, lubisz je czytać
Noah: Ostatnio nie mam chęci, tylko czuję coś w brzuchu od paru dni
Bridgette: (rozszerzyła odrobinę oczy i zaczęła mówić szeptem) Masz motylki w brzuchu?!
Noah: Nie będę się zgrywać. Tak naprawdę to mi się ktoś spodobał (spojrzał na nią)
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: (trochę przerażona i zawstydzona) On mówi o mnie?!*
Bridgette: (zarumieniła się) Noah nie sądzę...
Noah: Podoba mi się jedna z nierozłącznych przyjaciółek
Bridgette: Co? (odetchnęła) O rany, a już pomyślałam...
Noah: Pomyślałaś co? (zdziwił się) Że ja...w...tobie? Buhahaha! (padł ze śmiechu na podłogę)
Angela: Co się jemu dzieję? (wskazała na Noah)
Bridgette: (sarkastycznie) Nie mam pojęcia
Tyler: Brachu dobrze się czujesz?
Noah: Do...Ha...sko...Ha...nale! Buhahaha! Nie mogę!
Trent: Z czego on się tak śmieje
Noah: (wstał z podłogi) Już z niczego. Bridgette powiedziała coś śmiesznego tylko nic więcej
Heather: Bridgette?
Kelly: Ja uważam, że zgłupiał
(Duncan maluje czachy, a Courtney podchodzi go od tyłu)
Courtney: (krzyczy) Co to ma niby przedstawiać?!
Duncan: (podskoczył trochę do góry) Ciebie (uśmiechnął się)
Courtney: Bardzo zabawne (przewróciła oczami) Przynajmniej uśmiechnąłeś się pierwszy raz od wczoraj
Duncan: No, bo pomyślałem sobie, że jak mnie zdradziłaś to zaczniesz pyskować do niego, a nie mnie
Courtney: (zaczęła smutno i pojawiły jej się łzy w oczach) Duncan to ty mnie zdradziłeś. Nie chce mieć z tobą nic do czynienia, nigdy więcej (odeszła od jego stanowiska)
*Graciarnia zwierzeń*
Duncan: (zniesmaczył się) I co ja mam o tym myśleć?*
Chris: (przyszedł) Odłóżcie pędzle! Czas oceniać (zaczął podchodzi do każdego) Kelly namalowałaś kosmetyczkę, Tyler piłkę, Trent ducha? Gwen czy to śmierć? Angela walizkę z kasą, Riccardo Przepraszam Cię Angela? Nie rozumiem was
Riccardo: Wybaczysz?
Angela: Zastanowię się
Chris: Noah kropki, Bridgette morze, fale bardzo ładnie, podoba mi się twoje arcydzieło, dalej Duncan czaszki spodziewałem się tego, Heather Alejandro z brodą i rogami bardzo orginalne i Izzy... Czy ja tu widzę nic?
Izzy: (trzyma farby w rękach) Już nie! (zaczęła pryskać farbami we wszystkie strony na wszystkich i na wszystkich arcydzieła)
Wszyscy: Izzy!
Izzy: Bitwa!
Chris: Courtney zrób coś!
Courtney: Czemu ja?!
Chris: Bo jesteś tu przez Angel'e! Ona dopisała w regulaminie zasadę dzięki której jesteś!
(wszyscy przenieśli wzrok na Angel'e, jedynie, że Riccardo patrzał na nią z sympatią, a Heather z zadowoleniem)
Izzy: (stanęła nieruchomo) Fajnie barwią te bomby
Chris: Chef się wkurzy jak będzie musiał tu posprzątać. Przynajmniej zdążyłem obejrzeć wasze prace i na nietykalność zasługuje Bridgette
Bridgette: (uśmiechnęła się) Odjazd!
Chris: Wszystko. Reszta idźcie się umyć, głosować i na ceremonie
Eliminacje... Ceremonia...
(Chris stoi szyderczo zadowolony, a Courtney trzyma ołówki)
Tyler: Co się uśmiechasz?
Chris: Wiem kto odpadnie, a jak wiem i się uśmiecham to ceremonii nie przeciągam. Ołówek trafi na pewno do Bridgette...
Bridgette: Dlatego, że wygrałam
Chris: Też trafi do Heather, Trent'a, Riccardo, Tyler'a, Noah, Kelly, Gwen...rzuć jej Courtney
Courtney: (niezadowolona) Dobra! (rzuciła)
Chris: Duncan'a...jemu też rzuć
Courtney: (wkurzona) Dobra!!! (rzuciła)
Chris: Została Izzy i Angela. Izzy mi robi więcej szkód, a była producentka mnie wkurza więc Izzy zostajesz
Izzu: Woohu! Izzy!
Courtney: Chris ja bym wolała by Angela została
Riccardo: Ja tak samo!
Chris: Zostaje Izzy, nawet z głosowania tak wyszło
Angela: (smutna) Ech... Odpadłam niestety,
zdarzyło mi się, o rety!
Riccardo: Angela nie...
Angela: Spoko Riccardo, a i za tamto ci przebaczam
Riccardo: Skusisz się na pocałunek?
Angela: Na ten stopień Ci nie przebaczyła. Wolałabym odpaść niż Cię pocałować i właśnie odpadłam
Chris: Wyleciałaś i to oznacza, że teraz ja jestem prawnym producentem! (pokazuje jej dokument)
Angela: Co?!
(Chris wziął pilota kliknął guzik i wyleciała)
Riccardo: (złapał Chris'a za koszulkę) Jak mogłeś ją wyrzuć?! Jeszcze odebrałeś jej prawa!
Chris: Puść mnie, bo dołączysz do niej
(Riccardo go puścił i usiadł na miejsce)
Chris: Jestem prawnym producentem więc od teraz wszystko mogę zmieniać, dosłownie wszystko! Jutro mają wolne, bo jest podsumowanie, ale po jutrze och zaczynają się lekcje życia i...
Chef: (przychodzi z biczem) Koniec rozkapryszenia!
(wszyscy przełykają ślinę prócz Courtney, która patrzy wrednie na wszystkich)
Chris: Courtney nie martw się nie ominie Cie Podsumowanie
(Chef ją złapał i podniósł do góry)
Courtney: Nie chce! Nie chce tam lecieć! Oni mnie zniszczą!
(Chef zabrał ją do samolotu)
Chris: Żegnam, oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Doczekaliście się wreszcie 17 odc. trochę za dużo wiecie kogo, ale wy to i tak lubicie. Dziękuje za wasze ostatnie komentarze.
TPNL trudno mi na razie określić kiedy będzie, ale chyba po nowym roku.
Courtney: (cała zapłakana wchodzi do samolotu, ale ktoś łapie ją za rękę) O co chodzi?!
Chef: Odpadłaś z programu, ale nie wracasz do Ameryki
Courtney: (zdezorientowana) Nie rozumiem
Chef: Chris Ci wytłumaczy, ale teraz wracaj z powrotem do uczelni!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:26...
*Graciarnia zwierzeń*
*Gwen: (czuje się głupio) Powiedzieli mi wszystko i Courtney wyleciała przeze mnie. Jestem winna całej tej aferze. Duncan się cieszył gdy wyleciała, ale nadal jest wkurzony. Jestem głupia, bo chciałam mieć Duncan'a dla siebie. Nie wiem jak to się potoczy, bo wrócił Trent*
*Duncan: Koniec ze mną i z Courtney! Jestem wolny! Gwen mnie chciała od dawna i się wycofała. Lubie ją bardzo, lecz teraz wole nie mieć dziewczyny*
Duncan: (patrzy się zły na Trent'a i mówi do siebie po cichu) Ty (cenzura) draniu, (cenzura) złodzieju, (cenzura), który zadebiutował!
Gwen: Duncan przestań wyzywać, nic Ci to nie pomoże
Duncan: Nie odzywaj się przez pewien czas do mnie!
Angela: Przez Ciebie Courtney odpadła i przez Ciebie (cenzura) gotko!
Heather: Nawet ja jej tak nie zjechałam
Trent: Duncan kolego...
Duncan: Nie nazywaj mnie swoim kolegą!
Trent: Wiedz, że...nie ważne (machnął ręką)
Izzy: Przesadzacie, każdy kiedyś coś zrobił
Bridgette: Izzy, ale to poważna głupota
Izzy: To ja na to nic nie poradzę
Noah: Brak mi słów na was
Tyler: Zmieńmy temat, bo od wczoraj gadamy o tym samym
Riccardo: (bierze kwiaty z wazonu i podchodzi do Angel'i) Przepraszam...
Angela: (sarkastycznie) O, bo Ci wybaczę! Wstać sobie w (cenzura) te kwiatki!
Riccardo: Próbowałem (odszedł)
Kelly: Sama nienawiść tylko. Nie możemy rozmawiać spokojnie i normalnie?
Noah: Ja i Bridge potrafimy (zdał sobie sprawę z tego, co powiedział i rozszerzył oczy) Nie ten...
Chris: (wchodzi) Hej! Przerwę te wasze złości. Wczoraj byłem miły, dostałem nagrodę i jest okay. Tylko, że dziś taki miły nie będę i musicie odpokutować te swoje przyjemności
Bridgette: Przyjemności, że tralala aż musiałam się szorować pół godziny, żeby ten niebieski barwnik zszedł na dodatek w zimnej wodzie
Chris: Chef'ie to była twoja sprawka?
Chef: (krzyczy z kuchni) Nie...
Chris: Tak to on
Heather: Nie przeciągaj struny! Co dzisiaj będzie za zadanie?
Chris: Pytałaś się o to wczoraj, pytasz się dziś. O co Ci chodzi?
Heather: Chce mieć to jak najszybciej z głowy
Chris: Ja tak samo. Jesteście bardzo twórczy? Dziś mi to pokażecie, co potraficie zrobić z pędzlem i z kilkoma farbkami. Sala artystyczna jest na jakimś trzecim piętrze, chyba ma numer 99, znajdziecie sobie (poszedł)
Trzecie piętro... Sala artystyczna- nr 99...
(wszyscy jak mają wejść zatrzymują się w drzwiach i zauważają Courtney)
Duncan: (patrzy na nią zły) Courtney...
Courtney: (patrzy na niego wściekle i mu macha) Doigrasz się
Gwen: (patrzy na nią przerażona) Co-Co-Courtney?!
Chris: (wyskakuje zza Courtney) Tak to jest Courtney, znacie ją. Nie powiedziałem wam... Jej sytuacja jest taka, że w regulaminie napisali, że musi zostać i pomaganie prowadzącemu dlatego, aby nas nie pozwali. Courtney nie może brać udziału o milion Funtów, ale musi mi pomagać dopilnować, czy wszystko gra. KPW?
Duncan: Nie!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Ma przerąbane! Najpierw pozbędę się gotki, potem jego!*
Chris: Nie będę powtarzał
Tyler: Chris, serio tak napisali w regulaminie?
Chris: Dopisali...
Angela: (sarkastycznie) Nie wiem jak to mogło się stać
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Ja wymyśliłam taką zasadę, przynajmniej taką mi pozwolili. Wiem jaka Courtney jest i na pewno namówi Chris'a na wywalenie Riccardo*
*Heather: Szczęście mam, czy co? Już wiem, że wygrałam do tego dostałam pomoc. Po prostu świetnie!*
Chris: Za nim przejdę do omawiania, co macie malować wybierzcie sobie stanowisko
(wszyscy podeszli do płótn)
Izzy: (smakuje farbek) To nie smakuje jak coś słodkiego
Chris: Izzy to są farby
Izzy: Hmm?
Chris: Farby do malowania
Izzy: Hmm?
Chris: Niech ktoś jej przetłumaczy
Angela: Izzy to są bomby z farbą do tablic zwanych płótnem
Izzy: Aha! Trzeba było tak od razu! (wzięła kilka farby i zamachnęła się by rzucić w płótno, ale powstrzymał ją Tyler)
Tyler: Co? Bałem się, że zrobi tu bitwę...
Izzy: (rozświetliły jej się oczy) Bitwa?!
Chris: Żadnej mi tu bitwy! Przynajmniej nie teraz!
Izzy: Izzy się odrobinę ogarnie, w końcu nie jestem taka szalona na jaką wyglądam
(wszyscy się na nią zdziwieni patrzą)
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Izzy nas dziś bardziej zaszokowała niż wczoraj Chris z tym byciem miłym*
Riccardo: Izzy jest taka dzięki Angel'i. Ona potrafi wszystkich podporządkować. Sami widzicie jakie są efekty. Nie dziwię się dlaczego jest najsławniejszą producentką
Angela: (uśmiechnęła się do niego) To było miłe, ale już taką sławną producentką nie jestem, a nawet już nie do końca jestem tylko Chris, bo biorę udział w programie na jego rządnie, przegrałam sądownie...
Courtney: Uu... Ale masz szansę na wygranie
Angela: Z tego są jakieś plusy
Chris: Opowiadać sobie będziecie o tym później
Heather: Chris, co w końcu będziemy malować?
Chris: Może posłuchasz o nagrodzie?
Kelly: Nagroda będzie, super!
Chris: Za najlepszy obraz osoba dostanie nietykalność
Trent: A jaka nagroda?
Chris: Nietykalność
Tyler: I?
Chris: Nietykalność, czego wy chcecie?
Heather: Mówiłeś, że będzie nagroda
Chris: Nagroda to nietykalność nie ma rzeczowej, bo nic Chef ze śmietnika nie wyciągnął
Gwen: Wolimy tego nie komentować
Chris: I dobrze, nie komentujcie. Za najlepszy obraz ktoś może zdobyć nietykalność, inspirować was będzie Courtney
Duncan: Po cholerę?!
Chris: Po taką cholerę, że ja tak każę! Macie pół godziny na stworzenie arcydzieła
Chef: (wchodzi) Które i tak później sprzedasz za kupę kasy okłamując, że namalował je nie wiadomo kto
Chris: Ten nie wiadomo kto to miał być Leonardo da Vinci lub Vincent van Gogh, albo Pablo Picasso muszę najpierw ocenić w czyim stylu będzie najbardziej pasował
Heather: Możemy zacząć malować?
Chris: Myślę, że tak. Courtney zostawiam Cię z nimi (poszedł, a za nim Chef)
Courtney: Chris mnie zwami zostawił, czyli od teraz ja tu rządzę!
Noah: Wcale nie
Courtney: Właśnie, że tak!
Gwen: Chris zostawił Courtney to znaczy, że teraz ona rządzi
Courtney: Nie podlizuj się tak Gwen! Wiem, co kombinujesz! Nie zdekoncentrujesz mnie teraz przez Duncan'a
Duncan: Ja się do Gwen nie odzywam!
Bridgette: Ludzie uspokójcie się! Courtney nie jesteś tu po to by kłócić się z nami, a po to aby nas inspirować czy coś takiego
Courtney: No dobrze. (złagodniała) Inspiracji nie musicie szukać daleko. Stoi przed wami
Kelly: (rozgląda się) Gdzie dokładnie?
Courtney: Ja ją jestem!
Wszyscy: Co?! Mamy malować Ciebie?
Tyler: To jest odrobinę egoistyczne
Courtney: (przełknęła ciężko ślinę) Mamy żarcik. Tak naprawdę inspirujcie się tym, co siedzi w waszych głowach. O czymś lub o kimś myślicie ciągle
Trent: Duchowo?
Courtney: Yyy... Tak, tak...
Malunek swój przestaw tu,
o czym myślisz teraz, zawsze
byle by nie o totalnej zdradzie!
W osobie, w której zakochałeś się
lub zakochałaś się
wyraź kilkoma farbkami!
Płótno nie gryzie
maluj jak chcesz
mi i tak będzie obojętne,
ale malować i nie guzdrać się!
(wszyscy wzięli się za malowanie)
Heather: Co ja mam namalować?
Courtney: (pojawia się tuż przy niej) A kogo nienawidzisz?
Heather: O! (zaczęła malować)
Courtney: Czy to Alejandro? (zdziwiła się)
Heather: To jest... (domalowała mu wąsy i rogi) Teraz to on
Noah: (namalował kilka kropek) O tym myślę w tej chwili (spojrzał na dzieło Bridgette) Ty to na prawdę kochasz surfing
Bridgette: Nie kocham, ale bardzo lubię. Twoje dzieło to co ma przedstawiać?
Noah: Kilka kropek, nie mam pomysłu
Bridgette: Może namaluj książki, lubisz je czytać
Noah: Ostatnio nie mam chęci, tylko czuję coś w brzuchu od paru dni
Bridgette: (rozszerzyła odrobinę oczy i zaczęła mówić szeptem) Masz motylki w brzuchu?!
Noah: Nie będę się zgrywać. Tak naprawdę to mi się ktoś spodobał (spojrzał na nią)
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: (trochę przerażona i zawstydzona) On mówi o mnie?!*
Bridgette: (zarumieniła się) Noah nie sądzę...
Noah: Podoba mi się jedna z nierozłącznych przyjaciółek
Bridgette: Co? (odetchnęła) O rany, a już pomyślałam...
Noah: Pomyślałaś co? (zdziwił się) Że ja...w...tobie? Buhahaha! (padł ze śmiechu na podłogę)
Angela: Co się jemu dzieję? (wskazała na Noah)
Bridgette: (sarkastycznie) Nie mam pojęcia
Tyler: Brachu dobrze się czujesz?
Noah: Do...Ha...sko...Ha...nale! Buhahaha! Nie mogę!
Trent: Z czego on się tak śmieje
Noah: (wstał z podłogi) Już z niczego. Bridgette powiedziała coś śmiesznego tylko nic więcej
Heather: Bridgette?
Kelly: Ja uważam, że zgłupiał
(Duncan maluje czachy, a Courtney podchodzi go od tyłu)
Courtney: (krzyczy) Co to ma niby przedstawiać?!
Duncan: (podskoczył trochę do góry) Ciebie (uśmiechnął się)
Courtney: Bardzo zabawne (przewróciła oczami) Przynajmniej uśmiechnąłeś się pierwszy raz od wczoraj
Duncan: No, bo pomyślałem sobie, że jak mnie zdradziłaś to zaczniesz pyskować do niego, a nie mnie
Courtney: (zaczęła smutno i pojawiły jej się łzy w oczach) Duncan to ty mnie zdradziłeś. Nie chce mieć z tobą nic do czynienia, nigdy więcej (odeszła od jego stanowiska)
*Graciarnia zwierzeń*
Duncan: (zniesmaczył się) I co ja mam o tym myśleć?*
Chris: (przyszedł) Odłóżcie pędzle! Czas oceniać (zaczął podchodzi do każdego) Kelly namalowałaś kosmetyczkę, Tyler piłkę, Trent ducha? Gwen czy to śmierć? Angela walizkę z kasą, Riccardo Przepraszam Cię Angela? Nie rozumiem was
Riccardo: Wybaczysz?
Angela: Zastanowię się
Chris: Noah kropki, Bridgette morze, fale bardzo ładnie, podoba mi się twoje arcydzieło, dalej Duncan czaszki spodziewałem się tego, Heather Alejandro z brodą i rogami bardzo orginalne i Izzy... Czy ja tu widzę nic?
Izzy: (trzyma farby w rękach) Już nie! (zaczęła pryskać farbami we wszystkie strony na wszystkich i na wszystkich arcydzieła)
Wszyscy: Izzy!
Izzy: Bitwa!
Chris: Courtney zrób coś!
Courtney: Czemu ja?!
Chris: Bo jesteś tu przez Angel'e! Ona dopisała w regulaminie zasadę dzięki której jesteś!
(wszyscy przenieśli wzrok na Angel'e, jedynie, że Riccardo patrzał na nią z sympatią, a Heather z zadowoleniem)
Izzy: (stanęła nieruchomo) Fajnie barwią te bomby
Chris: Chef się wkurzy jak będzie musiał tu posprzątać. Przynajmniej zdążyłem obejrzeć wasze prace i na nietykalność zasługuje Bridgette
Bridgette: (uśmiechnęła się) Odjazd!
Chris: Wszystko. Reszta idźcie się umyć, głosować i na ceremonie
Eliminacje... Ceremonia...
(Chris stoi szyderczo zadowolony, a Courtney trzyma ołówki)
Tyler: Co się uśmiechasz?
Chris: Wiem kto odpadnie, a jak wiem i się uśmiecham to ceremonii nie przeciągam. Ołówek trafi na pewno do Bridgette...
Bridgette: Dlatego, że wygrałam
Chris: Też trafi do Heather, Trent'a, Riccardo, Tyler'a, Noah, Kelly, Gwen...rzuć jej Courtney
Courtney: (niezadowolona) Dobra! (rzuciła)
Chris: Duncan'a...jemu też rzuć
Courtney: (wkurzona) Dobra!!! (rzuciła)
Chris: Została Izzy i Angela. Izzy mi robi więcej szkód, a była producentka mnie wkurza więc Izzy zostajesz
Izzu: Woohu! Izzy!
Courtney: Chris ja bym wolała by Angela została
Riccardo: Ja tak samo!
Chris: Zostaje Izzy, nawet z głosowania tak wyszło
Angela: (smutna) Ech... Odpadłam niestety,
zdarzyło mi się, o rety!
Riccardo: Angela nie...
Angela: Spoko Riccardo, a i za tamto ci przebaczam
Riccardo: Skusisz się na pocałunek?
Angela: Na ten stopień Ci nie przebaczyła. Wolałabym odpaść niż Cię pocałować i właśnie odpadłam
Chris: Wyleciałaś i to oznacza, że teraz ja jestem prawnym producentem! (pokazuje jej dokument)
Angela: Co?!
(Chris wziął pilota kliknął guzik i wyleciała)
Riccardo: (złapał Chris'a za koszulkę) Jak mogłeś ją wyrzuć?! Jeszcze odebrałeś jej prawa!
Chris: Puść mnie, bo dołączysz do niej
(Riccardo go puścił i usiadł na miejsce)
Chris: Jestem prawnym producentem więc od teraz wszystko mogę zmieniać, dosłownie wszystko! Jutro mają wolne, bo jest podsumowanie, ale po jutrze och zaczynają się lekcje życia i...
Chef: (przychodzi z biczem) Koniec rozkapryszenia!
(wszyscy przełykają ślinę prócz Courtney, która patrzy wrednie na wszystkich)
Chris: Courtney nie martw się nie ominie Cie Podsumowanie
(Chef ją złapał i podniósł do góry)
Courtney: Nie chce! Nie chce tam lecieć! Oni mnie zniszczą!
(Chef zabrał ją do samolotu)
Chris: Żegnam, oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Doczekaliście się wreszcie 17 odc. trochę za dużo wiecie kogo, ale wy to i tak lubicie. Dziękuje za wasze ostatnie komentarze.
TPNL trudno mi na razie określić kiedy będzie, ale chyba po nowym roku.
sobota, 13 listopada 2010
Episode 16- STP-TDS- ,,Dzień bez zadaniowy (...)''
Przed szkołą...
Chris: Witajcie! Zapowiadam na początku, że pokaże wszystkim, że mam serce i w tym jednym dniu...jak to się mówi? Wrzucę im na luz, ale nie martwcie się w cale nie będzie nudno. Będzie się dużo działo na Studiach TOTALNEJ Porażki!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Korytarz... 8:00...
Chris: (przez głośniki) Wstawać! Zbiórka w stołówce, teraz!
Po 5 minutach.... Stołówka...
Noah: Dlaczego tak wcześnie nas budzisz?
Heather: Po co się go pytasz? Prędzej się spytaj czy wyruszamy gdzieś, czy to jakieś kompletnie głupie zadanie zaraz będzie?!
Chris: Moment! Chce was przeprosić, że was obudziłem...
(wszyscy patrzą się na niego zszokowani)
Chris: ...oraz za to, że po obudzeniu kazałem wam tu od razu przyjść niż zamiast żebyście się najpierw ubrali...
(wszystkim ze zdziwienia opadają szczęki)
Chris: ...lecz chciałem, żeby nie zmarnowało się dzisiejsze śniadanie (dwa razy klasa w dłonie) Chef'ie proszę przynieś śniadanie dla naszych uczestników!
Chef: (zaczyna po kolei kłaść przykryte tace i mówi niechętnie) Życzę każdemu smacznego! (odkrywa kopuły, a tam kawior, naleśniki, omlet itd...)
Bridgette: O mój Boże!
(wszyscy są pod większym wrażeniem)
Angela: Ja chyba śnie...
Chris: Wszystko realne!
Gwen: Albo Chris się uderzył w głowę, albo to nie jest Chris!
Riccardo: Co to za okazja?
Heather: (zezłościła się) To na pewno jakiś podstęp! Przez wszystkie te sezony nie było niczego takiego. Pewnie Chris wyprawił nam to śniadanie, bo w zanadrzu ma przygotowane jakieś śmiercionośne zadanie i chce, żeby jakoś nasz ostatni posiłek wyglądał!
Chris: Powiem wam tyle...jak już zjecie i doprowadzicie się do stanu, przyjdźcie na boisko (poszedł)
Heather: Widzicie!
Duncan: Coś w tym jest, ale jak już nam tak wyprawił to rzeczywiście tego nie zmarnujmy! (wziął widelcem naleśnika i wcisnął go sobie do ust)
Izzy: Nawet są gofry! To szaleństwo! (zaczęła nalewać sobie na nie sos czekoladowy i zżerać jak zwierzak)
Courtney: O kawior! Pęknie!
(wszyscy zaczęli jeść prócz Heather, ale jej zaburczało w brzuchu i też się skusiła)
1 godzinę, 27 minut- później... Boisko...
(wszyscy przyszli)
Chris: Jak smakowało śniadanie?
Izzy: Perfekcyjne, wyborne!
Kelly: Skąd ona zna takie słowa?
Angela: Ode mnie
Tyler: Wygląda, że dziś będzie zadanie sportowe
Chris: Na razie rozgrzewka
Chef: (przyszedł) Pięćdziesiąt okrążeń wokół boiska!
Chris: Hola Chef'ie! Nie przesadzaj! Trzy wystarczą, nie! Dwa stanowczo!
Bridgette: Co jest dzisiaj Chris'owi?
Chef: Ubiega się o nagrodę 'Miłego gospodarza' i przez jeden dzień próbuje być miły
Gwen: Lubie tego 'miłego Chris'a'
Chris: Czy mógłbym was prosić żebyście już biegli te dwa okrążenia?
Tyler: Jasne...?
(wszyscy w ciszy przebiegli dwa kółka)
Noah: I co teraz?
Chris: Teraz...
Heather: Zadanie...
Chris: Nie, piosenka! Oczywiście proszę żebyście zaśpiewali
Angela: Chris dziś miły dla nas jest,
co cieszy tak!
Prosi grzecznie, my słuchamy
i zdziwieni w szoku trwamy!
Heahter: Już myślałam, że to podstęp,
ale Chef powiedział nam!
Nigdy Chris się nie zmieni
chyba, że rozkaże sobie sam!
Riccardo: Na śniadanie rarytasy,
które pyszne były, mniam!
A haczyka nie było,
o dziwo przekonało nas!
Courtney: Zobaczymy na jak długo
utrzyma uśmiech swój!
Kiedy przyjdzie rachunek
ile ma zapłacić ów!
Chris: Nie śpiewajcie o mnie,
bo nie chce myśleć gdy,
nie wypłacę się
przez nagrodę,
która całe dnie
utrzymuje uśmiech ten!
Noah: A teraz, co?
Heather: No zadanie!
Chris: Nie...dziś nie ma zadań, macie czas poświęcony dla siebie i swoim przyjemnością. Dodając jeszcze to, że drużyny oficjalnie zostają rozwiązane
Kelly: Fajnie. Wspominając przyjemności, to co miałeś na myśli?
Chris: Dla Ciebie Kelly i Heather manikiurzystka...
Kelly i Heather: Gdzie?!
Chris: Trzecie drzwi od mojego gabinetu...
(zwiały)
Chris: Izzy basen otwarty...
Izzy: Izzy już tam jest! (poleciała)
Chris: Tyler w siłowni jest nowy sprzęt...
Tyler: Co ty gadasz? (dał drapaka)
Chris: Courtney mam dla Ciebie dobrą lekturę, czyli 'Zadatki na idealnego prawnika' jest w moim gabinecie, Duncan...
Courtney: Duncan i ja spędzimy czas razem
Duncan: No, ale Gwen...
Courtney: Poradzi sobie, później Ci dam chwile z nią spędzić czas, a teraz chodź (pociągnęła go za sobą)
Chris: Bridgette za daleko jest morze na surfing, ale co powiesz na sztuczne surfowanie jak wiesz o co mi chodzi, te na basenie
Bridgette: Sztuczne fale powietrzne? Okay (poszła)
Chris: Biblioteka dziś czynna Noah i...
Riccardo: Dziś poświęcam swój czas Angel'i
Angela: Co?! Ze mną?!
Riccardo: Tylko jak się zgodzisz
Angela: Wiesz... Dobrze (uśmiechnęła się)
Noah: Ale Riccardo miałeś ze mną czytać. Obiecałeś!
Riccardo: Yy...Wal się! Dziewczyna jest ważniejsza
Noah: Goń się! (poszedł)
Gwen: To ja będę się gdzieś włóczyła (poszła sobie)
Chris: No to dla was mam przygotowaną atrakcję jak bilard lub sobie popływać łódką na tej rzece
Riccardo: To łódka, będzie bardziej romantycznie
Angela: Nie, nie, nie, nie! Wykluczone!
Chris: Załatwione! (pstryknął w palce i łódź pojawiła się na rzece)
Angela: Ja bym wolała bilard!
(słychać dźwięk jakby się coś złamało)
Chris: Wybacz, ale stół się złamał...na pewno przez Izzy jak zauważyła, że nie ma w basenie wody, bo była potrzebna do drugiego basenu na fale Bridgette
Riccardo: Chodź, będzie fajnie! (złapał ją za rękę i pociągnął w stronę łódki)
Chris: Wszyscy... (znika mu śmiech i zaczyna się robić cały czerwony) Aaa! Przetrzymasz! Ta nagroda jest twoja! Opłaci się ten wysiłek!
Chef: (przychodzi z pilotem w ręce) Ty masz być miły, ale ja nie muszę! (złowieszczy śmiech) Buhahahaha!
Chris: (dziwnie się na niego patrzy) Dobra...
W kręgielni...
*Graciarnia wierzeń*
*Izzy: W basenie nie było wody, stół do bilarda się załamał, bo na niego wskoczyłam, Haha! Nie pozostaje mi nic innego jak kręgle, no chyba, że z nimi też się rozprawie!*
Izzy: (rzuca kule, a potem udaje kule) Jestem kulą! Woohu! (zbija wszystkie kręgle i łapie ją siatka) Oo! Wypuść mnie piekielna siatko! (szarpie się, a w cieniu śmieje się Chef)
*Graciarnia zwierzeń*
*Izzy: Nie fajnie*
U manikiurzystki...
(Heather i Kelly mają maseczki do twarzy, a dwie dziewczyny piłują im paznokcie)
Kelly: O tak! To jest życie!
Heather: Już dawno potrzebowałam odświeżenia
Gwen: (wchodzi) Hej! Co tam słychać Kelly?
Kelly: W porządku jest idealnie
Heather: Ej! Ja też tu jestem!
Gwen: (sarkastycznie) Nie zauważyłam
Heather: Co tu robisz gotko?!
Gwen: Nie mam gdzie się podziać to pomyślałam, że trochę się odświeżyć nie zaszkodzi (usiadła na fotel)
Kelly: Chris nie miał dla Ciebie atrakcji?
Gwen: Może miał, ale nie czekałam, aż dojdzie do mnie
Heather: (sarkastycznie) Biedactwo po prostu chciała spędzić czas z Duncan'em, ale Courtney Ci go sprzątła sprzed nosa
Gwen: (zła) Nie prawda! Jeszcze z nim spędzę czas...nie zależy mi oczywiście na nim, ani nic
Kelly: Widzimy
*Graciarnia zwierzeń*
*Gwen: Powiedzieć coś do Heather to gorzej niż do diabła*
*Heather: Mam ją!*
Na basenie...
Bridgette: (surfuje) Samemu to nudno tak
Noah: (przychodzi) Nieźle Ci idzie!
Bridgette: Noah? (podpływa do niego) Co tu robisz?
Noah: Nie mam dziś ochoty do czytania
Bridgette: Aha, to co masz zamiar robić?
Noah: Nauczysz mnie surfować?
Bridgette: Nie wiem czy na tych sztucznych falach byś się nauczył
Noah: Chcę spróbować. Nie jesteś zdziwiona?
Bridgette: Czym?
Noah: Ja zabujany w książkach chce nagle surfować?
Bridgette: Może trochę
Noah: Pomyślałem, że trochę sportu mi nie zaszkodzi, a po za tym...Cię...lubię...(zakaszlał)
Bridgette: (uśmiechnęła się) Też Cię lubię, ale Geoff bywa zazdrosny tylko nie wiem czy nie zerwie ze mną jak się dowiedział, a na pewno dowiedział, że to ja go posłałam z powrotem do Ameryki
Noah: Coś ty. Nie mógłby rzucić takiej wspaniałej dziewczyny
Bridgette: Jadłeś cukier, bo Cię nie poznaje?
Noah: Nie jadłem. Nikt nie wie o mnie wszystkiego. Nawet Sierra
Bridgette: Ech... Najpierw musisz umieć wstawać na deskę utrzymując równowagę...
(Chef potajemnie wlewa do wody niebieski barwnik)
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Nie myśleć sobie czy coś w tym stylu!*
Siłownia...
Tyler: (jeździ na rowerku) Coś za wolno (zmienia bieg i przyśpiesza) Teraz za szybko! (pedałuje i rower wypada z obiegu) Aa! (wpada na ścianę)
Chef: Tu nie muszę nic robić (zwiewa)
Tyler: To był Chef? (podnosi się)
W łódce...
Angela: (siedzi i patrzy się zła na niego) Zadowolony?!
Riccardo: Bardzo (zaczął się przybliżać)
Angela: Ej! Odsuń się! (odepchnęła go)
Riccardo: (złapał jej ręce i przybliżył twarz do niej) Jesteśmy tu tylko ty i ja bez nikogo
Angela: (zaczęła się go bać) Odsuń się, proszę!
Riccardo: (jedną ręką objął ją w pasie, a drugą zaczął jeździć po jej dłoni) Jesteś moja
Angela: Przestań! (zaczęła się wyrywać i łódź się wywróciła) Idiota! Nienawidzę Cię! (wyszła w wody i uciekła)
Riccardo: Czekaj! (wyszedł z wody i pobiegł za nią)
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: (ma łzy w oczach) Ja go polubiła, a on...nie chce myśleć co chciał zrobić*
*Riccardo: Przegiąłem! Zamiast ją przekonać do siebie to ją wystraszyłem. Nie zrobił bym jej nic niestosownego*
W gabinecie...
Courtney: (chodzi w ten i z powrotem i trzyma kilka kartek) Tu na pisali 'żeby przekonać sędziego trzeba mieć co najmniej dwa słuszne argumenty'...
(Duncan śpi, a Courtney wali ręką w biurko)
Courtney: (zła) Czy ty mnie słuchasz?!
Duncan: (budzi się) Co? To są jakieś nudy!
Courtney: Wcale nie nudy Duncan! Ma mi to pomoc, żebym była najlepszą prawniczkom ze wszystkich
(ktoś puka do drzwi)
Duncan: Otwarte!
Angela: (ze złazami w oczach wchodzi i zamyka szybko drzwi) Courtney! (rzuca jej się na szyje)
Courtney: Co się stało?
Angela: Ri...Ri...Ri... (nie może złapać oddechu)
Courtney: Spokojnie! Zrób wdech i wydech. Dziewczyno weź się w garść i powiedz co się stało?
Angela: Masz rację (puszcza ją i wyciera zły) Ri...Riccardo na łodzi złapał mnie...i...i...zaczął dotykać...i...i...bałam się co mógł zrobić...i...i....zaczęłam się wyrywać i łódź się wywróciła i uciekłam!
(Duncan i Courtney patrzą na nią zdziwieni)
Courtney: Jaki palant! Kochanie już w porządku
Duncan: Nie wiedziałem, że aż tak zrobi
Courtney: (zaczęła na niego patrzeć kątem oka) Duncan miałeś coś z tym spólnego?!
Duncan: Powiedziałem tylko kiedyś Riccardo jak ma poderwać dziewczynę, ale nie chodziło mi żeby od razu się rzucał
Angela: Zboczeniec jeden! Mogę tu zostać?
Courtney: Oczywiście, może ty będziesz słuchać 'Zadatków na idealnego prawnika'
Duncan: Nie czytaj już tego!
Courtney: (wkurzyła się) Wyjdź!
Duncan: Mogę?
Courtney: Wyjdź i nie marudź! Nawet idź teraz sobie spędź czas z Gwen, ale wyjdź!
Duncan: Dobra, ale na pewno?
Courtney: Tak! Wynoś się już!
(Duncan wyszedł)
Na korytarzu...
(Duncan i Gwen idą i się ze sobą zderzają)
Gwen: Uważaj jak idziesz!
Duncan: Gwen? (wstał i podał jej rękę)
Gwen: O Duncan
Duncan: Właśnie Cię szukałem
Gwen: Courtney Cię puściła?
Duncan: Kazała mi wyjść, bo nie słuchałem jej zrzędzenia
Gwen: Heh...musimy porozmawiać, ale nie tutaj
Duncan: Na moście?
Gwen: Nie, znalazłam lepsze miejsce
Chris: (przez głośniki) Kolacja już jest! Wszyscy do stołówki!
Stołówka...
(powoli wszyscy zaczęli się gromadzić)
Noah: (jest cały niebieski) Ty? Co tu robisz?
Tyler: Witaj ziom! Spytam to samo, co niebieski, co tu robisz?
Heather: Oo...Gwen się ucieszy
Trent: Dostałem debiut
Pod schodami...
Gwen: (zdenerwowana) Duncan nie mogę już dłużej tego w sobie kłębić
Duncan: (zakłopotany) Hmm? Słuchaj wiesz, że lubię Cię, ale to było dla mnie trudne
Gwen: Boję się co sobie pomyślisz
Duncan: Courtney się za bardzo rządzi
Gwen i Duncan: Ja...czuję coś do Ciebie! Co?!
Gwen: Duncan ty... (zarumieniła się)
Duncan: Gwen serio?
Gwen: Wow...nie spodziewałam się (myśli coś)
Duncan: To jeśli ja i ty czujemy to samo to... (chciał ją pocałować, ale ona zasłoniła mu usta ręką)
Gwen: Nie...Duncan czekałam na tą chwile uwierz, ale...nie możesz tego zrobić Courtney ona jest dla Ciebie ważna
Duncan: Już nie
Gwen: Wydaje Ci się, idź lepiej do niej
Duncan: (zniesmaczony) I ty to mówisz mnie?
Gwen: Nie wiesz jak trudno mi było to przyznać, ale chce się z tobą tylko przyjaźnić. Kumple?
Duncan: (uśmiechnął się) Kumple
(przybili żółwika)
Duncan: Dobra może się rządzi, ale ty nie jesteś nią
Gwen: Aha...Idź do niej, bo się pewnie zastanawia gdzie jesteś
Stołówka...
Courtney: Dlaczego Duncan'a jeszcze nie ma?
Trent: Gwen też nie ma, a chciałem ją zobaczyć
Heather: Pewnie się obsmarowują. Courtney lepiej już o nim zapomnij, on woli tą gotkę
Courtney: (wybuchnęła) Co?!
Bridgette: (mówi smutno) Przykro mi Courtney, ale Heather mówi prawdę. Gwen wczoraj mi się przyznała, że powie Duncan'owi, co do niego czuje
Riccardo: A nam Duncan powiedział, że najlepiej czuje się z Gwen, bo Courtney się bardzo rządzisz
Courtney: (otworzyła usta) To nie...nie...niemożliwe!
Heather: On Cie w tej chwili zdradza!
Trent: (zaskoczony) Gwen i Duncan?!
Courtney: (wściekła) To zdrajca! Wiedzieliście o tym wszyscy?!
Noah: Nie do końca
Courtney: Miarka się przebrała! Jak ta świnia mnie teraz zdradza to na waszych oczach ja jego też! (zaczęła się całować z Trent'em)
Duncan: (stoi w progu i zdziwiony, a zarazem wściekły patrzy na całą sytuację) Courtney jak mogłaś?!
Courtney: (przestaje się całować z Trent'em) Ty się pierwszy wytłumacz!
Duncan: Ja nie mam co się tłumaczyć!
Courtney: Nie masz?! Duncan jak mogłeś mnie zdradzić z Gwen?!
Duncan: Że co?! Kto tak powiedział?!
(każdy wskazał na kogoś palcem)
Duncan: Nie zdradziłem Cię z Gwen, ale jak widzę powinienem!
Courtney: Kłamiesz! Koniec z nami!
Duncan: Bujaj się! (wyszedł ze stołówki)
Chris: (wychodzi z kuchni cały uradowany) Ło! Nieźle! Dzień chyba minął wam szczęśliwie...
Angela: Nie bardzo! (spojrzała na Riccardo i szybko się odwróciła)
Chris: I... (patrzy w zegarek) Bycie dla was miłym dobiegło końca! Za 20 minut na eliminacje!
Wszyscy: Co?!
Chris: Przekażcie Gwen i Duncan'owi
(Courtney łamie widelec, a Chris ucieka)
Gwen: (wchodzi) Ej, co się stało Duncan'owi...
Kelly: Ćśśś! (do Gwen szeptem) Lepiej się schowaj jeśli Ci życie miłe, później Ci powiemy, a i za 20 minut ceremonia
Gwen: Ok... (zaczęła się powoli wycofywać)
Trent: Courtney w porządku?
Courtney: (smutno) Nie, nic nie jest w porządku i nie mam apetytu (wyszła)
Eliminacje... Ceremonia...
Chris: Na pierwszej wspólnej ceremonii zrobię to szybko i...po prostu szybko. Courtney... Odpadasz! (rzuca do reszty ołówki)
Courtney: (wstaje wściekła i smutna) Nienawidzę was wszystkich!
Chris: Courtney, ale mam dla Ciebie też dobre wieści. Mogę ci oddać palmtopa (daje jej)
Courtney: (trzaska nim o ziemie) Po cholerę mi on i tak straciłam już wszystko! Nie mam już nic! Straciłam swoją ostatnią szanse!
Chris: Courtney twoja...
Courtney: Sama trafie do wyjścia i do samolotu! (wyszła ze złami w oczach)
Chris: Rany...
Gwen: Wyjaśnicie mi co tu się dzieje?! (rozgląda się) I Trent skąd się tu wziąłeś?!
Chris: Dzień bez zadaniowy zaliczał się równie do szalonych dni. Przyznam, że współczuje jej na prawdę, ale jak by mi dała dojść do słowa to nie zrobiła by takiej propagandy! Cóż zdarza się. Jak to będzie wyglądało dalej? Oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Nie martwcie się, Courtney się tak łatwo nie poddaje i będzie w kolejnym odcinku. Jakim cudem? Dowiedziecie się czytając kolejny odcinek.- Pisze to po to żeby nie stracić fanów ^^
Chris: Witajcie! Zapowiadam na początku, że pokaże wszystkim, że mam serce i w tym jednym dniu...jak to się mówi? Wrzucę im na luz, ale nie martwcie się w cale nie będzie nudno. Będzie się dużo działo na Studiach TOTALNEJ Porażki!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Korytarz... 8:00...
Chris: (przez głośniki) Wstawać! Zbiórka w stołówce, teraz!
Po 5 minutach.... Stołówka...
Noah: Dlaczego tak wcześnie nas budzisz?
Heather: Po co się go pytasz? Prędzej się spytaj czy wyruszamy gdzieś, czy to jakieś kompletnie głupie zadanie zaraz będzie?!
Chris: Moment! Chce was przeprosić, że was obudziłem...
(wszyscy patrzą się na niego zszokowani)
Chris: ...oraz za to, że po obudzeniu kazałem wam tu od razu przyjść niż zamiast żebyście się najpierw ubrali...
(wszystkim ze zdziwienia opadają szczęki)
Chris: ...lecz chciałem, żeby nie zmarnowało się dzisiejsze śniadanie (dwa razy klasa w dłonie) Chef'ie proszę przynieś śniadanie dla naszych uczestników!
Chef: (zaczyna po kolei kłaść przykryte tace i mówi niechętnie) Życzę każdemu smacznego! (odkrywa kopuły, a tam kawior, naleśniki, omlet itd...)
Bridgette: O mój Boże!
(wszyscy są pod większym wrażeniem)
Angela: Ja chyba śnie...
Chris: Wszystko realne!
Gwen: Albo Chris się uderzył w głowę, albo to nie jest Chris!
Riccardo: Co to za okazja?
Heather: (zezłościła się) To na pewno jakiś podstęp! Przez wszystkie te sezony nie było niczego takiego. Pewnie Chris wyprawił nam to śniadanie, bo w zanadrzu ma przygotowane jakieś śmiercionośne zadanie i chce, żeby jakoś nasz ostatni posiłek wyglądał!
Chris: Powiem wam tyle...jak już zjecie i doprowadzicie się do stanu, przyjdźcie na boisko (poszedł)
Heather: Widzicie!
Duncan: Coś w tym jest, ale jak już nam tak wyprawił to rzeczywiście tego nie zmarnujmy! (wziął widelcem naleśnika i wcisnął go sobie do ust)
Izzy: Nawet są gofry! To szaleństwo! (zaczęła nalewać sobie na nie sos czekoladowy i zżerać jak zwierzak)
Courtney: O kawior! Pęknie!
(wszyscy zaczęli jeść prócz Heather, ale jej zaburczało w brzuchu i też się skusiła)
1 godzinę, 27 minut- później... Boisko...
(wszyscy przyszli)
Chris: Jak smakowało śniadanie?
Izzy: Perfekcyjne, wyborne!
Kelly: Skąd ona zna takie słowa?
Angela: Ode mnie
Tyler: Wygląda, że dziś będzie zadanie sportowe
Chris: Na razie rozgrzewka
Chef: (przyszedł) Pięćdziesiąt okrążeń wokół boiska!
Chris: Hola Chef'ie! Nie przesadzaj! Trzy wystarczą, nie! Dwa stanowczo!
Bridgette: Co jest dzisiaj Chris'owi?
Chef: Ubiega się o nagrodę 'Miłego gospodarza' i przez jeden dzień próbuje być miły
Gwen: Lubie tego 'miłego Chris'a'
Chris: Czy mógłbym was prosić żebyście już biegli te dwa okrążenia?
Tyler: Jasne...?
(wszyscy w ciszy przebiegli dwa kółka)
Noah: I co teraz?
Chris: Teraz...
Heather: Zadanie...
Chris: Nie, piosenka! Oczywiście proszę żebyście zaśpiewali
Angela: Chris dziś miły dla nas jest,
co cieszy tak!
Prosi grzecznie, my słuchamy
i zdziwieni w szoku trwamy!
Heahter: Już myślałam, że to podstęp,
ale Chef powiedział nam!
Nigdy Chris się nie zmieni
chyba, że rozkaże sobie sam!
Riccardo: Na śniadanie rarytasy,
które pyszne były, mniam!
A haczyka nie było,
o dziwo przekonało nas!
Courtney: Zobaczymy na jak długo
utrzyma uśmiech swój!
Kiedy przyjdzie rachunek
ile ma zapłacić ów!
Chris: Nie śpiewajcie o mnie,
bo nie chce myśleć gdy,
nie wypłacę się
przez nagrodę,
która całe dnie
utrzymuje uśmiech ten!
Noah: A teraz, co?
Heather: No zadanie!
Chris: Nie...dziś nie ma zadań, macie czas poświęcony dla siebie i swoim przyjemnością. Dodając jeszcze to, że drużyny oficjalnie zostają rozwiązane
Kelly: Fajnie. Wspominając przyjemności, to co miałeś na myśli?
Chris: Dla Ciebie Kelly i Heather manikiurzystka...
Kelly i Heather: Gdzie?!
Chris: Trzecie drzwi od mojego gabinetu...
(zwiały)
Chris: Izzy basen otwarty...
Izzy: Izzy już tam jest! (poleciała)
Chris: Tyler w siłowni jest nowy sprzęt...
Tyler: Co ty gadasz? (dał drapaka)
Chris: Courtney mam dla Ciebie dobrą lekturę, czyli 'Zadatki na idealnego prawnika' jest w moim gabinecie, Duncan...
Courtney: Duncan i ja spędzimy czas razem
Duncan: No, ale Gwen...
Courtney: Poradzi sobie, później Ci dam chwile z nią spędzić czas, a teraz chodź (pociągnęła go za sobą)
Chris: Bridgette za daleko jest morze na surfing, ale co powiesz na sztuczne surfowanie jak wiesz o co mi chodzi, te na basenie
Bridgette: Sztuczne fale powietrzne? Okay (poszła)
Chris: Biblioteka dziś czynna Noah i...
Riccardo: Dziś poświęcam swój czas Angel'i
Angela: Co?! Ze mną?!
Riccardo: Tylko jak się zgodzisz
Angela: Wiesz... Dobrze (uśmiechnęła się)
Noah: Ale Riccardo miałeś ze mną czytać. Obiecałeś!
Riccardo: Yy...Wal się! Dziewczyna jest ważniejsza
Noah: Goń się! (poszedł)
Gwen: To ja będę się gdzieś włóczyła (poszła sobie)
Chris: No to dla was mam przygotowaną atrakcję jak bilard lub sobie popływać łódką na tej rzece
Riccardo: To łódka, będzie bardziej romantycznie
Angela: Nie, nie, nie, nie! Wykluczone!
Chris: Załatwione! (pstryknął w palce i łódź pojawiła się na rzece)
Angela: Ja bym wolała bilard!
(słychać dźwięk jakby się coś złamało)
Chris: Wybacz, ale stół się złamał...na pewno przez Izzy jak zauważyła, że nie ma w basenie wody, bo była potrzebna do drugiego basenu na fale Bridgette
Riccardo: Chodź, będzie fajnie! (złapał ją za rękę i pociągnął w stronę łódki)
Chris: Wszyscy... (znika mu śmiech i zaczyna się robić cały czerwony) Aaa! Przetrzymasz! Ta nagroda jest twoja! Opłaci się ten wysiłek!
Chef: (przychodzi z pilotem w ręce) Ty masz być miły, ale ja nie muszę! (złowieszczy śmiech) Buhahahaha!
Chris: (dziwnie się na niego patrzy) Dobra...
W kręgielni...
*Graciarnia wierzeń*
*Izzy: W basenie nie było wody, stół do bilarda się załamał, bo na niego wskoczyłam, Haha! Nie pozostaje mi nic innego jak kręgle, no chyba, że z nimi też się rozprawie!*
Izzy: (rzuca kule, a potem udaje kule) Jestem kulą! Woohu! (zbija wszystkie kręgle i łapie ją siatka) Oo! Wypuść mnie piekielna siatko! (szarpie się, a w cieniu śmieje się Chef)
*Graciarnia zwierzeń*
*Izzy: Nie fajnie*
U manikiurzystki...
(Heather i Kelly mają maseczki do twarzy, a dwie dziewczyny piłują im paznokcie)
Kelly: O tak! To jest życie!
Heather: Już dawno potrzebowałam odświeżenia
Gwen: (wchodzi) Hej! Co tam słychać Kelly?
Kelly: W porządku jest idealnie
Heather: Ej! Ja też tu jestem!
Gwen: (sarkastycznie) Nie zauważyłam
Heather: Co tu robisz gotko?!
Gwen: Nie mam gdzie się podziać to pomyślałam, że trochę się odświeżyć nie zaszkodzi (usiadła na fotel)
Kelly: Chris nie miał dla Ciebie atrakcji?
Gwen: Może miał, ale nie czekałam, aż dojdzie do mnie
Heather: (sarkastycznie) Biedactwo po prostu chciała spędzić czas z Duncan'em, ale Courtney Ci go sprzątła sprzed nosa
Gwen: (zła) Nie prawda! Jeszcze z nim spędzę czas...nie zależy mi oczywiście na nim, ani nic
Kelly: Widzimy
*Graciarnia zwierzeń*
*Gwen: Powiedzieć coś do Heather to gorzej niż do diabła*
*Heather: Mam ją!*
Na basenie...
Bridgette: (surfuje) Samemu to nudno tak
Noah: (przychodzi) Nieźle Ci idzie!
Bridgette: Noah? (podpływa do niego) Co tu robisz?
Noah: Nie mam dziś ochoty do czytania
Bridgette: Aha, to co masz zamiar robić?
Noah: Nauczysz mnie surfować?
Bridgette: Nie wiem czy na tych sztucznych falach byś się nauczył
Noah: Chcę spróbować. Nie jesteś zdziwiona?
Bridgette: Czym?
Noah: Ja zabujany w książkach chce nagle surfować?
Bridgette: Może trochę
Noah: Pomyślałem, że trochę sportu mi nie zaszkodzi, a po za tym...Cię...lubię...(zakaszlał)
Bridgette: (uśmiechnęła się) Też Cię lubię, ale Geoff bywa zazdrosny tylko nie wiem czy nie zerwie ze mną jak się dowiedział, a na pewno dowiedział, że to ja go posłałam z powrotem do Ameryki
Noah: Coś ty. Nie mógłby rzucić takiej wspaniałej dziewczyny
Bridgette: Jadłeś cukier, bo Cię nie poznaje?
Noah: Nie jadłem. Nikt nie wie o mnie wszystkiego. Nawet Sierra
Bridgette: Ech... Najpierw musisz umieć wstawać na deskę utrzymując równowagę...
(Chef potajemnie wlewa do wody niebieski barwnik)
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Nie myśleć sobie czy coś w tym stylu!*
Siłownia...
Tyler: (jeździ na rowerku) Coś za wolno (zmienia bieg i przyśpiesza) Teraz za szybko! (pedałuje i rower wypada z obiegu) Aa! (wpada na ścianę)
Chef: Tu nie muszę nic robić (zwiewa)
Tyler: To był Chef? (podnosi się)
W łódce...
Angela: (siedzi i patrzy się zła na niego) Zadowolony?!
Riccardo: Bardzo (zaczął się przybliżać)
Angela: Ej! Odsuń się! (odepchnęła go)
Riccardo: (złapał jej ręce i przybliżył twarz do niej) Jesteśmy tu tylko ty i ja bez nikogo
Angela: (zaczęła się go bać) Odsuń się, proszę!
Riccardo: (jedną ręką objął ją w pasie, a drugą zaczął jeździć po jej dłoni) Jesteś moja
Angela: Przestań! (zaczęła się wyrywać i łódź się wywróciła) Idiota! Nienawidzę Cię! (wyszła w wody i uciekła)
Riccardo: Czekaj! (wyszedł z wody i pobiegł za nią)
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: (ma łzy w oczach) Ja go polubiła, a on...nie chce myśleć co chciał zrobić*
*Riccardo: Przegiąłem! Zamiast ją przekonać do siebie to ją wystraszyłem. Nie zrobił bym jej nic niestosownego*
W gabinecie...
Courtney: (chodzi w ten i z powrotem i trzyma kilka kartek) Tu na pisali 'żeby przekonać sędziego trzeba mieć co najmniej dwa słuszne argumenty'...
(Duncan śpi, a Courtney wali ręką w biurko)
Courtney: (zła) Czy ty mnie słuchasz?!
Duncan: (budzi się) Co? To są jakieś nudy!
Courtney: Wcale nie nudy Duncan! Ma mi to pomoc, żebym była najlepszą prawniczkom ze wszystkich
(ktoś puka do drzwi)
Duncan: Otwarte!
Angela: (ze złazami w oczach wchodzi i zamyka szybko drzwi) Courtney! (rzuca jej się na szyje)
Courtney: Co się stało?
Angela: Ri...Ri...Ri... (nie może złapać oddechu)
Courtney: Spokojnie! Zrób wdech i wydech. Dziewczyno weź się w garść i powiedz co się stało?
Angela: Masz rację (puszcza ją i wyciera zły) Ri...Riccardo na łodzi złapał mnie...i...i...zaczął dotykać...i...i...bałam się co mógł zrobić...i...i....zaczęłam się wyrywać i łódź się wywróciła i uciekłam!
(Duncan i Courtney patrzą na nią zdziwieni)
Courtney: Jaki palant! Kochanie już w porządku
Duncan: Nie wiedziałem, że aż tak zrobi
Courtney: (zaczęła na niego patrzeć kątem oka) Duncan miałeś coś z tym spólnego?!
Duncan: Powiedziałem tylko kiedyś Riccardo jak ma poderwać dziewczynę, ale nie chodziło mi żeby od razu się rzucał
Angela: Zboczeniec jeden! Mogę tu zostać?
Courtney: Oczywiście, może ty będziesz słuchać 'Zadatków na idealnego prawnika'
Duncan: Nie czytaj już tego!
Courtney: (wkurzyła się) Wyjdź!
Duncan: Mogę?
Courtney: Wyjdź i nie marudź! Nawet idź teraz sobie spędź czas z Gwen, ale wyjdź!
Duncan: Dobra, ale na pewno?
Courtney: Tak! Wynoś się już!
(Duncan wyszedł)
Na korytarzu...
(Duncan i Gwen idą i się ze sobą zderzają)
Gwen: Uważaj jak idziesz!
Duncan: Gwen? (wstał i podał jej rękę)
Gwen: O Duncan
Duncan: Właśnie Cię szukałem
Gwen: Courtney Cię puściła?
Duncan: Kazała mi wyjść, bo nie słuchałem jej zrzędzenia
Gwen: Heh...musimy porozmawiać, ale nie tutaj
Duncan: Na moście?
Gwen: Nie, znalazłam lepsze miejsce
Chris: (przez głośniki) Kolacja już jest! Wszyscy do stołówki!
Stołówka...
(powoli wszyscy zaczęli się gromadzić)
Noah: (jest cały niebieski) Ty? Co tu robisz?
Tyler: Witaj ziom! Spytam to samo, co niebieski, co tu robisz?
Heather: Oo...Gwen się ucieszy
Trent: Dostałem debiut
Pod schodami...
Gwen: (zdenerwowana) Duncan nie mogę już dłużej tego w sobie kłębić
Duncan: (zakłopotany) Hmm? Słuchaj wiesz, że lubię Cię, ale to było dla mnie trudne
Gwen: Boję się co sobie pomyślisz
Duncan: Courtney się za bardzo rządzi
Gwen i Duncan: Ja...czuję coś do Ciebie! Co?!
Gwen: Duncan ty... (zarumieniła się)
Duncan: Gwen serio?
Gwen: Wow...nie spodziewałam się (myśli coś)
Duncan: To jeśli ja i ty czujemy to samo to... (chciał ją pocałować, ale ona zasłoniła mu usta ręką)
Gwen: Nie...Duncan czekałam na tą chwile uwierz, ale...nie możesz tego zrobić Courtney ona jest dla Ciebie ważna
Duncan: Już nie
Gwen: Wydaje Ci się, idź lepiej do niej
Duncan: (zniesmaczony) I ty to mówisz mnie?
Gwen: Nie wiesz jak trudno mi było to przyznać, ale chce się z tobą tylko przyjaźnić. Kumple?
Duncan: (uśmiechnął się) Kumple
(przybili żółwika)
Duncan: Dobra może się rządzi, ale ty nie jesteś nią
Gwen: Aha...Idź do niej, bo się pewnie zastanawia gdzie jesteś
Stołówka...
Courtney: Dlaczego Duncan'a jeszcze nie ma?
Trent: Gwen też nie ma, a chciałem ją zobaczyć
Heather: Pewnie się obsmarowują. Courtney lepiej już o nim zapomnij, on woli tą gotkę
Courtney: (wybuchnęła) Co?!
Bridgette: (mówi smutno) Przykro mi Courtney, ale Heather mówi prawdę. Gwen wczoraj mi się przyznała, że powie Duncan'owi, co do niego czuje
Riccardo: A nam Duncan powiedział, że najlepiej czuje się z Gwen, bo Courtney się bardzo rządzisz
Courtney: (otworzyła usta) To nie...nie...niemożliwe!
Heather: On Cie w tej chwili zdradza!
Trent: (zaskoczony) Gwen i Duncan?!
Courtney: (wściekła) To zdrajca! Wiedzieliście o tym wszyscy?!
Noah: Nie do końca
Courtney: Miarka się przebrała! Jak ta świnia mnie teraz zdradza to na waszych oczach ja jego też! (zaczęła się całować z Trent'em)
Duncan: (stoi w progu i zdziwiony, a zarazem wściekły patrzy na całą sytuację) Courtney jak mogłaś?!
Courtney: (przestaje się całować z Trent'em) Ty się pierwszy wytłumacz!
Duncan: Ja nie mam co się tłumaczyć!
Courtney: Nie masz?! Duncan jak mogłeś mnie zdradzić z Gwen?!
Duncan: Że co?! Kto tak powiedział?!
(każdy wskazał na kogoś palcem)
Duncan: Nie zdradziłem Cię z Gwen, ale jak widzę powinienem!
Courtney: Kłamiesz! Koniec z nami!
Duncan: Bujaj się! (wyszedł ze stołówki)
Chris: (wychodzi z kuchni cały uradowany) Ło! Nieźle! Dzień chyba minął wam szczęśliwie...
Angela: Nie bardzo! (spojrzała na Riccardo i szybko się odwróciła)
Chris: I... (patrzy w zegarek) Bycie dla was miłym dobiegło końca! Za 20 minut na eliminacje!
Wszyscy: Co?!
Chris: Przekażcie Gwen i Duncan'owi
(Courtney łamie widelec, a Chris ucieka)
Gwen: (wchodzi) Ej, co się stało Duncan'owi...
Kelly: Ćśśś! (do Gwen szeptem) Lepiej się schowaj jeśli Ci życie miłe, później Ci powiemy, a i za 20 minut ceremonia
Gwen: Ok... (zaczęła się powoli wycofywać)
Trent: Courtney w porządku?
Courtney: (smutno) Nie, nic nie jest w porządku i nie mam apetytu (wyszła)
Eliminacje... Ceremonia...
Chris: Na pierwszej wspólnej ceremonii zrobię to szybko i...po prostu szybko. Courtney... Odpadasz! (rzuca do reszty ołówki)
Courtney: (wstaje wściekła i smutna) Nienawidzę was wszystkich!
Chris: Courtney, ale mam dla Ciebie też dobre wieści. Mogę ci oddać palmtopa (daje jej)
Courtney: (trzaska nim o ziemie) Po cholerę mi on i tak straciłam już wszystko! Nie mam już nic! Straciłam swoją ostatnią szanse!
Chris: Courtney twoja...
Courtney: Sama trafie do wyjścia i do samolotu! (wyszła ze złami w oczach)
Chris: Rany...
Gwen: Wyjaśnicie mi co tu się dzieje?! (rozgląda się) I Trent skąd się tu wziąłeś?!
Chris: Dzień bez zadaniowy zaliczał się równie do szalonych dni. Przyznam, że współczuje jej na prawdę, ale jak by mi dała dojść do słowa to nie zrobiła by takiej propagandy! Cóż zdarza się. Jak to będzie wyglądało dalej? Oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Nie martwcie się, Courtney się tak łatwo nie poddaje i będzie w kolejnym odcinku. Jakim cudem? Dowiedziecie się czytając kolejny odcinek.- Pisze to po to żeby nie stracić fanów ^^
wtorek, 9 listopada 2010
Episode 15- STP-TDS- ,,Zatrzymanie''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W jakiejś klasie... 10:01...
Gwen: (je ciastko) Chef'unio nam dał ciastka za wygraną, aż nie wierze, że takie dobre są! (je kolejne)
Noah: Tylko szkoda, że jest w nich cukier
Heather: Może skusisz się na jedno? (wymachuje mu ciastkiem przed oczami)
Noah: Jak chcesz żebym zrobił coś głupiego?
Bridgette: Aż tak źle to nie może być z tobą
Sierra: O tuż może! Noah gdy miał dwanaście lat wyrzucił telewizor przez okno, bo kolega dosypał mu do herbaty jakieś pół kilo cukru
Noah: I potępiam go o to
Heather: To lepiej Ci nie dawać, bo jeszcze przegramy przez Ciebie, a wtedy ty wylecisz! Jak Alejandro zrobił głupotę i już go nie ma... To znaczy... Dobrze, że go nie ma!
Gwen: Jedno powiem. Już nie wygra przez jego długi jęzor
Heather: Taa...
Sierra: Gwen... Courtney jest z Duncan'em, no nie?
Gwen: Jasne... Ona jest taka zazdrosna, że go musi pilnować i przy okazji okradać (do Bridgette po cichu) Chyba będę musiała powiedzieć niebawem Duncan'owi, co do niego czuje, bo mnie to gryzie
Bridgette: Powiedz, na pewno zrozumie
Kawalerka Courtney...
Courtney: (chodzi z ten i z powrotem) Duncan powinniśmy mieć jakąś strategie
Duncan: (kładzie się na łóżku) Wyluzuj, dobrze jest
Courtney: Nie dobrze! (stanęła) Chodzi o Gwen...
Duncan: Ja i Gwen tylko się przyjaźnimy, nie bądź taka zazdrosna
Courtney: Nie jestem zazdrosna!
Duncan: Jesteś!
Courtney: Nie jestem! Może...trochę...?
Duncan: Nie wściekaj się tak o nią!
Courtney: Ty nie rozumiesz, że nie będę się dzieliła tobą?! Wracając do strategi...
Duncan: Nie potrzebna nam strategia. Jesteśmy w innych drużynach daj spokój (wstał i wyszedł)
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Jak tylko przegramy Gwen wyleci! Nie zrobiła mi nic złego, ale musi wylecieć, bo działa mi na nerwy!*
Szatnia...
Angela: Zaczyna być źle! Jest nas w tej chwili po równo
Kelly: Co sugerujesz?
Angela: Musimy jakoś dziś wygrać
Tyler: A co to zmieni?
Angela: No to, że będzie nas o jedną osobę więcej
Izzy: Nie bubaj
Riccardo: Ona ma rację, powinniśmy się wywyższyć
Angela: Czy jak obojętnie, co powiem przyznasz mi rację?
Riccardo: Wiesz, że mi się podobasz i nic na to nie poradzimy
Angela: Poradzimy. Po prostu odwal się!
Tyler: On się stara
Angela: Już widziałam jak się starał
Riccardo: To był niewinny żarcik. Nie pamiętasz w zamku...
Angela: Nie przypominaj mi! Straciłam na chwilę kontrolę!
Kelly: A co się stało
Angela: Nic
Riccardo: Ona...
Angela: Będę dla Ciebie milsza jak nic nie powiesz
(Riccardo udał, że zasuwa sobie usta)
Angela: Tak lepiej
Izzy: Wróć to planu
Chris: (przez głośniki) Do samolotu migusiem! Lecimy do Walii!
Angela: No daj spokój! Wczoraj my polecieli gdzieś tam to Hoy!
Chris: (przez głośniki) To z Chef'em, a ja chce się zrewanżować!
W samolocie...
Chef: (ma na głowie papierową torbę) Chris możesz nie wpuszczać Izzy?!
Izzy: Chris nie może! Lepiej się pokaż Chef'ie! (ściąga Chef'owi papierową torbę, a wszyscy zaczynają się śmiać)
Gwen: Buhahaha! Jaka drag queen!
Chef: Zamknąć się małolaty! (zakrywa twarz)
Tyler: Jesteśmy pełnoletni!
(wszyscy cały czas się śmieją z Chef'a)
Chris: Już, już... Haha! Chef'ie... No nie mogę!
Chef: Nie mogę tego z siebie zmyć!
Izzy: Komu Izzy ma jeszcze zrobić makijaż?!
(wszyscy umilkli)
Chris: O dzięki Izzy
Izzy: Nie ma za co. Wystarczy, że dasz Izzy gadać o historii Walii, bo Izzy zna!
Chris: Serio? Ok...
Izzy: Walia...jak Walia...koniec!
Chris: Może ja lepiej opowiem?
Angela: Lepiej nie
Chris: (zignorował ją) O Walii za bardzo nic nie wiem, ale powiem, że wybieramy się tam do hotelu
Sierra: Do hotelu, naprawdę? Myślałam, że zrobisz nam długą wędrówkę rozpoznawczą
Chris: Miałem zrobić, lecz zmieniłem zdanie
Kelly: To dobrze
Bridgette: Chwila moment! A co my będziemy robić w tym hotelu?
Chris: Przekonasz się, ale mam nadzieję, że nie zdewastujecie go
Izzy: Może nie... (ukrywa w ręce mini bomby)
Walia... Cardiff... Przed hotelem...
(Chef ląduje ostrożnie i wszyscy wysiadają)
Courtney: (patrzy na hotel) Pięciogwiazdkowy hotel?! Chris to mi odpowiada!
Chris: Ej stop! Ja tu przyleciałem, bo podobno robią niezłe maseczki błotne, a wy macie zadanie i dziś też się wami Chef zajmie
Wszyscy: Nie!
Chris: Miałem się zreważnować, ale po co?
Chef: Dziś będzie coś ryzykownego
Chris: Chef'ie mam tu rezerwacje (daje mu kluczyki) Zostaniemy na jedną noc
Heather: A my?!
Chris: Was nie stać na ten hotel to będziecie spali na dworze, ale tak by was nikt nie widział z hotelu, bo mi obciach zrobicie to na razie (wszedł do hotelu)
Chef: (wlecze z samolotu stary materac i postawia) Zadanie jest takie, że będziecie skakać z dachu tego hotelu na ten materac
(wszyscy patrzą w górę i zaczynają się trząść)
Kelly: To jakoś 35 piętra!
Chef: Dokładnie. Chris nie powiedział mi jakie mam z wami zadanie zrobić to teraz je wymyśliłem. Jechać możecie windą, bo nie chce mi się na was czekać. O! Mam jeszcze jedno zadanie. Ci co przyjadą windą ostatni będą skakać pierwsi. Resztę wam powiem na górze punktacje i w ogóle, bo muszę nad nią pomyśleć (poszedł gdzieś za tył hotelu)
Tyler: Kto pierwszy?
(obie drużyny spojrzały na siebie i zaczęły biec do hotelu w kierunku wind. Jednocześnie weszli do wind)
W windzie I...
Angela: Co za chory człowiek
Kelly: Nie poradzimy nic na niego
Izzy: Nie wytrzymam zaraz! (naciska wszystkie przyciski na raz i winda się gwałtownie zatrzymuje)
Duncan: Taa... Super, utknęliśmy! (siadł na ziemi)
W windzie II...
Bridgette: Wydaje mi się, albo tamta wina się zatrzymała, nie ważne...
Sierra: Nie może ta winda jechać szybciej? (nasika jakiś przycisk ze strzałką do góry i winda też się gwałtownie zatrzymuje)
Heather: I co zrobiłaś?! Winda się zatrzymała!
Gwen: Tamci też utknęli!
Courtney: Nienawidzę takich sytuacji!
Noah: Aa! (zaczął panikować) Otwórzcie tą windę! (zaczął walić w drzwi)
Bridgette: Noah ty masz klaustrofobie?
Noah: Jedynie w windzie mi się tak dzieje!
W windzie I...
Riccardo: (skacze i winda się trzęsie) Nic to nie daje
Angela: Przestań, tak robić!
Riccardo: (skacze szybciej, a winda się jeszcze bardziej trzęsie) Fajna zabawa
Angela: (przewraca mu się do ramion) Powiedział przestań!
Riccardo: (przytula ją do siebie i nie puszcza) Przestanę pod jednym warunkiem, nie puszczę Cię
Angela: (westchnęła) Zgoda
Izzy: Izzy jest coś niedobrze od tego trzęsienia
Tyler: Może tak zróbmy coś?
Duncan: Niby, co? Nawet tu nie ma klapy, ani nic
Tyler: Racja, pozostaje nam czekać
Riccardo: Mnie się opłaci
Angela: A dla mnie to męczarnia
W windzie II...
Sierra: Nie da się wezwać pomocy, czy coś? (patrzy na przyciski) Nie da, a wyjście ewakuacyjne? (patrzy w górę) Nie ma! To, co jest w tej windzie?!
Gwen: Nic?
Courtney: I to ma być niby ich pięciogwiazdkowy hotel? (przewróciła oczami)
Noah: (trzęsie się ze strachu) Macie jakiś pomysł, co robić?!
Heather: (łagodnie) Noah, nie ma czego się bać (położyła mu rękę na ramieniu)
Noah: (spokojniejszy) Tak, jakby mi lepiej
(wszyscy patrzą się na Heather)
Gwen: Czy ty na pewno jesteś Heather?
Heather: Gotko zrobię wszystko, żeby się uspokoił!
Sierra: Na Noah nie ma sposobu gdy ma klaustrofobie
Heather: Nawet cukier? (wyciąga cukierka)
Sierra: Lepiej mu nie dawaj, bo dostanie szału
Bridgette: Ja się uprę żebyś mu dała
Sierra: Ja szperałam dużo o was i o każdym wszystko wiem. Powiem tyle po 2 gramach cukru zacznie szaleć jak mniej więcej Izzy i może doprowadzić do tego, że urwie windę
Noah: Nie dawajcie mi nic! Ja chcę żyć, a przez moją głupotę spadniemy!
Bridgette: Sierra jest też dobra strona. Noah gdy wyszaleje tą głupawkę po cukrze zawsze ma dobry pomysł
Gwen: Skąd wiesz?
Bridgette: Uwierzcie mi
Noah: Zrobię to...(wziął cukierka od Heather i zjadł)
Courtney: Jak urwie windę nie ręczę za was! A jesteśmy między 11, a 12 piętrem
Noah: (dalej się trzęsie ze strachu) Nie czuję różnicy
Heather: (znowu mówi łagodnie) Noah ćśśś! Spokojnie za chwile zjawi się pomoc
Noah: Czuje coś (rzuca się na Heather i ją całuje)
Heather: (zrzuca go z siebie i zaczyna pluć) Eche! Eche! Nigdy więcej nie będę miła!
Noah: Woohu!
Sierra: Jednak nie wiem o was wszystkiego
W windzie II...
(wszyscy siedzą na podłodze)
Duncan: Kelly...ty jesteś dziewczyną, mogę się coś poradzić?
Kelly: Ty? Mnie?
Duncan: (ciężko mu powiedzieć) Tak...
Kelly: Słucham
Duncan: Mam mieszane uczucia pomiędzy Gwen, a Courtney. Obie rzucają się sobie do gardeł, ale w końcu nie mogę lecieć na nie dwie
Kelly: Ee... O to Ci chodzi...
Tyler: Nie chciałbym być na twoim miejscu
Duncan: (zły) Jeśli powiedzie komuś, że proszę się o radę pożałujecie!
Riccardo: Luz kolo!
Angela: Z którą Ci się lepiej spędza czas...Ee chwila, co ja gadam nie lubię Gwen
Duncan: Prawda jest taka, że najlepiej czuje się z Gwen, bo Courtney się za bardzo rządzi. Cholera, po co ja wam to mówię?!
Tyler: I tak nie ma, co robić
W windzie II...
Courtney: Dłużej nie utrzymamy Noah!
Noah: (próbuje się wyrwać, bo wszystkie dziewczyny go trzymają) Ja chcę się stąd wydostać! (nagle przestał się szarpać i się uspokoił) Cukier przestał działać
Sierra: Nareszcie!
(wszystkie dziewczyny go puściły)
Heather: (daje w twarz Noah) To za to co zrobiłeś!
Noah: (masuje policzek) Ej! Mówiłem, że po cukrze tak mam, a w ogóle to co zrobiłem?
Gwen: Buzi, buzi z Heather. Hahaha!
Heather: Zamknij się gotko!
Noah: (przerażony) Że, co?! (zaczyna pluć)
Bridgette: Noah przeszła Ci klaustrofobia
Noah: Tak, chyba tak (pluje nadal)
Courtney: Wiecie, co, jestem zmęczona muszę się przespać, obudźcie mnie jak przyjdzie pomoc (usiadła na ziemi i usnęła opierając się o ścianę)
Gwen: Wreszcie nie będzie przeszkadzać. Bridgette ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką to chce się poradzić
Bridgette: Mnie, a co?
Gwen: (mówi szeptem) Chyba w najbliższym czasie powinnam powiedzieć, co do niego czuję, on jest takim wspaniałym facetem, tylko, że nie wiem, co
Bridgette: (też szeptem) Wiesz, że Duncan jest z Courtney
Gwen: Tak, ale ja coś czuje do niego. Sama mi mówiłaś, rano, że powinnam powiedzieć
Bridgette: Jeżeli tak to mu to przekaż. Gdy spróbujesz mu powiedzieć same słowa Ci przyjdą na język
Gwen: Akurat, próbowałam i się zacinam
Heather: Co szepczecie?! Utknęliśmy razem w windzie to mamy prawo wiedzieć
Gwen: Taa, bo Cię to będzie obchodzić
Heather: Grr...masz rację nie obchodzi
Courtney: (budzi się i wstaje) Nie da się spać przy was!
Gwen: (zakłopotana) Nie...słyszałaś...nic, prawda? Prawda?
Courtney: Słyszałam jedynie waszą kłótnię
Noah: (przewrócił zły oczami) Ja to mam najgorzej z samymi dziewczynami w jednej drużynie
Na dachu....
(Chef stoi wkurzony i czeka)
Chris: (przychodzi) Hej Chef'ie, jak leci?
Chef: (zły) Czekam półgodziny na nich!
Chris: O wybacz, że Ci nie powiedziałem, bo nie chciałem sobie przerywać kąpieli błotnej. Oni utknęli wszyscy w windach
Chef: Co?! A ja tu stoję!
Chris: Nie denerwuj się tak, mamy całą noc na rozrywki
Chef: (uśmiechnął się) O dobra
(obaj zeszli z dachu schodami)
Nadeszła godzina 23:00... W windzie I...
Tyler: Wie ktoś która jest godzina?
Riccardo: (patrzy w zegarek) Dochodzi jedenasta...
Angela: Spać mi się chce, ale tu nie ma jak
Riccardo: Możesz na mnie się położyć
Angela: Zapomnij!
Duncan: (ziewa) Zdaję się, że zostaniemy tu do rana
Izzy: Izzy ma nadzieję, że się winda nie urwie
Kelly: Nawet nie mów!
Tyler: Jak tyle godzin tu siedzimy to do rana wytrzyma
Angela: Zaraz urwie mi się film...(usnęła na ramieniu Riccardo)
Duncan: Stary, ona jest już twoja
Riccardo: Od początku gdy ją zobaczyłem już to wiedziałem
Izzy: Izzy jest śpiąca, dobranoc (padła na podłogę)
Kelly: My też już chodźmy spać
(wszyscy pozasypiali)
W windzie II...
Noah: Idioci nie naprawili jeszcze windy!
Courtney: Chris czy Chef nawet się nie zorientował, że nas nie ma
Sierra: Cały czas nawet nie pomyślałam o Cody'm jak się zatrzymała winda. Teraz dopiero, ja chce do Cody'ego! (naciska wszystkie guziki i winda trochę się obniża)
Heather: Nie naciskaj nic! Przez Ciebie tu utknęliśmy
Sierra: (sarkastycznie) Może przeze mnie też tamci utknęli?!
Heather: Tego nie wiem, ale po prostu nie naciskaj nic!
Sierra: Tylko, że ja strasznie tęsknie za Cody'm! I muszę coś zrobić, żeby mi go nie brakowało
Noah: Przyciskanie guzików sprawia, że Ci go nie brakuje?
Sierra: No tak, jak był mały to zatrzymał się w windzie jak my i naciskał wszystkie guziki tylko, że trwało to pięć minut zanim winda ruszyła, a nie całą wieczność jak my w tej chwili
Gwen: (zamykają się jej oczy) Chodźcie spać, bo to nasze gadanie i tak nic nie daje
Bridgette: Zgadzam się z nią
Heather: Najlepszy twój pomysł w życiu gotko
(wszyscy poszli spać)
Nazajutrz... 8:32... W holu...
(obie windy się otwierają, a wszyscy się budzą i szybko wychodzą)
Kelly: Otworzyli!
Noah: (całuje chodnik) Dziękuje, dziękuje, dziękuje!
Riccardo: A jemu, co?
Heather: Klaustrofobia...
Chris: (pojawia się znienacka) A kuku! Jak spędziliście dzień i noc uwięzieni w windzie?
Bridgette: Wiedziałeś, że tam utknęliśmy?
Chris: Jasne!
Gwen: To czemu nam nie pomogłeś?!
Chris: Chciałem mieć trochę czasu dla siebie i Chef też na tym skorzystał
Chef: (idzie tańcząc i podśpiewując) Zmywajmy się zanim wystawią rachunek
Chris: Tak masz rację. Prędko do samolotu!
Przed szkołą...
(Chef ląduje i wszyscy wysiadają)
Noah: Yy... Chris nie będzie dziś eliminacji, jak nie było zadania?
Chris: Będzie!
Angela: Ale przecież nikt nie wygrał i nikt nie przegrał
Chris: Właśnie, że przegrały Mądrale
Courtney: Co?! Jak to?!
Chris: Izzy zablokowała pierwsza windę, co zablokowało też drugą windę i zaoszczędziła mi wysiłku, dlatego Półgłówki wygrały
Heather: Grr! Niesprawiedliwy musisz być zawsze!
Chris: Odpowiem na to 'oczywiście'. Na ceremonie i to już!
Eliminacje... Ceremonia...
(Chris wchodzi zadowolony)
Wszyscy: Nienawidzimy Cię Chris!
Chris: I vice versa!
Chef: (krzyczy z góry) Chris, przyszedł rachunek!
Chris: Miałem dobry humor to ten mnie dobił
Noah: Bardzo dobrze
Chris: Miałem tobie dać pierwszy ołówek, ale dam Ci jako drugi
Noah: (sarkastycznie) Zaraz zacznę płakać
(Bridgette się cicho zaśmiała)
Chris: (zły) Grr! Pierwszy ołówek dostanie Bridgette, drugi Noah, trzeci Courtney. Tu miałem dylemat, bo Heather i Gwen miały po tyle samo głosów, więc też dostaniecie ołówki (rzuca wszystkim oprócz Sierr'ze)
Sierra: (smutna) Największa fanka została wyeliminowana...
Bridgette: Sierra spójrz na dobre strony, wrócisz do Cody'ego
Sierra: (rozszerzyły jej się oczy i zaczęła się uśmiechać) Tak! Tak! Tak! (wzięła od Chris'a pilota i wystrzeliła się do góry i wyleciała)
Chris: Oddaj chociaż pilota!
(pilot wpada z powrotem przez otwór)
Heather: Jedna gaduła wyeliminowana (zaczęła patrzeć się na resztę)
Chris: Gaduła Sierra, wyleciała na początku smutna, a potem szczęśliwa. Bardzo chciała tu być, lecz nie była zadowolona, bo brakło jej Cody'ego. Teraz to Cody nie będzie zadowolony, bo wraca Sierra. Zacząłem gadać bezsensu, ale i tak mnie uwielbiacie ze względu na nic. Zapraszam już wkrótce na następny odcinek Studiów TOTALNEJ Porażki! Aa! Zapomniałem znów o piosence! Następnym razem wam nie ujdzie!
Przy szafkach...
Courtney: Psst...! Heather! (pociągła ją za ramię jak szła)
Heather: Co?!
Courtney: Wiesz, że potrzebuje teraz kasy, bo nie będę spała na ulicy gdy program się skończy!
Heather: Nie pożyczę, bo nie mam i w ogóle nie pożyczyłabym!
Courtney: Nie o to chodzi! Chodzi, że chce założyć pakt taki, że jak któraś z nas wygra to podzieli się na pół. A wiesz, jestem silną zawodniczką zresztą ty tak samo
Heather: No ten... Nieźle to ukartowałaś, ale odpowiedź to n...
Courtney: Mam umowę! (pokazuje)
Heather: (myśli) Hmm...
Courtney: Przy tym się nie da oszukać
Heather: Stoi!
(podały sobie ręce)
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Niech się inni pakują, bo już wygrałam! Hahaha!*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W jakiejś klasie... 10:01...
Gwen: (je ciastko) Chef'unio nam dał ciastka za wygraną, aż nie wierze, że takie dobre są! (je kolejne)
Noah: Tylko szkoda, że jest w nich cukier
Heather: Może skusisz się na jedno? (wymachuje mu ciastkiem przed oczami)
Noah: Jak chcesz żebym zrobił coś głupiego?
Bridgette: Aż tak źle to nie może być z tobą
Sierra: O tuż może! Noah gdy miał dwanaście lat wyrzucił telewizor przez okno, bo kolega dosypał mu do herbaty jakieś pół kilo cukru
Noah: I potępiam go o to
Heather: To lepiej Ci nie dawać, bo jeszcze przegramy przez Ciebie, a wtedy ty wylecisz! Jak Alejandro zrobił głupotę i już go nie ma... To znaczy... Dobrze, że go nie ma!
Gwen: Jedno powiem. Już nie wygra przez jego długi jęzor
Heather: Taa...
Sierra: Gwen... Courtney jest z Duncan'em, no nie?
Gwen: Jasne... Ona jest taka zazdrosna, że go musi pilnować i przy okazji okradać (do Bridgette po cichu) Chyba będę musiała powiedzieć niebawem Duncan'owi, co do niego czuje, bo mnie to gryzie
Bridgette: Powiedz, na pewno zrozumie
Kawalerka Courtney...
Courtney: (chodzi z ten i z powrotem) Duncan powinniśmy mieć jakąś strategie
Duncan: (kładzie się na łóżku) Wyluzuj, dobrze jest
Courtney: Nie dobrze! (stanęła) Chodzi o Gwen...
Duncan: Ja i Gwen tylko się przyjaźnimy, nie bądź taka zazdrosna
Courtney: Nie jestem zazdrosna!
Duncan: Jesteś!
Courtney: Nie jestem! Może...trochę...?
Duncan: Nie wściekaj się tak o nią!
Courtney: Ty nie rozumiesz, że nie będę się dzieliła tobą?! Wracając do strategi...
Duncan: Nie potrzebna nam strategia. Jesteśmy w innych drużynach daj spokój (wstał i wyszedł)
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Jak tylko przegramy Gwen wyleci! Nie zrobiła mi nic złego, ale musi wylecieć, bo działa mi na nerwy!*
Szatnia...
Angela: Zaczyna być źle! Jest nas w tej chwili po równo
Kelly: Co sugerujesz?
Angela: Musimy jakoś dziś wygrać
Tyler: A co to zmieni?
Angela: No to, że będzie nas o jedną osobę więcej
Izzy: Nie bubaj
Riccardo: Ona ma rację, powinniśmy się wywyższyć
Angela: Czy jak obojętnie, co powiem przyznasz mi rację?
Riccardo: Wiesz, że mi się podobasz i nic na to nie poradzimy
Angela: Poradzimy. Po prostu odwal się!
Tyler: On się stara
Angela: Już widziałam jak się starał
Riccardo: To był niewinny żarcik. Nie pamiętasz w zamku...
Angela: Nie przypominaj mi! Straciłam na chwilę kontrolę!
Kelly: A co się stało
Angela: Nic
Riccardo: Ona...
Angela: Będę dla Ciebie milsza jak nic nie powiesz
(Riccardo udał, że zasuwa sobie usta)
Angela: Tak lepiej
Izzy: Wróć to planu
Chris: (przez głośniki) Do samolotu migusiem! Lecimy do Walii!
Angela: No daj spokój! Wczoraj my polecieli gdzieś tam to Hoy!
Chris: (przez głośniki) To z Chef'em, a ja chce się zrewanżować!
W samolocie...
Chef: (ma na głowie papierową torbę) Chris możesz nie wpuszczać Izzy?!
Izzy: Chris nie może! Lepiej się pokaż Chef'ie! (ściąga Chef'owi papierową torbę, a wszyscy zaczynają się śmiać)
Gwen: Buhahaha! Jaka drag queen!
Chef: Zamknąć się małolaty! (zakrywa twarz)
Tyler: Jesteśmy pełnoletni!
(wszyscy cały czas się śmieją z Chef'a)
Chris: Już, już... Haha! Chef'ie... No nie mogę!
Chef: Nie mogę tego z siebie zmyć!
Izzy: Komu Izzy ma jeszcze zrobić makijaż?!
(wszyscy umilkli)
Chris: O dzięki Izzy
Izzy: Nie ma za co. Wystarczy, że dasz Izzy gadać o historii Walii, bo Izzy zna!
Chris: Serio? Ok...
Izzy: Walia...jak Walia...koniec!
Chris: Może ja lepiej opowiem?
Angela: Lepiej nie
Chris: (zignorował ją) O Walii za bardzo nic nie wiem, ale powiem, że wybieramy się tam do hotelu
Sierra: Do hotelu, naprawdę? Myślałam, że zrobisz nam długą wędrówkę rozpoznawczą
Chris: Miałem zrobić, lecz zmieniłem zdanie
Kelly: To dobrze
Bridgette: Chwila moment! A co my będziemy robić w tym hotelu?
Chris: Przekonasz się, ale mam nadzieję, że nie zdewastujecie go
Izzy: Może nie... (ukrywa w ręce mini bomby)
Walia... Cardiff... Przed hotelem...
(Chef ląduje ostrożnie i wszyscy wysiadają)
Courtney: (patrzy na hotel) Pięciogwiazdkowy hotel?! Chris to mi odpowiada!
Chris: Ej stop! Ja tu przyleciałem, bo podobno robią niezłe maseczki błotne, a wy macie zadanie i dziś też się wami Chef zajmie
Wszyscy: Nie!
Chris: Miałem się zreważnować, ale po co?
Chef: Dziś będzie coś ryzykownego
Chris: Chef'ie mam tu rezerwacje (daje mu kluczyki) Zostaniemy na jedną noc
Heather: A my?!
Chris: Was nie stać na ten hotel to będziecie spali na dworze, ale tak by was nikt nie widział z hotelu, bo mi obciach zrobicie to na razie (wszedł do hotelu)
Chef: (wlecze z samolotu stary materac i postawia) Zadanie jest takie, że będziecie skakać z dachu tego hotelu na ten materac
(wszyscy patrzą w górę i zaczynają się trząść)
Kelly: To jakoś 35 piętra!
Chef: Dokładnie. Chris nie powiedział mi jakie mam z wami zadanie zrobić to teraz je wymyśliłem. Jechać możecie windą, bo nie chce mi się na was czekać. O! Mam jeszcze jedno zadanie. Ci co przyjadą windą ostatni będą skakać pierwsi. Resztę wam powiem na górze punktacje i w ogóle, bo muszę nad nią pomyśleć (poszedł gdzieś za tył hotelu)
Tyler: Kto pierwszy?
(obie drużyny spojrzały na siebie i zaczęły biec do hotelu w kierunku wind. Jednocześnie weszli do wind)
W windzie I...
Angela: Co za chory człowiek
Kelly: Nie poradzimy nic na niego
Izzy: Nie wytrzymam zaraz! (naciska wszystkie przyciski na raz i winda się gwałtownie zatrzymuje)
Duncan: Taa... Super, utknęliśmy! (siadł na ziemi)
W windzie II...
Bridgette: Wydaje mi się, albo tamta wina się zatrzymała, nie ważne...
Sierra: Nie może ta winda jechać szybciej? (nasika jakiś przycisk ze strzałką do góry i winda też się gwałtownie zatrzymuje)
Heather: I co zrobiłaś?! Winda się zatrzymała!
Gwen: Tamci też utknęli!
Courtney: Nienawidzę takich sytuacji!
Noah: Aa! (zaczął panikować) Otwórzcie tą windę! (zaczął walić w drzwi)
Bridgette: Noah ty masz klaustrofobie?
Noah: Jedynie w windzie mi się tak dzieje!
W windzie I...
Riccardo: (skacze i winda się trzęsie) Nic to nie daje
Angela: Przestań, tak robić!
Riccardo: (skacze szybciej, a winda się jeszcze bardziej trzęsie) Fajna zabawa
Angela: (przewraca mu się do ramion) Powiedział przestań!
Riccardo: (przytula ją do siebie i nie puszcza) Przestanę pod jednym warunkiem, nie puszczę Cię
Angela: (westchnęła) Zgoda
Izzy: Izzy jest coś niedobrze od tego trzęsienia
Tyler: Może tak zróbmy coś?
Duncan: Niby, co? Nawet tu nie ma klapy, ani nic
Tyler: Racja, pozostaje nam czekać
Riccardo: Mnie się opłaci
Angela: A dla mnie to męczarnia
W windzie II...
Sierra: Nie da się wezwać pomocy, czy coś? (patrzy na przyciski) Nie da, a wyjście ewakuacyjne? (patrzy w górę) Nie ma! To, co jest w tej windzie?!
Gwen: Nic?
Courtney: I to ma być niby ich pięciogwiazdkowy hotel? (przewróciła oczami)
Noah: (trzęsie się ze strachu) Macie jakiś pomysł, co robić?!
Heather: (łagodnie) Noah, nie ma czego się bać (położyła mu rękę na ramieniu)
Noah: (spokojniejszy) Tak, jakby mi lepiej
(wszyscy patrzą się na Heather)
Gwen: Czy ty na pewno jesteś Heather?
Heather: Gotko zrobię wszystko, żeby się uspokoił!
Sierra: Na Noah nie ma sposobu gdy ma klaustrofobie
Heather: Nawet cukier? (wyciąga cukierka)
Sierra: Lepiej mu nie dawaj, bo dostanie szału
Bridgette: Ja się uprę żebyś mu dała
Sierra: Ja szperałam dużo o was i o każdym wszystko wiem. Powiem tyle po 2 gramach cukru zacznie szaleć jak mniej więcej Izzy i może doprowadzić do tego, że urwie windę
Noah: Nie dawajcie mi nic! Ja chcę żyć, a przez moją głupotę spadniemy!
Bridgette: Sierra jest też dobra strona. Noah gdy wyszaleje tą głupawkę po cukrze zawsze ma dobry pomysł
Gwen: Skąd wiesz?
Bridgette: Uwierzcie mi
Noah: Zrobię to...(wziął cukierka od Heather i zjadł)
Courtney: Jak urwie windę nie ręczę za was! A jesteśmy między 11, a 12 piętrem
Noah: (dalej się trzęsie ze strachu) Nie czuję różnicy
Heather: (znowu mówi łagodnie) Noah ćśśś! Spokojnie za chwile zjawi się pomoc
Noah: Czuje coś (rzuca się na Heather i ją całuje)
Heather: (zrzuca go z siebie i zaczyna pluć) Eche! Eche! Nigdy więcej nie będę miła!
Noah: Woohu!
Sierra: Jednak nie wiem o was wszystkiego
W windzie II...
(wszyscy siedzą na podłodze)
Duncan: Kelly...ty jesteś dziewczyną, mogę się coś poradzić?
Kelly: Ty? Mnie?
Duncan: (ciężko mu powiedzieć) Tak...
Kelly: Słucham
Duncan: Mam mieszane uczucia pomiędzy Gwen, a Courtney. Obie rzucają się sobie do gardeł, ale w końcu nie mogę lecieć na nie dwie
Kelly: Ee... O to Ci chodzi...
Tyler: Nie chciałbym być na twoim miejscu
Duncan: (zły) Jeśli powiedzie komuś, że proszę się o radę pożałujecie!
Riccardo: Luz kolo!
Angela: Z którą Ci się lepiej spędza czas...Ee chwila, co ja gadam nie lubię Gwen
Duncan: Prawda jest taka, że najlepiej czuje się z Gwen, bo Courtney się za bardzo rządzi. Cholera, po co ja wam to mówię?!
Tyler: I tak nie ma, co robić
W windzie II...
Courtney: Dłużej nie utrzymamy Noah!
Noah: (próbuje się wyrwać, bo wszystkie dziewczyny go trzymają) Ja chcę się stąd wydostać! (nagle przestał się szarpać i się uspokoił) Cukier przestał działać
Sierra: Nareszcie!
(wszystkie dziewczyny go puściły)
Heather: (daje w twarz Noah) To za to co zrobiłeś!
Noah: (masuje policzek) Ej! Mówiłem, że po cukrze tak mam, a w ogóle to co zrobiłem?
Gwen: Buzi, buzi z Heather. Hahaha!
Heather: Zamknij się gotko!
Noah: (przerażony) Że, co?! (zaczyna pluć)
Bridgette: Noah przeszła Ci klaustrofobia
Noah: Tak, chyba tak (pluje nadal)
Courtney: Wiecie, co, jestem zmęczona muszę się przespać, obudźcie mnie jak przyjdzie pomoc (usiadła na ziemi i usnęła opierając się o ścianę)
Gwen: Wreszcie nie będzie przeszkadzać. Bridgette ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką to chce się poradzić
Bridgette: Mnie, a co?
Gwen: (mówi szeptem) Chyba w najbliższym czasie powinnam powiedzieć, co do niego czuję, on jest takim wspaniałym facetem, tylko, że nie wiem, co
Bridgette: (też szeptem) Wiesz, że Duncan jest z Courtney
Gwen: Tak, ale ja coś czuje do niego. Sama mi mówiłaś, rano, że powinnam powiedzieć
Bridgette: Jeżeli tak to mu to przekaż. Gdy spróbujesz mu powiedzieć same słowa Ci przyjdą na język
Gwen: Akurat, próbowałam i się zacinam
Heather: Co szepczecie?! Utknęliśmy razem w windzie to mamy prawo wiedzieć
Gwen: Taa, bo Cię to będzie obchodzić
Heather: Grr...masz rację nie obchodzi
Courtney: (budzi się i wstaje) Nie da się spać przy was!
Gwen: (zakłopotana) Nie...słyszałaś...nic, prawda? Prawda?
Courtney: Słyszałam jedynie waszą kłótnię
Noah: (przewrócił zły oczami) Ja to mam najgorzej z samymi dziewczynami w jednej drużynie
Na dachu....
(Chef stoi wkurzony i czeka)
Chris: (przychodzi) Hej Chef'ie, jak leci?
Chef: (zły) Czekam półgodziny na nich!
Chris: O wybacz, że Ci nie powiedziałem, bo nie chciałem sobie przerywać kąpieli błotnej. Oni utknęli wszyscy w windach
Chef: Co?! A ja tu stoję!
Chris: Nie denerwuj się tak, mamy całą noc na rozrywki
Chef: (uśmiechnął się) O dobra
(obaj zeszli z dachu schodami)
Nadeszła godzina 23:00... W windzie I...
Tyler: Wie ktoś która jest godzina?
Riccardo: (patrzy w zegarek) Dochodzi jedenasta...
Angela: Spać mi się chce, ale tu nie ma jak
Riccardo: Możesz na mnie się położyć
Angela: Zapomnij!
Duncan: (ziewa) Zdaję się, że zostaniemy tu do rana
Izzy: Izzy ma nadzieję, że się winda nie urwie
Kelly: Nawet nie mów!
Tyler: Jak tyle godzin tu siedzimy to do rana wytrzyma
Angela: Zaraz urwie mi się film...(usnęła na ramieniu Riccardo)
Duncan: Stary, ona jest już twoja
Riccardo: Od początku gdy ją zobaczyłem już to wiedziałem
Izzy: Izzy jest śpiąca, dobranoc (padła na podłogę)
Kelly: My też już chodźmy spać
(wszyscy pozasypiali)
W windzie II...
Noah: Idioci nie naprawili jeszcze windy!
Courtney: Chris czy Chef nawet się nie zorientował, że nas nie ma
Sierra: Cały czas nawet nie pomyślałam o Cody'm jak się zatrzymała winda. Teraz dopiero, ja chce do Cody'ego! (naciska wszystkie guziki i winda trochę się obniża)
Heather: Nie naciskaj nic! Przez Ciebie tu utknęliśmy
Sierra: (sarkastycznie) Może przeze mnie też tamci utknęli?!
Heather: Tego nie wiem, ale po prostu nie naciskaj nic!
Sierra: Tylko, że ja strasznie tęsknie za Cody'm! I muszę coś zrobić, żeby mi go nie brakowało
Noah: Przyciskanie guzików sprawia, że Ci go nie brakuje?
Sierra: No tak, jak był mały to zatrzymał się w windzie jak my i naciskał wszystkie guziki tylko, że trwało to pięć minut zanim winda ruszyła, a nie całą wieczność jak my w tej chwili
Gwen: (zamykają się jej oczy) Chodźcie spać, bo to nasze gadanie i tak nic nie daje
Bridgette: Zgadzam się z nią
Heather: Najlepszy twój pomysł w życiu gotko
(wszyscy poszli spać)
Nazajutrz... 8:32... W holu...
(obie windy się otwierają, a wszyscy się budzą i szybko wychodzą)
Kelly: Otworzyli!
Noah: (całuje chodnik) Dziękuje, dziękuje, dziękuje!
Riccardo: A jemu, co?
Heather: Klaustrofobia...
Chris: (pojawia się znienacka) A kuku! Jak spędziliście dzień i noc uwięzieni w windzie?
Bridgette: Wiedziałeś, że tam utknęliśmy?
Chris: Jasne!
Gwen: To czemu nam nie pomogłeś?!
Chris: Chciałem mieć trochę czasu dla siebie i Chef też na tym skorzystał
Chef: (idzie tańcząc i podśpiewując) Zmywajmy się zanim wystawią rachunek
Chris: Tak masz rację. Prędko do samolotu!
Przed szkołą...
(Chef ląduje i wszyscy wysiadają)
Noah: Yy... Chris nie będzie dziś eliminacji, jak nie było zadania?
Chris: Będzie!
Angela: Ale przecież nikt nie wygrał i nikt nie przegrał
Chris: Właśnie, że przegrały Mądrale
Courtney: Co?! Jak to?!
Chris: Izzy zablokowała pierwsza windę, co zablokowało też drugą windę i zaoszczędziła mi wysiłku, dlatego Półgłówki wygrały
Heather: Grr! Niesprawiedliwy musisz być zawsze!
Chris: Odpowiem na to 'oczywiście'. Na ceremonie i to już!
Eliminacje... Ceremonia...
(Chris wchodzi zadowolony)
Wszyscy: Nienawidzimy Cię Chris!
Chris: I vice versa!
Chef: (krzyczy z góry) Chris, przyszedł rachunek!
Chris: Miałem dobry humor to ten mnie dobił
Noah: Bardzo dobrze
Chris: Miałem tobie dać pierwszy ołówek, ale dam Ci jako drugi
Noah: (sarkastycznie) Zaraz zacznę płakać
(Bridgette się cicho zaśmiała)
Chris: (zły) Grr! Pierwszy ołówek dostanie Bridgette, drugi Noah, trzeci Courtney. Tu miałem dylemat, bo Heather i Gwen miały po tyle samo głosów, więc też dostaniecie ołówki (rzuca wszystkim oprócz Sierr'ze)
Sierra: (smutna) Największa fanka została wyeliminowana...
Bridgette: Sierra spójrz na dobre strony, wrócisz do Cody'ego
Sierra: (rozszerzyły jej się oczy i zaczęła się uśmiechać) Tak! Tak! Tak! (wzięła od Chris'a pilota i wystrzeliła się do góry i wyleciała)
Chris: Oddaj chociaż pilota!
(pilot wpada z powrotem przez otwór)
Heather: Jedna gaduła wyeliminowana (zaczęła patrzeć się na resztę)
Chris: Gaduła Sierra, wyleciała na początku smutna, a potem szczęśliwa. Bardzo chciała tu być, lecz nie była zadowolona, bo brakło jej Cody'ego. Teraz to Cody nie będzie zadowolony, bo wraca Sierra. Zacząłem gadać bezsensu, ale i tak mnie uwielbiacie ze względu na nic. Zapraszam już wkrótce na następny odcinek Studiów TOTALNEJ Porażki! Aa! Zapomniałem znów o piosence! Następnym razem wam nie ujdzie!
Przy szafkach...
Courtney: Psst...! Heather! (pociągła ją za ramię jak szła)
Heather: Co?!
Courtney: Wiesz, że potrzebuje teraz kasy, bo nie będę spała na ulicy gdy program się skończy!
Heather: Nie pożyczę, bo nie mam i w ogóle nie pożyczyłabym!
Courtney: Nie o to chodzi! Chodzi, że chce założyć pakt taki, że jak któraś z nas wygra to podzieli się na pół. A wiesz, jestem silną zawodniczką zresztą ty tak samo
Heather: No ten... Nieźle to ukartowałaś, ale odpowiedź to n...
Courtney: Mam umowę! (pokazuje)
Heather: (myśli) Hmm...
Courtney: Przy tym się nie da oszukać
Heather: Stoi!
(podały sobie ręce)
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Niech się inni pakują, bo już wygrałam! Hahaha!*
środa, 3 listopada 2010
Episode 14- STP-TDS- ,,Złe mapy''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W nocy...
Chef: (wali młotem w samolot i przypadkowo trafia w rękę) Ał! (cenzura...!)
Korytarz... Ranek... 8:00...
Chris: (przez głośniki) Wstawać!
(wszyscy śpiący wychodzą z kawalerek)
Bridgette: (żartobliwie) Nadszedł ten moment! Chris po raz pierwszy nas w tym sezonie obudził!
Kelly: (sarkastycznie) Jupi-jaj! Ale się cieszymy
Chris: (przez głośniki) Obudziłem was, bo za chwile wyruszamy!
Angela: Gdzie?!
Izzy: Jak Izzy pamięta to została Walia i Islandia. Powiesz, że na Islandię!
Sierra: Byłam i tu i tam
Chris: (przez głośniki) Wybieramy się... Znaczy ja zostaje, a wy lecicie
Kelly: W które miejsce w końcu?
Chris: (przez głośniki) Ja zostaje, a wy se lecicie z Chef'em
Heather: Powiesz gdzie?! Islandia, Walia, czy gdzie?!
Chris: (przez głośniki) Ani tu, ani tu
Sierra: I dobrze
Chris: (przez głośniki) Znaczy gdzieś indziej, te państwa jeszcze odwiedzicie
Duncan: To niby gdzie?! Też mi zaczynają nerwy puszczać jak i reszcie!
Chris: (przez głośniki) Miałem to tego dojść. Dziś lecicie na Orkady do miasta Hoy
Tyler: (myśli) Wysyłasz nas gdzieś po za Anglię?
Chris: (przez głośniki) Nie, bo nie mogę
Noah: To gdzie to jest?
Sierra: Ja nie kojarzę
Chris: (przez głośniki) Kojarzycie Szkocję? To trochę po wyżej na morzu są wyspy Orkady i tam się wybieracie
Courtney: Nie wspomniałeś na początku, że będziemy lecieć na nie wiadomo co, jakie wyspy!
Chris: (przez głośniki) Dlatego, że teraz znalazłem je na mapie
Alejandro: Czemu Chris nie lecisz z nami?
Chris: (przez głośniki) Nie chce mi się. Mam kilka spraw do załatwienia
Gwen: Dobrze, że nie leci, nie będzie nam gadał przez cała drogę
Chris: (przez głośniki) Za to Chef będzie
Wszyscy: No nie!
Chef: (drze się z dworu z samolotu) Gdzie jesteście wy robale przebrzydłe krytykujące moje jedzenie?!
Chris: (przez głośniki) Yy... Chef się chyba nie cierpliwi) Radze wam już iść
W samolocie...
(samolot jest cały poobijany, a ściany są wgniecione)
Bridgette: Co tu się stało?
Chef: Ee... Izzy to w nocy zrobiła!
Izzy: Nie przypominam sobie! Ugh! Izzy znów lunatykowała!
Wszyscy: Izzy!
Angela: Teraz to mogę uwierzyć, bo jej nie pilnowałam
Izzy: Ciekawe, że nie pamiętam. Wszystkie swoje wybryki zawsze pamiętałam
Chef: (pogwizduje) Dobra! Zaraz ruszamy na Orkady do Hoy i radze zapiąć pasy, bo nie mam zamiaru guzdrać się jak zawsze mi każe Chris!
Heather: Czyli kucharzu nie będziesz nam gadał o...
(samolot rusz jak błyskawica i się wszyscy poprzewracali)
Chef: Nie będę, bo mi się nie chce!
Riccardo: (wstaje, ale się z powrotem przewraca) Może tak trochę zwolnisz panie kucharzu?!
Chef: Nie! Nie mam ochoty się guzdrać! Uwaga, bo teraz przyśpieszam i za jakieś 7 minut tam dotrzemy! (przyśpieszył i wszyscy z wyjątkiem Izzy zaczęli krzyczeć)
Izzy: Tak! Ale prędkość! (chwyta się foleta)
Po 7 minutach... Orkady... Miasto Hoy... W samolocie...
(samolot wali z ziemie)
Chef: (patrzy w zegarek) Nie pomyliłem się, co do sekundy!
Gwen: (wstaje) Ciekawe kto mu dał licencje pilota
Chef: Nikt, bo nie posiadam takiej licencji, a teraz na zewnątrz!
Jakiś las z piaskiem i ruinami...
(wszyscy wysiadają z samolotu i wytrzeszczają oczy)
Sierra: (robi zdjęcie aparatem ze sklejonych liści) Tutaj nie dotarłam
Tyler: Czy ktoś tu żyje?
Chef: Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tyle, że wsze zadanie jest takie (daje każdej drużynie mapę)
Noah: (odwraca się) A gdzie się podział samolot?
Chef: Jest tam gdzie mnie znajdziecie idąc dokładnie tam gdzie pokazuje mapa, czyli jest narysowany punkt x. Ta drużyna, która szybciej upora się z dojściem tam, a po drodze będą czekać matematyczne zadania...
Duncan: Kurde! Nie cierpię matmy!
*Graciarnia zwierzeń*
*Duncan: Nie cierpię matmy! Raz nauczyciel ośmieszył mnie przed klasą gdy jeszcze chodziłem do szkoły zdradzając sekret, który moja matka mu powiedziała! Wszyscy lali ze mnie przez co najmniej tydzień puki nie zrobiłem czegoś tak zwanie nie zrzuciłem go se schodów i na kapowałem policji raczej mojemu ojcu, że to wariat, który handluje różnymi narkotykami podłożonymi przeze mnie! Hehe gościu siedzi do dziś w pace! To była słodka zemsta*
Chef: Nie wtrącaj mi się w zdanie szczeniaku! Na czym skończyłem? A tak...to idźcie zgodnie z tymi mapami. Pierwsze szczury, co do mnie dotrą będą mogły wybrać miejsce, w które polecimy dalej. Teraz jazda!
Bridgette: (obraca mapą) W którą stronę mam ją trzymać?
Chef: Powiedziałem jazda! Nie stać tak!
(wszyscy gdzieś pobiegli)
Chef: Prosto do nich powiedzieć, a oni i tak nie będą rozumieć (poszedł)
Na pustyni...
Izzy: (robi orła na piasku) He! He!
Alejandro: (trzyma mapę) Powinniśmy iść na północ
Tyler: (zabiera mu mapę) Raczej na zachód
Duncan: (zerka do mapy) Chłopaki na południe!
Riccardo: Na pewno na wschód! (zabiera i obraca mapę)
Alejandro: Taa... Każdy z nas mówi inny kierunek. Dziewczyny, a wy jak sądzicie, że mamy iść?
Kelly: Powiedziałabym na zachód, ale ta osoba ma mnie gdzieś, więc na północ
Angela: Chyba na po... (alejandro patrzy jej w oczy) Północ...
Alejandro: A ty Izzy?
Izzy: Izzy obojętne! Może być północ!
Alejandro: Widzicie? Idziemy na północ
Tyler: Nie, nie, nie...
Duncan: I tak mam w (cenzura) to zadanie! Na południe lub wcale!
Alejandro: (wkurzony) Na północ, co nie dziewczyny?
Kelly, Angela i Izzy: Tak!
Alejandro: (pewny siebie) Idziecie na dno chłopaki! Dziewczyny idą...
Riccardo: (wali go książką w łeb) Nie mogłem go już słuchać!
(Alejandro chwile postał i zemdlał)
Kelly, Angela i Izzy: Alejandro!
Tyler: Przegiąłeś trochę stary
Duncan: Ee... Najlepiej to chodźmy prosto
Gdzieś w dżungli...
Noah: Gdzie powinniśmy iść?
Bridgette: Nie mam pojęcia
Courtney: (przygląda się uważnie mapie) Według tej mapy to od tej dżungli w prawo tam gdzie prowadzi biała strzałka...?
Gwen: Jaka biała strzałka?
Heather: Daj mi tu tą mapę, bo żadnych strzałek tu nie ma!
(odbiera Courtney mapę)
Sierra: Heather jednak jest strzałka, ale czerwona na drzewie! (wskazuje palcem na drzewo)
Noah: Ona pokazuje na lewo
Courtney: Ma być biła strzałka pokazująca na prawo!
Heather: (składa mapę na pół) Chyba niebieska na prawo! Jak ty to czytałaś!
Courtney: Biała! (bierze jej mapę i rozkłada) Jest biała! Jak byk pisze!
Bridgette: A wy dobrze trzymacie chociaż tą mapę?
Heather: Ja tak! Ona źle trzyma! Zresztą nie wiem (zabiera mapę od Courtney) Nic tu nie oznakowane gdzie jest początek
Sierra: Ludzie! Jest tylko czerwona mapa!
Gwen: Mapa?
Sierra: Strzałka! Przez was już mi się język plącze! Idziemy tak jak ta strzałka prowadzi i koniec kropka!
Courtney: A kto Ci pozwolił rządzić, co?!
Sierra: Ja sama i już! (robią jej się czerwone oczy) Nie podoba Ci się coś?!
Courtney: Wszystko ok!
Sierra: A wam?!
Gwen: Bez znaczenia gdzie pójdziemy
Sierra: To ruszamy za mną! Lewa, prawa...
Noah: Bez przesady
Sierra: (ma już normalne oczy) Tak...sorka...trochę mnie poniosło
Na kamieńcach...
(samolot stoi na dwóch kolumnach, a na dach samolotu siedzi Chef i trzyma krótkofalówkę)
Chef: (patrzy na mapy leżące obok niego i mówi do krótkofalówki) Chris chyba dałem im złe mapy
(ekran przedziela się na pół)
Chris: (spanikowany do krótkofalówki) Co?! Jak to dałeś im złe mapy?! Oni mogą tam zginąć!
Chef: (do krótkofalówki) To, co z tego? Znajdziemy nowe dzieciaki, może będą doceniać moje jedzenie, a nie jak te!
Chris: (do krótkofalówki) Ale ja wole te stare, bo jeszcze nie wyrównały ze mną rachunków! I po za tym gnębienie ich sprawia mi przyjemność
Chef: (do krótkofalówki) Dadzą se radę, w sumie nie z takich rzeczy wychodziły
Chris: (do krótkofalówki) Racja...
Pod górą...
(Tyler, Duncan i Riccardo ciągną Alejandro za nogi)
Kelly: Jesteście z siebie dumni?!
Tyler: Nie osądzaj nas, tylko Riccardo
Riccardo: O rany mówiłem, że mnie wnerwił! Wczoraj też!
Alejandro: (budzi się i wstaje) Co się stało?
Duncan: Ziom jak nie chcesz w gębę to cicho bądź!
Alejandro: (myśli) O kurczę! Chłopaki sorry wtedy za to co powiedziałem! Wole trzymać z wami niż z senioritami
Kelly: (stoi za nim) Doprawdy?!
Angela: Chyba nie jest taki super jak myślałyśmy. Riccardo przyznaję Ci 100% racji, to dupek!
Riccardo: (uśmiechnął się do niej i rozłożył ręce) Może tak w nagrodę mnie przytulisz?
Angela: (patrzy na niego krzywo) Bez jaj!
Alejandro: (lekko wystraszony) Proponuję skupić się na zadaniu
Izzy: Miałeś nic nie mówić tak się Izzy zdaje i Izzy proponuje, aby skupić się na zadaniu
Kelly: Dobra myśl Izzy
Alejandro: Ale ja...? (podnosi palce do góry)
Duncan: Morda w kubeł Al!
Alejandro: (wkurzony) Jak mnie nazwałeś?! Skąd to wiesz?!
Tyler: Mamrotałeś przez sen
Riccardo: Jak sobie przypominam tą cześć gdzie nazywałeś swojego brata władcą i panem...
Alejandro: Wystraszy! Ok nie będę się odzywał, ale przestańcie! Jeszcze jedno... Wkradliście się do mojego pokoju?!
Tyler: Nie, to było jak spałeś z busie
Alejandro: Szlak!
W jaskini...
(ciemność)
Sierra: Gdzie my jesteśmy?
Gwen: No właśnie gdzie? Ty nas tak zaprowadziłaś
Courtney: Jesteśmy w jaskini
Heather: Skąd ta pewność?!
Courtney: (zapala zapalniczką pochodnie) Stąd!
Gwen: Zapalniczkę masz pewnie od Duncan'a
Courtney: Zabrałam mu ją żeby nie oszukiwał
Bridgette: Ale teraz to sama oszukujesz
Courtney: Chcecie mieć światło to cicho!
Noah: Patrzcie są strzałki. Biała z trochę wyjścia, niebieska na jakiś kamyk, a żółta w głąb jaskini
Sierra: Heather wyczytała niebieską strzałkę to trzeba nacisnąć przycisk! (naciska i spada na wszystkich klatka)
Gwen: (sarkastycznie) Brawo
Heather: Ja nie mówiłam, żeby naciskała
Sierra: Ojeju zaraz jakoś wyjdziemy
Bridgette: Spójrzcie jest jakaś kartka (podnosi z ziemi i czyta) 'Jeśli chcecie się wydostać obliczcie to działanie: 515+457*45/(46+69)-561=?'
Heather: To specjalność mola książkowego
Noah: Myślisz, że mi się chce to liczyć?
Gwen: Myślisz, że chcemy przegrać?
Courtney: Ej! Ja miałam to powiedzieć
Gwen: Wybacz...
Bridgette: Noah oblicz na spokojnie
Noah: (uśmiecha się do Bridgette) Zgoda. Macie długopis, bo kartka jest?
Sierra: (wyciąga ołówek) Może być ołówek?
Noah: Może (bierze od niej ołówek) Teraz muszę mieć ciszę
(wszyscy zamilkli)
Na drugim końcu tej samej jaskini...
(ciemność)
Kelly: Ma ktoś ogień?
Duncan: Ja mam... (szuka po kieszeniach) Nie mam! Musiałem zgubić zapalniczkę
Angela: Nie mów jej, że ja Ci powiedziałam, ale Courtney Ci ją wzięła
Duncan: Na co je potrzebna zapalniczka?
Angela: Żebyś nie oszukiwał
Duncan: A fakt...
Izzy: Da się jeszcze wykrzesać ogień
Alejandro: Nie możemy iść...
Riccardo: Zamknij się psie na baby!
Alejandro: Idioci z was
Angela: Z Ciebie (coś ją dotknęło) Riccardo przestań
Riccardo: Przestań... Sama przestań być taka dla mnie surowa
Duncan: Leci na Ciebie
Angela: Nie lecę na Riccardo! Prędzej ty mi się podobasz
Duncan: Już jestem zajęty, ale dzięki
Riccardo: Ej!
Tyler: Możemy iść przed siebie?
Izzy: (wali kamień o kamień i powstaje ogień i robi pochodnie) Ogień!
Kelly: Jest jakaś strzałka biała pokazując, żeby iść w głąb jaskini
Tyler: To chodźmy
Heather: Już wyliczyłeś?!
Sierra: Słysze jakieś kroki
Noah: 131,82608
(klatka podnosi się do góry)
Bridgette: Wiedziałam Noah, że Ci się uda
Noah: To tylko dzięki temu, że wierzyłaś we mnie
Heather: Bridgette podlizujesz się Noah? Nie ładnie
(Półgłówki przychodzą)
Kelly: Co wy tu robicie?
Sierra: Chcemy was spytać o to samo
Duncan: Courtney masz coś co należy do mnie
Courtney: Nie wiem o czym mówisz
Duncan: Zapalniczka...
Courtney: Co zapalniczka? Ja nie mam twojej zapalniczki
Gwen: Oddaj Duncan'owi
Courtney: Grr... Masz! (oddaje mu)
Riccardo: Zaczynam myśleć, że te mapy są jakieś lewe
Noah: My tak samo
Alejandro: Bridgette, Courtney, Gwen, Sierra, Heather... Co wy na to żebym przeszedł do waszej drużyny?
Angela: Nie ufajcie mu! To jest kanalia!
Heather: Od początku to wiem
Noah: Nie potrzebujemy Cię
Alejandro: Heather... Wiem, że tego chcesz
Heather: Wcale nie!
(wszyscy wychodzą z jaskini)
Izzy: I teraz gdzie?
Chef: (z kamieńców patrzy przez lornetkę i krzyczy przez megafon) Tutaj macie dotrzeć!
(oby dwie drużyny zaczęły biec w stronę kamieńców)
Na kamieńcach...
Chef: Wreszcie mnie zauważyli (wyciąga megafon) Żwawo, żwawo!
(pierwsze przybiegają Sierra i Izzy)
Sierra: Kto wygrał?
(przybiega reszta w tym samych czasie)
Noah: (zipie) Kto wygrał?
Chef: Wy!
Alejandro: Przecież my przybiegliśmy w tym samym czasie!
Chef: To co? Izzy prawie zepsuła samolot więc wygrywają Ci...
Bridgette: Jesteśmy Zabójcze Mądrale
Chef: No wy Mądrale...
Izzy: Izzy jest świadoma, że nie waliła w samolot
Chef: Dobra ja w niego waliłem, żeby stał się szybszy, ale na kogoś musi być wina, żeby Chris nie oskarżał mnie!
Izzy: Izzy się Chef'owi odegra!
Alejandro: To mam przekichane...
Chef: Wsiadać do samolotu!
Po 8 minutach... Przed szkołą...
(Chef ląduje i wszyscy wysiadają)
Chef: (patrzy w zegarek) Teraz o minute było wolniej!
Chris: Witajcie!
Kelly: Chris nie puszczaj nas z Chef'em sam!
Chris: Czemu?
Bridgette: Nie wiemy czy Chef chce nas pozabijać czy tak mu się śpieszy
Tyler: Wolimy jak nam gadasz
Chris: Hehe! Chef'ie musiałeś nie wiadomo jak lecieć, że mają takiego stracha
Chef: Doleciałem tam w 7 minut, a wróciłem w 8
Chris: To się nie dziwie. Która drużyna idzie na ceremonie?
Chef: Ta co jest Izzy!
Izzy: Chef'ie lepiej nie śpij w nocy!
Chris: Półgłówki zapraszam za mną
Eliminacje... Ceremonia...
Angela: Drugi raz jesteśmy tu nie fer!
Riccardo: Przynajmniej za pierwszym wyciągnęłaś nas z tego
Duncan: Al dziś ty wylatujesz
Alejandro: Grr!
Izzy: Chef oberwie!
Chris: Izzy, co Ci Chef zrobił?
Izzy: Powiedział, że Izzy popsuła samolot, a to on!
Chris: Ja tego nie wiem, ale i tak nie płacę za szkody!
Tyler: Przejdziemy tak już do eliminacji?
Alejandro Nie śpiesz się tak
Kelly: I tak już wyleciałeś
Chris: Ołówki wędrują do... Duncan'a, Riccardo, Angel'i, Kelly i Tyler'a. Został mi jeszcze jeden. Izzy nie wiem czy głosowali wszyscy na Ciebie o ten samolot czy nie, Alejandro oł... Nagrabiłeś sobie u wszystkich? Czy wylecisz? Odpowiedź brzmi tak! (rzuca ołówek do Izzy)
Alejandro: (zły) Ugh! Chris czy możesz zawołać Heather?
Chris: Ok... (bierze mikrofon) Heather na ceremonie! Migiem!
Heather: (przychodzi w nie za dobrym humorze) Ja dlaczego?! Co ja zrobiłam?!
Chris: Nic. Alejandro chciał, bo wyleciał
Heather: Hahaha! Dopadło Cię! Czekałam na ten moment! Dzięki Chris, że mogę to zobaczyć!
Alejandro: Heather chciałem Ci powiedzieć, że mam nadzieję, że wygrasz ten sezon
Heather: (przestała się śmiać) Co?
Chris: Koniec odwiedzin. Adiós Alejandro! (wziął pilota, kliknął guzik i Alejandro wyleciał)
Heather: Eche... Należało mu się! Dziękuje wam, że pozbyliście się mojej konkurencji! Haha!
Kelly: Yy...
Chris: Alejandro dobrze szło póki się nie odezwał i nie wypadł. Nie wiem co dalej powiedzieć to oglądajcie kolejny odcinek Studiów TOTALNEJ Porażki! (myśli) A śpiewaliście to dzisiaj?
Tyler: Nie...
Chris: Chef'ie!!!
Radzę wam czekać na 16 odc, bo tam się będzie dużo działo szczególnie Duncan x Courtney-Gwen
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W nocy...
Chef: (wali młotem w samolot i przypadkowo trafia w rękę) Ał! (cenzura...!)
Korytarz... Ranek... 8:00...
Chris: (przez głośniki) Wstawać!
(wszyscy śpiący wychodzą z kawalerek)
Bridgette: (żartobliwie) Nadszedł ten moment! Chris po raz pierwszy nas w tym sezonie obudził!
Kelly: (sarkastycznie) Jupi-jaj! Ale się cieszymy
Chris: (przez głośniki) Obudziłem was, bo za chwile wyruszamy!
Angela: Gdzie?!
Izzy: Jak Izzy pamięta to została Walia i Islandia. Powiesz, że na Islandię!
Sierra: Byłam i tu i tam
Chris: (przez głośniki) Wybieramy się... Znaczy ja zostaje, a wy lecicie
Kelly: W które miejsce w końcu?
Chris: (przez głośniki) Ja zostaje, a wy se lecicie z Chef'em
Heather: Powiesz gdzie?! Islandia, Walia, czy gdzie?!
Chris: (przez głośniki) Ani tu, ani tu
Sierra: I dobrze
Chris: (przez głośniki) Znaczy gdzieś indziej, te państwa jeszcze odwiedzicie
Duncan: To niby gdzie?! Też mi zaczynają nerwy puszczać jak i reszcie!
Chris: (przez głośniki) Miałem to tego dojść. Dziś lecicie na Orkady do miasta Hoy
Tyler: (myśli) Wysyłasz nas gdzieś po za Anglię?
Chris: (przez głośniki) Nie, bo nie mogę
Noah: To gdzie to jest?
Sierra: Ja nie kojarzę
Chris: (przez głośniki) Kojarzycie Szkocję? To trochę po wyżej na morzu są wyspy Orkady i tam się wybieracie
Courtney: Nie wspomniałeś na początku, że będziemy lecieć na nie wiadomo co, jakie wyspy!
Chris: (przez głośniki) Dlatego, że teraz znalazłem je na mapie
Alejandro: Czemu Chris nie lecisz z nami?
Chris: (przez głośniki) Nie chce mi się. Mam kilka spraw do załatwienia
Gwen: Dobrze, że nie leci, nie będzie nam gadał przez cała drogę
Chris: (przez głośniki) Za to Chef będzie
Wszyscy: No nie!
Chef: (drze się z dworu z samolotu) Gdzie jesteście wy robale przebrzydłe krytykujące moje jedzenie?!
Chris: (przez głośniki) Yy... Chef się chyba nie cierpliwi) Radze wam już iść
W samolocie...
(samolot jest cały poobijany, a ściany są wgniecione)
Bridgette: Co tu się stało?
Chef: Ee... Izzy to w nocy zrobiła!
Izzy: Nie przypominam sobie! Ugh! Izzy znów lunatykowała!
Wszyscy: Izzy!
Angela: Teraz to mogę uwierzyć, bo jej nie pilnowałam
Izzy: Ciekawe, że nie pamiętam. Wszystkie swoje wybryki zawsze pamiętałam
Chef: (pogwizduje) Dobra! Zaraz ruszamy na Orkady do Hoy i radze zapiąć pasy, bo nie mam zamiaru guzdrać się jak zawsze mi każe Chris!
Heather: Czyli kucharzu nie będziesz nam gadał o...
(samolot rusz jak błyskawica i się wszyscy poprzewracali)
Chef: Nie będę, bo mi się nie chce!
Riccardo: (wstaje, ale się z powrotem przewraca) Może tak trochę zwolnisz panie kucharzu?!
Chef: Nie! Nie mam ochoty się guzdrać! Uwaga, bo teraz przyśpieszam i za jakieś 7 minut tam dotrzemy! (przyśpieszył i wszyscy z wyjątkiem Izzy zaczęli krzyczeć)
Izzy: Tak! Ale prędkość! (chwyta się foleta)
Po 7 minutach... Orkady... Miasto Hoy... W samolocie...
(samolot wali z ziemie)
Chef: (patrzy w zegarek) Nie pomyliłem się, co do sekundy!
Gwen: (wstaje) Ciekawe kto mu dał licencje pilota
Chef: Nikt, bo nie posiadam takiej licencji, a teraz na zewnątrz!
Jakiś las z piaskiem i ruinami...
(wszyscy wysiadają z samolotu i wytrzeszczają oczy)
Sierra: (robi zdjęcie aparatem ze sklejonych liści) Tutaj nie dotarłam
Tyler: Czy ktoś tu żyje?
Chef: Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tyle, że wsze zadanie jest takie (daje każdej drużynie mapę)
Noah: (odwraca się) A gdzie się podział samolot?
Chef: Jest tam gdzie mnie znajdziecie idąc dokładnie tam gdzie pokazuje mapa, czyli jest narysowany punkt x. Ta drużyna, która szybciej upora się z dojściem tam, a po drodze będą czekać matematyczne zadania...
Duncan: Kurde! Nie cierpię matmy!
*Graciarnia zwierzeń*
*Duncan: Nie cierpię matmy! Raz nauczyciel ośmieszył mnie przed klasą gdy jeszcze chodziłem do szkoły zdradzając sekret, który moja matka mu powiedziała! Wszyscy lali ze mnie przez co najmniej tydzień puki nie zrobiłem czegoś tak zwanie nie zrzuciłem go se schodów i na kapowałem policji raczej mojemu ojcu, że to wariat, który handluje różnymi narkotykami podłożonymi przeze mnie! Hehe gościu siedzi do dziś w pace! To była słodka zemsta*
Chef: Nie wtrącaj mi się w zdanie szczeniaku! Na czym skończyłem? A tak...to idźcie zgodnie z tymi mapami. Pierwsze szczury, co do mnie dotrą będą mogły wybrać miejsce, w które polecimy dalej. Teraz jazda!
Bridgette: (obraca mapą) W którą stronę mam ją trzymać?
Chef: Powiedziałem jazda! Nie stać tak!
(wszyscy gdzieś pobiegli)
Chef: Prosto do nich powiedzieć, a oni i tak nie będą rozumieć (poszedł)
Na pustyni...
Izzy: (robi orła na piasku) He! He!
Alejandro: (trzyma mapę) Powinniśmy iść na północ
Tyler: (zabiera mu mapę) Raczej na zachód
Duncan: (zerka do mapy) Chłopaki na południe!
Riccardo: Na pewno na wschód! (zabiera i obraca mapę)
Alejandro: Taa... Każdy z nas mówi inny kierunek. Dziewczyny, a wy jak sądzicie, że mamy iść?
Kelly: Powiedziałabym na zachód, ale ta osoba ma mnie gdzieś, więc na północ
Angela: Chyba na po... (alejandro patrzy jej w oczy) Północ...
Alejandro: A ty Izzy?
Izzy: Izzy obojętne! Może być północ!
Alejandro: Widzicie? Idziemy na północ
Tyler: Nie, nie, nie...
Duncan: I tak mam w (cenzura) to zadanie! Na południe lub wcale!
Alejandro: (wkurzony) Na północ, co nie dziewczyny?
Kelly, Angela i Izzy: Tak!
Alejandro: (pewny siebie) Idziecie na dno chłopaki! Dziewczyny idą...
Riccardo: (wali go książką w łeb) Nie mogłem go już słuchać!
(Alejandro chwile postał i zemdlał)
Kelly, Angela i Izzy: Alejandro!
Tyler: Przegiąłeś trochę stary
Duncan: Ee... Najlepiej to chodźmy prosto
Gdzieś w dżungli...
Noah: Gdzie powinniśmy iść?
Bridgette: Nie mam pojęcia
Courtney: (przygląda się uważnie mapie) Według tej mapy to od tej dżungli w prawo tam gdzie prowadzi biała strzałka...?
Gwen: Jaka biała strzałka?
Heather: Daj mi tu tą mapę, bo żadnych strzałek tu nie ma!
(odbiera Courtney mapę)
Sierra: Heather jednak jest strzałka, ale czerwona na drzewie! (wskazuje palcem na drzewo)
Noah: Ona pokazuje na lewo
Courtney: Ma być biła strzałka pokazująca na prawo!
Heather: (składa mapę na pół) Chyba niebieska na prawo! Jak ty to czytałaś!
Courtney: Biała! (bierze jej mapę i rozkłada) Jest biała! Jak byk pisze!
Bridgette: A wy dobrze trzymacie chociaż tą mapę?
Heather: Ja tak! Ona źle trzyma! Zresztą nie wiem (zabiera mapę od Courtney) Nic tu nie oznakowane gdzie jest początek
Sierra: Ludzie! Jest tylko czerwona mapa!
Gwen: Mapa?
Sierra: Strzałka! Przez was już mi się język plącze! Idziemy tak jak ta strzałka prowadzi i koniec kropka!
Courtney: A kto Ci pozwolił rządzić, co?!
Sierra: Ja sama i już! (robią jej się czerwone oczy) Nie podoba Ci się coś?!
Courtney: Wszystko ok!
Sierra: A wam?!
Gwen: Bez znaczenia gdzie pójdziemy
Sierra: To ruszamy za mną! Lewa, prawa...
Noah: Bez przesady
Sierra: (ma już normalne oczy) Tak...sorka...trochę mnie poniosło
Na kamieńcach...
(samolot stoi na dwóch kolumnach, a na dach samolotu siedzi Chef i trzyma krótkofalówkę)
Chef: (patrzy na mapy leżące obok niego i mówi do krótkofalówki) Chris chyba dałem im złe mapy
(ekran przedziela się na pół)
Chris: (spanikowany do krótkofalówki) Co?! Jak to dałeś im złe mapy?! Oni mogą tam zginąć!
Chef: (do krótkofalówki) To, co z tego? Znajdziemy nowe dzieciaki, może będą doceniać moje jedzenie, a nie jak te!
Chris: (do krótkofalówki) Ale ja wole te stare, bo jeszcze nie wyrównały ze mną rachunków! I po za tym gnębienie ich sprawia mi przyjemność
Chef: (do krótkofalówki) Dadzą se radę, w sumie nie z takich rzeczy wychodziły
Chris: (do krótkofalówki) Racja...
Pod górą...
(Tyler, Duncan i Riccardo ciągną Alejandro za nogi)
Kelly: Jesteście z siebie dumni?!
Tyler: Nie osądzaj nas, tylko Riccardo
Riccardo: O rany mówiłem, że mnie wnerwił! Wczoraj też!
Alejandro: (budzi się i wstaje) Co się stało?
Duncan: Ziom jak nie chcesz w gębę to cicho bądź!
Alejandro: (myśli) O kurczę! Chłopaki sorry wtedy za to co powiedziałem! Wole trzymać z wami niż z senioritami
Kelly: (stoi za nim) Doprawdy?!
Angela: Chyba nie jest taki super jak myślałyśmy. Riccardo przyznaję Ci 100% racji, to dupek!
Riccardo: (uśmiechnął się do niej i rozłożył ręce) Może tak w nagrodę mnie przytulisz?
Angela: (patrzy na niego krzywo) Bez jaj!
Alejandro: (lekko wystraszony) Proponuję skupić się na zadaniu
Izzy: Miałeś nic nie mówić tak się Izzy zdaje i Izzy proponuje, aby skupić się na zadaniu
Kelly: Dobra myśl Izzy
Alejandro: Ale ja...? (podnosi palce do góry)
Duncan: Morda w kubeł Al!
Alejandro: (wkurzony) Jak mnie nazwałeś?! Skąd to wiesz?!
Tyler: Mamrotałeś przez sen
Riccardo: Jak sobie przypominam tą cześć gdzie nazywałeś swojego brata władcą i panem...
Alejandro: Wystraszy! Ok nie będę się odzywał, ale przestańcie! Jeszcze jedno... Wkradliście się do mojego pokoju?!
Tyler: Nie, to było jak spałeś z busie
Alejandro: Szlak!
W jaskini...
(ciemność)
Sierra: Gdzie my jesteśmy?
Gwen: No właśnie gdzie? Ty nas tak zaprowadziłaś
Courtney: Jesteśmy w jaskini
Heather: Skąd ta pewność?!
Courtney: (zapala zapalniczką pochodnie) Stąd!
Gwen: Zapalniczkę masz pewnie od Duncan'a
Courtney: Zabrałam mu ją żeby nie oszukiwał
Bridgette: Ale teraz to sama oszukujesz
Courtney: Chcecie mieć światło to cicho!
Noah: Patrzcie są strzałki. Biała z trochę wyjścia, niebieska na jakiś kamyk, a żółta w głąb jaskini
Sierra: Heather wyczytała niebieską strzałkę to trzeba nacisnąć przycisk! (naciska i spada na wszystkich klatka)
Gwen: (sarkastycznie) Brawo
Heather: Ja nie mówiłam, żeby naciskała
Sierra: Ojeju zaraz jakoś wyjdziemy
Bridgette: Spójrzcie jest jakaś kartka (podnosi z ziemi i czyta) 'Jeśli chcecie się wydostać obliczcie to działanie: 515+457*45/(46+69)-561=?'
Heather: To specjalność mola książkowego
Noah: Myślisz, że mi się chce to liczyć?
Gwen: Myślisz, że chcemy przegrać?
Courtney: Ej! Ja miałam to powiedzieć
Gwen: Wybacz...
Bridgette: Noah oblicz na spokojnie
Noah: (uśmiecha się do Bridgette) Zgoda. Macie długopis, bo kartka jest?
Sierra: (wyciąga ołówek) Może być ołówek?
Noah: Może (bierze od niej ołówek) Teraz muszę mieć ciszę
(wszyscy zamilkli)
Na drugim końcu tej samej jaskini...
(ciemność)
Kelly: Ma ktoś ogień?
Duncan: Ja mam... (szuka po kieszeniach) Nie mam! Musiałem zgubić zapalniczkę
Angela: Nie mów jej, że ja Ci powiedziałam, ale Courtney Ci ją wzięła
Duncan: Na co je potrzebna zapalniczka?
Angela: Żebyś nie oszukiwał
Duncan: A fakt...
Izzy: Da się jeszcze wykrzesać ogień
Alejandro: Nie możemy iść...
Riccardo: Zamknij się psie na baby!
Alejandro: Idioci z was
Angela: Z Ciebie (coś ją dotknęło) Riccardo przestań
Riccardo: Przestań... Sama przestań być taka dla mnie surowa
Duncan: Leci na Ciebie
Angela: Nie lecę na Riccardo! Prędzej ty mi się podobasz
Duncan: Już jestem zajęty, ale dzięki
Riccardo: Ej!
Tyler: Możemy iść przed siebie?
Izzy: (wali kamień o kamień i powstaje ogień i robi pochodnie) Ogień!
Kelly: Jest jakaś strzałka biała pokazując, żeby iść w głąb jaskini
Tyler: To chodźmy
Heather: Już wyliczyłeś?!
Sierra: Słysze jakieś kroki
Noah: 131,82608
(klatka podnosi się do góry)
Bridgette: Wiedziałam Noah, że Ci się uda
Noah: To tylko dzięki temu, że wierzyłaś we mnie
Heather: Bridgette podlizujesz się Noah? Nie ładnie
(Półgłówki przychodzą)
Kelly: Co wy tu robicie?
Sierra: Chcemy was spytać o to samo
Duncan: Courtney masz coś co należy do mnie
Courtney: Nie wiem o czym mówisz
Duncan: Zapalniczka...
Courtney: Co zapalniczka? Ja nie mam twojej zapalniczki
Gwen: Oddaj Duncan'owi
Courtney: Grr... Masz! (oddaje mu)
Riccardo: Zaczynam myśleć, że te mapy są jakieś lewe
Noah: My tak samo
Alejandro: Bridgette, Courtney, Gwen, Sierra, Heather... Co wy na to żebym przeszedł do waszej drużyny?
Angela: Nie ufajcie mu! To jest kanalia!
Heather: Od początku to wiem
Noah: Nie potrzebujemy Cię
Alejandro: Heather... Wiem, że tego chcesz
Heather: Wcale nie!
(wszyscy wychodzą z jaskini)
Izzy: I teraz gdzie?
Chef: (z kamieńców patrzy przez lornetkę i krzyczy przez megafon) Tutaj macie dotrzeć!
(oby dwie drużyny zaczęły biec w stronę kamieńców)
Na kamieńcach...
Chef: Wreszcie mnie zauważyli (wyciąga megafon) Żwawo, żwawo!
(pierwsze przybiegają Sierra i Izzy)
Sierra: Kto wygrał?
(przybiega reszta w tym samych czasie)
Noah: (zipie) Kto wygrał?
Chef: Wy!
Alejandro: Przecież my przybiegliśmy w tym samym czasie!
Chef: To co? Izzy prawie zepsuła samolot więc wygrywają Ci...
Bridgette: Jesteśmy Zabójcze Mądrale
Chef: No wy Mądrale...
Izzy: Izzy jest świadoma, że nie waliła w samolot
Chef: Dobra ja w niego waliłem, żeby stał się szybszy, ale na kogoś musi być wina, żeby Chris nie oskarżał mnie!
Izzy: Izzy się Chef'owi odegra!
Alejandro: To mam przekichane...
Chef: Wsiadać do samolotu!
Po 8 minutach... Przed szkołą...
(Chef ląduje i wszyscy wysiadają)
Chef: (patrzy w zegarek) Teraz o minute było wolniej!
Chris: Witajcie!
Kelly: Chris nie puszczaj nas z Chef'em sam!
Chris: Czemu?
Bridgette: Nie wiemy czy Chef chce nas pozabijać czy tak mu się śpieszy
Tyler: Wolimy jak nam gadasz
Chris: Hehe! Chef'ie musiałeś nie wiadomo jak lecieć, że mają takiego stracha
Chef: Doleciałem tam w 7 minut, a wróciłem w 8
Chris: To się nie dziwie. Która drużyna idzie na ceremonie?
Chef: Ta co jest Izzy!
Izzy: Chef'ie lepiej nie śpij w nocy!
Chris: Półgłówki zapraszam za mną
Eliminacje... Ceremonia...
Angela: Drugi raz jesteśmy tu nie fer!
Riccardo: Przynajmniej za pierwszym wyciągnęłaś nas z tego
Duncan: Al dziś ty wylatujesz
Alejandro: Grr!
Izzy: Chef oberwie!
Chris: Izzy, co Ci Chef zrobił?
Izzy: Powiedział, że Izzy popsuła samolot, a to on!
Chris: Ja tego nie wiem, ale i tak nie płacę za szkody!
Tyler: Przejdziemy tak już do eliminacji?
Alejandro Nie śpiesz się tak
Kelly: I tak już wyleciałeś
Chris: Ołówki wędrują do... Duncan'a, Riccardo, Angel'i, Kelly i Tyler'a. Został mi jeszcze jeden. Izzy nie wiem czy głosowali wszyscy na Ciebie o ten samolot czy nie, Alejandro oł... Nagrabiłeś sobie u wszystkich? Czy wylecisz? Odpowiedź brzmi tak! (rzuca ołówek do Izzy)
Alejandro: (zły) Ugh! Chris czy możesz zawołać Heather?
Chris: Ok... (bierze mikrofon) Heather na ceremonie! Migiem!
Heather: (przychodzi w nie za dobrym humorze) Ja dlaczego?! Co ja zrobiłam?!
Chris: Nic. Alejandro chciał, bo wyleciał
Heather: Hahaha! Dopadło Cię! Czekałam na ten moment! Dzięki Chris, że mogę to zobaczyć!
Alejandro: Heather chciałem Ci powiedzieć, że mam nadzieję, że wygrasz ten sezon
Heather: (przestała się śmiać) Co?
Chris: Koniec odwiedzin. Adiós Alejandro! (wziął pilota, kliknął guzik i Alejandro wyleciał)
Heather: Eche... Należało mu się! Dziękuje wam, że pozbyliście się mojej konkurencji! Haha!
Kelly: Yy...
Chris: Alejandro dobrze szło póki się nie odezwał i nie wypadł. Nie wiem co dalej powiedzieć to oglądajcie kolejny odcinek Studiów TOTALNEJ Porażki! (myśli) A śpiewaliście to dzisiaj?
Tyler: Nie...
Chris: Chef'ie!!!
Radzę wam czekać na 16 odc, bo tam się będzie dużo działo szczególnie Duncan x Courtney-Gwen
piątek, 29 października 2010
Episode 13- STP-TDS- ,,Ekologiczna lekcja''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Korytarz...
(Alejandro puka w drzwi i ucieka)
Heather: (wychodzi ze swojej kawalerki) Czego?! (rozgląda się i widzi na wycieraczce różę) Hmm? (podnosi ją i czyta złączoną do niej karteczkę) 'Wiem, że ja rozgryzłem Ciebie, a ty rozgryzłaś mnie. Jesteśmy tacy sami. Nie mogę za bardzo się z tobą spotkać, bo dziewczyny cały czas są koło mnie. Chyba wiesz, dlaczego... Przesyłam Ci za to przez to, że nie możemy się spotkać czerwoną różę, słodziudka. Alejandro ;-*' Ugh! (łamie różę, rzuca nią na podłogę i zaczyna deptać)
Alejandro: (za rogiem) Ha! Ha!
*Graciarnia zwierzeń*
*Alejandro: Dobrze ją wkurzyć, bo to da szanse mojej drużynie*
*Heather: (mega-wkurzona) Z samego rana już mnie denerwuje! Niby mnie rozgryzł?! Akurat, bo uwierzę! Ja jego rozgryzłam to fakt. Wodzi dziewczyny i je wyrzuca lub wprawia je w kłótnie, ale mnie nie ma szans rozgryźć! Jeszcze mój plan się nie powiódł do końca, bo Geoff nie został wyrzucony przeze mnie tylko cała drużyna tak wybrała, nawet lepiej, bo się nie pomylił*
Na moście...
Gwen: (z ciężkim westchnieniem) Tutaj Courtney się spotykamy, aby pogadać
Courtney: (patrzy krzywo na krajobraz) Co to za złomowisko?!
Duncan: Mnie się ten widok podoba
Courtney: O rany... (przewróciła oczami) Gwen zostaw nas samych
Gwen: Ok (poszła)
Courtney: Duncan zapomniałeś, że mamy sojusz?
Duncan: (niewinnie) Nie, no co ty!... Tak...
Courtney: Zaprzyjaźniłam się tylko z Gwen ze względu na Ciebie, bo mi na tobie zależy
Duncan: Tak mi też na tobie zależy. Gwen to tylko przyjaciółka...
Gdzieś dalej od mostu...
Gwen: (mówi sama do siebie) Ehm... Jak mu to powiedzieć? Jesteś bardzo wspaniałym przyjacielem... Nie... Cały czas to powtarzam. Może... Słuchaj bardzo Cię lubię i miło mi się spędza z tobą czas... Odpada! A może tak... Jesteś zabawny, przystojny...
Noah: (przechodzi czytając książkę) Tak wiem...
Gwen: (O.O- patrzy na niego zszokowana i zawstydzona) Skąd się... Widzę, że dorwałeś w końcu książkę
Noah: To nie książka to spis dań jakie je Chris. Na przykład danie numer pięć... Pieczone żeberka z sosem...
Gwen: Nie gadaj więcej, bo się głodna robię. Chris zawsze jadł luksusy
Noah: No... (poszedł)
Gwen: Uff... (znowu mówi sama do siebie) Już wiem! Między nami stoi jedna osoba. Bardzo Cię lubię i chcę, abyś to wiedział. Jesteś po prostu ideałem faceta. Musiałam to kiedyś z siebie wydusić...
Riccardo: Aha... (stoi za nią i patrzy jak na wariatkę)
Gwen: (zła) No kurde! Nie ma tu miejsca bez nikogo?!
Riccardo: Wiesz jest coś takiego jak Pokój zwierzeń w tym przypadku Graciarnia zwierzeń
Gwen: Wow... (z kpiną) Dobrze wiedzieć
W szatni...
Angela: Dziewczyny tu będziemy się spotykać. Izzy możesz nie lizać ławki?!
Izzy: Czemu? Smakuje jak mięta! (liże dalej)
LeShawna: Po, co my mamy tą wiatkę w sojuszu?
Angela: Bo się sprawdziła w ostatnim zadaniu
LeShawna: (patrzy w górę) Godzę się na to, ja nie mogę...
Izzy: (przestaje lizać) Zawsze się przydam!
Angela: Jeśli zgodziłyśmy się, abyśmy tworzyły sojusz oznacza to, że żadna ma się nie zbliżać do Alejandro!
LeShawna: A to niby czemu? Jest w naszej drużynie
Angela: Temu, że każda z nas go lubi i możemy się o niego pokłócić rujnując sojusz
LeShawna i Izzy: Dobra!
Korytarz... Przy szafkach...
Sierra: (wypycha czymś skarpetkę) Jeszcze trochę... (wywala język)
Bridgette: Sierra, co ty robisz?
Sierra: Próbuje zrobić nowego Cody-misia
Bridgette: A czym go wypychasz?
Sierra: Włosami Cody'ego
Bridgette: (zasłania usta) O matko! Ty go na prawdę lubisz
Sierra: Ja go nie lubię! Ja go kocham! (przytula skarpetkę i włosy się z niej wysypują) Oj! Musze zacząć od początku
Bridgette: (mówi, a w tym czasie Sierra zbiera włosy z podłogi) Nie powinnam nas namawiać, abyście głosowali na Geoff'a. Czuję się winna (otwiera szafkę)
Sierra: (wstaje i od nowa wypycha skarpetkę) Ja sądzę, że borze zrobiłaś, ale bym tego nie próbowała
Bridgette: (wyciąga z szafki zdjęcie, na którym jest ona i Geoff) Geoff przepraszam... (gładzi zdjęcie)
Sierra: To tylko zdjęcie... Dobra! Ja robię to samo, co ty! Przyznaje się!
Bridgette: Sądzę, że to koniec. (patrzy z niezadowoleniem na zdjęcie) Z nami koniec (targa zdjęcie)
Sierra: (wiąże gumkom skarpetkę) Mówiłaś coś?
Bridgette: Ach... (zamyka szafkę)
Siłownia...
Tyler: (próbuje podnieść trzydziestokilową sztangę) Powinienem to podnieść...
Kelly: (z poczuciem winy) Jeszcze raz przepraszam o ten incydent
Tyler: (próbuje dalej podnieść sztangę) A ja mówiłem, że nic się nie stało! (zipie)
Kelly: Ale ja naprawdę coś do Ciebie czuje
Tyler: A ja do Ciebie nie, tylko do Lindsay
Kelly: Wielka szkoda. Sądziła, że masz lepszy rozsądek i umysł (poszła)
Tyler: (podniósł sztangę) Udało się! (przechylił się na bok i spadł)
Chris: (przez głośniki) Siemanko! Nie przeciągam... Zjawcie się w sali 268!
Noah: A gdzie to jest?
Chris: (dalej przez głośniki) Na czwartym piętrze. Tu nie ma windy wiecie doskonale! Ha!
Na ósmym piętrze... Sala 268... Sala biologiczna...
(wszyscy sapią)
Riccardo: Chris! Mówiłeś, że to na czwartym piętrze!
LeShawna: A okazuje się, że na ósmym!
Chris: Pomyliłem się
Noah: Gdybyś nie miał widy to jak byś w tedy mówił?!
Chris: Ludzie wyluzujcie! W ogóle to ja tu się nie dostałem widną, bo windy nie ma. Mówiłem wam przed chwilą
Wszyscy: To jak?!
Heather: Nie mów, że szedłeś schodami tak jak my, bo Ci nie uwierzymy
Chris: No, co ty! Nie jestem taki głupi
Kelly: Nie wleciałeś... Jasne! Samolotem tu frunąłeś!
Chris: Hahaha! Otóż nie! Chef wniósł mnie po linie
Gwen: Nie było prościej jednak by tym samolotem?
Chris: Nie... Oszczędzamy na paliwo
Tyler: A wtedy jak my jechali autobusem do Szkocji to... (Chris zasłania mu ręką usta)
Chris: W tedy to było coś innego! Dlatego...bo... (nie wie co powiedzieć) Izzy popsuła samolot!
Izzy: (zdziwiona) Ja? Nawet nie pamiętam... Super! Pewnie Izzy lunatykowała
Sierra: Chris nie musisz się wykręcać
Angela: Ciebie nie było w tedy
Sierra: W drodze powrotnej byłam
Bridgette: Nie znosiłaś przynajmniej tej lekcji
Courtney: Jak można tak gadać bez sensu przez tyle godzin?
Chris: No właśnie powiedzcie mi. Ja was tylko douczam, bo mi kazano
Alejandro: Nauka, naukom, ale czy nie mógłbyś tego skrócić?
Duncan: Racja! Już mi korki do uszu od tego pękły. Od tego twojego gadulstwa!
Riccardo: Chris zresztą my tu walczymy o kasę, a nie o dodatkową wiedzę
Chris: Jakoś spróbuje tłumaczyć krócej i szybciej. Kto tak chce?
(wszyscy podnieśli ręce)
Chris: Ech... (westchnął) Dobra będzie jak chcecie (wyciąga stos papierów) To miałem z wami dziś przerobić
Heather: (udaje, że kaszle) Eche... Eche...! Że, co proszę?!
Chris: wiem, dlatego parę rzeczy wyrzuca. (bierze pierwszą kartkę0 O kumulacji składników cząsteczkowej rośliny was się nie przyda (wyrzuca kartkę)
Angela: O czym?!
Chris: Już wyrzuciłem kartkę! Mogłaś słuchać! (bierze kolejną) O wyhodowaniu Eriscolacoresenus, też nie potrzebne (rzuca kartkę)
Kelly: Czego?!
Chris: Ty też mogłaś słuchać, bo nazwę tego trudno powtórzyć! (bierze trzecią kartkę) O ziarce...
Po godzinie...
(wszyscy siedzą na podłodze i się podpierają)
Chris: (wyrzuca kartkę i bierze ostatnią) O! To jest to! To was się przyda!
Noah: Nareszcie znalazł
Izzy: On nie szukał! On eliminował karteczki! Nudne, ale fajne!
Chris: Taa... Wystraszy tyle, abyście umieli. (czyta) 'Rośliny hoduje się w ogródku, w doniczkach, albo w szklarni'
(cisza)
Tyler: I tyle?
Chris: Tak
Sierra: Godzina stracona na jedno zdanie! A mogłam pisać list miłosny do Cody'ego
Chris: Nie moja wina, że napisali tylko tyle! (pokazuje palcem zapisane zdanie na kartce
Kelly: (wstaje) To jakie zadanie nas czeka?
Chris: Z tego zdania wywnioskujcie
Kelly: Ja jakoś nie chce myśleć pewnie, dlatego, że komuś się zwierzem i mi mówi takie rzeczy! (popatrzała zła na Tyler'a)
Gwen: A co znowu się stało?
Alejandro: (spogląda na Tyler'a i Kelly) Mogę?
(Kelly potakiwała do Alejandro)
Alejandro: Gdy byliśmy w Irlandii Kelly wyznała do Tyler'a, co do niego czuje
Tyler: (lekko wkurzony) Ile razy będę powtarzał! Ja nic! Praktycznie nic! Nie czuje do Ciebie Kelly! Nawet Cię za dobrze nie znam. Ja serio kocham Lindsay i nie mógłbym jej zostawić. Naprawdę....
LeShawna: Oo...! (złączyła ręce) Co?
Kelly: (trochę posmutniała) Ok... Jestem zbyt nachalna (spuściła głowę)
Tyler: (też posmutniał, podszedł Do Kelly i złapał ją za ramie) Nie jesteś nachalna, ale proszę zrozum
Kelly: (uśmiechnęła się) Lindsay... Tak wiem...
Chris: Skończyliście? To już wiecie, co to za zadanie?
Courtney: Phy! A skąd?!
Chris: I to dobra odpowiedź! Zadania się nie da wyczytać z tego zdania
Duncan: To po co zawracasz nam czas na pierdoły?!
Chris: Poważnie to na ściągnięcie widzów i z nudów dla jajców. To...będziemy, raczej wy będziecie zajmować się roślinami w szklarni
Bridgette: Niby gdzie jest ta szklarnia?
Chris: Na dole! (wchodzi na parapet od okna i chwyta się liny) Spotykamy się tam jak tylko zejdziecie z nieszczęsnego ósmego piętra! (skacze przez okno i zjeżdża po linie)
Bridgette: Mogłam nie pytać
Riccardo: Zostawił line
(lina zleciała na dół)
Chris: (drze się z dołu) Nie ma tak łatwo!
Heather: Ten kto budował tę szkołę nie miał umiaru z piętrami!
W szklarni...
(wszyscy znowu sapią)
Angela: Nigdy...więcej...Chris...nie wołaj...nas...na...ósme piętro!
Chris: Przynajmniej dzięki temu trochę pobiegaliście z góry na dół dla kondycji i trafiliście do szklarni
Izzy: Pokazałam im szklarnie, bo by sami nie trafili!
LeShawna: Była dwa metry dalej obok boiska więc nie było jej trudno zauważyć
Sierra: Przedtem chyba jej nie było
Angela: Co ty tam wiesz jak Ciebie nie było. Chris nie było przedtem szklarni
Chris: Chef wybudowała ją dopiero w nocy
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Nie mają kasy na paliwo i na samolot, a na szklarnie mają. Izzy na pewno wtedy nie popsuła samolotu, a Chris na pewno nie dawał kasy na naprawę. Cóż nie będę polemizować z chciwcami*
Noah: Już tłumacz zadanie, bo... (mówi dość przestraszony) Bo...się śpieszę
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Zaplanowałem razem z Riccardo skok na bibliotekę bym mógł wreszcie czytać! Brakuje mi książek, ale przynajmniej Bridge poświęciła mi trochę czasu i było fajnie. Lubię ją troszeczkę...*
*Riccardo: Noah lepiej się nie wygadaj, bo inaczej na pewno grozić będzie nam eliminacja! Ee... To jego pomysł, a wcale nie muszę mu pomagać, bo jesteśmy w przeciwnych drużynach. Spoko!*
Chris: Jak wiecie dziś zadanie jest związane z roślinami, czyli biologią. Będzie polegać na zabraniu tamtych oto pudełek, w których jest w środku sekator 'ekologiczny', który przyda wam się do drugiego zadania. Czyli macie tam iść i przynieś pudelku
Tyler: Tak po prosu?
Chris: Dobra nie będę kłamał. To nie zadanie, po prostu niech ktoś przyniecie te pudełka!
(Sierra i LeShawna poszły i przyniosły po pudełku)
Chris: (mówi do siebie) Wiedziałem, że to będzie głupie zadanie przynieść pudełko. Phy...
Bridgette: Co?
Chris: Nic mówiłem do... Nikogo! Nic nie mówiłem
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: Biedny Chris mówi sam do siebie*
*Izzy: Ło! Dziś Chris jest mało gadatliwy. Zamiast mówić do nas mówi do siebie tak jak czasem Izzy! Hehe!*
Chris: Otwórzcie pudełka i wyjmijcie sekatory
(obie drużyny wyciągają sekatory)
Alejandro: (patrzy na sekator) Dwa patyki złączone gumką?
Chris: 'Ekologiczne' sekatory, wspomniałem wcześniej
Heather: Bardziej ekologicznej się nie dało!
Riccardo: I co mamy tym zrobić? Przyciąć roślinki czy może podpalić je tym? (uśmiechnął się żartobliwie)
Chris: Owszem przyciąć lub upolować rośliny!
Noah: Upolować? Coś ty wymyślił? Mówiłem, że mi się śpieszy
Chris: Co mnie to obchodzi, że Ci się śpieszy?!
Noah: A co mnie obchodzi jakieś zadanie?!
Chris: Chcesz wylecieć? Nie ma sprawy!
Bridgette: Noah nie rób tego!
Noah: (zrobił przerażoną minę) Nie chce...
Chris: To zjedz cukierka, może się uspokoisz, bo teraz to szalejesz!
Noah: Już przestane! Rany... (krzyżował ręce i przewrócił oczami)
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Nikt nie widział Noah jeszcze takiego, żeby odezwał się do Chris'a. Ma pewnie ważna sprawę*
*Heather: Noah? Nie poznaje go. Zaczyna mieć dość tego miejsca, bo nie może książeczek poczyta, bo Chris mu nie da. Uu... Jak to ujęłam na początku i zaś ujmę 'Mól książkowy'*
*Noah: Czuję się oburzony i jakoś inaczej niż dotychczas*
Chris: Zadanie się wytłumaczyło. Musicie z ciąć jedną roślinę
Kelly: A jaką dokładniej?
Chris: Zobaczycie
(z ziemi zaczęły się wydobywać trzy ogromne rosiczki)
Bridgette: (otwiera usta i pokazuje placem) Te?!
Chris: Izzy tu nie ma! Zasada taka, która drużyna zetnie dwie z trzech wygra. Aha, możecie zacząć śpiewać! (Chris wyszedł i zamknął szklarnie)
(zaczęła lecieć hip-hop'owa muza)
Duncan: Całkiem spoko muza. Co to za zadanie?! Jakieś porąbane!
Noah: Wszystko, co Chris wymyśla jest stanowczo niedojrzałe! (dotyka jakieś suche liście)
Sierra: Raczej przed dojrzałe, bo to suche...badybale!
(pojawiają się przed nimi rosiczki)
Kelly: A na pewno nie przed dojrzałe, tylko stanowczo za dojrzałe
(rosiczki ich atakują, a wszyscy robią uniki)
LeShawna: Bo zjeść nas chce w całości! Zielenisko straszne całe!
Courtney: O rany ludzie, co to za rymy?! To po prostu głupia roślina, która nazywa się zwykła rosiczka! (kopie w rosiczkę, a rosiczka robi smutną minę i się przewraca)
Izzy: Izzy wie! Izzy wiedziała, bo się przed chwilą dowiedziała!
Alejandro: A piosenkę, rap zakończę, bo lepiej uciekać niż stać bez ruchu w kącie!
(wszyscy zaczęli uciekać)
Heather: Courtney powaliła jedną więc została nam jeszcze jedna
Courtney: Widzicie? Ja zawsze wygrywam!
*Graciarnia zwierzeń*
*Duncan: Chciałbym dodać, że ja nigdy nie śpiewam! W tym przypadku muza mi się podobała to jakoś samo poszło*
Izzy: (rosiczka ją złapała) Uu! Fajnie się stąd patrzy! (rosiczka wsadziła sobie Izzy do pyska i z niego zaczęły się wydobywać dźwięki 'Gili, gili!'. Rosiczka wypluła ją)
Tyler: (ma sekator) Zaraz to załatwię! (biegnie z sekatorem na rosiczkę, a ona podkłada mu liść i się przewraca)
Bridgette: (trzyma sekator) Sierra?
Sierra: (niezaspokojona) Nie!
Bridgette: Nie zrobisz tego nawet dla Cody'ego?
Sierra: (bierze od Bridgette sekator) Ok! Dla Cody'ego jestem gotów się poświęcić! (odwraca się do rosiczki) Powiedz Asta La Vista Baby! (podchodzi gdyby nigdy nic do rosiczki i próbuje ją przeciąć sekatorem. Nie może jej przeciąć to urywa ją)
Riccardo: (westchnął) Wiadomo, że...
Chris: (wpada w kombinezonie przez szklany dach niszcząc go) Przegraliście Półgłówko! Czeka was nic innego niż... (mówi mrocznie) Eliminacja!
Gwen: Wygraliśmy i możemy już...
Noah: Iść?! Śpieszno mi!
Chris: Tak, lecz najpierw się umyjcie, bo śmierdzicie!
Kelly: To od Izzy!
(wszyscy się odsuwają od Izzy i zatykają nosy)
Izzy: Super nie?!
Chris: (też zatyka nos) Nie! I tak idźcie się umyć, bo jest ciepła woda...
Heather: Jest?!
Chris: Tak! Chef zagrzał!
(wszyscy momentalnie wybiegli ze szklarni)
Chris: Jak się rzucili! Jest ciepła woda, ale tylko dla mnie! Ha! (przebiegle) Czyżbym zapomniał im wspomnieć? (zaśmiał się i poszedł)
Eliminacje... Ceremonia...
Angela: Jedno słowo... Chris!
Chris: (z sarkazmem) Nie wspomniałem, że dla mnie? Ach, tak wspomniałem jak już poszliście
Angela: Ty...
Alejandro: Angela nie wyzywaj na Chris'a, bo on zawsze taki
Angela: No wiem... (uśmiechnęła się do niego)
Riccardo: (niezadowolony) Kto dziś wylatuje?!
Chris: Ołówek dla... (trzyma i patrzy się w kartkę zdezorientowany) Zrobimy to inaczej! (wyrzuca kartki) Dziś odpadnie LeShawna!
LeShawna: Ja czemu?!
Angela: O nie!
Chris: Temu, że nie umiecie głosować i każdy miał taką samą liczbę głosów! Żegnaj! (wziął pilota i LeShawna wystrzeliła i wyleciała)
Izzy: Angela...
Angela: Ćśśś!
Chris: LeShawna odpadła, bo jak widać trzynastka jej nie służyła w tym odcinku! Heh... Zapraszam już znowu, niedługo na Studia TOTALNEJ Porażki!
Poprawiłam już piosenkę. Sorki za błędy, ale niewyraźnie mi się nagrało na komórce i dlatego tak zrozumiałam, ale teraz powinno być ok.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Korytarz...
(Alejandro puka w drzwi i ucieka)
Heather: (wychodzi ze swojej kawalerki) Czego?! (rozgląda się i widzi na wycieraczce różę) Hmm? (podnosi ją i czyta złączoną do niej karteczkę) 'Wiem, że ja rozgryzłem Ciebie, a ty rozgryzłaś mnie. Jesteśmy tacy sami. Nie mogę za bardzo się z tobą spotkać, bo dziewczyny cały czas są koło mnie. Chyba wiesz, dlaczego... Przesyłam Ci za to przez to, że nie możemy się spotkać czerwoną różę, słodziudka. Alejandro ;-*' Ugh! (łamie różę, rzuca nią na podłogę i zaczyna deptać)
Alejandro: (za rogiem) Ha! Ha!
*Graciarnia zwierzeń*
*Alejandro: Dobrze ją wkurzyć, bo to da szanse mojej drużynie*
*Heather: (mega-wkurzona) Z samego rana już mnie denerwuje! Niby mnie rozgryzł?! Akurat, bo uwierzę! Ja jego rozgryzłam to fakt. Wodzi dziewczyny i je wyrzuca lub wprawia je w kłótnie, ale mnie nie ma szans rozgryźć! Jeszcze mój plan się nie powiódł do końca, bo Geoff nie został wyrzucony przeze mnie tylko cała drużyna tak wybrała, nawet lepiej, bo się nie pomylił*
Na moście...
Gwen: (z ciężkim westchnieniem) Tutaj Courtney się spotykamy, aby pogadać
Courtney: (patrzy krzywo na krajobraz) Co to za złomowisko?!
Duncan: Mnie się ten widok podoba
Courtney: O rany... (przewróciła oczami) Gwen zostaw nas samych
Gwen: Ok (poszła)
Courtney: Duncan zapomniałeś, że mamy sojusz?
Duncan: (niewinnie) Nie, no co ty!... Tak...
Courtney: Zaprzyjaźniłam się tylko z Gwen ze względu na Ciebie, bo mi na tobie zależy
Duncan: Tak mi też na tobie zależy. Gwen to tylko przyjaciółka...
Gdzieś dalej od mostu...
Gwen: (mówi sama do siebie) Ehm... Jak mu to powiedzieć? Jesteś bardzo wspaniałym przyjacielem... Nie... Cały czas to powtarzam. Może... Słuchaj bardzo Cię lubię i miło mi się spędza z tobą czas... Odpada! A może tak... Jesteś zabawny, przystojny...
Noah: (przechodzi czytając książkę) Tak wiem...
Gwen: (O.O- patrzy na niego zszokowana i zawstydzona) Skąd się... Widzę, że dorwałeś w końcu książkę
Noah: To nie książka to spis dań jakie je Chris. Na przykład danie numer pięć... Pieczone żeberka z sosem...
Gwen: Nie gadaj więcej, bo się głodna robię. Chris zawsze jadł luksusy
Noah: No... (poszedł)
Gwen: Uff... (znowu mówi sama do siebie) Już wiem! Między nami stoi jedna osoba. Bardzo Cię lubię i chcę, abyś to wiedział. Jesteś po prostu ideałem faceta. Musiałam to kiedyś z siebie wydusić...
Riccardo: Aha... (stoi za nią i patrzy jak na wariatkę)
Gwen: (zła) No kurde! Nie ma tu miejsca bez nikogo?!
Riccardo: Wiesz jest coś takiego jak Pokój zwierzeń w tym przypadku Graciarnia zwierzeń
Gwen: Wow... (z kpiną) Dobrze wiedzieć
W szatni...
Angela: Dziewczyny tu będziemy się spotykać. Izzy możesz nie lizać ławki?!
Izzy: Czemu? Smakuje jak mięta! (liże dalej)
LeShawna: Po, co my mamy tą wiatkę w sojuszu?
Angela: Bo się sprawdziła w ostatnim zadaniu
LeShawna: (patrzy w górę) Godzę się na to, ja nie mogę...
Izzy: (przestaje lizać) Zawsze się przydam!
Angela: Jeśli zgodziłyśmy się, abyśmy tworzyły sojusz oznacza to, że żadna ma się nie zbliżać do Alejandro!
LeShawna: A to niby czemu? Jest w naszej drużynie
Angela: Temu, że każda z nas go lubi i możemy się o niego pokłócić rujnując sojusz
LeShawna i Izzy: Dobra!
Korytarz... Przy szafkach...
Sierra: (wypycha czymś skarpetkę) Jeszcze trochę... (wywala język)
Bridgette: Sierra, co ty robisz?
Sierra: Próbuje zrobić nowego Cody-misia
Bridgette: A czym go wypychasz?
Sierra: Włosami Cody'ego
Bridgette: (zasłania usta) O matko! Ty go na prawdę lubisz
Sierra: Ja go nie lubię! Ja go kocham! (przytula skarpetkę i włosy się z niej wysypują) Oj! Musze zacząć od początku
Bridgette: (mówi, a w tym czasie Sierra zbiera włosy z podłogi) Nie powinnam nas namawiać, abyście głosowali na Geoff'a. Czuję się winna (otwiera szafkę)
Sierra: (wstaje i od nowa wypycha skarpetkę) Ja sądzę, że borze zrobiłaś, ale bym tego nie próbowała
Bridgette: (wyciąga z szafki zdjęcie, na którym jest ona i Geoff) Geoff przepraszam... (gładzi zdjęcie)
Sierra: To tylko zdjęcie... Dobra! Ja robię to samo, co ty! Przyznaje się!
Bridgette: Sądzę, że to koniec. (patrzy z niezadowoleniem na zdjęcie) Z nami koniec (targa zdjęcie)
Sierra: (wiąże gumkom skarpetkę) Mówiłaś coś?
Bridgette: Ach... (zamyka szafkę)
Siłownia...
Tyler: (próbuje podnieść trzydziestokilową sztangę) Powinienem to podnieść...
Kelly: (z poczuciem winy) Jeszcze raz przepraszam o ten incydent
Tyler: (próbuje dalej podnieść sztangę) A ja mówiłem, że nic się nie stało! (zipie)
Kelly: Ale ja naprawdę coś do Ciebie czuje
Tyler: A ja do Ciebie nie, tylko do Lindsay
Kelly: Wielka szkoda. Sądziła, że masz lepszy rozsądek i umysł (poszła)
Tyler: (podniósł sztangę) Udało się! (przechylił się na bok i spadł)
Chris: (przez głośniki) Siemanko! Nie przeciągam... Zjawcie się w sali 268!
Noah: A gdzie to jest?
Chris: (dalej przez głośniki) Na czwartym piętrze. Tu nie ma windy wiecie doskonale! Ha!
Na ósmym piętrze... Sala 268... Sala biologiczna...
(wszyscy sapią)
Riccardo: Chris! Mówiłeś, że to na czwartym piętrze!
LeShawna: A okazuje się, że na ósmym!
Chris: Pomyliłem się
Noah: Gdybyś nie miał widy to jak byś w tedy mówił?!
Chris: Ludzie wyluzujcie! W ogóle to ja tu się nie dostałem widną, bo windy nie ma. Mówiłem wam przed chwilą
Wszyscy: To jak?!
Heather: Nie mów, że szedłeś schodami tak jak my, bo Ci nie uwierzymy
Chris: No, co ty! Nie jestem taki głupi
Kelly: Nie wleciałeś... Jasne! Samolotem tu frunąłeś!
Chris: Hahaha! Otóż nie! Chef wniósł mnie po linie
Gwen: Nie było prościej jednak by tym samolotem?
Chris: Nie... Oszczędzamy na paliwo
Tyler: A wtedy jak my jechali autobusem do Szkocji to... (Chris zasłania mu ręką usta)
Chris: W tedy to było coś innego! Dlatego...bo... (nie wie co powiedzieć) Izzy popsuła samolot!
Izzy: (zdziwiona) Ja? Nawet nie pamiętam... Super! Pewnie Izzy lunatykowała
Sierra: Chris nie musisz się wykręcać
Angela: Ciebie nie było w tedy
Sierra: W drodze powrotnej byłam
Bridgette: Nie znosiłaś przynajmniej tej lekcji
Courtney: Jak można tak gadać bez sensu przez tyle godzin?
Chris: No właśnie powiedzcie mi. Ja was tylko douczam, bo mi kazano
Alejandro: Nauka, naukom, ale czy nie mógłbyś tego skrócić?
Duncan: Racja! Już mi korki do uszu od tego pękły. Od tego twojego gadulstwa!
Riccardo: Chris zresztą my tu walczymy o kasę, a nie o dodatkową wiedzę
Chris: Jakoś spróbuje tłumaczyć krócej i szybciej. Kto tak chce?
(wszyscy podnieśli ręce)
Chris: Ech... (westchnął) Dobra będzie jak chcecie (wyciąga stos papierów) To miałem z wami dziś przerobić
Heather: (udaje, że kaszle) Eche... Eche...! Że, co proszę?!
Chris: wiem, dlatego parę rzeczy wyrzuca. (bierze pierwszą kartkę0 O kumulacji składników cząsteczkowej rośliny was się nie przyda (wyrzuca kartkę)
Angela: O czym?!
Chris: Już wyrzuciłem kartkę! Mogłaś słuchać! (bierze kolejną) O wyhodowaniu Eriscolacoresenus, też nie potrzebne (rzuca kartkę)
Kelly: Czego?!
Chris: Ty też mogłaś słuchać, bo nazwę tego trudno powtórzyć! (bierze trzecią kartkę) O ziarce...
Po godzinie...
(wszyscy siedzą na podłodze i się podpierają)
Chris: (wyrzuca kartkę i bierze ostatnią) O! To jest to! To was się przyda!
Noah: Nareszcie znalazł
Izzy: On nie szukał! On eliminował karteczki! Nudne, ale fajne!
Chris: Taa... Wystraszy tyle, abyście umieli. (czyta) 'Rośliny hoduje się w ogródku, w doniczkach, albo w szklarni'
(cisza)
Tyler: I tyle?
Chris: Tak
Sierra: Godzina stracona na jedno zdanie! A mogłam pisać list miłosny do Cody'ego
Chris: Nie moja wina, że napisali tylko tyle! (pokazuje palcem zapisane zdanie na kartce
Kelly: (wstaje) To jakie zadanie nas czeka?
Chris: Z tego zdania wywnioskujcie
Kelly: Ja jakoś nie chce myśleć pewnie, dlatego, że komuś się zwierzem i mi mówi takie rzeczy! (popatrzała zła na Tyler'a)
Gwen: A co znowu się stało?
Alejandro: (spogląda na Tyler'a i Kelly) Mogę?
(Kelly potakiwała do Alejandro)
Alejandro: Gdy byliśmy w Irlandii Kelly wyznała do Tyler'a, co do niego czuje
Tyler: (lekko wkurzony) Ile razy będę powtarzał! Ja nic! Praktycznie nic! Nie czuje do Ciebie Kelly! Nawet Cię za dobrze nie znam. Ja serio kocham Lindsay i nie mógłbym jej zostawić. Naprawdę....
LeShawna: Oo...! (złączyła ręce) Co?
Kelly: (trochę posmutniała) Ok... Jestem zbyt nachalna (spuściła głowę)
Tyler: (też posmutniał, podszedł Do Kelly i złapał ją za ramie) Nie jesteś nachalna, ale proszę zrozum
Kelly: (uśmiechnęła się) Lindsay... Tak wiem...
Chris: Skończyliście? To już wiecie, co to za zadanie?
Courtney: Phy! A skąd?!
Chris: I to dobra odpowiedź! Zadania się nie da wyczytać z tego zdania
Duncan: To po co zawracasz nam czas na pierdoły?!
Chris: Poważnie to na ściągnięcie widzów i z nudów dla jajców. To...będziemy, raczej wy będziecie zajmować się roślinami w szklarni
Bridgette: Niby gdzie jest ta szklarnia?
Chris: Na dole! (wchodzi na parapet od okna i chwyta się liny) Spotykamy się tam jak tylko zejdziecie z nieszczęsnego ósmego piętra! (skacze przez okno i zjeżdża po linie)
Bridgette: Mogłam nie pytać
Riccardo: Zostawił line
(lina zleciała na dół)
Chris: (drze się z dołu) Nie ma tak łatwo!
Heather: Ten kto budował tę szkołę nie miał umiaru z piętrami!
W szklarni...
(wszyscy znowu sapią)
Angela: Nigdy...więcej...Chris...nie wołaj...nas...na...ósme piętro!
Chris: Przynajmniej dzięki temu trochę pobiegaliście z góry na dół dla kondycji i trafiliście do szklarni
Izzy: Pokazałam im szklarnie, bo by sami nie trafili!
LeShawna: Była dwa metry dalej obok boiska więc nie było jej trudno zauważyć
Sierra: Przedtem chyba jej nie było
Angela: Co ty tam wiesz jak Ciebie nie było. Chris nie było przedtem szklarni
Chris: Chef wybudowała ją dopiero w nocy
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Nie mają kasy na paliwo i na samolot, a na szklarnie mają. Izzy na pewno wtedy nie popsuła samolotu, a Chris na pewno nie dawał kasy na naprawę. Cóż nie będę polemizować z chciwcami*
Noah: Już tłumacz zadanie, bo... (mówi dość przestraszony) Bo...się śpieszę
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Zaplanowałem razem z Riccardo skok na bibliotekę bym mógł wreszcie czytać! Brakuje mi książek, ale przynajmniej Bridge poświęciła mi trochę czasu i było fajnie. Lubię ją troszeczkę...*
*Riccardo: Noah lepiej się nie wygadaj, bo inaczej na pewno grozić będzie nam eliminacja! Ee... To jego pomysł, a wcale nie muszę mu pomagać, bo jesteśmy w przeciwnych drużynach. Spoko!*
Chris: Jak wiecie dziś zadanie jest związane z roślinami, czyli biologią. Będzie polegać na zabraniu tamtych oto pudełek, w których jest w środku sekator 'ekologiczny', który przyda wam się do drugiego zadania. Czyli macie tam iść i przynieś pudelku
Tyler: Tak po prosu?
Chris: Dobra nie będę kłamał. To nie zadanie, po prostu niech ktoś przyniecie te pudełka!
(Sierra i LeShawna poszły i przyniosły po pudełku)
Chris: (mówi do siebie) Wiedziałem, że to będzie głupie zadanie przynieść pudełko. Phy...
Bridgette: Co?
Chris: Nic mówiłem do... Nikogo! Nic nie mówiłem
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: Biedny Chris mówi sam do siebie*
*Izzy: Ło! Dziś Chris jest mało gadatliwy. Zamiast mówić do nas mówi do siebie tak jak czasem Izzy! Hehe!*
Chris: Otwórzcie pudełka i wyjmijcie sekatory
(obie drużyny wyciągają sekatory)
Alejandro: (patrzy na sekator) Dwa patyki złączone gumką?
Chris: 'Ekologiczne' sekatory, wspomniałem wcześniej
Heather: Bardziej ekologicznej się nie dało!
Riccardo: I co mamy tym zrobić? Przyciąć roślinki czy może podpalić je tym? (uśmiechnął się żartobliwie)
Chris: Owszem przyciąć lub upolować rośliny!
Noah: Upolować? Coś ty wymyślił? Mówiłem, że mi się śpieszy
Chris: Co mnie to obchodzi, że Ci się śpieszy?!
Noah: A co mnie obchodzi jakieś zadanie?!
Chris: Chcesz wylecieć? Nie ma sprawy!
Bridgette: Noah nie rób tego!
Noah: (zrobił przerażoną minę) Nie chce...
Chris: To zjedz cukierka, może się uspokoisz, bo teraz to szalejesz!
Noah: Już przestane! Rany... (krzyżował ręce i przewrócił oczami)
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Nikt nie widział Noah jeszcze takiego, żeby odezwał się do Chris'a. Ma pewnie ważna sprawę*
*Heather: Noah? Nie poznaje go. Zaczyna mieć dość tego miejsca, bo nie może książeczek poczyta, bo Chris mu nie da. Uu... Jak to ujęłam na początku i zaś ujmę 'Mól książkowy'*
*Noah: Czuję się oburzony i jakoś inaczej niż dotychczas*
Chris: Zadanie się wytłumaczyło. Musicie z ciąć jedną roślinę
Kelly: A jaką dokładniej?
Chris: Zobaczycie
(z ziemi zaczęły się wydobywać trzy ogromne rosiczki)
Bridgette: (otwiera usta i pokazuje placem) Te?!
Chris: Izzy tu nie ma! Zasada taka, która drużyna zetnie dwie z trzech wygra. Aha, możecie zacząć śpiewać! (Chris wyszedł i zamknął szklarnie)
(zaczęła lecieć hip-hop'owa muza)
Duncan: Całkiem spoko muza. Co to za zadanie?! Jakieś porąbane!
Noah: Wszystko, co Chris wymyśla jest stanowczo niedojrzałe! (dotyka jakieś suche liście)
Sierra: Raczej przed dojrzałe, bo to suche...badybale!
(pojawiają się przed nimi rosiczki)
Kelly: A na pewno nie przed dojrzałe, tylko stanowczo za dojrzałe
(rosiczki ich atakują, a wszyscy robią uniki)
LeShawna: Bo zjeść nas chce w całości! Zielenisko straszne całe!
Courtney: O rany ludzie, co to za rymy?! To po prostu głupia roślina, która nazywa się zwykła rosiczka! (kopie w rosiczkę, a rosiczka robi smutną minę i się przewraca)
Izzy: Izzy wie! Izzy wiedziała, bo się przed chwilą dowiedziała!
Alejandro: A piosenkę, rap zakończę, bo lepiej uciekać niż stać bez ruchu w kącie!
(wszyscy zaczęli uciekać)
Heather: Courtney powaliła jedną więc została nam jeszcze jedna
Courtney: Widzicie? Ja zawsze wygrywam!
*Graciarnia zwierzeń*
*Duncan: Chciałbym dodać, że ja nigdy nie śpiewam! W tym przypadku muza mi się podobała to jakoś samo poszło*
Izzy: (rosiczka ją złapała) Uu! Fajnie się stąd patrzy! (rosiczka wsadziła sobie Izzy do pyska i z niego zaczęły się wydobywać dźwięki 'Gili, gili!'. Rosiczka wypluła ją)
Tyler: (ma sekator) Zaraz to załatwię! (biegnie z sekatorem na rosiczkę, a ona podkłada mu liść i się przewraca)
Bridgette: (trzyma sekator) Sierra?
Sierra: (niezaspokojona) Nie!
Bridgette: Nie zrobisz tego nawet dla Cody'ego?
Sierra: (bierze od Bridgette sekator) Ok! Dla Cody'ego jestem gotów się poświęcić! (odwraca się do rosiczki) Powiedz Asta La Vista Baby! (podchodzi gdyby nigdy nic do rosiczki i próbuje ją przeciąć sekatorem. Nie może jej przeciąć to urywa ją)
Riccardo: (westchnął) Wiadomo, że...
Chris: (wpada w kombinezonie przez szklany dach niszcząc go) Przegraliście Półgłówko! Czeka was nic innego niż... (mówi mrocznie) Eliminacja!
Gwen: Wygraliśmy i możemy już...
Noah: Iść?! Śpieszno mi!
Chris: Tak, lecz najpierw się umyjcie, bo śmierdzicie!
Kelly: To od Izzy!
(wszyscy się odsuwają od Izzy i zatykają nosy)
Izzy: Super nie?!
Chris: (też zatyka nos) Nie! I tak idźcie się umyć, bo jest ciepła woda...
Heather: Jest?!
Chris: Tak! Chef zagrzał!
(wszyscy momentalnie wybiegli ze szklarni)
Chris: Jak się rzucili! Jest ciepła woda, ale tylko dla mnie! Ha! (przebiegle) Czyżbym zapomniał im wspomnieć? (zaśmiał się i poszedł)
Eliminacje... Ceremonia...
Angela: Jedno słowo... Chris!
Chris: (z sarkazmem) Nie wspomniałem, że dla mnie? Ach, tak wspomniałem jak już poszliście
Angela: Ty...
Alejandro: Angela nie wyzywaj na Chris'a, bo on zawsze taki
Angela: No wiem... (uśmiechnęła się do niego)
Riccardo: (niezadowolony) Kto dziś wylatuje?!
Chris: Ołówek dla... (trzyma i patrzy się w kartkę zdezorientowany) Zrobimy to inaczej! (wyrzuca kartki) Dziś odpadnie LeShawna!
LeShawna: Ja czemu?!
Angela: O nie!
Chris: Temu, że nie umiecie głosować i każdy miał taką samą liczbę głosów! Żegnaj! (wziął pilota i LeShawna wystrzeliła i wyleciała)
Izzy: Angela...
Angela: Ćśśś!
Chris: LeShawna odpadła, bo jak widać trzynastka jej nie służyła w tym odcinku! Heh... Zapraszam już znowu, niedługo na Studia TOTALNEJ Porażki!
Poprawiłam już piosenkę. Sorki za błędy, ale niewyraźnie mi się nagrało na komórce i dlatego tak zrozumiałam, ale teraz powinno być ok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Total Drama Famous Hunters
Pozostałości
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~