MENU

profilki

Totalna PorażkoLandia

Totalna PorażkoLandia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2010

To wszystko moja wina! cz.2

Siemka! Dzisiaj mialam nawet udany dzien, bo mialam lekcje nie w szkole a u karmelitanek przez jakiej 3 godziny, a pozniej do domu! No dobra nie zameczam was moim dniem, a opowiadaniem, bo na to czekacie! Wiec czytac!


Duncan: wiedziałem, ze to jakis podstęp! chwila!... przeciez to marihłana!
(zawołał lekarza)
Duncan: gosciu zrób coś!! przez ten koszyk najadla sie narkotyków!
Lekarz: jak mi się zechce!
Duncan: (pokazał mu pięść) a więc?!
Lekarz: teraz mi sie chce!
(przyszla pielegniarka i dala Courtney zastrzyk z jakomś odtrutką)
Duncan: kiedy jej przejdzie?
Pielęgniarka: po jakiś 5 godzinach. Proszę czekać cierpliwie. (poszla)
Duncan: grrryyygrryyy...

Po 3 godzinach...

(Duncan musiał skorzystać z toalety i poszedl)
(do sali nagle weszla Heather przebrana za pielegniarke ze strzykawką w reku i podeszła do Courtney)
Heather: to ci powinno pomoc! (i wbiła jej, byl tam jakis plyn smiercionosny po ktorym umiera sie po 24 godzinach)
(smiała się ze swojego wyczynu i uciekła)
(wchodzi Duncan)
Duncan: no kochanie jeszcze 2 godziny i idziemy do domu!
(Heather stala ukryta za sciana i powiedziała: Heather: nie byłabym taka pewna!)

Po 2 godzinach...

(Duncan zaczynał ją budzić)
Duncan: słoneczko wstawaj! (i nic) kochanie wstawaj! (i nic) księżniczko wstawaj!! (i zas nic) Courtney obudz sie!!! (zacząl ja szturchac, ale to tez nie pomoglo)
(zawolal lekarza)
Duncan: doktorku! czemu ona sie nie budzi?!
Lekarz: a minęło 5 godzin?
Duncan: TAK!!!
Lekarz: no nie wiem! sprawdze!
(sprawdzil Courtney puls, ale byl niski i wlaczyl ten telewizor jak bije serce)
Lekarz: oj! cos sie dzieje!
Duncan: co?!
Lekarz: ona zaczyna powi umierac!
Duncan: co?! po marihłanie?!
Lekarz: obawiam sie, ze to nie przez to!
(wezwał pielegniarke rzeby pobrala jej krew i sprawdzila co jest nie tak)

Po 20 minutach...

Pielęgniarka: mam wyniki! okazuje sie, ze ma w sobie trutke dobowej śmierci*!
Duncan: (przerazony) ale jak to?! przeciez daliscie odtrutke, tak?!
Lekarz: no tak!
(nagle pielegniarka znajduje jakoms strzykawke z płynem)
Pielęgniarka: znalazłam cos! musiał jej to ktos wskrzyknąć!
Duncan: pewnie to Heather! ta wrednia żmija! ile ja ludzi musial bym zabic, zeby żyć normalnie!
Lekarz: nie przesadzaj już aż tak pewnie źle nie jest!
Duncan: jak nie jest?! ona tu umiera, a my tu pogaduszki!
Pielęgniarka i Lekarz: racja!
Lekarz: jest wyjscie, zeby nie umarla!
Duncan: no człowieku pośpiesz się!
Lekarz: żeby zrobić odtrutke potrzeba krwi. siostro! jaką ona ma grupe?
Pielęgniarka: -0
Lekarz: obawiam sie, ze juz po niej, bo tylko 15% ludzi na swiecie ma taką!
Duncan: OMG! jest nadzieja, bo ja mam taka! ale skłuć się nie dam!
Lekarz: ale umrze! Zdecyduj się!
Duncan: dla niej się poświece!
(oddał krew i zrobili odtrudke z jakoms godzine)

Po 2 godzinach...

Lekarz: obawiam się, ze to nic nie da! ona caly czas słabnie!
Duncan: nie prawda! mozesz zostawic mnie samego?!
Lekarz: dobra (i poszedł)
Duncan: Courtney nie umieraj!!! nie zostawiaj mnie po tym wszystkim! (rozpłakał się, a jego łzy poleciały na jej buzie)
(serce zaczelo coraz bardziej funkcjonować)
Duncan: o rany! ona bedzie żyła! (powstrzymał łzy)
(Courtney zaczela powoli odzyskiwać przytomnosc)
(w koncu otworzyla oczy)
Courtney: ale sie wyspałam!- a czemu ja mam mokrą twarz? i co ja tu robie?!
Duncan: (żucił sie na nia) nie rób mi tego więcej!
Courtney: ale o co chodzi?
Duncan: (rozplakal sie ze szczescia) to, ze żyjesz!
Courtney: Duncan?! ty placzesz? czy ty aby się dobrze czujesz?!
Duncan: jasne, ze dobrze!
(wchodzi lekarz zdziwiony)
Lekarz: o panna... panna Barlow?! to pani żyje?!
Courtney: jak widać żyje!, a co wam się stało?! (lekko sie wystraszyla ich reakcji)
Duncan: opowiem ci wszystko jak bedziemy w domu!
Lekarz: nie tak szybko! powinna lezeć tu jeszcze tydzień!
Duncan: o nie! ja juz tego nie zniose! (wziąl ja na ręce i uciekł do domu)

W domu...

Courtney: Duncan?! czy ci juz odbiło?!
Duncan: nie?! to znaczy tak!
Courtney: Hmm...?
Duncan: opowiem ci wszystko! (zacząl mówić o tym wszystkim cos sie wydarzyło)
Courtney: naserio?!
Duncan: tak!
Courtney: jestes moim bohaterem! a tamci niech się walą!
Duncan: jak wrócą to ich zabije!
Courtney: pozwalam ci!- a jak cię zamknąm w pudle to cie wykupie!
(i pocałowali się namietnie :******)

Dobowa śmierć*- (trudka wymyslona przez zemnie) oczywiscie nie istnieje!


A byłambym zapomniała! To jest ostatania czesc tego opowiadania.
Kolejne pod tytułem: Szkoła- miłość, czy zdrada? Będzie to jak napisałam w tytule, czyli o szkole! Dowiecie się czy Duncan tam poszedł i co Courtney zrobiła takiemu kolesiowi (domyślcie sie co to za osoba! podpowiem, że ..... był jej) Powinnam to napisać już jutro jak zdjajde czas, ale napewno znajde! ^^

środa, 6 stycznia 2010

To wszystko moja wina! cz.1

No to taka jakby kolejna czesc w innym tytule, bo tematyka bedzie troche sie rózniła, ale nie dużo <3 br="">

(On ja popchnal i upadla na ulice- pobiegl za Courtney)
(ona weszla do baru i on uslyszal strzelanine)
(wychodzi z baru taki jeden gosc ubrany na czarno ( to byl ten z pociagu miał ksywe Brunzel)- niosl postrzelona Courtney)

Brunzel: Jones! jak mogles pozucic to wszystko dla takiej dziewczyny! Najpierw myslalem, ze ukradniesz jej kase czy cos, ale później sie okazalo, ze jestes bez uzyteczny wiec nie mam wyboru! (wyciaga pistolet i mierzy wprost glowe Duncana)
Duncan: a z kat ty niby wiedziales, co ja robie i gdzie jestem?!
Brunzel: z telewizji, a niby z kat!
Duncan: ale jak to mozliwe?!
Brunzel: no tamci montowali kamery u was no nie?!
Duncan: cholera, jakie skurczybyki! niech ja ich dorwie!
Brunzel: raczej nie dorwiesz, bo zginiesz!
Duncan: ale dlaczego postrzeliłeś Courtney?! a nie mnie?!
Brunzel: bo widok ciebie takiego mnie fascynuje! dobra koniec tych pogaduszek! (nacisnął na spust, ale nie mial kulek)
Brunzel: cholerka! ale pech! po co ja je złużywałem na glupoty i na ta dziewczyne!- albo na dziewczyne nie żałuje!
Duncan: przestań tak mówić! (po chwili walnal go z calej sily w łeb i skopach, ze az umarl)
Duncan: masz za swoje!(...) Courtney! Courtney! Ksieżniczko! Słyszysz mnie?!!!
(a ona lezała nie przytomna i on ja zaniosl do samochodu, zeby ja zawiesc do szpitala ale nie mogl odpalic, bo sie beznzyna skonczyla i mial poprzebijane opony)
(spanikowal)
(wziął więc ja na rece i spytał przechodnia)
Duncan: Gdzie jest najblizszy szpital?!!!
Przechodni: Yyy... dwie ulice dalej.
Duncan: dzieki! ratujesz mi życie, to znaczy jej życie! nie wazne!
(lecial bardzo szybko tak, ze az zrobil stluczke na ulicy i wszyscy kierowcy na niego wyzywali, ale nie przejmowal sie tym)

W szpitalu...

(wbiagl z nia krzyczec)
Duncan: RATUNKU!!! RATUNKU!!! POMOCY!!! - moja księżniczka jest postrzelona!!!
Wszyscy: CO?!?!
Duncan: to znaczy postrzelono moja dziewczyne Courtney! Postrzelono ją!!! Ratujcie!...
(nagle zbiegli sie lekarze i zabrali ja na operacje wyciagnąć kulke z serca (bo tam trafil Brunzel))
(Duncan byl przerazony i mial nogi w tylku)
Duncan: Ona przezyje! jak nie to sie powiesze!
Lekarz: spokojnie! wszystko jest ok. jedynie to, ze musi sie wybudzić. Jest silna i widać, że o coś walczy.
Duncan: moge do niej wejsc?!
Lekarz: nie. Dopiero jutro po 24 godzinach.
Duncan: (zrobil groźna mine) nie da sie szybciej!
Lekarz: nie niestety nie! mozesz isc do domu.
Duncan: nie zostawie jej tu samej!
Leakrz: spoko! mozesz spac tu na ławie.
(sprobowal sie polozyc i tak nie spal cala noc z nerwów)

Rano w szpitalu...

(Duncan męczył lekarzy)
Duncan: moge juz wejsc?! moge?!
Wszyscy: TAK! TYLKO NAS NIE MĘCZ!
Duncan: (usmiechnąl sie) sorry

Na sali gdzie leżala Courtney...

Duncan: skarbie obudz sie! juz jest ranek!
Lekarz: ona cie nie zrozumie! jest caly czas w śpiącce.
Duncan: ale mnie słyszy?!
Lekarz: cześciowo ( mowi sam do siebie po cichu) jaki upierdliwy!
Duncan: słyszałem! (spojarzal na niego morderczo)
Lekarz: to ja pojde. Zostawie was samych!
Duncan: (po cichu do siebie) nareście!
Lekarz: słyszałem! (i poszedl sobie)

Duncan: Courtney nie zostawiaj mnie w takiej trudnej sytuacji! nie dosc, ze zerwalem z bycia kryminalisty, to jeszcze mnie mekaja ludzie! Prosze cie nie odchodz! Nigdy bym nie zrobil tego dla kogos innego! a napewno nie dla wygranej!
Courtney: (ona cos wyszeptala przez sen) nie zostawie cię, bo cię kocham.
Duncan: ja tez cie kocham!
(wszedl lekarz)
Lekarz: no ja cie tam jakos nie kocham!
Duncan: to nie było do pana!
Lekarz: a rozumiem!- to co ja chciałem powiedzieć?- a tak! juz mam wyniki! obudzi sie dopiero za dwa dni!
Duncan: ja tu nie trzymam tyle!
Lekarz: przeciez nie ty tu lezysz tylko ona!
Duncan: ale nie zostawie jej!
Lekarz: no jak chcesz rob swoje!
(poszedl, a Duncan cały czas przy niej był i opowiadał rozne historyjki tak byl dzieckiem (oczywiscie nie byly one swiete tylko grzeszne) )

Po dwóch dniach...

(wchodzi lekarz)
Lekarz: dzis powinna sie wybudzic.
Duncan: narascie, tu jest gorzej niz na planie czy wyspie!
Lekarz: no ja tu 20 lat pracuje i nie nazekam!
Duncan: ale se moze pan isc do domu, a ja tu siedze.
Lekarz: nikt cie tu nie trzymal
Duncan: trzymal, trzymal!
(lekarz poszedl)
(po pietnastu minutach Courtney odzyskiwala przytomnosc)
Courtney: Duncan? Gdzie ja jestem? co sie stało?
(Duncan objąl i pocalowal ja)
Courtney: ale co sie stało?
Duncan: postrzelil cie Brunzel! ale nie wazne! wazne, ze cie nie stracilem!
Courtney: to ty tu byles caly czas!
Duncan: oczywiscie, nie zostawil bym cie!
Courtney: ty grzeszniku widze, ze musze cie wiele nauczyc i pójdziesz ze mna do szkoły po tych wakacjach (a był juz sierpien)
Duncan: ale mnie wywala!
Courtney: raczej nie! zalatwie ci, ze bedziesz grzeczny!
Duncan: akurat!
(pocalowala go skromnie)
Courtney: a teraz?
Duncan: zobacze czy da sie zrobic (rozweselil sie)
Courtney: to kiedy wychodze?
Duncan: no tego jeszcze nie wiem, ale chyba zaniedlugo, bo tu nie wytrzymam!
Courtney: przesadzasz!

(wchodzi lekarz z koszykiem owocow)
Lekarz: o panna Barlow! widze, ze sie wubudzilas!
Courtney: no, a co to za koszyk?
Lekarz: ktos to przesłał
Courtney: dla mnie?
Lekarz: tak! (wrecza jej do rąk)
Duncan: ciekawe kto to?!
Courtney: (znalazła karteczke i czyta) '' Przepraszam za moje zachowanie, wyszlo niezrecznie! Zrobiłam to tylko dlatego, że Harold i Justin obiecali mi po 10% z każdej połowy waszej wygranej. W zamian przesyłam ten piękny koszyk dojrzałych owoców, bo tylko tak mogę przeprosić. Heather. PS: Są tam jeszcze czekoladki! :* ''
Duncan: ja już nikomu nie wierze! to jakis podstęp!- pewnie śa zatrute!
Courtney: przesadzasz! (wziała jabłko i ugryzla je troche) i co satało mi się coś?!
Duncan: no nie! ale może brafiłaś takie bez trucizny!- ja teraz zaryzykuje! (zjadł banana)
Courtney: jest ci cos?
Duncan: no nie!- dobra masz racje nie są zatrute. Moze pisała prawde?...
Courtney: ludzie się zmieniaja tak jak ty!
Duncan: dobra, dobra już skończ to (otworzył czekoladki)- ta posypana na biało jest twoja!
(wzieła ja zjadła i poczuła się trochę słabo)
Duncan: nic ci nie jest?
Courtney: (odpowidziała spiaco) nie... (zendlała)
Duncan: wiedziałem, ze to jakis podstęp! chwila!... przeciez to marihłana!
(zawołał lekarza)


Co się stanie z Courtney? czy da się uratować jej życie? a Duncan ma ostatnio pecha czy nie zgłupieje przez to? a może odejdzie od niej do innej laski?- dowiecie sie cztajac zaniedługo. ;*

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Nie masz prawa wiedzieć cz.3

Ostatnia cześć pod tym tytułem. Kolejna: To wszystko moja wina! . A i jeszcze coś! Skończyła mi sie przerwa świąteczna więc nie bede mogla pisac codziennie postow z powodu braku czasu ( lekcje, nauka, prace domowe, wychodzenie z psem , chodzenie na szczepienie(co tydzien w poniedzialki wieczorem) ) no wiec troszke tego jest,a ostatnio mam sprawdziany. Postaram sie pisac gdzies od dwoch do trzech, max czterech dni. W lutym mam ferie to napewno bede pisac dzie w dzien, no chyba ze pojade gdzies niespodziewanie albo komp mi siacie, ale raczej nie! No to tyle! Przytajcie!


Harold: no bez takich, bo sie rozmyslimy!
Chris: dobra sorry, a plan jest taki porwiecie ja i zamkniecie........

Tej samej nocy w domu Courtney...

(Harold i Justin otworzyli okno od sypialni, weszli do srodka i podeszli do niej)
Courtney: Pomocy! (ale nikt jej nie usłyszał)
(Harold trzymal ją tak, aby sie nie wyrwala, podszedl do jej Justin i urwal jej naszyjnik, ktory dostala od Duncana z napisem D+C)
Justin: to ci nie bedzie potrzebne! (rzucił go na podloge z nim byl doczepiony mikroskopijny czujnik)
Courtney: wez mnie wypusc! ja i tak nie mam juz tej kasy!
Harold: nie wiesz jej! ona specjalnie to mowi zebysmy odpuscili!
(zwiazali ja, wlozyli do furgonetki i pojechali do opuszczonej kryjówki żołmierzy z czasow wojen)

Rano...

(Duncan wrocil do domu powiedziec cos Courtney)
Duncan: Hej księżniczko! Gdzie jestes! (szukajac po domu, gadał) Przepraszam cie za moje zachowanie! ale musialem wszystko przemysleć i postanowilem... (wchodzi do sypialni i widzi naszyjnik lezacy na ziemi)
(podsiodl go)

W tej samej chwili w wkryjowce...

Harold: no juz jest! dzwonie do niego! (zadzwonil na palmtopa Courtney)
Duncan: (patrzy ze dzwoni palmtop zastanawial sie, co moglo sie stac, bo go nie zabrala, a tak to wszedzi z nim chodzi.)
(odebrał)
Duncan: Halo?!
Harold: Czesc Duncan! Porwalismy twoja niewiaste i przypielismy do bomb, ktore mogą w kazdej chwili wybuchnac! ale chyba tego nie chcesz! wiec aby tego uniknąć musisz wziasc walizke z rownym milionem $ i przywiesc do krojowki zolmierzy z czasow wojen!
Duncan: a z kat mam miec pewnosc, ze mówisz prawde?!
(harold walnal Court w twarz)
Courtney: Ała to boli idioto!
Duncan: ej co ty jej tam robisz!- dobra mów gdzie ta kryjowka!
Harold: sam se ja znajdz!- masz godzine!
(schowal telefon do kieszeli, ale zapomnial sie rozlaczyc)
Courtney: i po co wy to mu mówicie! pewnie i tak mu juz na mnie nie zalezy! wole zginąć, bo nie chce cierpiec caly czas!
Justin: to pewnie podpucha! (odparł)
(a Duncan nie rozłaczył sie i słuchał co mowila Courtney)
(Harold wyjął telefon)
Harold: o zapomnialem rozlaczyć!
Courtney: czekaj! Duncan jesli mnie jeszcze slyszysz to bierz kase i wyjerzdzaj z tąd, a o mnie sie nie martw!
Harold: przestan udawac i tak ci nie wierzymy! (wylaczyl telefon)

W czasie gdy Duncan myślał...

( w koncu wymyslij!- do walizki wlozyl cegly i na to polozyl fauszywa kase z narodowego banku Chrisa, ktora mu jeszcze zostala, a adres zdobyl bez problemu pytajac sie pierwszej lepszej osoby na ulicy)
Duncan: troche daleko z tąd! (poszedl na tył domu i wyjechał bajeranckim autem, ktore pokazala mu Courtney wczesniej, oczywiscie rozwalil nim płot!)
(dotarl na miejsce i rozwalil drzwi do kryjowki jednym kopnieciem)

W kryjówce...

Duncan: mam walizke! teraz ja wypusćcie!
Justin: nie tak szybko!
Harold: otworz walizke i pokaz, ze jest kasa!
(otwiera i zeczywiscie byla, ale falszywa)
Harold: no dobra! dawaj ją!
Justin: a czemu on ma tobie ja dac, a nie mi?
Harold: bo podzielimy sie później, a i bedziesz zajety Courtney!
Justin: ale ja juz jej nie chce! zanazlem porzadniejsza dziewczyne!
Harold: dobra rzuc walizke, a Justin popchnie do ciebie Court.
(rzucil do nich i zabral ja na rekach - wybiegl)
(Harold i Justin uciekli)

Na zewnatrz...

Courtney: dzieki za uratowanie zycia, ale po co im dawales kase!
Duncan: to nie byla prawdziwa! (usmiecha sie)
Courtney: ale jak to?!
Duncan: pamientasz jak mi dalas kase na planie totalnej porazki gdy wrocilas do gry, tam na wierzchu byla ta kasa, a pod spodem cegly)
Courtney: sprytnie! Ale juz idz, bo nie chce cierpiec!
Duncan: ale nie odchodze od ciebie! chcialem ci powiedziec, ze przemyslalem to wszystko i chce skonczyc z zyciem kryminalisty i zostac z toba!
Courtney: jestes wspanialy!
(chcieli sie pocalowac, ale nagle wetkneła sie pomiedzy nich Heather, bo byla wynajeta przez Chrisa i Duncan ja pocalowal)
Courtney: To tak, to wszystko zaplanowales?! (we zlach w oczach uciekla)
Duncan: cos tu zgupialas, a wogle to co wy tu robisz?!
Heather: wykonuje tylko swoje obowiazki! (usmiecha sie)
(On ja popchnal i upadla na ulice- pobiegl za Courtney)
(ona weszla do baru i on uslyszal strzelanine)


No to koniec tej czesci. Dalszy ciag w kolejnym tytule, ktora podalan na poczatku. Naraziska;*


niedziela, 3 stycznia 2010

Nie masz prawa wiedzieć cz.2

I kolejna część...

Harold: (wyciaga z kieszeni paralizator) teraz bedziesz inaczej mówic!...
(ona łyga śline)
Courtney: Aaaaaaaaa!!! POMOCY!!! (zaczela sie drzec na cały glos)

W tej chwili u Duncana...

(usłyszał krzyk)
Duncan: (sam do siebie) nie wiem, co ja tym porąbańcą zrobie?! , jedynie zabić!!!
(w koncu na podlodze zauwazyl igle i probowal ja dostac, bo miał jedną reke wolna)
(wzial ja i probowal otworzyc kajdanki)
(udalo mu sie i zaczął szukać czegos to rozwalenia sciany)

U Courtney...

Courtney: DOBRA, dobra... powiem! ale tylko jak powiecie po co to naprawde robicie!
Justin: (zaczął pierwszy) bo chce cie miec, zeby mial wieksza popularnosc i kase na upiekszanie mojego ciala.
Harold: a ja, po to zeby Leshawna byla moja dziewczyna!
Courtney: wy to jestescie chorzy!
Harold: nie, bo nie choruje od 3 lat... chwila... Ej!

U Duncana...

(znalazł wielki młot i rozwalił ściane)

U Courtney...

Justin: co?, co sie dzieje?!
(wychodzi Duncan)
Duncan: Ej puście ją!
Harold: NIE!!!
Justin: Jeszcze jeden krok i ją pocałuje!
(Duncan nie pusłuchał i wykonał jeden krok do przodu)
(Justin próbował pocałować Courtney juz był blisko, gdy nagle ona go opluła)
Justin: Fuuuuuuuuujjj!
(i przez okno w koncu uciekli)
Duncan: nic ci nie jest?
Courtney: nie, ale Harold chciał mnie porazić paralizatorem.
Duncan: (odwiązał ją) jak ich dorwie to!...
Courtney: wiem, wiem nie denerwuj się. Ważne, że juz jest po wszystkim.
Duncan: masz racje... a jak oni wrocą?
Courtney: no to nie wiem. Wiem jedynie tyle, ze musimy gdzies schować kase.
Duncan: ja juz wiem gdzie...

Nadszedł wieczór...

Duncan: To dziś gdzie mam spać?
Courtney: a jak chcesz to zemną jestem ci wdzieczna... i tak naprawdę to mi z tobą dobrze (usmiechneła się)
Duncan: sie wie... (i tez sie uśmiechnął)

W łożku...

(Courtney nie mogła spać. Gdzies o 2 w nocy obudził się też Duncan)
Duncan: Ksieżniczko?... czemu nie śpisz?
Courtney: a co obudziłam cie?
Duncan: nie...
Courtney: jak juz nie spisz to mozemy pogadac?
Duncan: jasne...
Courtney: Gdzies ty schowal kase?
Duncan: na strychu pod podlogą, a walizke zostawilem pusta na pierwszym pietrze w korytarzu na stoliku.
Courtney: ale po co?
Duncan: zeby zmylic złodzieja, jeszcze wookol walizki zostawilem pewne pułapki.
Courtney: acha, to dobrze.
(usłyszeli hałas, był to Harold z Justinem- szukali pieniedzy)
Courtney: słyszysz? ktos sie wkradł pewnie to zas ci ........
Duncan: ... poczekaj tu, wezne lopate ich wyrzuce...
Courtney: ...

Na pierwszym pietrze...

Harold: patrz! tam lezy walizka!
Justin: ale oni głupi, kto zostawia walizke na stoliku?! zenada...
Harold: ale tu sa pułapki... sałabe...
(gdy podchodzili do walizki z ukrycia wyszedl Duncan i walnał ich lopata w łeb (oczywiscie na Haroldzie sie złamała) )
(pozniej Duncan wyniosł ich z domu bardzo daleko i zostawil gdzies w dole)

Nad 6 rano w sypialni...

Courtney: Gdzies ty był?!
Duncan: poszlem zalatwic sprawe...
Courtney: ale ich nie zabiles?!
Duncan: moze... (usmiecha sie chytrze)
Courtney: (wzuburzona) a tak naprawde?!
Duncan: nie zabilem..., cos ty taka spieta?
Courtney: nie jestem spieta, tylko sie martwilam!
Duncan: Aaa... (:D)

W domu przed telewizorem...

(Duncan i Courtney siedzieli razem na kanapie przytuleni do siebie)

Courtney: wiesz nie ma nic ciekawego w telewizji to ci cos pokaze
(wyszli na dwor i ona pokazuje mu kabrioleta)
Courtney: widzisz to?
Duncan: no wypasiony wózek i co?
Courtney: wypasiony - to dziadostwo?! (zaczęła się śmiać) chodz za mna to pokaze ci prawdziwy samochod
(poszli za tył domu i byl jakis samochod przykryty płachta i nagle ona ja ściągła, a Duncan odrazu sie zakochal i wsiadl do srodka.)
Duncan: z kat ty na to kase wzielas! to jest najlepszy wóz jaki widziałem!
Courtney: uzbierałam ( :) )
(po jakiejsc godzinie poszli do domu)

Wieczór (oczywiscie w łożku)...

Courtney: Chce z tobą bardzo i to bardzo szczerze pogadac...
Duncan: no niby o czym...
Courtney: o mnie, o tobie i o przyszlości...
Duncan: ... dobra..., ale jesli chcesz powiedziec, ze mnie kochasz to ja ciebie i tak kocham
Courtney: to tez i jeszcze o czyms...
Duncan: no słucham...
Courtney: moi rodzice nie pracuja w Australii, tak naprawde to sie rozwiedli i moj tata mieszka gdzies w Europie, a mama zostawila mnie tu sama z tym domem i poszla w świat, nawet nie wiem czy zyje. Na moje konto wplacili mi 16 milionow.
Duncan: ... nie marw sie bedzie dobrze
Courtney: i jeszcze cos. W przyszlosci chce być...
Duncan: no kim?
Courtney: p..ra...w......nikiem
Duncan: (wstał) ide się przejść.
Courtney: wiedzialam, ze tak zareagujesz. Jak mnie juz nie chcesz weź sobie kase i zostaw mnie tu, bo ty jestes kriminalistą...
(wyszedl bez słowa)

W dole gdzie byli Harold i Justin...

(ocknęli się)
Justin: Co my tu robimy?
Harold: nie wiem, ale juz mam dosc tej kasy dzwonie do Chrisa!
Justin: masz racje!
(dzwoni)
Chris: halo?
Harold: to ja Harold juz nie chcemy tej kasy!
Chris: niby czemu?
Harold: bo dostalismy takiego łomotu, ze szok!
Chris: ale...
Harold: nie i juz!
Chris: a jak wynajmie Heather do pomocy? chodziasz ten ostatni raz sprobujcie
Harold: no dobra! niech ci bedzie
Chris: teraz macie okazje, bo Courtney jest sama w domu
Harold: z kat wiesz?
Chris: no przeciez zamiesciliscie kamery głąby!
Harold: no bez takich, bo sie rozmyslimy!
Chris: dobra sorry, a plan jest taki porwiecie ja i zamkniecie........



Koniec cz.2- w nastepnej: Czy Courtney zostanie porwana? Czy moze zrezygnuja z tego? A co się stanie z Duncanem? czekajcie cierpliwie ;P

sobota, 2 stycznia 2010

Nie masz prawa wiedzieć cz.1

Hej. No dziś opowiem o wydarzeniu, co sie dzialo po wygraniu 1 mln baksów przez Courtney. Zapraszam do czytania.


Po wyjsciu ze studia...

Courtney: I co teraz bedziesz robił?
Duncan: No nie wiem... spróbuje się wykupić z poprawczaka i dalej no coż...
Courtney: ... mozesz zamieszkac ze mną, bo mam wolny dom, dlatego, ze rodzice sa w Australi w interesach i nie bedzie ich jeszcze z kilka lat.
Duncan: o to super! (usmiecha się)- a gdzie ty dokladnie mieszkasz?
Courtney: w takich małym miescie Roznit* (a ono jest strasznie bogate) znajduje się na granicy Kanady i USA.
Duncan: no dobra. To jezdzmy pociagiem.

W pociagu...

(jechali z jakies 3 godziny i było tam dwoch chłopów ubranych na czarno i obserwowali Duncana z Courtney, ale nic sie nie dzialo)

W miescie Roznit*...

(Duncan i Courtney trzymajac sie za rece szli do domu)
(stał tam mały domek jedno pietrowy, a obok za ogradzeniem taki wiekszy dwupietrowy wygladajacy bardzo bogato, a na podworku stal tam czerwony cabriolet Ferrari.)
Duncan: (pomyslal, ze ona mieszka w tym malym, pokazuje palcem) to ten?
Courtney: nie. To ten- (pokazuje na bogaty domek)
Duncan: (opadla mu szczena) ty?...ty mieszkasz w takim domu?
Courtney: tak, a to cos zlego?
Duncan: nie, ale sie tego nie spodziewalem!
Courtney: no dobra chodz, bo jestem juz zmeczona. (ziewa)
(Duncan rozgladajac sie po domu, zaniemowil z wrazenia)
(Courtney schowala walizke z pieniedzmi do szafy w sypialni)
Courtney: mozesz spac gdzie chcesz, nawet w piwnicy jak ci pasuje.
Duncan: A z toba?
Courtney: NIE!!!
Duncan: Ale dlaczego?
Courtney: bo nie, albo niech ci bedzie ten jeden raz..., jestem juz tak zmeczona, ze nie dam rady ci mowic co masz robic.
Duncan: Ok... (usmiecha sie chciwie)
(ona poszla wziac szybki prysznic i polozyla sie i odrazy usnela, a on rozgladal sie dalej po domu i po jakiejsc godzinie poszedl sie polozyc przy tym przytulal Courtney do siebie)
Duncan: (mowi po cichu) i takie zycie sobie wyobrazalem, a nawet jest lepsze. (usnał)

W tym samym czasie u Chrisa w studiu...

(był tam Chris, Harold i Justin)

Chris: Mam dla was propozycje nie do odrzucenia...
Harold i Justin: słuchamy?!
Chris: wiec tak- chcielibyscie 1 mln na pol czyli po 500 tys na glowe?
Harold i Justin: tak!
Harold: chwila, chwila co masz namysli?
Chris: a to, ze zakradniecie sie do domu Courtney i sprobujecie ukrasc ten 1 mln $
Justin: chwila przeciez ona podzielila sie z Duncanem na pol.
Chris: no wiem o tym, jedank Duncan jest u niej i maja pelny mln.
Harold: sorry Chris, ale nie jestem zlodziejem
Justin: ani ja!
Chris: tylko, ze to nie jest taka kradziez normalna, a telewizyjna i nikt za to nie ma prawa was ukarac...
Harold i Justin: i tak nie ma mowy!
Chris: a wiesz Harold, ze jak bys mial taka kase to Leshawna by chciala z toba byc, a ty Justin mógł miec nie tylko kase, a takze Courtney, bo wiem ze ci sie podoba, a ona odrazu by zrozumiala i chciala z toba byc i by ci w tedy reputacja wzrosla jak bys pokazal sie z nia na wybiegu.
Harold i Justin: masz racje! (zastanawiaja sie)
Oni: ZGODA!
Chris: tu macie potrzebne rzeczy takie jak: gaz usypiajacy, bomby, liny, kamery i takie rozne..., a plan jest taki... (mowi im potajemnie)
Harold: (przerywa) a po co kamery?
Chris: a do obserwowania ich oraz do telewizji, zeby ogladalnosc zwrosla.
Harold: Aha.
(a Chris mowi im reszte planu)

Jeszcze tej samej nocy w domu Courtney...

(przez onko do sypialni Justin wrzucil butelke z gazem usypiajacym, byl zły ze on spi z nia)
Justin: droga wolna (krzyczal do Harolda)
(weszli przez okno prowadzace do piwnicy- była ona podzielona na dwie czesci)
Harold: to tak w jednej czesci piwnicy(byla ona przedzielona sciana) kajdankami do rury przypne Duncana, a ty przywiazesz Courtney do filara.
Justin: czyli?...
Harold: ... do tego słupa.
Justin: Aha... ok.
(po kilku godzinach Duncan i Courtney sie budza)
Duncan: Co jest?!
Harold: A Witaj Ducanie! Miło cie takiego widzieć!
Duncan: Co ty zgupiales?! wez mnie wypusc!
Harold: nie! (usmiecha sie podle)
Duncan: nie, no masz przerąbane! juz nie zyjesz! Poczekaj tylko jak sie uwolnie!
Harold: nie był bym taki pewny...

W tym samym czasie...

Courtney: Co?... co się dzieje?!
Justin: Siema lala!...
Courtney: Justin?! Co ty tu robisz?!... i czemu ja jestem zwiazana?!
Justin: a chce tylko 1 mln $ i ciebie, bo bylibysmy taka ladna para!
Courtney: porąbało cie?! wiesz, ze jestem z Duncanem, a kasy nie dostaniesz, bo wygralam ja uczcciwie!
Justin: nie był bym taki pewny! a ze mna i kasa moglabys byc sławna tak jak ja! a ten kryminalista ci nic nie da i nie pasujesz do niego!
Courtney: Wiesz co?! powinnes się leczyć!
Justin: chcialem byc mily, ale sie nie da! nie dajesz mi wyboru!
(Courtney była przerazona)

U Duncana...

Harold: to ja ide do twojej dziewczyny, oj sorry teraz dziewczyny Justina...
Duncan: Co?!!!!!!!!!!!
Harold: No tak! kasa sie podzielimy na pol, a on se weznia ja bo z nia to bedzie wygladac jakos, a z toba to poprostu zal..........!
Duncan: przegioles!!!!!!! tylko czekaj az sie uwolnie!!!!!!!!..........

U Courtney...

Harold: mów mała gdzie jest ten milionik!
Courtney: nigdy wam tego nie powiem! a Duncan mnie uratuje! zobaczycie!
Harold: nie, raczej nie, bo go przypiolem kajdankami do rury!
Courtney: o cholera!
Harold: dobra mów!
Courtney: nie!
Harold: (wyciaga z kieszeni paralizator) teraz bedziesz ianczej mówic!...
(ona łyga śline)


Jak myślicie co sie dalej wydarzy? Czy Courtney wypowie się? A moze wydarzy sie jakis cud? a moze Duncan sprobuje cos zrobic? tego dowiecie sie w kolejnej częsci. :)

Roznit- (wymyslone miasto przez zemnie) nie ma takiego na swiecie chyba ;)

piątek, 1 stycznia 2010

Przygoda z wygrana... cz.3

To ostatnia część pod tym tyłułem. Kolejna będzie pod ( Nie masz prawa wiedzieć) ;*;-)


Duncan: Gdzie ona się podziewa?!- przecież widziała, że mam walizke. (odwrócił się i zauważył palącą się chatkę)
(nagle się dezorientował, bo nie wiedział co zrobić)

Duncan: ( po chwili namysłu) O nie! jak to sie mogło stać?!
(położył walizkę na ziemi i poleciał do chatki ją ratować)
(nagle zauwarzył ją nieprzytomną na podłodze i obok niej palmtopa)
(podsiósł palmtopa i schował do kieszeni, a ją wziął na ręce i wyniósł z płomieni)
(na zewnatrz poleciał z nią tam gdzie lezała walizka i polozył ja na Ziemi)
Duncan: (krzyczy) Chris wiem, ze gdzies tu jestes! Powiedz mi co mam zrobić?!
(na dole stał Chef z megafonem)
Chef: zrób jej usta, usta!
(Duncan zrobił to 3 razy i ona zakaszlała)
(budzi się)
Courtney: Gdzie ja jestem? Duncan?...
Duncan: Jak się ciesze, że ty żyjesz! Nic ci nie jest skarbie?
Courtney: Chyba nie... dziekuje ci za uratowanie i przepraszam, że byłam taka dla ciebie. I tak musze ci przyznac, ze chcialam wrocic, ale tobie to juz pewnie nie zalezy.
Duncan: zależy, bo kto by odpuszczał 1 mln$ dla dziewczyny. I to ja cie przepraszam za te słowa.
(usmiechneła się i próbowała wstać)
Courtney: Chyba złamałam nogę. Zostaw mnie tu, a ty idz wygrac 1mln baksów.
Duncan: Nie zostawie cie tu samej! (wziął ją na ręce i dał do trzymania walizkę)
(poleciał z nią do jaskini)
Chris: Czemu ty ją niesiesz?!
Duncan: Nie ważne...! Mow to zadanie!
Chris: dobra, dobra. To tak: musicie wejsc do jaskini i zabrac małpie linę. Później po tej linie zjedziecie z góry na dół i pobiegniecie do studia- tam oglosimy zwyciesce. Ale wygrywa nie pierwsza osoba tylko ta, która będzie miała walizkę. To narazie.
(Duncan połozył Courtney z boku w raz z waliska i zaczął walczyć z małpą)
Courtney: (krzyczy) uważaj!
(a małpa odrzuciła Duncana nad przepascia i od trzymal sie jedna reka)
Duncan: pomocy!!!
(Courtney począgnała sie aby go wciagnać, nagle on sie puscił, ale Courtney zdążyła go złapać w wciagnęła do gory)
Duncan: Dzięki.
Courtney: nie dziękuj tylko weź walizkę i walnij ją w łeb.
(tak zrobił, po czym miał liny)
(przywiazał jeden koniec do kamienia, wział Courtney na plecy, a ona jedna reka trzymala sie jego, a druga walizke i zjechali na doł)
(Duncan leciał szybko do studia z Courtney na rekach i walizką)

W studiu...

(wszyscy wiedzieli, że wygra Duncan)
(dotarli)
(wszyscy sie cieszyli)
Chris: Czas ogłosić zwycieste! A zwyciescą jest...
... Courtney!!!
Wszyscy z Courtney: Co?!
Chris: no tak! to ona miała walizkę.
Courtney: To Duncan powinien wygrać nie ja!!!
Duncan: Nic nie szkodzi...
Courtney: I tak się podziele z tobą pół na pół (i pocałowała go)
Duncan: Chciałem ci coś dać (wyciaga z kieszeni palmtopa)
(Courtney sie ucieszyla)
Courtney: ale z kat?! albo... dobra nie ważne (przytuliła go)
Duncan: mam coś jeszcze ( wyjmuje naszyjnik, a na nim D+C)
Courtney: to dla mnie?! (zadowolona)
Duncan: tak... (włozył jej go na szyje)

(namietnie się pocałowali :****)

KONIEC :*

Myśle, że się podobało. Ale koniec tylko tego zdarzenia. W nastepnych opowiadaniu tak jakby dalszy ciag. Bye.

Przygoda z wygrana... cz.2

Dzisiaj napisze kolejna część opowiadania. To opowiadanie bedzie rozbite na kilka tytułow, ale w tej chwile co pisze nie trzeba. Życze miłej zabawy:)



Chris: Dzisiaj nie bedzie żadnych wyzwań, ale za to obejrzymy sobie film z ukrytej kamery, a dokladnie to bedzie on z relacji z nocy gdy Courtney miała tam spać na dworze.
(nagle Duncanowi spadł uśmieszek z twarzy)
(Chris włącza film)

(Wszystko było ok. aż do momentu gdy Duncan powiedział jak brakuje nie wiele zeby wrociła)
Courtney: Duncan?! ty?! jak mogłes to powiedziec?! NIE odzywam się do ciebie!
Duncan: ale to nie tak jak myslisz!...
(wszyscy byli w szoku)
(Beth była bardzo zdziwiona, Courtney pobiegła do przyczepy sie pakowac, bo wiedziala, ze odpadnie, a Duncan był zły na siebie o to oraz chciał walnać Chrisa, ale sie powstrzymał)

(pokój zwierzeń) Chris: Wiedziałem, że bedzie taka awantura (śmieje sie)
Duncan: nie, no co ja teraz zrobie chyba bedę musiał ja wyeliminowac...
Courtney: jak on mógl, jak odpadne to się uciesze, że nie musze go znosić
Beth: Yyy... i co teraz bedzie? raczej nie powinnam odpaść

Po 2 godzinach...

Chris: (mówi przez megafon) teraz wszyscy potykamy się na rozdawaniu złotych Chrisów...
Beth: tak szybko?...

Na rozdawaniu...

(cala trojka zaczeła głosowac)
(Beth zaglosowala na Courtney, Duncan chciał wyeliminowac Courtney, ale nie dał raty i zaglosował na Beth, a Courtney wiedziala, ze i tak nic nie da jej glos to zaglosowala na Beth)

Chris: Duncan jestes bezpieczny trafiasz do finału
(on sie lekko usmiechnąl)
Chris: a ostatniego złotego Chrisa dostaje...
(nagle Courtney mu przerwała)
Courtney: wiem, wiem miło było ale się skonczyło (wstała)
Chris: ej nie przerywaj mi!... siadaj!
Chris: Beth przykro mi ale odpadasz.
Courtney i Beth: Co?!
Beth: ale to miała Courtney odpasc, a nie ja!
(nagle Chris włacza nagranie z głosowania)
(Beth byla zadziwiona i bez słowa wsiadła do limuzyny)
(Chris podchodzi do Duncana i Courtney)
Chris: no brawo! jestescie w finale!
(usmiechneli sie oboje)
(po chwili sie rozeszli do przyczep)

Wieczór...

(Courtney zamkla się na zamek, bo nie miała ochoty na rozmowe z nim)

(pokoj zwierzeń) Courtney: mógł by mi dac spokoj!
Duncan: mogła by juz odpuscić, ale jak nie to nie.
(poszli spać)

Ranek...

Chris: (mowi przez megafon, a jest 6.00 rano) Wstawać czeka was dziś wiele do pokonania przeszkod. Śniadanie macie pod drzwiami.) (były to zwykłe kanapki z szynką i pomidorem)
(oboje sie umyli, ubrali i zjedli śniadanie w przyczepach.)
(nagle wychodza z przyczepy i sa pod jakoms góra)
Chris: Będą dziś 3 zadania. Pierwsze z nich to:
będziecie musieli odpowiedzieć na jedno pytanie poprawnie z trzech wymienionych, a poźniej wspiąć sie na góre po górze.- Tam bedzie czekał na was Chef z dalszym zadaniem.

(Courtney odpowiedziała juz poprawnie na 1 z pytań więc mogla się wspinać)
(Duncan nie odpowiedział ani na 1, ani na 2 pytanie wiec Chris mu zadał takie co go zatkało)
Chris: Jak ma na drugie imie Courtney?
Duncan: To ona ma drugie imie?! (puknął sie reką w czoło i popatrzal sie na Courtney)
(ona nie chciała żeby zblaznil siebie, ani ją to mu wysłała znaki)
Duncan: (odpowiada) Emily?
Chris: Tak! zacznił sie lepiej wspinac bo cie przegonila ( a była prawie juz w połowie)
(w koncu ja dogonił i szli w łeb w łeb)

Na szczycie...

Chef: Drugie zadanie to:
musicie wejsc do tej chatki (pokazuje palcem) i znalesc ukryty przycisk w ścianie. Tam jest walizka. Z ta walizka udacie sie do jaskini, która jest tam (pokazuje ścieżke, która mają iść) Tam przed jaskinią będzie stał Chris i powie wam nastepne zadanie. Aha i jeszcze coś- walizka jest tylko jedna!

(pobiegli szybko do chatki i weszli do niej, a tam była ściana w płytach)
(jako pierwszy przycisk znalazł Duncan, wziąl walizke i pobiegł do jaskini)
(nagle Courtney z kieszeni wyleciał palmtop i zaczęła go szukać)
(nagle chatka zaczęła się palić, bo przed chatka była pochodnia i wiatr zawiał w stronę jej)
(w końcu zauważyła palmtopa gdy próbowała się do niego zbliżyć to potknęłą się i straciła przytomność)
(Duncan w połowie drogi poczuł dym i powiedział)
Duncan: Gdzie ona się podziewa?!- przecież widziała, że mam walizke. (odwrócił się i zauważył palącą się chatkę)
(nagle się dezorientował, bo nie wiedział co zrobić)


Jak myślicie co zrobi Duncan? Wróci po Courtney żeby jej pomóc, a może poleci wykonać zadanie warte 1 mln baksów, a może ze staru zendleje? tego dowiecie się w kolejnej części Przygoda z wygrana...

Jeśli jesteście ciekawi to czytajcie kolejną cześć :)

czwartek, 31 grudnia 2009

Przygoda z wygrana... cz.1

Chciałam ta notke napisac jutro, ale nie wytrzymalam, nie wiem czemu bo przewaznie jestem cierpliwa.
Dobra teraz opowiem sen. Zaczynal sie on od odcinka 24 (Top Dog), a dokladnie pod koniec jego jak Courtney miała odpaść.

Courtney, Beth, Owen i Duncan zaczeli głosować.
Owen glosowal na Beth, Courtney na Owena, Beth na Courtney, a Duncan nie świadomy nacisnął byle jak i trafil na Courtney.

Chris: Musze wam coś powiedzieć przed rozdawaniem pozłacanych Chrisów. Owen wrocil do gry tylko po to zeby was szpiegowac, ale teraz juz jest nie potrzebny...
(Owen uśmiechnął sie nie świadomie bo sie wszyscy na niego gapili)
Owen: No sorka, ale Chris mnie namówił.
Chris: Stary ale niestety wracasz do domu, ale nie tylko ty...
Duncan: No pośpiesz sie Chris!
Chris: dobra dobra i tak jestes bezpieczny.
(zostala Beth i Courtney)
Chris: A ostatniego złotego Chrisa dostaje...
... Beth
Chris: Przykro mi Courtney ale Beth i Duncan na ciebie zaglosowali.
Courtney: Co?! Duncan na mnie zaglosowal?!
Chris: no tak..
Duncan: Chris wiesz co?- bylem nie swiadomy na kogo glosuje i na nia...- to byl przypadek. Wywal mnie, bo myslalem, ze do tego nie dojdzie.
(Chris sie chwile zastanowil)...
Chris: Courtney nie musi odpasc i ty tez nie musisz, ani Beth -tylko jest jeden warunek...
Duncan: jaki?!
Chris: Courtney nie dostanie pozlacanego Chrisa i bedzie musiala spac pod przyczepa Duncana na dworze. A ma byc dzisiaj bardzo zimno...
Duncan: a jest inne wyjscie?
Chris: no może...
Duncan: może, co?
Chris: No zeby nie marzła to ty musisz spac razem z nia na tworze pod jednym spiworem.
Courtney: Nie bede z nim spac! to juz wole marznąć, nie bedzie napewno, aż tak zimno.
Chris: no jak chcesz... możesz zmienic zdanie kiedy chcesz i jeszcze jak ci Duncan pozwoli.

(w pokoju zwierzen) Courtney: Nie mógł wymyśleć czegos lepszego...!!!

Nadeszła 23.00


(Courtney częsła się z zimna)
(Duncan to zauwazyl i poszedl sie jej spytac o to spanie)

Courtney: Ale zimno ( mysli -zabije za yo Chrisa!)
(z przyczemy wychodzi Duncan)
Duncan: Księżniczko, nie jest ci zimno?
(uśmiecha sie podejrzanie)
Courtney: Nie nazywaj mnie tak!... i nie, nie jest mi zimno.
(zaczesła sie)
Courtney: Dobra jest... a co?
Duncan: Zawsze mozesz skorzystac z oferty...
(znowu usmiecha sie podejrzanie)
Courtney: Juz powiedziam... nie bede z toba spała!
(ale jej zrobilo sie bardzo i to bradzo zimno...)
Courtney: Dobra wygrales...- zadowolony?!
(on poczesnął głową na tak, a ona zrobila złą minę)

(polozyla sie kolo niego i po 15 minutach usnęła, a Duncan nie spał)
(w pewnej chwili Courtney przytulila sie do niego, a on...)
Duncan: (mowi po cichu) Brakuje tylko tyle żebys wrociła jak pokazywałem wcześniej.
(pocałował ją w policzek)
(wygladalo to tak jak by była bardzo szczęśliwa)
(w koncu Duncan usnął)

Rano...

(on wstał wczesniej od niej, ale tylko o poł minuty)
Courtney: Przytuliłeś mnie...- tak jak było na wyspie!
Duncan: ja? to ty się przytuliłaś wiem o tym...
Courtney: dobra, dobra... było mi zimno, co miałam zrobic?!
Duncan: zimno?... akurat
(Courtney zaś zrobiła zła minę)
(rozeszli się do łazienek)

W łazience...

Beth: I jak spędziłaś noc? Było dobrze?
Courtney: NIE!!! wole o tym nie rozmawiać
Beth: Jak chcesz...

(pokój zwieżeń) Courtney: Przytuliłam Duncana tylko dlatego, że mi było zimno!!! Słyszycie zimno!!! Nie myślcie sobie...!!!
(pokój zwierzeń) Duncan: Chce mnie... za niedługo mi to powie! Zobaczycie!... (usmiecha się)

Stołówka...

(Chef zrobił jajecznice)

(Wszyscy do siebie nic nie mówili tylko zdjedli śniadanie i wyszli)

(nagle Chris mówi przez megafon)

Chris: Wszyscy za 5 minut mają się zjawić tam gdzie są rozdawane pozlacane Chrisy.

Po 5 minutach...

Chris: Dzisiaj nie bedzie żadnych wyzwań, ale za to obejrzymy sobie film z ukrytej kamery, a dokladnie to bedzie on z relacji z nocy gdy Courtney miała tam spać na dworze.
(nagle Duncanowi spadł uśmieszek z twarzy)


Jak myślicie to się stanie? Czy Courtney zadowoli sie z tego czy raczej przeciwnie? a może Duncan powie jej ze to byl zart? a jeszcze moze Beth uknuje jakiś plan? tego dowiecie sie w kolejnej czesci.

No dobra dzisiaj to na tyle następną część napisze jutro. No dobra. To życze Wam udanego sylwestra i szczęśliwego nowego roku. Bye:**

Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

Pozostałości

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gwuncan czy Gwent?

Wybierz, który sezon ma być następny

W kolejnych sezonie ma być jeden czy dwóch prowadzących?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z IV generacji:

Który sezon na blogu lepszy?

Wybierz lokalizację dla nowego sezonu

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z I generacji:

Z kim powinna być Gwen?

Z kim powinien być Duncan?

Z kim powinna być Courtney?

Twoja najbardziej ulubiona seria Totalnej Porażki

Która seria na blogu podoba Ci się najbardziej?

Którą z moich autorskich postaci chcielibyście, aby się pojawiła w przyszłym sezonie?

Kto jest lepszym prowadzącym?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z III generacji:

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z II generacji: