MENU

profilki

Totalna PorażkoLandia

Totalna PorażkoLandia

czwartek, 7 czerwca 2012

Odcinek 2 TPWI-TDII- "Wschód i Zachód"


Wieczór… gdzieś na polanie… na pustyni…

(kamera rejestruje tylko twarz Chrisa, nie widząc nic za nim prócz piasku [pustyni])
Chris: Witam ponownie w naszym nowym sezonie, gdzie panują wschodnie zwyczaje! Zobaczymy jak dadzą sobie radę w znalezieniu tego miejsca, bo do prostych nie…(zaskoczony widzi jak cała drużyna ‘Wschodzących rytmiarzy’ idzie w jego stronę) …należy? Niech to! Dobra, zapraszam na Totalną Porażkę w Indiach!


*czołówka*



To samo miejsce… polana… ceremonia… eliminacja…

(Światła padają na uczestników. Wszyscy z drużyny ‘Wschodzących rytmiarzy’ siedzą na wiadrach [podobnie jak na wyspie, co były pnie] i patrzą na Chrisa, który stoi przed nimi i trzyma w ręce coś, co jest małe, srebrne i się odbija)
Chris: Jak tak szybko znaleźliście to miejsce?
LeShawna: Widać je z okna z jednej z wież pałacu
Chris: (krzywi się) Nie za fajną zrobili tu konstrukcje. Wszystko wiecie, co gdzie jest
Heather: To się nazywa inteligencja Chris
Chris: Taa, taa…czas na eliminacje. (podnosi rękę do góry pokazując, co w niej trzyma) W tym sezonie będą obowiązywać słoniki w postaci breloczków, ponieważ słoń to jeden z symboli Indii. Kto nie dostanie słonika pożegna się z nami i będzie musiał sam samodzielnie odbyć podróż rowerem na lotnisko, znajdujące się dwa kilometry stąd i polecicie samolotem do studia (wskazuje na zwykły rower i pasek asfaltu idący przez całą długość pustyni) Wiem, że my wylądowaliśmy praktycznie przed pałacem, ale to było nielegalne, więc musicie się trochę nasilić
Cody: (z wachaniem) Aby jesteś pewien, że jadąc… samemu przez pustynię to jest to bezpieczne?
Chris: Oczywiście, że tak! No tam kobry dwóch stażystą przyblokowało koła i zjadły ich jakieś zwierzęta, ale jednemu na trzech się udało…
Gwen: (kpiąco) To i tak bezpiecznie, bo jeden żyje
Chris: …ale stracił nogę i leży w śpiączce w szpitalu podpięty pod aparaturę, ale ważne, że żyje
Geoff: (lekko wystraszony) Tak, życie najważniejsze, a zdrowie to już nie?!
Chris: Ze wszystkiego, kiedyś da się wyjść. Chcecie coś jeszcze wiedzieć?
Trent: (kiwa głową) Chcemy żyć
Chris: Przecież żyjecie. Dajcie spokój, nie takie rzeczy przechodziliście
Eva: (grymasząc) Długo jeszcze potrwa ta mizerna rozmowa?
Chris: (wesoło) Nie. Jak wszystko cacy wiedzie to teraz łapiecie… Gwen, Eva, Heather, Trent, Leshawna… (rzuca każdemu)… i…
(ekran obejmuje Geoffa i Codiego)
Chris: Codiego nie mogę wyrzucić, bo Sierra mi zapłaciła jednorazowo, a Geoffa też nie mogę wyrzuć, bo…tak jakoś (rzuca Codiemu breloczek)
Geoff: (z ulgą) Więc nikt nie odpada?
Cody: (zaskoczony) Sierra zapłaciła Ci, żebym nie odpadł?!
Chris: Tak i to całe sześćset dolarów!
Heather: (z niedowierzeniem) To jest nie fair! Nie można tak!
Chris: Zdobyła zgodę sądownie, więc nie mogłem nic zrobić, ale przynajmniej zarobiłem sobie na nowy strój, który również jak wy muszę nosić w tym kraju. A co do twojego pytania Geoff, to nie mogę nikogo zostać, kto by nie odpadł, więc… (patrzy na Eve) …papa Eva! Oddaj słonika!
Eva: (wściekła i zszokowana) Co?! Nie możesz mnie wyrzucić!
Chris: Przecież i tak nie chcesz tu być, bo kazałaś mi sobie pójść! Po za tym zniszczyłaś dywan warty dwa tysiące dolarów! On był prawdziwi!
Eva: (rzuca w niego słonikiem, ale Chris robi unik) Okay, zgoda! Nie chce tu być! (ściąga z twarzy chustę i zdziera kieckę, mając na sobie zwykłe ubranie) Oszaleć można! (idzie do roweru, wsiada na niego i szybkim pędem opuszcza polane)
Chris: Łatwo poszło. Już myślałem, że zrobi pobojowisko
LeShawna: Evie, kursy samokontroli dają efekty
Chris: Właśnie widać i bardzo dobrze. Dość już was tu. Idźcie sobie!
(wszyscy wstali rozchodząc się)


Ranek… 8:04… Sala…

(wszyscy przychodzą i zauważają, że są dwa stoły, a nie jeden, które są oddalone w dużej odległości od siebie. Na jednym jest karteczka z napisem ‘Zachodzący tancerze’, a na drugim ‘Wschodzący rytmiarze’. Nikt nic nie mówiąc siada na poduszce do stołu swojej drużynie patrząc na jedzenie)


Stół ‘Zachodzących tańcerzy’…

Bridgette: (uśmiecha się wciągając powietrze nosem) Mmm... coś tu ładnie pachnie
Katie: (sięga po małą karteczkę leżącą na stole obok jej ręki, czyta ją) Chris napisał, że to nasza nagroda
Duncan: To ma być nagroda? (krzywi się patrząc na jedzenie) To jest tylko ryż z warzywami i jakieś owoce. Gdzie jest mięso?
Courtney: (marszczy brwi) Tutaj nigdy na śniadanie się nie je mięsa tępaku!
Tyler: (zajada się jedzeniem [już nie ma złamanej ręki]) Dobre jest!


Stół  ‘Wschodzących rytmiarzy’…

Trent: (marszcząc brwi bierze do ręki coś zgnite i zielone, co ze wstrętem upuszcza) Co to jest?!
Heather: (zagląda do garnków i misek) Zgniły groch? Soczewica?! (zaciska zęby) My mamy to jeść?!
Geoff: (próbuje groszku i wypluwa) Fuj! To jest nie jadalne ziomy!
Cody: (miesza znudzony w soczewicy) Och…marny nasz los
LeShawna: Nie narzekajmy ludzie. Były gorsze potrawy. Chyba nie odzwyczailiście się? (patrzy z przerażeniem na soczewce, w której coś pływa) Prawda?
Gwen: Chyba jednak tak (odsuwa od siebie miskę)

*Kanapa zwierzeń*
*LeShawna: Tylko przez to, że nie braliśmy udziału w poprzednim sezonie nie umiemy zjeść to co nam przygotowano. (krzyżuje ręce zła) Cody nie powinien narzekać, bo by trafił już do domu. (krzywi się zaniepokojona) Nie, żebym się uparła na niego, czy coś, ale Heather miała rację. To nie sprawiedliwe, że został w programie tylko dlatego, bo Sierra zapłaciła Chrisowi. Praktycznie wszyscy narzekają. Nie było rozmowy*


Chris: (przychodzi ubrany w jego nową szatę stając miedzy dwoma oddalonymi stołami) Dzień dobry wszystkim! Jak smakuje jedzenie?
Sadie: (zadowolona) Jest całkiem smaczne. Nigdy nie jadłam takiego połączenia
Katie: Ja też!
Geoff: (zdziwiony) Kpiny sobie robicie?! Jest okropne!
Bridgette: Jest bardzo dobre. Jadałam niekiedy takie rzeczy. Są jak specjalnie przygotowane dla wegetarianów
Gwen: (również zdziwiona) Wam smakuje to paskuctwo?!
Duncan: Nie, ale żeby żyć, trzeba na siłę zjeść
Noah: Jak na indonejską kuchnie to nie to samo
Courtney: Może i rzeczywiście je się tu ryż, warzywa i owoce, ale one muszą być doprawione, a nie jakaś tania tandeta!
Heather: Czekaj, czekaj! Wy tam macie ryż?
Tyler: Tak, ale posolony
Trent: (puścił trochę usta) Wy jecie normalne jedzenie, a my mamy soczewice i groch!
Katie: (lekko zaskoczona) Och…to nasza nagroda
Chris: Zgadza się. Obiecałem im nagrodę i jest ona w postaci jedzenia, stąd wzięły się tu dwa stoły żebyście się nie pogryźli nawzajem. A to, że Chef nie odzwierciedlił w dokładności kuchni indonejskiej to już nie moja wina! (uśmiechnął się) Poczytałem wczoraj trochę więcej więcej Indiach i dowiedziałem się, że zrobiłem parę błędów wprowadzając was ten świat
Courtney: (pryka) Pff! Wszystko, co do tej pory było zrobiłeś źle!
Chris: (zirytowany) Wiem, dlatego się poprawię. Od dzisiaj wprowadzam zmiany


*Kanapa zwierzeń*
*Courtney: Może nareszcie, przestanie niszczyć tą piękną kulturę i sprawi, że poczuję się jak w domu. (uśmiechnęła się lekko) Czasem tęskniłam trochę za domem, chodź nie zawsze było tak kolorowo jak w Ameryce. Miło, żeby wspomnienia wróciły, ale nie chciałabym, żeby tak jak to zrobił Chris, przylecieć do kraju, którego się nie zna i używać swojej nie wiedzy do tego…nawet nie wiem jak to określić. ‘Byle by coś było?’ Tak, to najlepsze słowa. No cóż z całych sił będę próbować się wymykać nocami bym mogła znowu ujrzeć moje miasto, a nawet odwiedzić swoją rodzinę. (zaczęła się zastanawiać) Ale najpierw czeka mnie rozmowa z Noah, którą, co dziwne się trochę denerwuje. (spojrzała w prawo i w lewo) To miejsce mnie coś odmienia. Czuję się tak, gdym część nienawiści do ludzi zostawiła za sobą. (potrząsnęła głową) Coś mi się tylko wydaje*


Chris: Wyczytałem, że pierwszą rzeczą jaką zrobiłem błąd jest to, że kazałem wam dziewczyny nosić te chusty
Bridgette: (z nadzieją) Czyli, że nie musimy ich nosić?
Chris: Powiedzmy, że na chwilę obecną to nie, ale nie zgubcie ich, bo będą wam potrzebne kiedyś
Heather: Tak, dla upewnienia. Czy jak je ściągniemy to straż nie odetnie nam głów?
Chris: (zaśmiał się) I co, w grze zostali by sami chłopcy? Ściągajcie spokojnie
(wszystkie dziewczyny ściągnęły chusty)
Courtney: Nie chciałam Ci wtedy mówić Chris, ale te chusty zakłada się tylko, kiedy kobieta musi wejść do meczetu. Obowiązuje tam zasłonięcie twarzy
Chris: (ściszonym głosem) Już zdążyłem się dowiedzieć. (normalnie) Drugim błędem jakim zrobiłem było to, że weszliśmy tu w butach. W pomieszczeniach nie powinno się w nich chodzić, ale w rzadkich przypadkach jak emitowanie programu to mamy prawo, więc to jest błąd, lecz nie muszę zaliczyć tego do błędu, ale żeby wam to przekazać to uznaje to jako błąd
Heather: (przewraca oczami) Kontynuuj
Chris: Na razie to na tyle. Resztę dowiecie się z czasem. Za piętnaście minut chcę was widzieć przed pałacem, a teraz dam was w spokoju dokończyć śniadanie (poszedł)


Stół ‘Wschodzących rytmiarzy’…

Cody: (patrzy na wszystkich) Będziecie coś z tego jeść?
Trent: (też patrzy na wszystkich przerażając się jedzenia) Hę? (wstaje od stołu) Nie, raczej nie
(wszyscy wstali parę sekund po Trencie odchodząc od stołu i idąc w różne strony)


Stół ‘Zachodzących tancerzy’…

Duncan: (znudzony podpiera się stołu i nic nie je) Muszę tu siedzieć?
Sadie: Jak chcesz?
(Duncan staje i odchodzi)
Tyler: (śmieje się) Taa…leć do Gwen!
Duncan: (zły wraca się i przykłada mu pięść do twarzy) Mówiłeś coś?
Tyler: (wystraszony) Nie?
Duncan: (poklepał go lekko po policzku) I niech tak zostanie (poszedł)
Noah: (patrzy na Courtney) Umm…
Courtney: (zwraca na niego uwagę) Tak?
Noah: Saya tahu bahwa kita tidak punya banyak waktu, tapi kita bisa bicara? [Wiem, że nie mamy za wiele czasu, ale możemy porozmawiać?]
Courtney: (skończyła jeść ryż) Benar. Tapi mengapa berbicara bahasa Indonesia? ]Jasne. Ale dlaczego po indonezyjsku?]
Noah: Aku tidak ingin membuatnya curiga bahwa kita sedang berbicara di samping, dan sehingga tidak tahu harus berkata apa [Nie chce, żeby było to podejrzane, że rozmawiamy na boku, a tak to nie wiedzą, co mówimy]
Katie: Uch, wiemy, że znacie indonezyjski, ale czemu nie rozmawiacie po angielsku?
Noah: (z wahaniem) Próbujemy nie zapomnieć języka i bardziej go dokształcić
Katie: (zaskoczona) Ahaa!
Bridgette: Fajnie, że możecie w czymś się dogadać, ale moglibyście powiedzieć, o czym rozmawiacie
Courtney: (patrzy na Bridgette podejrzanie) Chyba, mamy prawo do jakiejkolwiek rozmowy i w jakim języku chcemy. Rozmawiamy cóż…o marynarce wojennej. Jesteście zainteresowani?
Tyler: (dziwnie się patrzy) Nie, nie bardzo
Courtney: Właśnie (patrzy na Noah) Tersangka yang telah dilakukan sampai sekarang. Kita bisa bicara nanti, kita harus pergi sekarang untuk Chris [Podejrzane to się zrobiło dopiero teraz. Możemy porozmawiać później musimy iść już do Chrisa]
Sadie: Co Chris?
Courtney: Ale co, co Chris?
Tyler: No słowo ‘Chris’ my zrozumieli
Noah: Powiedziała, że musimy już iść do Chrisa
(wszyscy wstają)
Katie: Może lepiej gadajcie tylko po angielsku, bo to dziwne
(Noah i Courtney przewrócili oczami)


Przed pałacem…

(Chris stoi uśmiechnięty odwrócony do wejścia do pałacu. Wszyscy przychodzą i stają naprzeciwko jego. Zza Chrisa wychodzi Brick, Jo, Cameron i Lightning)
Heather: (chamsko) Co oni tu robią?
Chris: Powinniście się ucieszyć. Dołączą do waszych drużyn
(‘Wschodzący rytmiarze’ i ‘Zachodzący tańcerze’ nie pokazują żadnego entuzjazmu)
Lightning: (krzyżuje swoje ręce) Dlaczego nic nie mówicie? Jesteśmy tu dla was
LeShawna: (podnosi brwi do góry) Oni mają z nami brać udział?
Chris: No a jak? Po to tu przybyli. Niech sami wybiorą, w której chcąc znaleźć się w drużynie
Jo: Nie ma, z czego wybierać. Ja chcę działaś solo
Chris: (zamknął swoje oczy za sekundę) W takim razie ja was przydzielę. Cameron i Lightning wy dołączycie to ‘Wschodzących rytmiarzy’, a Brick i Jo do ‘Zachodzących tańcerzy’
Duncan: (nie w humorze) Kolejna baba w naszej drużynie
Jo: Ja nie jestem babą ćwoku! Jestem dziewczyną, za co bardzo się wstydzę! A dlaczego? Bo mężczyzna został stworzony jako pierwszy, a kobieta jako druga. Druga! Drugie miejsce jest dla ostatniego frajera!


*Kanapa zwierzeń*
*Jo: Jestem tu, dlatego, że ostatnio nie wygrałam. We wszystkim muszę być pierwsza, kapiszi?*
*Courtney: (wkurzona) Oglądałam ostatni sezon i jestem niezadowolona, że mamy w drużynie Jo. Ona chcę wygrać, a co ja mam powiedzieć? (wskazała na siebie) To jest moje marzenie i nie pozwolę komuś go odebrać!*


Cameron: Chris ja radziłbym śpieszyć Ci się z zadaniem, ponieważ nie zmieścisz się w limicie czasowym. Później przy wyemitowaniu tego show będziecie musieli przycinać sceny, które końcu staną się niezrozumiałe dla widzów
LeShawna: (patrzy dziwnie na Camerona, a następnie na Chrisa) Po co ich tu sprowadziłeś? Jeszcze takie osoby?
Chris: Mają prawo wystąpić w tym sezonie tak jak w poprzednim
Tyler: Ale my oniemieliśmy prawa w poprzednim
Chris: Przecież co poniektórzy z was występowali tam. Heather chciała nawet zakosić wygraną
Heather: Oh wielkie mi rzeczy (przewróciła oczami)
Brick: (nie zważając na innych) Żołnierzu, jesteśmy gotów na wyzwanie (posalutował dłonią)
Chris: Tylko, że wy, co przybyliście dziś nie bierzecie udział w żadnym z wyzwań. Wy macie czas, aby sobie pozwiedzać i zapoznać się z terenem
 Lightning: Świetnie! Będę mógł przygotować się i swoje mięśnie do następnego czasu (uniósł ręce, napiął mięśnie i pocałował jeden z nich)
(Jo, Brick, Cameron i Lightning poszło do pałacu)
Geoff: Chris, dobrze jest żeby ktoś doszedł do drużyny, ale aby to był ktoś z naszych. My tworzymy inną grupę zapoznawczą
Chris: A więc macie okazję, aby tą ‘grupę’ połączyć z ich ‘grupą’. Nauczcie się żyć końcu w zgodzie…albo czekaj! Lepiej nie, bo było by to nudne. Widząc was jak każdy podkłada każdemu kłodę pod nogami mnie satysfakcjonuje (uśmiechną się sadystycznie) Lub rzucacie się go gardeł, albo walczycie na noże i widelce. Każda z tych form jest dopuszczalna w tym programie
Bridgette: (poszerzyła oczy) M-my tacy nie jesteśmy!
Chris: Haha, owszem ja tam was widzę (spojrzał na zegarek na ręce) Dobra, Cameron ma rację. Musze się pośpieszyć, bo zaś wyjdzie nudno. Więc (popatrzał w prawo i lewo) Zaprosiłem was przed pałac w praktycznie żadnym celu
Cody: (podniósł brwi do góry) Miałeś z tym skończyć już
Chris: Wiem, ale to zabawne (zaśmiał się) Niewinny żart. Oczywiście zadanie będzie tutaj. Chyba zdążyliście spostrzec, że w pałacu, jakim przebywamy to Taj Mahal (spojrzał na Courtney, która chciała coś powiedzieć) Courtney ty się nie odzywaj
(Courtney skrzywiła się i założyła rękę na rękę)
Chris: Przez całość całą długość idzie tafla wody, a z tyłu tam gdzie jest wasze miejsce do spania jest rzeka
Trent: I co w związku z tym?
Chris: W tej tafli wody ukryte jest dziesięć kul, które kryją w środku sekretną wiadomość. Która drużyna znajdzie mniej kul tym gorzej jej będzie w odgadnięciu hasła. Drużynie, której uda się to pierwszej nie będzie musiała jutro sprzątać rano kuchni, co jest jedną z wymaganych kultur tego państwa
Katie: (spojrzała na cała długość tafli wody) Uważasz, że znajdziemy, chociaż jedną kulę na takim długim odcinku?
Chris: (wzruszył ramionami) Nie wiem. Próbujcie. Macie pięć minut zanim znudzi mi się stanie tu
Gwen: (podeszła do krawędzi i popatrzała w swoje odbicie na wodzie) Ale tu syf!
Heather: Przestań oceniać Gwen tylko szukaj! (weszła do brudnej wody zanurzając się do kolan)
(Katie i Sadie uklękły nad krawędzią wkładając ręce do wody i szukając, po samo zrobiła Gwen, LeShawna i Bridgette. Inni tak jak Heather weszli do wody pochylając się)
Cody: (uśmiechnął się) Znalazłem! (wyciągnął ręce ze zdobyczą, ale to nie była kulka, lecz ryba która wyślizgnęła mu się na twarz uderzając go parę razy ogonem i wpadając z powrotem do wody) Ał! To bolało! (pomasował swój policzek)
Bridgette: (podniosła wzrok przerywając szukanie) Nic Ci nie jest? (wstała i weszła do wody podchodząc do niego)
Cody: (zakłopotany) Nie, chyba nic
Bridgette: (dotknęła jego policzka) Nie, nic tu nie widzę (uśmiechnęła się)
Tyler: Bridgette, nie kontaktuj w wrogiem!
Geoff: (niezadowolony podszedł bliżej) Bridge, co ty robisz?
Bridgette: Sprawdziłam tylko, czy nic mu Codiemu nie jest. A coś nie tak Geoff?
Geoff: W porządku (uśmiechnął się)
(Bridgette, Geoff i Cody wrócili do szukania)



*Kanapa zwierzeń*
*Geoff: (patrzy przez chwilę w dół i podnosi wzrok) Nie chciałem, żeby Bridgette wkopała się w jakieś kłopoty przez to, że rozmawia z kimś w mojej drużynie. Nie jestem o Codiego zazdrosny ani nic (nerwowo się zaśmiał) On jest ze Sierra, prawda?*


(odchodząc gdzieś dalej Courtney i Noah szukają obok siebie)
Noah: Sekarang kita memiliki kesempatan untuk berbicara [Teraz mamy okazję do rozmowy]
Courtney: (uśmiechnęła się) Jadi, mungkin benar bahwa kita saling kenal sebelumnya. Tapi bagaimana mungkin kita tidak tahu apa-apa begitu lama? [Więc, to może być prawda, że my znaliśmy się wcześniej. Ale jak to możliwe, że nic nie wiedzieliśmy przez tak długi czas?]
Noah: Masalahnya adalah bahwa entah bagaimana tidak pernah menarik kita untuk panggilan bersama [Problem był taki, że nigdy jakoś nie ciągnęło nas do wspólnej rozmowy]
Courtney: Kau tahu, jujur ​​mengakui bahwa baik dengannya, saya merasa bahwa sekarang saya bisa berbicara dengan seseorang yang memiliki tingkat kecerdasan normal [Wiesz, przyznam szczerze, że dobrze się z tym czuję, że mogę teraz porozmawiać z kimś kto ma normalny poziom inteligencji]
Noah: (odwzajemnił uśmiech) Terus terang, saya juga [Szczerze, to ja też] (wyciągnął z wody kulkę) Znalazłem jedną!
Courtney: (też wyciągnęła) Ja również!
Noah: (patrzy na Courtney cały czas z uśmiechem) Bravo, masih membuat kita menebak teka-teki [Brawo, jeszcze zostanie nam odgadnięcie zagadki]
(Duncan podniósł wzrok i spojrzał na Courtney oraz Noah)


*Kanapa zwierzeń*
*Noah: (uśmiecha się) Nie mam pojęcia, dlaczego, ale czuję się podekscytowany. Rozmowa z Courtney dała mi tyle radości, że um…nie wiem jak to wyrazić. Może ona wcale taka nie jest, na jaką wyglądała. Wydaję mi się, że ludzie źle ją oceniają. Jeśli to ona jest moją przyjaciółką z dzieciństwa to wiem o niej trochę, co lubiła. Jednak gusta się zmieniają. Ale co tam (uśmiechnął się jeszcze szerzej)*
*Duncan: (wkurzony) Nie wiem, o czym rozmawiając, ale tam gdzie jest Courtney to jest i sojusz. Jakimś sposobem będę musiał dowiedzieć się, co mówią, bo nie pozwolę, żeby jakiś leszcz i moja ex współpracowali ze sobą!*


Chris: Czas minął! Znaleźliście wszystkie dziesięć?
Heather: (bierze od Geoffa, Leshawny i Trenta kulki) Mamy w sumie…(patrzy na kulki liczy) …aż siedem?! (dziwi się)
Sadie: (smutno) A my tylko dwie?
Chris: Nie znaleźliście jednej kulki? Hehe! Jakoś musicie sobie radzić
(wszyscy, co byli w wodzie wyszli z niej)
Chris: (patrzy na drużynę ‘Zachodzących tańcerzy’) Oh, marne szanse u was widzę tym razem. Chyba spotkamy się na eliminacjach
Tyler: Chris ty nam tak źle nie wróż, bo jeszcze nic nie wiadomo
Chris: Jeszcze zapomniałem wspomnieć, żeby bardziej utrudnić to odgadnięcie hasło musicie wytłumaczyć
Heather: (otwiera każdą z kul) ‘KORONĄ’ (następna) ‘NA’ (kolejna) ‘WSCHÓD’ (jeszcze jedna) ‘A’ (i jeszcze jedna) ‘ZACHODZIE’ (przed ostatnia) ‘OBDARUJE’ (i ostatnia) ‘NA’?- to bez sensu!
Bridgette: (bierze od Courtney i Noah kule i otwiera) ‘WSCHODZIE’ i ‘ZACHÓD’
LeShawna: Może ‘Wschód na obdaruje…’ nie, nie, nie!
Sadie: ‘Wschód na wschodzie, a zachód na zachodzie pałac koroną obdaruje’
Chris: (dziwi się i podnosi brwi do góry) To jest właśnie to hasło! Jak je tak szybko odgadłaś, znając tylko dwa słowa?
Sadie: (wskazuje na mur) Ja tylko przeczytałam, co jest napisane na tym murze po angielsku
Chris: Ah! Chef miał to zamalować! No dobre, więc zostaje mam tylko rozszyfrować jeszcze to hasło. Daje mam minutę. W innym wypadku, tak jak mówiłem wcześniej spotkamy się na eliminacjach
(drużyna ‘Wschodzących tancerzy zebrała się w kółko)
Noah: Nigdy nie słyszałem o takim haśle
Duncan: (spojrzał na Courtney) Ty tu mieszkałaś na pewno wiesz co to znaczy
Courtney: (sarkastycznie) Ło, co Ci się stało, że się odezwałeś do mnie?
Duncan: (zirytowany) Przestań się wymądrzać tylko odpowiedz! Czas leci! Nie niech przegrać przecież!
Courtney: (przewróciła oczami) Cóż nie wiem, co to znaczy. Nie było takiego napisu wtedy
Tyler: Erm…co może być wspólnego z koroną i zamkiem?
Bridgette: Chyba pałacem, a nie zamkiem. I wschodem oraz zachodem
Sadie: Ja przeczytałam hasło, nie mogę myśleć w takim stresie!
Chris: Zostało wam dziesięć sekund…dziewięć…osiem…siedem…sześć…pięć-
Katie: (myśli) Wiem! Chodzi o Słońce!
Chris: Dokładnie! (pstryka palcami, a za chwilę uśmiech spada mu z twarzy) Hej, jak doszłaś do tego?
Katie: Na logikę. Słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzi i gdy zachodzi kryje się za tym pałacem ładnie go oświetlając wokół
Sadie: (wesoło) No tak! Wczoraj widziałyśmy Katie!
Tyler: Dobrze się spisałyście dziś dziewczyny!
Katie i Sadie: (przytulają się do siebie) Dzięki!
Chris: (znów uśmiecha się i odwraca twarz do drużyny ‘Wschodzących rytmiarzy’) Widzimy się już drugi raz wieczorem i jutro przy sprzątaniu w kuchni
Heather: (zła patrzy w górę) Nie dobijaj nas
Chris: Dobijanie was to moje hobby (patrzy prosto w kamerę) I taka końcówka, że ‘Wschodzący rytmiarze’ szczęścia znowu nie mają. Ale kto wie, jak będzie w kolejnym odcinku? Czy role się końcu odwrócą? Może zostanie tak jak jest i pech będzie dalej przegranych prześladować? Poczekajcie to się dowiecie! Już w trzecim odcinku w Totalnej Porażce w Indiach! 




Głosujcie na:
- Cody
- Trent
- Geoff
- Heather
- LeShawna





Zaczynam się już z powrotem wciągać do pisania tego, byle żebym nie zniszczyła tym, że nie znam TP:zemsta wyspy ^^. Wiecie, że zrobiłam sondę, a nawet dwie sondy pytając się o 'pary'. Ale w tym poście chcę nawiązać tylko do tej pierwszej związaną z TP. No więc, myślałam, że będziecie głosować wszyscy lub prawie wszyscy na parę, która zagościła miejsce w oryginalnym TP (nie będę wymieniać, którą bo za pewne wszyscy się domyślają) i bardzo bardzo miło zostałam zaskoczona  :3 Myślałam, że już nie będzie wiary w moją ulubioną parę, ale jednak jeszcze jest, co uważam, za dobre i czyni mnie happy :). Ta sonda tylko po to jest, żeby sprawdzić za kim tak na prawdę jesteście, żeby było mi prościej pisać. W następnym poście nawiąże do drugiej sondy, ale potrzebuje od was tam więcej głosów. Jeszcze o czym chciałam wspomnieć to trzeci odcinek TPWI-TDII. On będzie bardziej przebojowszy od tego, albo jeszcze jeszcze bardziej, bo już sobie planuje, co napisze, ale muszę to poskładać tzw. całość. (;

środa, 30 maja 2012

Odcinek 1 TPWI-TDII- ''Nie do zrozumienia''

W samolocie… kabina pilota…

(Chef pilotuje)
Chris: (uśmiechnięty) Witam w naszym show, a dokładnie w kolejnym sezonie. Uczestnicy nie wiedzą, że dają się tak łatwo na wszystko nabrać (wstaje i wychodzi z kabiny do innych)
Bridgette: Gdzie jest Zoey? (rozgląda się) Nigdzie jej nie mogę znaleźć
Chris: Zoey nie leci z nami
LeShawna: (siedzi w fotelu i wrzuca sobie orzeszka do ust) I dobrze nie lubi jej. Drażni Anne Marie, co jest nie znośne
Sadie: Jaki jest powód, że nie leci?
Chris: Po pierwsze Mick…
(Noah pokiwał głową)
Chris:: …po drugie ktoś zrobił awanturę chodząc za mną cały czas i jęcząc mi pod uszami (spojrzał w górę) Zamiast Zoey leci Gwen
Gwen: (Gwen przychodzi z tyłu samolotu)
Duncan: Gwen! (uśmiecha się do niej)
Gwen: Trzeba walczyć o swoje
(Courtney siedząc w fotelu i patrząc na nich wściekle ściska paczkę z orzeszkami, którą rozwala)
Tyler: Uważaj! (strzepuje z siebie orzeszki)
Chris: Życzę miłego lotu (odchodzi kawałek)
Heather: Chris!
Chris: (odwraca się) Tak?
Heather: Kiedy dolecimy?
Chris: Za parę godzin (znów odchodzi kawałek)
Heather: Chris!
Chris: (kolejny raz się odwraca) Co?!
Heather: Nie lecimy znowu okrężną?
Chris: Nie…skąd ten pomysł? (przewrócił oczami i wrócił do kabiny)


Dziesięć godzin później… samolot ląduje na ulicy… Bombaj…

(wszyscy pod wpływem lądowania się budzą i wychodzą z samolotu)
Trent: (ziewa) Dłuższej podróży nie mogłeś nam zafundować
Eva: (warcząc) Nie jesteśmy w Hollywood, prawda?
Chris: (zdziwiony) Hollywood? Nie mówiłem Hollywood tylko Bollywood
Cody: Czyli co to ma znaczyć?
Chris: (podnosi ręce do góry) Jesteśmy w Bombaju kochani!
Courtney: (uśmiecha się i rozgląda na około) Nie mogę w to uwierzyć! Jesteśmy w moim rodzinnym mieście!
Geoff: Jesteś Indyjską? Ja myślałem, że Indianką
Courtney: (marszczy brwi) Co takiego?
Noah: (pod nosem) Głupek…
Katie: Mam nadzieję, że przylecieliśmy tu na dobę i potem wracamy z powrotem
Chris: (śmieje się) Żartujesz? Nowy sezon!
LeShawna: Co tym razem?
Chris: Totalna Porażka w Indiach!
(Chef przychodzi i rozdaje każdemu stroje)
Heather: Po co nam te fatałaszki?
Courtney: (patrzy na kremową suknie w jej rękach i się krzywi) Chodziłam w tym osiem lat! Nie mam zamiaru tego zakładać po raz kolejny! To takie niewygodne!
Chris: Chcesz być wyeliminowana?
(Courtney pokiwała przecząco głową)
Chris: A więc założycie to bez żadnych ale…
(Duncan patrząc na strój też się krzywił i otworzył usta by coś powiedzieć)
Chris: Bez żadnych ale! Idźcie do samolotu się przebrać i spotykamy się w tym małym pałacu (wskazał palcem)
Tyler: (otworzył usta ze zdumienia) Małym?
Chris: Małym. Na Krecie mam większy (uśmiechnął się i poszedł)


W pałacu… hol…

(wszyscy rozglądają się po pałacu. Dziewczyny mają sukienki [nawet Eva wkurzona założyła] i zasłonięte twarze, a chłopaki mają na sobie spodnie alladynki, kamizelki i czapeczki na głowach)
Chris: (przychodzi) Uważajcie, by czegoś nie stłuc, bo każda taka waza kosztuje grube pół miniona dolarów
Tyler: (poszerzył oczy prostując się) To najlepiej jak będziemy tu stać i się nie ruszać (zaczęło mu się zbierać na kichanie) A…a…(zatkał sobie nos) W porządku! (uśmiechnął się) Apsiu!
(kiedy kichnął jednak dwie wazy pękły)
Chris: (zamknął oczy) Całe szczęście, że wynieśliśmy wszystkie drogocenne wazy i zastąpiliśmy je tanimi podróbkami
Trent: To, po co każesz nam uważać?
Chris: Przez głupotę, przez którą wam nie ufam. Do rzeczy! Ten pałac to wasz nowy dom, na okres trwania tego sezonu
Gwen: No, no Chris, wreszcie coś normalnego (uśmiechnęła się)
Chris: (też się uśmiechnął, ale chciwie) Co nie oznacza, że śpicie w środku tego pałacu
Gwen: (spojrzała w górę) A mogłam nic nie mówić…
Chris: Chodźcie za mną, najpierw was oprowadzę, a potem zaczynamy zabawę (poszedł, a za nim wszyscy)


Ogromne pomieszczenie (sala)….

(Na ścianach wiszą obrazy, a na środku pomieszczenia jest niski stół i poduszki wokół niego. Ściany i podłoga są złote)
Chris: To jest sala…salon…jadłoprzebywalnia czy jak to chcecie nazwać. Pomieszczenie do spotkań, czyli zostańmy przy nazwie sala
Heather: Czemu tu…tu…(dmucha w chustę, żeby wyraźnie mówić, końcu ściąga ją z twarzy)…czemu tu jest tak pusto?
Chris: Bo w tym kraju w pomieszczeniach musi panować przestrzeń. Zasłaniaj z powrotem twarz, bo inaczej ochroniarze zetną ci głowę
(przyszło dwóch gości z maczetami w ręce stając za Heather)
Heather: To głupie, że musimy zasłaniać twarze, przecież to nie Arabia! (zasłoniła twarz z powrotem bez sprzeciwów
Chris: Żeby było śmieszniej będziecie zasłaniać. Jeszcze jakieś pytania?
Eva: Wolę się nie odzywać
Bridgette: (podnosi rękę i zaraz opuszcza) Ja mam jedno. Czy my mamy jeść na podłodze?
Courtney: (wychodzi na przód podchodząc do stolika) Bridgette, czy nie widzisz stołu? W moim kraju od wieków się tak jadło. To zawsze oczyszczało naszą aurę
Geoff: (drapie się w kark i odwraca do reszty) Że co ona powiedziała?
Chris: Będziecie jeść na podłodze (zaśmiał się lekko) Możemy przejść dalej?
(wszyscy wzruszyli ramionami i poszli za Chrisem)


Na placu… z tyłu pałacu…

(na piasku są dwa domki wykonane z gałązek pokryte białym, żółtawym materiałem)
LeShawna: (unosi brwi do góry) Żartujesz sobie? Chris my mamy w tym spać?
Courtney: (nie jest zbyt zachwycona) Przecież to są domki dla ubogich nędzarzy! Kpisz sobie?!
Gwen: Obcykana jesteś, co do tego kraju
Chris: Hehe, chyba nie myśleliście, że będzie tak kolorowo jak w poprzednich sezonach
(Katie i Sadie wychodzą z jednego z domków ubrane jak powinny)
Sadie: Już zdążyliśmy się rozpakować!
Tyler: (zdziwiony) Kiedy zdążyłyście się oddalić od reszty?
Katie: Od razu jak wyszliśmy z samolotu
(Cody i Noah wychodzą z drugiego domku też odpowiednio ubrani)
Trent: (również zdziwiony) A wy, kiedy zdążyliście pójść?
Cody: Wtedy, co Katie i Sadie, a co?
Noah: Chcieliśmy mieć tą nudną paplaninę z głowy i sami się zapoznaliśmy z tym miejscem
Chris: (zły) Echem, czuje się tu nie potrzebny
Eva: To idź sobie, a my się sami sobą zajmiemy. Możesz nawet stąd zniknąć, a my jakoś damy radę zarobić sobie na bilet do Ameryki
Sadie: (patrzy się dziwnie) Ale to tak na poważnie?
Eva: Ja nigdy nie żartuje
Chris: Kto was wychowywał?! (przeraził się) Jeśli chcecie mieć mnie z głowy na dziś i ja was też to od razu przechodzimy do wyzwania, ale nie pozbędziecie się mnie jeszcze tak szybko. Po wyzwaniu przydzielę was do drużyn, a po drugim zadaniu zobaczymy, która drużyna przegra. Ale gdzie będzie eliminacja to sobie sami znajdziecie, skoro nie potrzebujecie mnie, abym was oprowadzał (zrobił parę kroków w stronę wejścia) Idziecie?
(wszyscy mając omylne miny poszli za nim)


Sala…

Cody: Chris wytłumaczyłeś to tak, że nie wszyscy cię zrozumieli
Chris: Kiedy nie trzeba to rozumiecie, a kiedy trzeba to nie rozumiecie. Mówię po angielsku, nie po indonejsku
Courtney: Anda bisa, Anda tidak bisa bahasa daerah, tapi aku bisa dengan setiap lurus sepanjang [Ty może, nie umiesz tutejszego języka, ale ja potrafię z każdym się prosto dogadać] (uśmiechnęła się wrednie) Sayang sekali aku bodoh, aku tahu bahwa saya seorang pemenang Szkoda, że jestem głupia,  już wiem, że jestem zwycięzcą]
Wszyscy: (dziwnie się na nią patrzą, prócz Noah) Że co?
Noah: Powiedziała, że Chris może nie umie tutejszego języka, ale ona potrafi się z każdym prosto dogadać. Tylko nie rozumiem, dlaczego w dalszej części powiedziałaś, że jesteś głupia, bo wiesz, że już wygrałaś
Courtney: Co? Powiedziałam, że to wy jesteście głupcami!
Noah: Powiedziałaś: ‘Sayang sekali aku bodoh, aku tahu bahwa saya seorang pemenang’, a nie ‘Sayang sekali anda bodoh, aku tahu bahwa saya seorang pemenang’
Courtney: (rozszerzyła oczy) Anda benar. Di mana kau belajar bahasa ini? [Masz rację. Gdzie się nauczyłeś tego języka?]
Noah: Setiap tahun pada liburan bersama orangtuanya terbang ke India [Co roku z rodzicami na wakacje leciałem do Indii]
Courtney: (uśmiechnęła się) Sebagai seorang anak saya hanya seorang teman dari Amerika, yang terbang ke keluarga saya di rumah setiap tahun sampai saya pindah ke Canada ketika saya selesai tujuh tahun, jadi saya bisa berjalan normal ke sekolah dan terbentuk. Sayangnya saya tidak ingat namanya sebagai [W dzieciństwie miałam właśnie kolegę z Ameryki, który przylatywał do mojej rodziny w gościnę, co roku póki nie wyprowadziliśmy się do Kanady, gdy skończyłam siedem lat, abym mogła chodzić normalnie do szkoły i się kształtować. Niestety nie pamiętam jak miał na imię]
Noah: Itu saja! Saya terbang ke dia, sampai dia pindah dan tidak ingat namanya. Belum pernah aku melihatnya saat itu dan saya tidak punya kontak dengannya [Właśnie! Ja przylatywałem do niej, póki się nie wyprowadziła i też nie pamiętam jak miała na imię. Już nigdy potem jej nie widziałem i nie miałem z nią kontaktu]
Courtney: (poszerzyła swój uśmiech) Apakah Anda pikir itu adalah kita? [Myślisz, że to byliśmy my?]
Noah: (też uśmiechnął się szeroko) Saya tidak tahu, tapi itu mungkin, karena jika memang benar bahwa... [Nie wiem, ale to możliwe, bo jeśli to prawda to...]
Eva: (wściekła) Możecie mówić po angielsku?! Nikt was nie rozumie!
Chris: Dzięki Eva, że wyręczyłaś mnie w tym
Eva: Drobnostka
Geoff: (zaciekawiony) Wow, Noah, skąd znasz ten język?
Noah: Dopiero, co mówiłem (machnął ręką) Nie ważne
Katie: Ale my nie znamy indonejskiego, więc nic nie zrozumieliśmy
Noah: Ach, po prostu chodziłem na dodatkowe lekcje po szkole. To tyle
Chris: Dobra, bo nas zanudzicie na śmierć
Duncan: Nareszcie, powiedziałeś coś z sensem
Chris: Cieszę się. Okay, pierwsze wasze wyzwanie będzie bardzo proste, żeby was nie przemęczyć z czasem, co na was czeka. Po długiej podróży tutejsi goście są witani tańcem przez lud dobrze się bawiąc. A ja tu jeszcze nie zostałem tak przywitany, więc ten zaszczyt wam ofiaruje
Cody: Chłopców jest mniej niż dziewczyn, więc, może niech będzie sprawiedliwie i nam nie każ tańczyć
Chris: O dziwo powiem, że się zgadzam. Dziewczyny…
LeShawna: (kładzie rękę na biodrze) Zrzucę zbędne kilogramy
(Courtney wyrywa się na przód, a do niej dochodzi Bridgette, Leshawna, Katie i Sadie. Eva, Gwen i Heather trzymając się z boku krzyżując ręce i nie biorąc udziału )
http://youtu.be/Q0RkPxC1XHg


Parę minut później…

Chris: Courtney za duże show mi tu robisz
Courtney: (dumnie) Ha, o to w tym chodzi
Chris: (odwraca się do Evy, Gwen i Heather) A wy, co? Czekacie na specjalne zaproszenie?
Eva: Ja nie tańczę!
Gwen: To do mnie nie pasuje. Chris, czy ty jesteś pewien, co do tego sezonu? To nie jest w naszym typie za bardzo. Nie odnajdujemy się tu
Chris: Po to jest to wszystko, że wam było coraz trudniej i musieli zmuszać się do rzeczy nie możliwych
Heather: Paranoja. Nie będę z siebie kretynki robić
Sadie: Chris, na co ten taniec? Nie wytłumaczyłeś, do czego to zadanie
Chris: (śmieje się) Dziś chcę z was sobie żarty robić, więc na nic. Marnuje wasz cenny czas, tak jak wy mi
Trent: Nic w tym śmiesznego nie ma
Chris: Ale kasa za oglądalność przybywa
Heather: Może jednak każ nam zrobić coś konkretnego
Chris: Już, obiecuje być poważny (skrzyżował palce z tyłu pleców) Chciałem, żeby wszyscy tańczyli, a potem dwójka najlepszych dobrałaby sobie osoby do drużyny, ale pomyślałem, ze sam wybiorę i przejdziemy do normalnego zadania
Tyler: Nikt nie wie, o co Ci chodzi Chris
Chris: Ale ja wiem


*Kanapa zwierzeń*
(puste złote pomieszczenie, pod którym pod ścianą stoi czerwona kanapa, na której siedzi Chris)
*Chris: (krzywiąc się) Nie traktują mnie poważnie! Tylko narzekają i narzekają, a ja próbuje być jak najlepszy dla nich i dla programu. Niszczą mi ten odcinek, ale spokojnie, ja ich utemperuje na prostą jak za dawnym czasów. Nie chcieli, żeby ich oprowadzić to nie wiedzą, że to jest właśnie miejsce do zwierzeń (uśmiechnął się podle) Trochę pomyślunku im nie zaszkodzi*
*Katie: Chris za bardzo w nas wątpi. Nie jesteśmy dziećmi, żeby nie dać sobie rady w czymkolwiek. Na przykład było logiczne, że to miejsce znajduje się obok sali. Teraz będzie nami gardzić, bo nie może nas zrozumieć*


Duncan: (ziewa) Prosto i do rzeczy. Dzielisz nas na drużyny, robimy zadanie i idziemy sobie pozwiedzać sami, potem na eliminacje i tyle. Prosta piłka, więc przestań pajacować
Chris: (zaciska zęby) Siły do was nie mam. A więc…Geoff, Gwen, Trent, Heather, Cody, Leshawna i Eva będziecie się nazywali ‘Wschodzący rytmiarze’. A reszta to Zachodzący tancerze
Bridgette: No widzisz, jak to szybko poszło (spojrzała na Geoff’a) Aj! Geoff! Jesteśmy Jesteśmy osobnych drużynach!
Geoff: O nie! Chris nie możemy się zamienić?
Chris: (sarkastycznie) Chris nie możemy się zamienić…. (normalnie) Nie nie możecie! A teraz zadanie za nim zachoruje na wasz idiotyzm


*Namiot zwierzeń*
*Cody: To było obraźliwe. Co go ugryzło?*


Leshawna: (przewraca oczami) Cokolwiek
(dwóch gości z maczetami przypiętymi do paska niesie dywan i rzuca na podłodze przed wszystkimi. Z dywanu wydobywa się tona kurzu i wszyscy kaszleć)
Chris (pokasluje) Eche! Eche!
(dwóch gości odeszło)
Chris: Widzicie ten dywan? To wasze wyzwanie
Noah: To tylko zwykły dywan. Mamy go uprać czy coś?
Chris: Nie taki zwykły…
Gwen: Zwykły to nie, bo zakurzony. Zwykły był by czysty
Chris: (marszczy brwi) To magiczny dywan
(wszyscy zaczynają się śmiać)
Tyler: Za dużo bajek się na oglądałeś stary!
Chris: Nie wierzysz? To wejdź na niego
Tyler: (jedną nogą nadepnął, na dywan, a on się ruszył przewracając go) Ła! To się rusza! (podniósł się otrzepując)
Chris: Mówiłem! Wasze zadanie polega na tym, aby ten dywan każdego z was posłuchał i wzniósł się do góry. Każdy z was ma minutę do przekonania go. Drużynie, w której więcej osób uda się unieść pod sam sufit, wygra nagrodę niespodziankę, a przegraną czeka eliminacja
LeShawna: To głupie
Chris: Ten dywan jest mądrzejszy od was. Zróbcie to zadanie i macie spokój. Czy za wiele wymagam?
Wszyscy: Tak!
Chris: Trudno! Zaczynają ‘Wschodzący rytmiarze’
Courtney: (zła) Dlaczego?
Chris: Bo taki mam kaprys
Trent: Spróbuje pierwszy (wchodzi na dywan, który się, co chwile odsuwa) Spokojnie kolego, nie zrobię Ci krzywdy
Eva: Erm, gadasz do dywanu
Trent: (wszedł na dywan) Inaczej się nie da. Dobry dywanik (pogłaskał go patrząc później na rękę całą w kurzu) Umm, jestem twoim przyjacielem?
(dywan wzniósł się do góry)


W górze… na latającym dywanie…

Trent: Ugh! Kto by przypuszczał, że to będzie naprawdę latać?

Cody: (z dołu) Dobra robota Trent!
Chris: Jeden zero dla drużyny rytmiarzy
Duncan: Zaraz to wyrównamy

Trent: (dywan się buja) Eee, jak z tego zejść?

Chris: Są dwie opcje. Pierwsza- zeskocz…
Trent: Wybieram tą drugą!
Chris: A więc, bądź wredny dla tego dywanu

Trent: Co? (spojrzał w dół) Zły dywan! Wredny dywan!
(dywan runął w dół na podłogę)
Trent: (schodzi) Ał mój tyłek!
LeShawna: Nie zmieniam zdania. To głupie!
Chris: Żeby nie było nudno… (wyciągnął pilota) …przewińmy to do przodu


Parę minut później… po wyzwaniu…

(Geoff jest cały zakurzony,  Tyler ma złamaną rękę, Eva bije dywan, a reszta syczy z bólu masując swoje tyłki)
Chris: Znamy już zwycięską drużynę! Jest cztery do trzech dla drużyny ‘Zachodzących tańcerzy’!
Zachodzący tancerze: (cieszą się) Juuhu!
Eva: (została zwinięta przez dywan)  kawałek materiału!
Chris: Nie przeklinamy w moim show, no chyba, że na kanapie zwierzeń… (zatrzymał się) …ojć chyba się wygadałem!
Cody: Chris już wszyscy wszyscy o tym wiemy
Chris: Ej, bo naprawdę czuję się nie potrzebny!
Eva: Zarobimy sobie na ten bilet tylko nas nie zadręczaj!
Heather: O nie! Jak już mam to przechodzi to dla wygranej!
Chris: A w tym sezonie do wygrania są trzy miliony baksów!
Tyler: Trzy? Czemu trzy? Tak nietypowo?
Chris: Tyle udało nam się uzbierać, po waszych zastępcach, z poprzedniego sezonu
Sadie: Ej, oni nie mogą być lepsi od nas!
Chris: Zdarza się, ale cóż. Czas zakończyć tą paranoje, bo straciliśmy tyle czasu, że musimy już kończyć (odwraca się prosto do kamery) Obiecuje, że będzie więcej wrażeń, a mniej narzekań. Przegrali  ‘Wschodzący rytmiarze’ i to oni kogoś opuszczą! Kto to będzie? Jaką nagrodę niespodziankę dostaną wygrani? Czy wszyscy bez mojej pomocy lepiej zapoznają się z tym miejscem? Odpowiedzi na te i na mnóstwo innych pytań dowiecie się już w następnym odcinku Totalnej Porażki w Indiach!



Głosujcie na:
- Cody
- Heather
- Gwen
- Eva
- Trent
- LeShawna
- Geoff







Okay...jest mi wstyd, bo tak długo mnie nie było, ale niestety tak czasem w życiu bywa. W końcu mogę już to wszystko ogarnąć i naszła mnie motywacja do napisania tego sezonu. Po prostu, musicie mi przebaczyć, bo innego wyjścia nie ma. Od razu ostrzegam, że już wyszłam z tego 'rytmu' pisania, ale jakoś to będzie. A więc muszę się wypowiedzieć o tym długim czasie. Czwarty sezon totalnej porażki: Totalna porażka zemsta wyspy, nie wiem jak z wami, ale mnie się nie podobał. Za bardzo nie mogę tu swojego zdania rozbudować, bo tak czekałam na ten sezon, że oglądałam go pierwszy wyemitowany we Francji, czyli, że w wersji francuskiej. Nie widziałam wszystkich odcinków, bo nie było na necie i nie wiedziałam, co za bardzo mówią (domyślałam się, bo uczę się francuskiego w szkole), ale mimo co to wiadomo jak jest coś oglądać i nie rozumieć. No i chciałam potem oglądać, po angielsku, ale zawsze brakowało mi czasu i widziałam tylko kawałek pierwszego odcinka po angielsku, jak dowiedziałam się, że już po polsku zdążyli przetłumaczyć, co też jakiś skrawek odcinka widziałam. Z tego, co oglądałam po francusku nie podobało mi się, już nie chodząc o to, że nie było starych postaci (bo praktycznie byli, pojawiając się tam na chwile), ale za bardzo dla mnie było tam 'sciene-fiction'. Wiem, że to kreskówka, ale bez przesady jak z tym, że Dakota stała się tam jakimś potworem, czy coś (już Ezekiel wystarczy). Pisze takie bzdury tylko po to, żeby was powiadomić, że może się czasem zdarzyć w moim fikcjach, że to już było i napisze coś podobnego, więc proszę nie winić mnie ^^. A teraz skłaniam do głosowania-komentowania ;))

sobota, 31 grudnia 2011

Odcinek 0 TPWI-TDII - ''Komplikacja''


Uwaga!
~Ze względów, że rozpoczął się 4 sezon totalnej porażki, drugi cykl zaczyna się od momentu zakończenia Total Drama Revenge of the Island i odwiedzenia przez Chrisa starych uczestników na Wyspie Przegranych~



Wyspa Przegranych...


(wszyscy się dobrze bawią: Eva, Leshawna, Harold i DJ siedzą w basenie, Duncan i Gwen oraz Lindsay i Tyler się całują, Izzy siedzi na palmie i się na niej buja, Owen ślini się na widok grilla, Noah czyta w jacuzzi książkę, Sierra siedząc na leżaku z zaciekłym uśmiechem trzyma na kolanach znudzonego Codiego, Beth zachwyca się opalającym Justinem, Courtney zdenerwowana [nie wiadomo czym pewnie Duncanem i Gwen] popija meczko z kokosa, Ezekiel próbuje złapać motyla, Heather próbuje wyrwać się od robota Alejandro, Katie i Sadie patrzą się siedzącego między nimi Trenta, a Geoff i Bridgette tańczą)


Chris: (nie wiadomo skąd słychać jego głos) Witajcie starzy obywatele! (muzyka w tym czasie się zatrzymuje, a wszyscy zaczynają się rozglądać)
Heather: (przestaje się szarpać) Czy mi się wydaje, czy ja słyszałam tego gamonia?
LeShawna: (wychodzi z basenu i owija się ręcznikiem) Na pewno Ci się nie wydaje, bo ja go też słyszałam
Chris: (przylatuje na swoim rakietowym plecaku) Co tam u was?
Noah: Czego chcesz?
Chris: Nie owijajmy w bawełnę. Przyszedłem tu do Was po...
Harold: Chyba przyleciałeś
Chris: (ignoruje go) Więc jak wspomniałem przyleciałem tu do Was po...
Lindsay: Zostawiłeś naszych następców samych na innej wysepce?
Chris: Chef się nimi zajmuje, tak mi się wydaje, ale dokańczając to przyleciałem tu do Was po...
Gwen: Możesz przejść do rzeczy?
Chris: (wybucha) Zamknij się! Właśnie chciałem dojść do tego! Chce zabrać kilka osób do... (patrzy, że każdy go olewa i nie zwraca na niego uwagi) ...Bolly...HOLLYWOOD!
(wszyscy znów zwracają na niego uwagę)
Sierra: (puszcza Codiego trzymającego na rękach na posadzkę) Chcesz z nas zrobić gwiazdy?!
Chris: Yyy, jeżeli tak twierdzisz to niby tak. Pojedzie ze mną trzynaście osób. Pięcioro z Was wybiorę teraz
Geoff: A co z resztą?
Chris: Kolejne pięć wybierze Zoey
Zoey: (wychodzi zza Chrisa uśmiechnięta) Cześć wszystkim
Chris: A osoby niewybrane powalczą o ostatnie trzy miejsca w pewnej konkurencji o której dowiecie się za chwile. Ale osoby, które na pewno polecą to...
(Stażysta przynosi tace z drewnianymi głowami Chrisa)
Chris: (bierze po kolei i rzuca) ...Geoff, Trent, LeShawna, Duncan i Eva. Zoey twoja kolej
Zoey: Ja nie znam ich za bardzo. Tylko tak jak widziałam w telewizji i to co na wyspie
Chris: I o to chodzi. Na chybił trafił lepiej
Zoey: (jeździ palcem po wszystkich) Niech będzie wy tak samo ubrane Katie i Sadie
Katie i Sadie: Łiii!
Chris: Tym razem one nie liczą się jak jedna osoba
Zoey: Emm, niech dalej będzie Courtney
Courtney: O tak!
Zoey: (po cichu) Współczuje
Duncan: (sarkastycznie) Nie masz jej czego
Chris: Wybieraj, a nie gadaj
Zoey: Bridgette i... (widzi Heather jak jeździ palcem po szyi) ...Heather! Wybaczcie reszta
Chris: Nah, niech będzie. Ja bym wybrał inaczej
Alejandro: (głos robota) Miałeś mi mój wypadek jakoś odpłacić!
Chris: Przecież masz jeszcze szanse ze mną lecieć w tym wyzwaniu (klika przycisk na pilocie i basen napełnia się toksycznym, radioaktywnym płynem, a w miejsce baru pojawiają się trzy pale na których na końcach są pluszowe miśki)
Tyler: Pluszowe miśki?
Chris: Nic nie mogłem wymyślić, zresztą, co ja będę kłamać. To nie mój pomysł tylko Zoey
Noah: Czemu miśki?
Zoey: Bo są mięciutkie i słodkie w dotyku po za tym można dać takiego ukochanej (splotła swoje palce)
Mike: (przychodzi wręczając Zoey misia) Oh Zoey podoba Ci się?
Zoey: (przytula misia) Jest śliczny Mike!
Chris: (zdziwiony) Jak ty się tu dostałeś?! Ochrona!
(dwóch stażystów załapało Mike)
Mike: Na prawdę nie trzeba! Pa Zoey! (wynieśli go)
Zoey: Pa Mike! (pomachała mu)
Chris: Rany, co za nudy!
Justin: Ty lepiej powiedz jakie jest to wyzwanie
Chris: Zadanie dla reszty jest bardzo proste. Kto zdobędzie miśka leci ze mną. Nie obchodzi mnie jak go zdobędziecie i z czyją pomocą. , po prostu ma być i tyle

Sierra: Cody ja Ciebie teraz rzucę, a ty złapiesz oby dwa misie dla nas
Cody: Sierra nie wydaje mi się, aby to był dobry... (Sierra złapała go i rzuciła) ...pomysł! (uderzył w pal i się go chwycił)
Sierra: Dobrze Ci idzie misiaczku!

Owen: (myśli) Jak można się tam dostać bez ryzyka poparzenia?
Izzy: Normalnie! (wskakuje do basenu i wyskakuje świecąc się) Ała! To Izzy zabolało!

Gwen: (próbuje zarzucić lasso zrobione z chusteczek) No dalej!
Duncan: Pomóc Ci?
Gwen: Nie trzeba (próbuje znów rzucić i jej się nie udaje) Cholera!
Duncan: Na pewno nie potrzebujesz pomocy?
Gwen: Na pewno (zarzuca i znów nie trafia w miśka) No dobra!
Duncan: Wiedziałem, że nie dasz rady bladolico (wyciąga ze spodni bumerang)
Courtney: (zabiera mu bumerang i uśmiecha się wrednie) Dzięki (rzuca bumerangiem i odchodzi)
Duncan: (łapie wracający bumerang z miśkiem) Tego nie przewidziała (daje Gwen miśka)
Gwen: Dzięki Courtney za pomoc!
Courtney: (odwraca się i zagryza zęby) A niech to!
Alejandro: (robot- zabiera Gwen miśka i zwiewa) To było proste! (potyka się i misiek trafia w ręce Tylera)
Tyler: (uśmiecha się nie puszczając zdobyczy) Ale ja mam szczęście!
Chris: Brawo Tyler! Czekamy na jeszcze dwóch zdobywców
Gwen: Echem! To ja miałam pierwsza tego pluszaka!
Chris: Tak, ale ostatecznie ma go Tyler i jak widać Cody! (przenosi wzrok na niego)

Cody: (stoi na palu) Super, tylko jak ja mam teraz zejść?!
Sierra: (zarzuca lasso i przyciąga Codiego z misiem w ręku) Już się o nic nie martw kochanie! Jesteś na ziemi!

Chris: A więc ciekawe kto zajmie ostatnie miejsce (widzi jak na trzecim palu brakuje miśka, którego trzyma Noah) Jak ty to zrobiłeś tak szybko?
Noah: (sarkastycznie) Siłą umysłu
Harold: Aby móc sterować siłą umysłu trzeba trenować wiele lat telepatie
Noah: To był sarkazm!
Chris: Nie ważne! Dobra, bo za parę minut zjawi się mój prywatny samolot to kończymy ten program. Tym co udało się lecieć ze mną pakować się, a i Zoey?
Zoey: Tak?
Chris: Lecisz razem z nami!
Zoey: (podekscytowana) Aaa! Dziękuje Chris!
Mike: (znowu się pojawia) A co ze mną?!
Zoey: Mike też musi lecieć!
Chris: Żeby było ciekawiej, dlatego zabieram tylko Ciebie. Ochrona!
Mike: (stażyści go odciągają) Zoey wracaj szybko!
Zoey: Wrócę jak najszybciej się da!
Chris: Haha! Okay! Co będzie dalej? Oglądajcie już niedługo!





Taki wstępik przed sezonem ^^ Dziękuje wszystkim, że jesteście już ze mną dwa lata i dalej czytacie mojego bloga. Nie rozpisuje się, bo w końcu jest też Sylwester i trzeba się przygotować przed balangą ;)) SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Odcinek Specjaly TPNL- ''Wzloty i upadki''

Wszędzie jest ciemność
- Po dwóch tygodniach od czasu spędzonego na pokrytej tylko lodem i śniegiem wyspie znów ich ujrzymy-powiedział głos wydobywający się z ciemności- Jak po tym odpoczynku czują się wszyscy? Jakie interesujące rzeczy będą tym razem? Co takiego...- głos przerwał. Słychać było tylko dźwięk jakiegoś żelaza
- Już nikt mnie nie zastąpi!-słychać tym razem Chrisa z irytacją w głosie- I znów ukradł moje teksty-zapalił światło. Stał przy kontakcie w ciemnym pomieszczeniu przypominającym piwnice- Gdyby nie popsuł początku wyszedłbym świetnie. Dwa tygodnie im starczy odpoczynku. Pojawia się jedno właściwe pytanie. Jak ich wszystkich tutaj sprowadzić?- zaczął myśleć
- Na ulotki się już ich nie przekona-powiadomił go Chef pokazując go opartego o poręcz przy schodach
- No wiem Chefie, ale jak inaczej?
- Jedynym wyjściem jest odwiedzenie ich wszystkich-zaśmiał się kucharz
Nad Chrisem zaświeciła się żarówka- Dobry pomysł Chefie!
- Masz pojęcie, że żartowałem?
- Przecież nie będę do każdego do domu chodził, ale każdego odwiedzę-
- A jak?
- Zobaczysz. Wpadłem na coś naprawdę dobrego i oryginalnego tym razem-zrobił szyderczy uśmieszek i pozacierał rękami
- Jeśli ty coś wymyślisz to zawsze oglądalność jest wyższa-
- Dlatego tym razem postaram się, żeby było więcej widzów niż kiedykolwiek!-ostatnie słowo, aż wykrzyczał
Chef tylko przewrócił oczami


Nazajutrz wszyscy, którzy występowali w Totalnej Porażce spali na metalowej podłodze z sianem i drewnianymi skrzynkami. Jedna osoba, czyli dokładnie Eva obudziła się i gwałtownie wstała
- Co jest (cenzura)!-raczej krzyknęła niż zapytała. Była zaskoczona tym, co zobaczyła
- Uciszcie tego kota sąsiadki, bo ja go uciszę!- wnerwiła się Gwen i przetarła oczy- Rajuśku!-zakryła sobie usta i tak samo jak Eva wstała gwałtownie
Wszyscy się w końcu obudzili i byli zszokowani patrząc po sobie
- Co tu się święci?- spytała LeShawna
- Jakim cudem oni mnie znaleźli, jeśli byłem aż w Calgary?!- zbuntował się Duncan
- Chciałem sobie smacznie pospać- przyznał Ezekiel
- Dzisiaj miał być mój pierwszy dzień na normalnych studiach!-wkurzyła się Courtney
- Ja chyba wiem, co tu się dzieje- odparła Beth
- Si seniorita, ja też- powiedział Alejandro- Wydaje mi się, że znów wkręcą nas do nowego sezonu
- Jak zawsze-westchnęła Bridgette
- Zauważyliście, że podłoga się rusza?- zorientował się Cody
- Czy my nie jesteśmy przypadkiem w... Aaa!- Roxy nie dokończyła, bo pociąg, w którym byli ostro zahamował i wszyscy się poprzewracali
-Witajcie wszyscy!-przywitał ich Chris wchodząc do wagonu przebrany za kowboja- Bite dwa tygodnie się nie widzieliśmy
- Izzy już wie o czym będzie nowy sezon!-podskoczyła do góry Izzy wstając
- Nowy sezon?-zdziwił się Chris
- Nie rżyj głupa! Za każdym razem tak jest!-podsumował Noah
- Nie za każdym razem-powiadomił gospodarz- Dziś jest odcinek specjalny z ostatniego sezonu
- Chris nie potrafiłeś zadzwonić, albo coś takiego?-spytała spokojnie Doris- Przyjechalibyśmy przecież
- Mnie interesuje tylko jakim cudem się tu znaleźliśmy- rzekła Lindsay
- Pod zgodom waszych rodziców stażyści wynieśli was z domu i włożyli do pociągu
- I wszyscy się zgodzili?- padło pytanie ze strony Angeli
- Najwyraźniej tak- odpowiedział Chris uśmiechając się szczerze
- Nie możliwe. Moja mama nie puszcza mnie nigdzie bez jedzenia, a nic mi nie zostawiła- poinformował Owen
- Mniejsza z tym. Jak zauważyliście panuje tu styl rodeo, a wy nie jesteście odpowiednio ubrani, dlatego będziecie mieć ten jeden raz charakteryzatorów
- Super!- ucieszyła się Blaineley
- Przecież wokół Ciebie Blaineley zawsze szwętają się styliści- odparła Zakleyne
Do każdego podszedł charakteryzator i zaczął natychmiastowo zmieniać ubiór i makijaż. Po paru minutach każdy oglądał swoją nową zmianę
- Te ciuchy są nawet niezłe- stwierdził Wayne
- O tak! Rodeo mieszane z dobrą bitką rządzi!- ucieszył się Geoff. To odpowiadało jego stylowi
- Co ty ziom? Czuje się jak na wsi- odparł Ezekiel
- Ty jesteś ze wsi- dał mu do zrozumienia Tyler
- Przestańcie, może być tym razem zabawnie- stwierdziła Sadie
- Oczywiście, szczególnie te Courtney kolorowe usta- dodała z uśmiechem Katie wskazując na swoje usta
- Co?- spytała Courtney przecierając ręką usta. Zauważyła, że szminka nie zeszła, więc postanowiła przetrzeć jeszcze raz. I kolejny. I kolejne trzy razy- Aaa! To nie schodzi!- przeraziła się
Wszyscy zaczęli się śmiać
- To musi być glaskomenitunowana szminka, która nie schodzi przez przynajmniej dwadzieścia cztery godziny- zaczął mądrzyć się Harold- Składnikiem takiej pomadki jest meteoryt Glaskodium, który spadł na Ziemie w tysiąc osiemset...- nie mógł dokończyć, ponieważ LeShawna złapała go od tyłu i zakrywa ręką usta
- Od kiedy ty się znasz na kosmetykach?- spytała podejrzanie
- Jej! Ja chce taką szminkę!- poprosiła Lindsay
- Tylko szkoda, że takie szminki nie istnieją- powiedziała obojętnie Heather
- Istnieje. Harold ma rację- powiadomił Chris- Zakupiliśmy taki meteoryt i kazaliśmy naszym naukowcom stworzyć taką pomadkę
- Po co?- zdziwił się DJ
- Żeby było śmiesznie- odpowiedział z uśmieszkiem
- Na takie głupoty kasę zawsze znajdziesz- poirytowała się Mece
- Nie ważne- machnął ręką. Po chwili zrobił parę kroków do przodu i pozwolił do wagonu wejść Vampyrze i Lukowi
Wszyscy zamarli ze strachu
- Co oni tu robią?!- odezwała się Sierra
- Sierra, proszę nie rób żadnych gwałtownych ruchów i nic nie mów- szepnął przez zęby Cody
- Hahaha! Jeszcze się nie pokapowali- stwierdził Luke
- Możemy wam już powiedzieć- zbliżyła się do niech Vampyra- Otóż przez cały czas was oszukiwaliśmy. Jesteśmy aktorami- uśmiechnęła się
- Aktorami? Bo zaraz wam uwierzymy!- odważył się Trent
- Czy wy myślicie, że wampiry naprawdę istnieją?- śmiał się z nich Luke- Nie bądźcie naiwni!
- Buhahahaha!- Chris śmiał się na upadłego, a inni przestali się bać- Proszę! Poważnie?!- padł na podłogę ze śmiechu
- Kawał (cenura) z Ciebie Chris!- wkurzyła się Courtney
Chris przestał się śmiać i wstał wnerwiony- Musiałem Ci uprzykrzyć życie, bo co chwile program był przez Ciebie oskarżany. Po za tym było to śmieszne i widzów, co nie miara
- Zobaczymy jak się będziesz śmiał jak Cię uduszę!- Courtney rzuciła się do niego, ale przytrzymali ją Vampyra i Luke
- A! A! Chcesz iść za kratki jak brat Duncana, który jako jedyny tu nie zagości?
Dziewczyna uspokoiła się
- Chris, my jako Porażkowi Bracia nie możemy dzisiaj tu zostać. Musimy zrobić jeszcze próbę, bo mamy ważny koncert. Walczymy o złotą płytę- poinformował Justin
- Proszę możecie iść, nic was tu nie trzyma- otworzył drzwi od pociągu i złapał się futryny- Możecie wyskoczyć z pociągu pędzącego dokładnie w tej chwili sto kilometrów na godzinę. Powodzenia!
- Dokładnie to pociąg jedzie w tej chwili sto jeden i dwadzieścia trzy setne kilometrów na godzinę- trącił się Harold
- Nie dzięki, chyba nie skorzystamy- skrzywił się Trent
- Jak sobie chcecie- Chris zamknął drzwi i odetchnął z ulgą- Wiecie jak przy takiej prędkości ciągnie? Gdybym się nie trzymał to by było po mnie
- Szkoda, że nie wyleciałeś- uśmiechnęła się z pogardą Zakleyne
- Przejdźmy może do konkretów- zignorował ją - Chcę z wami spędzić ostatnie parę godzin- ze smucił się
- Dlaczego ostatnie?- spytał Owen
- Ponieważ ja doskonale wiem, że wy już jesteście w takim wieku gdzie macie plany na przyszłości itd...no, a ja...nie mogę was trzymać przez całe życie. Macie po prawie dziewiętnaście lat i chcecie pozakładać rodziny lub takie tam, no wiecie o co mi chodzi!- poleciała mu łeska
- Och Chris, nie martw się- współczuła mu Beth- Tobie też przyda się trochę wolności
- Ale gnębienie was to jest dla mnie przyjemność!
- Bezczelność- obraziła się Heather
- Heather nie bądź egocentryczna!- Lindsay wbiła jej obcas w nogę
- Co ty robisz idiotko?!- Heather podskakiwała z bólu na jednej nodze
- Ona jest blondynką, do tego taką głupią- Alejandro chwycił dziewczynę, żeby mogła normalnie ustać
- Dzię...kuje?- zawała się
- Więc- Chris z powrotem złapał dystans i się uśmiechnął- Te parę godzin musi być wyjątkowych, a zarazem przygnębiający, o którym na pewno nie zapomnicie!
- Chris jest tu gdzieś toaleta, muszę siusiu!- krzyknął Ezekiel
- Ile ty masz lat gościu, żeby mówić takie rzeczy na głos?- skrytykował go Riccardo
Ezekiel zaczął liczyć na palcach- No osiemnaście, prawie dziewiętnaście. Ale mnie się na prawdę chcę!
- Nie mam słów- Riccardo uderzył się ręką w czoło
- Tylko mi się nie zesikaj w te ciuchy! One są do zwrotu- powiedział groźnie Chris wychodzą z wagonu
- Kurde!- jęknął podskakując
- Chce tylko już wrócić do domu- westchnęła Eva
- Ludzie to jest ostatni dzień, który spędzamy razem- zaczęła Bridgette- Niektórzy bite trzy lata rywalizowali, żeby zdobyć chodź trochę kasy. Była nas na początku zaledwie dwudziestka dwójka, a teraz...-po ciuchu liczyła- Nie ważne! Jest nas tylu ilu jest. Musimy wspominać te dobre i złe chwile, bo na pewno nie wszyscy się znowu zobaczymy w grupie. Jak powiedział Chris jesteśmy już dorośli i chcemy pozakładać rodziny, więc to musiało się kiedyś skończyć. Jest mi smutno ten ostatni raz, ale niech ten dzień będzie niezapomniany do końca naszego życia. Czyżbym nie miara racji?- spojrzała na wszystkich smutno
- Zgadzam się z nią- podniosła rękę LeShawna- Musimy ten dzień zapamiętać jak najlepiej i uważam, żeby wszyscy to co mają na sumieniu teraz to powiedzieli
Pociąg się zatrzymał i Chris wrócił do wagonu
- Jesteśmy na miejscu!- krzyknął szczęśliwie otwierając drzwi wyjścia
- Wreszcie! Ledwo wytrzymałem!- ucieszył się Ezekiel i pierwszy wyszedł z pociągu
- Ktoś jeszcze musi na stronę?- spytał Chris patrząc w górę
Każdy podniósł rękę
- Ugh! To migiem!- wskazał palcem na wyjście- A my wracamy zaraz po przerwie- uśmiechnął się prosto do kamery

Po przerwie

Wszyscy stoją na zniszczonej platformie ogrodzonej białym płotem z dwóch stron
- Kogoś mi brakuje- Chris zmrużył jedno oko patrząc po reszcie
- Już jestem!- przybiegł Eziekiel ciągnąć za sobą papier toaletowy
- Pierwszy poszedłeś, a ostatni wróciłeś na dodatek coś Ci zwisa z tyłu- skrytykował go
- Nie było papieru w tym opuszczonym jak świat wychodku i musiałem wrócić i poszukać papieru w pociągu- wytłumaczył się patrząc na kibel i się ściągając z siebie papier
- Nie łatwiej Ci było iść do jednej z tamtych toalet?- poniósł do góry brwi Lewis wskazując na rząd ładnie zadbanych (oprócz jednej) toalet przy jakimś budynku
- Jak jak mogłem nie zauważyć!-wkurzył się na siebie- Tylko, że do jednej to był raczej nie wszedł- cofnął się patrząc na obleśną kabinę
- W tamtej był Owen!- powiadomiła Izzy
- Hihi!- zaśmiał się nieśmiało wymieniony
- Co my robimy w tej dziurze?- zaczęła się rozglądać Katie po pustej okolicy
- Dziura?!- zdziwił się Chris- To nie żadna dziura! To jest luksusowa miejscówka w całej Kanadzie!
- Świetny żart Chris- zaśmiał się DJ
Gospodarz, aż poczerwieniał ze złości- Miała być to niespodzianka, ale jak mi nie wierzycie to proszę bardzo!- podszedł do drzwi budynku energicznie je otwierając
W środku budynku była luksusowa ogromna sala z czerwonym dywanem oraz aparatami umieszczonymi na ścianach. Podłoga oraz ściany były złote, a reszta elementów była pokryta diamentami i platyną
- Wow!- wszystkim opadła szczena
- Po co to wszystko?- zainteresował się Noah
- Żeby zadowolić was i fanów
- Ale nie ma tu żadnych ludzi- rzekła Lindsay
- Myślisz?- pociągnął za sznurek zwisający nad nim
Kurtyna, która zasłaniała ogromne okno odsłoniła się. Za szybą stało parę setek ludzi z bilbordami, aparatami i kamerami
- Aaaa!- pisnęli wszyscy oślepieni przez błyski
- Zasłoń to!- kazał Tyler
- Nic nie widzę!- poskarżył się
Wayne pociągnął sznurek- Znalazłem!
Wkrótce wszyscy widzieli już normalnie
- I to wszystko?- zmartwiła się LeShawna- Tak będziemy obchodzić ostatni odcinek? W pięknie wykończonym wnętrzu z tysiącami ludzi za szybą? Nie tego się spodziewałam!
- Nie- Chris mruknął tajemniczo- Na pewno nie w pięknie wykończonym wnętrzu zrobionego z plastiku- kopnął w ścianę i ściany budynku rozleciały się na bok tak jak kartonowe pudełko. Ludzie on kawałka powierzchni, gdzie znajdowali się uczestnicy byli oddzieleni przezroczystą ścianą z pleksi. Wszyscy znajdujący się w kwadracie widzieli jak ludzie trzymali tablice na ich cześć
- I tak nadszedł finał tego wszystkiego! Czas zakończyć wsze wzloty i upadki! Na zakończenie mam dla was kasę, więc łapcie ile potraficie!- spojrzał w górę na samolot gdzie Chef wysypywał z baczek na nich kasę
- Juhu!!!- ucieszyli się wszyscy łapiąc pieniądze jak tylko się dało
- Już wystraszy Chefie- powiedział przymykając jedno oko widzą piątą beczkę z kolei- Musi coś jeszcze dwa mnie zostać
- Już nie zostało, to wszystko- oznajmił Chef siadając na miejsce pilota i odlatując
- Wiedziałam, że kiedyś się to show będzie opłaciło!- krzyknęła Heather szczęśliwa przytulając i całując pieniądze
- Żegnaj Courtney- jęknął do siebie Duncan obserwując zadowoloną Courtney
- Co?! I dajesz jej tak odejść?- zdziwiła się Gwen podsłuchując go
- Jestem chyba, teraz z tobą, co nie?- on też się dziwił jej reakcją
- Och niech już to Ciebie nie interesuje- popchnęła go na Courtney
- Oj Courtney! Hej...- zrobił grymas nie wiedząc, co mówić
- Uch Duncan...- też nie wiedziała co powiedzieć. Po chwili patrzenia w dywan złapała go i przechyliła ostrego pocałunku
Pocałunek trwał dobre parę sekund. Kiedy odsunęła trochę twarz od swojej zauważyła, że na jego twarzy są pozostałości rozmazanej kolorowej szminki, która nie chciała zejść przedtem. Oboje wyprostowali się i spojrzeli na swoje twarze z radosnym uśmiechem
- Nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Ciebie moja księżniczko Courtney- szepnął to jej ucha
- A ja nie wyobrażam sobie mojego nudnego życia bez punka, którego siłą mojej woli nie mogę odrzucić
Poszerzyli swoje uśmiechy (szczególnie wciąż widząc rozmazaną szminkę na pół twarzy na każdym z nich) i pocałowali się na zgodę delikatnym muśnięciem ustami
Gwen skrzyżowała ręce i uśmiechnęła się na widok teraz to już jej ex-chłopaka, który był wreszcie szczęśliwy ze swoją wroginią
- Tak mi przykro Gwen, że Duncan zrobił Ci teraz takie świństwo- podszedł do niej Trent kładąc rękę na jej ramieniu
- Nie jestem zła, a raczej wprost przeciwnie. Cieszę się, że jest z nią szczęśliwy- powiedziała gotka zwracając się twarzą do Trenta
- Tak, chyba już wszystko wróciło do normy- przyznał też się uśmiechając
- Jeszcze nie wszystko- Gwen rzuciła mu się na szyję i go pocałowała
- Wow Gwen!- zdziwił się Trent- To oznacza, że my znowu jesteśmy...parą?- zawinął swoje ręce wokół jej talii
- Nie wiem, ale możemy to sprawdzić- Gwen po raz kolejny raz go pocałowała tym razem na dłużej
- I tak kończy się to co dobre! Totalną Porażkę prowadził wasz ukochany prowadzący Chris Albert Nancy McLean!
- Nancy?! Hahaha!- wszyscy zaczęli się śmiać
- Tak i cieszę się z tego imienia- przewrócił oczami- Żegnał wszystkich!- krzyknął Chris cały podekscytowany
- Erm, Chris?- spytał Noah, gdy emocje już opadły
- Co? Już skończyliśmy program- przypomniał Chris
- Jak my stąd wyjdziemy, skoro naokoło jest ściana z pleksi?
- O tym nie pomyślałem- przyznał się do błędu
- Nie musimy się śpieszyć- powiedziała Katie łapiąc z jednej strony Noah za ramie
- Ani nawet śpieszyć po nie śpieszeniu się- Sadie złapała Noah za drugie ramie
- O nie!- pisnął Noah próbujący uciec z uścisku dziewczyn

Na ekranie pojawił się tylko czarny obraz. Na środku ekranu padło światło oświetlając siedzącego Chefana drewnianym stołku
- Program był sponsorowany przez kogoś tam w jakiejś firmie tam- zaczął czytać z kartki- Do programu przyłączyli się obrońcy drzew skądś tam, nie obchodząc nikogo skąd- wyrzucił kartkę za siebie i wstał- Podczas programu nie gwarantujemy, że nikt nie był skrzywdzony, ale kogo to obchodzi? W razie pytań proszę zapoznać się z ulotką dołączoną do pudełka, kiedy kupowaliście telewizor lub skonsultować się z lekarzem w przypadku objaw głupoty. Dobra- kopnął w krzesełko i zaczął odchodzić- Moja minuta sławy minęła- jęknął z niezadowolenia jego występu



Uch! Jeden cykl totalnej porażki skończyłam. Nie oznacza to, że skończyłam już pisanie na blogu tylko skończyłam cykl, który się ciągnął. Mój pierwszy sezon z drugiego cyklu rozpocznę od tego jak uczestnicy będą mieć po 17 lat. Nie będzie na początku wogólę moich postaci, które wymyśliłam sama, ponieważ będę wszystko zaczynać od początku (od zakończenia Totalnej Porażki w trasie). Czy stopniowo będę włączała moje stare wymyślone postacie lub całkiem nowe zależy od was. Please comment!

sobota, 14 maja 2011

Odcinek 5- TPNL-TDOI- ''Było gorzej i tak już zostanie do tego niespodziewanka!''

W igloo...

Angela: Siemka! (chichocze) Chcę mi się śmiać po pewnej komedii...
Stażysta: (trzęsie się ze strachu) To...to był... horror!
Angela: Obojętne (machnęła ręką) Chyba się muszę śpieszyć. (spojrzała na zegarek) Tak, bo czekają na mnie, a ja nie jestem spóźnialska (poszła i się wróciła) Oglądajcie Totalną Porażkę na Lodzie! (znów poszła)
Osoba w cieniu: Na jej miejscu bym się tak nie cieszył. Hahahaha!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*czołówka*

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Ceremonia... Eliminacje...


Angela: No tak ten wieczorek nie jest dla was za szczęśliwy
Wayne: Do rzeczy
Angela: Aż tak Ci się śpieszy?
Chris: (najzwyczajniej w świecie przychodzi) Nie za szczęśliwy to nie jest dla Ciebie
Wszyscy: Chris!
Chris: We własnej osobie
Angela: Czego tu chcesz?! Wywaliłam Cię!
Chris: Czego chcę? Ja wiem... (rozmyśla) ...może tego, że z powrotem chcę prowadzić program
Angela: Coś jest z twoją głową nie tak. Teraz ja prowadzę, a ty wyleciałeś
Chris: Nie do końca
(zaczęła lecieć muzyka)
Chris: To takie proste jest
wiem dobrze, czego chcę

Oczywiście mego show

bo prowadzący jeden jest

Mam wszystko czego chcę

nic nie odbierzesz mnie

Takie życie na brutalu

tobie raczej zdarza się

Prowadzącą byłaś chwilę

i chwilę już straciłaś
Myślisz, że pozwolił bym

by wykopali mnie od nic?

W tej kwestii mylisz się!
Program, rekwizyty,

ochroniarze i stażyści

Wszystko do mnie naaaleeeeży!

Do mnie naaaleeeży!

Do mnie naaaleeeży!


Powiedz mi sama,

co planowałaś?

Takie życie nie jest proste,

ciągle papiery w życiu odnośnie

Sam to przeżyłem,

i dalej będę

Tak łatwo się nie poddam

powalczę i zwycięzcą będę!

Ile jeszcze niespodzianek

zafundujesz wszystkim nam?

Może jedną, może dwie

lecz ja nieskończenie mogę mieć!

Kogo wolicie?

Mnie czy może ją?

Bo odkąd słyszałem

dzisiaj zaszkodziła mocno, co?


Program, rekwizyty,
ochroniarze i stażyści

Wszystko do mnie naaaleeeeży!

Do mnie naaaleeeży!

Do mnie naaaleeeży!


Angela: Ej, no wiesz, co?
Ty pomiatasz sobie mną

Nie pozwolę na to!

O nie, nie, nie na to!

Twój czas się skończył

Prowadzący się wtrącił?
Nie pozwolę na to!
O nie, nie, nie na to!

Spadaj już podskokach Chris,
mam Cię dosyć licząc dziś!
Nic nie jest za darmo!

Trzeba płacić kiedy każą!

Jasne?! To fru,
na północ prosto i w prawo!


Chris: Program, rekwizyty,
ochroniarze i stażyści
Wszystko do mnie naaaleeeeży!

Do mnie naaaleeeży!

Do mnie naaaleeeży!

(wszyscy zaczęli bić brawo i gwizdać)
Trent: To było niezłe! Chris od kiedy ty śpiewasz?
Chris: Zawsze śpiewałem
Chef: (przychodzi) Zawsze to znaczy pod prysznicem
(wszyscy się przytulili do Chefa)
Tyler: Chefie wróciłeś!
Kelly: Nie będę wybrzydzać, ale ugotuj nam coś!
Cody: Jesteśmy strasznie głodni!
Chef: Eee...dobra szczeniaki, ale mnie puśćcie!
(wszyscy go puścili)
Chris: Fajnie, zagłodziłaś ich?
Angela: Uch...nie...?
Chris: To teraz jak wróciłem...
Angela: Nie wróciłeś
Chris: Wróciłem (dał jej kartkę)
Angela: (przeczytała i ją potargała) Wcześniej się nie dało?!
Chris: Chciałem zrobić dobre wejście, chyba mnie znasz. No to teraz jak rządzę jako prowadzący...
Angela: (wkurzona) Będziesz musiał mnie odesłać do domu
Chris: Zrobiłbym tak, ale w przeciwieństwie do Ciebie mam serce to pozwolę Ci zostać i możesz dołączyć do drużyny Pewniaków
Angela: (sarkastycznie) Aha, supcio
Chris: (uśmiecha się i wdycha mroźne powietrze) Jak dobrze jest poczuć ten zapach mojego sezonu
Mece: Chris ja się cieszę, że wróciłeś, ale będę się cieszyć jeszcze bardziej jak coś zjem!
Chris: Po eliminacjach coś zjecie
Chef: Niespodzianką jest dla mnie to, że mój widok was raduje. Chociaż Chris mi urlop skrócił to zwrócenie za to go nie obejdzie!
Chris: Tak, tak Chefie (mrugnął do kamery)
Heather: Jestem głodna, zacznij tą eliminację!
Chris: Nie przedłużam. Śnieżki wasz czas dobiegł końca
Katie: Co...
Doris: ...takie...
Wayne: ...go?!
Angela: I dobrze! Geje nie mają tu wstępu!
Wayne: Wujku Chris jak możesz mnie wywalić?!
Chris: Jak była prowadząca ujęła. Geje nie mają tu wstępu! Zrobiłeś mi obciach! Nie toleruje takiego zachowania
Wayne: Wy mnie nie rozumiecie!
Izzy: Izzy rozumie, ty lubisz się z tym kim jesteś czyli z chłopami!
Katie: Boję się wrócić do Sadie
Doris: Przynajmniej już nie będę marznąć i zobaczę się z Haroldem
LeShawna: Yym! Co?!
Doris: Przyjacielem Haroldem...no wiesz jak będę w studiu...
LeShawna: Lepiej już nic nie mów!
(przegrana trójka weszła do odrzutowca i poleciała)
Chris: Z ośmiu drużyn zostało siedem
David: Kurcze, chcemy jeść!
Chris: Idźcie za Chefem. Zobaczymy się jutro


Ranek... 10:41... temperatura +25'C...


(wszyscy siedzą bez kurtek przy ognisku i pieką sobie kiełbaski)

Pierwsza ławka...

Zakleyne: Nie jest Ci smutno, że nie prowadzisz?
Angela: Nie, bo wiem, że Chris musi wypełnić mnóstwo papierów. Nie jesteście na mnie źli? Poniosło mnie
Alejandro: Skądże
Geoff: Było tak samo, czyli bez różnicy
Angela: Hej, starałam się

Druga ławka...

Courtney: (śmieje się) Hahaha! Dylan przestań!
Dylan: (całuje ją po ręce) Dlaczego moja księżniczko?
Courtney: (uśmiechnięta) Bo łaskoczesz (uwiesiła mu ręce na szyi)
Noah: (podchodzi od tyłu) Echem, Courtney?
Courtney: Duncan, daj mi spokój (odwraca się) Noah?
Dylan: Czego ty chcesz?
Noah: Courtney, czy mogę...Cię...prosić...na chwileczkę na boku?
Dylan: Nie widzisz, jest zajęta
Courtney: (puściła Dylana) No zgoda, na chwilę

Na boku...

Courtney: Co takiego?
Noah: Czy...
Courtney: Jeśli chodzi o sojusz to nie ma mowy!
Noah: Nie, nic z tych rzeczy
(Duncan przychodzi z Gwen)
Duncan: Hej, co tam...u Ciebie Court słychać?
Noah: Rozmawiamy
Gwen: Ty z nią rozmawiasz?
Courtney: No to co chciałeś Noah?
Noah: Ja...ech...nic. Nie chodziło mi o Ciebie, a kogo...innego...pa! (zwiał)


*Namiot zwierzeń*
*Noah: Co mi odwaliło?! Idiota ze mnie!*


Dylan: (podchodzi) Czego chciał od Ciebie Noah?
Courtney: Nie wiem (wzruszyła ramionami)
Dylan: A czego chce od Ciebie mój brat?
Duncan: To już hej nie można powiedzieć?
Gwen: Nie bądźcie tacy przewrażliwieni, jest ciepło i nie musimy nosić tych okropnych kurtek
Dylan: Jest ciepło, ale będzie cieplej, bo mam plany (uśmiechnął się wrednie)
Duncan: Plany, już je widzę
Dylan: One nie są do widzenia, ale jak się uda to zobaczysz

Trzecia ławka...

LeShawna: Przypomnij mi Heather, czemu tu się dosiadłaś?
Heather: Bo tak mi się podoba
LeShawna: To niech Ci się nie podoba
Mece: Ej laski co tam?
Heather: Nie twoja sprawa
Mece: Wiesz żal mi Cię idiotko
Heather: A chcesz mieć idiotkę na twarzy?
Mece: Ta jasne już się Ciebie boję normalnie trzęsę nogami i biegnę do mamusi
DJ: Ej nie przedrzeźniaj mnie
Mece: Och zamknij się już dobra?

Pierwsza ławka...

(Noah usiadł)
Geoff: Jak poszło?
Noah: Beznadziejnie
Zakleyne: Co chciałeś od Courtney?
Noah: Nic takiego
Angela: Mnie nie musisz okłamywać, ja wiem wszystko
Noah: Tak? To zostaw mnie w spokoju
Alejandro: Domyślam się. Amigo, czyżbyś był zazdrosny...o jej wyniki w nauce?
Noah: Och...zazdrosny...o jej wyniki w nauce? No tak! Tak...


*Namiot zwierzeń*
*Geoff: Buhahaha! Gościu próbuje się wyplątać. Kiedyś prawda wyjdzie na jaw*
*Angela: Ja wiem, ale nie powiem*

Czwarta ławka...

Lindsay: I ja mówię, że chcę sukienkę w kolorze jasnopomarańczowy, a ona na to, że w jaskrawopomarańczowej będzie mi ładniej, a ja na no to nie, a ona, tak, a ja nie, a ona tak...
Tyler: (znudzony) Ciekawe Lindsay, ale opowiadasz mi to już szósty raz
Lindsay: Uch...przepraszam Tyler. To może opowiem Ci o tym jak ja chciałam sukienkę w kolorze jasnopomarańczowym...
Tyler: Lindsay!
Lindsay: Opowiadałam Ci to?
Trent: (przychodzi z gitarą i siada) Może coś zagram, dawno nie ćwiczyłem
Luke: Graj i tak jest nudno i wciąż słuchać o sukience
Lindsay: Przepraszam!
Trent: (zaczął grać) W ten sezon wplątałem się
Nic nie zrobię by wydostać się
Chodź kasę wygrać można
Boli kiedy patrzę się tam
Kiedy serce boli dzień i noc
To z przyczyny tej o to, to
Że ktoś serce złamał mi
A ona i tak, co noc mi się śni
Parapu, parapadi
Ona, co noc mi się śni
Parapu, parapadi
Ona, co to i tak się mi śni
Gwen: (podchodzi do Trenta) Czy ty śpiewasz o mnie?
Trent: Parapu, parapadi...co?! Nie Gwen, ja...
Gwen: Tak Ci się tylko słowa dobrały?
Trent: (uśmiecha się nie śmiało) Dokładnie...śpiewałem o innej mojej...byłej dziewczynie
Gwen: Jasne przecież miałeś ich z czterdzieści
Trent: Czterdzieści siedem dla dokładności, ale w tej całej sumki to tylko jedna była wyjątkowa
Gwen: (uśmiecha się) Tak, a która?
Trent: Pff...ten...pfff! Nie...pfff...nie nasz jej


*Namiot zwierzeń*
*Trent: Pff...wcale nie chodzi mi o Gwen...pff...naprawdę!*
*Gwen: Słodko kombinuje*


Chris: (przychodzi) Witajcie!
(wszyscy spojrzeli na niego znudzeni)
David: Czym zepsujesz na atmosferę?
Chris: Nie było mnie tak długo! Już wiecie, że zepsuję atmosferę
Izzy: Psułeś atmosferę od szesnastego roku naszego życia! I było (cenzura) genialnie!
Chris: Tak, tak, tak (ziewnął)
LeShawna: Chcemy tu wrócić jeszcze zanim się oziębi
Chris: A ja nie chce wrócić do biura, bo czeka na mnie papierkowa robota
Angela: Ups...? (uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami)
Chris: Dzisiaj zadania będą punktowane. Oznacza to, że każdy członek drużyny będzie miał okazję zdobyć jeden punkt dla drużyny lub nie. Drużyna z trzema punktami będzie czuła się bezpiecznie otóż poniżej lub w ogóle może się bać, że pobyt tutaj się skończy. Słowo kluczowe dla pierwszego zadania to 'narciarstwo'
(Chef przyniósł stos nart i rzucił pod nogi Chrisowi)
Chris: Wytypujcie po jednym z was

(Duncan i Noah cofnęli się do tyłu)
Geoff: Ja? To nie jest dobry pomysł
Noah: Umiesz surfować, umiesz jeździć na nartach
Duncan: Nie pytam was o nic

Kelly: Przegrać nie chcę
Gwen: Pójść, nie pójdę
Heather: Co za kłopot! (poszła po narty)

DJ: Nie
David: Nie
Mece: Debile (pokazała im środkowy palec)

Alejandro: Bez problemu ja
Luke: Dla mnie to też żaden problem, ale udostępniam Ci
Lindsay: Wtajemniczycie mnie o czym gadacie?

Angela: Dobrze jeżdżę na nartach
Izzy: A ile na godzinę?
Cody: Nie mieszam się

Tyler: Każdy sport nie jest dla mnie przeszkodą
LeShawna: Ty lepiej stój na miejscu
Trent: Narciarstwo to nie moja działka
LeShawna: Twórzmy drużynę, ale jak idzie Heather to i ja

(Dylan i Courtney stoją trochę dalej od reszty)
Dylan: (chwycił Courtney za rękę) Chodź, wyrwiemy się
Courtney: Żartujesz sobie?! A co z wyzwaniem?
Dylan: Jak Zakleyne zobaczy, że nas nie ma będzie musiała ona pójść, bo kto nie umie jeździć na nartach? Chodź, zdążymy na swoją kolej
Courtney: Ale jeśli nie zdążymy...
Dylan: To będzie szybko (pocałował ją w policzek)
Courtney: (zarumieniła się) Zgoda, ale tylko na chwile

Zakleyne: (odwraca się) Nie jestem dobra w nartach. Hej? Gdzie wy jesteście?! Ugh!


*Namiot zwierzeń*
*Zakleyne: Gdzie oni sobie poszli w trakcie zadania?! Zawalę im to, bo nie umiem jeździć na nartach, prędzej na łyżwach, ale narty te tępe dwa patyki, co nie mogę na nich ustać?! Będzie mnie tyłek bolał, bo wyobrażacie sobie moją jazdę. Siedzę na śniegu*

Chris: Geoff, Heather, Mece, Alejandro, Izzy, LeShawna i...Zakleyne- jak twoja drużyna się nie zjawi na kolejne zadania to się pakujcie
Zakleyne: Zjawią się, na pewno się...zjawią
(Duncan gdzieś poszedł niezauważalnie)
Chris: Miej nadzieję (zaśmiał się)
Alejandro: Chris brakło nart
Chris: A kto wam kazał po parze? Wystarczy wam jedna narta
Mece: To już mogłeś deski przynieść
Chris: Próbujecie przewidzieć jakie będzie zadanie, ale wam się to nie uda. Zatem jak macie po jednej narcie chwyćcie ją jak kij bejsbolowy i zdołajcie odbić jak najwięcej piłeczek (rzucił w Izzy i poradził ją prąd) A tak jak nie odbijecie to kiedy piłka was dotknie porazi was prąd. Wystarczą trzy odbicia z pięciu. Zaczynamy!
Chef: (przyszedł z piłkami) Musiały być naelektryzowane?! (bierze piłkę i razi go prąd) Musiały?!
Chris: Cała zabawa w tym Chefie
Chef: (do siebie) Nienawidzę Cię


W igloo...


(Dylan wykopał drzwi i całował Courtney po szyi, która miała nogi owinięte na wysokości jego pasa)
Courtney: (śmiejąc się) Dylan już wystarczy
(on nie przestawał)
Courtney: (nieco poważniejszym tonem) Dylan wystarczy! Dylan? Dylan!!! (zeszła z niego)
Dylan: (przestał na chwilę) O nie mała! Dla mnie to zupełnie za mało! (przewrócił ją na swoje łóżko) Jesteś szesnasta. Trochę zabawy Ci się przyda (znów zaczął)
Courtney: Aaaa! Zostaw mnie dupku!
Duncan: (wszedł do igloo i odciągnął Dylana) Myślisz, że pozwolę Ci skrzywdzić Courtney?!
Dylan: Wiesz o tym, że z każdą laską jaką byłem się zabawiłem (uśmiechnął się chytrze) Jestem pełnoletni i mogę wszystko
Duncan: Nie przeszkadza mi, co robisz z laskami, ale Courtney nie ruszaj! (wyciągnął scyzoryk i przyłożył Dylanowi do gardła)
Dylan: Zazdrościsz, że będę pierwszy, który przeleci twoją byłą laskę?
Duncan: To ty mi zazdrościsz, że z tą laską mogę mieć jakieś normalnie życie, a nie ciągle kraść!
Courtney: (wstała przerażona) Przestańcie! Duncan odłóż ten scyzoryk!
(Duncan zrobił to, co mu kazała)
Courtney: Odwalcie się ode mnie oboje! (kopnęła Dylana w krocze i wyszła z igloo)
Dylan: (ugina nogi i syczy z bólu) Jest twoja! Odechciało mi się już
Duncan: Na co ja mam brata?! (ruszył za Courtney)
Dylan: Ał!


Na pustynni lodowej...


Duncan: (biegnie za Courtney) Courtney proszę o ostatnią rozmowę!
Courtney: Dobra! (stanęła) Proszę mów. Ostatni raz słucham, co masz mi do powiedzenia
Duncan: (poważnie) Przepraszam za siebie i za mojego brata. Żałuje za wszystko. Nie chciałem
Courtney: Ty żałujesz? Niedoczekanie! (przewróciła oczami) Trzeba było myśleć za nim zdradziłeś mnie z Gwen
Duncan: Zrobiłem to, bo ona jest bardziej w moim typie
Courtney: To dlaczego od samego początku się z nią nie spiknąłeś? Hmm?! Nie podobałeś mi się, ale wszystko zrobiłeś, żebym zwróciła na Ciebie uwagę! Kiedy już byliśmy razem zacząłeś mnie ranić! Zadam Ci jedno pytanie. Po, co chciałeś, żebym się w tobie zakochała?
Duncan: (po chwili odpowiedział) Po to, że Cię kocham po mimo twoich wad
Courtney: O to ty tylko we mnie złe rzeczy widzisz!
Duncan: Wcale nie! Są też i dobre strony
Courtney: Tak? No to wymień chociaż jedną
Duncan: Yyy...
Courtney: Tak myślałam. Nie udawaj, że nie kochasz Gwen
Duncan: Nie udaję!
Courtney: Nie krzywdź mnie! (rozpłakała się)
Duncan: Nie krzywdzę! Kocham Cię rozumiesz?! Kocham Cię! Kocham Cię!!!
(kawałek lodowca się odłupało)
Courtney: Jeżeli tak to pokaż mi to!
Duncan: Zgoda! (przyciągnął ją do siebie i ją pocałował)
Courtney: (uderzyła go w policzek) Nie przekonałeś mnie!
Duncan: (wybuch złością) To, co mam zrobić jeszcze dla pani... (uspokoił się) Okay...masz rację, zasłużyłem (smutny poszedł przed siebie)
Courtney: (do siebie) I tak Cię nadal nienawidzę!


Gdzieś dalej...


Duncan: (do siebie) Wspaniale! Nienawidzę swojego życia. Nienawidzę siebie. Ma rację do nienawidzenia mnie. Jestem draniem i tyle. Powinienem już dawno w (cenzura) siedzieć za kratami


*Namiot zwierzeń*
*Duncan: Jestem (cenura), więc jak to z filmowaliście to po was!*


Na środku wyspy...


Chris: (wkurzony) Gdzie...oni...są! Już dawno skończyliście zadanie!
(Duncan, Dylan i Courtney przychodzą z trzech różnych stron)
Chris: Miło, że zjawiliście się! Wiecie, że nie wolno sobie od tak iść w trakcie zadania!
Dylan: Pss (parsknął)
Cody: Gdzie wyście byli?
(nikt nic nie mówi)
Heather: Hej! Mówi się do was!
Mece: Stało się coś?
Luke: (uśmiecha się podle) Moja rola zakończona
Alejandro: O czym ty mówisz amigo?
Luke: Oszustwo, zerwania, smutki...mógłbym wymieniać dalej, ale wszystkiego się dowiecie! (zniknął pod śniegiem)
Geoff: (zdziwiony) Co tu się wyprawia?!
(przechodzi policja)
Policjant: Zabierzcie go! (wskazał na Dylana)
Dylan: Co?! Nie! Ratujcie! (schował się za Tylerem)
Chris: Co jest?
Policjant: (pokazuje odznakę) Jestem z policji i mam nakaz aresztowania Dylana Jonesa za niego wyczynki i ostatnią wczynkę. Podłożył bombę pod Biały dom, ale zdążyliśmy ją rozbroić przed wybuchnięciem
(reszta policjantów popchnęła Tylera i zakuła Dylana)
LeShawna: (wystraszona) Co on zrobił?!
Dylan: Wypuście mnie ja jestem niewinny!
Policjant: Niewinny, może mi jeszcze powiesz, że te piętnaście dziewczyn, które zostały zabite i...
Courtney: (najbardziej wystraszona) Miałam być...sze...sze...szesnasta!
Dylan: Grr! Wszyscy myślą, że jestem spoko, ale dużo rzeczy o mnie nie wiedzą! Jak wam się udało rozbroić niezniszczalnego bobowcaxr895?!
Policjant: Dzięki najnowszej technologi, ale skąd ty tą bombę wziąłeś!
Izzy: Z mojej kolekcji!
Dylan: Tylko ją bardziej podkręciłem!
Chris: (zdzwoni mu telefon) Przepraszam, ale muszę odebrać (wyciągnął telefon i odebrał) Halo? Co?! Ja nic nie wiem, co z Courtney...jak...co?! Pozwać?! Koniec?! Kompletny?! Jeszcze dzisiaj?! Co?! Nie!!! Nie może...nie!!! Ale...halo? Halo?? Halo?!!! (schował telefon) Z przykrością ogłaszam, że ten sezon dobiegł końca
Wszyscy: Co?!!
Angela: Stop! Stop! Stop! To ja tu jestem główną producentką!
Chris: (skrępowany) Przejąłem twoje stanowisko, podrabiając twój podpis i...ups?
Angela: Co?! Wykopałeś mnie na amen?!
Policjant: Fałszerstwo jest karalne! Skuć go!
(policjanci skuli Chrisa)
Chris: (ma łzy w oczach) Ja nie mogę iść za kratki! Chciałem zrobić jeszcze tyle wyzwań!
Policjant: Trzeba było nie podrabiać podpisu i do tego mamy skargę na ten show McLean
Lindsay: A to kto wygrał?
Kelly: Nikt idiotko!
Angela: Nie wsadzajcie Chrisa do więzienia po mimo podrobienia podpisu. Nie wznoszę sprawy do sądu i proszę o puszczenie go wolno
Policjant: Zgoda. Puśćcie go chłopaki
Chris: Dzięki! Dzięki! (pomasował sobie nadgarstki)
Trent: Co będzie dalej?
Policjant: Jego zabieramy, a tobie McLean radzimy wybrać zwycięzce i pamiętaj...mamy na Ciebie oko!
(Policjanci poszli szarpiąc Dylana i znikając dalej w mgle)
DJ: Byliśmy tak blisko przestępcy? (zemdlał)
Mece: DJ? (zmartwiła się)
Tyler: Wow...
Heather: No krótszego sezonu to już nie mogło być
Noah: I... dobrze?
Geoff: Stary już im możesz powiedzieć (poklepał Noah po plecach)
Noah: (zdenerwowany) Yyy...co powiedzieć?
Geoff: No to, że kochasz się w Courtney!
Wszyscy: Co?!
Courtney: Noah, co we mnie?!
Duncan: Kujon, co w niej?!
Noah: Wszystko, co mówiłem to była zmyłka. Chodziło mi o Kelly
Kelly: Och...mnie?
David: Tylko, że ja Ci jej nie oddam!
Kelly: David?
Zakleyne: A co ze mną?!
David: Próbowałem się w kimś innym zakochać, ale nie umiałem
Zakleyne: Drań!
Kelly: Noah chyba złamie Ci serce, ale ja wciąż chce być z Davidem
(David i Kelly przytulili się i się pocałowali)
Noah: Trudno
Duncan: Gwen z nami nic nie będzie...
Gwen: Wróciłeś do Courtney?
Duncan: Nie, dam jej spokój
Gwen: Chcesz, żebyśmy byli tylko przyjaciółmi?
Duncan: Nie, nie dałaś mi dokończyć. Chciałem powiedzieć, że z nami nic nie będzie jako przyjaciele. Chce być z tobą w związku
Gwen: Tak się cieszę (rzuciła mu się na szyję)
Trent: (uśmiechnął się) Martwiłem się, że będziesz sama Gwen, ale teraz dostrzegłem, że on Cię nie skrzywdzi
Alejandro: Nie chce żadnych chwil rujnować, ale Chris miałeś wybrać zwycięzcę
Chris: Racja! (wskazał palcem na każdego) Ene, due, rabe...lub nie! Angela nie wkopałaś mnie, więc do Ciebie ląduje dziesięć milionów dolarów!
(wszyscy zaczęli bić brawo)
Angela: Ale ja nie mogę ich przyjąć! Jak to wygląda, żeby producentka zgarnęła wszystko?
Chris: Jak chcesz, ale to sama wybierz zwycięzce
Angela: Okay. Najbardziej na pieniądze zasługuje...
Chef: (przychodzi) Straciłem coś?
Chris: Tak! Dużo! Nie przeszkadzaj!
Angela: ...LeShawna! Jesteś jedyną, której należą się pieniądze!
LeShawna: (w szoku) Wygrałam?!! Nie mogę w to uwierzyć!
Heather: (też w szoku) Ona?! Ona?! Aaa!
(z nieba spadła skrzynka, która się otworzyła pokazując pieniądze)
LeShawna: Moje maleństwa! (poleciała i przytuliła pieniądze)
Chris: Tak oto kończymy najkrótszy sezon w historii!
Angela: Od teraz wszyscy zasługują na trochę odpoczynku
Chris: Jesteśmy zawieszeni to na pewno! Dziękuje wam wszystkim! Prowadziła Angela Doostely...
Angela: ...i Chris McLean!
Chris: Ale szczególnie ja!
Angela: Zaś zaczynasz?!






Wielkie PRZEPRASZAM! Musiałam zakończyć ten sezon, bo się w nim pogubiłam, ale odcinek specjalny będzie. Długo nie dodawałam, bo ten rok odkąd się zaczął nie jest dla mnie szczęśliwy. Dochodzi do tego jeszcze Totalna Porażka z nowymi postaciami (Ugh!) Ja chce te stare! Plus to, że zawzięło mi się na South Park (nie jestem za młoda, bo jest od 15, a kończę ją w tym miesiącu ^^) Nie martwcie się nie opuszczę bloga. Nawet jak wena mi się skończy na Total Drama to też nie opuszczę bloga, może połączę go właśnie z South Park (bo zaczęłam pisać odpowiadania), ale jeszcze nie teraz. Problem w tym polega, że Totalna Porażka się za dwa lata chyba skończy, no a South Park nie nieśmiertelne, heh? Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że od odcinka specjalnego TPNL zmieni się styl pisania, zobaczycie jak. Okay to tyle ^^

czwartek, 24 marca 2011

Odcinek 4- TPNL-TDOI- ''Przetrwanie z Izzy'' cz.2- ''A może tak nie jest fajnie jak się wydawało?''

Na zamarzniętym jeziorze...

(kamera się trzęsie)
Eva: (uderza ręką w kamerę) Działaj! (uderza) Działaj! (uderza) Działa...
Angela: Erm... Eva?
Eva: (odwraca do niej głowę) Co?! (patrzy z powrotem na kamerę) Działa! Tak jak mówiłam. Wy szczury, telewidzowie nic nie było! Niech tylko ten głupi program straci popularność, a ja trafie do zakładu...to znajdę...
Angela: Nie słuchajcie jej! Zapraszam na Totalną Porażkę na Lodzie! (została popchnięta przez Evę) Aa!
Eva: Dosyć tych jaj! (wyłącza kamerę)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*czołówka*

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Na zamarzniętym jeziorze...


Angela: (wściekła) Eva! Żałuję, że Cię tu ściągnęłam!
Eva: Wale to!
Angela: Kamery działają już poprawnie i normalnie tu będzie jeśli Ciebie znów tu nie będzie! Eva wracasz z powrotem to Ameryki! Grr!
Eva: Mogę sobie wracać! I po cholerę się wryłam w nowy sezon, w którym nawet nie biorę udziału?! A i jeszcze coś! Uważaj sobie nowa prowadząca, bo mi tam nie robi żadnej różnicy komu przypieprzę!
Angela: (przełknęła silę i wskazała na odrzutowiec w oddali) Evo proszę idź grzecznie do odrzutowca i odlatuj stąd jak najszybciej się da!
Trent: Dziewczyno nie wiesz w co się wpakowujesz!
Eva: (zła) Śmiesz mi rozkazywać?! (podeszła do niej)

Heather: I zaraz nie będzie nikt prowadził tego show

Angela: Nie. Tylko grzecznie proszę
Eva: (plunęła na lód) (cenzura) z Ciebie większa niż z łajdaczki Heather
Angela i Heather: Ej!
Eva: Banda świrów! (poszła w stronę odrzutowca)
Angela: Czy ja muszę być za każdym razem obrażana?!
Izzy: Kto wie? (wzruszyła ramionami)
Angela: Izzy! Ty też mi sprawiłaś kłopoty!
Izzy: Izzy nie sprawia kłopotów, ona je robi
Angela: Izzy! Nie nadajesz się do...do niczego? Tak do niczego! Jednakże pozwolę Ci brać udział i możesz dołączyć do drużyny Cody'ego
Izzy: (podekscytowana) Poważnie?!
Cody: (niezadowolony) Poważnie?!
Angela: Tak poważnie
Wayne: Angela, czy możemy pogadać?
Angela: (zrobiła wdech i wydech) I jeszcze ty?! (napłynęły jej łzy do oczu)
Zakleyne: Moment, moment! Angela! (podeszła do niej) Nie załamuj się niczym. Ani tym, że Wayne to gej, homo...
Wayne: Nie przesadzaj
Zakleyne: Boisz się prawdy? (objęła ją ramieniem) Angela Wayne to nie typ dla Ciebie, a co z Riccardo?
Angela: (drgnęła) O rany! Kompletnie o nim zapomniałam! Riccardo nie jest dla mnie
Zakleyne: A dla kogo? Czy ty nie widzisz nic?! Nawet nie widziałaś tego jak się z nim obsmarowywałaś na kanapie?! Ty i on jesteście stworzeni dla siebie! Pewnie teraz ,myśli, co zrobiłaś i co zrobił ten palant!
Wayne: Kurde przestań!
Angela: Myśli? Sądzisz? Mogę sprawdzić (wyjęła tablet)

Na ekranie...

''Pokój w studiu Podsumowań...
Riccardo: Zabiję tego (cenzura) ! (kopie w krzesło)''


Angela: Masz rację. (wyprostowała się dumnie) Dobrze ludzie. (spojrzała na Courtney i się skrzywiła) Courtney, co ty masz na twarzy?
Courtney: (wzięła trochę śniegu i przetarła nim twarz) Już nic
Noah: Znacznie lepiej
Courtney: Nie pytał Cię nikt o zdanie
Angela: (odkaszlała) Echem?! Podsumowując to, że jestem trochę wkurzona na poprawienie humoru dzisiaj, drużyna, która przegra odpadnie (wredny uśmieszek) cała!
Wszyscy: Co?!
Angela: A do tego w regulaminie z powrotem pojawiła się zasada... (wyjmuje regulamin) ...że ten kto nie będzie śpiewał wyleci bez zmiany powrotu
Kelly: Nie mam problemu ze śpiewaniem, ale z tym wyrzuceniem całej drużyny nie mówisz poważnie?!
Angela: Czemu miałabym nie mówić poważnie? Ja tu rządzę i wymyślam zasady


*Namiot zwierzeń*
*Cody: Było tak fajnie, a tu wracają stare czasy? Jeszcze mam Izzy w drużynie? To ja już wolę być przy Sierrze. Wolę wylecieć niż nie przeżyć*
*Katie: Przegięła na maxa! Przy Chrisie lepiej jest!*


Angela: Dzisiejsze zadanie jest banalnie proste. Pod lodem jest dla każdej drużyny przydzielona łódź podwodna, do której musicie się dostać i wypłynąć ją na powierzchnie. Do tego by zadanie było ciekawsze łodzie są przywiązane łańcuchami do podłoża to tak prędko nie wypłyniecie
Heather: A jak mamy się tam dostać?
Angela: Nie wiem, wasz problem
Tyler: Gadasz jak Chris
Angela: Ale nim nie jestem. To ruchy! Nie chce mi się cały dzień tu stać! Jeszcze nie zapomnijcie, że macie śpiewać

Cody: Izzy, nie żebym chciał Ci odebrać jakieś szansę na wygranie, ale tego, że się Ciebie boję, bo jesteś nie przewidywalna chcę wylecieć
Izzy: Boisz?! Boisz się mnie?! Izzy nie jest potworem, tylko monstrum, ale jak chcesz wylecieć to nie śpiewaj stary, a nie zawracasz mi głowę. Izzy się uczy siebie lekcji przetrwania
Cody: Dobra to Ci nie przeszkadzam

LeShawna: No dobra ludzie zabieramy się do roboty!
Trent: (mówi z niechęcią) Niech Ci będzie
Tyler: A musimy?
LeShawna: Tak owszem musimy! No już idziemy chłopcy!

Duncan: (podchodzi do Gwen) Gwen masz chwilę?
Gwen: Tak jasne i tak drużyna mnie nie potrzebuje
(Heather pokazuje jej język)
Duncan: Nie jestem dobry w tych sprawach, ale Courtney ma mnie naprawdę gdzieś przed dłuższy okres czasu, więc może my...? No wiesz...
Gwen: Taa...jeszcze nie wiem, muszę się zastanowić
Duncan: Musisz się zastanowić?
Gwen: Żartuję (uśmiechnęła się) Czy my ten teraz...
Duncan: Tak
Courtney: Co wy ten teraz?
Gwen: Nie twój interes
Duncan: Nie musisz wiedzieć, aż Cię tak to interesuje? Pilnujesz mnie
Courtney: Nie pilnuje Cię, możesz robić co Ci się żywnie podoba, ale jak już usłyszałam to się pytam
Gwen: Co się pieprzymy z takim gadaniem. Duncan i ja jesteśmy razem
Courtney: Och! (zakryła usta)


*Namiot zwierzeń*
*Duncan: Wiem, wiem, co myślicie, ale to nie tak. Rzeczywiście teraz jestem z Gwen, ale tylko po to by Courtney przyznała, że chce do mnie wrócić. Ona mnie ignorowała to ja zrobię to samo, a w ogóle to niech brat nie myśli, że jestem takim lamerem jak mu się źle wydaje, bo nie jestem!*
*Gwen: (podekscytowana) Nie mogę w to uwierzyć! On naprawdę mnie poprosił! Mieliśmy się tylko przyjaźnić, ale od dłuższego czasu jest między nami coś więcej niż tylko przyjaźń. To nie moja wina, pomagałam Duncan'owi i Courtney wrócić do siebie, ale jeśli ona go ignoruje już długo czasu i chyba bardziej woli jego brata to co miałam odmówić? Ona jest żałosna, że go odrzuca, lecz się to skończyło*


Courtney: (uśmiechnęła się wkurzona i zaczęła gadać sarkastycznie) Czemu tak długo zwlekaliście? Przecież już dawno mnie zdradziłeś
Duncan: Czemu? (objął Gwen ramieniem) Bo starałem się o kogoś kto mnie odrzucał, ale teraz już wszystko się zmieniło
Dylan: (podszedł do nich) I co bracie udajesz przy Courtney kretyna? Uła! Co jest?
Gwen: Na co Ci to wygląda?
Duncan: Przedstawiam Ci moją nową dziewczynę
Dylan: Ja też Ci przedstawiam moją nową dziewczynę, co nie? (objął Courtney)
Courtney: Tak Dylan. Wydaję mi się, że nie warto zadawać się z niższą formą życia jak oni
Gwen: Niższą formą życia? Tylko na tyle Cię stać?
Zakleyne: (nie daleko kuje w lodzie) Może tak pomoc by się przydała?!
Noah: I nam?!
Geoff: Nie obijaj się kolo, nie chcemy wylecieć
Kelly: Tak jak my, więc bladolico bierz się do roboty!
Gwen: A jak nie?!
Heather: Jeżeli wylecimy wszystkie to odpłacisz nam to!
Duncan: Racja, kończy miłą pogawędkę
Trent: (rzuca narzędziem i podchodzi do grupy) Czy ja dobrze słyszałem?
Heather: To, że gotka jest z kryminalistą, mądrala z lepszym od kryminalisty to tak
Trent: (zmartwił się) Och...Gwen ten...życzę udanego związku
Gwen: Dzięki Trent
Geoff: Długo jeszcze?

Alejandro: (wierci i pęka mu lód) Dobrze drużyno mamy przewagę
Luke: Nie mamy przewagi, Izzy widzę pod lodem
(Izzy puka w lód i robi dziwne miny)
Lindsay: Chłopaki, a jakie jest zadanie?
Luke: Wypłynąć na powierzchnie łodzią podwodną znajdującą się pod lodem
Lindsay: Aha, to kto skacze? (Lindsay popatrzała się na Alejandro) Może ty Alejandro?
Alejandro: Ja? Ustępuje miejsca koledze, niech się wykaże (skierował oczy na Luka)
Luke: Ech...mogę wskoczyć i tak nie czuję zim...wskoczę, wskoczę, bo nie ma kogo innego


*Namiot zwierzeń*
*Luke: Trzymanie się planu jest trudne, jeszcze wobec ludzi, wszystko słyszą*


Angela: (ziewnęła) Ale nuda. Śpiewajcie coś
Katie: Ale nie ma muzyki
Angela: Już jest (pstrykła palcami)

LeShawna: Drużno do kupy,
zbierzmy się!
Szybciej ruszajmy,
wygrać chcę!
Doris: Wygrać to może
sobie chcesz,
ale moja drużyna,
lepsza jest!
Mece: Wy obie duże
szczęście macie,
bo z bandą frajerów
nie trzymacie!
David: Frajerem nazywaj
tego o tam (wskazał na DJa)
Ja zaraz wygram
pokaże wam (wskoczył do przerębli)
DJ: To ja skieruję się o tam! (skrzyżował ręce i się odwrócił)
Alejandro: Wszystkim wam się
źle wydaje,
pod wodą kolega
wygrywa zadanie!
Lindsay: Jakie to było ładnie wyśpiewane zdanie!
Tyler: Lindsay nie zgodzę się z tym wyrażaniem!
Lindsay: Czemu?
Heather: Bo idiotka z Ciebie jest
Kelly: Temu, że trzymasz z tym Hiszpanem
Tyler: Poprawnie wyśpiewane to zdanie
Noah: Gramatyki też nie znacie wcale!
Katie: Kto by się przejmował zdaniem,
gramatycznym czy jakimś stycznym
Gwen: Rymy wam nie wyszły


Angela: Rzeczywiście Chris miał rację, jesteście żałośni
Geoff: Dziewczyno wyluzuj
Angela: Pokaże Ci kto ma się wyluzować. Kończcie to zadanie!


Po paru minutach...


Angela: Jak długo może wam zajmować głupia do wykonania rzecz?!
LeShawna: Jak długo możesz tak zrzędzić?!
Angela: Koniec! Nikt nie wyrywa zadania. Wszyscy są eliminowani!
Wszyscy: O nie!
Izzy: (wychodzi z wody i trzepie się jak pies) To szajcowate metalowe zwierzątko się nie chce ruszyć!
Angela: To jest już nie ważne. I tak jedna drużyna odpadnie. Do zobaczenia na ceremonii, teraz idę obejrzeć sobie film (machała im jak szła)


*Namiot zwierzeń*
*DJ: Zrobiło się beznadziejnie, ale cóż nie mówcie prowadzącej, ale wolałem Chrisa, czułem się bezpieczniej*
*Cody: Modlę się, żeby nie wrócić do Sierry i żeby w moim zespole nie była Izzy. Jak z tego bagna wyjść?*
*Noah: (wkurzony targa zdjęcie z jakimś facetem ukrytym w cieniu) Baran zabrał... (przestał targać) ...czy to musi się nagrywać? Zero prywatności*


W igloo...


Angela: (ściąga okulary 3D) Przerywacie mi film. Och...to wy telewidzowie. Za dużo do powiedzenia nie mam. Głosujcie jak macie głosować i dajcie mi film obejrzeć. Ciao! (włożyła z powrotem okulary)

Stażysta 1: (do stażysty 2) Słyszałeś jakich ich dziś potraktowała?
Stażysta 2: No, wkurzyła się i to może jej zaszkodzić
Stażysta 1: Nie wróże jej, że tu długo zagości
Stażysta 2: Jak będzie to zobaczymy
Angela: Cicho! Oglądam film!





Głosujcie na jedną z drużyn:

Mocna liga:
-Tyler
-LeShawna
-Trent

Sopelki:
-DJ
-Mece
-David

Wyjce:
-Geoff
-Duncan
-Noah

Przyjaciółki:
-Zakleyne
-Courtney
-Dylan

Śnieżki:
-Doris
-Wayne
-Katie

Trupiary:
-Gwen
-Heather
-Kelly

Pewniaki:
-Cody
-Izzy

Zakupoholicy:
-Lindsay
-Alejandro
-Lindsay



Czwarty odcinek jakoś napisałam. Trudny dla mnie czas, ale jakoś daje radę ^^ Czyżbym stała się zła i nic mi nie pasowało? xD Co dalej, przedstawi wam odcinek piąty, ale teraz zapraszam do głosowania :)

Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

Pozostałości

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gwuncan czy Gwent?

Wybierz, który sezon ma być następny

W kolejnych sezonie ma być jeden czy dwóch prowadzących?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z IV generacji:

Który sezon na blogu lepszy?

Wybierz lokalizację dla nowego sezonu

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z I generacji:

Z kim powinna być Gwen?

Z kim powinien być Duncan?

Z kim powinna być Courtney?

Twoja najbardziej ulubiona seria Totalnej Porażki

Która seria na blogu podoba Ci się najbardziej?

Którą z moich autorskich postaci chcielibyście, aby się pojawiła w przyszłym sezonie?

Kto jest lepszym prowadzącym?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z III generacji:

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z II generacji: