MENU

profilki

Totalna PorażkoLandia

Totalna PorażkoLandia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilkołaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wilkołaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2010

Szkoła- miłośc, czy zdrada cz.7

Sorka, ale nie mogla wczoraj napisac nic z powodu braku czasu. Dzis bedzie cz.7 i ostatnia, bo wymyslilam tytol do kolejnego opowiadania. W tej dowiedzie sie czy Courtney jest wampirem i, czy David doszedl do domu. Wiec zapraszam do czytania...;)


Courtney: hmm... juz sama nie wiem... a wogle to ja jestem zywa, czy nie zywa jako wampir?!
Duncan: sam bym sie chcial tego dowiedziec...

(poszli na zjesc sniadanie)

W Jadalni...

(Duncan przygotowal sniadanie, bo mu sie nudzilo. Byla to jajecznica z bekonem i szklankom soku pomaranczowego)

Duncan: dzis ja zrobilem sniadanie... (niesie jej sniadanie na tacy)
Courtney: oh... milo z twojej strony... nie trzeba bylo!
Duncan: dla mojej ksieżniczki wszystko! ( i usiadl na krzesle na przeciw jej)
Courtney: (chciala sprobowac sniadania, lecz poczula wstred) blee...
Duncan: czemu nie jesz? nie smakuje ci?
Courtney: nie wyszstko jej ok tylko, ze nie jestem glodna...
Duncan: chyba rozumiem (popatrzal sie podejrzanie)
Courtney: czemu tak na mnie patrzysz?
Duncan: ja? e... nie wiem...
Courtney: mozemy isc juz do szkoly?
Duncan: co?! w takim stanie nie mozesz isc!
Courtney: ale mi nic nie jest!
Duncan: z kat wiesz!
Courtney: bo dobrze sie czuje?...!
Duncan: (wstal) to czemu nie jesz sniadania?!
Courtney: (tez wstala) juz ci mowilam! nie jestem glodna!
Duncan: taa... jasne!
Courtney: (chciala zjesc, aby mu pokazac ale nie mogla) dobra wygrales! jakos czuje obrzydzenie do tego...
Duncan: yhy...
Courtney: to idziemy?!
Duncan: nie!
Courtney: pokaze ci, ze czuje sie dobrze...! (wziela plecak podeszla do drzwi, otworzyla je i nagle slonce ja troche oslepilo i zauwarzyla, ze jej skora sie blyszczy)
Duncan: (poszedl za nia) jej! co ty?! na siebie brokat wysypalas czy co?
Courtney: obawiam sie, ze nie... (zamkla dzwi i przestala sie blyszczec)
Duncan: no raczej nie pojdziesz do szkoly, bo ludzie zaczna sie gapic i skumaja, ze cos jest nie tak...
Courtney: masz racjenie pojde... ale co z tym zrobic! ja chyba staje sie...
Duncan: no... wiem kim (zestresowal sie)
Courtney: ale jak to sie stanie prawda nie odejdziesz zas odemnie?
Duncan... no...raczej... nie... (byl zaklopotany)
Courtney: wiesz chyba powinna wrocic do lasu i tam zamieszkac...
Duncan: nie! jak ja bym molg zyc bez ciebie...?! pojdziemy do specjalisty od wampirow, moze znajdzie jakis sposob, abys sie nie przemienila do konca...
Courtney: Duncan?! zartujesz?! na to nie ma sposobu! tylko go wystrasze...
Duncan: musimy sprobac...
Courtney: no dobrze... tylko jak ja mam wyjsc z domu nie pokazujac sie ludzia...?
Duncan: cos wykombinuje... (i doszedl do wniosku, ze powinna sie grubo ubrac i zalozyc na oczy okulary przciwsloneczne oraz na glowe apaszke) zaloz to... (rzucil jej rzeczy)
Courtney: grr... na tworze jej z jakies 20 stopni... zartujesz? (patrzac na ubrania)
Duncan: nie masz wyjscia...
Courtney: no dobra! (wlozyla to na siebie) zadowolony!
Duncan: jasne!
Courtney: grrr... to chodz!

(i poszli do tego specjalisty)


U specjalisty od wampirow...

(weszli)

Duncan: Hej! mozesz nam pomoc?!
specjalista: jasne, ale w sprawie wampirow...
Courtney: no po co my przyszli...
specjalista: wiec slucham...
Duncan: a widzial pan kiedys wampira?
specjalista: jasne, ze tak! co sie glupio pytasz?! przeciez nie byl bym specjalista jak bym nie widzial...
Courtney: no dobrze... (sciaga okulary, apaszke oraz sweter i zaczyna sie blyszczec)
specjalista: o omg! (zaslonil okna zaslonami) nie mozemy gadac w tym miejscu! chodzcie za mna! (i zaprowadzil ich do piwnicy)
Duncan: no wiec prosze sie jej nie bac, bo nie wiemy dokladnie czy jest wampirem, a moze to jakis skutek czegos...
specjalista: no dobrze... aby sie przekonac mosimy sprawdzic czy jest silna (podaje Court cegle)
Courtney: co mam z tym zrobic?! rzucic w kogos?
specjalista: nie! poprostu ja zgniec!
Courtney: no az tak silna to ja nie jestem, ale sprobuje (lekko zasila reke i cegla byla w kawaleczkach)
Duncan: wow!
specjalista: no wiec tak! kiedy ukryzl ja wampir?
Duncan: wczoraj... o polnocy
specjalista: to za dwa dni stanie sie prawdziwym wampirem takim na zawsze...
Courtney: ale ja nie chce! da sie to jakos uniknac i zas stac sie czlowiekiem?
specjalista: hmm... no d... (przerwal) nie da... twoje cialo i dusza powoli umira...
Duncan: (podszedl do specjalisty , zlapal go za koszulke i podniosl do gory) napewno nie ma?!
specjalista: dobra...! jest! tylko mnie posc!...
Courtney: kochanie nie nadwyrezaj sie... dobra ty! gadaj albo stanie ci sie krzywda!
specjalista: ok! ok! widac, ze coraz bardziej sie nim stajesz...
Courtney: o nie!
Duncan: no powiesz nam wrescie jak tego uniknac?!
specjalista: tak! wiec sa 2 wyjscia! 1 to znalezienie jakiegos inne wampira niz ona i do tego ten wampir musi z niej wyssac jad lecz jak sie nie powstrzyma to moze ja zabic... a 2 to znalezie przywodcy wszystkich wampirow, co jest nie wykonalne, bo mieszka w pieklach... no to zostaje tylko jedno wyjscie...
Courtney: raczej nic z tego nie jest wykonalne! Duncan chyba bedziemy musieli sie pozegnac...
Duncan: nie! znajdziemy wampira i cie uratuje...
Courtney: kpiny se robisz?! jak pojdziemy razem do lasu to nas oboje zabija tego chcesz?!
Duncan: jak zabija ciebie i mnie to bedzie spoko! bedziemy razem na zawsze!
Courtney: no jakims dziwnym ostatnio romantykiem sie stales...
Duncan: daj spokoj! ja chce cie ratowac...
Courtney: dla swojej korzysci?!
Duncan: (takim nie winnymglosem) oczywiscie, ze nie! ja to robie dla ciebie oraz milosci ktora daze... a ty jeszcze pyskujesz na mnie...
Courtney: (poczula sie glupio) oj przepraszam misiaczku...
(pocalowali sie namietnie:***)
specjalista: yhym... yhym... mozecie juz isc?
Duncan: no!

(Courtney sie ubrala i wyszli. Nagle Duncan sie wrocil)
Ducnan: ej! jak gydasz komos, ze ona jest wampirem dorwiemy cie!
specjalista: nie powiem!
(i poszli do domu)


W tym czasie w szkole...

(David wrocil do domu bezpieczny i nic mu nie stalo na drodze)

(w klasie)

mgr Galer: no David! czemu uciekles ze szkoly?!
David: nie ucieklem tylko Duncan przeszedl i mnie porawal!
mgr Galer: nie wiem czy ci wierzyc ale ok! a gdzie on walsciwie jest i Courtney?
David: a nie zyja...
mgr Galer: jak to mozliwe?
David: a zabojca ich znalazl i zabil...
mgr Galer: jaki zabojca?!
David: a taki szukal Duncana za to ze uciekl z poprawczaka...
mgr Galer: oj! jesli sciemniasz odrazu ci mowie , ze powtarzasz klase!
David: a jesli mowie prade?
mgr Galer: oh! nie madrzyj sie bo dostaniesz pale!
David: to ja juz bede ciacho!
mgr Galer: i tak ma byc!


W domu u Courtney i Duncana...

Courtney: Duncan moze odpuscisz...
Duncan: nie...
Courtney: wiesz, ze to ryzykowne...
Duncan: jak dalem rade w tedy to i teraz dam rade...
Courtney: a moze zrobmy cos takiego... kochasz mnie?
Duncan: no kocham...
Courtney: chcesz byc ze mna na zawsze?
Duncan: no chce... ej co to za pytania?!
Courtney: bo nawet naczyna mi sie podowacc to zycie wampira i bym cie mogla przemienic... jak chcesz oczywiscie...
Duncan: no ale w tedy nie mozemy byc w miescie...
Courtney: a kto tak powiedzial?
Duncan: no wiesz, ale ludzie...
Courtney: yh... bede czlowiekiem...
Duncan: ty nadal nim jestes...
Courtney: tak wiem tylko tego juz nie czuje...
Duncan: nie poddawaj sie...
Courtney: ja chce juz dzis isc do tego lasu...
Duncan: dzis?!
Courtney: no tak...
Duncan: nich bedzie...

(po jakiejsc gozinie poszli)


W lesie...

(wszedli i poszli w glab)

Duncan: ej a nie chetnie to mowie, a jak sie rzuca to mnie obronisz?
Courtney: jasne...
( za krzakow wyskoczyl wilkolak i skoczyl na Courtney)
Courtney: Aaaa!
Duncan: ej! masz niesamowita sile wez go zrzuc!
(i tak zrobila, a wilkolak polecial niewiadomo gdzie)
Courtney: super!...
Duncan: idziemy dalej...
(szli do zamku)

(dotarli i weszli do srodka)

Courtney: nieprzyjemnie wracac tu 2 raz...
Duncan: dobra szukajmy tego co sie obudzil...
(nagle cos zlapalo Duncana i przypielo do deski)
Duncan: ej! to ty! przeciez cie zabilem!
Wampir: moze ale, wladca mnie uratowal...
Duncan: grrr...
Wampir: i co wrocilas do mnie zebys byla moja zona?!
Courtney: nie! wrocilam po to ze chce byc czlowiekiem!
Wampir: ale po co sie marnowac...
Courtney: to tego chce!
Wampir: uparta! lubie takie!
Duncan: odwal sie od jej!
Wampir: toba zajde sie pozniej!
Courtney: przemien mnie! bo inaczej cie zabije
Wampir: wiesz mam dla ciebie prozyjnie! Jesli chcesz aby ten smiertelnik zyl to ty mowisz ze mna tu zostac, jesli chcesz zeby cie przemienil to on musi zginac...
Duncan: wybierz to drugie!
Courtney: ale jak je wybiore to on mnie przemieni ty zginiesz on mnie dorwie i zas przemieni... wiec wybieram to pierwsze...
Wampir: slusznie... (wzial i wypuscil Duncana)
Courtney: (zlapala wampira za reke) wez mnie przemien!
Wampir: nie!
Courtney: (lamie mu reke) a teraz?!
Wampir: ał!... nie!
Courtney: (lamie mu druga reke) a teraz?!
Wampir: bo co mi jeszcze zrobisz?
Courtney: (kopie go w... wiecie w co) to!
Wampir: spokojnie dobra! (gryzie ja w szyje, ale nie przerywa)
Courtney: ej juz starczy!
Wampir: o nie! jesli nie chcesz byc moja zona to zginiesz!
Duncan: Courtney nie! (szuka czegos co walniecia wampira, lecz znajduje kolek, ktory zabil go przedtem) a masz! (wbija go w wampira a ten puszcza Courtney)
Wampir: to juz po mnie... (umarl)
(Courtney gdy walnela o ziemie stracila przytomnosc)
(Duncan zas wzial ja na rece i wybiegl z lasu do domu)


W domu...

(zas poszedl do sypialni i polozyl ja na lozko oraz siadl na nim tak jak w czesniej)

Po godzienie oczekiwan...

(Courtney budzila sie)
Duncan: Ksieżniczko! To juz koniec...
Courtney: (otworzyla oczy) Co sie stało? Czy ja jestem w niebie? przy moim ukochanym...
Duncan: tak w niebie, ale na ziemi...
Courtney: co?! (zucila mu sie na szyje) Duncan! dziekuje! nie wiem jak to zrobiles ale dziekuje!
Duncan: nie ma sprawy!
Courtney: mozesz sie ze mna polozyc?
Duncan: jasne (wskoczyl do lozka)
Courtney: (pocalowala go) musze ci za to wszystko zaplacic... (przykryli sobie glowy koudra i zaczeli sie calowa)
Duncan: (pod koudra) ty wiesz jak mi zaplacic...
(i calowali sie tak przez pol godziny ;***)


No mysle, ze sie podobalo :) duzo godzin na tym spedzilam. Wiec w kolejne opowiadanie bedzie pod tytulem: Romeo, Romeo czemu ty jestes Romeo! Jak sie domyslacie bedzie chodzic o to przedstawienie w szkole. No to tyle...

środa, 13 stycznia 2010

Szkoła- miłośc, czy zdrada cz.6

Cz.6 ale nie wiem, czy wyrobie sie do 7, moze 8...albo w 10- no czas pokaze...


Duncan: my zas pogaduszki, a ona z niebezpieczenstwie. Ruszamy!
( poszli do tego lasu)

Tym czasem u Courtney...

(krzaki sie caly czas ruszaja)
Courtney: Kto tam jest?! prosze mi nie robic krzywdy!
(wyskakuje wilk, a dokladnie wilkolak)
Courtney: o jeny...! wilk! Aaaaa! (zerwala sie i zaczela uciekac)
(wilk jej nie gonil tylko polozyl sie w miejscu, ktorym ona siedziala)
(ona po 2 minutach zorientowala sie, ze nie ma juz wilka i zastopowala)
Courtney: ale ja jestem glupia... moglam zostac i dac sie pozrec wilku, przeciez po to tu przyszlam...

U Davida i Duncana...

(weszli do lasu)

Duncan: no zeczywiscie tu jest mroczno i ciemno...
David: a czego sie spodziewales? slonca? (przewraca oczami)
Duncan: nie wkurzaj mnie!
David: dobra...
Duncan: to gdzie ona mogla pojsc...?
David: no w glab lasu... nie?
Duncan: to wiem, ale w ktora strone... (patrzy na Davida)
David: nie patrz tak na mnie! ty ja bardziej znasz odemnie...
Duncan: no... chyba... zdaje mi sie ,ze... poszla... na...
David: no wydukaj to wrescie!
Duncan: na zachod! zadowolony?!
David: tak bardzo! tylko, ze na zachodzie jest najwiecej wampirow...
Duncan: a z kat ty to wiesz?
David: no z tad, ze tam zachodzi słonce i wyczytalem z pewnej legendy...
Duncan: a dokladnie to o czym ona byla?
David: o tym, ze najwiecej wampirow gromadzi sie na zachodzie w pelnie zawsze 13...
Duncan: a, ktory dzis jest?
David: no wlasnie 13...
Duncan: ale nie ma pelni? (gada bardziej przerazony)
David: wlasnie, ze dzis jest...
Duncan: o cholera! musimy sie spieszyc! zostalo mam 6 godzin, zeby ja znalesc!
David: a my zas pogaduszki! i jeszcze stroimy w miejscu!
Duncan: to na co czekamy?... w droge!
(poszli w glebie lasu na zachod)

U Courtney...

(nie wiedzac gdzie sie znajduje szla przed siebie i nagle natknela sie na jakis stary zamek)
Courtney: zamek w lesie?! mieszkam tu ponad rok i nic o tym nie wiedzialam...
(nagle cos dotknelo jej ramienia)
(obrucila sie, ale nikogo nie bylo)
(szla w strone zamku, zeby sprawdzic czy czegos tam nie ma do pomocy jej w wydostaniu sie z lasu)
Courtney: hmm... ciekawe gdzie tu jest wejscie
(cos chwycilo ja za rece i podnioslo do gory)
Courtney: Aaaa! Prosze mnie puscic! bardzo sie boje!
(a ten ktos co ja zlapal to byl wampir)
Wampir: nie masz czego sie bac! nic ci nie zrobie (opuscil ja powoli na ziemie)
Courtney: kim pan jest?
Wampir: jestem wam... (przerwal)- Wlamidyr (czytaj: Włamidir (nie wiem jak to sie pisze))
Courtney: bardzo mi milo kogos spotkac! ja jestem Courtney. Mam takie pytanko... Co pan tu wlasciwie robi?
Wampir: chcialem sie o ciebie to samo spytac! wiec tak! ja tu mieszkam...
Courtney: pan zartuje?! kto mieszka w lesie w takim zamku?
Wampir: no ja! nie lubie sie trzymac w otoczeniu ludzi... a ty co tu robisz?
Courtney: ja? Yy... no wiec... mialam dosc juz zycia i chcialam tu zginac...
Wampir: no ludzie sa okropni! a ty jestes taka ladna i twoje imie jest poprostu wspaniale!
Courtney: dziekuje panu...
Wampir: nie mow mi pan tylko Wamp... to skrot od Wlamidyra...
Courtney: dobrze! a ty Wamp mow mi Courtney albo Court. Jak wolisz...
Wampir: (usmiecha sie jak by to byl podstep, bo i tak byl) wiesz... bylabys wspaniala wa...
Courtney: ?... o co ci chodzi?
Wampir: no, ze bylabys wspaniala dziewczyna dla wyjatkowej osoby...
Courtney: byla kiedys taka, ktora odeszla... bo uznal, ze wszystkie niebezpieczenstwa sa przez niego, a to nie prawda...
Wampir: moze wejdzmy do srodka, bo robi sie zimno i ciemno, a ja nie lubie jak kolacja stygnie...
Courtney: nie mam nic do stracenia... chodzmy...
Wampir: nic oprocz zycia...
Courtney: mowiles cos?
Wampir nie, nic...
Courtney: to chodzmy...
( i weszli do zamku)


U Davida i Duncana...

Duncan: zdaje mi sie, ze krazymy w kolko przez 2 godziny!
David: no mi tez!
Duncan: daj kompas...
David: ja nie mam. Myslalem, ze ty go masz
Duncan: super jestesmy zgubieni...
David: moze nie... (zobaczyl cos w dali)
Duncan: jak nie?
David: daj mi lornetke
Duncan: (podaje mu) po co ci? zeby na drzewa patrzec?
David: (patrzy przez lornetke) nie...! tam w dali jest jakis zamek
Duncan: (bierze druga lornetke i patrzy) no zeczywiscie!
David: ale ona by tam poszla?
Duncan: no gdybym byl na jej miejscu to tak
David: ok! to wiec w droge!
(poszli w strone zamku)


U Courtney...

(weszli do srodka i ona zobaczyla trumny oraz pogryzione zwloki)
Courtney: omg! Ratunku! (probowala uciec, ale wampir ja zlapal i przypiol do takiej deski)
Wampir: no, no! wpadlas w moja połapke!
Courtney: (wystraszona) nie wiedzialam, ze tu sa mordercy, a dokladnie...
Wampir: ... wampiry! to teraz wiesz!
Courtney: ale z kat?!
Wampir: to las wampirow i wilkolakow! nikt tu nie przychodzi, bo inaczej zginie!
Courtney: ja nie mialam pojecia!
Wampir: to teraz masz! dzis o polnocy staniesz sie kolacja oraz moja zona, bo jestes przepiekna!
Courtney: ja nie chce! wole zginac niz byc niesmiertelna!
Wampir: ale pomysl! bedziesz caly czas mloda i piekna...
Courtney: wiesz co ja bym chciala?... chciala byc na zawsze z Duncanem, bo go kocham!
Wampir: wolisz zyc dla takiego jedzenia?!
Courtney: szczerze?... to tak! ale co mi po tym jak odszedl...
Wampir: no widzisz, ze ludzie sa bez serca...
Courtney: a wampiry go nawet nie posiadaja!
Wampir: zamilknij! (nagle poczul zapach jakis ludzi (oczywiscie to byl David i Duncan))
Courtney: co sie stalo?
Wampir: mamy gosci!
Courtney: to chyba?... nie?...
Wampir: Duncan?
Courtney: wlasnie!
Wampir: nie jestem pewien! ale sa to dwie osoby...
Courtney: to chyba nie on...
Wampir: no to sa dwaj chlopcy w twoim wieku (zaczela mu leciec slinka)
Courtney: a jednak on... (troche polepszyl jej sie nastroj ale wciaz byla wystraszona)
Wampir: poczekaj tu! zabije go za to, co ci zrobil!
Courtney: nie masz go prawa nawet dotknac! wez mnie...
Wampir: i tak cie wezne w swoim czasie nie marw sie...
Courtney: nie wieze, ze to sie dzieje naprawde... dzis juz koniec mego zyciorysu... zegnaj zycie! witaj niesmiertelnasc... (zaczela plakac)
Wampir: dobra ide cos wrzucic na zab! (i poszedl przed zamek, ale najpierw zamienil sie w nietoperze)

(przed zamkiem juz stali)
David: gdzie jest wejscie?
Duncan: z kat mam wiedziec?
(nagle cos ich popchnelo na scianego, ktora ona sie otworzyla i wpadli do srodka)
David: ał! to bolało!
(wstali)
Duncan: gdzie my jestesmy? (nagle zauwazyl Courtney)
David: nie wiem...
Courtney: Duncan! Co ty tu robisz?
Duncan: przyszlem w odwiedziny...
(nagle za nimi stal wampir)
Courtney: Duncan uwarzaj!
Duncan: (odwrocil sie i zauwarzyl wampira) o rany...
David: to ja juz bede lecial...
Duncan: (wyciaga czosnek) ej!
David: wypelnilem swoja misje!
Duncan: co?!
David: no przyszlem tu tylko po to rzeby cie zabili...
Duncan: o ty gnoju! zaufalem ci!
David: to zrobiles bład...
Duncan: yh! niech cie dorwie!
David: wampirze! pusc mnie wolno, a zabiore mu ten czasnek i wszystkie rzeczy!
Wampir: niech bedzie! mozesz isc!
(David wyrolowal Duncana i wyszedl z zamku)
Wampir: i tak go dorwia inne wampiry... (zlapal Duncana i przypiol go obok Courtney)
Courtney: i co zadowolony? teraz utknelismy tu razem...
Duncan: moglas nie uciekac!
Courtney: a ty mogles nie odchodzic!
Duncan: dobra masz racje... zrobilem blad i juz go nigdy nie popelnie...
Courtney: no nie popelnisz, bo nie bedziesz juz zyl...
Duncan: no ty tez...
Courtney: no zyc nie bede, ale za to bede niesmiertelna i co?
Duncan: no niby jak?
Courtney: on mnie przemieni... chodz nie chce
Wampir: no przemienie! i zostanie moja zona... a ciebie zabije za to co jej zrobiles...
Duncan: ja na to nie pozwole! Zatrzymam cie!
Wampir: no niby jak? jestem silniejszy od ciebie!
Courtney: Duncan nie dasz mu rady... to wampir...
Duncan: wlasnie, ze dam... (siega po kolek z kieszeni)
Wampir: z kat to masz?! przeciec on ci zabral wszystkie zeczy...
Duncan: no az taki glupi to ja nie jestem!
Wampir: no niby jak chcesz mnie zabic jak jestes uwieziany... (zaczal sie smiac)
Duncan: a tak! (z calej sily sie szarpal i urwal linki)
Wampir: nie powstrzymasz mnie! (wzial i go odzucil reka)
Courtney: Duncan! nie!
(on jednak po tak mocnym ciosie wstal i wyciagnal krzyzyk. Zblizal sie do wampira)
Wampir: nie! (podlecial do Courtney i probowal ja ugrysc i troszke mu sie udalo)
Courtney: Aaaaaaa!!!! (zendlala)
(Duncan mu wbil kawalek kolka w plecy)
Wampir: nie moge tak zginac! (odpial Courtney i zleciala na podloge)
Duncan: (wglebial coraz bardziej kolek) zginiesz krwiopijco!
Wampir: (powoli umieracjac) za 15 minut wszystkie wampiry wstana z grobow i cie dorwia!
Duncan: (wbil mu caly kolek i on umarl. Spojrzal na zegar i zeczywiscie brakowalo 15 minut do polnocy) o kurcze! musze sie spieczyc!
(wzial Courtney na rece i wybiegl szybko za nim wastana wampiry)
(biegl tak szybko, ze w 5 minut byl juz w polowie drogi)
Duncan: nie marw sie kochana! wyszko bedzie dobrze! (i biegl az dobiegl do konca lasu, lecz stanely mu na obkolo wampiry)
Wampiry: mamy wyzerke!
Duncan: o nie! nie poddam sie tak latwo! (wyciagnal krzyzyk)
Wampiry: gdy jest polnoc 13 to, to na nas nie dziala...
Duncan: (probowal wiec w jakoms strone, ale sie nie dalo) dlaczego?!
(nagle za drzew wybiegly wilkolaki)
Wampiry: grygryyy! musimy stoczyc z nimi bitwe o jedzenie! tylko, ze jak ich zostawimy to ucieknom!
Wilkolaki: (wsciekly sie i zucily na wampiry) Hauuuu!
Duncan: (wystraszyl sie tak, ze o malo nie narobil w gacie) co tu zrobic?!
(w koncu wykombinowal i kopnal wampira w (wiecie, w co... xD) i przelcial mu pod nogami. Zabral Courtney do domu)
(biegl zas tak szybko jak opentany)

W domu...

(wszedl z nia do srodka i poszedl na gore do sypialni)
(polozyl na lozku Courtney)
Duncan: mam nadzieje, ze jestes zywa...
(w koncu sie przebral, umyl i doprowadzil do porzadku)

Rano...

(Duncan siedzi na łozku)
Duncan: Ksiezniczko! wstawaj!
(Courtney zaczela sie budzic)
Courtney: Co co sie stało? (otworzyla oczy) Duncan?! ty... Yy?! zyjesz?! nie odeszles?! Najwyrazniej to byl tylko sen...
Duncan: tak, sen...
Courtney: (dotkla sie szyji) ał szyja mnie boli... (poszla do lustra)
(popatrzala, ze jest ugryziona i wszystko sobie przypomniala)
Courtney: to nie byl sen... oklamales mnie!
Duncan: wybacz mi za to wszystko...
Courtney: hmm... juz sama nie wiem... a wogle to ja jestem zywa, czy nie zywa jako wampir?!
Duncan: sam bym sie chcial tego dowiedziec...


Czy Courtney dowie sie, czy sie stala wampirem? a jak tak, to jak zareaguje na to Duncan? i co sie stalo z Davidem? wrocil do domu czy zostal kolacja? To juz w cz.7... zapraszam...

wtorek, 12 stycznia 2010

Szkoła- miłośc, czy zdrada cz.5

To cz.5, ale nie ostatania chyba bedzie 7... W swoim czasie dowiecie sie!


mgr Galer: normalnie... przyszlabym do pracy uczyc znowu ta bande szczeniakow i stawiala pały... i tyle...
Courtney: pani nie ma serca! i wyszla...

(Byla ona zagubiona i nie wiedziala co zrobic, pobiegla do domu)

W tym czasie u Duncana...

(przemyslał w koncu, co zrobil i postanowil wrocic, bo za nia tesknil...)
(poszedł do szkoły, aby oznajmic jej, ze poczynil bład i bardzo tego żałuje)

W klasie (w czasie lekcji)...

(do klasy wchodzi Duncan)
Duncan: dzien dobry... przepraszam Yy za... spoznienie...
mgr Galer: ale, az poł godziny?!
Duncan: no... to przez... znaczy sie... no...
mgr Galer: dobra juz sie nie tlumacz... siadaj!
(podchodzi do lawki i patrzy, ze nie ma Courtney)
Duncan: a gdzie Courtney?
mgr Galer: a zachowala sie chamsko i wybiegla sobie z klasy gdzies... wspominala cos o tobie...
Duncan: niby...?
David: (zaczal pyskowac) to wszystko twoja wina moronie! mowila, ze odszedles, a ja sie przyznalem! kurde... nie cierpie cie! nie moge uwierzyc, ze ktos o takim malym muszczgu, zrobil to tak wspanialej dziewczynie jak Courtney!
Duncan: stol pysk! co cie to wszystko obchodzi! moje relacje itd...?!
David: a to, ze sie takich rzeczy nie robi
Duncan: przymknij sie! ty nie lepszy byles!
David: tak?! ale ja to mialem jakis plan
Duncan: co z tego jak i tak ci sie nie powiodl, a ona cie nie chce!
David: raczej ciebie znienawidzila, a do mnie wroci jak tylko wybije mi zeby...
Duncan: nie, bo ja ja chciasz kocham! ale kontynuuj o tym, ze chciala ci wybic zeby! to ciekawe!
David: i poco ja gadalem?!
Duncan: moja dziewczyna... (rozmysla, jak staje sie taka jak on)
David: sluchaj! mam cie dosyc (zucil sie na niego)
(oby dwoje bili sie na podlodze)
mgr Galer: no przestancie w koncu!
David i Duncan: nie wracaj sie!
mgr Galer: do dyrektora!
(zadzwonil dzwonek)
(Duncan nie poszedl do dyrektora lecz uciekl ze szkoly w poszukiwaniu Courtney)

Tym czasem u niej w domu...

(oczywiscie placze)
Courtney: (mowi sama do siebie) mam tego dosyc! nikt mnie nie rozumie! a ja juz glupieje! pojde do lasu, zeby nikt mnie nie znalazl... moze w koncu umrze z glodu, albo zje mnie jakies zwierze to bedzie ok!
(pisala cos na kartce: '' Jak ktos to kiedys przeczyta to bedzie dobrze..., poniewaz mam dosc tego zycia i ide z sina dal gdzie mnie wzrok zaprowadzi, najlepiej tam gdzie jest zimno, ciemno i sa grozne zwierzeta... a do tego chce jeszcze dodac, ze kocham Duncana nawet po tym wszystkim... zegnam na zawsze!. Courtney'')
(wyszla z domu i pobiegla do lasu)

W tym czasie u Duncana...

Duncan: (w myslach) gdzie ona mogla isc? chyba sprawdze najpierw w domu, lecz watpie...
(poszedl do jej domu i wszedl do srodka)

Duncan: (krzyczy, wolajac) Courtney?! jestes?! wrocilem!...
(zauwarzyl na stoliku karteczke i przeczytal ja)
Duncan: (sam do siebie) ja z nia mam tyle problemow... chodz cos mnie do niej przycia... taki magnetyzm.. kurde! przez ta szkole jakiej bzdury wygaduje... dobra skup sie czlowieku gdzie ona mogla pojsc... do cyrku... nie... do zoo... nie... hmm... moze do lasu... ale gdzie tu moze byc jakis las?! cholera... zas sie musze kogos pytac... (wybiedl z domu i szukal jakiegos przechodzacego ludka, lecz nikogo nie bylo...)

(pobiegl spowrotem do szkoly...)
(pierwsza osobe, ktora zobaczyl byl David)
(przycisnal go do sciany)
Duncan: gadaj gdzie tu moze byc takis las?!
David: to juz wiem z kat Courtney wziela ten przyklad z przyciskania ludzi do sciany...
Duncan: a, co?
David: dzis rano mi tak zrobila...
Duncan: (zas rozmysla) takiej dziewczyny to ja nigdzie indziej na swiecie nie spotkam
David: za duzo gadam...
Duncan: gadaj w koncu gdzie jest ten las?!
David: a co ci tak zalezy?
Duncan: bo tak- gadaj!
David: nie bo, co?
Duncan: o ze buska juz nie bedzie taka ladna...
David: ja sie twojego dobre rozsatku nie boje...
Duncan: ok, ok! jak mi nie powiesz to ona przez ciebie zginie, a ja w tedy ciebie ukatrupie, a tego nie chcemy prawda... ?!
David: mogles tak odrazu mowic... to jest taki las, ale...
Duncan: ale, co?!
David: nie zdolasz jej uratowac! sam zginiesz...
Duncan: w lesie? nie zaruj...
David: ale to nie taki zwykly las...
Duncan: no magiczny pewnie... (przewraca oczami) przestan brachu...
David: nie, nie magiczny... tylko w nim sa sami zabojcy, ktorych czlowiek nie da rady podolac
Duncan: wiesz ilu ja zabojcow spotkalem? dobra do rzeczy!
David: ok, (mowi po ciuch) tam sa wilkolaki i wampiry, a nazywa sie las morderyczych krpiopijcow...
Duncan: chcesz mi wmowic, ze tam sa wilkolatki wampiry... a las ma taka nazwe?! (wybuch smiechem)
(wszyscy wpadliw panike i uciekali)
David: nie tak glosno!
wszyscy: o omg! chowajmy sie gdzie sie tylko da!
Duncan: to chyba nie na powaznie (zrobil przerazona mine)
David: a widzisz zebym klamal?
(w koncu go poscil)
Duncan: (zmartwil sie) to co ja mam teraz zrobic?! juz po mnie... ale jej tam nie zostawie...
David: tak w prawdzie mowiac mamy czas do polnocy...
Duncan: my...?!
David: sam tam nie pojdziesz, a ja ci pomoge, bo co mam do stracenia? tylko zycie...
Duncan: kolo odwazny jestes, a ja cie uwazalem za takiego dupka
David: no widzisz...
Duncan: ale nie ma haczyka?
David: nie, uwiadomilem sobie, ze jest z toba, kochacie sie i do mnie juz nie pasuje...
Duncan: heh, czemu?
David: bo ja zabardzo zmieniles...
Duncan: no my se gadu gadu! a tu czas ucieka!
David: masz racje! ale potrzebne nam bedzie kilka rzeczy, taki jak: czosnek, kolek, karabin, krzyz... itd...
(podali sobie rece na zgode)
Duncan: to co my tu jeszcze robimy? w droge!
(poszli zakupic te rzeczy)

W tym czasie u Courtney w lesie...

Courtney: (uslyszala jakies nadchodzace kroki) halo? jest tam ktos?!
(nagle ktos sie odezwal)
nietoperz (ten ktos): owszem jest! nie masz sie czego bac...
Courtney: (wyskraszona) ale kto tu jest?!
nietoperz: tylko ja!
Courtney: prosze sie ujawic!
(wylatuje nietoprze jej na twarz)
Courtney: Aaaaa! ( zaczeka krzyczec, w koncu go zlapala i zucila o ziemie)- To nie byl dobry pomysl, aby tu przychodzic (postanowila sie wrocic, ale nie wiedziala gdzie sie znajduje i zabladzila, a nie miala nic przy sobie) to juz po mne, ale sama tego chcialam...
(usiadla na srodku polany gdzie bylo malo drzew)
(zauwarzyla, ze cos sie rusza za krzakami)

W tym czasie u Duncana i Davida...

David: dobra mamy juz wszystko! mozemy ruszac!
Duncan: no spoko, ale sie tak o nia martwie i sie przyznam, ze sie troszeczke boje...
David: wez nie przesadzaj! boisz sie wampira, albo wilkolaka?
Duncan: no tak? a ty nie?
David: no raczej juz nie, bo caly ekfipunek juz mamy i co oni moga nam zrobic, no jeden wypije krew, a drugi cie zje. Wielkie halo...
Duncan: a od kiedy taki odwazny jestes?
David: hmm... nie wiem
Duncan: my zas pogaduszki, a ona z niebezpieczensrwie. Ruszamy!
( poszli do tego lasu)




Czy Ducnan i David odnajda Courtney? co wyskoczy z krzakow? pomoc, czy niebezpieczenstwo? czy nasi bohaterowie to wszystko przezyja? Dowiecie w cz.6

Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

Pozostałości

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gwuncan czy Gwent?

Wybierz, który sezon ma być następny

W kolejnych sezonie ma być jeden czy dwóch prowadzących?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z IV generacji:

Który sezon na blogu lepszy?

Wybierz lokalizację dla nowego sezonu

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z I generacji:

Z kim powinna być Gwen?

Z kim powinien być Duncan?

Z kim powinna być Courtney?

Twoja najbardziej ulubiona seria Totalnej Porażki

Która seria na blogu podoba Ci się najbardziej?

Którą z moich autorskich postaci chcielibyście, aby się pojawiła w przyszłym sezonie?

Kto jest lepszym prowadzącym?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z III generacji:

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z II generacji: