*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sala gimnastyczna... 10:21...
Izzy: Heh! Tyler podaj do Izzy!
Tyler: (podaje jej piłkę) Izzy rzucaj!
Izzy: Co? (rzuca za siebie piłkę i trafia do kosza)
LeShawna: O tak! Brawo mała!
Geoff: (zawiedziony) I znowu przegraliśmy
Ezekiel: Bo nas tylko dwóch gra
Geoff: Noah zagrasz...?
Noah: (podpiera ścianę) Nie...
Ezekiel: A może twoja laska... Bridgette zagra?
Bridgette: Sorry, ale jestem trochę zmęczona
Geoff: A może ty Heather?
Heather: Chętnie, ale pomalowałam paznokcie to chyba rozumiesz (spogląda na paznokcie)
Ezekiel: A może Justin...?
Justin: (patrzy w lusterko) mam za ładną twarz by ją poobijać
Angela: Że co niby?! Ty odsłoń lepiej lusterko i spójrz lepiej na Alejandro, on to jest atrakcją tutaj (patrzy na Alejandro z podziwem)
Justin: (chowa lusterko) Dobra chyba jednak zagram
Tyler: Wiecie mnie się nie chce już grać
Alejandro: Zastąpię cię
Tyler:(schodzi z boiska i mierzy Alejandro wzrokiem) Grr...
Courtney: (podchodzi do Angel'i) Masz tą swoją komórkę?
Angela: Nie, bo Chris skonfiskował
Courtney: (zła) Cholera!
Na moście...
Gwen: (prowadzi Duncan'a, który ma zamknięte oczy) Nie podglądaj
Duncan: Ok, ok!
Gwen: (puszcza go) No już możesz otworzyć oczy
Duncan: (otwiera) Yy... Gdzie my jesteśmy? (obraca się trochę w prawo) Ty jaki z******** widok!
Gwen: No wiem. Znalazłam wczoraj to miejsce
(oboje patrzą na rzekę i porozbijane fury)
Gwen: Fajnie, że Courtney cię udostępniła chodź na chwile. Wiesz lubię cię i jesteś dobrym przyjacielem, a nawet najlepszym, którym do tą miałam
Duncan: Coś się taka szczera nagle zrobiła?
Gwen: (skrępowana) Ee... Nie wiem... Przyprowadziłam cię tu, abyśmy se trochę pogadali więc... Możesz nie mówić o tym miejscu Courtney?
Duncan: Jasne. Nie mam zamiaru jej tu przyprowadzać, bo gdyby przyszła od razu by jęczała
Gwen: Właśnie...
Korytarz... Maszyna z napojami...
Harold: (wrzuca 5$ do maszyny) Wreszcie napiję się czegoś normalnego
Maszyna: Dziękuje za sponsorowanie Chris'a. Coli ani nic innego nie dostaniesz, bo nie ma, ale za to mogę cię poinformować, że zadania będą coraz trudniejsze!
Harold: Ej! Nie po to wrzucałem 5$ żeby wiedzieć informacje, która moim zdaniem nie jest wcale informacją! Ja chciałem coś do picia!
Maszyna: Odmowa! Mówiłem, że nie mam!
Harold: (zły) Oddawaj piątaka kupo złomu! (kopie maszynę i zaczyna skakać z bólu na jednej nodze) Uhg!
Maszyna: Ty sobie uważaj, bo sobie coś zrobisz mięczaku, a tak ogólnie to spadaj!
Harold: Do igrasz się kiedyś maszyno! Ał moja noga! (poszedł kulejąc)
Maszyna: Praca w dzisiejszych czasach jest naprawdę trudna
Harold: Albo nie! Teraz się doigrasz! (wrócił się)
Korytarz....
Noah: Dzięki, że mnie wyciągasz do biblioteki
Riccardo: Nie ma sprawy. Znudziło mi się to całe modelarstwo i drużyna mi kazała się trochę poduczyć na wszelki wypadek
Noah: Aha... Tu jest (wskazuje palcem na drzwi od biblioteki)
Biblioteka...
Noah: (gdy wszedł zaświeciły mu się oczy gdy spojrzał jak ogromna jest biblioteka) Chyba uwielbiam Chris'a za to, że mnie do tej Anglii zabrał!
Riccardo: Żartujesz?! Za Chiny się tego nie przeczytam, aby się poduczyć samej matmy! Tego jest z 5 półek, a gdzie reszta?!
Noah: (próbuje dotknąć jakiejś książki, ale nagle wyskakuje Chris i go przewraca) Co ty chcesz?!(wstał)
Chris: Wy nie macie dostępu do książek jeszcze, no chyba, że wytrzymacie do tego odcinka gdzie będzie zadanie związane ze książką
Noah: (wkurzony) Jak to nie mam dostępu do książek?! Nie zabronisz mi!
Chris: Zabronie... (opiera się o ścianę i wszystkie półki z książkami są za szybą)
Riccardo: Phy! Idę stąd!
Noah: Ja też!
(oboje wyszli)
Chris: Aha... (krzyczy za nimi) Zjawcie się na sali gimnastycznej!
*Graciarnia zwierzeń*
*Noah: Stanowczo nie uwielbiam Chris'a!*
Korytarz... Maszyna z napojami...
Harold: No chce się napić! (wali lekko w maszynę, bo się zmęczył)
Chris: (przez głośnik w maszynie) Jej, ale tyś uparty! I tak nie dostaniesz picia jak ci powiedziała maszyna, czyli zaprogramowana na moje myślenie super maszyna z napojami x5700
Harold: No rany!
Chris: (dalej przez głośnik) Nie marudź tylko idź na sale gimnastyczną
Na moście...
Gwen: Duncan no... (jeździ palcem po poręczy mostu) Ja...
Chris: (przelatuje nad mostem na spadochronie) Macie się zjawić w sali gimnastycznej! Teraz!
Duncan: (wkurzony) Czy znasz miejsce, którego nie znasz?!
Chris: Nie! (poleciał)
Sala gimnastyczna...
(wszyscy są oprócz Chris'a)
Justin: (leci na niego piłka) Tylko nie w twarz! (łapie odruchowo piłkę)
Geoff i Ezekiel: Rzucaj!
Justin: (dezorientowany) Yy...
Izzy: Zaraz Izzy będzie rzucać! (pędzi na Justin'a)
Justin: Aa! (rzuca do kosza i zdobywa punkt za 2 punkty)
Geoff: Dobrze ziom!
LeShawna: No nieźle grasz Justin
Justin: Tak... Chyba tak
LeShawna: Zagramy jeden na jeden?
Justin: Yy...
Alejandro: Seniorito LeShawna po, co go chcesz ośmieszać jak wie, że przegra
Justin: (pewny siebie) A właśnie, że nie przegram! Gram!
Kelly: Nagrałabym ten mecz, ale straszy, że przegra oglądając go jedynie paru milionów ludzi
*Graciarnia zwierzeń*
*Justin: Odkryłem talent do sportu, a oni mówią, że się ośmieszę?! Pewnie pamiętają jak grałem z nią w 2 sezonie i wygrała, ale tym razem nie dam się!*
*LeShawna: (myśli) Chwila! Ja już z nim grałam w kosza w 2 sezonie! Ale przegrał ze mną i tym razem też przegra*
Riccardo: Czy Chris nas tylko po to zawołam?!
Harold: Abyśmy oglądali jak grają?! Po co?!
LeShawna: Nie narzekaj bitboxer'ze tylko patrz
Izzy: Izzy będzie sędzią! Grać! (rzuca piłkę w górę)
(LeShawna i Justin rzucają się aby przejąć piłkę, ale zderzają się ze sobą przypadkowo się całując)
LeShawna: Aa!
Justin: Wow... Podobało mi się (zemdlał)
Izzy: Koniec meczu! Punkt dla Izzy! Izzy wygrała! Haha!
Chris: (przychodzi) Koniec tej błazenady! A i spóźniłem się tylko dlatego, że musiałem Chef'owi mówić gdzie ma powiesić obraz z moim portretem w moim gabinecie
Duncan: Nie mogłeś nas w tedy przez megafon zawołać?!
Chris: Nie, bo się popsuł, dlatego, że Izzy tam napluła!
Izzy: Dziś rano! Heh!
*Graciarnia zwierzeń*
*Izzy: Celowo!*
*LeShawna: (ochładza się machając ręką) Pocałowałam Justin'a?! Przecież ja wole Alejandro! (czyści język)*
*Justin: Musze więcej uprawiać sportu! Na dobre mi to wychodzi*
*Harold: Oh losie! Czemu akurat musisz karać mnie?!*
Heather: Jak się nie mylę to dziś zadanie jest ze sportem?
Chris: Tak, ale tylko dla chłopaków
Dziewczyny: Juuhu!
Bridgette: Odpoczniemy troszeczkę
Chris: Nie tak szybko!
Courtney: Jaki jest haczyk?
Chris: Taki! (daje każdej dziewczynie strój cheerleader'ek i pompony) Chłopaki wykonują zadanie, a dziewczyny dopingują swoją drużynę jako Cheearlider'ki, czyli śpiewacie i wykonujecie różne układy! Idźcie do szatni się przebrać, a w między czasie wytłumaczę chłopakom zadanie
(dziewczyny poszły do szatni)
Tyler: No to jaka dyscyplina sportowa dziś będzie? Rzut dyskiem, kowadłem, oszczepem...?
Chris: Ta w coście grali przed chwilą
Ezekiel: Super!
Geoff: Nie super, bo ich jest pięciu, a nas czterech
Chris: Dlatego drużyna Półgłówków musi zdecydować kto nie gra
Duncan: Ofiara Harold'ini nie gra
Harold: Co?!
Chris: Harold w takim razie jesteś Cheearleader'em razem z dziewczynami . Nie musisz przynajmniej zakładać stroju i pomponów, bo brakło. Dobra chłopaki rozgrzewajcie się, czyli róbcie coś
W szatni...
Gwen: Ugh! Musimy zakładać te okropne stroje?! (bierze do ręki i wypuszcza)
Heather: Spróbuj tylko nie założyć!
Courtney: Bo inaczej wyskoczy Chris mówiąc, że jak nie założymy strojów to czeka nas eliminacja
Izzy: (wkłada pompony na głowę) He! He! Jestem Pompo'stwór!
LeShawna: Dziewczyny nie macie nic do tego, że pocałowałam się z Justin'em?! (pluje)
Angela: Jasne, że nie, ale myślałam, że normalnie Harold się zaraz przez to popłacze
LeShawna: Ej! To może być niezła zemsta na niego
Angela: Właśnie! Więc podlizuj się Justin'owi
Heather: (podchodzi do Angel'i i LeShawn'y) Co spiskujecie?!
LeShawna: Nic przebrzydła!
Heather: Grr... (przełknęła ślinę) Nie sprawy nie wtrącam się (poszła)
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Mogłabym wyzywać na LeShawn'e, że jest grupa, tępa itd... Ale trzymam nerwy, żeby się uspokoić i skupić na zwycięstwie*
Kelly: Psst! Bridgette!
Bridgette: Słucham?
Kelly: Wiem, że tobie mogę ufać i nikomu nie wygadasz i też chciałabym radę
Bridgtte: Nie wiem czy ci dam jakomś radę, ale ufać mi możesz
Kelly: Wiesz chyba się zakochałam w... Tyler'ze, ale nie zwraca uwagi na mnie
Bridgette: Bo on ma Lindsay
Kelly: Chyba już nie, bo na ostatniej ceremonii Lindsay odpadła i na pożegnanie całowała się z Alejandro
Bridgtte: Uu... To musiało go boleć. Musisz się dowiedzieć, czy już nie chce Lindsay. Spróbuj go pocieszyć, a może zainteresuje się tobą
Kelly: Tak sądzisz?
(Bridgette potakiwała głową)
Chris: (przez megafon) No dziewczyny gdzie jesteście?!
Izzy: Już mu działa megafon! Łee...
(dziewczyny wybiegły z szatni)
Sala gimnastyczna...
(dziewczyny weszły normalnie)
Chris: Co to ma być?! Cheearleader'ki zawsze wchodzą z jakimś czadowym wejściem, a nie tak gdyby nigdy nic
Bridgette: Daj spokój
Chris: No dobra... U was Półgłówki nie gra Harold tylko razem z dziewczynami...
Harold: Wiem!
Chris: No to zaczynamy grę! Gracie 3 kwarty po 10 minut. Drużyna, co wygra to wygra, a ta co przegra to wyeliminuje kogoś do domu. Grać! (gwiżdże w gwizdek)
(chłopaki kłócą się o piłkę, a dziewczyny i Harold kibicują)
Bridgette: Dalej chłopcy! Dalej go! (staje na rękach)
Courtney: Bo przegrać tego nie chcemy no! (skacze jej na nogi)
Dziewczyny z ZM: Do boju Mądrale! Yeah!
Gwen: (zniesmaczona) My najlepsi dziś jesteśmy! (skacze Courtney na ręce trzymając ją rękami)
Heather: Przegrać z wami byśmy mieśmy?! (skacze Gwen na nogi)
(Alejandro mruga do Heather)
Heather: Phy! (pokazuje Alejandro język i trochę się pochyla do tyłu)
Dziewczyny z ZM: (tracą równowagę i spadają) Aa! (na podłodze) Nasi górą!
(Harold bit-boxsuje)
Angela: Chyba wam się zdaje babki, bo my lepiej zagrzewamy do walki! (kręci pomponami)
Kelly: Pokażemy na, co nas stać tak, że po was nie zostanie ślad! (robi gwiazdę)
LeShawna: Dobra mowa, dobry rytm i na miazgę zetrzemy was w mig! (przyciska pompony ze sobą)
Izzy: A Izzy do was się przyłaczy i zzacznie świętować gdy tylko skończy! (rzuca pomponami)
Dziewczyny z WP: Wrzeszczące Półgłówki ruszać!
Chris: To wam wyszło niesamowicie! Teraz chłopcy!
Chłopaki: (przestali grać) Że, co?!
Chris: Żartowałem! Grajcie dalej!
W czasie 1 kwartetu... (końcówka meczu)
Ezekiel: Yy! Geoff do mnie!
Geoff: Jasne kolo! (podaje mu piłkę, ale piłka Ezekiel'owi ląduje na głowie)
Ezekiel: Ale nie tak! (mdleje)
Chris: Za z faulowanie własnego zawodnika punkt dla drużyny Półgłówków! I tak w oto sposób wygrywają 1 kwartet!
(chłopaki z WP [oprócz Harold'a] przybijają sobie piątki)
Geoff: Ale ja mu tylko podałem
Heather: Widziałam to! To nie był faul!
Chris: Trudno ja widziałem, co innego
Noah: Dobrze, że nie do mnie podał, bo i tak bym nie rzucał, ponieważ to głupia gra!
Justin: Chłopaki mamy jeszcze 2 kwartety do zaliczenia i na pewno wygramy
Ezekiel: (wstaje) No...
*Graciarnia zwierzeń*
*Ezekiel: Sądząc po drużynie to na pewno przegramy! Zeke czyli ja jak bym grał sam pokazałbym im wszystkim*
Chris: Rozpocznijcie 2 kwartet! (gwiżdże i gwizdek) Piłkę przejęła drużyna Półgłówków. Riccardo biegnie i podaje do Alejandro, on zaś do Tyler'a, który stoi po koszem...
Alejandro: Sorry amigo za pocałowanie twojej dziewczyny, ale nie chciałem, aby była smutna, lecz teraz rzucaj!
Tyler: Dobra Alejandro (westchnął) Wybaczam ci! Tylko muszę wyliczyć kąt mierzenia by trafić...
Noah: (zabiera Tyler'owi piłkę i idzie z nią do drugiego kosza) Nudzę się to chwile pogram
Chris: Noah powoli zbliża się do kosza, ale co ja widzę! Duncan podkłada Noah nogę i punkt dla Mądrali!
Duncan: Ups! (śmieje się chciwie)
Chris: Koniec drugiego kwartetu! Zamieńcie się połowami! (znowu gwiżdże w gwizdek) Decydują kwartet o to kto wygra! Piłkę tym razem przejęli Mądrale! Justin podaje Noah, on Geoff'owi, ten Zeke'owi, złapał i próbuje rzucić, ale piłkę przejmuje Alejandro i rzuca ze sporej odległości od kosza i trafia! Ciekawe, co na to Cheearleader'ki?
Dziewczyny (wszystkie oprócz Heather): Ah! Piękny rzut!
Heather: Nic nad zwyczajnego
Geoff: Przynajmniej Heather jest za nami
Bridgette: Ja też, ale Alejandro zrobił taki piękny rzut...
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: My wszystkie lubimy Alejandro tylko nie Heather dziwne... Ale za to cały czas podziwia mojego Geoff'a!*
*Geoff: Jak Bridge woli Alejandro to czemu mnie nie rzuci i nie pójdzie do niego?! (wali się w czoło) Co ja gadam?!*
*Heather: (zadowolona) Mój plan działa*
Minuta do końca meczu...
Chris: Teraz piłkę ma Zeke i podaje do Justin'a
Ezekiel: Wiesz komu pdaj (ruchem głowy wskazuje na Geoff'a stojącego pod koszem)
Justin: Mam rzucać? Ok!
Mądrale: Nie!
Justin: (rzuca do kosza swojej drużyny) Wygraliśmy?!
Chris: Koniec! Wygrali Półgłówki!
Harold: Jest!
Kelly: Wygraliśmy! Wygraliśmy!
Chris: Czekaj jeszcze chwile! Mecz wygraliście, ale zapomnieliście, że oceniam jeszcze song, a song wygrały dziewczyny z Mądrali, czyli też cały mecz!
Mądrale: Juuhu!
Izzy: Nie wygraliśmy?! Izzy jest zła!
Tyler: To niesprawiedliwe!
Gwen: Sprawiedliwe!
Angela: Nie prawda gotko!
Kelly: Popieram
Półgłówki: Jak my wszyscy!
Chris: Trudno! Spotykamy się na ceremonii!
Eliminacje... Ceremonia...
(wszyscy siedzą ze skwaszonymi minami)
Chris: Co wam?
Riccardo: Pomyśl!
Chris: Aa... Przejdzie wam...
Angela: (wściekła) Nie przejdzie! (wstała) Myślisz, że wszystko ci wolno, co?! Otóż się mylisz! To, że byłam producentkom nie znaczy, że nie wiem, co czują! (wskazuje na swoją drużynę) Teraz wiem jaki jesteś! Niesprawiedliwy! Tylko na widzach i kasie ci zależy! Niczym więcej! (usiadła i się odwróciła)
LeShawna: Dobrze mówi dziewczyna!
*Graciarnia zwierzeń*
*Kelly: Całkowicie...*
*Izzy: Ona...*
*Harold: Zatkała...*
*LeShawna: Chris'a...*
*Tyler: Tak, że...*
*Alejandro: Amigos'a...*
*Duncan: Zamurowało...*
*Riccardo: (zachwycony) Ta laska jest ostra i sprawiedliwa*
*Angela: Zawsze chciałam to Chris'owi powiedzieć! Dobrze, że to wyrzuciłam z siebie*
Chris: (głupio mu) Masz rację... Przesadziłem, bo wygraliście sprawiedliwie. Zamieńcie się z drugą drużyną, ponieważ to nie wy, a oni kogoś wywalą*
Półgłówko: Yeah! (poszli)
Chris: (wyciąga interkom) Mądrale niestety zaszła pomysła i to wy kogoś wyrzucacie, więc migiem na ceremonie
Na korytarzu...
Heather: Co takiego?!
Bridgette: Oh...
Noah: I co? Jak trzeba iść to chodźmy
LeShawna: (podchodzi do Justin'a) Przykro mi, że kazałam ci grać ze mną
Justin: Nie szkodzi. Nic się nie wydarzyło
Ezekiel: (do Justin'a) Idziesz?
Justin: Tak...
Piwnica... Ceremonia...
(Mądrale wchodzą wściekli)
Courtney: Jak to się pomyliłeś?!
Chris: Nie miałem oceniać songu po prostu
Geoff: Ale mówiłeś...
Chris: Tak, ale któraś drużyna musi kogoś wyrzucić, a tak jest sprawiedliwie
Gwen: Ty i sprawiedliwość? To nie idzie w parze!
Chris: Owszem idzie. Oddaliście głosy i ołówki trafiają do... Gwen, Geoff'a, Zeke...
(Ezekiel się cieszy po cichutku)
Chris:... Courtney, Heather i Bridgette. Ostatni dostanie, szybko to powiem... Noah! Justin odpadasz! (wyciąga pilota i klika guzik)
Justin: Jak... (wylatuje w górę) ... to?! (wyleciał)
Chris: Po tej paranoi odpadł Justin. Ciekawe jak skomentuje to LeShawna, która przez przypadek pocałowała go dzisiaj. Chcesz wiedzieć? Oglądaj Studia TOTALNEJ Porażki!
Jest mi trochę smutno, że nie chcecie prawie wogóle komentować tak jak kiedyś. Jeśli wam coś nie pasuje to piszcie. Nie wiem czy może to chodzi o to, że pisze zbyt krótkie te odcinki, a może zbyt długie? Może mam coś zmienić? Piszcie, bo ja nie czytam wam w myślach.
MENU
- AKTUALNOŚCI
- ODCINKI
- O MNIE
- POSTACIE Z MOICH SERII
- SEZONY
- MOJE SERIE
- TOTALNA PORAŻKA: ŁOWCY SŁAWY
- TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA
- TOTALNA PORAŻKA: PO DRUGIEJ STRONIE REALITY-SHOW
- TOTALNA PORAŻKA: 12 GODZIN MĘKI
- TOTALNA PORAŻKA W INDIACH
- TOTALNA PORAŻKA NA LODZIE
- STUDIA TOTALNEJ PORAŻKI
- BOHATER TOTALNEJ PORAŻKI POWRÓT NA WYSPĘ
- MAMA TOTALNEJ PORAŻKI
- MORZE TOTALNEJ PORAŻKI
- MIŁOŚĆ TOTALNEJ PORAŻKI
- ORYGINALNE SERIE
- MOJE SERIE
- INFORMACJE NA TEMAT SEZONÓW
- MOICH SERII
- ORYGINALNYCH SERII
- ZWIASTUNY
- CZOŁÓWKI
- ZWYCIĘSCY I ELIMINACJE
- OPOWIEŚCI
- KONTAKT
Totalna PorażkoLandia
sobota, 2 października 2010
piątek, 24 września 2010
Episode 6- STP-TDS- Podsumowania- ,,Tłumaczenie się Lindsay''
PODSUMOWANIE
(oklaski widzów)
Katie: Jestem Katie
Sadie: A ja Sadie
Doris: (wpycha się na kanapę) A ja Doris
Katie: (dezorientowana) I prowadzimy w tyn sezonie Podsumowania
Eva: Bo mi by nie dali, zresztą sama nie chciałam
Sadie: Za nim przejdziemy do witania gości, którzy niestety odpadli powitajmy najpierw tych, którzy mogą być z nami!
Doris: Powitajmy wielkimi brawami Trent'a, DJ'a, Ev'e, Cody'ego i... (patrzy i mówi łagodnym tonem) Sierr'e...?
Katie: No własnie wszystkich dziwi fakt, że nie ma Sierr'y
Sadie: Dalatego zanim jeszcze przejdziemy do odpadniętych spróbujemy rozwiązać kilka rzeczy
Doris: Jak wiadomo Sierra bardzo, ależ to bardzo chciała dostać się do nowego sezonu
Katie: Więc, co Sierra zrobiła?
Katie, Sadie i Doris: Uciekła z kraju!
Cody: (zszokowany) Co?! Sierra uciekła z kraju?!
Sadie: Właśnie tak
Trent: Bez obaw, przecież nie przepłynie oceanu
Cody: Oh, ty jej chyba nie znasz
Doris: Cody chcesz wiedzieć, co naprawdę zrobiła Sierra?
Cody: (przez zęby) Jeśli nic nie będzie mnie to kosztowało to tak
Katie: Namierzyliśmy Sierr'e i mamy z nią połączenie
Na ekranie...
''Sierra: (stoi na statku i pstryka palcem kamerke) Czy to wogóle działa?! (kamerka jej się właczyłą) Oo! Cześć wszystkim! (macha ręką do kamerki) Wiecie fajnie was zobaczyć! Znaczy fajnie, że wy możecie mnie zobaczyć, ale ja niestety was nie! Przepraszam Cod'uś, że cię nie wzięłam. Obiecuje, że jak tylko wrócę wycałuje cię od stóp do głów, a raczej jednej głowy! Heh! Udało mi się to! (zaczęła chichotać) O mnie nie musicie się martwić, bo świetnie się tu bawię, ale bez was trochę jest nudno, a bez Cody-misia jeszcze nudniej, ale żeby zabić nudę zrobiłam sobie naprawdę Cody-misia! (pokazuje wypchaną lalkę w postaci Cody'ego) Jest słodziudki! (ściska go i urywa mu przez przypadek rękę) Ups! Zeszyje zaraz! (urywa lalce drugą rękę) Tą też! (wyrzuca Cody-misia za siebie) Dobra muszę kończyć, bo uczę się tańczyć hula-skakakula! (dołącza do ludzi, którzy tańczą) Ciao!''
Sadie: Chcesz coś powiedzieć Cody?
Cody: (lekko zszokowany) Nic oprócz tego, że Sierra mnie z dnia nadzień coraz bardziej przeraża! (zrobił natychmiastowo grymas i wstał) Albo chce powiedzieć! Co się tej dziewczynie dzieje?! Odbija jej na moim punkcie! Kiedyś była spokojna i mi się podobała. Gdy pokazała prawdziwą naturę to ups...! Mam dosyć! Byłem i cały czas będę oddany Gwen mimo czy jest sama czy z kimś! (usiadł)
Doris: Dziękujemy Cody. Przejdźmy teraz do osoby, której jest oddany Cody, czyli Gwen, ale również przejdziemy też do Courtney i Duncan'a
Katie: Ja się nie wypowiadam
Sadie: Ani ja
Doris: To ja się wypowiem. Telewidzowie nazwali ich, małżeńską trójką. Duncan'owi to się na pewno podoba, ale nie Courtney i Gwen
Katie: One cały czas się kłócą
Sadie: Ale się pogodziły
Doris: Na pewno nie na długo, ale o tym kiedyś indziej, Najbardziej interesuje nas, co na prawdę zaszło między Courtney, a Duncan'em
Katie: Przecież on powiedział, że ubrała się tylko w bikini z 'super morowych babeczek' czy jakoś tak
Doris: Ale czy tylko to? Zobaczymy nagranie z ukrytej kamery
Na ekranie...
''Courtney: (stoi na korytarzu w szlafroku oparta o drzwi do kawalerki Duncan'a) Gdzie on jest?!
Duncan: (przychodzi) Co chcesz Courtney?
Courtney: No nareszcie! Co tak długo?!
Duncan: Rozmawiałem jeszcze z Gwen o...
Courtney: (zrobiła grymas) Mogłam się domyślić...
Duncan: Co chcesz, że blokujesz drzwi?
Courtney: (mówi najpierw niechętnie, a później słodkim głosikiem) Chce ci zrobić niespodziankę
Duncan: Wiesz, że nie lubię niespodzianek
Courtney: Ale ta ci się spodoba (ściąga szlafrok i zostaje w samym bikini)
Duncan: (patrzy na nią rozmarzony) Tą niespodziankę mogę polubić. Może wejdźmy do środka? (otworzył drzwi)
Courtney: A może lepiej tak wejść? (skoczyła na niego i zaczęła się z nim całować na podłodze w jego kawalerce) Może założymy sojusz tylko my we dwoje bez Gwen?
Duncan: Ok''
Publiczność: Uu!
Sadie: Więcej się nie nagrało. No, ale jej chodziło tylko o sojusz!
Doris: A nie raczej zrobiła to zza zazdrości? Czy się tego dowiemy to nie wiem, ale wiem, że nadszedł czas na przegranych, dla których gra się już skończyła
Katie: Jako pierwsza odpadła Beth. Współczuje jej. Nie dość, że odpadła szybko to jeszcze pokłóciła się z Lindsay
Sadie: Lindsay tak się wkurzyła na nią, że nagadała coś drużynie Mądrali
Doris: W takim razie powitajmy Beth!
Beth: (przychodzi i siada na kanapie) Siemka Katie i Sadie i Doris
Katie: Jak widać humor ci się poprawił
Sadie: Przed programem byłaś jeszcze zła i smutna
Beth: Tak, ale za kulisami Owen mnie rozśmieszył, bo zjadł gitarę, a struny wessał jak spaghetti
Doris: (wstała) Przepraszam na chwile (poszła za kulisy i zaczęła krzyczeć) Aaa! Coś ty zrobił?! Trent znowu dostanie załamania, bo zjadłeś mu Viktori'e!
Trent: (wali głową o drugą kanapę) Dopiero, co ją odnowiłem!
Beth: Uu... Yy...
Doris: (przyszła) Już jestem (siadła na kanapie)
Katie: Więc Beth, co jest gorsze, odpadnięcie jako pierwszej z programu czy pokłócenie się z NNK?
Beth: No sama nie wiem
Sadie: Katie czemu zadajesz jej takie pytanie skoro wiadomo, że kłótnia jest najgorsza
Katie: Wiem, ale chce wiedzieć jak ona sądzi
Beth: No powtarzam, że sama nie wiem, ale raczej pokłócenie się z Lindsay boli bardziej. Nie chciałam żeby do tego doszło to był przepadek
Doris: Przypadek? To też nazwiesz przypadkiem?
Na ekranie...
''Beth: (jest w łazience i mówi do zdjęcia, na której jest ona i Lindsay) Myślisz, że jak jesteś wysoka, ładna i szczupła to możesz mówić, że jestem wredna?! Ja nie jestem wredna tylko ty jesteś, bo wyrzuciłaś mnie z programu! Jak mogłaś?! (potargała zdjęcie) II-(stop)''
Doris: I co powiesz?
Beth: (opadła szczęka) Powiem, że to, co powiedziałam to (zła) prawda!
Wszyscy: Uhg!
Katie: O rany, a ja myślałam, że jesteś miła
Sadie: Ja tak samo! A tu takie rzeczy
Beth: Ale...
Doris: Ludzie chwila! Jeszcze to nie koniec
Na ekranie...
''... Beth: Co ja zrobiłam?! Potargałam zdjęcie z moją najlepszą kumpelą, ale wyrzuciła mnie z programu, a to nie wybaczalne! Należało jej się!''
Doris: Sadząc po tym to nie wybaczysz jej
Beth: Nie, no chyba, że dostane jakieś argumenty, które mnie przekonają
Katie: Wrócimy później do tej sprawy
Sadie: Teraz zaprosimy gościa, który zaczął w tym sezonie głodować, bo uważa, że Chef'a jedzenie nie jest jedzeniem, ani też nie, nie jedzeniem
Doris: A na dodatek zjadł przed chwilą (złym tonem) gitarę Trenta, Veronik'ę tuż na oczach Beth
Katie: Zapraszamy Owen'a!
Owen: (wchodzi i podchodzi do Trent'a) Sorrka stary! Nie wiedziałem, że to twoja gitara (oddaje mu wyplutą i połamaną gitarę)
Trent: ( z obrzydzeniem bierze gitarę i mówi z sarkazmem) Taa... Dzięki...
Owen: (siada na kanapie) Milutko tu... Mało ludzi
Doris: Ehem... Owen jesteśmy ciekawi ile schudłeś od pory kiedy Chef zaproponował swoją Angielską kuchnię
Owen: Pół kilo, bo pół godziny temu zjadłem parę cukierków
Katie: Tylko parę?
Sadie: Jak na ciebie to my ci nie wierzymy
Owen: (przerażony) Powiem prawdę! Dobra zjadłem 50 kilogramów!
Doris: (zła) I do tego było i mało i wziąłeś się za gitarę!
Owen: Przeprosiłem Trent'a! Aa! Tylko nie bij! Boję się jej! (wszedł pod kanapę)
Doris: Nie wygłupiaj się tylko siadaj normalnie!
Owen: (siadł normalnie) Beth jak coś to mnie chroń
Beth: Yy... Ok...
Katie: Owen jak nam wiadomo Izzy jest na ciebie lekko wkurzona
Owen: Dlaczego?
Sadie: Bo nie starałeś się, a chciała dołączyć do twojej drużyny
Owen: Nie mogłem wstać i skąd wiecie, że jest wkurzona?
Doris: Bo my z nią rozmawialiśmy, a teraz czas na twoją kolej
Na ekranie...
''Izzy: (jest w Graciarni zwierzeń i krzyczy wściekła) Owen!''
Owen: (nieśmiało) Hej Izzy
''Izzy: Nie mów do Izzy Izzy tylko Izzy!''
Owen: Yy...
Katie: Jesteś zła na Owen'a?
''Izzy: Tak''
Sadie: Gdyby mój facet, którego nie mam by się nie starał wygrać zadania, abym dołaczyła do jego drużyny też bym była wkurzona
Katie: A jeśli zrobiła by to kumpela?
Sadie: To mniej
''Izzy: Ale Izzy nie jest wkurzona na Owen'a przez to, że się nie starał, bo wole tą drużynę, w której jestem''
Owen: To o co jesteś na mnie zła?
''Izzy: O to, że mój pączuś wyleciał''
Dziewczyny (oprócz Ev'y) Oo...
Owen: Nie chciałem wylecieć
Doris: Teraz to kłamie! Nie pamiętasz, co powiedziałeś gdy odpadłeś?
Owen: (grapie się po głowie) Nie bardzo
Doris: To ci przypomnę (bierze pilota, klika guzik i wysuwa się drugi ekran)
Na ekranie nr.2...
''Owen: Dzięki ludzie!
Heather: Ty się cieszysz, że wyleciałeś?!
Owen: Jasne! Dlatego, że jestem bardzo gło...
Chris: Adios! (wziął pilota, kliknął na nim guzik i fotel katapultował Owen'a do góry)
Owen: (w górze) ... dny!... (wyleciał przez otwór znajdujący się między ścianą, a sufitem, który się po chwili zamknął)''
Owen: A tak przypomniało mi się!
''(Izzy zrobiła złą minę)''
Owen: He... He... Zaproście następnego przegranego
Katie: Za chwilę
''Izzy: (ze złej miny zaczyna się uśmiechać) Nabrałam was! Oczywiście, że nie jestem zła na pysia, bo pysio ma taką naturę i to normalne, a Izzy nie gniewa się dłużej niż 5 minut. Haha!''
Owen: O to fajnie!
Doris: No dobra. Teraz czas na ostatniego przegranego, raczej przegraną
Sadie: Wszystkie dziewczyny zazdroszczą jej, że całowała się z (mówi słodziudkim głosikiem) Alejandro...
Katie: Samo wypowiedzenie jego imienia jest takie, takie sweet!
Doris: Dobrze, ale trzeba jeszcze do niej dopowiedzieć, że wyrzuciła Beth, więc kontynuujemy tą część! Zapraszamy Lindsay!
(Lindsay idzie sobie podśpiewując i siada na kanapie)
Sadie: Lindsay...
Lindsay: (przestaje podśpiewywać) A tak! Witam was Cute, Sandr'o i Dominic! Podśpiewuje sobie, bo nie chce słuchać Beth
Beth: A ja ciebie!
Katie: Beth chcesz się dowiedzieć, co nakłamała na ciebie Lindsay?
Beth: No... Chce...
Na ekranie...
''Lindsay: (siedzi sobie w kawalerce i coś pisze) To ją załatwi! (idzie do jakieś klasy) Słuchajcie... Nie ma tu Beth?
Heather: Nie! Cze od nas chcesz?!
Lindsay: Niczego... (daje jakomś karteczkę Heather)
Heather: (zaczyna czytać) Ugh! (podaje Noah)
Noah: (bierze) O coś do przeczytania (czyta i przekazuje dalej)
Lindsay: To was na pewno przekona, abyście na nią głosowali''
Beth: Za dużo mi to nie dało
Sadie: Bo musiałabyś wiedzieć, co tam pisało
Doris: A ja wiem, co tam pisało, bo zrobiłam zbliżenie. Zaraz ci pokaże
Lindsay: (denerwuje się i odruchowo wstaje) Powiem, co tam pisało! Napisałam, że Beth przyznała mi się, że w tym sezonie będzie oszukiwać, aby wygrać i przekupi za to Chris'a kogo po kolei eliminować
Beth: ( też wstała) Co?! W życiu nie oszukiwałam! Wychodzę! (poszła za kulisy)
Lindsay: Czekaj Beth... Oh... Zrozumiałam wreszcie Heather jak zachodziła tak daleko, ale ja jednak to odwróciłam i nie dość, że straciłam NNK to odpadłam dość szybko, ale zakończenie mojego udziału było cudowne
Katie: Dlatego ci zazdrościmy!
Lindsay: Alejandro mnie chyba lubi! Całował tak namiętnie
DJ: (wstał) A pomyślałaś Lindsay jak czuł się wtedy Tyler?! Chodź z Alejandro nie dorówna (usiadł)
Lindsay: To Tyler tam był? Jakoś nie zauważyłam
Sadie: Był i wszystko widział, a teraz to ma chyba załamanie lub próbuje się zemścić na Alejandro
Lindsay: Skąd to wiecie?
Doris: Na razie nie wiemy tylko przypuszczamy
Katie: Lindsay jak myślisz czemu odpadłaś tak szybko?
Lindsay: Bo pokazałam drużynie klapę, abyśmy się z tej sali wydostalo. Przynajmniej tak powiedziała mi Shelly
Doris: Mogę cię jedynie pocieszyć, że nie od tego
Lindsay: Tak?
Sadie: Tak, ale dlaczego wyleciałaś to tego ci nie możemy powiedzieć
Katie: (po ciuchu do Sadie i Doris) Bo nie wiemy, no nie?
(Sadie i Doris pokiwały głowami na tak)
Lindsay: To trudno
Sadie: Dowiemy się w między czasie
Doris: A tak na marginesie to kończymy dzisiejsze Podsumowanie i zapraszam jutro na Studia Totalnej Porażki!
(dziewczyny schodzą z kanapy)
Sadie: Ale ciasno jak się we trójkę siedzi
Katie: Doris my nie wiedziałyśmy, że ty też prowadzisz z nami Podsumowania
Doris: Zrobiłam to, żeby was pokierować, bo byście przegadały cała godzinę! I dlatego, aby pokazać swój nowy image. A wam jak się podoba?
Katie: Ładny, ale nie chciałabyś wyglądać tak jak my?
Sadie: Właśnie! Były by trzy siostry!
Doris: Yy... Raczej nie... (poszła)
(oklaski widzów)
Katie: Jestem Katie
Sadie: A ja Sadie
Doris: (wpycha się na kanapę) A ja Doris
Katie: (dezorientowana) I prowadzimy w tyn sezonie Podsumowania
Eva: Bo mi by nie dali, zresztą sama nie chciałam
Sadie: Za nim przejdziemy do witania gości, którzy niestety odpadli powitajmy najpierw tych, którzy mogą być z nami!
Doris: Powitajmy wielkimi brawami Trent'a, DJ'a, Ev'e, Cody'ego i... (patrzy i mówi łagodnym tonem) Sierr'e...?
Katie: No własnie wszystkich dziwi fakt, że nie ma Sierr'y
Sadie: Dalatego zanim jeszcze przejdziemy do odpadniętych spróbujemy rozwiązać kilka rzeczy
Doris: Jak wiadomo Sierra bardzo, ależ to bardzo chciała dostać się do nowego sezonu
Katie: Więc, co Sierra zrobiła?
Katie, Sadie i Doris: Uciekła z kraju!
Cody: (zszokowany) Co?! Sierra uciekła z kraju?!
Sadie: Właśnie tak
Trent: Bez obaw, przecież nie przepłynie oceanu
Cody: Oh, ty jej chyba nie znasz
Doris: Cody chcesz wiedzieć, co naprawdę zrobiła Sierra?
Cody: (przez zęby) Jeśli nic nie będzie mnie to kosztowało to tak
Katie: Namierzyliśmy Sierr'e i mamy z nią połączenie
Na ekranie...
''Sierra: (stoi na statku i pstryka palcem kamerke) Czy to wogóle działa?! (kamerka jej się właczyłą) Oo! Cześć wszystkim! (macha ręką do kamerki) Wiecie fajnie was zobaczyć! Znaczy fajnie, że wy możecie mnie zobaczyć, ale ja niestety was nie! Przepraszam Cod'uś, że cię nie wzięłam. Obiecuje, że jak tylko wrócę wycałuje cię od stóp do głów, a raczej jednej głowy! Heh! Udało mi się to! (zaczęła chichotać) O mnie nie musicie się martwić, bo świetnie się tu bawię, ale bez was trochę jest nudno, a bez Cody-misia jeszcze nudniej, ale żeby zabić nudę zrobiłam sobie naprawdę Cody-misia! (pokazuje wypchaną lalkę w postaci Cody'ego) Jest słodziudki! (ściska go i urywa mu przez przypadek rękę) Ups! Zeszyje zaraz! (urywa lalce drugą rękę) Tą też! (wyrzuca Cody-misia za siebie) Dobra muszę kończyć, bo uczę się tańczyć hula-skakakula! (dołącza do ludzi, którzy tańczą) Ciao!''
Sadie: Chcesz coś powiedzieć Cody?
Cody: (lekko zszokowany) Nic oprócz tego, że Sierra mnie z dnia nadzień coraz bardziej przeraża! (zrobił natychmiastowo grymas i wstał) Albo chce powiedzieć! Co się tej dziewczynie dzieje?! Odbija jej na moim punkcie! Kiedyś była spokojna i mi się podobała. Gdy pokazała prawdziwą naturę to ups...! Mam dosyć! Byłem i cały czas będę oddany Gwen mimo czy jest sama czy z kimś! (usiadł)
Doris: Dziękujemy Cody. Przejdźmy teraz do osoby, której jest oddany Cody, czyli Gwen, ale również przejdziemy też do Courtney i Duncan'a
Katie: Ja się nie wypowiadam
Sadie: Ani ja
Doris: To ja się wypowiem. Telewidzowie nazwali ich, małżeńską trójką. Duncan'owi to się na pewno podoba, ale nie Courtney i Gwen
Katie: One cały czas się kłócą
Sadie: Ale się pogodziły
Doris: Na pewno nie na długo, ale o tym kiedyś indziej, Najbardziej interesuje nas, co na prawdę zaszło między Courtney, a Duncan'em
Katie: Przecież on powiedział, że ubrała się tylko w bikini z 'super morowych babeczek' czy jakoś tak
Doris: Ale czy tylko to? Zobaczymy nagranie z ukrytej kamery
Na ekranie...
''Courtney: (stoi na korytarzu w szlafroku oparta o drzwi do kawalerki Duncan'a) Gdzie on jest?!
Duncan: (przychodzi) Co chcesz Courtney?
Courtney: No nareszcie! Co tak długo?!
Duncan: Rozmawiałem jeszcze z Gwen o...
Courtney: (zrobiła grymas) Mogłam się domyślić...
Duncan: Co chcesz, że blokujesz drzwi?
Courtney: (mówi najpierw niechętnie, a później słodkim głosikiem) Chce ci zrobić niespodziankę
Duncan: Wiesz, że nie lubię niespodzianek
Courtney: Ale ta ci się spodoba (ściąga szlafrok i zostaje w samym bikini)
Duncan: (patrzy na nią rozmarzony) Tą niespodziankę mogę polubić. Może wejdźmy do środka? (otworzył drzwi)
Courtney: A może lepiej tak wejść? (skoczyła na niego i zaczęła się z nim całować na podłodze w jego kawalerce) Może założymy sojusz tylko my we dwoje bez Gwen?
Duncan: Ok''
Publiczność: Uu!
Sadie: Więcej się nie nagrało. No, ale jej chodziło tylko o sojusz!
Doris: A nie raczej zrobiła to zza zazdrości? Czy się tego dowiemy to nie wiem, ale wiem, że nadszedł czas na przegranych, dla których gra się już skończyła
Katie: Jako pierwsza odpadła Beth. Współczuje jej. Nie dość, że odpadła szybko to jeszcze pokłóciła się z Lindsay
Sadie: Lindsay tak się wkurzyła na nią, że nagadała coś drużynie Mądrali
Doris: W takim razie powitajmy Beth!
Beth: (przychodzi i siada na kanapie) Siemka Katie i Sadie i Doris
Katie: Jak widać humor ci się poprawił
Sadie: Przed programem byłaś jeszcze zła i smutna
Beth: Tak, ale za kulisami Owen mnie rozśmieszył, bo zjadł gitarę, a struny wessał jak spaghetti
Doris: (wstała) Przepraszam na chwile (poszła za kulisy i zaczęła krzyczeć) Aaa! Coś ty zrobił?! Trent znowu dostanie załamania, bo zjadłeś mu Viktori'e!
Trent: (wali głową o drugą kanapę) Dopiero, co ją odnowiłem!
Beth: Uu... Yy...
Doris: (przyszła) Już jestem (siadła na kanapie)
Katie: Więc Beth, co jest gorsze, odpadnięcie jako pierwszej z programu czy pokłócenie się z NNK?
Beth: No sama nie wiem
Sadie: Katie czemu zadajesz jej takie pytanie skoro wiadomo, że kłótnia jest najgorsza
Katie: Wiem, ale chce wiedzieć jak ona sądzi
Beth: No powtarzam, że sama nie wiem, ale raczej pokłócenie się z Lindsay boli bardziej. Nie chciałam żeby do tego doszło to był przepadek
Doris: Przypadek? To też nazwiesz przypadkiem?
Na ekranie...
''Beth: (jest w łazience i mówi do zdjęcia, na której jest ona i Lindsay) Myślisz, że jak jesteś wysoka, ładna i szczupła to możesz mówić, że jestem wredna?! Ja nie jestem wredna tylko ty jesteś, bo wyrzuciłaś mnie z programu! Jak mogłaś?! (potargała zdjęcie) II-(stop)''
Doris: I co powiesz?
Beth: (opadła szczęka) Powiem, że to, co powiedziałam to (zła) prawda!
Wszyscy: Uhg!
Katie: O rany, a ja myślałam, że jesteś miła
Sadie: Ja tak samo! A tu takie rzeczy
Beth: Ale...
Doris: Ludzie chwila! Jeszcze to nie koniec
Na ekranie...
''... Beth: Co ja zrobiłam?! Potargałam zdjęcie z moją najlepszą kumpelą, ale wyrzuciła mnie z programu, a to nie wybaczalne! Należało jej się!''
Doris: Sadząc po tym to nie wybaczysz jej
Beth: Nie, no chyba, że dostane jakieś argumenty, które mnie przekonają
Katie: Wrócimy później do tej sprawy
Sadie: Teraz zaprosimy gościa, który zaczął w tym sezonie głodować, bo uważa, że Chef'a jedzenie nie jest jedzeniem, ani też nie, nie jedzeniem
Doris: A na dodatek zjadł przed chwilą (złym tonem) gitarę Trenta, Veronik'ę tuż na oczach Beth
Katie: Zapraszamy Owen'a!
Owen: (wchodzi i podchodzi do Trent'a) Sorrka stary! Nie wiedziałem, że to twoja gitara (oddaje mu wyplutą i połamaną gitarę)
Trent: ( z obrzydzeniem bierze gitarę i mówi z sarkazmem) Taa... Dzięki...
Owen: (siada na kanapie) Milutko tu... Mało ludzi
Doris: Ehem... Owen jesteśmy ciekawi ile schudłeś od pory kiedy Chef zaproponował swoją Angielską kuchnię
Owen: Pół kilo, bo pół godziny temu zjadłem parę cukierków
Katie: Tylko parę?
Sadie: Jak na ciebie to my ci nie wierzymy
Owen: (przerażony) Powiem prawdę! Dobra zjadłem 50 kilogramów!
Doris: (zła) I do tego było i mało i wziąłeś się za gitarę!
Owen: Przeprosiłem Trent'a! Aa! Tylko nie bij! Boję się jej! (wszedł pod kanapę)
Doris: Nie wygłupiaj się tylko siadaj normalnie!
Owen: (siadł normalnie) Beth jak coś to mnie chroń
Beth: Yy... Ok...
Katie: Owen jak nam wiadomo Izzy jest na ciebie lekko wkurzona
Owen: Dlaczego?
Sadie: Bo nie starałeś się, a chciała dołączyć do twojej drużyny
Owen: Nie mogłem wstać i skąd wiecie, że jest wkurzona?
Doris: Bo my z nią rozmawialiśmy, a teraz czas na twoją kolej
Na ekranie...
''Izzy: (jest w Graciarni zwierzeń i krzyczy wściekła) Owen!''
Owen: (nieśmiało) Hej Izzy
''Izzy: Nie mów do Izzy Izzy tylko Izzy!''
Owen: Yy...
Katie: Jesteś zła na Owen'a?
''Izzy: Tak''
Sadie: Gdyby mój facet, którego nie mam by się nie starał wygrać zadania, abym dołaczyła do jego drużyny też bym była wkurzona
Katie: A jeśli zrobiła by to kumpela?
Sadie: To mniej
''Izzy: Ale Izzy nie jest wkurzona na Owen'a przez to, że się nie starał, bo wole tą drużynę, w której jestem''
Owen: To o co jesteś na mnie zła?
''Izzy: O to, że mój pączuś wyleciał''
Dziewczyny (oprócz Ev'y) Oo...
Owen: Nie chciałem wylecieć
Doris: Teraz to kłamie! Nie pamiętasz, co powiedziałeś gdy odpadłeś?
Owen: (grapie się po głowie) Nie bardzo
Doris: To ci przypomnę (bierze pilota, klika guzik i wysuwa się drugi ekran)
Na ekranie nr.2...
''Owen: Dzięki ludzie!
Heather: Ty się cieszysz, że wyleciałeś?!
Owen: Jasne! Dlatego, że jestem bardzo gło...
Chris: Adios! (wziął pilota, kliknął na nim guzik i fotel katapultował Owen'a do góry)
Owen: (w górze) ... dny!... (wyleciał przez otwór znajdujący się między ścianą, a sufitem, który się po chwili zamknął)''
Owen: A tak przypomniało mi się!
''(Izzy zrobiła złą minę)''
Owen: He... He... Zaproście następnego przegranego
Katie: Za chwilę
''Izzy: (ze złej miny zaczyna się uśmiechać) Nabrałam was! Oczywiście, że nie jestem zła na pysia, bo pysio ma taką naturę i to normalne, a Izzy nie gniewa się dłużej niż 5 minut. Haha!''
Owen: O to fajnie!
Doris: No dobra. Teraz czas na ostatniego przegranego, raczej przegraną
Sadie: Wszystkie dziewczyny zazdroszczą jej, że całowała się z (mówi słodziudkim głosikiem) Alejandro...
Katie: Samo wypowiedzenie jego imienia jest takie, takie sweet!
Doris: Dobrze, ale trzeba jeszcze do niej dopowiedzieć, że wyrzuciła Beth, więc kontynuujemy tą część! Zapraszamy Lindsay!
(Lindsay idzie sobie podśpiewując i siada na kanapie)
Sadie: Lindsay...
Lindsay: (przestaje podśpiewywać) A tak! Witam was Cute, Sandr'o i Dominic! Podśpiewuje sobie, bo nie chce słuchać Beth
Beth: A ja ciebie!
Katie: Beth chcesz się dowiedzieć, co nakłamała na ciebie Lindsay?
Beth: No... Chce...
Na ekranie...
''Lindsay: (siedzi sobie w kawalerce i coś pisze) To ją załatwi! (idzie do jakieś klasy) Słuchajcie... Nie ma tu Beth?
Heather: Nie! Cze od nas chcesz?!
Lindsay: Niczego... (daje jakomś karteczkę Heather)
Heather: (zaczyna czytać) Ugh! (podaje Noah)
Noah: (bierze) O coś do przeczytania (czyta i przekazuje dalej)
Lindsay: To was na pewno przekona, abyście na nią głosowali''
Beth: Za dużo mi to nie dało
Sadie: Bo musiałabyś wiedzieć, co tam pisało
Doris: A ja wiem, co tam pisało, bo zrobiłam zbliżenie. Zaraz ci pokaże
Lindsay: (denerwuje się i odruchowo wstaje) Powiem, co tam pisało! Napisałam, że Beth przyznała mi się, że w tym sezonie będzie oszukiwać, aby wygrać i przekupi za to Chris'a kogo po kolei eliminować
Beth: ( też wstała) Co?! W życiu nie oszukiwałam! Wychodzę! (poszła za kulisy)
Lindsay: Czekaj Beth... Oh... Zrozumiałam wreszcie Heather jak zachodziła tak daleko, ale ja jednak to odwróciłam i nie dość, że straciłam NNK to odpadłam dość szybko, ale zakończenie mojego udziału było cudowne
Katie: Dlatego ci zazdrościmy!
Lindsay: Alejandro mnie chyba lubi! Całował tak namiętnie
DJ: (wstał) A pomyślałaś Lindsay jak czuł się wtedy Tyler?! Chodź z Alejandro nie dorówna (usiadł)
Lindsay: To Tyler tam był? Jakoś nie zauważyłam
Sadie: Był i wszystko widział, a teraz to ma chyba załamanie lub próbuje się zemścić na Alejandro
Lindsay: Skąd to wiecie?
Doris: Na razie nie wiemy tylko przypuszczamy
Katie: Lindsay jak myślisz czemu odpadłaś tak szybko?
Lindsay: Bo pokazałam drużynie klapę, abyśmy się z tej sali wydostalo. Przynajmniej tak powiedziała mi Shelly
Doris: Mogę cię jedynie pocieszyć, że nie od tego
Lindsay: Tak?
Sadie: Tak, ale dlaczego wyleciałaś to tego ci nie możemy powiedzieć
Katie: (po ciuchu do Sadie i Doris) Bo nie wiemy, no nie?
(Sadie i Doris pokiwały głowami na tak)
Lindsay: To trudno
Sadie: Dowiemy się w między czasie
Doris: A tak na marginesie to kończymy dzisiejsze Podsumowanie i zapraszam jutro na Studia Totalnej Porażki!
(dziewczyny schodzą z kanapy)
Sadie: Ale ciasno jak się we trójkę siedzi
Katie: Doris my nie wiedziałyśmy, że ty też prowadzisz z nami Podsumowania
Doris: Zrobiłam to, żeby was pokierować, bo byście przegadały cała godzinę! I dlatego, aby pokazać swój nowy image. A wam jak się podoba?
Katie: Ładny, ale nie chciałabyś wyglądać tak jak my?
Sadie: Właśnie! Były by trzy siostry!
Doris: Yy... Raczej nie... (poszła)
piątek, 17 września 2010
Episode 5- STP-TDS- ,,Odrobina chemii''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jakaś klasa... 9:06...
(wszyscy się powoli gromadzą)
Ezekiel: (patrzy na kartkę) To tu...
LeShawna: (wchodzi i ziewa) No to tu ludzie
Noah: Też rano dostaliście takie kartki gdzie trzeba się zjawić tu?
(wszyscy potakiwali)
Angela: Ciekawe, co tym razem Chris ma dla nas przygotowane
Kelly: Chyba nie ciekawe
Izzy: Chyba nie Basen, bo się Izzy już znudził
Heather: Nawet nie gadaj wariatko o basenie przy Chris'ie, bo mam już dosyć!
Alejandro: Sí Heather, ale co jeśli znowu będzie?
Heather: (odrobinę zirytowana) Uduszę cię!
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Muszę wyhamować, bo Geoff coś zwęszy*
Heather: Znaczy nie uduszę dosłownie... Geoff'y powiedz mu
Bridgette: Geoff'y?!
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: Geoff'y?! Nawet ja do Geoff'a tak nie mówię! Oh!*
*Geoff: (robi minę jak by na coś wpadł) Heather chce bym się nią zainteresował, ale na miejscu pierwszym jak dotąd jest Bridgette i będzie*
Geoff: Heather chciała powiedzieć, że ma dość pływania zresztą jak my wszyscy
Riccardo: Przynajmniej wiadomo, że Chris się będzie spóźniał za każdym razem, więc chwile mamy odpoczynku
Duncan: Chwile odpoczynku... (przekręcił oczami) Ja się nudzę i nie będę bezczynnie stał czy siedział
(zakłada majtki Harold'owi na łeb)
Harold: (jęczy) LeSh...
LeShawna: (kręci głową na nie i mruczy ostrzegawczo źle) Dobrze ci tak!
Gwen: Ty tak serio?
LeShawna: Serio dziewczyno
Gwen: Yy... I dobrze
*Graciarnia zwierzeń*
*Harold: (cały czas ma majtki na łowie) LeShawna cały czas się na mnie gniewa o to że nie dałem jej do zespoły Dramatycznych Braci tylko Doris. (smutnym głosikiem) Czas się z nią rozstać*
Chris: (przychodzi) Sorki! Suszarka mi się zapchała!
Courtney: (mierzy wzrokiem Gwen) To tak jak moja!
Gwen: (z uśmiechem) Sorry!
Courtney: I ty udajesz, że nie kleisz się do Duncan'a... Phy!
Gwen: (stanowczo i szybko) Bo się nie kleje! Dobra już ci nie wytnę kawału, obiecuję! (położyła jedną rękę na sercu, a drugą z tyłu zrobiła krzyżyk)
Courtney: (popatrzała w górę i odetchnęła)Dobra odwołuje, nie kleisz się do Duncan'a
(podały sobie ręce)
Chris: (uśmiechnięty) Jak ja przyszedłem do od razu nastała zgoda
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: (zniesmaczona) I tak jej nie wierze!*
*Gwen: O fajnie, że nareszcie się pogodziłyśmy*
*Duncan: Moje dwie dziewczynki się pogodziły! Wreszcie mam luz*
Noah: Mów, co wymyśliłeś
Chris: (z uśmieszkiem) Dziś gdzie w tym miejscu jest zadanie to jest i woda
Wszyscy: O nie!!!
Chris: Heh... Woda potrzebna do mieszania i cudowania z innymi wybuchowymi lub nie składnikami! To znaczy, że dziś zajmiemy się chemią!
Tyler i Noah: Super!
Izzy: Chemia? To się Izzy ze szkołą kojarzy lub z miłością
Chris: No, a gdzie Izzy według ciebie jesteśmy?
Izzy: Na uczelni!
Chris: A wiesz, że to jest to samo?
Izzy: (zaczyna panikować) Aa! Izzy nie chce być jak siostra, ale tu jest dość odjazdowo!
Tyler: (patrzy po kolei na wszystkich) Gdzie podziała się...
Alejandro: Seniorita niebiesko oka Lindsay?
(wszyscy wzruszyli ramionami)
Piwnica...
Lindsay: (patrzy na kartkę) To chyba nie tu... Oh! Chyba się zgubiłam! Nie ma kto mi pokazać drogę... (zesmutniała)
Jakaś klasa...
Chris: No to macie pecha w zadaniu jak jej nie odnajdziecie, ale najpierw muszę wam wytłumaczyć kilka rzeczy
Riccardo: Dobra, ale czemu zajęcia z chemi nie odbywają się w sali chemicznej tylko tu?
Chris: Ponieważ tam nie ma tablicy i przejdziemy tam zaraz, bo będziecie (zamienionym tonem) czarować! No to tak... Gdy reakcja...
(Duncan wkłada sobie zatyczki do uszów i krzyżuje ręce)
Chris: ... chemiczna na wskutek...
Po dwóch godzinach...
(wszyscy śpią prócz Harold'a, Riccard'a Tyler'a i Noah)
Lindsay: (wchodzi i krzyczy) Tu jesteście! Znalazłam was!
(wszyscy się gwałtownie budzą)
Ezekiel: (przeciera oczy) Koniec?
Chris:No jeszcze to, że Lindsay straciłaś interesującą lekcje
Lindsay: Ee tam! (machnęła rękami) Nadrobi się!
Chris: Zobaczymy
Bridgette: Noah słuchałeś wszystko?
Noah: A miałem coś lepszego do roboty jak spać mi się nie chciało?
Riccardo: Mnie też, ale przynajmniej nadrobiłem zaległości po tych pokazach mody
Harold: Ja słuchałem, aby sobie przypomnieć i jakoś stwierdzam, że inaczej to pamiętałem
Tyler: A dla mnie to było dość ciekawe
Chris: To jak Lindsay się znalazła, a chodź kilka osób wie, co nie co to możemy zacząć czary!
Sala chemiczna...
Chris: (w fartuchu i w goglach wyskakuje zza biurka) Poczujecie sam chemii! (zlewa coś z czymś i powstaje gaz)
(wszyscy kaszlom)
Alejandro: Mamy...
Chris: Nie macie zrobić gazu, ani innych takich reakcji
Kelly: To po co ta lekcja?
Chris: Żeby was zanudzić! Haha! Zanim przejdziemy do zadania to najpierw piosenka!
Noah: Rach, ciach chemie mamy! Słuchać nudnej lekcji my musieli!
Harold: Nawet stworzyć nowych reakcji nie możemy!
Riccardo: Ee taaam! Wystarczy wziąć coś, zielonego, czerwonego i niebieskiego, wymieszać... (zlewa wszystko razem i...)
Izzy: Bum! Bum!
Angela: Co za palant miesza kwas z wodą?!
(Ezekiel podnosi rękę i zawartość z probówki wybucha mu w twarz)
Izzy: Bum! Bum!
Lindsay: A co będzie jeśli to wymieszam z tym? (zlewa coś ze sobą i zaczyna zmieniać kolory) O jakie fajne! Alejandro spójrz!
Noah: (nabuzowany) Ach! Rach, ciach i zrobiła to, co ja chciałem od dwóch laat! Nie możliwe! Ależ jak?!
Tyler: Bardzo proste! Zmieszała kwas z fasadą dzięki czemu uzyskała taki efekt, ponieważ powstały jej sole mineralne
Wszyscy: Że jak?
Kelly: Nauczył się czegoś
Tyler: (dumny z siebie) Tak powiedział profesor Chris McLany! (Maklajn)
Chris: McLean!
Izzy: Bum! Bum! (rozwala próbówki i zlewki)
Chris: Dobra... W tworzeniu piosenek jesteście beznadziejni
Justin: Mówiłeś zeszłą razom, a to dlatego, że wybierasz nie ten moment co trzeba. Hmm?
Chris: To od dziś będzie inaczej
LeShawna: Nie mów, że...
Chris: Będziecie śpiewać jeszcze raz, ale najpierw zróbcie to, co Lindsay
Lindsay: (pod radowana) Łii! (upuściła swoją zlewkę) Ups!
Chris: No już do roboty
Tyler: Lindsay pomogę...
Kelly: Ja ci pomogę Tyler
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Zauważyłem, że Kelly cały czas przyznaje mi racje, a na dodatek chce mi pomóc. Fajnie! Jak widać leci na moje umiejętności... (spadł z krzesła) ... sportowe... (podnosi się) Lub inteligencje, której nie miałem! Znaczy miałem... Znaczy mam... No ten...*
Lindsay: A mnie pomoże... Alejandro!
Alejandro: Oczywiście seniorita
Lindsay: Ja jestem Lindsay, a nie seniorita
Chris: (zdziwiony) Rany, bo do tego jest potrzebna pomoc! Co za problem jest zlać jeden składnik z drugim?!
Izzy: (zaczyna świecić) To my to mieliśmy zlać? Izzy to wypiła i się świeci! Ha!
Courtney: O rany... (przekręciła oczami i zlała, co miała zlać, ale się nie świeciło) Co jest?!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Jakie pustaki z nich! Przynajmniej moja drużyna się tak nie zachowuje niedojrzale. No może nie licząc Gwen! Ona stanowi wyjątek i już dawno powinna się leczyć*
Chris: No dobra! To był test z lekcji, a teraz czas na zadanie! Macie 15 minut na zrobienie dobrego płynu tak, aby można było wytopić sztabkę złota ze stopu ołowiu
Wszyscy: Hmm?
Chris: Trzeba było słuchać lekcji, a nie przesypiać!
Angela: A co jeśli nie zrobimy tego płynu w 15 minut?!
Chris: Zatrujecie się gazami jakie wytwarzają się z tamtej butli (pokazuje palcem) Właśnie tam macie wlać ten płyn. Drużyna, która pierwsza wleje płyn i będzie dobry dostanie sztabkę złota
Heat: Jak jeśli będzie zły?!
Chris: To jak wspomniałam wcześniej zatrujecie się i tyle
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Czy on wystawia nas na śmierć?! Gdy ja panowałabym dalej nie dopuściłam bym do takiego zadania!*
*Ezekiel: Ok... Myślałem, że jak się dochodzi dalej to zadania stają się łatwiejsze, a tu nagle takie!*
*LeShawna: I znowu Chris'a powaliło!*
Chris: A i jeszcze coś! Macie zaśpiewać piosenkę! (wyszedł z sali przez klapę w podłodze)
Geoff: No to pięknie! Noah ziom ratuj nas!
Noah: Czemu akurat ja?!
Gwen: Tylko ty słuchałeś z nas lekcji
Noah: Tylko tak przelotnie
Alejandro: My się raczej nie musimy obawiać, bo amigos Riccardo i Harold słuchali i wiedzą jak zrobić ten płyn
Tyler: Nie zapomnij, że ja też słuchałem
Alejandro: (machnął ręką) No..
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Za kogo się uważa ten cały Alejandro?! Na dodatek kradnie mi Lindsay!*
*Alejandro: Za kogo ja się uważam? Za sprytnego, przystojnego Hiszpana, który potrafi wygrać dzięki swojemu talentowi*
Chris: (słychać jego głos) Nie słyszę jak śpiewacie!
Bridgette: Eh... Musimy zrobić płyn
Courtney: Bo inaczej gaz zabije nas!
Geoff: Nie mamy wiele czasu!
Heather: Tylko nie całe 15 minut!
Justin: Z gazu zrobić złoto
Kelly: To sztuka przecież nie?!
Harold: Nie jeśli doda się pierwiastek...
Izzy: Nie mamy tyle czasu!
Duncan: (oparty o ścianę) Ja sobie poczekam
Gwen: Ty nie zdajesz sobie sprawy...
Ezekiel: Że gaz śmiercionośny jest!
Alejandro: Nie martwcie się dziewczęta ani wy amigos! Bo mamy w drużynie dwóch specjalistów!
Tyler: A raczej trzech, bo ja też liczę się!
(Alejandro machnął jeszcze raz ręką, a Tyler zrobił grymas)
LeShawna: Ta sztabka będzie nasza!
Heather: A nie, bo nasza!
Riccardo: Jeśli nie będzie ciszy nie skupie się i już, a wogle to mi to zwisa i już!
Angela: (wali go w ramie) Weź się w garść, a nie narzekaj tak!
Noah: (zlewa coś ze sobą) Chris'owi zachciało się chemii oraz złota, a ja na to powiem, że potrzebuje składnik... Błotaaa!
Izzy: A Izzy ma go tyle, że widzi go nawet z pod nosa! (daje Noah garść)
Półgłówki: Izzy nie!
Izzy: Trza było tak od razu!
Lindsay: A ja wole nie próbować i schować się tam gdzie Chris wychodził i zostawił nas na paste losu (pokazuje na klapę w podłodze)
Kelly: Wiecie Lindsay ma w tej chwili racje, bo po co umierać jeśli nie wiecie jak zrobić płyn, a jak tamci zrobili zły...
Angela: No racja...
Tyler: Ale ja... Dobra nic...
*Graciarnia zwierzeń*
*Kelly: Lindsay zaczęła myśleć*
*Lindsay: Łii! Wreszcie ktoś przyznał mi racje i to jeszcze ta osoba, której nie lubię*
(Półgłówki powoli zaczęli opuszczać sale wychodząc przez klapę)
Courtney: Tchórze! Możecie tak coś w końcu zrobić, bo brakuje już prawie powietrza?!
Justin: Cicho biedaczko! Daj się Noah skupić!
*Graciarnia zwierzeń*
*Justin: No wiecie ona już nie ma nic więc jej nie zależy, a mnie tak aby to moje piękno żyło!*
*Courtney: Jak śmiał?! A no tak... Grr...!*
*Gwen: Heh! Usłyszenie tego, że ktoś nazwał ją biedaczkom było okrutne, ale co z tego jak to prawda!*
Courtney: Grr...!
Noah: (wymieszał to, co zlał ze sobą i dodał błota) I już! Skończyłem!
Bridgette: Noah jesteś pewien, że to dobry płyn?
Noah: Nie... Ale na 60% tak
Geoff: A może zróbmy to, co drużyna Półgłówków?
Heather: (sarkazmem, niechętnie przez zęby) No jasne. Dobry pomysł...
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Ugh! Oczywiście, że to głupi pomysł, bo chce tą sztabkę złota! Kiedy ten cyrk się skończy?! Ach tak kiedy go wyeliminuje*
Ezekiel: Nie! Zaszedłem tak daleko i chce zajść dalej! Ty Noah wlewaj!
Noah: Na pewno?
(wszyscy zaczęli się pocić, ale skiwnęłi głową na tak)
Noah: No dobra... (kaszle) Ehe! Nie ma już czym tu oddychać! (wlał do butli płyn, a butla przestała wydobywać gaz i się otworzyła ukazując sztabkę złota)
Mądrale: Juuhu!
Chris: (przychodzi razem z drużyną Półgłówków) Brawo! Sztabka jest wasza Mądrale!
Justin: To jak ją podzielimy?
Heather: Dzielić?! Ona należy się mnie!
Courtney: Raczej mnie! Hello?! Nie mam wogle pieniędzy, ani nic! Zapomnieliście?! Jestem przecież biedna!
Noah: A nie raczej mnie, bo to ja zrobiłem w końcu ten płyn?!
(cała drużyna Mądrali zaczęła się kłócić oprócz Ezekiel'a)
Ezekiel: (wziął sztabkę i ją ugryzł) Ludzie! To jest zwykła czekolada!
Mądrale: Co?!
Chris: Ha! Ha! Przecież nie dał bym wam prawdziwej sztabki złota!
Gwen: To po, co ten płyn?
Chris: A tak sobie i pasowałby zrobiony z byle czego
Wszyscy: Co?!
Chris: To! No więc wy zdobyliście nagrodę to drużyna Pół...
Alejandro: Tak wiemy mamy udać się na eliminacje
Chris: Tak, ale nie wiecie, że są zmienione! Mądrale jako zwycięscy wam wytłumaczą! (wyszedł w pośpiechu przez klapę w podłodze)
LeShawna: No dalej! Słuchamy! (skrzyżowała ręce)
Geoff: Eh... (westchnął i zaczął opowiadać)
Eliminacje... Ceremonia...
(Półgłówki wchodzą i się rozglądają)
Duncan: Raczej nie kłamali. To w tej norze
Kelly: Kurde tu też jest ciemno, bo nie ma okien
Izzy: A widziałaś w tunelu okno?
Angela: To piwnica Izzy i ja widziałam
Lindsay: Ach! Chwila! Ja tu dziś byłam!
Riccardo: (do drużyny szeptem) To nieźle zawędrowała
Chris: (wychodzi z cienia) Buu!
Harold: (bez emocji) Ale nas wystraszyłeś
Alejandro: (ziewa) No... Gdyby tu były duchy obronił bym was! (przyjmuje postawę bohatera podnosząc jedną rękę do góry)
Dziewczyny: (rozmarzone) Ach...!
*Graciarnia zwierzeń*
*Lindsay: Alejandro jest taki, taki ładny jak ja*
*LeShawna: To prawdziwe ciacho*
*Kelly: Każda dziewczyna by go chciała, ale ja bym nie mogła wytrzymać gdybym była z nim i inne dziewczyny cały czas by się do niego kleiły. Zresztą kto inny skradł moje serce (rozłożyła ręce i parała łokcie o blat)*
*Izzy: Hi! Ha! He!*
*Angela: Na mnie nie działa Alejandro. No może tylko ten piękny uśmiech, czarujące oczy i fakt, że jest Hiszpanem!*
*Alejandro: Chłopaki idziecie na dno! Kiedyś powiem im to prosto w twarz*
Chris: Dobra czas przejść do rozdawania. Ołówek HB trafia do Izzy, Riccard'a, Leshawn'y, Angel'i, Harold'a Alejandro, Duncan'a, Kelly i Tyler'a. Lindsay odpadasz!
(Lindsay posmutniała, a Tyler spuścił głowę)
Lindsay: Czemu akurat ja?
Kelly: A czyj był pomysł z ucieczką?
Lindsay: Mój! Aha...
Alejandro: (podszedł do Lindsay) Nic się nie martw (pocałował ją)
*Graciarnia zwierzeń*
*(Tyler jest wściekły i łamie ołówek tak, że spada znowu z krzesła)*
Lindsay: Ja chyba...
Chris: (naciska guzik na pilocie) Pa Lindsay!
Lindsay: Chciałam powiedzieć... (wyleciała)
Chris: No i tak opuściła nas Lindsay, która rozwścieczyła dziewczyny tym pocałunkiem
Tyler: I mnie! Znaczy nie ona, a Alejandro!
( Chris machnął ręką)
Tyler: Grr...!
Chris: Ale zobaczycie ją z powrotem już jutro w Podsumowaniu Studiów TOTALNEJ Porażki! Oraz resztę przegranych też!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jakaś klasa... 9:06...
(wszyscy się powoli gromadzą)
Ezekiel: (patrzy na kartkę) To tu...
LeShawna: (wchodzi i ziewa) No to tu ludzie
Noah: Też rano dostaliście takie kartki gdzie trzeba się zjawić tu?
(wszyscy potakiwali)
Angela: Ciekawe, co tym razem Chris ma dla nas przygotowane
Kelly: Chyba nie ciekawe
Izzy: Chyba nie Basen, bo się Izzy już znudził
Heather: Nawet nie gadaj wariatko o basenie przy Chris'ie, bo mam już dosyć!
Alejandro: Sí Heather, ale co jeśli znowu będzie?
Heather: (odrobinę zirytowana) Uduszę cię!
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Muszę wyhamować, bo Geoff coś zwęszy*
Heather: Znaczy nie uduszę dosłownie... Geoff'y powiedz mu
Bridgette: Geoff'y?!
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: Geoff'y?! Nawet ja do Geoff'a tak nie mówię! Oh!*
*Geoff: (robi minę jak by na coś wpadł) Heather chce bym się nią zainteresował, ale na miejscu pierwszym jak dotąd jest Bridgette i będzie*
Geoff: Heather chciała powiedzieć, że ma dość pływania zresztą jak my wszyscy
Riccardo: Przynajmniej wiadomo, że Chris się będzie spóźniał za każdym razem, więc chwile mamy odpoczynku
Duncan: Chwile odpoczynku... (przekręcił oczami) Ja się nudzę i nie będę bezczynnie stał czy siedział
(zakłada majtki Harold'owi na łeb)
Harold: (jęczy) LeSh...
LeShawna: (kręci głową na nie i mruczy ostrzegawczo źle) Dobrze ci tak!
Gwen: Ty tak serio?
LeShawna: Serio dziewczyno
Gwen: Yy... I dobrze
*Graciarnia zwierzeń*
*Harold: (cały czas ma majtki na łowie) LeShawna cały czas się na mnie gniewa o to że nie dałem jej do zespoły Dramatycznych Braci tylko Doris. (smutnym głosikiem) Czas się z nią rozstać*
Chris: (przychodzi) Sorki! Suszarka mi się zapchała!
Courtney: (mierzy wzrokiem Gwen) To tak jak moja!
Gwen: (z uśmiechem) Sorry!
Courtney: I ty udajesz, że nie kleisz się do Duncan'a... Phy!
Gwen: (stanowczo i szybko) Bo się nie kleje! Dobra już ci nie wytnę kawału, obiecuję! (położyła jedną rękę na sercu, a drugą z tyłu zrobiła krzyżyk)
Courtney: (popatrzała w górę i odetchnęła)Dobra odwołuje, nie kleisz się do Duncan'a
(podały sobie ręce)
Chris: (uśmiechnięty) Jak ja przyszedłem do od razu nastała zgoda
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: (zniesmaczona) I tak jej nie wierze!*
*Gwen: O fajnie, że nareszcie się pogodziłyśmy*
*Duncan: Moje dwie dziewczynki się pogodziły! Wreszcie mam luz*
Noah: Mów, co wymyśliłeś
Chris: (z uśmieszkiem) Dziś gdzie w tym miejscu jest zadanie to jest i woda
Wszyscy: O nie!!!
Chris: Heh... Woda potrzebna do mieszania i cudowania z innymi wybuchowymi lub nie składnikami! To znaczy, że dziś zajmiemy się chemią!
Tyler i Noah: Super!
Izzy: Chemia? To się Izzy ze szkołą kojarzy lub z miłością
Chris: No, a gdzie Izzy według ciebie jesteśmy?
Izzy: Na uczelni!
Chris: A wiesz, że to jest to samo?
Izzy: (zaczyna panikować) Aa! Izzy nie chce być jak siostra, ale tu jest dość odjazdowo!
Tyler: (patrzy po kolei na wszystkich) Gdzie podziała się...
Alejandro: Seniorita niebiesko oka Lindsay?
(wszyscy wzruszyli ramionami)
Piwnica...
Lindsay: (patrzy na kartkę) To chyba nie tu... Oh! Chyba się zgubiłam! Nie ma kto mi pokazać drogę... (zesmutniała)
Jakaś klasa...
Chris: No to macie pecha w zadaniu jak jej nie odnajdziecie, ale najpierw muszę wam wytłumaczyć kilka rzeczy
Riccardo: Dobra, ale czemu zajęcia z chemi nie odbywają się w sali chemicznej tylko tu?
Chris: Ponieważ tam nie ma tablicy i przejdziemy tam zaraz, bo będziecie (zamienionym tonem) czarować! No to tak... Gdy reakcja...
(Duncan wkłada sobie zatyczki do uszów i krzyżuje ręce)
Chris: ... chemiczna na wskutek...
Po dwóch godzinach...
(wszyscy śpią prócz Harold'a, Riccard'a Tyler'a i Noah)
Lindsay: (wchodzi i krzyczy) Tu jesteście! Znalazłam was!
(wszyscy się gwałtownie budzą)
Ezekiel: (przeciera oczy) Koniec?
Chris:No jeszcze to, że Lindsay straciłaś interesującą lekcje
Lindsay: Ee tam! (machnęła rękami) Nadrobi się!
Chris: Zobaczymy
Bridgette: Noah słuchałeś wszystko?
Noah: A miałem coś lepszego do roboty jak spać mi się nie chciało?
Riccardo: Mnie też, ale przynajmniej nadrobiłem zaległości po tych pokazach mody
Harold: Ja słuchałem, aby sobie przypomnieć i jakoś stwierdzam, że inaczej to pamiętałem
Tyler: A dla mnie to było dość ciekawe
Chris: To jak Lindsay się znalazła, a chodź kilka osób wie, co nie co to możemy zacząć czary!
Sala chemiczna...
Chris: (w fartuchu i w goglach wyskakuje zza biurka) Poczujecie sam chemii! (zlewa coś z czymś i powstaje gaz)
(wszyscy kaszlom)
Alejandro: Mamy...
Chris: Nie macie zrobić gazu, ani innych takich reakcji
Kelly: To po co ta lekcja?
Chris: Żeby was zanudzić! Haha! Zanim przejdziemy do zadania to najpierw piosenka!
Noah: Rach, ciach chemie mamy! Słuchać nudnej lekcji my musieli!
Harold: Nawet stworzyć nowych reakcji nie możemy!
Riccardo: Ee taaam! Wystarczy wziąć coś, zielonego, czerwonego i niebieskiego, wymieszać... (zlewa wszystko razem i...)
Izzy: Bum! Bum!
Angela: Co za palant miesza kwas z wodą?!
(Ezekiel podnosi rękę i zawartość z probówki wybucha mu w twarz)
Izzy: Bum! Bum!
Lindsay: A co będzie jeśli to wymieszam z tym? (zlewa coś ze sobą i zaczyna zmieniać kolory) O jakie fajne! Alejandro spójrz!
Noah: (nabuzowany) Ach! Rach, ciach i zrobiła to, co ja chciałem od dwóch laat! Nie możliwe! Ależ jak?!
Tyler: Bardzo proste! Zmieszała kwas z fasadą dzięki czemu uzyskała taki efekt, ponieważ powstały jej sole mineralne
Wszyscy: Że jak?
Kelly: Nauczył się czegoś
Tyler: (dumny z siebie) Tak powiedział profesor Chris McLany! (Maklajn)
Chris: McLean!
Izzy: Bum! Bum! (rozwala próbówki i zlewki)
Chris: Dobra... W tworzeniu piosenek jesteście beznadziejni
Justin: Mówiłeś zeszłą razom, a to dlatego, że wybierasz nie ten moment co trzeba. Hmm?
Chris: To od dziś będzie inaczej
LeShawna: Nie mów, że...
Chris: Będziecie śpiewać jeszcze raz, ale najpierw zróbcie to, co Lindsay
Lindsay: (pod radowana) Łii! (upuściła swoją zlewkę) Ups!
Chris: No już do roboty
Tyler: Lindsay pomogę...
Kelly: Ja ci pomogę Tyler
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Zauważyłem, że Kelly cały czas przyznaje mi racje, a na dodatek chce mi pomóc. Fajnie! Jak widać leci na moje umiejętności... (spadł z krzesła) ... sportowe... (podnosi się) Lub inteligencje, której nie miałem! Znaczy miałem... Znaczy mam... No ten...*
Lindsay: A mnie pomoże... Alejandro!
Alejandro: Oczywiście seniorita
Lindsay: Ja jestem Lindsay, a nie seniorita
Chris: (zdziwiony) Rany, bo do tego jest potrzebna pomoc! Co za problem jest zlać jeden składnik z drugim?!
Izzy: (zaczyna świecić) To my to mieliśmy zlać? Izzy to wypiła i się świeci! Ha!
Courtney: O rany... (przekręciła oczami i zlała, co miała zlać, ale się nie świeciło) Co jest?!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Jakie pustaki z nich! Przynajmniej moja drużyna się tak nie zachowuje niedojrzale. No może nie licząc Gwen! Ona stanowi wyjątek i już dawno powinna się leczyć*
Chris: No dobra! To był test z lekcji, a teraz czas na zadanie! Macie 15 minut na zrobienie dobrego płynu tak, aby można było wytopić sztabkę złota ze stopu ołowiu
Wszyscy: Hmm?
Chris: Trzeba było słuchać lekcji, a nie przesypiać!
Angela: A co jeśli nie zrobimy tego płynu w 15 minut?!
Chris: Zatrujecie się gazami jakie wytwarzają się z tamtej butli (pokazuje palcem) Właśnie tam macie wlać ten płyn. Drużyna, która pierwsza wleje płyn i będzie dobry dostanie sztabkę złota
Heat: Jak jeśli będzie zły?!
Chris: To jak wspomniałam wcześniej zatrujecie się i tyle
*Graciarnia zwierzeń*
*Angela: Czy on wystawia nas na śmierć?! Gdy ja panowałabym dalej nie dopuściłam bym do takiego zadania!*
*Ezekiel: Ok... Myślałem, że jak się dochodzi dalej to zadania stają się łatwiejsze, a tu nagle takie!*
*LeShawna: I znowu Chris'a powaliło!*
Chris: A i jeszcze coś! Macie zaśpiewać piosenkę! (wyszedł z sali przez klapę w podłodze)
Geoff: No to pięknie! Noah ziom ratuj nas!
Noah: Czemu akurat ja?!
Gwen: Tylko ty słuchałeś z nas lekcji
Noah: Tylko tak przelotnie
Alejandro: My się raczej nie musimy obawiać, bo amigos Riccardo i Harold słuchali i wiedzą jak zrobić ten płyn
Tyler: Nie zapomnij, że ja też słuchałem
Alejandro: (machnął ręką) No..
*Graciarnia zwierzeń*
*Tyler: Za kogo się uważa ten cały Alejandro?! Na dodatek kradnie mi Lindsay!*
*Alejandro: Za kogo ja się uważam? Za sprytnego, przystojnego Hiszpana, który potrafi wygrać dzięki swojemu talentowi*
Chris: (słychać jego głos) Nie słyszę jak śpiewacie!
Bridgette: Eh... Musimy zrobić płyn
Courtney: Bo inaczej gaz zabije nas!
Geoff: Nie mamy wiele czasu!
Heather: Tylko nie całe 15 minut!
Justin: Z gazu zrobić złoto
Kelly: To sztuka przecież nie?!
Harold: Nie jeśli doda się pierwiastek...
Izzy: Nie mamy tyle czasu!
Duncan: (oparty o ścianę) Ja sobie poczekam
Gwen: Ty nie zdajesz sobie sprawy...
Ezekiel: Że gaz śmiercionośny jest!
Alejandro: Nie martwcie się dziewczęta ani wy amigos! Bo mamy w drużynie dwóch specjalistów!
Tyler: A raczej trzech, bo ja też liczę się!
(Alejandro machnął jeszcze raz ręką, a Tyler zrobił grymas)
LeShawna: Ta sztabka będzie nasza!
Heather: A nie, bo nasza!
Riccardo: Jeśli nie będzie ciszy nie skupie się i już, a wogle to mi to zwisa i już!
Angela: (wali go w ramie) Weź się w garść, a nie narzekaj tak!
Noah: (zlewa coś ze sobą) Chris'owi zachciało się chemii oraz złota, a ja na to powiem, że potrzebuje składnik... Błotaaa!
Izzy: A Izzy ma go tyle, że widzi go nawet z pod nosa! (daje Noah garść)
Półgłówki: Izzy nie!
Izzy: Trza było tak od razu!
Lindsay: A ja wole nie próbować i schować się tam gdzie Chris wychodził i zostawił nas na paste losu (pokazuje na klapę w podłodze)
Kelly: Wiecie Lindsay ma w tej chwili racje, bo po co umierać jeśli nie wiecie jak zrobić płyn, a jak tamci zrobili zły...
Angela: No racja...
Tyler: Ale ja... Dobra nic...
*Graciarnia zwierzeń*
*Kelly: Lindsay zaczęła myśleć*
*Lindsay: Łii! Wreszcie ktoś przyznał mi racje i to jeszcze ta osoba, której nie lubię*
(Półgłówki powoli zaczęli opuszczać sale wychodząc przez klapę)
Courtney: Tchórze! Możecie tak coś w końcu zrobić, bo brakuje już prawie powietrza?!
Justin: Cicho biedaczko! Daj się Noah skupić!
*Graciarnia zwierzeń*
*Justin: No wiecie ona już nie ma nic więc jej nie zależy, a mnie tak aby to moje piękno żyło!*
*Courtney: Jak śmiał?! A no tak... Grr...!*
*Gwen: Heh! Usłyszenie tego, że ktoś nazwał ją biedaczkom było okrutne, ale co z tego jak to prawda!*
Courtney: Grr...!
Noah: (wymieszał to, co zlał ze sobą i dodał błota) I już! Skończyłem!
Bridgette: Noah jesteś pewien, że to dobry płyn?
Noah: Nie... Ale na 60% tak
Geoff: A może zróbmy to, co drużyna Półgłówków?
Heather: (sarkazmem, niechętnie przez zęby) No jasne. Dobry pomysł...
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Ugh! Oczywiście, że to głupi pomysł, bo chce tą sztabkę złota! Kiedy ten cyrk się skończy?! Ach tak kiedy go wyeliminuje*
Ezekiel: Nie! Zaszedłem tak daleko i chce zajść dalej! Ty Noah wlewaj!
Noah: Na pewno?
(wszyscy zaczęli się pocić, ale skiwnęłi głową na tak)
Noah: No dobra... (kaszle) Ehe! Nie ma już czym tu oddychać! (wlał do butli płyn, a butla przestała wydobywać gaz i się otworzyła ukazując sztabkę złota)
Mądrale: Juuhu!
Chris: (przychodzi razem z drużyną Półgłówków) Brawo! Sztabka jest wasza Mądrale!
Justin: To jak ją podzielimy?
Heather: Dzielić?! Ona należy się mnie!
Courtney: Raczej mnie! Hello?! Nie mam wogle pieniędzy, ani nic! Zapomnieliście?! Jestem przecież biedna!
Noah: A nie raczej mnie, bo to ja zrobiłem w końcu ten płyn?!
(cała drużyna Mądrali zaczęła się kłócić oprócz Ezekiel'a)
Ezekiel: (wziął sztabkę i ją ugryzł) Ludzie! To jest zwykła czekolada!
Mądrale: Co?!
Chris: Ha! Ha! Przecież nie dał bym wam prawdziwej sztabki złota!
Gwen: To po, co ten płyn?
Chris: A tak sobie i pasowałby zrobiony z byle czego
Wszyscy: Co?!
Chris: To! No więc wy zdobyliście nagrodę to drużyna Pół...
Alejandro: Tak wiemy mamy udać się na eliminacje
Chris: Tak, ale nie wiecie, że są zmienione! Mądrale jako zwycięscy wam wytłumaczą! (wyszedł w pośpiechu przez klapę w podłodze)
LeShawna: No dalej! Słuchamy! (skrzyżowała ręce)
Geoff: Eh... (westchnął i zaczął opowiadać)
Eliminacje... Ceremonia...
(Półgłówki wchodzą i się rozglądają)
Duncan: Raczej nie kłamali. To w tej norze
Kelly: Kurde tu też jest ciemno, bo nie ma okien
Izzy: A widziałaś w tunelu okno?
Angela: To piwnica Izzy i ja widziałam
Lindsay: Ach! Chwila! Ja tu dziś byłam!
Riccardo: (do drużyny szeptem) To nieźle zawędrowała
Chris: (wychodzi z cienia) Buu!
Harold: (bez emocji) Ale nas wystraszyłeś
Alejandro: (ziewa) No... Gdyby tu były duchy obronił bym was! (przyjmuje postawę bohatera podnosząc jedną rękę do góry)
Dziewczyny: (rozmarzone) Ach...!
*Graciarnia zwierzeń*
*Lindsay: Alejandro jest taki, taki ładny jak ja*
*LeShawna: To prawdziwe ciacho*
*Kelly: Każda dziewczyna by go chciała, ale ja bym nie mogła wytrzymać gdybym była z nim i inne dziewczyny cały czas by się do niego kleiły. Zresztą kto inny skradł moje serce (rozłożyła ręce i parała łokcie o blat)*
*Izzy: Hi! Ha! He!*
*Angela: Na mnie nie działa Alejandro. No może tylko ten piękny uśmiech, czarujące oczy i fakt, że jest Hiszpanem!*
*Alejandro: Chłopaki idziecie na dno! Kiedyś powiem im to prosto w twarz*
Chris: Dobra czas przejść do rozdawania. Ołówek HB trafia do Izzy, Riccard'a, Leshawn'y, Angel'i, Harold'a Alejandro, Duncan'a, Kelly i Tyler'a. Lindsay odpadasz!
(Lindsay posmutniała, a Tyler spuścił głowę)
Lindsay: Czemu akurat ja?
Kelly: A czyj był pomysł z ucieczką?
Lindsay: Mój! Aha...
Alejandro: (podszedł do Lindsay) Nic się nie martw (pocałował ją)
*Graciarnia zwierzeń*
*(Tyler jest wściekły i łamie ołówek tak, że spada znowu z krzesła)*
Lindsay: Ja chyba...
Chris: (naciska guzik na pilocie) Pa Lindsay!
Lindsay: Chciałam powiedzieć... (wyleciała)
Chris: No i tak opuściła nas Lindsay, która rozwścieczyła dziewczyny tym pocałunkiem
Tyler: I mnie! Znaczy nie ona, a Alejandro!
( Chris machnął ręką)
Tyler: Grr...!
Chris: Ale zobaczycie ją z powrotem już jutro w Podsumowaniu Studiów TOTALNEJ Porażki! Oraz resztę przegranych też!
niedziela, 12 września 2010
Episode 4- STP-TDS- ,,Znowu basen?!''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:03...
Duncan: (idzie z rozmarzoną miną nie zwracając na nikogo uwagi do stolika gdzie siedzi jego drużyna)
Tyler: Cześć ziom...
(cisza)
Angela: Ogłuchł?!
Harold: (macha Duncan'owi ręką przed oczami) I chyba też oślepł
Duncan: (trzęsie głową) O... Sorry... (siada) Wiecie jestem w dobrym humorze...
Gwen: (dosiada się do drużyny Półgłówków) Hej Duncan! I jak tam po wczorajszym?
Riccardo: Nie pytaj...
Duncan: Super... Gwen nie widziałaś Courtney?
Gwen: Widziałam... Ma problem z wyciągnieciem... Heh... Szczotki z włosów! Ha! Wycięłam jej numer!
Duncan: (zrobił grymas) Aha
Gwen: Myślałam, że się ucieszysz. Co z tobą?
Chef: Dziś na śniadanie pieczone szczury
wszyscy: Fuj!
Owen: Lepiej niż wczoraj! (je szczura, a wszyscy wymiotują)
Geoff: To jest okropne! Kurka więcej się do kucharza nie odezwe
Chef: Nie bierz se tego do serca młody, bo i tak bym to zrobił
Heather: Co to forma zadania czy zagłodzenia nas na śmierć?!
Ezekiel: No właśnie! Ja się buntuje! Chce gadać z kierownikiem
Chef: Na pewno?! Bo to ja jestem nim!
Ezekiel: Chyba już nie
Chef: Ja jak poszedłem do wojska to byłem tak dobry, że wysłali mnie właśnie do Anglii i wtedy takie jedzenie było, a na pewno jeszcze gorsze! To co wam daje to wtedy moża było tylko marzyć o pieczonym szczurze, a nie! Tylko wybrzydzacie!
Owen: Ja się nie czuje za dobrze
Noah: Panie kucharzu to nie te czasy
Kelly: Właśnie!... Niech ktoś wspomoże...
(cisza, a kucharz patrzy na nią wściekle)
Kelly: Yy... Odwołuje!
Chef: Dobra jutro coś dostaniecie lepszego lecz dziś nici z kolacji!
Owen: Całe szczęście!
(wszyscy zaczynają się dziwnie gapić na Owen'a)
Lindsay: Omar zawsze wszystko zjadał
Owen: (odpycha talerz od siebie) Nie jestem głodny. Już tego nie tknę!
(Chef przewrócił oczami i poszedł)
*Graciarnia zwierzeń*
*LeShawna: Biedak tak lubiał jedzenie aż do tej pory... No może to mu w końcu na dobre wyjdzie, że schudnie*
*Bridgette: Mam nadzieje, że Owen jak przestanie jeść to nas nie zeżre! (trzęsie się)*
Chris: (przychodzi) Już zjedliście śniadanko?
Angela: A może ty tak je próbujesz?! Chętnie się podzielę
Chris: A coście dziś dostali?
Tyler: Pieczonego szczura!...
(Chris'owi zbiera się na wymioty, ale zasłania sobie usta ręką)
Courtney: (wchodzi) A wczoraj miskę z larwami! Małe mam pytanko... Kto nałożył klej do mojej szczotki do włosów?!
(cisza)
Gwen: Hi...
Duncan: No jak to? Gwen...
Gwen: Ej!
Courtney: Nie trudno było zgadnąć... (westchnęła) Już ci nie przerywam i możesz mówić Chris
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Po prostu nie dorosła do swojego wieku. No, ale Duncan jest teraz po mojej stronie. Na dodatek pomogłam mojej drużynie, bo Duncan ma teraz (chciwym głosikiem) fioła na moim punkcie, co oznacza ich przegraną, a naszą wygraną*
*Gwen: Duncan chory czy co? Bo już jednego chorego mamy... Owen'a*
Chris: Śniadania macie okropne! Plus dla ciebie Chef'ie!
Chef: (za ściany) Ma się rozumieć!
(Owen stoi i ma minę przygłupa)
Heather: Dajcie mu żreć!
Ezekiel: Nic nie mamy
Owen: Już wiem! Chris miałem cię zapytać, czy nie wiesz przypadkiem gdzie Izzy?
Chris: Jak mowa o niej to nad tobą...
(wszyscy patrzą się w górę)
Izzy: (na suficie) Cześć! (Macha do nich ręką i zeskakuje)
Harold: Szybko wróciła
Izzy: Dlatego, że Izzy przemierzyła całe pustkowie znajdujące się tu i nie znalazła żadnego miejsca na siedzibę, bo samolot się po psuł gdy Izzy próbowała wystartować
Alejandro: Już nie pytamy, co się stało z Elaunch
Izzy: Niby czemu?! Ona po prostu utonęła... W jeziorku! Heh! Szkoda!
Lindsay: Ja może nie należę do tych najmądrzejszych, ale gdyby utonęła to byś ty wtedy też
Izzy: No! Nie logiczne prawda?!
Noah: I to bardzo!
Chris: Taa... Przybyła Izzy to znów paplanina i taka to robota. To dziś zadanie będzie odbywało się tam gdzie wczoraj
Wszyscy: (oprócz Izzy) O nie! Znowu basen?!
Izzy: Idealnie! Może odnajdę tam Elaunch!
Riccardo: Mówiłaś, że utonęła w jeziorku
Izzy: Tak, ale do końca nie wiadomo, bo ciała jeszcze nie odnaleziono!
Geoff: Mówicie, że Izzy, czy Elaunch poprzednio wyeliminowaliście to jak wróciła Izzy to, w której jest drużynie?
Chris: Dobrze, że zapytałeś! Powiem wam na basenie
Basen...
Chris: Izzy będzie należała do tej drużyny, która wygra dzisiejsze zawody, czyli zadanie. Zawody polegają na...
Tyler: Wszyscy wiedzą na czym polegają zawody. Szczególnie chodzi w nich o rywalizacje!
Courtney: Rywalizacja... Hmm... (dostała Sms-a) Kontynuuj Chris... (wyciąga palmtopa i odbiera go)
Duncan: (patrzy się na nią, idzie i wpada do basenu) Kurcze!
Chris: Yy... Jeśli wiecie o co chodzi to zostawiam was samych! Macie godzinę! (poszedł)
Geoff: (pochyla się do basenu) Słuchaj... Ty się może tak nanią nie gap, bo się jeszcze utopisz (uśmiechnął się szczerze)
Duncan: (wychodzi z basenu) Już mi przeszło... Ona wczoraj...
Courtney: (przygląda się dokładnie sms-owi) Nie!!!
Heather: Co jęczysz?!
Courtney: Nie ważne! Duncan zamknij się i nie rozmawiaj z moją drużyną!
Duncan: a to czemu?!
Courtney: (zła) Bo masz swoją i do tego nie chce, aby moja drużyna wiedziała, co wczoraj między mną, a tobą zaszło w twojej kawalerce! (wściekle) No nie dość, że to, to jeszcze moja mama nie chce mnie przez to znać i straciłam wszystko!
Wszyscy: Oh!
Courtney: Aa! Pięknie! Wygadałam się!
Alejandro: Hmm... No to wiem, co było
Gwen: (opadła szczęka) Nie mogę w to uwierzyć! No chyba nie...?!
Courtney i Duncan: Że co?! Niby to?! Nie... Haha!
Owen: A myślałem, że ze mną ostatnio coś nie tak!
Courtney: Do tego poziomu bym mu się nie zniżyła!
Duncan: Courtney, ale zniżyłaś się do ubrania super obcisłego bikini z kolekcji 'Super morowych babeczek'!
LeShawna: I cała afera tylko o to?
Courtney: No... Nie licząc, że nie mam już niczego nawet gdzie spać!
Gwen: (odetchnęła) Uff...
Chris: (zjeżdża z sufitu po linie i jest zły) W tym momencie dzieci pozwalam wam przełączyć kanał ponieważ sobie podyskutujemy! Przełączcie z powrotem za pół godziny! (zaczyna się wydzierać na wszystkich) Co to ma być?!
(kamery przestały kręcić)
Po przerwie...
Chris: Przepraszam za kłopot, ale widzicie, że pół programu straciliśmy na gatkach i tłumaczeniach. W przerwie wydarzyło się to, że odebrałem Courtney palmtopa, bo nie ma już prawników, Izzy usnęła z tego wszystkiego, Alejandro patrzył z podziwem na dziewczyny jak się nim zachwycają i to, że się wytłumaczyło i zaczynamy zawody.
Angela: Phy... Już nam nie dasz czasu na przygotowanie, prawda?
Chris: Prawda
Kelly: O rany...
Tyler: Poradzimy sobie!
Lindsay: A jak nie?
Chris: Coś się zdaje, że nie wiecie o, co chodzi
Justin: Mamy pływać no nie?
Chris: (wali się ręką w czoło) Już nie zostawie czasu następnym razem na przygotoowanie się do zadania. Chodzi mi o to, że zadanie polega na bieganiu w wodzie ze związanymi rękami z całą drużyną
Ezekiel: Eh?
Chris: Będziecie związani ze sobą i będzie biegli w basenie od jednego skraju brzegu do drugiego
Izzy: Izzy tak chce! Znaczy też tak chce!
Chris: Izzy jest nagrodą i nie bierze udziału!
Geofff: A nie śpiewamy dziś?
(wszyscy patrzą na Geoff'a gniewnie z przymrużonymi oczami)
Noah: Musiałeś mu przypominać?!
Chris: Dziś wam daruje, bo i tak straciliśmy już dużo czasu
Izzy: Oo! Jeśli Izzy jest nagrodą to nagroda chce zaśpiewać bez udziału innych!
Chris: (myśli) Doobra...! Chef'ie dawaj muzykę!
(zaczęła grać jakaś muzyka)
Izzy: Izzy wróciła! Elaunch utonęła! Uu! Izzy jest nagrodą więc powie tylko... Ale wam zazdroszczę! Lecz nie tak bardzo! (pokazała wszystkim język) No, ale ma piosenka zaczyna się tak!... Wróciłam szybko i szybko wygram, ale na razie to ja jestem nagrodą! W której drużynie się zajdę? W tej, co byłam, czyli w Półgłówkach? Czy może dołączę do mojego misia- pysia w drużynie Mądrali? Odpowiedzcie na to pytanie, bo nie wiem! Hehe! Teraz Izzy idzie znowu schlafen! Ups! To Anglia więc sleep! (usnęła na stojąco i wpadła do basenu)
Harold: Yy... My jej chyba nie chcemy
LeShawna: (wkurzona) Ty tylko nie chcesz! My chcemy tą wariatkę, bo będziemy mieć przewagę gamoniu!
Owen: Izzy nie jest wariatką! Ona jest po prostu szalona
Chris: Albo to i to! Nie podoba się nagroda to trudno! Zaczynajcie zadanie!
(Chef przyszedł i powiązał każdej osobie do osoby z drużyny ręce)
Heather: Ee Chris! Ten basen nie pomieści nasz wszystkich gdy staniemy równo w rzędzie
Chris: Pomieści! (wyciągnął pilota, kliknął guzik i płytki się odsunęły poszerzając basen oraz otwierając zapadnie, tak że wszyscy wpadli do basenu)
Izzy: (płynie na materacu i spogląda jednym okiem) Ale bajer!
Courtney: (trochę zrozpaczona) Kiedyś było mnie na taki stać
LeShawna: To, co tu robisz dziewczyno jeśli jesteś dziana?!
Courtney: Kiedyś byłam! Nie słuchałaś w czasie przerwy?!
LeShawna: Nie, ponieważ nie interesują mnie takie sprawy
Chris: Kiedyś indziej to sobie wytłumaczycie, a teraz go!
(wszyscy zaczęli powoli biegać w wodzie i się bez przerwy wywalać)
Riccardo: Wszystkie zadania były beznadziejne, ale to jest...
Angela: Proste tylko trzeba utrzymać równowagę!
Alejandro: Właśnie! Chodźmy sobie powoli to dojdziemy. Oni mają drobny kłopot (pokazuje palcem na Mądrali)
Heather: (kopie siedzącego Owen'a) Rusz się grubasie!
Owen: (próbuje wstać, ale mu się to nie udaje) W basenie w wodzie o wiele trudniej!
Gwen: Zresztą nie potrzebna nam Izzy
Bridgette: Tak, ale nie chcemy też kogoś wyrzucić
Izzy: Owen dajesz!
Owen: (nadal próbuje, ale nie daje rady) Nie mogę! Przepraszam Izzy!
Ezekiel: Nic nie jesz i nie możesz wstać?!
Duncan: (ma rozmarzoną mile, ale nagle uśmiech mu znika twarzy) Dobra ludzie wróciłem na ziemie
Kelly: Nareszcie
Harold: Nie nareszcie!
(Duncan uśmiecha się wścibsko do Harold'a)
Kelly: Koniec ceregieli idziemy dalej
Chris: (stoi kładąc ręce na biodra) Ślimaki by was przegoniły
Tyler: Już prawie dotarliśmy...
(drużyna Półgłówków doszła i wyszła z basenu)
Chris: (ziewa) Jakoś ostatnio nudne nam te odcinki wychodzą... Półgłówki wygrywają! Jutro przygotujejcie się na coś wystrzałowego, ale tym czasem Izzy dołącz do Półgłówków z powrotem, a wy Mądrale na eliminacje, ale najpierw 10 kółek!
Ezekiel: Nie!!!
Półgłówki: Haha!
Mądrale: (źli) Wielkie dzięki Owen!
Izzy: (też zła) Tak dzięki Owen! Teraz Izzy nie będzie mogła...
Alejandro: Idziemy świętować?
Izzy: (machnęła ręką) Ugh Owen! Tak idziemy
Półgłówki: Ok... (poszli)
Eliminacje... Ceremonia...
Chris: Wszedłem do wniosku, że beznadziejne są te eliminacje z otwieraniem szafek i dlatego będą z powrotem po staremu
Geoff: Ehe, ale chyba nie tutaj?
Chris: Nie tutaj... W piwnicy!
Gwen: Nie chciało ci się czegoś innego szukać niż korytarz?
Chris: No, ale ja mówiłem serio, że w piwnicy
Noah: Jeszcze gorzej...
Piwnica...
(wszyscy wchodzą i widzą jakieś fotele z samolotu)
Ezekiel: Normalnie tu jest tak ciemno jak w naszych kawalerkach
Chris: Hehe! Eliminacje te polegają mniej więcej tak jak stare tylko, że osoba, która nie dostanie ołówka HB pofrunie razem z tym samym fotelem, na którym siedział wprost do samolotu, a samolot w tedy odleci do Studia Podsumowań
Owen: Oo! Wytłumaczyłeś prosto i do rzeczy! Pocieszyłeś mnie tym, że dostaniemy ołówki! Zjem nareszcie coś jadalnego! Dzięki, dzięki!
Bridgette: Owen, ale ołówków się nie je
Owen: Ale je się grafit i drewno, a to robi dobrze na szkliwo u zębów
Noah: (zaskoczony) Serio?
Heather: No co ty?! Grubas blefuje z głodu
Chris: To niech nie blefuje! Pierwszy ołówek trafia do... (patrzy dziwnie w kartkę) Ezekiel'a?!
Ezekiel: O yeah! Czwarty odcinek i jeszcze Zeke w grze! (cieszy się wymachując rękami)
Chris: Heh... Drugi do... Gwen, kolejny do... Heather, Geoff'a i Justin'a, ale Noah i Bridgette również dostaną. A na ostatni zasłuży...
Courtney: Powaliło was?! Ja?! Zagrożona?!
Chris: (z radochą) Courtney! Zostajesz! (rzuca jej ołówek) Owen przyszedł na ciebie czas
Owen: (zadowolony) Dzięki ludzie!
Heather: Ty się cieszysz, że wyleciałeś?!
Owen: Jasne! Dlatego, że jestem bardzo gło...
Chris: Adios! (wziął pilota, kliknął na nim guzik i fotel katapultował Owen'a do góry)
Owen: (w górze) ... dny!... (wyleciał przez otwór znajdujący się między ścianą, a sufitem, który się po chwili zamknął)
Chris: Po ceremonii! Dziś opuścił nas Owen, a jutro kto? Jesteście ciekawi? To oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Odcinek 5 będzie lepszy. Ten mi tak jakoś wyszedł dziwnie moim zdaniem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:03...
Duncan: (idzie z rozmarzoną miną nie zwracając na nikogo uwagi do stolika gdzie siedzi jego drużyna)
Tyler: Cześć ziom...
(cisza)
Angela: Ogłuchł?!
Harold: (macha Duncan'owi ręką przed oczami) I chyba też oślepł
Duncan: (trzęsie głową) O... Sorry... (siada) Wiecie jestem w dobrym humorze...
Gwen: (dosiada się do drużyny Półgłówków) Hej Duncan! I jak tam po wczorajszym?
Riccardo: Nie pytaj...
Duncan: Super... Gwen nie widziałaś Courtney?
Gwen: Widziałam... Ma problem z wyciągnieciem... Heh... Szczotki z włosów! Ha! Wycięłam jej numer!
Duncan: (zrobił grymas) Aha
Gwen: Myślałam, że się ucieszysz. Co z tobą?
Chef: Dziś na śniadanie pieczone szczury
wszyscy: Fuj!
Owen: Lepiej niż wczoraj! (je szczura, a wszyscy wymiotują)
Geoff: To jest okropne! Kurka więcej się do kucharza nie odezwe
Chef: Nie bierz se tego do serca młody, bo i tak bym to zrobił
Heather: Co to forma zadania czy zagłodzenia nas na śmierć?!
Ezekiel: No właśnie! Ja się buntuje! Chce gadać z kierownikiem
Chef: Na pewno?! Bo to ja jestem nim!
Ezekiel: Chyba już nie
Chef: Ja jak poszedłem do wojska to byłem tak dobry, że wysłali mnie właśnie do Anglii i wtedy takie jedzenie było, a na pewno jeszcze gorsze! To co wam daje to wtedy moża było tylko marzyć o pieczonym szczurze, a nie! Tylko wybrzydzacie!
Owen: Ja się nie czuje za dobrze
Noah: Panie kucharzu to nie te czasy
Kelly: Właśnie!... Niech ktoś wspomoże...
(cisza, a kucharz patrzy na nią wściekle)
Kelly: Yy... Odwołuje!
Chef: Dobra jutro coś dostaniecie lepszego lecz dziś nici z kolacji!
Owen: Całe szczęście!
(wszyscy zaczynają się dziwnie gapić na Owen'a)
Lindsay: Omar zawsze wszystko zjadał
Owen: (odpycha talerz od siebie) Nie jestem głodny. Już tego nie tknę!
(Chef przewrócił oczami i poszedł)
*Graciarnia zwierzeń*
*LeShawna: Biedak tak lubiał jedzenie aż do tej pory... No może to mu w końcu na dobre wyjdzie, że schudnie*
*Bridgette: Mam nadzieje, że Owen jak przestanie jeść to nas nie zeżre! (trzęsie się)*
Chris: (przychodzi) Już zjedliście śniadanko?
Angela: A może ty tak je próbujesz?! Chętnie się podzielę
Chris: A coście dziś dostali?
Tyler: Pieczonego szczura!...
(Chris'owi zbiera się na wymioty, ale zasłania sobie usta ręką)
Courtney: (wchodzi) A wczoraj miskę z larwami! Małe mam pytanko... Kto nałożył klej do mojej szczotki do włosów?!
(cisza)
Gwen: Hi...
Duncan: No jak to? Gwen...
Gwen: Ej!
Courtney: Nie trudno było zgadnąć... (westchnęła) Już ci nie przerywam i możesz mówić Chris
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Po prostu nie dorosła do swojego wieku. No, ale Duncan jest teraz po mojej stronie. Na dodatek pomogłam mojej drużynie, bo Duncan ma teraz (chciwym głosikiem) fioła na moim punkcie, co oznacza ich przegraną, a naszą wygraną*
*Gwen: Duncan chory czy co? Bo już jednego chorego mamy... Owen'a*
Chris: Śniadania macie okropne! Plus dla ciebie Chef'ie!
Chef: (za ściany) Ma się rozumieć!
(Owen stoi i ma minę przygłupa)
Heather: Dajcie mu żreć!
Ezekiel: Nic nie mamy
Owen: Już wiem! Chris miałem cię zapytać, czy nie wiesz przypadkiem gdzie Izzy?
Chris: Jak mowa o niej to nad tobą...
(wszyscy patrzą się w górę)
Izzy: (na suficie) Cześć! (Macha do nich ręką i zeskakuje)
Harold: Szybko wróciła
Izzy: Dlatego, że Izzy przemierzyła całe pustkowie znajdujące się tu i nie znalazła żadnego miejsca na siedzibę, bo samolot się po psuł gdy Izzy próbowała wystartować
Alejandro: Już nie pytamy, co się stało z Elaunch
Izzy: Niby czemu?! Ona po prostu utonęła... W jeziorku! Heh! Szkoda!
Lindsay: Ja może nie należę do tych najmądrzejszych, ale gdyby utonęła to byś ty wtedy też
Izzy: No! Nie logiczne prawda?!
Noah: I to bardzo!
Chris: Taa... Przybyła Izzy to znów paplanina i taka to robota. To dziś zadanie będzie odbywało się tam gdzie wczoraj
Wszyscy: (oprócz Izzy) O nie! Znowu basen?!
Izzy: Idealnie! Może odnajdę tam Elaunch!
Riccardo: Mówiłaś, że utonęła w jeziorku
Izzy: Tak, ale do końca nie wiadomo, bo ciała jeszcze nie odnaleziono!
Geoff: Mówicie, że Izzy, czy Elaunch poprzednio wyeliminowaliście to jak wróciła Izzy to, w której jest drużynie?
Chris: Dobrze, że zapytałeś! Powiem wam na basenie
Basen...
Chris: Izzy będzie należała do tej drużyny, która wygra dzisiejsze zawody, czyli zadanie. Zawody polegają na...
Tyler: Wszyscy wiedzą na czym polegają zawody. Szczególnie chodzi w nich o rywalizacje!
Courtney: Rywalizacja... Hmm... (dostała Sms-a) Kontynuuj Chris... (wyciąga palmtopa i odbiera go)
Duncan: (patrzy się na nią, idzie i wpada do basenu) Kurcze!
Chris: Yy... Jeśli wiecie o co chodzi to zostawiam was samych! Macie godzinę! (poszedł)
Geoff: (pochyla się do basenu) Słuchaj... Ty się może tak nanią nie gap, bo się jeszcze utopisz (uśmiechnął się szczerze)
Duncan: (wychodzi z basenu) Już mi przeszło... Ona wczoraj...
Courtney: (przygląda się dokładnie sms-owi) Nie!!!
Heather: Co jęczysz?!
Courtney: Nie ważne! Duncan zamknij się i nie rozmawiaj z moją drużyną!
Duncan: a to czemu?!
Courtney: (zła) Bo masz swoją i do tego nie chce, aby moja drużyna wiedziała, co wczoraj między mną, a tobą zaszło w twojej kawalerce! (wściekle) No nie dość, że to, to jeszcze moja mama nie chce mnie przez to znać i straciłam wszystko!
Wszyscy: Oh!
Courtney: Aa! Pięknie! Wygadałam się!
Alejandro: Hmm... No to wiem, co było
Gwen: (opadła szczęka) Nie mogę w to uwierzyć! No chyba nie...?!
Courtney i Duncan: Że co?! Niby to?! Nie... Haha!
Owen: A myślałem, że ze mną ostatnio coś nie tak!
Courtney: Do tego poziomu bym mu się nie zniżyła!
Duncan: Courtney, ale zniżyłaś się do ubrania super obcisłego bikini z kolekcji 'Super morowych babeczek'!
LeShawna: I cała afera tylko o to?
Courtney: No... Nie licząc, że nie mam już niczego nawet gdzie spać!
Gwen: (odetchnęła) Uff...
Chris: (zjeżdża z sufitu po linie i jest zły) W tym momencie dzieci pozwalam wam przełączyć kanał ponieważ sobie podyskutujemy! Przełączcie z powrotem za pół godziny! (zaczyna się wydzierać na wszystkich) Co to ma być?!
(kamery przestały kręcić)
Po przerwie...
Chris: Przepraszam za kłopot, ale widzicie, że pół programu straciliśmy na gatkach i tłumaczeniach. W przerwie wydarzyło się to, że odebrałem Courtney palmtopa, bo nie ma już prawników, Izzy usnęła z tego wszystkiego, Alejandro patrzył z podziwem na dziewczyny jak się nim zachwycają i to, że się wytłumaczyło i zaczynamy zawody.
Angela: Phy... Już nam nie dasz czasu na przygotowanie, prawda?
Chris: Prawda
Kelly: O rany...
Tyler: Poradzimy sobie!
Lindsay: A jak nie?
Chris: Coś się zdaje, że nie wiecie o, co chodzi
Justin: Mamy pływać no nie?
Chris: (wali się ręką w czoło) Już nie zostawie czasu następnym razem na przygotoowanie się do zadania. Chodzi mi o to, że zadanie polega na bieganiu w wodzie ze związanymi rękami z całą drużyną
Ezekiel: Eh?
Chris: Będziecie związani ze sobą i będzie biegli w basenie od jednego skraju brzegu do drugiego
Izzy: Izzy tak chce! Znaczy też tak chce!
Chris: Izzy jest nagrodą i nie bierze udziału!
Geofff: A nie śpiewamy dziś?
(wszyscy patrzą na Geoff'a gniewnie z przymrużonymi oczami)
Noah: Musiałeś mu przypominać?!
Chris: Dziś wam daruje, bo i tak straciliśmy już dużo czasu
Izzy: Oo! Jeśli Izzy jest nagrodą to nagroda chce zaśpiewać bez udziału innych!
Chris: (myśli) Doobra...! Chef'ie dawaj muzykę!
(zaczęła grać jakaś muzyka)
Izzy: Izzy wróciła! Elaunch utonęła! Uu! Izzy jest nagrodą więc powie tylko... Ale wam zazdroszczę! Lecz nie tak bardzo! (pokazała wszystkim język) No, ale ma piosenka zaczyna się tak!... Wróciłam szybko i szybko wygram, ale na razie to ja jestem nagrodą! W której drużynie się zajdę? W tej, co byłam, czyli w Półgłówkach? Czy może dołączę do mojego misia- pysia w drużynie Mądrali? Odpowiedzcie na to pytanie, bo nie wiem! Hehe! Teraz Izzy idzie znowu schlafen! Ups! To Anglia więc sleep! (usnęła na stojąco i wpadła do basenu)
Harold: Yy... My jej chyba nie chcemy
LeShawna: (wkurzona) Ty tylko nie chcesz! My chcemy tą wariatkę, bo będziemy mieć przewagę gamoniu!
Owen: Izzy nie jest wariatką! Ona jest po prostu szalona
Chris: Albo to i to! Nie podoba się nagroda to trudno! Zaczynajcie zadanie!
(Chef przyszedł i powiązał każdej osobie do osoby z drużyny ręce)
Heather: Ee Chris! Ten basen nie pomieści nasz wszystkich gdy staniemy równo w rzędzie
Chris: Pomieści! (wyciągnął pilota, kliknął guzik i płytki się odsunęły poszerzając basen oraz otwierając zapadnie, tak że wszyscy wpadli do basenu)
Izzy: (płynie na materacu i spogląda jednym okiem) Ale bajer!
Courtney: (trochę zrozpaczona) Kiedyś było mnie na taki stać
LeShawna: To, co tu robisz dziewczyno jeśli jesteś dziana?!
Courtney: Kiedyś byłam! Nie słuchałaś w czasie przerwy?!
LeShawna: Nie, ponieważ nie interesują mnie takie sprawy
Chris: Kiedyś indziej to sobie wytłumaczycie, a teraz go!
(wszyscy zaczęli powoli biegać w wodzie i się bez przerwy wywalać)
Riccardo: Wszystkie zadania były beznadziejne, ale to jest...
Angela: Proste tylko trzeba utrzymać równowagę!
Alejandro: Właśnie! Chodźmy sobie powoli to dojdziemy. Oni mają drobny kłopot (pokazuje palcem na Mądrali)
Heather: (kopie siedzącego Owen'a) Rusz się grubasie!
Owen: (próbuje wstać, ale mu się to nie udaje) W basenie w wodzie o wiele trudniej!
Gwen: Zresztą nie potrzebna nam Izzy
Bridgette: Tak, ale nie chcemy też kogoś wyrzucić
Izzy: Owen dajesz!
Owen: (nadal próbuje, ale nie daje rady) Nie mogę! Przepraszam Izzy!
Ezekiel: Nic nie jesz i nie możesz wstać?!
Duncan: (ma rozmarzoną mile, ale nagle uśmiech mu znika twarzy) Dobra ludzie wróciłem na ziemie
Kelly: Nareszcie
Harold: Nie nareszcie!
(Duncan uśmiecha się wścibsko do Harold'a)
Kelly: Koniec ceregieli idziemy dalej
Chris: (stoi kładąc ręce na biodra) Ślimaki by was przegoniły
Tyler: Już prawie dotarliśmy...
(drużyna Półgłówków doszła i wyszła z basenu)
Chris: (ziewa) Jakoś ostatnio nudne nam te odcinki wychodzą... Półgłówki wygrywają! Jutro przygotujejcie się na coś wystrzałowego, ale tym czasem Izzy dołącz do Półgłówków z powrotem, a wy Mądrale na eliminacje, ale najpierw 10 kółek!
Ezekiel: Nie!!!
Półgłówki: Haha!
Mądrale: (źli) Wielkie dzięki Owen!
Izzy: (też zła) Tak dzięki Owen! Teraz Izzy nie będzie mogła...
Alejandro: Idziemy świętować?
Izzy: (machnęła ręką) Ugh Owen! Tak idziemy
Półgłówki: Ok... (poszli)
Eliminacje... Ceremonia...
Chris: Wszedłem do wniosku, że beznadziejne są te eliminacje z otwieraniem szafek i dlatego będą z powrotem po staremu
Geoff: Ehe, ale chyba nie tutaj?
Chris: Nie tutaj... W piwnicy!
Gwen: Nie chciało ci się czegoś innego szukać niż korytarz?
Chris: No, ale ja mówiłem serio, że w piwnicy
Noah: Jeszcze gorzej...
Piwnica...
(wszyscy wchodzą i widzą jakieś fotele z samolotu)
Ezekiel: Normalnie tu jest tak ciemno jak w naszych kawalerkach
Chris: Hehe! Eliminacje te polegają mniej więcej tak jak stare tylko, że osoba, która nie dostanie ołówka HB pofrunie razem z tym samym fotelem, na którym siedział wprost do samolotu, a samolot w tedy odleci do Studia Podsumowań
Owen: Oo! Wytłumaczyłeś prosto i do rzeczy! Pocieszyłeś mnie tym, że dostaniemy ołówki! Zjem nareszcie coś jadalnego! Dzięki, dzięki!
Bridgette: Owen, ale ołówków się nie je
Owen: Ale je się grafit i drewno, a to robi dobrze na szkliwo u zębów
Noah: (zaskoczony) Serio?
Heather: No co ty?! Grubas blefuje z głodu
Chris: To niech nie blefuje! Pierwszy ołówek trafia do... (patrzy dziwnie w kartkę) Ezekiel'a?!
Ezekiel: O yeah! Czwarty odcinek i jeszcze Zeke w grze! (cieszy się wymachując rękami)
Chris: Heh... Drugi do... Gwen, kolejny do... Heather, Geoff'a i Justin'a, ale Noah i Bridgette również dostaną. A na ostatni zasłuży...
Courtney: Powaliło was?! Ja?! Zagrożona?!
Chris: (z radochą) Courtney! Zostajesz! (rzuca jej ołówek) Owen przyszedł na ciebie czas
Owen: (zadowolony) Dzięki ludzie!
Heather: Ty się cieszysz, że wyleciałeś?!
Owen: Jasne! Dlatego, że jestem bardzo gło...
Chris: Adios! (wziął pilota, kliknął na nim guzik i fotel katapultował Owen'a do góry)
Owen: (w górze) ... dny!... (wyleciał przez otwór znajdujący się między ścianą, a sufitem, który się po chwili zamknął)
Chris: Po ceremonii! Dziś opuścił nas Owen, a jutro kto? Jesteście ciekawi? To oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Odcinek 5 będzie lepszy. Ten mi tak jakoś wyszedł dziwnie moim zdaniem.
piątek, 10 września 2010
Episode 3- STP-TDS- ,,Wodne szaleństwo! Uczymy się pływać''
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:00...
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: (ziewa) Nie wyspałam się tu. Chris nam pokazał dla każdego swój pokój czyli kawalerkę. Fajnie, bo każdy śpi oddzielnie i nie fajnie, bo nie ma okien i jest straszcie ciemno*
*Owen: Co sądzę o miejscu? Jest full wypas, ale mogli by powiększyć tą graciarnie do zwierzania i nasze kawalerki oraz wstawili w nich okna*
*Kelly: Jak na początek to nie narzekam. Szkoła jest dość zadbana, nie ma okien w pokojach i za to ogromny plus, bo uwielbiam ciemność i ktoś mi się spodobał (złożyła ręce i zaczęła mrugać oczami)*
*Duncan: Najgorszy sezon! Już lepszy był ten z mamami! Nie dość, że to szkoła, studia, nauka to na dodatek Oxford, do którego bym się w życiu nie dostał!*
*Noah: Dziś sprawdzę, co ta uczelnia w sobie posiada. Chodzi oczywiście o bibliotekę*
Owen: Ciekawe, co będzie na śniadanie!
Chef: (rozdaje każdemu tą samą papkę, co we wszystkich sezonach) Bez zrzędzenia!
Angela: Byłam ciekawa, co jedzcie, ale ja nie będę się tym truła
Owen: Dajcie mi! Zjem od każdego!
Geoff: Ja nie chce być wybredny, ale panie kucharzu nie pora, aby zmienić kuchnie chodź raz?
Chef: A wiecie dzieciaki macie całkowitą rację! Nie jesteśmy w Kanadzie tylko w Wielkiej Brytanii to jedzenie powinno być inne (zabiera od każdego papkę)
Owen: (próbuje zębami chwycić papkę, ale wali twarzą o stół) Jeszcze nie zjadłem!
Tyler: Nieźle ziom!
Geoff: Ma się rozumieć ziom!
Heather: Udało ci się to Geoff moje uszanowanie
*Graciarnia zwierzeń*
*Geoff: Heather jest ostanio czasy milsza dla mnie, a to kręci*
*Heather: Mój plan rozpoczęty!*
*Alejandro: Wiem, co kombinuje Heather... (zapatrzył się) Jest sprytna!*
Chef: (rozdaje nową porcję jedzenia) Bon Appetite!
Izzy: (łapie się za włosy) Izzy jest w szoku! To przypomina jej przeszłość!
Riccardo: Co to wogóle jest?!
Justin: Mój agent mi tego nie poleca
LeShawna: LeShawna przechodzi na dietę!
Noah: (podnosi wzrok z książki i patrzy na śniadanie) O czym wy... o fuj! Co to jest?!
Gwen: Ok... Chcieliśmy, aby Chef zmienił kuchnię, ale nie na taką! (pokazuje palcem na miskę z larwami)
Owen: Nie będzie takie złe na jakie wygląda za pewne! Larwy mają dużo białka! (je trochę i wypluwa) To nie jadalne!
Izzy: (wpycha sobie trochę do buzi i wypluwa) Jednak nie przypomina Izzy przeszłości!
Ezekiel: Moim zdaniem to wogle nie jest jedzenie!
Chef: Smakuje? Inne miejsce, inne jedzenie! Sami chcieliście
Harold: Wolimy tą starą dobrą papkę!
Chef: Gdy się jest na wojnie to wszystko, co zdobędziesz się je!
Tyler: Odwołuje to 'nieźle ziom'! (zatyka sobie usta ręką, bo zbiera mu się na wymioty)
Kelly: Dobrze robisz! Powinieneś od te słowa po tak strasznym załatwieniu nam jedzenia!
Heather: Nie jego wina
Bridgette: Co go tak bronisz?!
Geoff: Spoko dziewczyny zawaliłem, ale skąd miałem wiedzieć?!
Angela: Domyślić się?!
Gwen: (trąci miskę łokciem i larwy wysypują się na Courtney) Ups...! Przepraszam (uśmiecha się lekko)
Courtney: Aa! (wstaje i się otrzepuje) Zrobiłaś to specjalnie!
Gwen: To był wypadek! Sorry!
Courtney: Akurat! Myślisz, że nie widziałam!
Duncan: Courtney weź trochę przystopuj, bo widziałem cała sytuację i zrobiła to przypadkowo!
Courtney: Ty przeciwko mnie?! Ugh! Jeszcze jej bronisz! Dobra! To był może wypadek, ale następnym razem jak się do powtórzy to pożałujesz Gwen!
Gwen: (przełknęła ślinę) Spoko!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Muszę coś zrobić, aby Duncan skupił się jedynie, wyłacznie na mnie, a nie na tej p********* gotce! Yh... (uspokoiła się) Trochę mnie poniosło*
*Gwen: Może i to był wypadek, dobra to nie był wypadek, ale no co? Próbowałam rozruszyć atmosferę*
Lindsay: Ja chciałam zadanie pytanie nie ma miejscu... Na miejscu raczej, ale tu w tej chwili... No... Gdzie jest Beth?
Heather: Wyleciała! Co się...
Lindsay: Ołł... Aha
*Graciarnia zwierzeń*
*Lindsay: Czuję się trochę winna przyczyniając się do tego, że ujawniłam sekret skłamany przeze mnie Beth i przez to wyleciała. Ee... Powinnam chyba tego nie mówić...*
Ezekiel: Sama dałaś nam kartkę...
Chris: (przychodzi) Siemanko studenci!
Riccardo: Bardzo śmieszne!
Alejandro: No może śmieszne, ale jesteśmy studentami amigo!
Lindsay: Ty masz taki fajny akcent i dołeczki gdy się uśmiechasz Alejandro!
Alejandro: Gracias hermosa!
Lindsay: Co?! Rozdają gdzieś pizze?!
Kelly: On ci podziękował
Lindsay: A za co? Nic mu nie dałam
Alejandro: Dałaś urodę tak jak i reszta panienek
Dziewczyny: (rozmarzone) Ah...
Tyler: Lindsay...!
Chris: Koniec hiszpańskiego patrzenia na amig'a Alejandro! Do rzeczy...
Izzy: Popływałabym trochę...
Chris: To masz szczęście, bo dziś zadanie jest w basenie!
Izzy: Jest! (skacze do góry i klaska rękami)
Na basenie...
(wszyscy stoją przed basenem i się w niego wpatrują)
Chris: Zanim przejdziemy do zadania zaśpiewacie piosenkę!
Noah: Koniecznie trzeba?
Chris: No nie jak chcesz odpaść. Zaczynać! W sumie to pierwsza takie przed zadanie!
LeShawna: Przed zadanie? Phy... To może tak... Woda, woda, woda, woda, woda!
Gwen: Ale chlorowana!
Izzy: Czad nie?!
Duncan: Wcale nie!
Chris: Śpiewać, a nie mówić!
Wszyscy: Yy... Eh... (zastanawiają się wszyscy)
Chris: No co jest?
Bridgette: Yy... Uczymy się pływać!...
Justin: Co za problem?! Pływać każdy umie! (wskakuje do basenu)
Izzy: No jasne, że tak! (też wskakuje)
Courtney: Śpiewajmy to będziemy mieć przewagę!
Ezekiel: Dobrze gadasz!
Chris: Stop, stop, stop! Zacznijcie od początku!
Izzy: Izzy zacznie! No to tak to płynie! Na studiach jesteśmy i mamy basen, w którym pływać się da!
Heather: Nawet możemy wskoczyć do niego raz, dwa!
Geoff: Pływać się w nim daa...
Bridgette: Skakać na raz, dwaa...
Lindsay: Bo basen tyle dam da!
Kelly: Basen jak basen, ale ten jest czysty!
Gwen: A nie zasyfiony tak jak z ubiegłych lat!
Courtney: W końcu było na coś Chris'a stać!
Angela: Chodź tyle Chris nam dał! A nie! To ja dałam, bo ja finansowałam!
Duncan: Mi tam i tak obojętne! No kurde! (zły) Wyrwało mi się i zaśpiewałem no nie!
Alejandro: Uratowałeś nasz chonor! Mężczyzn znaczy się
Tyler: W tej kwestii się zgodzę
LeShawna: Chwila, chwila! Mieliśmy tu o wodzie i basenie śpiewać!
Noah: Chyba już nic więcej nie potrzeba...
Owen: Oprócz tego, że nie ma tu jedzenia!
Harold: Nie można pływać po jedzeniu!
Justin: Nie twój interes! (je miętówki)
Riccardo: Jeszcze pytanie! Jaką naukę basen nam da skoro pływać każdy umie raz, dwaa?
Chris: Żadną! To koniec śpiewania i czas na zadanie. Jak będziecie musieli się nauczyć to zrobię test!
Wszyscy: Ugh! (zaczęli jęczeć i po chwili nastała kilko sekundowa cisza)
Ezekiel: I co?
Chris: (po przemyśleniach) Jesteśmy w Anglii, tak?
LeShawna: Tak w Wielkiej Brytanii! Nie pamiętasz?!
Kelly: (z zadowoleniem i sarkazmem) Nawet nie mów, że ci się pomyliło i mieliśmy gdzie indziej być, a nie w tej norze!
*Graciarnia zwierzeń*
*Kelly: Jedynie mi będzie brakowało tych kawalerek bez okien*
Chris: Yy... Nie pomyliło
Riccardo: To po, co się pytałeś?
Chris: Bo Anglia to nie tylko obejmuje Wielką Brytanie
Izzy: Będziemy się przenosili?! Czad!
Chris: Tylko do celu, abyście się czegoś nauczyli, bo dostałem oceny i materiał od waszych nauczycieli, co mam z wami przerobić przez te wszystkie sezony
Noah: No to wybrałeś najprostszy sposób nauki... Podróżowanie! Phy!
Chris: Ej! Nie dość, że muszę prowadzić to show to jeszcze muszę was uczyć! To tak... W tym sezonie odwiedzimy Walię, Szkocję, Irlandię i Islandię sposobem wodnym, lotnym i lądowym
Izzy: Odwiedzimy Islandię?! Odjazd! A i skoro wspomniałeś o wodzie to Izzy od dziś zwie się Elaunch! (czytaj: Ilencz)
Chris: Tak odjazd totalny szczególnie dla was, a co do imienia to skąd taka nazwa?
Izzy- Elaunch: Elaunch nie wie! Ha!
Harold: Czy Islandia należy do Angli? Bo mi się wydaje...
Riccardo: Oczywiście, że należy
Harold: To z czymś innym mi się pomyliło
*Graciarnia zwierzeń*
*Harold: Ale wstyd... Gdy wiem, że straciłem LeShawn'e to mój mózg przestaje pracować*
Harold: Oh! Jak to?!
(wszyscy się na niego dziwnie gapią)
Chris: A tobie, co?
Harold: Nic...
*Graciarnia zwierzeń*
*LeShawna: Harold robi wszystko by przykuć moją uwagę! Grr! LeShawna dla niego się skończyła!*
Chris: Więc czas na zadanie! Polega na tym, że każda drużyna ma pokazać nowy styl pływania, czyli musicie coś wymyślić! Daje na to półgodziny (bierze ręcznik) Albo godzinę... Start! (poszedł)
Izzy- Elaunch: Oo! Ja mam przygotowany! Zostawcie mi przygotowanie! Elaunch umie pływać!
Kelly: Masz tego nie spartolić!
Izzy- Elaunch: Spoko! Elaunch wie co robi! Będzie pływać!
Heather: Kto umie z nas pływać tak, że na pewno nie spartoli?!
Owen: Ja! Ja chce!
Noah: Lepiej nie, bo ty wystarczy abyś wskoczył, żeby woda wyleciała zresztą ty nie umiesz rywalizować z Izzy...
Owen: Z Elaunch! I masz rację nie umiem (uśmiechnął się nieśmiele)
Ezekiel: Może Zeke się nada?
Justin: Nie... To musi być osoba peła uroku, gracji, wdzięku...
Alejandro: Jak ja?
Justin: Jak... Ej!
Alejandro: Masz rację, ale przepuszczę seniorit'ę, bo mam kulture
Justin: Dlatego ustępuje dziewczyną
Courtney: Ludzie wiecie jest jedna osoba, która poprowadzi nas do wygranej
Gwen: Mówisz o sobie?
Geoff: Powinna iść Bridgette
Heather: Tak Geoff w 99% się z tobą zgadzam, ale Chris ogólnie to mówił, że drużyna ma zaprezentować, a nie osoba z drużyny z tym pływaniem
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Ugh! Jakoś ta gatka pomoże mi mieć zauwanie do drużyny! Oh! Nie wyobrażacie sobie jakie to trudne!*
*Bridgette: Heather mnie irytyje, ale w tym ma rację*
Noah: Czyli mamy ustalone! Idziemy wszyscy! (po cichu) Niestety... (zrobił grymas)
LeShawna: Już wiemy, co i jak... My poślemy Izzy...
Izzy- Elauncz: Elaunch!
Leshawna: Ją! Ty idziesz ogółem!
Chris: (przychodzi) Koniec czasu!
Ezekiel: No, ale miało być pół godziny lub godzina
Chris:Tak, ale w jacuzzi nie chcą lecieć bąbelki, bo się otwory zatkały. Dziesięć minut wam wystarczyło!
Izzy- Elaunch: Jasne! Ja mam to opanowane
Chris: Ok! Ciekawe czy reszta twojej drużyny też ma
Półgłówki: O, oł!
Kelly: To wszyscy muszą?
Chris: Tak
Lindsay: Ale ja nie umiem pływać!
Tyler: Nie martw się ja ci pokażę! (skacze i spada na posadzkę) Ała...
Kelly: To tylko drobny upadek
Tyler: No... (wstaje)
Harold: I co?
Chris: To, że idziecie pierwsi Półgłówki!
Duncan: Nie ma mowy! No chyba, że dasz mi materac
Gwen: Nie umiesz pływać? Przyznaj się! Nie, no nie żartuj! (zaczęła chichotać)
Owen: O by...
Duncan: Umiem tylko dopiero, co farbowałem rano mego czuba. Nie chce by się farba zmyła
Courtney: Duncan nie peniaj! (popycha go do basenu)
Duncan: (wpada do basenu i wypluwa wodę) Nie słyszałaś co mówiłem?!
Alejandro: Ona na pewno chciała nam pomóc
Heather: Właśnie! My mamy mieć szanse nie oni!
Justin: Ona jest...
Courtney: Dokończ to nie żyjesz!
Chris: Ludzie! Zadanie! Czekam tu! Aż zaczniecie!
Izzy- Elaunch: Dobra! (skacze do basenu i wali głową o dno) Ale się rąbnęłam! Super ^^!
Chris: No to zaczynajcie Półgłówki!
Angela: Izzy czy Elaunch zacznie, a wogle to tylko ona pokaże
Chris: Chwila... Śpiewaliście, żę umiecie pływać, a teraz co? Przyznać się kto nie umie?
(Lindsay, Kelly, Riccardo podnieśli rękę)
Chris: A z was Mądrale?
Bridgette: U nas wszyscy chyba umieją
Ezekiel: Ja się trochę topię, ale trochę umiem pływać
Chris: Nie ma sensu robić tego zadania. Czemu śpiewaliście, że każdy umie jak tak naprawdę nie umie?!
Kelly: Dla picu, bo tak brzmiało ładniej
Chris: Moim zdaniem to była najgorsza piosenka! Zadanie odwołane!
Wszyscy: Juuhu!
Chris: ALe za kłamstwo jest kara! Kara dla Półgłówków taka, że to szkoła i się trzeba uczyć więc przez dwie godziny będziecie pływać dookoła basenu aby się nauczyć!
Izzy- Elaunch: Jest! Super! A nie możemy dłużej?!
Chris: Możecie nawet trzy godziny!
Izzy- Elaunch: łii! (podniosła ręce go góry)
Półgłówki: (wściekli) Dzięki Izzy!
Izzy- Elaunch: Elaunch! I nie ma za co! (uśmiechnęła się szeroko)
Chris: Mądrale wy macie spokój oprócz Ezekiel'a! On też ma ćwiczyć
Ezekiel: A z jakiej racji?!
Chris: A z takiej, że chce tak i już!
Chef: (przychodzi) Chris już lecą bąbelki w jacuzzi
Chris: Oo! To zostawiam was z Chefe'm i za trzy godziny widzę was na ceremonii!
Półgłówki: Co?!
Chris: No to! (uciekł)
Chef: Więc do basenu łamagi!
(Mądrale sobie poszły, a każdy z Półgłówków zaczął wskakiwać do basenu)
Po trzech godzinach...
(wszyscy z Półgłówków stoją przy szafkach zmęczeni, mokszy i trzęsący się z zimna)
Chris: Już umiecie pływać?
Lindsay: Tak! To trudne! Ale już umiem!
Alejandro: Dziewczyny jak wam zimno to możecie się o mnie ogrzać...
(wszystkie dziewczyny przytuliły się do Alejandro)
Chris: Jak widać dostaliście wycisk i nauczyliście się. Kiedyś wrócimy jeszcze do pływania, ale teraz czas na eliminacje! Otwierać szafki!
(wszyscy otworzyli oprócz Izzy- Elaunch)
Izzy- Elaunch: Coś się zacieło! (pociągła mocniej i wyrwała szafkę)
Chris: Izzy... To znaczy Elaunch odpadasz!
Izzy- Elaunch: Elaunch wyleciała?! No dobra! Elaunch wyleciała lecz Izzy wróci! (wybiegła ze szkoły)
Harold: Nikt inny nie jest tak zwariowany jak ona
Chris: No... Idźcie wypocząć... Koniec ceremonii i odcinka Studiów TOTALNEJ Porażki!
Chef: (przychodzi zły i wręcza Chris'owi jakiś czek) Dostałeś premie! A ja nie!
Chris: (zabiera czek i w niego patrzy) Superancko! (przytula czek) Powiedziałem, że koniec? Dopiero teraz koniec!
Miałam dać trailer do tego sezonu, ale sobie zapomniałam xD. W zamian też dam trailer, ale z czymś innym.
Powiem tak. Zapisałam 200 coś stron na ten sezon w wakacje xD. 1- 4 odcinka są takie sobie. Od 5 odcinka coraz lepsze będą odcinki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Stołówka... 8:00...
*Graciarnia zwierzeń*
*Bridgette: (ziewa) Nie wyspałam się tu. Chris nam pokazał dla każdego swój pokój czyli kawalerkę. Fajnie, bo każdy śpi oddzielnie i nie fajnie, bo nie ma okien i jest straszcie ciemno*
*Owen: Co sądzę o miejscu? Jest full wypas, ale mogli by powiększyć tą graciarnie do zwierzania i nasze kawalerki oraz wstawili w nich okna*
*Kelly: Jak na początek to nie narzekam. Szkoła jest dość zadbana, nie ma okien w pokojach i za to ogromny plus, bo uwielbiam ciemność i ktoś mi się spodobał (złożyła ręce i zaczęła mrugać oczami)*
*Duncan: Najgorszy sezon! Już lepszy był ten z mamami! Nie dość, że to szkoła, studia, nauka to na dodatek Oxford, do którego bym się w życiu nie dostał!*
*Noah: Dziś sprawdzę, co ta uczelnia w sobie posiada. Chodzi oczywiście o bibliotekę*
Owen: Ciekawe, co będzie na śniadanie!
Chef: (rozdaje każdemu tą samą papkę, co we wszystkich sezonach) Bez zrzędzenia!
Angela: Byłam ciekawa, co jedzcie, ale ja nie będę się tym truła
Owen: Dajcie mi! Zjem od każdego!
Geoff: Ja nie chce być wybredny, ale panie kucharzu nie pora, aby zmienić kuchnie chodź raz?
Chef: A wiecie dzieciaki macie całkowitą rację! Nie jesteśmy w Kanadzie tylko w Wielkiej Brytanii to jedzenie powinno być inne (zabiera od każdego papkę)
Owen: (próbuje zębami chwycić papkę, ale wali twarzą o stół) Jeszcze nie zjadłem!
Tyler: Nieźle ziom!
Geoff: Ma się rozumieć ziom!
Heather: Udało ci się to Geoff moje uszanowanie
*Graciarnia zwierzeń*
*Geoff: Heather jest ostanio czasy milsza dla mnie, a to kręci*
*Heather: Mój plan rozpoczęty!*
*Alejandro: Wiem, co kombinuje Heather... (zapatrzył się) Jest sprytna!*
Chef: (rozdaje nową porcję jedzenia) Bon Appetite!
Izzy: (łapie się za włosy) Izzy jest w szoku! To przypomina jej przeszłość!
Riccardo: Co to wogóle jest?!
Justin: Mój agent mi tego nie poleca
LeShawna: LeShawna przechodzi na dietę!
Noah: (podnosi wzrok z książki i patrzy na śniadanie) O czym wy... o fuj! Co to jest?!
Gwen: Ok... Chcieliśmy, aby Chef zmienił kuchnię, ale nie na taką! (pokazuje palcem na miskę z larwami)
Owen: Nie będzie takie złe na jakie wygląda za pewne! Larwy mają dużo białka! (je trochę i wypluwa) To nie jadalne!
Izzy: (wpycha sobie trochę do buzi i wypluwa) Jednak nie przypomina Izzy przeszłości!
Ezekiel: Moim zdaniem to wogle nie jest jedzenie!
Chef: Smakuje? Inne miejsce, inne jedzenie! Sami chcieliście
Harold: Wolimy tą starą dobrą papkę!
Chef: Gdy się jest na wojnie to wszystko, co zdobędziesz się je!
Tyler: Odwołuje to 'nieźle ziom'! (zatyka sobie usta ręką, bo zbiera mu się na wymioty)
Kelly: Dobrze robisz! Powinieneś od te słowa po tak strasznym załatwieniu nam jedzenia!
Heather: Nie jego wina
Bridgette: Co go tak bronisz?!
Geoff: Spoko dziewczyny zawaliłem, ale skąd miałem wiedzieć?!
Angela: Domyślić się?!
Gwen: (trąci miskę łokciem i larwy wysypują się na Courtney) Ups...! Przepraszam (uśmiecha się lekko)
Courtney: Aa! (wstaje i się otrzepuje) Zrobiłaś to specjalnie!
Gwen: To był wypadek! Sorry!
Courtney: Akurat! Myślisz, że nie widziałam!
Duncan: Courtney weź trochę przystopuj, bo widziałem cała sytuację i zrobiła to przypadkowo!
Courtney: Ty przeciwko mnie?! Ugh! Jeszcze jej bronisz! Dobra! To był może wypadek, ale następnym razem jak się do powtórzy to pożałujesz Gwen!
Gwen: (przełknęła ślinę) Spoko!
*Graciarnia zwierzeń*
*Courtney: Muszę coś zrobić, aby Duncan skupił się jedynie, wyłacznie na mnie, a nie na tej p********* gotce! Yh... (uspokoiła się) Trochę mnie poniosło*
*Gwen: Może i to był wypadek, dobra to nie był wypadek, ale no co? Próbowałam rozruszyć atmosferę*
Lindsay: Ja chciałam zadanie pytanie nie ma miejscu... Na miejscu raczej, ale tu w tej chwili... No... Gdzie jest Beth?
Heather: Wyleciała! Co się...
Lindsay: Ołł... Aha
*Graciarnia zwierzeń*
*Lindsay: Czuję się trochę winna przyczyniając się do tego, że ujawniłam sekret skłamany przeze mnie Beth i przez to wyleciała. Ee... Powinnam chyba tego nie mówić...*
Ezekiel: Sama dałaś nam kartkę...
Chris: (przychodzi) Siemanko studenci!
Riccardo: Bardzo śmieszne!
Alejandro: No może śmieszne, ale jesteśmy studentami amigo!
Lindsay: Ty masz taki fajny akcent i dołeczki gdy się uśmiechasz Alejandro!
Alejandro: Gracias hermosa!
Lindsay: Co?! Rozdają gdzieś pizze?!
Kelly: On ci podziękował
Lindsay: A za co? Nic mu nie dałam
Alejandro: Dałaś urodę tak jak i reszta panienek
Dziewczyny: (rozmarzone) Ah...
Tyler: Lindsay...!
Chris: Koniec hiszpańskiego patrzenia na amig'a Alejandro! Do rzeczy...
Izzy: Popływałabym trochę...
Chris: To masz szczęście, bo dziś zadanie jest w basenie!
Izzy: Jest! (skacze do góry i klaska rękami)
Na basenie...
(wszyscy stoją przed basenem i się w niego wpatrują)
Chris: Zanim przejdziemy do zadania zaśpiewacie piosenkę!
Noah: Koniecznie trzeba?
Chris: No nie jak chcesz odpaść. Zaczynać! W sumie to pierwsza takie przed zadanie!
LeShawna: Przed zadanie? Phy... To może tak... Woda, woda, woda, woda, woda!
Gwen: Ale chlorowana!
Izzy: Czad nie?!
Duncan: Wcale nie!
Chris: Śpiewać, a nie mówić!
Wszyscy: Yy... Eh... (zastanawiają się wszyscy)
Chris: No co jest?
Bridgette: Yy... Uczymy się pływać!...
Justin: Co za problem?! Pływać każdy umie! (wskakuje do basenu)
Izzy: No jasne, że tak! (też wskakuje)
Courtney: Śpiewajmy to będziemy mieć przewagę!
Ezekiel: Dobrze gadasz!
Chris: Stop, stop, stop! Zacznijcie od początku!
Izzy: Izzy zacznie! No to tak to płynie! Na studiach jesteśmy i mamy basen, w którym pływać się da!
Heather: Nawet możemy wskoczyć do niego raz, dwa!
Geoff: Pływać się w nim daa...
Bridgette: Skakać na raz, dwaa...
Lindsay: Bo basen tyle dam da!
Kelly: Basen jak basen, ale ten jest czysty!
Gwen: A nie zasyfiony tak jak z ubiegłych lat!
Courtney: W końcu było na coś Chris'a stać!
Angela: Chodź tyle Chris nam dał! A nie! To ja dałam, bo ja finansowałam!
Duncan: Mi tam i tak obojętne! No kurde! (zły) Wyrwało mi się i zaśpiewałem no nie!
Alejandro: Uratowałeś nasz chonor! Mężczyzn znaczy się
Tyler: W tej kwestii się zgodzę
LeShawna: Chwila, chwila! Mieliśmy tu o wodzie i basenie śpiewać!
Noah: Chyba już nic więcej nie potrzeba...
Owen: Oprócz tego, że nie ma tu jedzenia!
Harold: Nie można pływać po jedzeniu!
Justin: Nie twój interes! (je miętówki)
Riccardo: Jeszcze pytanie! Jaką naukę basen nam da skoro pływać każdy umie raz, dwaa?
Chris: Żadną! To koniec śpiewania i czas na zadanie. Jak będziecie musieli się nauczyć to zrobię test!
Wszyscy: Ugh! (zaczęli jęczeć i po chwili nastała kilko sekundowa cisza)
Ezekiel: I co?
Chris: (po przemyśleniach) Jesteśmy w Anglii, tak?
LeShawna: Tak w Wielkiej Brytanii! Nie pamiętasz?!
Kelly: (z zadowoleniem i sarkazmem) Nawet nie mów, że ci się pomyliło i mieliśmy gdzie indziej być, a nie w tej norze!
*Graciarnia zwierzeń*
*Kelly: Jedynie mi będzie brakowało tych kawalerek bez okien*
Chris: Yy... Nie pomyliło
Riccardo: To po, co się pytałeś?
Chris: Bo Anglia to nie tylko obejmuje Wielką Brytanie
Izzy: Będziemy się przenosili?! Czad!
Chris: Tylko do celu, abyście się czegoś nauczyli, bo dostałem oceny i materiał od waszych nauczycieli, co mam z wami przerobić przez te wszystkie sezony
Noah: No to wybrałeś najprostszy sposób nauki... Podróżowanie! Phy!
Chris: Ej! Nie dość, że muszę prowadzić to show to jeszcze muszę was uczyć! To tak... W tym sezonie odwiedzimy Walię, Szkocję, Irlandię i Islandię sposobem wodnym, lotnym i lądowym
Izzy: Odwiedzimy Islandię?! Odjazd! A i skoro wspomniałeś o wodzie to Izzy od dziś zwie się Elaunch! (czytaj: Ilencz)
Chris: Tak odjazd totalny szczególnie dla was, a co do imienia to skąd taka nazwa?
Izzy- Elaunch: Elaunch nie wie! Ha!
Harold: Czy Islandia należy do Angli? Bo mi się wydaje...
Riccardo: Oczywiście, że należy
Harold: To z czymś innym mi się pomyliło
*Graciarnia zwierzeń*
*Harold: Ale wstyd... Gdy wiem, że straciłem LeShawn'e to mój mózg przestaje pracować*
Harold: Oh! Jak to?!
(wszyscy się na niego dziwnie gapią)
Chris: A tobie, co?
Harold: Nic...
*Graciarnia zwierzeń*
*LeShawna: Harold robi wszystko by przykuć moją uwagę! Grr! LeShawna dla niego się skończyła!*
Chris: Więc czas na zadanie! Polega na tym, że każda drużyna ma pokazać nowy styl pływania, czyli musicie coś wymyślić! Daje na to półgodziny (bierze ręcznik) Albo godzinę... Start! (poszedł)
Izzy- Elaunch: Oo! Ja mam przygotowany! Zostawcie mi przygotowanie! Elaunch umie pływać!
Kelly: Masz tego nie spartolić!
Izzy- Elaunch: Spoko! Elaunch wie co robi! Będzie pływać!
Heather: Kto umie z nas pływać tak, że na pewno nie spartoli?!
Owen: Ja! Ja chce!
Noah: Lepiej nie, bo ty wystarczy abyś wskoczył, żeby woda wyleciała zresztą ty nie umiesz rywalizować z Izzy...
Owen: Z Elaunch! I masz rację nie umiem (uśmiechnął się nieśmiele)
Ezekiel: Może Zeke się nada?
Justin: Nie... To musi być osoba peła uroku, gracji, wdzięku...
Alejandro: Jak ja?
Justin: Jak... Ej!
Alejandro: Masz rację, ale przepuszczę seniorit'ę, bo mam kulture
Justin: Dlatego ustępuje dziewczyną
Courtney: Ludzie wiecie jest jedna osoba, która poprowadzi nas do wygranej
Gwen: Mówisz o sobie?
Geoff: Powinna iść Bridgette
Heather: Tak Geoff w 99% się z tobą zgadzam, ale Chris ogólnie to mówił, że drużyna ma zaprezentować, a nie osoba z drużyny z tym pływaniem
*Graciarnia zwierzeń*
*Heather: Ugh! Jakoś ta gatka pomoże mi mieć zauwanie do drużyny! Oh! Nie wyobrażacie sobie jakie to trudne!*
*Bridgette: Heather mnie irytyje, ale w tym ma rację*
Noah: Czyli mamy ustalone! Idziemy wszyscy! (po cichu) Niestety... (zrobił grymas)
LeShawna: Już wiemy, co i jak... My poślemy Izzy...
Izzy- Elauncz: Elaunch!
Leshawna: Ją! Ty idziesz ogółem!
Chris: (przychodzi) Koniec czasu!
Ezekiel: No, ale miało być pół godziny lub godzina
Chris:Tak, ale w jacuzzi nie chcą lecieć bąbelki, bo się otwory zatkały. Dziesięć minut wam wystarczyło!
Izzy- Elaunch: Jasne! Ja mam to opanowane
Chris: Ok! Ciekawe czy reszta twojej drużyny też ma
Półgłówki: O, oł!
Kelly: To wszyscy muszą?
Chris: Tak
Lindsay: Ale ja nie umiem pływać!
Tyler: Nie martw się ja ci pokażę! (skacze i spada na posadzkę) Ała...
Kelly: To tylko drobny upadek
Tyler: No... (wstaje)
Harold: I co?
Chris: To, że idziecie pierwsi Półgłówki!
Duncan: Nie ma mowy! No chyba, że dasz mi materac
Gwen: Nie umiesz pływać? Przyznaj się! Nie, no nie żartuj! (zaczęła chichotać)
Owen: O by...
Duncan: Umiem tylko dopiero, co farbowałem rano mego czuba. Nie chce by się farba zmyła
Courtney: Duncan nie peniaj! (popycha go do basenu)
Duncan: (wpada do basenu i wypluwa wodę) Nie słyszałaś co mówiłem?!
Alejandro: Ona na pewno chciała nam pomóc
Heather: Właśnie! My mamy mieć szanse nie oni!
Justin: Ona jest...
Courtney: Dokończ to nie żyjesz!
Chris: Ludzie! Zadanie! Czekam tu! Aż zaczniecie!
Izzy- Elaunch: Dobra! (skacze do basenu i wali głową o dno) Ale się rąbnęłam! Super ^^!
Chris: No to zaczynajcie Półgłówki!
Angela: Izzy czy Elaunch zacznie, a wogle to tylko ona pokaże
Chris: Chwila... Śpiewaliście, żę umiecie pływać, a teraz co? Przyznać się kto nie umie?
(Lindsay, Kelly, Riccardo podnieśli rękę)
Chris: A z was Mądrale?
Bridgette: U nas wszyscy chyba umieją
Ezekiel: Ja się trochę topię, ale trochę umiem pływać
Chris: Nie ma sensu robić tego zadania. Czemu śpiewaliście, że każdy umie jak tak naprawdę nie umie?!
Kelly: Dla picu, bo tak brzmiało ładniej
Chris: Moim zdaniem to była najgorsza piosenka! Zadanie odwołane!
Wszyscy: Juuhu!
Chris: ALe za kłamstwo jest kara! Kara dla Półgłówków taka, że to szkoła i się trzeba uczyć więc przez dwie godziny będziecie pływać dookoła basenu aby się nauczyć!
Izzy- Elaunch: Jest! Super! A nie możemy dłużej?!
Chris: Możecie nawet trzy godziny!
Izzy- Elaunch: łii! (podniosła ręce go góry)
Półgłówki: (wściekli) Dzięki Izzy!
Izzy- Elaunch: Elaunch! I nie ma za co! (uśmiechnęła się szeroko)
Chris: Mądrale wy macie spokój oprócz Ezekiel'a! On też ma ćwiczyć
Ezekiel: A z jakiej racji?!
Chris: A z takiej, że chce tak i już!
Chef: (przychodzi) Chris już lecą bąbelki w jacuzzi
Chris: Oo! To zostawiam was z Chefe'm i za trzy godziny widzę was na ceremonii!
Półgłówki: Co?!
Chris: No to! (uciekł)
Chef: Więc do basenu łamagi!
(Mądrale sobie poszły, a każdy z Półgłówków zaczął wskakiwać do basenu)
Po trzech godzinach...
(wszyscy z Półgłówków stoją przy szafkach zmęczeni, mokszy i trzęsący się z zimna)
Chris: Już umiecie pływać?
Lindsay: Tak! To trudne! Ale już umiem!
Alejandro: Dziewczyny jak wam zimno to możecie się o mnie ogrzać...
(wszystkie dziewczyny przytuliły się do Alejandro)
Chris: Jak widać dostaliście wycisk i nauczyliście się. Kiedyś wrócimy jeszcze do pływania, ale teraz czas na eliminacje! Otwierać szafki!
(wszyscy otworzyli oprócz Izzy- Elaunch)
Izzy- Elaunch: Coś się zacieło! (pociągła mocniej i wyrwała szafkę)
Chris: Izzy... To znaczy Elaunch odpadasz!
Izzy- Elaunch: Elaunch wyleciała?! No dobra! Elaunch wyleciała lecz Izzy wróci! (wybiegła ze szkoły)
Harold: Nikt inny nie jest tak zwariowany jak ona
Chris: No... Idźcie wypocząć... Koniec ceremonii i odcinka Studiów TOTALNEJ Porażki!
Chef: (przychodzi zły i wręcza Chris'owi jakiś czek) Dostałeś premie! A ja nie!
Chris: (zabiera czek i w niego patrzy) Superancko! (przytula czek) Powiedziałem, że koniec? Dopiero teraz koniec!
Miałam dać trailer do tego sezonu, ale sobie zapomniałam xD. W zamian też dam trailer, ale z czymś innym.
Powiem tak. Zapisałam 200 coś stron na ten sezon w wakacje xD. 1- 4 odcinka są takie sobie. Od 5 odcinka coraz lepsze będą odcinki.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Episode 2- STP-TDS- ,,Zaczynamy naukę na studiach!'' cz.2
Przed szkołą...
Chris: Witam w drugim odcinku i w drugiej części zaczynającej sezon na studiach! Jak wiecie już my przybyli nie tak jak się spodziewałem, ale przybyliśmy w całości! (uśmiechnął się szeroko) Zapoznaliśmy znaczy większość już ją wcześniej zapoznała no, ale chodzi o naszą producentkę, która się zdziwi jeszcze od czegoś
Angela: Od czego się zdziwię?
Bridgette: Chris nie umiesz zapowiadać
Chris: Angela od niczego i ty Bridgette jak jesteś taka mądra to sama zapowiedź
Bridgette: Ok... Zapraszam na Studia Totalnej Porażki!
Chris: Wy nie macie do tego talentu jak ja!
Justin: A chcesz się założyć?!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chris: To praktycznie mogę powiedzieć, że zaczynamy nowy sezon w Angli w Brytyjskim stylu!
Noah: Doskonale... Gdzie biblioteka?
Chris: Jak wchodzisz do szkoły to idziesz korytarzem prosto, a potem w prawo. Ej! Na razie ja mówię, a póżniej pytania!
Kelly: A więc mów
Beth: A może w środku nam powiesz?
Chris: Nie! Tutaj! Więc spędzicie w tym miejscu ileś czasu rywalizując o 1.000.000 Funtów!
Lindsay: Funtów? To jakieś pierogi? No, bo ja Chris nie przepadam za bardzo za pierogami, więc nie wiem czy ma sens branie udziału w tym. No ja przynajmniej mam takie zadanie
Beth: Lindsay! To taka waluta Angielska!
Lindsay: Że chusteczki?! Jestem pewna, że to pierogi!
Beth: Aleś ty durna! Ojć! Nie chciałam powiedzieć tego na głos
Duncan: Ale powiedziałaś to okularnico i ogólnie może je ktoś rozdzielić ja nie mam do nich nerwów (pokazuje na kłócącą się Courtney z Gwen)
Angela: Dziewczyny spokojnie! (rozdziela je) O co poszło?
Gwen: Ona uważa, że ja...
Angela: Niech to Court wyjaśni, ponieważ ciebie nie lubię
Gwen: Dzięki za szczerość
Courtney: Wiesz już nic. Wszystko ok...
Chris: (zły) Ja mówię, a wy słuchacie! Lubię owszem takie kłótnie, ale nie w tedy kiedy mi ktoś
przerywa! No!
Owen: Jeszcze chce coś powiedzieć w sprawie pierogów. Zgłodniałem i kiedy coś zjemy?
Chris: Powiedziałem pytanie później!
Geoff: Dobra! Wiemy!
Chris: Teraz zacznę mówić o pomieszczeniach...
Izzy: A będzie znaczy jest basen?! Izzy ostatnio polubiła baseny!
Chris: Jesteście niedorzeczni! Wchodzimy do środka
Wszyscy: Hura!
Chris: Ale, co was tak ciągnie do tej uczelni?
Duncan: Mnie nie bardzo, ale wygląda zadbanie więc będę mógł ją zdewastować troszeczkę
Chris: Nie jest taka na jaką wygląda (otwiera drzwi)
Harold: To jest... Ogromne!
Heather: Na zewnątrz takie małe, a w środku...
Chris: Chcieliście to teraz wchodzić
Ezekiel: Do końca tym korytarzem?
Chris: Nie! Kawałek i uważać na kafelki są śliskie
W szkole... Korytarz...
(wszyscy weszli do środka i się przewrócili prócz Chris'a)
Chris: Ostrzegałem!
LeShawna: Po, co tu jest pastowana podłoga?
Chris: Aa... Nie wiem po to aby była
(wszyscy wstali)
Chris: No to jak zauważyliście to, to jest korytarz, gdy pójdziemy trochę dalej to po lewej stronie widać schody prowadzące do szatni gdzie znajduje się sala gimnastyczna oraz basen
Izzy: Basen!
Chris: Nie Izzy! Nawet byś się nie dostała tam, bo jest zamknięte
Izzy: Ee... Szkoda. Nie będę teraz się wybierała i wywalała drzwi, bo mi się nie chce
Chris: To dobrze. Gdy pójdziemy dalej zauważycie swoje szafki. Na każdej szafce jest wypisane imię osoby, do które należy każda szafka. Otwórzcie je teraz
(każdy otwiera)
Tyler: No i co?
Chris: Zobaczcie głębiej
(każdy wyciąga mundurek i ołówek HB)
Justin: Żartujesz?! Ten mundurek jest okropny!
Duncan: Ja tego na pewno nie włożę! Nie zmusicie mnie!
Chris: Nie mósicie tego wkładać. To tylko taki symbol, że należycie do mojej szkoły, bo w końcu jestem tu dyrektorem i gabinet mam na prawo, ale to za chwile
Tyler: Na, co te ołówki?
Chris: No do testów. Muszę was nauczać, bo dostałem wasze świadectwa z liceum i oceny macie kiepskie poza Noah, Courtney, Angel'ą i Bridgette
Geoff: Na, co jest jedna wolna szafka z napisem ,,Wstaw imię''?
Chris: Na nic...
Geoff: Spoko
Chris: Wracając do szafek...
Heather: Stoimy przy nich cały czas
Chris: No i dobrze. Więc te szafki to też rodzaj eliminacji. Zamknijcie je
(wszyscy zamknęli szafki)
Chris: A teraz spróbujcie otworzyć
(próbują otworzyć, ale nie mogą)
Bridgette: Nie da się. Są zamknięte
Harold: Ja zaraz otworze, bo jestem od tego specem
Chris: Macie ich nie otwierać jak są zamknięte, bo popsujecie zamki, a dałem za nie dużo kasy. No i jak ktoś nie może otworzyć to znaczy, że jest wyeliminowany i nie wróci tu więcej. Nigdy!
Kelly: A będą drużyny?
Chris: I tu jest wasze pierwsze zadanie
Ezekiel: Ale nie zwiedziliśmy jeszcze tej szkoły całej
Chris: Jeszcze zwiedzicie dzisiaj. A teraz zapraszam do mojego gabinetu
W gabinecie...
(wszyscy wchodzą, a Chris wyskakuje zza biurka ubrany w garnitur)
Chris: Tu będzie pierwsze zadanie!
Riccardo: Niby, co mamy tu robić?
Chris: Pierwsze zadanie polega na znalezieniu czerwonej monety w tym gabinecie nie demolując nic. Tych monet jest dziesięć, więc dziesięcioro z was znajdzie się w jednej drużynie. Uwaga nie możecie oddać komuś monety, bo to grozi u mnie eliminacją
LeShawna: Wszystko fajnie tylko, że nas jest dziewiętnastu
Chris: No wiem, ale i tak macie szukać! Start!
(wszyscy zaczęli szukać monet)
Toronto... Studio Podsumowań...
Cody: Polecieli, a my tu mamy siedzieć
DJ: Ee tam... Najlepszy jest fakt, że zdałem i zdaliśmy wszyscy maturę!
Sierra: Co z tego?! Ja chciałam lecieć!
Alejandro: A ja chciałem tam być i tam będę!
Trent: Przecież się nie dostałeś
Alejandro: Dostałem, miałem telefon od Chris'a
Sierra: Lece z tobą!
Alejandro: Nie Sierra... (mówi z Hiszpańskim akcentem) Zostajesz tu chica...
Sierra: Ok...
Eva: To Ci się należy
Alejandro: Wiem! Pa las niñas! (uśmiechnął się chciwie i wyszedł)
W samolocie...
Alejandro: (do niego wsiada) Strzeżcie się, bo ja przybywam!
Anglia... Londyn... W gabinecie...
Beth: (znajduje ostaniom monetę) O tak!
Lindsay: Wredna! Wzięłaś mi ją sprzed nosa, a jeszcze przed tem nazwałaś mnie durną! Koniec przyjaźni!
Beth: Wiesz, że nie chciałam cię tak nazwać i tą monetę ostatnią znalazłam pierwsza! I tak nie będziemy razem w drużynie to dobrze! Zgadzam się na koniec przyjaźni!
Lindsay: Świetnie!
Beth: Świetnie!
Owen: (gryzie monetę) Nie jadalna... Czemu tu jest narysowany mózg?
Chris: Zaraz się dowiesz. No to tak monety znaleźli: Geoff, Heather, Bridgette, Ezekiel, Courtney, Justin, Noah, Gwen, Owen i Beth
Courtney: O nie! Nie będę z tą gotką w drużynie! Gwen oddaj monetę Duncan'owi!
Chris: Nie ma zamiany! No więc ci, co znaleźli czerwone monety to Zabójcze Mądrale!
Heather: Mądrale?! Gorzej nie umiałeś wymyślić?!
Duncan: Courtney to pasuje
Courtney: Czy ty mnie obrażasz?!
Chris: Jeszcze nie skończyłem! A reszta bez monet to Wrzeszczące Półgłówki!
Mądrale: Buhahaha!
Tyler: Ej! Nie mam pół głowy tylko całą!
Izzy: Tak się mówi! Co to Izzy ma wszystko tłumaczyć?
Beth: Raczej tak, bo ja Lindsay już na pewno ni będę tłumaczyła!
Lindsay: Nie musisz, bo wiem, co to znaczy! Pół głowy to głowa w połowie
Angela: Wiecie, że nas jest mniej o jedną osobę?
LeShawna: Mówiłam jeszcze przed szukaniem
Chris: No więc, aby załatać tę dziurę dochodzi do was...
Harold: Niech zgadnę! Hmm... Nasza wielka fanka?
Kelly: No nie byle nie ona!
Chris: Nie zgadliście! Dochodzi Alejandro!
Alejandro: (przychodzi dumny) Witajcie wszyscy, szczególnie panny! Gracias muchacho Chris
Lindsay: Łii! Ale mamy szczęście!
Bridgette, Beth, Heather, Courtney i Gwen: Kurczę!
Tyler: Lindsay z czego się cieszysz... Znaczy możesz się cieszyć, bo jesteśmy w jednej drużynie
Kelly: Ja się z pewnością z tego cieszę
Chris: No to możemy zwiedzać dalej
Sala muzyczna...
Chris: To jest sala muzyczna więc tu będziecie śpiewali
Bridgette: Ta sala jest dopiero ogromna robi większe wrażenie niż to jak Chris otworzyłeś tą szkołę
Owen: Ciekawe instrumenty
Chris: Od razu mówię, że macie nie dotykać no chyba, że chcecie aby Chef was udusił lub w inny sposób wykończył
Justin: Więc grać nam nie wolno, a śpiewać mamy
Chris: Tak, bo przecież są tu takie zajęcia
Kelly: To się nazywa muuuzyka...
Ezekiel: Ja uwielbiam śpiewać, ale bardziej rapować łiki Zeke...
Harold: A ja bit- boxsować. Ciekawe jak se radzi reszta kapeli
Toronto... Studio Podsumowań...
Trent: Cody oddawaj gitarę!
Cody: Ja tylko na chwilę (upuszcza gitarę) Ups!
Doris: Czemu ja dołączyłam do tej kapeli? Aha już wiem...
Anglia... Londyn... Sala muzyczna...
Justin: Na pewno dobrze
Chris: Yhy...! Yhe...! Ehe...! Już?! No to zaczynajcie pierwszą piosenkę
Heather: Drugą... Pierwsza była w samolocie!
Chris: Nie ważne! Już! Śpiewać!
Angela: Anglia...
Kelly: Brytania...
Noah: Studia...
Beth: I szkoła!
Justin: Podróże...
Harold: Kultura...
Tyler: Sport...
Heather: I nauka!
Courtney: To wszystko czeka naaas!
Owen: Zapomnieliście dodać o żarełku
LeShawna: Nie dobrego, ale zawsze coś!
Chef: (przechodzi) Tym razem będzie coś innego!
Bridgette: O tak! Może tym razem najem się dość...?!
Chef: (w oddali) Buhahaha!
Alejandro: Tam nie było nic śmiesznego!
Riccardo: Ale i tak... To wszystko czeka naaas!
Courtney: Duncan teraz twoja kolej!
Duncan: Ja nie śpiewam i nikt z mojej rodziny nie śpiewa! Dobra! Tylko ja nie śpiewam!
Geoff: Stary, a kiedyś?!
Duncan: Kiedyś to kiedyś, lecz teraz nie śpiewam!
Gwen: Ja się chyba skusze, bo nie chce wyleeecieć!
Lindsay: Śpiewać każdy może!
Ezekiel: Trochę lepiej lub trochę gorzej!
Wszyscy: Ty na pewno gorzej!
Justin: (do Duncan'a) Kolo nie lubię cię, ale zaśpiewaj chodź na bis!
Duncan: Nie!
Gwen: Nawet ja się przyczyniłam! Co za porażka!
Courtney: Masz to zrobić dla mnie! (pokazuje Duncan'owi pięść przed nosem)
Duncan: No i nie mam wyjścia! Eh... Więc Duncan zaśpiewał wam dziś!!!
Wszyscy: O taaak!
Chris: (klaska) No brawo, ale nie mówiłem, że każdy musi śpiewać...
Gwen: Czyli zrobiłam to nadaremnie?! Oh!
Chris: Nie do końca! Gdybyś nie zaśpiewa to byś wyleciała, ale zaśpiewał każdy i fajnie to wyszło, lecz nie podobał mi się śpiew u niektórych z drużyny Mądrali więc to oni wyeliminują osobę. Tylko mówiąc szczerze to była najgorsza Beth więc pójdziesz do byle jakiej klasy i założysz to! (wyciąga i daje jej czapkę nieuka)
Beth: Ale jak to?! Nie możliwe
Lindsay: Ha! Ha!
Chris: A my zwiedzamy dalej! A i dodam, że to było drugie zadanie i więcej na dziś nie będzie!
(Beth sobie poszła, a Chris zaczął oprowadzać wszystkich po szkole)
Po trzech godzinach... Korytarz...
Alejandro: Amigo już zobaczyliśmy wszystko?!
LeShawna: Ja już nie dam rady zwiedzać! Za dużo chodzenia!
Izzy: Izzy się podoba!
Owen: Najlepsza była stołówka
Chris: Zwiedziliśmy już wszystko...
Wszyscy: Juuhu!
Chris: ... Oprócz...
Wszyscy: Nieee...!
Chris: Tego! (otwiera jakieś drzwi)
Kelly: Co to za graciarnia?!
Chris: Graciarnia zwierzeń!
Harold: Właśnie miałem przypomnieć o pokoju zwierzeń i teraz wiem, że to graciarnia
Chris: Chcesz się pierwszy wysłowić?
Harold: Jasne! (wszedł do środka)
*Graciarnia zwierzeń*
*Harold: Trochę tu ciasno, ale jak Owen wejdzie to się zrobi trochę miejsca. Wracając do rzeczy to ta uczelnia ma dużo pomieszczeń! Trzy godziny chodzenia! Koszmar! To se Chris wymyślił*
Chris: Koniec zwiedzania! Półgłówki mogą odpocząć, a Mądrale jak przegrały to czeka ich kara taka, że będą śpiewać!
Gwen: Nie ma mowy!
Chris: Eliminacja do domu Gwen?
Gwen: Dobra! Będę śpiewać! (oburzyła się)
Bridgette: Ja lubię śpiewać to nie jest kara
Chris: Będziecie śpiewać tyle ile mi się spodoba, czyli do wieczora! A i kolacji dziś nie będzie!
Tyler: Fajnie nie wyrzucamy nikogo!
Owen: Aa! Nie będzie kolacji! Czemu?!
Chris: Bo nie! Idziecie śpiewać Mądrale. Jeszcze się zanim zaczniecie przebieżcie się w to! (daje każdemu jakiś strój)
Wieczór... 20:05... Przed ceremonią... Jakaś klasa...
Bridgette: Jednak śpiewanie może wykończyć!
Courtney: Na dodatek te okropne kiecki! Zielone... (próbuje przeciąć sukienkę nożyczkami)
Gwen: Jak by były dłuższe to ok
Noah: (urywa sobie bokobrody) Ał! My mamy gorzej
Lindsay: (wchodzi) Hej... Mam sprawę...
Eliminacja... Ceremonia...
Chris: No to jak zawsze powiem zasady
Heather: Ale my już wiemy nie co!
Chris: Tak, ale to ''nie co'' nie starczy! No to oddaliście głosy po przez wyrzucanie monety z jednym z was. Zasady są takie: Ten kto będzie próbował otworzyć szafkę i mu się nie uda będzie musiał opuścić uczelnie po przez spacerkiem do wyjścia korytarzem nieuków i wsiąść do taksówki pałkarzy, która zawiezie was na lotnisko i wrócicie do uczestników, którzy się nie dostali jako lose'rzy!
Noah: Taksówki pałkarzy?
Ezekiel: Przecież to nie bejsbol!
Chris: Tak, ale nie miałem czasu na nazwy! To zaczynajcie eliminacje! Otwierać szafki!
(wszyscy otworzyli oprócz Beth)
Ezekiel: Jest!
Beth: Wiedziałam! Ugh! Trudno się mówi (wyszła ze szkoły i wsiadła do taksówki)
Chris: No i jako pierwsza odpadła Beth, która nie miała talentu do śpiewu. No serio gorzej śpiewała od Zek'a!
Ezekiel: Ej!
Chris: No, ale jesteś dalej w grze to się zmarnuj tej okazji Zeke! Co wydarzy się w trzecim odcinku? Kto wyleci następny? Oglądajcie Studia TOTALNEJ Porażki!
Wróciłam i mogę znów pisać. Już napisałam prawie cały sezon ręcznie, a teraz przepisuje tylko. Obejrzałam po angielsku tyle odcinków, co już było w tdwt i nie wiem jak, ale niektóre momenty mam bardzo podobne jak napisałam! Normalnie podobny tok myślenia. Ale mimo, co, że może być podobne to i tak się będzie podobał sezon. A i przepraszam za nagłówek, ale nie miałam kiedy go zrobić.
Episode 1- STP-TDS- ,,Zaczynamy naukę na studiach!'' cz.1
*czołówka*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lotnisko...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lotnisko...
(wszyscy stoją przed samolotem)
Chris: Powiedziałem nie! Zaraz polecimy tylko muszę załatwić jeden problem
Sierra: (przyczepia się do nogi Chris'a) Proszę! Błagam! Zrobię wszystko! Ale mnie zabierz! Błagam! Błagam! Proszę! Proszę!
Chris: Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie mogę być litościwy i zabirać kogo chce!
Riccardo: Nie prawda! Nie każdy chce! Yy... Ja nie chce, ale chce wygną. Nie mogłeś wybrać Niemiec na przykład?
Chris: Nie mogłem! Nie pasuje?! Wylatujesz!
Sierra: To weź mnie zamiast jego!
Chris: Nie!
Justin: A mnie się podoba to, że lecimy do Anglii. Dziewczyny będą mnie mogły tam poznać
Riccardo: Ziom nie wiesz jakie dziewczyny Niemieckie mogą być gorące
Duncan: O super może się zabiorę tam z tobą
Courtney i Gwen: Ej! (wyrpie go każda w ramie)
Duncan: Ał! To bolało
Ezekiel: Kologo masz dwie lasencje obok to sie ciesz. Ja nie mam, ponieważ jestem typem samotnika
Beth: On mówi prawdę. Pokazał mi i Lindsay taki dokument podpisany przez prezydenta USA
Ezekiel: Pokazałbym wam wszystkim, ale go nie zabrałem
Heather: Długo bgedziemy jeszcze tak stali?! Nie mam nerwów, aby ich słuchać!
Chris: Aż Sierra się odczepi i sobie pójdzie! Masz 3 sekundy!
Sierra: Ale ja nie odpuszcze póki się nie zgodzisz!
Chris: Raz...
Sierra: Proszę...!
Chris: Dwa...
Sierra: Błagam...!
Chris: I trzy! Chef'ie! Zabirz ją stąd!
Chef: (przychodzi i zabiera Sierr'e) Ok...
Sierra: ( w oddali) Ja do was dołacze! Orzybędę tam!
Lindsay: Nawet ja się tak nie prosiłam mojej przyjaciółki, aby oddała mi nowe budy, które ja chciałam, ale niestety kupiła je przede mną! Była wredna, bo mi ich nie oddała! Była jeszcze wredniejsza niż Heather lub Courtney razem wzięte!
Courtney: Nie jestem wredna tylko pragnąca wygranej, ponieważ ja znam się na rzeczy i zawsze dąrze do celu
Gwen: (Do Duncan'a) Takiego dąrzy celu, że nigdy nie wygrała i nikt jej nie lubi
Duncan: Hehe...
(Courtney zrobiła zła minę i spojrzała na Gwen)
Chris: Mam dobre wieści! Możemu już lecieć!
Owen: Juuhu! Kiedyś bałem się latania, ale Izzy mnie z tego wyleczyła
Izzy: Bo Izzy jak chce być z kimś to nie może się niczego bać tak jak Izzy
Chris: Wiecie w samolocie będziecie mieć bardzo dużo czasu na rozmowy
Tyler: Przecież to lot do Anglii to nie będzie długo trwało
Chris: Abyś się nie zdziwił
(wszyscy wsiadli do samolotu)
W samolocie...
Chef: Ruszamy!
(samolot się usiósł)
Owen: Bez paniki! Ja już się przyzwycziłem
Kelly: Nikt nie panikuje
Izzy: Heh! Ja lubię samoloty
Harold: Czy my nie lecimy w zła stronę? (patrzy przez okno)
Oczywiście, że lecimy! Chef'ie zawróć, bo Anglia jest na drugiej stronie (pokazuej palcem)
Chris: Chef dobrze leci. Dolecimy tam spokojnie, a teraz macie czas, aby sobie pogadać
Chef: Yy... O rany! Chris gdzie tu jest autopilot?!
Chris: Yy... (patrzy) Chyba nie ma, no nie ma, bo go nas nie stać na niego
Chef: Cholera! Mam nadzieje, że się utrzymam, bo wiesz, że jestem nie za dobrym pilotem
(wszyscy przełkneli ślinę)
Beth: Musisz! Tyle razy leciałam samolotem z Lindsay i nic się nie stało to tym razem ma się nic nie stać
Lindsay: Kupmelo zachowaj spokój! Każdy wie, że gdy ja jestem na pokładzie to jest bezpieznie... albo i nie... Które jest ładniejsze i bezpieczne słowistwo gdy powiem, że jest bezpiecznie czy niebezpiecznie? Bo się pogubiłam
Tyler: Ja też
LeShawna: Eh... Chris ile będzie ten lot trwał, bo musze skorzystać, a tu nie ma toalety?
Chris: Przekonasz się i mogłaś iść przed lotem!
LeShawna: No wiesz nie czułam potrzeby
Harold: To normalne, kiedy towja masa...
LeShawna: Nie chce tego wysłuchiwać! Słuchaj chudzielinko! Czemu zaproponowałeś Doris, aby dołaczyła do zespołu?! Jak ja chciałam to się nie zgdziłeś!
Harold: No, bo ten... Doris umie śpiewać, grać na perkusji i wszystko rozporządzić, a ty LeShawna no... Nie masz żadnego talentu...
LeShawna: LeShawna nie ma talentu?! Może nie umiem tańczyć i śpiewać, ani grać na żadnym instrumencie, ale umiem tańczyć jak nikt inny! I tego nie nazywasz talentem?!
Harold: Ale LeShawna ty tańczysz gorzej niż kaczka, która właśnie wypiła dwa litry wody przed lotem... Bez obrazy!
LeShawna: Że, co takiego?!
Harold: Aa! (schował się za Justin'em)
Justin: No chyba mnie nie uderzysz?
LeShawna: Jasne, że nie, ale jego tak! Dobra inaczej to załatwe! Z nami koniec frajerze Harold'iniż Cię nie będę bronić! Doris Cię ochroni! (siadła na fotel i skrzyżowała ręce)
(Duncan uśmiecha się chytrze do Harold'a)
Geoff: Spokojnie! Stary tak się nie mówi do dziewczyny. Co nie Bridge?
Bridgette: Oczywiście
Noah: (skończył czytać książkę) Chris będzie tam biblioteka?
Chris: Tak
Izzy: Biblioteki nudzą Izzy. A będzie tam basen?
Chris: Tak! Nie wypytujcie mnie tylko zobaczycie sami
Po godzinie...
Heather: Gdzie się już znajdujemy?
Chef: Nad Alaską
Ezekiel: Aby na pewno dobrze lecimy? Bo mam wątliwości
Chris: Na pewno dobrze
Po trzech godzinach...
Izzy: Daleko jeszcze? Izzy się nudzi
Chris: Jasne! Nie wiem czy to dopiero połowa
Owen: Połowa?! Ja już jestem głodny!
Gwen: Duncan może się tak ponabijesz z Harold'a?
Harold: Nie! (chwoa się z foletami)
Duncan: Ok mała
Courtney: Nie rozkazuj mu! Nie widzisz, że jest zajęty?!
Duncan: Copurtney ja nic nie robię
Courtney: Teraz robisz! (zaczęła się z nim całować, aż zwalili się na ziemie)
Gwen: O rany jaka zazdrosna...
Bridgette: Ludzie róbcie coś, ale nie całujcie się, bo chce wyjść z tego uzależnienia
Geoff: Ja wyszłem, ale kto by się mnie nie parł prawda?
Heather: Może...
Noah: (do Heather) Czy ty coś do niego...
Heather: Nie! Przeczytaj se ksiązkę, a nie wtrącaj w moje życie!
Noah: Spoko i tak nie mam, co czytać więc nie będę czytał... Teraz
Po sześciu godzinach...
Lindsay: Ile jeszcze będziemy musieli siedzieć w tym samolocie?
Izzy: Nie wiem, ale tu jest gorzej niż w takim pustym pomieszczeniu pomalowanym na biało kiedy mnie zamknąli, ale Izzy się im wygrawła i uciekła od nich!
Owen: Ee... Fajnie, ale niech ktos cos zrobi abym nie myślał o jedzeniu
Beth: O, o! Ja mam pymysł! Zaśpiewajmy coś!
Kelly: No dobra! Zacznę... Nowy sezon...
Beth: Nowa przygoda!
Riccardo: Oraz nowe miejsce!
Kelly, Beth i Riccardo: Tak, tak, tak!
Justin: Wydawało się, że nie chcesz do Angli lecieć
Riccardo: Bo nie chciałem, ale zmieniłem zdanie!
Courtney: Przyznam się, że ja tak samo, bo w tedy nie chciałam tylko udawałam, że chce...
Harold: Ludzie! Anglia to fajna rzecz!
Noah: Chyba raczej kraj
Lindsay: Anglia! O tak!
Justin, Harold, Noah, Lindsay: Anglio przybywam!
Tyler: Tak jak i ja!
Ezekiel: Z Zeke razem wziętym
Wszyscy (oprócz Duncan'a): Anglio przybywam! Anglio przybywam!
Duncana: Ja i tak uwazam, że to jakieś dno tak jak to show!
Owen: Stary nie prawda! Bedzie na pewno tam jedzonko oraz...
Izzy: Izzy! Ha! Ha!
Geoff: I duzo pięknych pań!
Harold: Tak, tak!
Lindsay: A ja się liczę?
Tyler: Jasne, ze tak!
LeShawna: My tu tylko Anglia, Anglia, a nie lepiej zmienić na Wielka Brytania?
Heather: Nie!
Wszyscy: (oprócz Duncan'a) Anglio przybywam! Anglio przybywam!
Chris: A nie zauważyliście, że już się nad nią znajdujemy?
Wszyscy: Nie... (podbiegli do okna)
Chef: Chris ja już dalej nie dolece i nie dam radysterować (puścił stery, samolot zaczął lecieć szybko w dół i wszyscy zaczęli się drzeć)
Chris: Aa! Nie mogę zginąć tak młodo! Chef'ie chwyć stery!
Chef: Nie! Mnie tak pasuje... Albo! (chwycił stery, ale samolot już uderzył w ziemie)
Przed szkołą... W rozbitym samolocie...
Noah: (przytulony do Heather) Żyjemy?!
Heather: Tak! Puść mnie!
Noah: Nie wiem o czym mówisz. Aa... (puścił ją)
Beth: Rany... Ale się bałam!
Bridgette: Nie róbcie nam takich numerów!
Chris: Ja... (dotyka się) Jestem cały? Chef'ie odbiło ci?!
Chef: Ee... Nie... Po prostu nie chciało mi się już sterować i tyle. Nic się nie stało...
Courtney: Nic się nie stało?! Myślałam, że zawału dostane! Macie przerąbane za ten numer! (dzwoni) Halo?! O nareszcie się połaczyłam!... (Chris zabiera jej palmtopa)
Chris: (cieńskim głosikiem) Pomysła! (wyłączył palmtopa) Zrób tak jeszcze raz, czyli zadzwoń gdzieś, a szczególnie do prawników i wylecisz! (oddaje Courtney palmtopa) Coś się jeszcze nie podoba?!
Geoff: Oprócz tego, że samolot walnął w ziemie, ale żyjemy to nie
(wszyscy wychodza z samolotu na zewnątrz)
Izzy: Juuhu! Super było! Ale brakuje czegoś! (podpala Owen'owi włosy zapalniczką)
Owen: Aaa! (biega w kółko) Pomocy! Pale się!
Izzy: Super! O to chodziło
Kelly: Jakie głupole (bierze wiadro, nalewa wody z jeziora, podchodzi do niego i oble Owen'a)
Owen: Dzięki! Izzy po, co to zrobiłaś?
Izzy: Bo tego brakowało po uderzeniu w ziemie samolotu
LeShawna: Jesteś bardzo zwariowana
Izzy: No przecież wiem! To nie dla mnie nowość
Owen: (ma spalone włosy) Przebaczam ci Izzy. Muszę coś powiedzieć! To był lot! Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem! A uwierzcie, że przy Izzy jest dużo emocjonujących wrażeń
Justin: Wierze ci. Chris to jest tu?
Chris: Naszczęście tak
Tyler: Ale tu nic nie ma
(wszyscy patrzą na pustkowie z jeziorkiem na drugiej stronie ulicy)
Chris: Odwrótcie się
(wszyscy się odwracają i widza szkołę)
Riccardo: Ee... Uczelinia, boisko, trochę lasu, ulica i pustkowie?
Chris: No, a co? Wogle to jeszcze się dowiecie więcej wchodząc do środka, ale teraz to czekamy
(wszyscy sie rozglądają)
Ezekiel: Yy... Na co czekamy?
(przyjeżdża taksówka i wychodzi z niej Angela trzymając walizkę)
Gwen: Kto to?
Owen: O hej! To nasza producentka!
Angela: Cześć! Miło was poznać chodź, nie których już znam
Riccardo: Siema słodziudka! Co tam u ciebie?
Angela: Spadaj!
Chris: Angela będzie brała udział razem z wami i będą ją obowiązywały te same zasady, co wszystkich! Słyszysz?
Angela: (pisze sms-a) Ta...
Harold: Ona jest dotykowa?! Mogę zob...
Angela: Nie dotykaj! (wali go w rękę)
LeShawna: Fajnie, że jest takie coś
Angela: Już od dawna!
Heather: Jak my tu jesteśmy gnębieni przez Chris'a sezonami to tak jest
Chris: Nie chce przerywać złośliwie, ale kończy się pierwszy odcinek i pierwsza część, a zapraszam na drugi odcinek i drugą cześć na Studiach TOTALNEJ Porażki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Total Drama Famous Hunters
Pozostałości
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
