Chris: Czesc... powiem, krotko, bo sie przed kims chowam... Dzis bedzie cos w odcinku szokujacego...to zapraszam na Mame TOTALNEJ Porażki!
Chef: i tak cie znajda te mamy...
Chris: cichutko...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: i znowu wasza porazka Dojrzale Dzieci... Ee... ta nazwa druzyny jakos zle brzmi... zmieniam ja na Dojrzale Dzieciątka...
Heather: jeszcze lepiej... wyrzucaj kogos...
MH Liza: Heather przestan byc ciagle taka szorstka... ciesz sie z innymi...
Heather: mamo nie wierze ze pochodze od ciebie!
Chris: Chce zrobic to szybko i bez klotni, bo ide sie chowac...
Gwen: przed matka tej apodytycznej madralijskiej prawda?!
MG Maria: Gweni nie nazywaj tak kolezanki...
Gwen: ale mi kolezanka... Jak by mogla to by mnie udusila...
Heather: musisz o mnie?!
Gwen: nie...
Geoff: Bridgette... tak tesknie...
Sierra: i kolejna u was osoba bedzie tesknic...
Ezekiel: ja jak tak dlugo trzymam sie w grze to moze wygram...
wszyscy: buhahaha!
Chris: ale zart... powiedzialem, ze chce to zrobic szybko... Wiec smoczki dostaja: Beth i...
wszyscy: Anna...
MB Anna: jak zawsze...
Chris: no co?! dalej... Lindsay, Geoff, Gwen, Leshawna, Heather, Katie...
Katie: ale ja chce do Sadie!!!
Chris: wiesz nie wiedzialem...
Katie: to sie dowiedziales...
Chris: a ostatniego...
Sierra: przykro mi by bylo wyleciec...
Chris: ok łap!
Ezekiel: a tak dlugo sie trzymalem...
ME Laura: i dobrze, ze wracamy do domu musze cie synu duzo nauczyc! I pozabraniac duzo rzeczy!
Chris: to ja zmykam! Mozecie sie rozejsc (uciekl)
(Ezekiel i jego mama wsiadli do autobusu i odjechali)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ranek... 8:42... garderoba nr 2...
Duncan: (siedzi kolo lezacej Courtney na jej łozku) od wczoraj sie nie budzi...
DJ: ziom nie zmrozyles w nocy ani oka..
Duncan: ;/ i co z tego?!
Owen: moze bys sie przespal?
Trent: a nie caly czas siedzisz nad nia...
Duncan: dajcie mi spokoj... Lalusiu ona od wczoraj sie nie obudzila! Zaraz ja pomszcze!
Justin: nie slyszales Chrisa? Ona dostala srodkiem usypiajacym...
Dylan: wez bracie tak niezarzekaj...
Duncan: zaraz was zadzgam jak sie nie odczepicie!
*Helikopter zwierzen*
*Dylan: braciszek zartuje sobie*
*Duncan: mowie powaznie! Pierwszy bedzie ten ****! *
Noah: zeczywiscie tragedia, ze stracilismy medralijka...
Izzy: ja zaraz pojde wykopac dół! Zakopiemy ja!
Harold: i dobrze jej tak...
Duncan: ;/ mam mas dosyc... (zaswiecily mu sie oczy)
Dylan: braciszek zaraz bedzie plakal...
Owen: kolo ty serio?!
Duncan: co?! Walcie sie c****!
DJ: nie przeginaj...
Courtney: (budzi sie zmeczona) co? gdzie? gdzie ja jestem?! co sie stało?!
Duncan: Courtney ty zyles!
Izzy: a juz chcialam kopac dół...
Noah: kurcze musiala zyc...
Courtney: no, ale co sie stalo...
Justin: nic...
Courtney: tak... nic pamietam! Strafiles we mnie! Nie zyjesz! (wstaje z lozka)
DJ: opanuj sie dziewczyno!
Dylan: Duncan i tak cie nie bedzie chciala...
Duncan: grrr... nie odzywaj sie!
Courtney: Duncan... wiem co sie stalo... wiem, ze ty mnie tu przyniosles... jestem wdzieczna...
Duncan: :D ma sie rozumiec...
Trent: ale mila sie zrobilas...
Courtney: przymknij sie! Duncan chce cos zrobic abyscie wszyscy widzieli, ze potrafie dziekowac! Siadaj kolo mnie na lozku... (siedla)
Duncan: :D Bracie o ja ci powiedzialem... (sieda)
Dylan: przyznaje udalo ci sie z ta laska...
Noah: rany... ale nudy...
(Duncan i Courtney sie caluja)
Izzy: Aaa! Oni sie caluja!
Justin: ;/ niech sie cieszy...
(nagle wchodzi MC Grace)
MC Grace: obudzila sie juz Courtney? (nagle patrzy na calujaca sie Courtney z Duncanem) No ja p*******! O.O! Zostaw ją zboku! Courtney jak mozesz z nim?! Ten przystojniak jest lda ciebie! (pokazuje na Justina)
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: to juz nie zyje... Bye.. Bye... swiecie*
*Courtney: juz po mnie T.T*
Courtney: mamo to nie tak jak myslisz!
Duncan: ale sie narobilo...
*Helikopter zwierzen*
*Harold: Duncan dostanie za swoje!*
Courtney: mamo pozwol, ze powiem prawde... mamo... Duncan to moj chlopak juz od roku...
wszyscy: O.O
*Helikopter zwierzen*
*Justin: to teraz zaczne moja zgrywke! Mhahaha!*
Justin: ten oto tu (pokazuje na Duncan) ja zgwalcil!
wszyscy: O.O
MC Grace: ja p******!
Duncan: co?! ja w zyciu!
Courtney: mamo to raczej Justin chcial mnie zgwalcic!
Justin: co?! Ja bym nawet nie potrafil... Niach pani wierzy pieknu (zdejmuje koszulke)
MC Grace: wierze ci...
Courtney: ale mamo?!...
(Harold wychodzi)
*Helikopter zwierzen*
*Harold: ide powiedziec mamusi cos o Duncanie i bedzie mial wiecej przerabane!*
MC Grace: chetnie bym cie wydziedziczyla Courtney Emily Vanessa Julia Elizabeth Barlow!
wszyscy: ze jak?!
Duncan: ty masz tyle imion?!
Courtney: no...
MC Grace: cicho kryminalisto! Won mi z tad!
Duncan: ale ja kocham pani corke i nie jestem zboczencem!
Dylan: papa braciszku...
MH Getruda i Harold: (wchodza) Oberwie ci sie kryminalisto?!
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: a teraz to niby co mu zrobilem?!*
*Harold: zemsta jest slodka! i To jak!*
MDiD Alyson: (wchodzi) Getruda stoj! Wiem, ze to moj syn, ale oszczedz go...
MH Getruda: nie!
Courtney: mamo ja... kocham Duncana!
Dylan: zal...
MC Grace: Courtney z kims chcialabys byc?
Courtney: z...
Justin: no oczywiscie, ze ze mna...
Courtney z Duncanem!
MC Grace: to moj nowy syn... (pokazuje na Justina) Twoj nowy chlopak Courtney...
Courtney: nie mamo!
(Owen, Izzy, DJ, Trent i Noah wyszli)
*Helikopter zwierzen*
*Trent: namowilem pare osob by wyszlo... szkoda mi ich...*
MC Grace: tak i koniec kropka! Ty kryminalisto, zboczencu s********* z tad!
Courtney: przenielas! Wynosimy sie z tad Duncan!
Justin: ale ja chce byc z toba! (przyciaga do siebie Courtney i ja caluje)
(MH i Harold wychodza)
*Helikopter zwierzen*
*Harold: nie mam zamiaru ogladac tego widoku...*
(nagle przychodza Owen, Izzy, Trent, Noah, a wychodza Dylan i MDiD Alyson)
Owen: nie bylo jedzenia...
Izzy: wlasnie Trent!
Trent: no ok... ok...
Duncan: miarka sie przebrala psyhopato! (wyciaga scyzoryk)
Chris: (przychodzi zdyszany) stojcie! Widzialem wszystko na ekranie z kamery... Duncan zostaw Justina... wiem, ze chcial zgwalcic ci Courtney...
wszyscy: co?!
Noah: Uciscie sie, bo nie moge doczytac ksiazki!!!
Chris: to wy nic nie wiecie?! Justin chcial ja zgwalcic, ale to tam...
Courtney: (rozplaka sie T^T i uciekla) Zostawcie mnie w spokoju!
Duncan: Courtney... ksiezniczko czkeaj! (biegl za nia lecz byla zadaleko)
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: wiem, ze wiariata z siebie robie, ale ja ratuje! A wiem, ze zaraz zrobi cos glupiego!*
Nad wyschniętą rzeką... most...
Courtney: (weszla na most i probowala wskoczyc glowa na sucha rzek, co byly same ostre kamienie) Żegnaj świe...
Duncan: (dogonil ja) Courtney... kocham cie i zrobie co chcesz tylko nie skacz!
Courtney: to nic nie zmieni! (skoczyla)
(MC Grace i Justin przybiegli)
(Courtney wskoczyla i rozwalila glowe o kamienie, zendlala)
Duncan i MC Grace: kochanie!
(wszyscy sie zbiegli)
wszyscy: co sie stalo?!
Chris: (patrzy z przerazeniem na Courtney) Zas mam trafic przez jej glupote do wiezienia?! Chefie dzwon po karetke!
Chef: (rozkleil sie i zaczal dzwonic po karetke) no nie...
*Helikopter zwierzen*
*Chef: nie moge patrzec na takie widoki... Tylko nie wyslcie sobie, ze ja becze! Slyszeliscie?! Nie myslcie sobie!!!*
MC Grace: Sluchaj Chris mam to w d**** s********* czy trafisz do wiezienia czy nie! Dla mnie jest teraz wazna moja corka!
Heather: ale dostales ochrzan Chris!
Chris: mam was wywalic z programu?!
Duncan: (poszedl do Courtney zdjal koszulke, owinal jej glowe i wzial na rece) I co teraz?!
MC Grace: trzeba czekac na karetke...
Duncan: szybciej! Ona umiera!
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: wiem jestem debilem...*
(przyjechala karetka)
Sanitariusz 1: co sie stalo?
Duncan: ona... ksiezniczka umiera...
Dylan: on zawsze bedzie odemnie teksty zrzynal...
Sanitariusz 2: juz ja zabieramy do szpitala
Duncan: chce jechac z nia!
Sanitariusz 1: nie mozesz!
Duncan: (wkurzony) dlaczego?!
Sanitariusz 2: bo nie jestes rzadnym z bliskich w rodzinie prawda?!
MC Grace: tak... Justin jest jej chlopakiem wiec moze...
Duncan: pani jest gorsza nic cala moja rodzina policjantow!
MC Grace: trudno:P Justin chodz!
*Helikopter zwierzen*
*Justin: no i jestem jej chlopakiem! Ale zyby tylko przezyla...*
*Duncan: dlaczego?!*
Justin: oczywiscie...
(Duncan sie na niego rzucil)
Justin: (straca go) Spadaj! (ucieka do karetki)
(karetka odjezdza)
Duncan: nie!!! (padl na kolana i zaczal plakac)
wszyscy: Duncan ty placzesz?!
Heather: jeszcze o lizuske...
Duncan: (podnosi sie) mam was gdzies! Chris sluchaj uwaznie, bo juz tego nie powtorze! Odchodze z programu! Mam go w d****! Niech se moj braciszek gra teraz!
Chris: nie mozesz odejsc...
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: nara wszystkim, bo nie mam zamiru wracac do tego show!*
Duncan: to patrz! (pobiegl za karetka)
Chris: o kurde...
Leshawna: ze mu sie chce biec...
Lindsay: a co sie zdarzylo, bo patrzalam na swoje paznokcie...
Beth: bede musiala ci opowiedziec...
Geoff: to ja nawet nie szaleje tak za Bridgette... jak to slyszlas to tesknie!
Katie: a gdzie jest Sadie?! Ja chce do Sadie!
Gwen: nawet nie wiem co o tym myslec...
Noah: wielkie halo sie stalo...
DJ: ojojoj...
Chris: :( smutne, ale prawdziwe... Mlodzieniaszki za taki numer macie kare! Nie dosc ze odszedl od was Duncan to niewiadomo czy ta Courtney przezyje! Macie wyrzuc dzis jedna osobe! A na Justina nie mozecie glosoba bo on nie moze na was tak samo jak Courtney...
Harold: no to teraz oni beda miec przewage...
Heather: no wrescie...
Owen: mam gazy lekawe... (puszcza baka)
Izzy: Owen masz jesc cytryny!
Chris: dobrze, ze nie ma tu waszych mam... prosze nie mowcie im o calym dzisiejszym zdarzeniu to nie zrobie zadania...
wszyscy: ok!
Chris: :( jestem smutny bo moga zdjac mi teraz to show... ale jak narazie to jest i dobrze... zapraszam... oby jeszcze byl na kolejny odcinek Mamy totalnej porażki...
Chef: cos ty tak slabo to powiedzial?
Chris: bo jestem zalamany...
Glosujcie na:
- Noah
- Dylan
- Izzy
- Owen
- Harold
- Trent
- DJ
Nie mozna na: Courtney (bo jest w ciezkim stanie) i Justina (matka Courtney sie zgodzila aby jechal)
Wiem, ze smutny i krotki odcinek, ale musialam to napisac ^^ A dalej juz jakos nie wiedzialam co
Nowy odcinek w piatek, bo ucze sie do klasowki
MENU
- AKTUALNOŚCI
- ODCINKI
- O MNIE
- POSTACIE Z MOICH SERII
- SEZONY
- MOJE SERIE
- TOTALNA PORAŻKA: ŁOWCY SŁAWY
- TOTALNA PORAŻKA: GORĄCZKA ZŁOTA
- TOTALNA PORAŻKA: PO DRUGIEJ STRONIE REALITY-SHOW
- TOTALNA PORAŻKA: 12 GODZIN MĘKI
- TOTALNA PORAŻKA W INDIACH
- TOTALNA PORAŻKA NA LODZIE
- STUDIA TOTALNEJ PORAŻKI
- BOHATER TOTALNEJ PORAŻKI POWRÓT NA WYSPĘ
- MAMA TOTALNEJ PORAŻKI
- MORZE TOTALNEJ PORAŻKI
- MIŁOŚĆ TOTALNEJ PORAŻKI
- ORYGINALNE SERIE
- MOJE SERIE
- INFORMACJE NA TEMAT SEZONÓW
- MOICH SERII
- ORYGINALNYCH SERII
- ZWIASTUNY
- CZOŁÓWKI
- ZWYCIĘSCY I ELIMINACJE
- OPOWIEŚCI
- KONTAKT
Totalna PorażkoLandia
środa, 17 marca 2010
wtorek, 16 marca 2010
Odcinek 4 MTP-TDM ''Zadanie ostre jak żyleta- matka nie może się dowiedzieć o tym zadaniu. Jeszcze do tego mały konflikt''
Chris: (przytula się z MB Anna) Witam... Dzis odcinek zapowie ta piekna kobieta...
MB Anna: Miło Chris z twojej strony...
Beth: Mamo chodz tu!
MB Anna: no juz... Chris sam to zapowiedz... (poszla sobie)
Chris: Yy... ale kompromitacja... Zapraszam na Mame TOTALNEJ Porażki!
Chef: pogarszasz sie!
Chris: zamknij sie!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: Hejka na pierwszej waszej ceremoni... Tak widac musze przypomniec zasady...
Eva: a olej je i wywal kogos...
Courtney: zgodze sie z nia...
Owen: Chris, bo nie mialem okazji sie czegos spytac... Gdzie jest Pan i Pani Kokos...
Chris: no ten...
Izzy: tez chce wiedziec!
Chris: oni wylecieli!
Owen: nie! Tylko nie Pan i Pani Kokos! Dlaczego?!
MO Rachel: a kto to jest syneczku?
Owen: moi przyjaciele...
Duncan: to tylko dwa puste kokosy tak jak twoj leb...
MC Grace: kryminalisto...
Duncan: co?! Moze odzywac tez mi nie wolno?!
Harold: jak nie chcesz dostac lania...
Duncan: grrrr...
MH Getruda: mowiles cos o moim synku?!
Duncan: ...
MH Getrude i MC Grace: i tak ma byc!
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: ja nie wytrzymam!*
*Courtney: szkoda mi Duncana... Co ja wygaduje?!*
Justin: Chris no nie przecigaj tylko mow co trzeba, bo musze nalozyc maseczke...
Noah: Mamo nie wyglupiaj sie!
MN Mary: ale ja chce imprezke!
MDiD Alyson: Mary nie przesadzasz troche? Twoj syn ma racje...
MN Mary: nie... Bo ja mam juz to we krwi...
Duncan: tylko zazdroscic...
Noah: chetnie bym sie zamienil...
Dylan: sory ja bym nie wytrzymam z ''zaczytany w ksiazki'' a moj brat to ucieka i jest swiety spokoj...
Chris: wygadaliscie sie?
DJ: ja ich tak slucham i nie sadze...
Trent: ja tez...
Chris: nie ochodzi mnie to... To tak... W tym sezonie bedzieci dostawac jako znak przetrwania smoczki dla dzieci...
wszyscy: buhahaha!
Duncan: ze niby co dostawac?!
Courtney: tobie juz odwalilo kompletnie...
Owen: czy to jest jadalne?
MO Rachel: nie Owen...
Owen: ale dlaczego?!
Chris: Yy... a ten kto nie dostanie smoczka uda sie wyjsciem nedznikow i odjedzie autobusem przegranych wraz ze swoja mama...
Eva: skonczyles ta paplanine?!
Chris: jeszcze nie... to skoczki dostaja: DJ, Noah, Courtney, Izzy, Owen, Duncan i Dylan, Harold, Justin...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: nie!!! Tylko nie Justin!*
Chris: ... A ostatniego...
Trent: czekajcie chwile! Zawolalcie Gwen!
Chris: jeszcze nie wiesz czy odpadles a ty juz ''zawolajcie Gwen''
Trent: wiem... ale prosze...
Chris: no dobra... Chefie!
Chef: (przychodzi) co?!
Chris: prznies tu Gwen...
Chef: po co?!
Chris: nie wiem... ale przynies...
Chef: ok... za premie...
Chris: jak zawsze...
Chef: (poszedl) grr...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: jak powie to nie zyje!*
Chef: (przynosi Gwen i stawia na ziemie) masz...
Gwen: no wrescie mnie pusciles... o co chodzi?!
Trent: to ja chcialem abys przyszla... Musze cos powiedziec...
Courtney: grrr...
Trent: ...
Chris: no szybko nie mamy duzo czasu...
Trent: Calowalem sie z Courtney!
wszyscy: co?!
Courtney: juz nie zyjesz!
Duncan: ze co?!
MC Grace: powiedz tylko, ze dla strategi...
Courtney: ja sie z nim nie calowalam! To on mnie pocalowal!
Duncan: grrr...
Justin: ;/
MT Brooke: synku dlaczego zrobiles to tej biednej dziewczynie?!
Gwen: Trent powiedz ze klamiesz...
Trent: to ona mnie pocalowala! Za to, ze uratowalem jej zycie...
Courtney: :( kurcze...
Duncan: Chris koncz kto wylatuje bo chce isc juz!;/ Wogle to on wylatuje widomo...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: prosze... chce zyc...*
*Courtney: nie zyje*
*Duncan: ;/ ale ona jest! Ale mysle ze to on to zrobil... ale i tak nie zyje!*
*Justin: ten kolo ma przerabane!*
*Gwen: nie moge w to uwierzyc*
Chris: ok... odpada Eva...
wszyscy: co?!
Eva: ja?! Czemu?!
ME Lady: zabije cie Chris! Mialysmy to wygrac!
Chris: oj! Narazie! (uciekl)
Eva: nara frajerzy!
(obie wsiadly do autobusu i odjechaly)
Izzy: heh...
Chef: rozejsc sie...
Gwen: Trent wierze ci...
Trent: dziekuje... mosialem sie przyznac...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ranek... 10:21 garderoba nr 2...
Dylan: i co bracie dostales kosza...
Duncan: zamknij sie!
Courtney: Duncan... ja przepraszam...
wszyscy: co?!
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: tak wiem... ale to po to zeby wygrac to serie i tez ze mi na nim zalezy... Co sie ze mna dzieje?!*
Duncan: cos ty powiedziala?
Courtney: przepraszam... Ale gdyby nie on co ci mowilam ze nad ta przepscia bylo by po mnie... ponioslo mnie troche i tak wyszlo... Zrozumiem jak mnie juz nie chcesz...
DJ: laska ty masz serce...
Courtney: ;/ cicho...
Duncan: :D Jak tak ladnie przepraszasz to sie nie gniewam...
Dylan: cholera... tobie to sie musi udac!
Duncan: sory ta laska chce mnie!
Justin: i tak bedzie ze mna...
Dylan: lub... no wole z toba... Do jego brata nie pasuje...
Courtney: :P mam was dosyc...
Chris: (przez megafon) zjawcie sie do bufetu!
Bufet...
(mamy jedza ekstra sniadanie razem z Chrisem)
wszyscy: co?! wow! Jak?!
Chris: co?! Zaraz Chef wam da sniadanie... ta breje czy cos tam...
Courtney: nie bede brei jadla! Mamo moge z toba zjesc?
MC Grace: wiesz Courtney... sorka ale to co zrobilas bylo i sie wyjawilo to wiesz... nie!
Courtney: szlak ;/
Duncan: Chris po co tas tu ciagnales?!
Trent: stary nie chcesz bic da kopa... no wiesz...
Duncan: nie wiem o czym mowisz...
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: chetnie bym mu dokopal, ale jest powod... mama Courtney!*
*Ezekiel: dlugo sie utrzymuje w grze...*
Gwen: zapomnij juz o tym Trent...
Trent: ok... ale jestesmy nadal tak?
Gwen: tak...
Trent: fajnie...
MG Maria: a co sie stalo?
Gwen: nic...
Chris: sciagnal was tu po to do nastepnego zadanie... Mamy moga robic co chca... i tak zalatwe kazdej omowe, ze to bedzie bezpieczne...
*Helikopter zwierzen*
*Chris: nie bedzie bezpiecznie tylko niebezpiecznie! To co dla nich przygotowalem to jak by Owen powiedzial czad!*
Owen: Chris ja chce Pana Kokosa!
Heather: zamknij sie grubasie! Daj skonczyc Chrisowi!
Chris: wujkowi Chrisowi!
Geoff: no mow wkoncu...
Chris: Dzis zadanie bedzie z poza naszego teatru... Przejdziecie sie troszke...
Leshawna: troszke to znaczy z 10 km?!
Chris: nie... No co ty nie chcialo by mi sie tyle chodzic...
Katie: ale ja chce do Sadie!
Dylan: a ta zaczyna...
Lindsay: ty jej nie slyszales przez cala noc jak sie darla...
Beth: powiniscie nam wspolczuc...
Noah: niedoczekanie...
Sierra: ona ma niezla przepone...
Chris: a wlasnie to co chcialem sie was spytac... Coscie zrobili z kamera Dorosle dzieci?!
Ezekiel: nie ma...
Heather: grubu przyszedl i zjadl!
Owen: bylem glodny...
DJ: czemu nam kamery nie zladles? nie podgladali by nas!
Owen: ja juz nie chce jesc tych kamer... Miales... To znaczy... Kret nie chcial przez to wyjsc z tunelu...
Izzy: Owen to trzeba w tedy jesc cytryny!
Courtney: wariatka...
Chris: mozemy isc?
Justin: ale nie uszkodze moich pieknych nog?!
Chris: nie... rany... to nie bedzie daleko... za waszymi garderobami...
Geoff: przyczepami...
Chris: graderobami!... Jest wyjscie a tam jest takie cos i zacznie sie zadanie...
*Helikopter zwierzen*
*Leshawna: no chyba nie jakas maszyna...*
*Lindsay: moze tam bedzie kasa w walizke, ktora przyna mi? Ale ja jestem madra!*
Chris: idziemy...
(wszyscy uczestnicy procz mam udali sie za Chrisem)
Nad wyschnieta rzeka... most...
Trent: kolo co my mamy niby tu robic?
Courtney: brr... te kamienie sa ostre jak zylety...
Duncan: a co boisz sie, ze cie przetna?
Courtney: nie! Ja sie niczego nie boje...
Chris: dzis nie bedzie jedno zadanie... a kilka takich roznych...
Gwen: swietnie...
Beth: Chris ale obiecales ze bedzie to bezpieczne...
Chris: no bedzie... tylko dwoch naszych kaskaderow nie przezylo...
(pszyscy przelkneli sline)
Duncan: Yy... gdzie Doris? Chce mu dorabac...
Harold: (schowany za DJ) ani sie wasz! I tak powiem mamusi!
Duncan: ubezpieczylem sie...
DJ: Yy... Harold ja nie chce miec nic z tym do czynienia...
Chris: przestaniecie mi przerywac?!
Sierra: sluchamy!
Chris: pierwsze wasze zadanie to... Zrzucic kogos z druzyny w ta rzeke...
Beth: ale tu nie ma rzeki...
Leshawna: jaja se robisz?! Chcesz abysmy kogo wrzucili na te kamienie?!
Lindsay: jak juz to proponuje Heather!
Heather: ani sie wasz!
Duncan: a ja Doris...
Harold: a ja Courtney...
Courtney, Duncan, Justin, Dylan: co?!
Courtney: zglupiales?! Zaraz nie zyjesz!
Trent: uff dobrze ze nie ja...
Courtney: ty tez mozesz nie zyc za to ze to powiedziales!
Dylan: moze oszczedzmy ksiezniczke... proponuje ''zaczytanego''
Noah: (czyta ksiazke) ktos cos chcial odemnie?
Chris: ho, hola dzieciaki! Ja tylko zartwalem! Nikogo nie bedziecie wrzucac!
Gwen: a szkoda...
Sierra: dobrze ze nie bedziemy juz sie wystraszylam...
Katie: a ja chce do Sadie!
wszyscy: wiemy!
Geoff: a ja chce do Bridgette i co mam powiedziec?!
Chris: ze powiem wam pierwsze zadanie... z kazdej druzyny wybiore jedna osobe ktora przywiazemy to tych tacz... (nagle na moscie pojawiaja sie dwie okragle krecace sie w kolko tarcze) i bedziecie do nich rzucac nozami...
wszyscy: zglupiales?!
Chris: nie! Mam wasze zgody z regulaminu^^
Courtney: pokaz mi!
Chris: o nie! ^^ nie nabiore sie...
Courtney: ale ja musze!
Chris: nie musisz... to znaczy mowisz, bo w ciebie bedzie rzucac nozami druzyna...
Courtney, Duncan, Justin, Dylan: co?!
Courtney: niezgadzam sie!
Chris: to automatycznie odpadasz...
Courtney: :( o rany... przeciez mnie zabija!
Duncan: wez mnie a nie ja!
Chris: Yy... nie!
Justin: ja bede probowal nietrafic...
Heather: oh szkoda mi cie Courtney... zart!
Chris: chcesz reprezentowac druzyne?
Heather: nie...
Chris: to z was Dzieci bedziec Ezekiel...
Ezekiel: dlaczego?!
Chris: bo Heather nie chciala...
Courtney: ja tez nie chce!
Chris: ale juz ustanowione! Chefie...
Chef: (przychodzi) co?!
Chris: przypnij ich do tej tarczy...
Courtney: (przypieta do tarczy) jak ktos nie trafi to zabije!
Duncan: slyszales Doris?!
Harold: tak...
Owen: ale mi wybaczysz...
Courtney: nie! Nikomu nie wybacze jak nie trafi!
Noah: jak juz nie bedziesz zyc to niby co nam zrobisz?
Courtney: grrr... Duncan mnie pomsci...
Duncan: aha...
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: co ona wygaduje?!*
*Harold: i tak powiem mamusi... Ale az taki zly nie jestem aby zabijac*
Ezekiel: chce zyc...
Heather: ciebie nie bedzie nikomu szkoda!
Chris: wiecie ze utrudnieniem jest krecenie sie tego...
Courtney: no pieknie...
DJ: a ja tez musze rzucac?
Chris: wszyscy... (nagle cos w zegarku i tarcze sie kreca) mozecie rzucac...
Heather: (rzuca z Ezekiela i probuje z niego trafic, ale nie trafia) a chcialam trafic...
Ezekiel: ej!
Chris: ten kto trafi w osobe to odejmuje jeden punkt!
DJ: (rzuca ale nie dorzuca) rany...
Courtney: szczescie...
Chris: Dzieci 1, a Mlodzieniaszki -1...
Modzieniaszki: dlaczego?!
Chris: bo tak! DJ nie dorzucil... A jak ktos trafi, niedorzuci nie w tarcze traci punkt... proste?
Sierra: nie martw sie... nic ci nie bedzie! (rzuca ale leci gdzies indziej niz jest tarcza)
Chris: 0:-1...
Izzy: ja chce teraz rzucic!
Courtney: nie...
Izzy: (rzuca, ale trafia w drzewo) oj zlego mialam cela...
Chris: 0:-2... nie spodziewales sie czekog takiego...
Beth: (rzuca i tarfia w tarcze i ie uszkadza Ezekiela) jest! Udalo sie!
Lindsay: brawo Beth!
Chris: 1:-2...
Harold: teraz ja...
Duncan: a sprobuj trafic w nia... leb urwe!
Courtney: :D o Duncan... Ja tez ci leb urwe urwe jak trafisz...
Harold: ojc... (rzuca i trafia w tarcze) o tak...
Courtney: masz szczescie!
Duncan: no i to wielkie szczescie...
Harold: musze jeszcze zyc... siat potrzebuje Harolda...
wszyscy: (oprocz Leshawny) Buhaha!
Leshawna: kurczaczku to prawda...
Chris: 1:-1... postarajcie sie!
Lindsay: teraz ja! (rzuca za siebie)
Beth: nie w ta strone Lindsay...
Chris: 0:-1...
Noah: (rzuca w trafia w tarcze) no...
Courtney: byles blisko uciecia mi wlosow! Grr!
Noah: ale tragedia... a teraz wybaczcie doczytam ksiazke...
Heather: mol ksiazkowy...
Noah: przeciez czytalas ze mna...
Heather: przestan!
Chris: 0:0.. no remis...
Geoff: (rzuca i trafia w tarcze) nic ci nie jest stary?
Ezekiel: nie...
*Helikopter zwierzen*
*Geoff: tak tesknie za toba Bridgette... Brak mi ciebie*
Chris: 1:0...
Trent: Gwen... to dla ciebie (rzuca na ziemie noz)
Courtney: przez ciebie stracilismy zero punktow za sjestesmy na minusie!
Gwen: Trent nie musisz tak robic... juz ci przebaczylam
Trent: no wiem...
Chris: 1:-1...
Katie: ja chce rzucac...
Ezekiel: ale uwazaj...
Katie: (rzuca w przepasc) nie udalo sie... to dlatego, ze nie ma tu Sadie! łeee!
Dylan: niech ona przestanie!
Chris: -1:-1 heh...
Owen: teraz ja...
Courtney: trawiasz we mnie to nie zyjesz...
Owen: Aaa! (rzuca i trafia w tarcze)
Chris: -1:0... o porawilo sie...
Gwen: to zostalam tylko ja u nas... (rzuca i trafia w tarcze)
Chris: 0:0! Remis? nie... Mlodzieniaszki macie jeszcze szanse... Duncan rzucasz, a potem Justin...
Duncan: musze koniecznie?
Chris: tak...
Courtney: mysle, ze trafisz w tarcze ^^ Chyba mnie nie skrzywdzisz?
Duncan: ciebie w zyciu... (rzuca i trafia w tarcze)
Courtney: (ma noz rzucony od Duncana blisko glowy) joj... Debilu mogle mi w glowe trafic! (nagle z noza wycchodzi jak kartka i zaczyna czyta) ''nigdy nie skrzywdze osoby, ktorej kocham'' Oh... Duncan...
Dylan: pozygam sie... od kiedy bracie romantyk z ciebie?
Duncan: spadaj...
Justin: i ja mam rzucac tak? Courtney nie martw sie ja napewno trafie w tarcze!
Courtney: jak we mnie to masz przerabane...
Ezekiel: moge juz zejsc?!
Chris: tak... czekamy teraz az rzuci Justin...
Heather: przetnij ja!
Courtney: Justin wiesz przeciez... moja mama chce abys byl ze mna...
Justin: chcesz byc ze mna?!
Duncan: co?!
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: probuje ocalic sobie zycie*
Courtney: ;/ z Duncanem...
Dylan: juz ci mowilem... Duncan to oferma...
Duncan: sam jestes oferma! Ej... chwila a ja mam nie rzucac?
Chris: nie...
Duncan: i dobrze... to cos co sie jest moim bratem by nie trafilo w tarcze...
Dylan: dorabe ci!
Justin: to rzucam... (rzuca i trafie w reke Courtney)
Courtney: Aaa! Ty debilu *****! Ał... *****... Pomocy... (zendlala)
Duncan: lalusiu juz po tobie! Jak mogles!
Chris: Ej!
Justin: ja nie chcialem... serio! Ja ja kocham...
Duncan: ze niby co?! Grrr... uciekaj!
Heather i Harold: dobrze zrobiles Justin!
Justin: ale ja naprawde nie chcialem! (uciekl)
Chris: wygrywaja... Mlode Mlodzieniaszki!
DJ: i co z tego?! Mamy poszkodowana!
Chris: Ehh... nic jej nie bedzie... Te noze to tylko atrapy w ktorych jest sriodek usypiajacy... Przeciez nie mogl bym abyscie sie pozabijali... Bo wasze mamy by mnie zabily...
Duncan: (odpina Courtney i bierze na rece) nie mow, ze masz kolejne zadanie!
Chris: niestety... jak widac ona spi... to nie da sie wykonac...
Beth: no i przegralismy :(
Sierra: a myslalam, ze tu jest fajnie... Chris przesadziles dzisiaj...
Duncan: i to duzo!
Dylan: daj mi ja bracie niech bedzie w objeciach prawdziwego mezczyzny!
Duncan: chcialo by sie...
Dylan: phy... Ona i tak mnie nie interesuje... Izzy mi sie podoba...
Izzy: ja?! Serio?!
Owen: ale Izzy jest moja dziewczyna...
Dylan: wiem... dlatego szukam kogos wolnego...
Izzy: (zarumienila sie) nie wiedzialam ze sie komus podobam...
Gwen: ona sie zachowuje teraz jak czlowiek...
Izzy: co?! Odplynelam przed chwila...
Owen: ale Izzy chyba woli grubcia Owena?
Izzy: jasne! Nie wdaje sie zwiazki z noramalnymi ludzmi!
Owen: Juuuhu! Jestem nienormalny! Czadowo!
Noah: Wiesz grubiasie cos ty teraz powiedzial?
DJ: daj mu spokoj moj drogi przyjacielu...
*Helikopter zwierzen*
*Izzy: czy ja jestem jakas dziwna? Jak moge sie podobac komus innemu tez niz tylko grubciowi?!*
*Owen: jestem zazdrosny... i glodny...*
Trent: Gwen...
Gwen: (caluje Trenta) przestan juz gadac!
Trent: dobrze...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: nie wiem co ja zrobilem, ale podzialalo*
*Gwen: chcialam aby sie zamknal*
Heather: Gwen czemu calujesz sie z wrogiem?!
Gwen: co cie to obchodzi...
Heather: a to, ze wyciagnie od nas informacje!
Gwen: jakie informacje?! Naćpałas sie czy co?!
Lindsay: hahaha! to bylo dobre! A co to znaczy...
Beth: wylumacze ci pozniej Lindsay...
Chris: mozecie sobie isc... na dzis koniec...
Duncan: (nadal trzyma Courtney na rekach) i tyle?! I co ja mam teraz zrobic?! Jak mam ja zanies by jej matka nie zauwarzyla?!
Chris: o cholera... zapomnialem o jej matce... co ja teraz powiem...
Beth: moze... albo... nie wiem!
Chris: dzis siedzicie za kare... przez Justina... caly dzien w garderobach!
DJ: no super...
Izzy: ale Izzy musi sie ruszac!
Owen: a Owen jest glodny!
Chris: ale tak ma byc i tyle! A niech ktorys pisnie o zadaniu dzisiejszym swojej matce to wylatuje! Zarozumiano?!
Chef: (przychodzi) jeszcze do tego bedzie musial obraz 3 kg ziemniakow!
wszyscy: nie!
Chris: no to na tyle... chyba traficie... Dojrzale dzieci wieczorem na ceremonie... To koniec odcinka dziwnego jak zwykle... Mam nadzieje, ze sie obudzi Chef przesadzil z dawka...
Chef: nie czepiaj sie!
Chris: to Zapraszam Mame TOTALNEJ Porażki!
Glosujcie na:
- Sierra
- Beth
- Heather
- Leshawna
- Geoff
- Katie
- Gwen
- Ezekiel
- Lindsay
Jutro (napewno) bedzie sie w odcinku dzialo! Nie wyjawie co ^^
MB Anna: Miło Chris z twojej strony...
Beth: Mamo chodz tu!
MB Anna: no juz... Chris sam to zapowiedz... (poszla sobie)
Chris: Yy... ale kompromitacja... Zapraszam na Mame TOTALNEJ Porażki!
Chef: pogarszasz sie!
Chris: zamknij sie!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: Hejka na pierwszej waszej ceremoni... Tak widac musze przypomniec zasady...
Eva: a olej je i wywal kogos...
Courtney: zgodze sie z nia...
Owen: Chris, bo nie mialem okazji sie czegos spytac... Gdzie jest Pan i Pani Kokos...
Chris: no ten...
Izzy: tez chce wiedziec!
Chris: oni wylecieli!
Owen: nie! Tylko nie Pan i Pani Kokos! Dlaczego?!
MO Rachel: a kto to jest syneczku?
Owen: moi przyjaciele...
Duncan: to tylko dwa puste kokosy tak jak twoj leb...
MC Grace: kryminalisto...
Duncan: co?! Moze odzywac tez mi nie wolno?!
Harold: jak nie chcesz dostac lania...
Duncan: grrrr...
MH Getruda: mowiles cos o moim synku?!
Duncan: ...
MH Getrude i MC Grace: i tak ma byc!
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: ja nie wytrzymam!*
*Courtney: szkoda mi Duncana... Co ja wygaduje?!*
Justin: Chris no nie przecigaj tylko mow co trzeba, bo musze nalozyc maseczke...
Noah: Mamo nie wyglupiaj sie!
MN Mary: ale ja chce imprezke!
MDiD Alyson: Mary nie przesadzasz troche? Twoj syn ma racje...
MN Mary: nie... Bo ja mam juz to we krwi...
Duncan: tylko zazdroscic...
Noah: chetnie bym sie zamienil...
Dylan: sory ja bym nie wytrzymam z ''zaczytany w ksiazki'' a moj brat to ucieka i jest swiety spokoj...
Chris: wygadaliscie sie?
DJ: ja ich tak slucham i nie sadze...
Trent: ja tez...
Chris: nie ochodzi mnie to... To tak... W tym sezonie bedzieci dostawac jako znak przetrwania smoczki dla dzieci...
wszyscy: buhahaha!
Duncan: ze niby co dostawac?!
Courtney: tobie juz odwalilo kompletnie...
Owen: czy to jest jadalne?
MO Rachel: nie Owen...
Owen: ale dlaczego?!
Chris: Yy... a ten kto nie dostanie smoczka uda sie wyjsciem nedznikow i odjedzie autobusem przegranych wraz ze swoja mama...
Eva: skonczyles ta paplanine?!
Chris: jeszcze nie... to skoczki dostaja: DJ, Noah, Courtney, Izzy, Owen, Duncan i Dylan, Harold, Justin...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: nie!!! Tylko nie Justin!*
Chris: ... A ostatniego...
Trent: czekajcie chwile! Zawolalcie Gwen!
Chris: jeszcze nie wiesz czy odpadles a ty juz ''zawolajcie Gwen''
Trent: wiem... ale prosze...
Chris: no dobra... Chefie!
Chef: (przychodzi) co?!
Chris: prznies tu Gwen...
Chef: po co?!
Chris: nie wiem... ale przynies...
Chef: ok... za premie...
Chris: jak zawsze...
Chef: (poszedl) grr...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: jak powie to nie zyje!*
Chef: (przynosi Gwen i stawia na ziemie) masz...
Gwen: no wrescie mnie pusciles... o co chodzi?!
Trent: to ja chcialem abys przyszla... Musze cos powiedziec...
Courtney: grrr...
Trent: ...
Chris: no szybko nie mamy duzo czasu...
Trent: Calowalem sie z Courtney!
wszyscy: co?!
Courtney: juz nie zyjesz!
Duncan: ze co?!
MC Grace: powiedz tylko, ze dla strategi...
Courtney: ja sie z nim nie calowalam! To on mnie pocalowal!
Duncan: grrr...
Justin: ;/
MT Brooke: synku dlaczego zrobiles to tej biednej dziewczynie?!
Gwen: Trent powiedz ze klamiesz...
Trent: to ona mnie pocalowala! Za to, ze uratowalem jej zycie...
Courtney: :( kurcze...
Duncan: Chris koncz kto wylatuje bo chce isc juz!;/ Wogle to on wylatuje widomo...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: prosze... chce zyc...*
*Courtney: nie zyje*
*Duncan: ;/ ale ona jest! Ale mysle ze to on to zrobil... ale i tak nie zyje!*
*Justin: ten kolo ma przerabane!*
*Gwen: nie moge w to uwierzyc*
Chris: ok... odpada Eva...
wszyscy: co?!
Eva: ja?! Czemu?!
ME Lady: zabije cie Chris! Mialysmy to wygrac!
Chris: oj! Narazie! (uciekl)
Eva: nara frajerzy!
(obie wsiadly do autobusu i odjechaly)
Izzy: heh...
Chef: rozejsc sie...
Gwen: Trent wierze ci...
Trent: dziekuje... mosialem sie przyznac...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ranek... 10:21 garderoba nr 2...
Dylan: i co bracie dostales kosza...
Duncan: zamknij sie!
Courtney: Duncan... ja przepraszam...
wszyscy: co?!
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: tak wiem... ale to po to zeby wygrac to serie i tez ze mi na nim zalezy... Co sie ze mna dzieje?!*
Duncan: cos ty powiedziala?
Courtney: przepraszam... Ale gdyby nie on co ci mowilam ze nad ta przepscia bylo by po mnie... ponioslo mnie troche i tak wyszlo... Zrozumiem jak mnie juz nie chcesz...
DJ: laska ty masz serce...
Courtney: ;/ cicho...
Duncan: :D Jak tak ladnie przepraszasz to sie nie gniewam...
Dylan: cholera... tobie to sie musi udac!
Duncan: sory ta laska chce mnie!
Justin: i tak bedzie ze mna...
Dylan: lub... no wole z toba... Do jego brata nie pasuje...
Courtney: :P mam was dosyc...
Chris: (przez megafon) zjawcie sie do bufetu!
Bufet...
(mamy jedza ekstra sniadanie razem z Chrisem)
wszyscy: co?! wow! Jak?!
Chris: co?! Zaraz Chef wam da sniadanie... ta breje czy cos tam...
Courtney: nie bede brei jadla! Mamo moge z toba zjesc?
MC Grace: wiesz Courtney... sorka ale to co zrobilas bylo i sie wyjawilo to wiesz... nie!
Courtney: szlak ;/
Duncan: Chris po co tas tu ciagnales?!
Trent: stary nie chcesz bic da kopa... no wiesz...
Duncan: nie wiem o czym mowisz...
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: chetnie bym mu dokopal, ale jest powod... mama Courtney!*
*Ezekiel: dlugo sie utrzymuje w grze...*
Gwen: zapomnij juz o tym Trent...
Trent: ok... ale jestesmy nadal tak?
Gwen: tak...
Trent: fajnie...
MG Maria: a co sie stalo?
Gwen: nic...
Chris: sciagnal was tu po to do nastepnego zadanie... Mamy moga robic co chca... i tak zalatwe kazdej omowe, ze to bedzie bezpieczne...
*Helikopter zwierzen*
*Chris: nie bedzie bezpiecznie tylko niebezpiecznie! To co dla nich przygotowalem to jak by Owen powiedzial czad!*
Owen: Chris ja chce Pana Kokosa!
Heather: zamknij sie grubasie! Daj skonczyc Chrisowi!
Chris: wujkowi Chrisowi!
Geoff: no mow wkoncu...
Chris: Dzis zadanie bedzie z poza naszego teatru... Przejdziecie sie troszke...
Leshawna: troszke to znaczy z 10 km?!
Chris: nie... No co ty nie chcialo by mi sie tyle chodzic...
Katie: ale ja chce do Sadie!
Dylan: a ta zaczyna...
Lindsay: ty jej nie slyszales przez cala noc jak sie darla...
Beth: powiniscie nam wspolczuc...
Noah: niedoczekanie...
Sierra: ona ma niezla przepone...
Chris: a wlasnie to co chcialem sie was spytac... Coscie zrobili z kamera Dorosle dzieci?!
Ezekiel: nie ma...
Heather: grubu przyszedl i zjadl!
Owen: bylem glodny...
DJ: czemu nam kamery nie zladles? nie podgladali by nas!
Owen: ja juz nie chce jesc tych kamer... Miales... To znaczy... Kret nie chcial przez to wyjsc z tunelu...
Izzy: Owen to trzeba w tedy jesc cytryny!
Courtney: wariatka...
Chris: mozemy isc?
Justin: ale nie uszkodze moich pieknych nog?!
Chris: nie... rany... to nie bedzie daleko... za waszymi garderobami...
Geoff: przyczepami...
Chris: graderobami!... Jest wyjscie a tam jest takie cos i zacznie sie zadanie...
*Helikopter zwierzen*
*Leshawna: no chyba nie jakas maszyna...*
*Lindsay: moze tam bedzie kasa w walizke, ktora przyna mi? Ale ja jestem madra!*
Chris: idziemy...
(wszyscy uczestnicy procz mam udali sie za Chrisem)
Nad wyschnieta rzeka... most...
Trent: kolo co my mamy niby tu robic?
Courtney: brr... te kamienie sa ostre jak zylety...
Duncan: a co boisz sie, ze cie przetna?
Courtney: nie! Ja sie niczego nie boje...
Chris: dzis nie bedzie jedno zadanie... a kilka takich roznych...
Gwen: swietnie...
Beth: Chris ale obiecales ze bedzie to bezpieczne...
Chris: no bedzie... tylko dwoch naszych kaskaderow nie przezylo...
(pszyscy przelkneli sline)
Duncan: Yy... gdzie Doris? Chce mu dorabac...
Harold: (schowany za DJ) ani sie wasz! I tak powiem mamusi!
Duncan: ubezpieczylem sie...
DJ: Yy... Harold ja nie chce miec nic z tym do czynienia...
Chris: przestaniecie mi przerywac?!
Sierra: sluchamy!
Chris: pierwsze wasze zadanie to... Zrzucic kogos z druzyny w ta rzeke...
Beth: ale tu nie ma rzeki...
Leshawna: jaja se robisz?! Chcesz abysmy kogo wrzucili na te kamienie?!
Lindsay: jak juz to proponuje Heather!
Heather: ani sie wasz!
Duncan: a ja Doris...
Harold: a ja Courtney...
Courtney, Duncan, Justin, Dylan: co?!
Courtney: zglupiales?! Zaraz nie zyjesz!
Trent: uff dobrze ze nie ja...
Courtney: ty tez mozesz nie zyc za to ze to powiedziales!
Dylan: moze oszczedzmy ksiezniczke... proponuje ''zaczytanego''
Noah: (czyta ksiazke) ktos cos chcial odemnie?
Chris: ho, hola dzieciaki! Ja tylko zartwalem! Nikogo nie bedziecie wrzucac!
Gwen: a szkoda...
Sierra: dobrze ze nie bedziemy juz sie wystraszylam...
Katie: a ja chce do Sadie!
wszyscy: wiemy!
Geoff: a ja chce do Bridgette i co mam powiedziec?!
Chris: ze powiem wam pierwsze zadanie... z kazdej druzyny wybiore jedna osobe ktora przywiazemy to tych tacz... (nagle na moscie pojawiaja sie dwie okragle krecace sie w kolko tarcze) i bedziecie do nich rzucac nozami...
wszyscy: zglupiales?!
Chris: nie! Mam wasze zgody z regulaminu^^
Courtney: pokaz mi!
Chris: o nie! ^^ nie nabiore sie...
Courtney: ale ja musze!
Chris: nie musisz... to znaczy mowisz, bo w ciebie bedzie rzucac nozami druzyna...
Courtney, Duncan, Justin, Dylan: co?!
Courtney: niezgadzam sie!
Chris: to automatycznie odpadasz...
Courtney: :( o rany... przeciez mnie zabija!
Duncan: wez mnie a nie ja!
Chris: Yy... nie!
Justin: ja bede probowal nietrafic...
Heather: oh szkoda mi cie Courtney... zart!
Chris: chcesz reprezentowac druzyne?
Heather: nie...
Chris: to z was Dzieci bedziec Ezekiel...
Ezekiel: dlaczego?!
Chris: bo Heather nie chciala...
Courtney: ja tez nie chce!
Chris: ale juz ustanowione! Chefie...
Chef: (przychodzi) co?!
Chris: przypnij ich do tej tarczy...
Courtney: (przypieta do tarczy) jak ktos nie trafi to zabije!
Duncan: slyszales Doris?!
Harold: tak...
Owen: ale mi wybaczysz...
Courtney: nie! Nikomu nie wybacze jak nie trafi!
Noah: jak juz nie bedziesz zyc to niby co nam zrobisz?
Courtney: grrr... Duncan mnie pomsci...
Duncan: aha...
*Helikopter zwierzen*
*Duncan: co ona wygaduje?!*
*Harold: i tak powiem mamusi... Ale az taki zly nie jestem aby zabijac*
Ezekiel: chce zyc...
Heather: ciebie nie bedzie nikomu szkoda!
Chris: wiecie ze utrudnieniem jest krecenie sie tego...
Courtney: no pieknie...
DJ: a ja tez musze rzucac?
Chris: wszyscy... (nagle cos w zegarku i tarcze sie kreca) mozecie rzucac...
Heather: (rzuca z Ezekiela i probuje z niego trafic, ale nie trafia) a chcialam trafic...
Ezekiel: ej!
Chris: ten kto trafi w osobe to odejmuje jeden punkt!
DJ: (rzuca ale nie dorzuca) rany...
Courtney: szczescie...
Chris: Dzieci 1, a Mlodzieniaszki -1...
Modzieniaszki: dlaczego?!
Chris: bo tak! DJ nie dorzucil... A jak ktos trafi, niedorzuci nie w tarcze traci punkt... proste?
Sierra: nie martw sie... nic ci nie bedzie! (rzuca ale leci gdzies indziej niz jest tarcza)
Chris: 0:-1...
Izzy: ja chce teraz rzucic!
Courtney: nie...
Izzy: (rzuca, ale trafia w drzewo) oj zlego mialam cela...
Chris: 0:-2... nie spodziewales sie czekog takiego...
Beth: (rzuca i tarfia w tarcze i ie uszkadza Ezekiela) jest! Udalo sie!
Lindsay: brawo Beth!
Chris: 1:-2...
Harold: teraz ja...
Duncan: a sprobuj trafic w nia... leb urwe!
Courtney: :D o Duncan... Ja tez ci leb urwe urwe jak trafisz...
Harold: ojc... (rzuca i trafia w tarcze) o tak...
Courtney: masz szczescie!
Duncan: no i to wielkie szczescie...
Harold: musze jeszcze zyc... siat potrzebuje Harolda...
wszyscy: (oprocz Leshawny) Buhaha!
Leshawna: kurczaczku to prawda...
Chris: 1:-1... postarajcie sie!
Lindsay: teraz ja! (rzuca za siebie)
Beth: nie w ta strone Lindsay...
Chris: 0:-1...
Noah: (rzuca w trafia w tarcze) no...
Courtney: byles blisko uciecia mi wlosow! Grr!
Noah: ale tragedia... a teraz wybaczcie doczytam ksiazke...
Heather: mol ksiazkowy...
Noah: przeciez czytalas ze mna...
Heather: przestan!
Chris: 0:0.. no remis...
Geoff: (rzuca i trafia w tarcze) nic ci nie jest stary?
Ezekiel: nie...
*Helikopter zwierzen*
*Geoff: tak tesknie za toba Bridgette... Brak mi ciebie*
Chris: 1:0...
Trent: Gwen... to dla ciebie (rzuca na ziemie noz)
Courtney: przez ciebie stracilismy zero punktow za sjestesmy na minusie!
Gwen: Trent nie musisz tak robic... juz ci przebaczylam
Trent: no wiem...
Chris: 1:-1...
Katie: ja chce rzucac...
Ezekiel: ale uwazaj...
Katie: (rzuca w przepasc) nie udalo sie... to dlatego, ze nie ma tu Sadie! łeee!
Dylan: niech ona przestanie!
Chris: -1:-1 heh...
Owen: teraz ja...
Courtney: trawiasz we mnie to nie zyjesz...
Owen: Aaa! (rzuca i trafia w tarcze)
Chris: -1:0... o porawilo sie...
Gwen: to zostalam tylko ja u nas... (rzuca i trafia w tarcze)
Chris: 0:0! Remis? nie... Mlodzieniaszki macie jeszcze szanse... Duncan rzucasz, a potem Justin...
Duncan: musze koniecznie?
Chris: tak...
Courtney: mysle, ze trafisz w tarcze ^^ Chyba mnie nie skrzywdzisz?
Duncan: ciebie w zyciu... (rzuca i trafia w tarcze)
Courtney: (ma noz rzucony od Duncana blisko glowy) joj... Debilu mogle mi w glowe trafic! (nagle z noza wycchodzi jak kartka i zaczyna czyta) ''nigdy nie skrzywdze osoby, ktorej kocham'' Oh... Duncan...
Dylan: pozygam sie... od kiedy bracie romantyk z ciebie?
Duncan: spadaj...
Justin: i ja mam rzucac tak? Courtney nie martw sie ja napewno trafie w tarcze!
Courtney: jak we mnie to masz przerabane...
Ezekiel: moge juz zejsc?!
Chris: tak... czekamy teraz az rzuci Justin...
Heather: przetnij ja!
Courtney: Justin wiesz przeciez... moja mama chce abys byl ze mna...
Justin: chcesz byc ze mna?!
Duncan: co?!
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: probuje ocalic sobie zycie*
Courtney: ;/ z Duncanem...
Dylan: juz ci mowilem... Duncan to oferma...
Duncan: sam jestes oferma! Ej... chwila a ja mam nie rzucac?
Chris: nie...
Duncan: i dobrze... to cos co sie jest moim bratem by nie trafilo w tarcze...
Dylan: dorabe ci!
Justin: to rzucam... (rzuca i trafie w reke Courtney)
Courtney: Aaa! Ty debilu *****! Ał... *****... Pomocy... (zendlala)
Duncan: lalusiu juz po tobie! Jak mogles!
Chris: Ej!
Justin: ja nie chcialem... serio! Ja ja kocham...
Duncan: ze niby co?! Grrr... uciekaj!
Heather i Harold: dobrze zrobiles Justin!
Justin: ale ja naprawde nie chcialem! (uciekl)
Chris: wygrywaja... Mlode Mlodzieniaszki!
DJ: i co z tego?! Mamy poszkodowana!
Chris: Ehh... nic jej nie bedzie... Te noze to tylko atrapy w ktorych jest sriodek usypiajacy... Przeciez nie mogl bym abyscie sie pozabijali... Bo wasze mamy by mnie zabily...
Duncan: (odpina Courtney i bierze na rece) nie mow, ze masz kolejne zadanie!
Chris: niestety... jak widac ona spi... to nie da sie wykonac...
Beth: no i przegralismy :(
Sierra: a myslalam, ze tu jest fajnie... Chris przesadziles dzisiaj...
Duncan: i to duzo!
Dylan: daj mi ja bracie niech bedzie w objeciach prawdziwego mezczyzny!
Duncan: chcialo by sie...
Dylan: phy... Ona i tak mnie nie interesuje... Izzy mi sie podoba...
Izzy: ja?! Serio?!
Owen: ale Izzy jest moja dziewczyna...
Dylan: wiem... dlatego szukam kogos wolnego...
Izzy: (zarumienila sie) nie wiedzialam ze sie komus podobam...
Gwen: ona sie zachowuje teraz jak czlowiek...
Izzy: co?! Odplynelam przed chwila...
Owen: ale Izzy chyba woli grubcia Owena?
Izzy: jasne! Nie wdaje sie zwiazki z noramalnymi ludzmi!
Owen: Juuuhu! Jestem nienormalny! Czadowo!
Noah: Wiesz grubiasie cos ty teraz powiedzial?
DJ: daj mu spokoj moj drogi przyjacielu...
*Helikopter zwierzen*
*Izzy: czy ja jestem jakas dziwna? Jak moge sie podobac komus innemu tez niz tylko grubciowi?!*
*Owen: jestem zazdrosny... i glodny...*
Trent: Gwen...
Gwen: (caluje Trenta) przestan juz gadac!
Trent: dobrze...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: nie wiem co ja zrobilem, ale podzialalo*
*Gwen: chcialam aby sie zamknal*
Heather: Gwen czemu calujesz sie z wrogiem?!
Gwen: co cie to obchodzi...
Heather: a to, ze wyciagnie od nas informacje!
Gwen: jakie informacje?! Naćpałas sie czy co?!
Lindsay: hahaha! to bylo dobre! A co to znaczy...
Beth: wylumacze ci pozniej Lindsay...
Chris: mozecie sobie isc... na dzis koniec...
Duncan: (nadal trzyma Courtney na rekach) i tyle?! I co ja mam teraz zrobic?! Jak mam ja zanies by jej matka nie zauwarzyla?!
Chris: o cholera... zapomnialem o jej matce... co ja teraz powiem...
Beth: moze... albo... nie wiem!
Chris: dzis siedzicie za kare... przez Justina... caly dzien w garderobach!
DJ: no super...
Izzy: ale Izzy musi sie ruszac!
Owen: a Owen jest glodny!
Chris: ale tak ma byc i tyle! A niech ktorys pisnie o zadaniu dzisiejszym swojej matce to wylatuje! Zarozumiano?!
Chef: (przychodzi) jeszcze do tego bedzie musial obraz 3 kg ziemniakow!
wszyscy: nie!
Chris: no to na tyle... chyba traficie... Dojrzale dzieci wieczorem na ceremonie... To koniec odcinka dziwnego jak zwykle... Mam nadzieje, ze sie obudzi Chef przesadzil z dawka...
Chef: nie czepiaj sie!
Chris: to Zapraszam Mame TOTALNEJ Porażki!
Glosujcie na:
- Sierra
- Beth
- Heather
- Leshawna
- Geoff
- Katie
- Gwen
- Ezekiel
- Lindsay
Jutro (napewno) bedzie sie w odcinku dzialo! Nie wyjawie co ^^
niedziela, 14 marca 2010
Odcinek 3 MTP-TDM ''Wywoływacz koszmarów''
Chris: Siemasz! Postanowiłem sie troche zmienic i byc bardziej coolasny! To zapraszam ziomy na Mame TOTALNEJ Porażki!
Chef: Chris nie rob tak wiecej, bo jestes komiczny!
Chris: tobie to wszystko przeszkadza!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: no już tu drugi raz jestescie...
Heather: przez ciebie!
Leshawna: no zgodze sie z ta dziewczyna
Gwen: bo ty sobie tak wybrales, ze nas sie chcesz pozbyc!
Chris: nie...
MG Maria: moja coreczka nie klamie...
Chris: ja wybralem za pierwszym razem, a Chef za drugim
Geoff: pewnie dlatego, ze tam jest DJ
Chris: nie mam pojecia...
MB Anna: Chris czy mozesz zaczynac ta ceremonie?
Chris: oczywiscie Anno...
Beth: blee...
Lindsay: Beth wspolczuje ci...
Beth: chociaz ty jedna...
Chris: to smoczki trafiaja do: Beth i jej najpiekniejszej mamy...
szyscy: blee...
Chris: grr... dalej do: Heather, Geoffa, Ezekiela...
Ezekiel: o tak! Ale dlugie sie trzymam! Widzisz mamo!
ME Laura: przestan...
Chris: heh... dla: Sierry, Beth, Lindsay, Leshawny, Gwen... A ostatni dla... Katie!
Katie: ale ja chcialam do Sadie!
Sierra: tylko nie Cody!
Cody: oh... czemu?!
Chris: takie zycie...
Sierra: (przytula sie do Codiego) szkoda, ze nie mielismy wiecej czasu sie poznac...
Cody: no szkoda...
MC Jordan: Cody chodzmy juz! Ja tu nie wytrzymam! Glowa mnie boli!
Cody: zaraz...
Jordan: (lapie go za ucho) idziemy!
Cody: narka! Pa Sierra!
Sierra: papa!
(Cody i mama wsiedli do autobusu i odjechali)
Chris: dobrze, ze jego matki nie ma... przerazala mnie!
MS Christina: Sierra wiedzialam, ze tak bedzie kula nie klamala!
Sierra: mamo co ci mowilam?!
MS Christina: ale co ci zalezy?
Chris: heh Christino mozesz czarowac ile chcesz...
MS Christina: miales sie do mnie wzwracac pani!
Chris: ta... to chodz Anno! (podaje jej reke)
MB Anna: (lapie go zareke) dobrze... a gdzie?
Chris: pokaze ci tutejsza okolice...
(poszli)
Beth: blee... Lindsay...
Lindsay: jakos przetrawisz to...
Heather: sprytnie Beth... myslisz, ze wygrasz?! Grubo sie mylisz!
Beth: Heather ja nie chce aby moja mam byla z Chrisem!
ML Stephanie: ale pasuja do siebie...
Lindsay: mamo nie pasuja...
Chef: (przychodzi) rozejsc sie! Musze tu postrzatac!
(wszyscy zaczeli uciekac przed Chefem)
*Helikopter zwierzen*
*Chris: serio mama Beth, czyli Anna mi sie podoba... A mamie Sieery podoba mi sie imnie Christina... Ciekawe jak by to wygladalo... Chris i Anna... pieknie!*
*Beth: ludzie ratujcie...*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ranek... 4:10...
Chef: (przez mega megafon) WSTAWAC!
Chris: dzieki Chefie...
Chef: drobnostka...
Owen: (wychodzi) sniadanie?!
Eva: ten nie ma dosc...
Izzy: Owen ma racje...
Chris: (przez megafon) Milo, ze wstaliscie! To nie ja was budzilem tylko Chef! Nie mylcie sobie!
Dylan: ale po co?!
Chris: (przez magafon) bo nie chce dostac, a teraz bedzie sniadanie...
Duncan: Courtney co jest?
Courtney: (objeciach Justina) no pusc mnie!
Justin: nie ma mowy! Slyszlas co twoja mam mowila!
Duncan: dorabe ci!
Justin: nie ma szans...
Dylan: Justin pusc ja... niech sie rosprostuje...
Justin: ok (puszcza ja)
Courtney: dzieki...
Dylan: nie ma za co ksiezniczko...
Courtney: o nie... zas sie zaczyna...
Duncan: bracie dorabac ci tez?!
Dylan: buhahaha! Jestem starszy! Powinnes mnie szanowac...
Duncan: grrr...
MC Grace: Courtney nic ci nie jest?
Courtney: nie...
MG Gaby: Geoff...
Geoff: (lezy na ziemi i spi) Zzzz...
Chris: niech ktos go obudzi...
Heather: na czym bedzie polegalo kolejne zadanie?!
Chris: na spaniu...
Gwen: zyzby bezsennornon?! To juz bylo!
Chris: nie to...
Trent: Gwen... musze ci cos powiedziec...
Courtney: Trent?!
Trent: slucham?!
Courtney: ;/ co chcesz jej powiedziec?!
Trent: a nic...
Gwen: co cie obchodzi, co mi ma do powiedzenia?!
Trent: wlasciwie to nic...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: ja nie wytrzymam... musze powiedziec o tym pocalunku... tylko, ze trzy osoby mnie zabija... Pierwsza... Courtney bo mi nie pozwolila... druga Gwen bo sie dowie... a trzecia to Duncan o to, ze sie z nia calowalem, ale to ona mnie pocalowala?! Co tu zrobic?!*
*Courtney: jak sie wygada to nie zyje!*
*Gwen: Trent cos przede mna ukrywa... co ja mowie przeciez on by nie umial mnie oklamac...*
Noah: moze powiesz z koncu do zadanie?
DJ: bo sie niecierpliwimy...
Chris: powiem tylko przejdzmy do rekwizytorni...
Rekwizytornia...
Sierra: to mi nie przypomina pomieszczenia na rekwizyty...
Ezekiel: to jest jakas maszyna...
Chris: no jakas... Mamy wy mozecie isc... Macie caly dzien wolny... I martcie sie nic im sie nie stanie...
MD Amy: napewno?!
Chris: napewno... to jest maszyna do snow... to mozecie isc...
Mamy: ok! (wyszly)
Duncan: no Doris teraz sie policzymy!
Harold: to i tak powiem mamusi!
Courtney: (przytula sie do Duncana) wez mnie pilnuj od Justina...
Dylan: chodz do mnie... chociaz mnie nie interesujesz...
Courtney: muwiles juz to wiele razy...
Duncan: ona jest moja i tylko moja KPW?!
Trent: Gwen...
Courtney: Trent...
Gwen: mow o co chodzi, a w kulki mnie robisz!
Trent: no dobrze...
Courtney: Trent ani sie wasz!
Duncan: Courtney co ci?!
Courtney: nic...
Chris: dacie powiedziec to zadanie?!
Heather: ja tylko na to czekam...
Leshawna: ja tez praktycznie...
Gwen: powiesz mi pozniej...
Courtney: ;/ (mowi po cichu) Trent chcesz zyc?!
Trent: (tez mowi po cichu) ok...
Chris: to nie jest maszyna do snow...
Sierra: wiedzialam...
Chris: to jest maszyna do koszmarow!
Owen: a jest tam sniadanie?!
Izzy: grubciu nie ma... A Izzy nie moi sie koszmarow!
Chris: zobaczymy... To wasze zadanie polega na tym, ze po kolei bedziecie wchodzic do tej maszyny i gdu usniecie bedzie wam sie snij jakis koszmar... kto wytrzyma najdluzej wygrywa dla druzyny! A i wasze koszmary bedziemy ogladac na tym monitorku! (wysuwa sie ekran)
DJ: ale ja sie boje koszmarow...
Noah: mnie i tam sie nic takie nie zasni nawet przez maszyne...
Harold: czy ty na to wydales...
Chris: nie wazne ile... To zaczynaja Mlodzieniaszki... Piewszy Trent!
Trent: oj... (wchodzi do maszyny i usypia)
Na ekranie: '' Trent jest sam po srod mimow i zaczynaja go dotykac, a on sie zaczyna bac''
Trent: (budzi sie) Aaaa!
Chris: 8,02 sekundy! Dalej Geoff...
Geoff: mnie tam nic nie ruszy...
Chris: okaze sie...
Geoff: hmm (wszedl i usnal)
Na ekranie: '' Jest gdzies na dzikim zachodzie i widzi Bridgette na krowie. Bridgette nagle wyciga noz i wbija krowie po czym ja rozcina i zaczyna jesc to co jest w srodku''
Geoff: (budzi sie) Aaaaaaaaaaaaaaa! OMG!
Chris: Haha! Ale horror... 17,26 sekundy...
Duncan: zal...
Chris: jak tak mowisz to teraz ty...
Duncan: uwazajcie bo sie jeszcze nie obudze... (wchodzi zasypia)
Na ekranie: '' Jest na jakims parkiecie. Widzi, tylko Courtney w seksownej minowce. Podchodzi do niej i probuje jej powiec, ze wyglada cudowie, lecz ona go odpycha i nagle pojawia sie Justin, z ktorym nastepnie sie chce z nim calowac. Justin i Courtney zblizaj sie do ust''

Duncan: (budzi sie) Courtney?! Dlaczego?!
Courtney: Duncan?! Ty masz takie sny?!
Duncan: oh... naszczescie to nie prawda...
Chris: buhahaha! Kto by pomyslal?!
Justin: mnie sie ten jego sen podobal!
Dylan: oh bracie ale z ciebie ofiara...
Chris: ale wytrzymał 32,45 sekundy...
Duncan: zabije cie...
Chris: Yhy... juz to widze... Teraz Heather...
Heather: juz my wygrali... (weszla i usnela)
Na ekranie: ''Pojawia sie Heather lysa i brzytka i wszyscy ja bija, wyzywaja i tak dalej...''
Minely 2 godziny...
Heather: (budzi sie) juz mi sie nie chce spac...
Chris: wow... duzo wytrzymalas! Wygrywaja...
Courtney: czekaj! Ja jeszcze sprobuje! Albo nie...
Harold: ale ja chce sprobowac!
Duncan: chyba uchronic sie przede mna!
Chris: ok... dam ci szanse...
Harold: dobrze... (wchodzi i usypia)
Na ekranie: '' jest caly przywiazany nad zbiornikiem z rekinami i widzi, ze to przez Duncana''

Harold: (budzi sie) Mamusiu!
Duncan: Hahaha! Niezle!
Chris: wytrzymales 3,01 sekundy... Byles najgorszy!
Harold: poszkarze sie mamusi...
Leshawna: chudzienko nie przesadzasz troche?
Harold:ale sama mi kazalas...
Chris: i tak wygrywaja Dzieci!
dzieci: juuhu!
Chris: a z wami spotykam sie na ceremoni...
Courtney: to nie fer...
Chris: fer czy nie... spotykamy sie wieczorem i tyle...
Eva: ja ci pokaze!
Chris: to koniec zadania! Idzcie sobie! Bo nei chce dostac! To przez Chefa on to mylyslil! (uciekl)
Izzy: a gdzie sniadanie?
Owen: dobre pytanie...
Chris: (na dworze) To koniec odcinka! Zapraszam na kolejny na Morze... Znaczy Mame TOTALNEJ Porażki!
Ktos: odejmiemy ci z pensji za ta pomysle...
Chris: no nie!
Glosujcie na:
- Eva
- Owen
- Harold
- Noah
- Courtney
- DJ
- Duncan
- Izzy
- Justin
- Dylan
- Trent
Wiem, ze krotkie, ale wogle to nie mam zabardzo czasu... Moze od wtorku bedzie takie juz dluzsze... A wogle to pisze... Ok przynam sie bez bicia ^^ Od dzis zaczelam pisac film oparty na sezonach totalnej porazki, lecz nie wyjawie wam teraz tytulu i co sie bedzie na nim dzialo. Powiem tylko, ze pojawi sie niespodziewanie i bedzie bardzo, bardzo dluga notka! Ok jeszcze wyjawie, ze beda tam nowe postacie, ale tylko chwilowe...
Bede pisala odcinki codziennie tylko mowie, ze nia mialam ostatnio czasu. A we wtorek ide na akcje i od sordy mam rekolekcje to bedzie juz normalnie.
Sorka ale New odcinek dopiero we wtorek... Dlatego, ze pisalam ten film i zapomnialo mi sie o tym... Ale bedzie jutro dluzszy odcinek... I powiem wam ze w 5 odcinku bedzie sie dzialo xD
Chef: Chris nie rob tak wiecej, bo jestes komiczny!
Chris: tobie to wszystko przeszkadza!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: no już tu drugi raz jestescie...
Heather: przez ciebie!
Leshawna: no zgodze sie z ta dziewczyna
Gwen: bo ty sobie tak wybrales, ze nas sie chcesz pozbyc!
Chris: nie...
MG Maria: moja coreczka nie klamie...
Chris: ja wybralem za pierwszym razem, a Chef za drugim
Geoff: pewnie dlatego, ze tam jest DJ
Chris: nie mam pojecia...
MB Anna: Chris czy mozesz zaczynac ta ceremonie?
Chris: oczywiscie Anno...
Beth: blee...
Lindsay: Beth wspolczuje ci...
Beth: chociaz ty jedna...
Chris: to smoczki trafiaja do: Beth i jej najpiekniejszej mamy...
szyscy: blee...
Chris: grr... dalej do: Heather, Geoffa, Ezekiela...
Ezekiel: o tak! Ale dlugie sie trzymam! Widzisz mamo!
ME Laura: przestan...
Chris: heh... dla: Sierry, Beth, Lindsay, Leshawny, Gwen... A ostatni dla... Katie!
Katie: ale ja chcialam do Sadie!
Sierra: tylko nie Cody!
Cody: oh... czemu?!
Chris: takie zycie...
Sierra: (przytula sie do Codiego) szkoda, ze nie mielismy wiecej czasu sie poznac...
Cody: no szkoda...
MC Jordan: Cody chodzmy juz! Ja tu nie wytrzymam! Glowa mnie boli!
Cody: zaraz...
Jordan: (lapie go za ucho) idziemy!
Cody: narka! Pa Sierra!
Sierra: papa!
(Cody i mama wsiedli do autobusu i odjechali)
Chris: dobrze, ze jego matki nie ma... przerazala mnie!
MS Christina: Sierra wiedzialam, ze tak bedzie kula nie klamala!
Sierra: mamo co ci mowilam?!
MS Christina: ale co ci zalezy?
Chris: heh Christino mozesz czarowac ile chcesz...
MS Christina: miales sie do mnie wzwracac pani!
Chris: ta... to chodz Anno! (podaje jej reke)
MB Anna: (lapie go zareke) dobrze... a gdzie?
Chris: pokaze ci tutejsza okolice...
(poszli)
Beth: blee... Lindsay...
Lindsay: jakos przetrawisz to...
Heather: sprytnie Beth... myslisz, ze wygrasz?! Grubo sie mylisz!
Beth: Heather ja nie chce aby moja mam byla z Chrisem!
ML Stephanie: ale pasuja do siebie...
Lindsay: mamo nie pasuja...
Chef: (przychodzi) rozejsc sie! Musze tu postrzatac!
(wszyscy zaczeli uciekac przed Chefem)
*Helikopter zwierzen*
*Chris: serio mama Beth, czyli Anna mi sie podoba... A mamie Sieery podoba mi sie imnie Christina... Ciekawe jak by to wygladalo... Chris i Anna... pieknie!*
*Beth: ludzie ratujcie...*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ranek... 4:10...
Chef: (przez mega megafon) WSTAWAC!
Chris: dzieki Chefie...
Chef: drobnostka...
Owen: (wychodzi) sniadanie?!
Eva: ten nie ma dosc...
Izzy: Owen ma racje...
Chris: (przez megafon) Milo, ze wstaliscie! To nie ja was budzilem tylko Chef! Nie mylcie sobie!
Dylan: ale po co?!
Chris: (przez magafon) bo nie chce dostac, a teraz bedzie sniadanie...
Duncan: Courtney co jest?
Courtney: (objeciach Justina) no pusc mnie!
Justin: nie ma mowy! Slyszlas co twoja mam mowila!
Duncan: dorabe ci!
Justin: nie ma szans...
Dylan: Justin pusc ja... niech sie rosprostuje...
Justin: ok (puszcza ja)
Courtney: dzieki...
Dylan: nie ma za co ksiezniczko...
Courtney: o nie... zas sie zaczyna...
Duncan: bracie dorabac ci tez?!
Dylan: buhahaha! Jestem starszy! Powinnes mnie szanowac...
Duncan: grrr...
MC Grace: Courtney nic ci nie jest?
Courtney: nie...
MG Gaby: Geoff...
Geoff: (lezy na ziemi i spi) Zzzz...
Chris: niech ktos go obudzi...
Heather: na czym bedzie polegalo kolejne zadanie?!
Chris: na spaniu...
Gwen: zyzby bezsennornon?! To juz bylo!
Chris: nie to...
Trent: Gwen... musze ci cos powiedziec...
Courtney: Trent?!
Trent: slucham?!
Courtney: ;/ co chcesz jej powiedziec?!
Trent: a nic...
Gwen: co cie obchodzi, co mi ma do powiedzenia?!
Trent: wlasciwie to nic...
*Helikopter zwierzen*
*Trent: ja nie wytrzymam... musze powiedziec o tym pocalunku... tylko, ze trzy osoby mnie zabija... Pierwsza... Courtney bo mi nie pozwolila... druga Gwen bo sie dowie... a trzecia to Duncan o to, ze sie z nia calowalem, ale to ona mnie pocalowala?! Co tu zrobic?!*
*Courtney: jak sie wygada to nie zyje!*
*Gwen: Trent cos przede mna ukrywa... co ja mowie przeciez on by nie umial mnie oklamac...*
Noah: moze powiesz z koncu do zadanie?
DJ: bo sie niecierpliwimy...
Chris: powiem tylko przejdzmy do rekwizytorni...
Rekwizytornia...
Sierra: to mi nie przypomina pomieszczenia na rekwizyty...
Ezekiel: to jest jakas maszyna...
Chris: no jakas... Mamy wy mozecie isc... Macie caly dzien wolny... I martcie sie nic im sie nie stanie...
MD Amy: napewno?!
Chris: napewno... to jest maszyna do snow... to mozecie isc...
Mamy: ok! (wyszly)
Duncan: no Doris teraz sie policzymy!
Harold: to i tak powiem mamusi!
Courtney: (przytula sie do Duncana) wez mnie pilnuj od Justina...
Dylan: chodz do mnie... chociaz mnie nie interesujesz...
Courtney: muwiles juz to wiele razy...
Duncan: ona jest moja i tylko moja KPW?!
Trent: Gwen...
Courtney: Trent...
Gwen: mow o co chodzi, a w kulki mnie robisz!
Trent: no dobrze...
Courtney: Trent ani sie wasz!
Duncan: Courtney co ci?!
Courtney: nic...
Chris: dacie powiedziec to zadanie?!
Heather: ja tylko na to czekam...
Leshawna: ja tez praktycznie...
Gwen: powiesz mi pozniej...
Courtney: ;/ (mowi po cichu) Trent chcesz zyc?!
Trent: (tez mowi po cichu) ok...
Chris: to nie jest maszyna do snow...
Sierra: wiedzialam...
Chris: to jest maszyna do koszmarow!
Owen: a jest tam sniadanie?!
Izzy: grubciu nie ma... A Izzy nie moi sie koszmarow!
Chris: zobaczymy... To wasze zadanie polega na tym, ze po kolei bedziecie wchodzic do tej maszyny i gdu usniecie bedzie wam sie snij jakis koszmar... kto wytrzyma najdluzej wygrywa dla druzyny! A i wasze koszmary bedziemy ogladac na tym monitorku! (wysuwa sie ekran)
DJ: ale ja sie boje koszmarow...
Noah: mnie i tam sie nic takie nie zasni nawet przez maszyne...
Harold: czy ty na to wydales...
Chris: nie wazne ile... To zaczynaja Mlodzieniaszki... Piewszy Trent!
Trent: oj... (wchodzi do maszyny i usypia)
Na ekranie: '' Trent jest sam po srod mimow i zaczynaja go dotykac, a on sie zaczyna bac''
Trent: (budzi sie) Aaaa!
Chris: 8,02 sekundy! Dalej Geoff...
Geoff: mnie tam nic nie ruszy...
Chris: okaze sie...
Geoff: hmm (wszedl i usnal)
Na ekranie: '' Jest gdzies na dzikim zachodzie i widzi Bridgette na krowie. Bridgette nagle wyciga noz i wbija krowie po czym ja rozcina i zaczyna jesc to co jest w srodku''
Geoff: (budzi sie) Aaaaaaaaaaaaaaa! OMG!
Chris: Haha! Ale horror... 17,26 sekundy...
Duncan: zal...
Chris: jak tak mowisz to teraz ty...
Duncan: uwazajcie bo sie jeszcze nie obudze... (wchodzi zasypia)
Na ekranie: '' Jest na jakims parkiecie. Widzi, tylko Courtney w seksownej minowce. Podchodzi do niej i probuje jej powiec, ze wyglada cudowie, lecz ona go odpycha i nagle pojawia sie Justin, z ktorym nastepnie sie chce z nim calowac. Justin i Courtney zblizaj sie do ust''
Duncan: (budzi sie) Courtney?! Dlaczego?!
Courtney: Duncan?! Ty masz takie sny?!
Duncan: oh... naszczescie to nie prawda...
Chris: buhahaha! Kto by pomyslal?!
Justin: mnie sie ten jego sen podobal!
Dylan: oh bracie ale z ciebie ofiara...
Chris: ale wytrzymał 32,45 sekundy...
Duncan: zabije cie...
Chris: Yhy... juz to widze... Teraz Heather...
Heather: juz my wygrali... (weszla i usnela)
Na ekranie: ''Pojawia sie Heather lysa i brzytka i wszyscy ja bija, wyzywaja i tak dalej...''
Minely 2 godziny...
Heather: (budzi sie) juz mi sie nie chce spac...
Chris: wow... duzo wytrzymalas! Wygrywaja...
Courtney: czekaj! Ja jeszcze sprobuje! Albo nie...
Harold: ale ja chce sprobowac!
Duncan: chyba uchronic sie przede mna!
Chris: ok... dam ci szanse...
Harold: dobrze... (wchodzi i usypia)
Na ekranie: '' jest caly przywiazany nad zbiornikiem z rekinami i widzi, ze to przez Duncana''
Harold: (budzi sie) Mamusiu!
Duncan: Hahaha! Niezle!
Chris: wytrzymales 3,01 sekundy... Byles najgorszy!
Harold: poszkarze sie mamusi...
Leshawna: chudzienko nie przesadzasz troche?
Harold:ale sama mi kazalas...
Chris: i tak wygrywaja Dzieci!
dzieci: juuhu!
Chris: a z wami spotykam sie na ceremoni...
Courtney: to nie fer...
Chris: fer czy nie... spotykamy sie wieczorem i tyle...
Eva: ja ci pokaze!
Chris: to koniec zadania! Idzcie sobie! Bo nei chce dostac! To przez Chefa on to mylyslil! (uciekl)
Izzy: a gdzie sniadanie?
Owen: dobre pytanie...
Chris: (na dworze) To koniec odcinka! Zapraszam na kolejny na Morze... Znaczy Mame TOTALNEJ Porażki!
Ktos: odejmiemy ci z pensji za ta pomysle...
Chris: no nie!
Glosujcie na:
- Eva
- Owen
- Harold
- Noah
- Courtney
- DJ
- Duncan
- Izzy
- Justin
- Dylan
- Trent
Wiem, ze krotkie, ale wogle to nie mam zabardzo czasu... Moze od wtorku bedzie takie juz dluzsze... A wogle to pisze... Ok przynam sie bez bicia ^^ Od dzis zaczelam pisac film oparty na sezonach totalnej porazki, lecz nie wyjawie wam teraz tytulu i co sie bedzie na nim dzialo. Powiem tylko, ze pojawi sie niespodziewanie i bedzie bardzo, bardzo dluga notka! Ok jeszcze wyjawie, ze beda tam nowe postacie, ale tylko chwilowe...
Bede pisala odcinki codziennie tylko mowie, ze nia mialam ostatnio czasu. A we wtorek ide na akcje i od sordy mam rekolekcje to bedzie juz normalnie.
Sorka ale New odcinek dopiero we wtorek... Dlatego, ze pisalam ten film i zapomnialo mi sie o tym... Ale bedzie jutro dluzszy odcinek... I powiem wam ze w 5 odcinku bedzie sie dzialo xD
piątek, 12 marca 2010
Odcinek 2 MTP-TDM ''Poznawanie miejca i zasad''
Chris: Hejka w drugim odcinku nowego sezonu. Dzis czeka naszych uczestnikow pierwsze zadanie... (mowi po cichu) Wiecie po co sa tu ich mamy? Bo mialem dosc ich calego zgrzedzenia! Wogle nie maja te dzieciaki do mnie szacunku! Dobra... Zapraszam na Mame TOTALNEJ Porażki!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: (patrzy w zegarek) gdzie te oni sa?!
(nagle przychodza)
Chris: gdziescie byli?! Czekam tu na was pol godziny!
Gwen: nie moglysmy zanlesc tego miejsca...
Sierra: ja i tak sie malo orientuje o co chodzi... Ale to pierwsza ceremonia! Super!
Heather: kolejna wariatka...
Leshawna: moze bys nie obraza nowej... jest spoko...
Sierra: dzieki!
Cody: nie tylko spoko... jest tez ladna...
Geoff: o kolo widac ze ci sie podoba...
Gwen: narescie sie odemnie odczepi...
Cody: przestancie...
Sierra: to fajnie, ze ktos mnie juz lubi...
Eziekiel: mam nadzieje, ze nie odpadne pierwszy...
Lindsay: Beth nie widzialas mojego lakieru do paznokci?
Beth: a jakie mial kolor?
Lindsay: taki niebieskawy, blyszczacy...
Beth: widzilam go w rekach twojej mamy...
Lindsay: no nie! Moja mam i wszystkie kosmetyki zluzyje!
Katie: Chris... ja chce do Sadie...
Chris: wiem... Zaraz przyjda tu wasze mamy...
wszyscy: mamy?!
Chris: no przeciez jak ktos z was odpadnie to razem z mama... Jak na poczatku... a pozniej to sie zobaczy...
(wszystkie mamy przyszly)
Chris: Dobry wieczor drogie panie...
MK Sharon: przestan i juz to prowadz...
MB Beth: tak... bo chcemy sie lepiej poznac...
Chris: (zas patrzy na nia jak zakochany) dobrze pani...
MB Beth: mow mi Anna...
Chris: dobrze...
Beth: mamo! Przestan z Chrisem tak rozmawiac...
MB Beth: ale co cic przeszkadza? Przeciez moze znac moje imie...
ML Stephanie: gdzie masz ten swoj puder?
Lindsay: nie dam ci mamo zluzyc wszystkich moich kosmetykow! Wystraczy, ze zrobilas mi nazlosc i przefarbowalas wlosy...
ML Stephanie: ale ja chciam dobrze... dobra... mozesz uzywac moje kosmetyki te najdrozsze... z Francji...
Lindsay: serio?! łii! Kocham cie mamo!
Chris: a myslalem, ze bedzie skopojnie...
MH Liza: Chris szybciutko mow, bo mi sie ciastka pieka w piekarniku!
Chris: a z kat wzieliscie piekarnik?!
MT Brooke: (przychodzi) ja przywiozlam taki przenosny... (idzie sobie)
MS Christina: Chris no szybciej bo musze pozarowac...
Sierra: mamo mowilam ci abys tu nie byla...
MS Christins: ale ja jestem czarownica...
Chris: dobra...
MC Jordan: Chris zimno tu... A moj Cody nie moze sie przeziebic!
Chris: ok... To tak... W tym sezonie bedziecie dostawac smoczki...
wszyscy: ze co?!
Chris: smoczki takie dla dzieci!
Gwen: powalilo cie?!
MG Maria: Gweni nie mozna tak odzywac sie do wujka Chrisa...
Chris: dziekuje, ze mi pani przypomniania... no mieliscie sie do mnie tak zwracac i co?!
ML LashiwiQena: mogl bys nie przynudzac?
Leshawna: mamo dobrze mu dogadalas...
Chris: ok... To tak dostajecie smoczki... Ten kto nie dostanie smoczka przejdzie sie do wyjscia nedznikow i odjedzie autobusem przegranych w raz z mama...
Heather: nie chcialo ci sie innych nazw wymyslac?!
Chris: nie! To smoczki trafiaja do: Beth i slicznej jej mamy, Lindsay, Geoffa, Leshawny, Ezekiela...
ME Laura: o synku nie doadniesz tym razem pierwszy!
Eziekiel: tez sie dziwie...
Chris: ja tez... to dla reszty: Sierra, Katie...
MG Gaby: Geoff cos jest taki przygnebiony? Tesknisz za ta... Britney?
Geoff: Bridgette! Wlasciwie to tak...
Chris: moge dokonczyc?!
wszyscy: tak... Heather, Gwen... A ostatni dla...
MC Jordan: nie mozemy odpasc!
Chris: nie odpadacie... lapcie!
Cody: juuuhu!
Chris: Panie i Pani Kokos macie cos do powiedzenia?
Pan i Pani Kokos: ...
Chris: nie?! Dobra... mozecie sobie isc... (bierze kokosy i wyrzuca je za siebie)
Geoff: Owen bedzie smutny...
Chris: powiedzialem... mozecie isc... Rany... Nie bede krzyzyczec...
Ranek... 9:12... garderoba nr 2...
Duncan: (wchodzi) Courtney twoja mam jest skurzajaca... Masz jej zamiar powiedziec kiedy o naszym zwiazku?!
Dylan: zwiazku?! Buhaha!
Duncan: niewtracaj sie!
Dylan: zazdrosnik...
Courtney: no... ale nie jestem pewna...
Duncan: juz od roku jestesmy, a ty nie jestes pewna?!
Dylan: od roku... Buhahaha! Czlowieku ta laska przy tobie jest nikim... a przymnie to bylo bylo cos... ale nie ineteresuje mnie...
Courtney: Duncan twoj brat jest kopia ciebie, ale troche gorsza... Ale wracajac do tego... To powiem jak bedzie w dobrym humorze...
Harold: (przychodzi) o czym gadacie?
Duncan: g**** cie to obchodzi kujonku!
Harold: jeju ja sie tylko spytalem...
Dylan: o braciszek jest nerwowy... Ksiezniczko po co sie z nim zadajesz?
Courtney: to mialo byc do mnie?!
Duncan: ej! Ksiezniczka to ja ja moge tylko nazywac!
Dylan: oh przestan... tego tez cie nauczylem...
Duncan: grr...
Courtney: Duncan wez walnij Doris, bo ja nie mam sily...
Dylan: ja bym go walnal, ale nie chce klopotow... wogle to jestes ok...
Harold: Duncan jak mnie dotkniesz to moja matka dotknie ciebie... Jest zawodowa zapasniczka...
Duncan: I co?! A moj ojciec jest sumo i co zatkalo cie?!
Harold: to nie mozliwe... Sumo to jest japonska sztuka walki, ktora moga uprawiac tylko japonczycy wyzszego stopnia...
Courtney: Bla, bla bla no walnij go w koncu!
Duncan: (walnal) i co?
Harold: ide do mamusi! (wola) mamusiu, mamusiu! Kryminalista mnie bije!
MH Getrude: (wchodzi) chodz syneczko zaraz go zbije!
Duncan: Buhahaha matka Doris mnie zbije...
Dylan: to bedzie nizle widowisko!
(MH Getrude probuje walnac Duncana, lecz on sie uhyla i nagle pijawia sie Justin to jesgo boje)
Justin: Aaa! Moja twarz!
Duncan i Courtney: Buhahaha!
Trent: (wchodzi) a temu co sie stalo?
Dylan: dostal...
MC Grace: (wchodzi) Witaj Courtney! Odsun sie od teho kryminalisty, bo ci krzywde zrobi! Ale w nocy ci nic nie zrobil?!
Courtney: ;/ nic mi nie zrobil...
Justin: Witam pania...
MC Grace: o witaj piekniusiu!
Justin: podoba mi sie pani corka... Nie miala by pani nic przeciwko, gdym z nia wspolpracowal?
MC Grace: oczwiscie, ze nie! Mam taka prozbe czy mogl bys ja trzymac z dala od kryminalisty?
Courtney: mamo!
Justin: jasne...
MC Grace: cudownie! Chcialam wam wszystkim przekazac, ze mamy sie zjawic na scenie teraz...
MH Getrude: Grace czekaj chwilke tylko cos zrobie... (nagle bierze Duncana i wrzuca go do kosza)
Harold, Justin i Dylan: Buhahaha!
Duncan: (w koszu) Doris juz po tobie!
Harold: nie boje sie...
MH Getrude: jeszcze raz zrob cos mojemu synkowi to nie zyjesz!
Duncan: ;/ juz lepiej mialem w poprawczaku!
MC Grace: ten kryminalista byl w poprawczaku?! Courtney masz sie trzymac od niego bardzo, bardzo daleko! Spisz dzis z Justinem... jesli nie masz nic przeciwko...
Justin: oczywiscie, ze nie mam... :D
Courtney: Mamo, ale ja sie nie zgadzam!
MC Grace: postanowione i juz!
Duncan: (wychodzi z kosza na smieci) Doris nie zyjesz!
MH Getrude: (bierze i zas wrzuca Duncana do kosza) Nie bedzies zmowic tak do mojego synka!
Harold: Hahaha!
Dylan: bracie... wspolczuje ci... zartowalem... Hahaha!
Duncan: (w koszu) grrrr!
MDiD Alyson: (wchodzi) a co tu sie dzieje? Duncan! Nie baw sie w koszu na smieci tylko chodz! Nie mozesz byc taki sam jak twoj brat?!
Duncan: grrrr! Nie! (wychodzi z kosza)
Dylan: :P idziemy wszyscy?!
MJ Ester: (przychodzi) Justinusiu! Masz ta torbe kosmetykow...
Courtney: p*****...
MC Grace: Courtney to ze ktos uzywa kosmetykow to nie znaczy ze jest p*****!
Courtney: :/ sory Justin...
Justin: mnie nie musisz o ci przepraszac... Poprostu nie wiedzialas rozumiem...
MC Grace: ona jeszcze wiele rzeczy nie wie...
Chris: (przez mega- megafon) Miałem nie krzyczeć, ale gdzie wy do liha jestescie?! Godzne juz na was czekam!
(wszyscy poszli)
Na scenie...
(wszyscy sie zjawili)
Chris: Witam drogie panie... i was...
MT Brooke: Chris nie powinnes krzyczyc przez megafon... Moj Trencik sie boi...
Duncan i Dylan: buhaha...
MDiD Alyson: zachowujcie sie jakos!
Trent: mamo nie rob mi wstydu!
MT Brooke: no juz... juz...
Gwen: Chris masz dla nas pewnie zadanie co?
Chris: pozniej bedzie zadanie... teraz wam pokaze dwie rzeczy i wytlumacze regoly...
Heather: zaczyna sie...
Chris: pewnie zastanawiacie sie o pokoju zwierzen...
Izzy: (przybiega) wolal mnie ktos?!
Chris: a ciebie brakowalo... jak zawsze...
MI Elissa: Izzy mialas byc punktualna! Ciebie trzeba nauczyc porzatku!
Izzy: nigdy! Bum, bum!
Owen: Mamo? Masz cos do jedzenia?
Heather: zas sie zaczyna...
MO Rachel: nie pączusiu...
Izzy: ja mowie na Owena pączusia...
Owen: wszyscy do mnie mowia pączusiu...
Duncan: ta... ja raczej sie nie zaliczam do tej grupy...
Chris: moge skonczyc?
Geoff: no tylko na to czekamy Chris...
Chris: wujku Chris! Skleroze macie czy co?!
Heather: mow!
Chris: ;/ to pokojem zwierzen jest moj zepsuty helikopter, czyli helikopter zwierzen...
Eva: jeszcze lepsza nazwe wymysliles! Eva i tak to wygra!
ME Lady: i jej mama Lady!
Eva: wlasnie!
Chris: ta... to chodzcie za mna pokaze wam...
(wszyscy zeszli ze sceny i poszli na jej tyl i tak byl rozbity helikopter)
Noah: to jest kupa zlomu...
MN Mary: czadowa! Jee...
Duncan: Noah zazdroszcze ci matki...
MDiD Alyson: Duncan jestes niepoprawny!
Duncan: nie od dzis...
MN Mary: jestes spoko chlopcze...
Duncan: luzik...
MD Emy: DJ byles dzis grzeczny?
DJ: tak...
Ezekiel: o co chodzi?
ME Laura: Ezekiel ty nie kumaty glabie! Sluchaj! A nie!
(wszyscy patrza sie na matke Ezekiela)
Ezekiel: caly czas gniewasz sie o to, ze strzelilem w ciebie lukiem?
ME Laura: tak!
Leshawna: Yy... Ch...
Chris: wujku...
Leshawna: wujku Chrisie...
Chris: sulucham...
Leshawna: mozesz kontynuowac?!
ML LashawiQena: moja cora dobrze mowi...
Chris: to w tym helikopterze sie spowiadacie....
MD Amy: ale to nie bezpieczne! Moj synek se jeszcze cos zrobi! I co bedzie?!
Chris: ale nie ma tam zadnego niebezpieczenstwa! Dac pani papiery w zwiazku z tym?
MD Amy: tak poprosze...
Chris: to pozniej... Kto chce sie pierwszy spowiadac?...
(wszyscy uczestnicy podniesli reke)
Chris: nie ma chetnych? To ja bede pierwszy! A mamy sie nie spowiadaja...
MC Grace: i tak bym nie wsiadla do tego zlomu...
MC Jordan: ja tez!
MG Gaby: ja mialam operacje plastyczna jeszcze by mi sie tam twarz popsula...
ML Stephanie: Gady mowisz bardzo dobrze...
Lindsay: wujku Chrisie wypowiedz sie szybko, bo ja tez musze...
Beth: Lindsay powiedzialas cos sensownego...
MB Anna: Chris a moja corka moze po tobie?
Chris: (patrzy zas na nia jak zakochany) oczywiscie Anno...
Beth: mamo, ale mi sie nie spieszy...
MB Anna: ale i tak bedziesz po Chrisie...
MH Liza: Heather czemu nie zjadlas moich ciastek?
Heather: bo nie! Chris no idz juz sobie!
Chris: wujku Chris! Ok!
*Helikoper zwierzen*
*Chris: to tu maja sie spowiadac... Myslalem, ze jak ich mamy beda to bedzie cisza spokoj i zadnego zamieszania... jednak mylilem sie... no ale nie w jednej rzeczy... w mamie Beth... Ona jest taka ladna i sliczna i wogle... ok... juz ide bo sie niecierpliwia...*
*Beth: nie podoba mi sie, ze Chris zakochal sie w mojej mamie! Ale z drugiej strony to moge to wygrac... Dzieki temu...*
*Courtney: ale sie namieszalo! Musze unikac Duncana, mam byc mila dla Justina i musze sie sluchac mamy! Ja nie wytrzymam w koncu! Jeszcze jego brat tu jest... dwoch Duncanow rozumeicie to?!
Heather: (krzyczy) no szybciej tam!
*Courtney: no juz...*
*Heather: moja mam mi robi obciach! Caly czas gada o ciastkach! Ile mozna tego sluchac?!*
*Justin: podoba mi sie pomysl Chrisa... Narescie moge byc z Courtney... A Duncan obrywa! Ale ten widok mnie cieszy!*
*Eva: fajnie, ze mam tu moja jest! Narescie jedna najnormalniejsza osoba!*
*Gwen: do bani...*
*Sierra: jeszcze nie moge uwierzyc, ze tu jestem! Poznalam tu fajnych ludzi! A Cody jest przeslodki!*
*Duncan: najgorszy z sezon jak do tej pory! Ja mam tu przerabane... przerabane to malo powiadziene... ja mam tu p*******! Tu jest gorzej niz w poprawczaku! Wymienie najgorsze rzeczy... pierwsza... Nie moge bic Doris, bo jego matka mnie zbije... druga moj brat podrywa mi dziewczyne... trzecia... mama Courtney chce aby ona byla z tym dupkiem Justinem! Nie! to nie do pomyslenia! czwarta... Courtney musi mnie lekcewarzyc... piata... Jak by wywalili mojego brata z druzyny to ja z nim odpadam... szosta... nie wytrzymam tego dluzej i matka Courtney dowie sie prawdy! Yy... chyba ta szosta odpada bo w tedy dostane jeszcze gorsze przerabanie*
*Noah: moja matka nie jest moja matka! Roznimy sie jak ogien i woda!*
Chris: widze, ze nie wszyscy sie zaczeli wypodwidac... to po co podnieslicie rece...
Lindsay: ja nie pamietam co mialam mowic...
Chris: teraz przenisiemy sie do bufetu... tak tu tez jest bufet...
Katie: ja chce do Sadie...
MK Sharon: Katie mama ci nie starczy?
Katie: nie!
Chris: to chodzmy!
W bufecie...
Chef: ja tu gotuje!
Chris: tak Chef tu gotuje... slyszcie mamy?
mamy: tak...
Chris: a teraz powiem wam kilka zasad...
Dylan: myslalem, ze nie bedzie zasad...
Chris: jestes w bledzie.. tak... wy jecie to co Chef wam ugotuje, a mamy ekstra wypasione potrawy, ktore ja jem...
Izzy: to nie fer!
Heather: i mowi to wariatka...
MI Elissa: lubie cie mloda...
Heather: mloda...
Mi Elissa: a co mam powiedziec stara?!
Heather: ;/ Heather...
MG Maria: Gwen co masz taka skwaszona mine?
Gwen: bo mi sie nie podoba to miejsce...
MG Maria: Gwen ale przeciez tu jest fajnie...
Gwen: chyba okropnie...
MG Maria: to twoje zdanie...
MS Christina: Chris ja chce sobie o 12:00 powrozyc z kart...
Sierra: mamo zadnej magi!
MS Christina: ale ja jestem...
Sierra: ... no jestes...
Chris: Christino nie martw sie zdarzymy do 12:00...
MS Christina: Chris mozesz mi mowic pani?
Chris: przemysle...
Geoff: i tyle Chris miales nam do powiedzenia?
Chris: nie... Jeszcze to... oddajcie swoim mama wszystkie elektroniczne rzeczy bo tylko one moga je uzywac...
Courtney: mamo chyba nie musze ci oddawac palmtopa... prawda?!
MC Grace: musisz... przegladam ostatnio twoje rachunki... jak moglas w miesiac wydac dzwoniac 600$?!
wszysyc: ze ile?!
Courtney: no ten...
MC Grace: nie wazne... oddawaj...
Courtney: ;/ masz... (niechetnie oddaje palmtopa)
(wszyscy oddali co mieli)
Chris: z jedej strony prawnikow juz nie mam...
Courtney nie ciesz sie tak!
Duncan: wlasnie...
MC Grace: kryminalito dlaeko od mojej corki!
Duncan: przez nie stoje kolo niej...
MC Grace: wiem, ale stoisz zablisko...
Duncan: stoje od niej jakies 5 metrow dalej, a pani mowila trzy...
MC Grace: ale i tak zdaje mi sie ze jestes za blisko...
Duncan: nie wytrzymam! (probowal walnac Harolda)
MH Getruda: co ja ci powiedzialam?!
Duncan: Aaa! (zaczal wiac)
Chris: buhahaha!
wszysyc: (oprocz Courtney) Buhahaha...
Courtney: mnie to tak jakos nie smieszy...
*Helikopter zwierzen*
*Harold: zemsta jest slodka!*
Chris: to tyle mialem wam do przekadzania... A zadanie zrobimy jutro...
wszyscy: hura!
Chris: ale bedzie trudne i ciekawe ^^
Heather: jak zawsze nas musisz torturowac...
MD Amy: torturowac?! Nikt nie moze torturowac mojego synka...
DJ: mamo Chris zartowal..
Chris: no :D
*Helikopter zwierzen*
*Chris: nie zartowalem :D*
Chris: a i jeszcze jedno... Dojrzale dzieci spotykamy nie na ceremoni!
Leshawna: a to niby dlaczego?!
Chris: bo straciliscie Pana Kokosa!
Ezekiel: co?
Chris: niech ktos mu wytlumaczy...
Heather: Chris serio jestes nienormalny...
MH Liza: Heather musze cie nauczyc kultury...
Heather: o przestalas gadac o ciastkach...
MC Grace: przypomnialo mi sie cos... Courtney dlaczego w twoim domu jest suknia slubna...
*Helikoper zwierzen*
*Courtney: cholera... nie wiem co powiedziec*
Courtney: bo ten...
MC Grace: pewnie ja zobaczylas i nie moglas sie oprzec to dlatego kupilan no nie?
Courtney: wlasnie tak...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: uff...*
Chris: to mozecie sobie isc... To koniec nudnego odcinka... kolejny was rozrusza... Czy Courtney sie przelamie i sie wygada?
MC Grace: o czym?!
Courtney: to ze zalatwiam nowych prawnikow...
MC Grace: tylko? to ok...
Chris: hehe... Czy Duncan przestanie biegac w kolko?
MH Getrude: jeszcze cie zlapie!
Duncan: Ratunku!
Dylan: buhahaha!
Harold: hehehe!
Chris: czy ja nie wymysle cos co bedzie pasowalo mama i zawodnikom? Raczej tak... To zapraszm na Mame TOTALNEJ Porażki!
Głosujcie na:
- Beth
- Sierra
- Ezekiel
- Geoff
- Gwen
- Leshawna
- Cody
- Katie
- Heather
- Lindsay
Wiem, ze odcinek troszke taki sobie, ale do zadania musze poszukac, albo zrobic obrazki, bo inaczej sie nie da... W niedziele nowy odcinek, bo ostatnio nie mam zbyt czasu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ceremonia...
Chris: (patrzy w zegarek) gdzie te oni sa?!
(nagle przychodza)
Chris: gdziescie byli?! Czekam tu na was pol godziny!
Gwen: nie moglysmy zanlesc tego miejsca...
Sierra: ja i tak sie malo orientuje o co chodzi... Ale to pierwsza ceremonia! Super!
Heather: kolejna wariatka...
Leshawna: moze bys nie obraza nowej... jest spoko...
Sierra: dzieki!
Cody: nie tylko spoko... jest tez ladna...
Geoff: o kolo widac ze ci sie podoba...
Gwen: narescie sie odemnie odczepi...
Cody: przestancie...
Sierra: to fajnie, ze ktos mnie juz lubi...
Eziekiel: mam nadzieje, ze nie odpadne pierwszy...
Lindsay: Beth nie widzialas mojego lakieru do paznokci?
Beth: a jakie mial kolor?
Lindsay: taki niebieskawy, blyszczacy...
Beth: widzilam go w rekach twojej mamy...
Lindsay: no nie! Moja mam i wszystkie kosmetyki zluzyje!
Katie: Chris... ja chce do Sadie...
Chris: wiem... Zaraz przyjda tu wasze mamy...
wszyscy: mamy?!
Chris: no przeciez jak ktos z was odpadnie to razem z mama... Jak na poczatku... a pozniej to sie zobaczy...
(wszystkie mamy przyszly)
Chris: Dobry wieczor drogie panie...
MK Sharon: przestan i juz to prowadz...
MB Beth: tak... bo chcemy sie lepiej poznac...
Chris: (zas patrzy na nia jak zakochany) dobrze pani...
MB Beth: mow mi Anna...
Chris: dobrze...
Beth: mamo! Przestan z Chrisem tak rozmawiac...
MB Beth: ale co cic przeszkadza? Przeciez moze znac moje imie...
ML Stephanie: gdzie masz ten swoj puder?
Lindsay: nie dam ci mamo zluzyc wszystkich moich kosmetykow! Wystraczy, ze zrobilas mi nazlosc i przefarbowalas wlosy...
ML Stephanie: ale ja chciam dobrze... dobra... mozesz uzywac moje kosmetyki te najdrozsze... z Francji...
Lindsay: serio?! łii! Kocham cie mamo!
Chris: a myslalem, ze bedzie skopojnie...
MH Liza: Chris szybciutko mow, bo mi sie ciastka pieka w piekarniku!
Chris: a z kat wzieliscie piekarnik?!
MT Brooke: (przychodzi) ja przywiozlam taki przenosny... (idzie sobie)
MS Christina: Chris no szybciej bo musze pozarowac...
Sierra: mamo mowilam ci abys tu nie byla...
MS Christins: ale ja jestem czarownica...
Chris: dobra...
MC Jordan: Chris zimno tu... A moj Cody nie moze sie przeziebic!
Chris: ok... To tak... W tym sezonie bedziecie dostawac smoczki...
wszyscy: ze co?!
Chris: smoczki takie dla dzieci!
Gwen: powalilo cie?!
MG Maria: Gweni nie mozna tak odzywac sie do wujka Chrisa...
Chris: dziekuje, ze mi pani przypomniania... no mieliscie sie do mnie tak zwracac i co?!
ML LashiwiQena: mogl bys nie przynudzac?
Leshawna: mamo dobrze mu dogadalas...
Chris: ok... To tak dostajecie smoczki... Ten kto nie dostanie smoczka przejdzie sie do wyjscia nedznikow i odjedzie autobusem przegranych w raz z mama...
Heather: nie chcialo ci sie innych nazw wymyslac?!
Chris: nie! To smoczki trafiaja do: Beth i slicznej jej mamy, Lindsay, Geoffa, Leshawny, Ezekiela...
ME Laura: o synku nie doadniesz tym razem pierwszy!
Eziekiel: tez sie dziwie...
Chris: ja tez... to dla reszty: Sierra, Katie...
MG Gaby: Geoff cos jest taki przygnebiony? Tesknisz za ta... Britney?
Geoff: Bridgette! Wlasciwie to tak...
Chris: moge dokonczyc?!
wszyscy: tak... Heather, Gwen... A ostatni dla...
MC Jordan: nie mozemy odpasc!
Chris: nie odpadacie... lapcie!
Cody: juuuhu!
Chris: Panie i Pani Kokos macie cos do powiedzenia?
Pan i Pani Kokos: ...
Chris: nie?! Dobra... mozecie sobie isc... (bierze kokosy i wyrzuca je za siebie)
Geoff: Owen bedzie smutny...
Chris: powiedzialem... mozecie isc... Rany... Nie bede krzyzyczec...
Ranek... 9:12... garderoba nr 2...
Duncan: (wchodzi) Courtney twoja mam jest skurzajaca... Masz jej zamiar powiedziec kiedy o naszym zwiazku?!
Dylan: zwiazku?! Buhaha!
Duncan: niewtracaj sie!
Dylan: zazdrosnik...
Courtney: no... ale nie jestem pewna...
Duncan: juz od roku jestesmy, a ty nie jestes pewna?!
Dylan: od roku... Buhahaha! Czlowieku ta laska przy tobie jest nikim... a przymnie to bylo bylo cos... ale nie ineteresuje mnie...
Courtney: Duncan twoj brat jest kopia ciebie, ale troche gorsza... Ale wracajac do tego... To powiem jak bedzie w dobrym humorze...
Harold: (przychodzi) o czym gadacie?
Duncan: g**** cie to obchodzi kujonku!
Harold: jeju ja sie tylko spytalem...
Dylan: o braciszek jest nerwowy... Ksiezniczko po co sie z nim zadajesz?
Courtney: to mialo byc do mnie?!
Duncan: ej! Ksiezniczka to ja ja moge tylko nazywac!
Dylan: oh przestan... tego tez cie nauczylem...
Duncan: grr...
Courtney: Duncan wez walnij Doris, bo ja nie mam sily...
Dylan: ja bym go walnal, ale nie chce klopotow... wogle to jestes ok...
Harold: Duncan jak mnie dotkniesz to moja matka dotknie ciebie... Jest zawodowa zapasniczka...
Duncan: I co?! A moj ojciec jest sumo i co zatkalo cie?!
Harold: to nie mozliwe... Sumo to jest japonska sztuka walki, ktora moga uprawiac tylko japonczycy wyzszego stopnia...
Courtney: Bla, bla bla no walnij go w koncu!
Duncan: (walnal) i co?
Harold: ide do mamusi! (wola) mamusiu, mamusiu! Kryminalista mnie bije!
MH Getrude: (wchodzi) chodz syneczko zaraz go zbije!
Duncan: Buhahaha matka Doris mnie zbije...
Dylan: to bedzie nizle widowisko!
(MH Getrude probuje walnac Duncana, lecz on sie uhyla i nagle pijawia sie Justin to jesgo boje)
Justin: Aaa! Moja twarz!
Duncan i Courtney: Buhahaha!
Trent: (wchodzi) a temu co sie stalo?
Dylan: dostal...
MC Grace: (wchodzi) Witaj Courtney! Odsun sie od teho kryminalisty, bo ci krzywde zrobi! Ale w nocy ci nic nie zrobil?!
Courtney: ;/ nic mi nie zrobil...
Justin: Witam pania...
MC Grace: o witaj piekniusiu!
Justin: podoba mi sie pani corka... Nie miala by pani nic przeciwko, gdym z nia wspolpracowal?
MC Grace: oczwiscie, ze nie! Mam taka prozbe czy mogl bys ja trzymac z dala od kryminalisty?
Courtney: mamo!
Justin: jasne...
MC Grace: cudownie! Chcialam wam wszystkim przekazac, ze mamy sie zjawic na scenie teraz...
MH Getrude: Grace czekaj chwilke tylko cos zrobie... (nagle bierze Duncana i wrzuca go do kosza)
Harold, Justin i Dylan: Buhahaha!
Duncan: (w koszu) Doris juz po tobie!
Harold: nie boje sie...
MH Getrude: jeszcze raz zrob cos mojemu synkowi to nie zyjesz!
Duncan: ;/ juz lepiej mialem w poprawczaku!
MC Grace: ten kryminalista byl w poprawczaku?! Courtney masz sie trzymac od niego bardzo, bardzo daleko! Spisz dzis z Justinem... jesli nie masz nic przeciwko...
Justin: oczywiscie, ze nie mam... :D
Courtney: Mamo, ale ja sie nie zgadzam!
MC Grace: postanowione i juz!
Duncan: (wychodzi z kosza na smieci) Doris nie zyjesz!
MH Getrude: (bierze i zas wrzuca Duncana do kosza) Nie bedzies zmowic tak do mojego synka!
Harold: Hahaha!
Dylan: bracie... wspolczuje ci... zartowalem... Hahaha!
Duncan: (w koszu) grrrr!
MDiD Alyson: (wchodzi) a co tu sie dzieje? Duncan! Nie baw sie w koszu na smieci tylko chodz! Nie mozesz byc taki sam jak twoj brat?!
Duncan: grrrr! Nie! (wychodzi z kosza)
Dylan: :P idziemy wszyscy?!
MJ Ester: (przychodzi) Justinusiu! Masz ta torbe kosmetykow...
Courtney: p*****...
MC Grace: Courtney to ze ktos uzywa kosmetykow to nie znaczy ze jest p*****!
Courtney: :/ sory Justin...
Justin: mnie nie musisz o ci przepraszac... Poprostu nie wiedzialas rozumiem...
MC Grace: ona jeszcze wiele rzeczy nie wie...
Chris: (przez mega- megafon) Miałem nie krzyczeć, ale gdzie wy do liha jestescie?! Godzne juz na was czekam!
(wszyscy poszli)
Na scenie...
(wszyscy sie zjawili)
Chris: Witam drogie panie... i was...
MT Brooke: Chris nie powinnes krzyczyc przez megafon... Moj Trencik sie boi...
Duncan i Dylan: buhaha...
MDiD Alyson: zachowujcie sie jakos!
Trent: mamo nie rob mi wstydu!
MT Brooke: no juz... juz...
Gwen: Chris masz dla nas pewnie zadanie co?
Chris: pozniej bedzie zadanie... teraz wam pokaze dwie rzeczy i wytlumacze regoly...
Heather: zaczyna sie...
Chris: pewnie zastanawiacie sie o pokoju zwierzen...
Izzy: (przybiega) wolal mnie ktos?!
Chris: a ciebie brakowalo... jak zawsze...
MI Elissa: Izzy mialas byc punktualna! Ciebie trzeba nauczyc porzatku!
Izzy: nigdy! Bum, bum!
Owen: Mamo? Masz cos do jedzenia?
Heather: zas sie zaczyna...
MO Rachel: nie pączusiu...
Izzy: ja mowie na Owena pączusia...
Owen: wszyscy do mnie mowia pączusiu...
Duncan: ta... ja raczej sie nie zaliczam do tej grupy...
Chris: moge skonczyc?
Geoff: no tylko na to czekamy Chris...
Chris: wujku Chris! Skleroze macie czy co?!
Heather: mow!
Chris: ;/ to pokojem zwierzen jest moj zepsuty helikopter, czyli helikopter zwierzen...
Eva: jeszcze lepsza nazwe wymysliles! Eva i tak to wygra!
ME Lady: i jej mama Lady!
Eva: wlasnie!
Chris: ta... to chodzcie za mna pokaze wam...
(wszyscy zeszli ze sceny i poszli na jej tyl i tak byl rozbity helikopter)
Noah: to jest kupa zlomu...
MN Mary: czadowa! Jee...
Duncan: Noah zazdroszcze ci matki...
MDiD Alyson: Duncan jestes niepoprawny!
Duncan: nie od dzis...
MN Mary: jestes spoko chlopcze...
Duncan: luzik...
MD Emy: DJ byles dzis grzeczny?
DJ: tak...
Ezekiel: o co chodzi?
ME Laura: Ezekiel ty nie kumaty glabie! Sluchaj! A nie!
(wszyscy patrza sie na matke Ezekiela)
Ezekiel: caly czas gniewasz sie o to, ze strzelilem w ciebie lukiem?
ME Laura: tak!
Leshawna: Yy... Ch...
Chris: wujku...
Leshawna: wujku Chrisie...
Chris: sulucham...
Leshawna: mozesz kontynuowac?!
ML LashawiQena: moja cora dobrze mowi...
Chris: to w tym helikopterze sie spowiadacie....
MD Amy: ale to nie bezpieczne! Moj synek se jeszcze cos zrobi! I co bedzie?!
Chris: ale nie ma tam zadnego niebezpieczenstwa! Dac pani papiery w zwiazku z tym?
MD Amy: tak poprosze...
Chris: to pozniej... Kto chce sie pierwszy spowiadac?...
(wszyscy uczestnicy podniesli reke)
Chris: nie ma chetnych? To ja bede pierwszy! A mamy sie nie spowiadaja...
MC Grace: i tak bym nie wsiadla do tego zlomu...
MC Jordan: ja tez!
MG Gaby: ja mialam operacje plastyczna jeszcze by mi sie tam twarz popsula...
ML Stephanie: Gady mowisz bardzo dobrze...
Lindsay: wujku Chrisie wypowiedz sie szybko, bo ja tez musze...
Beth: Lindsay powiedzialas cos sensownego...
MB Anna: Chris a moja corka moze po tobie?
Chris: (patrzy zas na nia jak zakochany) oczywiscie Anno...
Beth: mamo, ale mi sie nie spieszy...
MB Anna: ale i tak bedziesz po Chrisie...
MH Liza: Heather czemu nie zjadlas moich ciastek?
Heather: bo nie! Chris no idz juz sobie!
Chris: wujku Chris! Ok!
*Helikoper zwierzen*
*Chris: to tu maja sie spowiadac... Myslalem, ze jak ich mamy beda to bedzie cisza spokoj i zadnego zamieszania... jednak mylilem sie... no ale nie w jednej rzeczy... w mamie Beth... Ona jest taka ladna i sliczna i wogle... ok... juz ide bo sie niecierpliwia...*
*Beth: nie podoba mi sie, ze Chris zakochal sie w mojej mamie! Ale z drugiej strony to moge to wygrac... Dzieki temu...*
*Courtney: ale sie namieszalo! Musze unikac Duncana, mam byc mila dla Justina i musze sie sluchac mamy! Ja nie wytrzymam w koncu! Jeszcze jego brat tu jest... dwoch Duncanow rozumeicie to?!
Heather: (krzyczy) no szybciej tam!
*Courtney: no juz...*
*Heather: moja mam mi robi obciach! Caly czas gada o ciastkach! Ile mozna tego sluchac?!*
*Justin: podoba mi sie pomysl Chrisa... Narescie moge byc z Courtney... A Duncan obrywa! Ale ten widok mnie cieszy!*
*Eva: fajnie, ze mam tu moja jest! Narescie jedna najnormalniejsza osoba!*
*Gwen: do bani...*
*Sierra: jeszcze nie moge uwierzyc, ze tu jestem! Poznalam tu fajnych ludzi! A Cody jest przeslodki!*
*Duncan: najgorszy z sezon jak do tej pory! Ja mam tu przerabane... przerabane to malo powiadziene... ja mam tu p*******! Tu jest gorzej niz w poprawczaku! Wymienie najgorsze rzeczy... pierwsza... Nie moge bic Doris, bo jego matka mnie zbije... druga moj brat podrywa mi dziewczyne... trzecia... mama Courtney chce aby ona byla z tym dupkiem Justinem! Nie! to nie do pomyslenia! czwarta... Courtney musi mnie lekcewarzyc... piata... Jak by wywalili mojego brata z druzyny to ja z nim odpadam... szosta... nie wytrzymam tego dluzej i matka Courtney dowie sie prawdy! Yy... chyba ta szosta odpada bo w tedy dostane jeszcze gorsze przerabanie*
*Noah: moja matka nie jest moja matka! Roznimy sie jak ogien i woda!*
Chris: widze, ze nie wszyscy sie zaczeli wypodwidac... to po co podnieslicie rece...
Lindsay: ja nie pamietam co mialam mowic...
Chris: teraz przenisiemy sie do bufetu... tak tu tez jest bufet...
Katie: ja chce do Sadie...
MK Sharon: Katie mama ci nie starczy?
Katie: nie!
Chris: to chodzmy!
W bufecie...
Chef: ja tu gotuje!
Chris: tak Chef tu gotuje... slyszcie mamy?
mamy: tak...
Chris: a teraz powiem wam kilka zasad...
Dylan: myslalem, ze nie bedzie zasad...
Chris: jestes w bledzie.. tak... wy jecie to co Chef wam ugotuje, a mamy ekstra wypasione potrawy, ktore ja jem...
Izzy: to nie fer!
Heather: i mowi to wariatka...
MI Elissa: lubie cie mloda...
Heather: mloda...
Mi Elissa: a co mam powiedziec stara?!
Heather: ;/ Heather...
MG Maria: Gwen co masz taka skwaszona mine?
Gwen: bo mi sie nie podoba to miejsce...
MG Maria: Gwen ale przeciez tu jest fajnie...
Gwen: chyba okropnie...
MG Maria: to twoje zdanie...
MS Christina: Chris ja chce sobie o 12:00 powrozyc z kart...
Sierra: mamo zadnej magi!
MS Christina: ale ja jestem...
Sierra: ... no jestes...
Chris: Christino nie martw sie zdarzymy do 12:00...
MS Christina: Chris mozesz mi mowic pani?
Chris: przemysle...
Geoff: i tyle Chris miales nam do powiedzenia?
Chris: nie... Jeszcze to... oddajcie swoim mama wszystkie elektroniczne rzeczy bo tylko one moga je uzywac...
Courtney: mamo chyba nie musze ci oddawac palmtopa... prawda?!
MC Grace: musisz... przegladam ostatnio twoje rachunki... jak moglas w miesiac wydac dzwoniac 600$?!
wszysyc: ze ile?!
Courtney: no ten...
MC Grace: nie wazne... oddawaj...
Courtney: ;/ masz... (niechetnie oddaje palmtopa)
(wszyscy oddali co mieli)
Chris: z jedej strony prawnikow juz nie mam...
Courtney nie ciesz sie tak!
Duncan: wlasnie...
MC Grace: kryminalito dlaeko od mojej corki!
Duncan: przez nie stoje kolo niej...
MC Grace: wiem, ale stoisz zablisko...
Duncan: stoje od niej jakies 5 metrow dalej, a pani mowila trzy...
MC Grace: ale i tak zdaje mi sie ze jestes za blisko...
Duncan: nie wytrzymam! (probowal walnac Harolda)
MH Getruda: co ja ci powiedzialam?!
Duncan: Aaa! (zaczal wiac)
Chris: buhahaha!
wszysyc: (oprocz Courtney) Buhahaha...
Courtney: mnie to tak jakos nie smieszy...
*Helikopter zwierzen*
*Harold: zemsta jest slodka!*
Chris: to tyle mialem wam do przekadzania... A zadanie zrobimy jutro...
wszyscy: hura!
Chris: ale bedzie trudne i ciekawe ^^
Heather: jak zawsze nas musisz torturowac...
MD Amy: torturowac?! Nikt nie moze torturowac mojego synka...
DJ: mamo Chris zartowal..
Chris: no :D
*Helikopter zwierzen*
*Chris: nie zartowalem :D*
Chris: a i jeszcze jedno... Dojrzale dzieci spotykamy nie na ceremoni!
Leshawna: a to niby dlaczego?!
Chris: bo straciliscie Pana Kokosa!
Ezekiel: co?
Chris: niech ktos mu wytlumaczy...
Heather: Chris serio jestes nienormalny...
MH Liza: Heather musze cie nauczyc kultury...
Heather: o przestalas gadac o ciastkach...
MC Grace: przypomnialo mi sie cos... Courtney dlaczego w twoim domu jest suknia slubna...
*Helikoper zwierzen*
*Courtney: cholera... nie wiem co powiedziec*
Courtney: bo ten...
MC Grace: pewnie ja zobaczylas i nie moglas sie oprzec to dlatego kupilan no nie?
Courtney: wlasnie tak...
*Helikopter zwierzen*
*Courtney: uff...*
Chris: to mozecie sobie isc... To koniec nudnego odcinka... kolejny was rozrusza... Czy Courtney sie przelamie i sie wygada?
MC Grace: o czym?!
Courtney: to ze zalatwiam nowych prawnikow...
MC Grace: tylko? to ok...
Chris: hehe... Czy Duncan przestanie biegac w kolko?
MH Getrude: jeszcze cie zlapie!
Duncan: Ratunku!
Dylan: buhahaha!
Harold: hehehe!
Chris: czy ja nie wymysle cos co bedzie pasowalo mama i zawodnikom? Raczej tak... To zapraszm na Mame TOTALNEJ Porażki!
Głosujcie na:
- Beth
- Sierra
- Ezekiel
- Geoff
- Gwen
- Leshawna
- Cody
- Katie
- Heather
- Lindsay
Wiem, ze odcinek troszke taki sobie, ale do zadania musze poszukac, albo zrobic obrazki, bo inaczej sie nie da... W niedziele nowy odcinek, bo ostatnio nie mam zbyt czasu.
środa, 10 marca 2010
Odcinek 1 MTP-TDM ''Przywitaj się ze swoją mamą!- podział na drużyny''
Godzina 11:53... Managua...
(wszyscy gracze co sie dostali przyjezdzaja autobusem)
(wszysyc nagle wysiadaja oprocz Owena)
Heather: (lapie powietrze) jak dobrze, ze jestesmy na miejscu... Zaraz bym sie udusila! Owen jestes swinia!
Izzy: Owenku tym razem naduzo zjadles...
Owen: (wysiada) przperaszm, ale ja nie umiem powstrzymac gazow...
Duncan: kolo tym razem przesadziles!
Courtney: dobrze, ze moge oddychac...
Duncan: (:D) oh...
Courtney: co?!
Duncan: nic... (patrzy sie na nia zauroczenie)
Courtney: no co sie tak na mnie gapisz?!
Duncan: bo jestes...
Justin: (tez sie na nia gapi) piekna...
Courtney: to te perfumy, ktore kupilam podrodze na was tak dzialaja czy co?!
Trent: Gwen cos jest taka smutna? Ja nic nie zrobilem!
Gwen: a tak... a niby co miales zrobic?
Trent: nic...
Gwen: nie wiem o co ci chodzi...
Trent: o nic...
Gwen: ok... nie bylo rozmowy... zaraz pokaze ci dlaczego jestem smutna, albo zla...
Chris: (przylatuje helikopterem) Witam was w kolejnym sezonie!
Gwen: (pochodzi do niego i chyta za koszulke) Ej! Juz mam po uszy te sezony! Chyba mnie juz ni nie zaskoczy!
Chris: to sie jeszcze okaze... Mozesz mnie juz puscic?
Leshawna: dowal mu!
Gwen: (puszcza) grrrr...
(Harold nagle z kads przychodzi)
Harold: wiecie, ze tu jest Chris?
Geoff: (mowi zawiedziony) ale skapa kolo! Bridgette!!!
Chris: nie chisteryzuj... wiecie dojda zaraz dwie nowe osoby, ale najpier powitajcie jedna znana wam dobrze... Do programu dostaje sie Pan Kokos!
Owen: Pan Kokos?! To on zyje!
Chris: jasne ziom!
Geoff: Chris to Pan Kokos dostal sie do programu, a Bridgette nie?!
Chris: dokladnie!
Ezekiel: (dlubie w nosie) a ja nie znam Pana Kokosa...
wszyscy: fuj!
Chris: no fuj... Ziom to bedziesz zmial okazje go poznac...
Katie: ja chce aby Sadie tu byla! (placze)
Courtney: Duncan wez dla odmiany walnij Doris... Nudno tu...
Harold: co?!
Duncan: spoko... (chwyta Harolda i probuje go walnac lecz slyszy coś)
MH Getrude (czytaj: Gertruda): Zostaw mojego synka w spokoju!
Harold: Mama?!
wszyscy: mama Harolda?!
Chris: no tak w tym sezonie udzial biora wasze matki!
wszyscy (oprocz DJ): no nie!
DJ: ale super!
wszyscy: DJ oszalales?!
DJ: no co?! Kocham mamusie!
Courtney: Duncan rany... To juz koniec... najlepiej podrzyj ta liste co ci kiedys dala...
Duncan: nie... zostawie sobie na pamiatke...
Courtney: ale jak moja mam to zjadzie...
MC Grace (czytaj: Grejsi): Czesc coreczko! Twoja mama wrocila!
(przytulaja sie)
Courtney: (sarkazmem) Dobrze cie znowu widziec...
MC Grace: heh... wiesz odejsc kawalek od tego niechlujnego kryminalisty...
Duncan: co prosze?! Jak juz to ekskryminalisty! A ja jestem dla księ... Courtney...
Courtney: (pokazuje mu zeby byl cicho) cii...
Duncan: ...nikim...
Harold: ale wy...
Courtney: (wali go) no my sie nie lubimy...serio...
Harold: Ał!
MC Grace: no ja mysle...
Duncan: Doris zamknij jadaczke globie!
Harold: Mamo on mnie przedrzeznia!
MH Getrude: Zostaw mojego syneczka, mysia pysia, kroliczka...
Duncan: kogo?! Buhahaha! Slyszeliscie to?!
Heather: i tak moja mam jest najgorsza!
Noah: nie bo moja...
MN Mary (czytaj: Mery): Siemanko ludziska! Czas na imprezke! Yo!
MH Liza: Czesc dzieciaczki zaraz przyniose ciasteczka...
Heather: mamo co ci?!
Courtney: Mamo zalatwilas nowych prawnikow?
MC Grace: tak... dziesieciu nowych...
Chris: no nie! Wiecej prawnikow! Ja oszaleje!
MC Grace: i dobrze...
MD Alyson (czytaj: Alison): Skarbie! Dlaczego uciekles z domu?! Tata ci tak zloi tylek, ze...
wszyscy: buhahaha!
Chris: co?! Jak mogles uciec z domu deklu?!
Duncan: Ej! Uwazaj se Chris!
MD Alyson: no trudno...
Duncan: jedynie to, ze ojciec mi w***** wedlug lat...
MD Alyson: jak ty sie wyrazasz?!
wszyscy: buhahaha!
Duncan: i tak znowu uciekle :P...
MC Grace: Nie zadajemy sie z kryminalistami Courtney...
Courtney: (patrzy takim smutnym wzrokiem na Duncana) chyba masz racje...
MC Jordan (czytaj: Dżordan): synku masz plame na policzku zaraz ci ja zetrze...
Cody: mamo!
Gwen: Trent moja mam jest dziwna to sie nie przejmuj...
Trent: twoja mam dziwna?! To chyba niemozliwe... Moja jest bardzo, alez to bardzo dziwna...
MT Brooke (czytaj Bruk): O tu jestes! Moj malutki Trentcik jest ze swoja mila i dobra dziewczyna...
Gwen: witam pania...
MT Brooke: jak mila jestes...
Gwen: Trent twoja mam jest bardzo fajna...
Trent: tak... mamo... (mowi po cichu) nie mow tych moich historyjek z dziecinstwa...
MT Brooke: chcesz abym opowiedzial twojej Gwen o dziecinstwie...
Trent: nie!
Gwen: no moze pozniej poslucham...
MT Brooke: no dobrze...
MG Maria: Gweni! O Gweni! Tu jestem!
Gwen: no nie!
MG Maria: O tu jest twoj chlopak Trent...
Gwen: tak... i co?!
Trent: ty tez masz fajna mame...
Gwen: tak...
Chris: widze, ze podoba wam sie przyjazd mam...
DJ: ni bo nie widze swojej...
MD Amy (czytaj: Emi): DJ! To ja twoja mamusia!
DJ: mamusia! Tesknilem za toba...
Beth: Lindsay pewnie twoja mam jest super...
Lindsay: i to jeszcze jak!
ML Stephanie (czytaj: Stefani): Lindsay!
Beth: wow... Lindsay twoja mam ma rozowe wlosy...
Lindsay: mamo jak mogla przefarbowac wlosy na kolor waty cukrowej?! Ja chcialam to zrobic...
ML Stephanie: ale wiesz jak ten kolor ladnie wyglada...
Lindsay: wiem dlatego chcialam go zrobic...
Izzy: mam nadziej, ze mojej mamy tu nie bedzie! Wkurza mnie poprostu, bo mi nie pzowala na tyle fajnych rzeczy!
MI Elissa: Izzy! Gdzie Roxy?!
Izzy: mamo ja nie wiem... Daj spokoj! Nie bede sluchala ciebie!
MI Elissa: ale musisz!
Heather: kto by sie spodziewale, ze jej mama taka jest...
Geoff: jak moja mam przybedzie to nic mi to nie da jak roztanie z Bridgette...
MG Gaby (czytaj: Gabi): Geoff! Zobacz jak teraz wygladam...
(wszyscy patrza sie na mame Geoffa)
Leshawna: ee... ile twoja mama ma lat?!
Geoff: mamo?! To ty?!
MG Gaby: tak... Zrobilam operacje plastyczna...
Geoff: wlasnie widze... Wygladasz teraz mlodo... Moglabys byc moja siotra...
MG Gaby: oh gluptasku... Widzisz kosmetyka dziala cuda...
ML LashiwiQena (czytaj: Laszywikłena): Leshawna! Mamuska przybyla!
Leshawma: o ekstra!...
Chris: ale ma pani imnie...
ML LashiwiQena: no niby jakie?! LashiwiQena...
wszyscy: ze jak?!
ML LashiwiQena: LashiwiQena... Trudno zapamietac?!
wszyscy: tak!
Harold: to jzu wiem z kat imnie Leshawna...
MC Grace: Courtney nie wiesz przypatkiem gdzie ten przystojnik Justin? Chcialam go poznac...
Duncan: ehe... ehe... przystojniak?! Bohahaha!
MC Grace: Ej conajmniej trzy metry zdaleka od mojej córki!
Duncan: spoko!
Courtney: ;/ mamo Justinem nie zawracaj sobie glowy... Narazie go nie ma...
MC Grace nie marw sie... poczekamy...
Courtney i Duncan: (zrobili zle miny) :-/
Eva: Moja mam jest najlepsza!
ME Lady (czytaj: Lejdi): Eva! Tobrze, ze mozemy grac razem o kase! Przywiozlam najnowsze i najciezsze hantle do ciwiczenie! A niech ktorys je dotknie to nie zyje!
Eva: dobrze mowisz mamo!
ME Lady: ja zawsze dobrze mowie!
Justin: (przychodzi) no i juz sie odswierzylem...
MJ Ester: Kochanieki! Justinusiu modelusiu! Jestem z ciebie taka dumna!
Jusin: no jak zawsze mamo...
(wszystkie mamy na widok Justina zaczely marzyc)
MC Grece: Courtney to jest twoj klucz to slawy... I jaki piekny...
Courtney: piekny to bym sie nie zgodzila...
MC Grace: Courtney ty jeszcze musisz dorosnac!
Courtney: mamo!
MC Grace: zobaczysz jeszcze zainteresuje sie toba...
Courtney: ;/
Duncan: mamo mozesz mnie nie trzymac za reke?!
MD Alyson: ale boje sie ze uciekniesz...
wszyscy: buahaha!
Ezekiel: czesc mama...
ME Laura: czesc! Nie pozwole ci sie juz bawic łukiem!
Eziekiel: ale w tedy byl to wypadek...
MO Rachel: Owen! Mama przywiozla ci ser z piwniczki!
Owen: mamo jestes kochana! A wiecie, ze Pan Kokos tez mame?! (wyciaga nagle trugiego kokosa) Przedstawiam Panią Kokos!
Chris: aha... haha... sa juz wszystkie mamy?
Katie: (placze) jeszcze moja... ja chce do Sadie!
Beth: i mojej nie ma...
MK Sharon (czytaj: Szaron): Katie przestan sie mazgaic! Zobacz jestem teraz przy tobie!
Katie: mamo, ale nie ma tu Sadie dlatego...
MK Sharon: musisz jakos wytrzymac!
Chris: to brakuje jeszcze mamy Beth...
Beth: Lindsay bedziesz musiala ja poznac...
MB Anna: Beth! Juz przybylam!
Chris: (patrzy na nia jak zakochany) Beth to jest two... twoja... mama?!
Beth: tak... a co?!
Chris: jest taka piekna...
wszyscy: buhahaha!
Leshawna: Chris sie zakochal...
Heather: zal...
Chris: co?! A tak to juz wszyscy wasze mamy... teraz czas poznac dwoch nowych uczestnikow... Bardzo wam dobrze znana Sierra!
Sierra: czesc! nie moge uwierzyc, ze tu jestem!
Cody: jak znana? Ja jej nie znam... ale jest ladna...
Sierra: dziekie!
Chris: nie znacie jej?
wszyscy: nie!
Chris: o to mi sie cos pomylilo... no pomylily mi sie serie mial byc najpier Musical Totalnej Porażki... Ale to zrobimy pozniej...
Gwen: co?! Jeszcze jedna seria?! ty nam nie dasz zyc...
MS Christina: Hej! Jestem Christina mam Sierry!
Chris: jakie ladne imie ^^
MS Christina: wiesz, nie lubie cie wiec sie nie podlizuj...
Chris: eh... I poznamy jeszcze jedna osobe... Powiem tylko, ze z jednym z was jest spokrewnony... Bardzo blisko spokrewnony... A mam tu juz jest... Poznajcie... Dylana!
Duncan: co?! Mojego brata?!
Dylan: Siema! O hejka moj mlotszy braciszku!
wszyscy: mlotszy braciszku?!
Duncan: nie doluj mnie Dylan!
Courtney: o ^^
Dylan: no zazdroscisz mi poprostu...
Duncan: to, ze jestees o trzy miesiace starszy odemnie niczego nie znaczy!
Dylan: znaczy...
MDiD Alyson: Dylan dobrze, ze jestes masz pilnowac swojego okropnego brata...
Dylan: ok mamo...
Gwen: Ee...Wiesz chris jednak mnie zaskoczyles tym wszystkim...
Chris: a mowilem?! Teraz macie sluchac wujka Chrisa!
wszyscy (oprocz mam): ''wujka Chrisa''?!
Chris: tak... Wujka Chrisa... od dzis sie tak do mnie zwracacie... Mamy sa przeciwne?
Mamy: nie...
Chris: to teraz podziele was na druzyny... Wiecie, ze ci co dostana sie do jakiej druzyny to razem ze swoja mama... to tak... Gwen, Katie, Cody, Sierra, Pan Kokos, Eziekiel, Heather, Geoff, Lidsay, Beth i Leshawna... Od teraz nazywacie sie Dojrzałe dzieci!
Heather: zal... jaka nazwa...
Chris: nie naczekaj...
Heather: ale mamy slaba dryzyne... Wogle to Pan Kokos sie do niczego nie na da!
Owen: bede teknij Panie Kkonie i Pani Kokosie...
Leshawna: kurczackzu tylko sie nie zalamuj...
MH Getruda: jaki Kurczaczku?! Czarnulo trzymam sie od niego zdaleka! Dobrze radze! Ty kryminalisto tez! No jestem zawodowa zapasniczka!
Duncan: ekskryminalisto!
Dylan: ale sobie wymysliles...
Duncan: zamknij sie!
Dylan: zazroscisz...
MC Grace: Courtney mamy w drunie Justina!
Courtney: ;/ ale sie ciesze...
MC Grace: a musi byc unas ten z irokezem?!
Chris: tak! A i wy sie nazywacie Młode młodzieniaszki!
Trent: lepiej od tamptych... ale szkoda, z enie jestem z Gwen...
Gwen: Ee... przestan...
Chris: No... widze, ze wam nawet odpowiada... Ale nie martwdzcie sie... obie druzyny maja oddzielna garderowe, a mamy maja wspolna... I pewnie zastanawiacie sie dlaczego garderoby? Otorz to zamieszkamy w opuszczonym teatrze!
wszyscy: nie!
Chris: tak... chodzmy to tam... (pokazuje jakis zapuszczony teatr)
W teatrze...
Eva: Ej pokaz nam szybko te garderoby bo mam tu hantle!
Chris: wiec tak... garderoby znajdyja sie w przyczepach...
Geoff: to nie mogles mowic odrazu, ze to sa przeby, a nie garderoby?
Chris: ale to sa garderoby w przyczepach! Nie wazne... To tak Dojrzale dzieci zjamuja garderobe nr 1, Mlode mlodzieniaszki nr 2, a mamy nr 3... Jakies pytania?!
(wszyscy podniesli rece)
Chris: nie?! To dobrze... mozecie sie rozpakowac i macie dzien wolny... Jedynie wy Dojrzale dzieci macie sie zjawic na scenie na ceremoni...
Sierra: a czemu?! Przeciez nie bylo wyzwania!
Chris: wiem... Ale macie Pana Kosa a on nie jest czlowiekiem wiec gwarantuje wam przegrana...
Lindsay: no nie fer...
Chris: i co?! Ja tak decyduje i tak jest!
Heather: Chris jestes nienormalny!
Chris: cicho!
Chef: (przybiega) Powiedziales im ze ja dla nich gotuje?!
Chris: nie... Pewnie sie cami domysli
Noah: no domyslili... Mamo przestan udwac,z e grasz na gitarze!
MN Mary: ale ja szuje rocka! Ty zawsze musisz marudzic?!
Noah: rany... (bierze i czyta ksiazke)
Chris: a i cos do zwierzania pokaze wam jutro... Bo mi sie juz dzis nie chce... do narka! (uciekl)
(wszyscy sie rozeszli do garderob)
Garderoba nr 2...
(Mlode mlodzieniaszki weszly do srodka)
Owen: super Chris wymyslil z mami!
mlodzieniaszki: nie!
Justin: albo zgadzam sie z Owenem...
Courtney: nie... Duncan tak sie zlozylo...
Duncan: wiem...
Courtney: ale wiesz, co... Duncan twoj brat wyglada jak lepsza wersja ciebie...
Dylan: (przychodzi) dziekuje... Wszyscy mi to mowia... Ale wiesz nie intersujesz mnie.. ale jak chcesz to mozesz mnie pocalowac...
Courtney: :( Duncan twoj brat jest chamski!
Duncan: Ej! Czemu kradniesz moje teksty?!
Dylan: twoje teksty?! Przeciez to ja cie ich nauczylem... i zaraz czemu mala jemu sie skarzysz?!
Duncan: wiesz to moja laska!
Courtney: :P wlasnie...
Dylan: ze co?! Twoja laska jest sztywniara?!
Courtney: Ej!
Dylan: ale mozesz mnie nadal pocalowac...
Courtney: grrr... Duncan powiedz mu cos...
Duncan: ;/ jemu nic to nie da...
Dylan: poniewasz jestem lepszy... On sie ma mnie sluchac...
Duncan: grr...
Harold: Duncan bedziesz mial od mojej mamy przechlapane jak mi cos zrobisz...
Duncan: ta...
Chris: (wpada im do garderoby) I to juz koniec odcinka!
DJ: Chris czemu weszles tu i przerwales im rozmowe?
Chris: bo skonczyl nam sie limit i to koniec odcinka...
Courtney: ty to jestes udany...
Chris: ta... To koniec pierwszego dziwnego odcinka... Zapraszam na kolejny, czyli na Mame TOTALNEJ Porażki!
mlodzieniaszki: ze jak sie nazywa ten sezon?!
Chris: tak jak slyszeliscie :P
Glosujcie na:
- Geoff
- Heather
- Ezekiel
- Leshawna
- Pan Kokos
- Lindsay
- Sierra
- Beth
- Cody
- Gwen
- Katie
Mysle, ze mamy ich sie wam spodobaja... Bedzie sie dzialo xD
Odc 2 w piatek, bo nie mam czasu w czwartek
(wszyscy gracze co sie dostali przyjezdzaja autobusem)
(wszysyc nagle wysiadaja oprocz Owena)
Heather: (lapie powietrze) jak dobrze, ze jestesmy na miejscu... Zaraz bym sie udusila! Owen jestes swinia!
Izzy: Owenku tym razem naduzo zjadles...
Owen: (wysiada) przperaszm, ale ja nie umiem powstrzymac gazow...
Duncan: kolo tym razem przesadziles!
Courtney: dobrze, ze moge oddychac...
Duncan: (:D) oh...
Courtney: co?!
Duncan: nic... (patrzy sie na nia zauroczenie)
Courtney: no co sie tak na mnie gapisz?!
Duncan: bo jestes...
Justin: (tez sie na nia gapi) piekna...
Courtney: to te perfumy, ktore kupilam podrodze na was tak dzialaja czy co?!
Trent: Gwen cos jest taka smutna? Ja nic nie zrobilem!
Gwen: a tak... a niby co miales zrobic?
Trent: nic...
Gwen: nie wiem o co ci chodzi...
Trent: o nic...
Gwen: ok... nie bylo rozmowy... zaraz pokaze ci dlaczego jestem smutna, albo zla...
Chris: (przylatuje helikopterem) Witam was w kolejnym sezonie!
Gwen: (pochodzi do niego i chyta za koszulke) Ej! Juz mam po uszy te sezony! Chyba mnie juz ni nie zaskoczy!
Chris: to sie jeszcze okaze... Mozesz mnie juz puscic?
Leshawna: dowal mu!
Gwen: (puszcza) grrrr...
(Harold nagle z kads przychodzi)
Harold: wiecie, ze tu jest Chris?
Geoff: (mowi zawiedziony) ale skapa kolo! Bridgette!!!
Chris: nie chisteryzuj... wiecie dojda zaraz dwie nowe osoby, ale najpier powitajcie jedna znana wam dobrze... Do programu dostaje sie Pan Kokos!
Owen: Pan Kokos?! To on zyje!
Chris: jasne ziom!
Geoff: Chris to Pan Kokos dostal sie do programu, a Bridgette nie?!
Chris: dokladnie!
Ezekiel: (dlubie w nosie) a ja nie znam Pana Kokosa...
wszyscy: fuj!
Chris: no fuj... Ziom to bedziesz zmial okazje go poznac...
Katie: ja chce aby Sadie tu byla! (placze)
Courtney: Duncan wez dla odmiany walnij Doris... Nudno tu...
Harold: co?!
Duncan: spoko... (chwyta Harolda i probuje go walnac lecz slyszy coś)
MH Getrude (czytaj: Gertruda): Zostaw mojego synka w spokoju!
Harold: Mama?!
wszyscy: mama Harolda?!
Chris: no tak w tym sezonie udzial biora wasze matki!
wszyscy (oprocz DJ): no nie!
DJ: ale super!
wszyscy: DJ oszalales?!
DJ: no co?! Kocham mamusie!
Courtney: Duncan rany... To juz koniec... najlepiej podrzyj ta liste co ci kiedys dala...
Duncan: nie... zostawie sobie na pamiatke...
Courtney: ale jak moja mam to zjadzie...
MC Grace (czytaj: Grejsi): Czesc coreczko! Twoja mama wrocila!
(przytulaja sie)
Courtney: (sarkazmem) Dobrze cie znowu widziec...
MC Grace: heh... wiesz odejsc kawalek od tego niechlujnego kryminalisty...
Duncan: co prosze?! Jak juz to ekskryminalisty! A ja jestem dla księ... Courtney...
Courtney: (pokazuje mu zeby byl cicho) cii...
Duncan: ...nikim...
Harold: ale wy...
Courtney: (wali go) no my sie nie lubimy...serio...
Harold: Ał!
MC Grace: no ja mysle...
Duncan: Doris zamknij jadaczke globie!
Harold: Mamo on mnie przedrzeznia!
MH Getrude: Zostaw mojego syneczka, mysia pysia, kroliczka...
Duncan: kogo?! Buhahaha! Slyszeliscie to?!
Heather: i tak moja mam jest najgorsza!
Noah: nie bo moja...
MN Mary (czytaj: Mery): Siemanko ludziska! Czas na imprezke! Yo!
MH Liza: Czesc dzieciaczki zaraz przyniose ciasteczka...
Heather: mamo co ci?!
Courtney: Mamo zalatwilas nowych prawnikow?
MC Grace: tak... dziesieciu nowych...
Chris: no nie! Wiecej prawnikow! Ja oszaleje!
MC Grace: i dobrze...
MD Alyson (czytaj: Alison): Skarbie! Dlaczego uciekles z domu?! Tata ci tak zloi tylek, ze...
wszyscy: buhahaha!
Chris: co?! Jak mogles uciec z domu deklu?!
Duncan: Ej! Uwazaj se Chris!
MD Alyson: no trudno...
Duncan: jedynie to, ze ojciec mi w***** wedlug lat...
MD Alyson: jak ty sie wyrazasz?!
wszyscy: buhahaha!
Duncan: i tak znowu uciekle :P...
MC Grace: Nie zadajemy sie z kryminalistami Courtney...
Courtney: (patrzy takim smutnym wzrokiem na Duncana) chyba masz racje...
MC Jordan (czytaj: Dżordan): synku masz plame na policzku zaraz ci ja zetrze...
Cody: mamo!
Gwen: Trent moja mam jest dziwna to sie nie przejmuj...
Trent: twoja mam dziwna?! To chyba niemozliwe... Moja jest bardzo, alez to bardzo dziwna...
MT Brooke (czytaj Bruk): O tu jestes! Moj malutki Trentcik jest ze swoja mila i dobra dziewczyna...
Gwen: witam pania...
MT Brooke: jak mila jestes...
Gwen: Trent twoja mam jest bardzo fajna...
Trent: tak... mamo... (mowi po cichu) nie mow tych moich historyjek z dziecinstwa...
MT Brooke: chcesz abym opowiedzial twojej Gwen o dziecinstwie...
Trent: nie!
Gwen: no moze pozniej poslucham...
MT Brooke: no dobrze...
MG Maria: Gweni! O Gweni! Tu jestem!
Gwen: no nie!
MG Maria: O tu jest twoj chlopak Trent...
Gwen: tak... i co?!
Trent: ty tez masz fajna mame...
Gwen: tak...
Chris: widze, ze podoba wam sie przyjazd mam...
DJ: ni bo nie widze swojej...
MD Amy (czytaj: Emi): DJ! To ja twoja mamusia!
DJ: mamusia! Tesknilem za toba...
Beth: Lindsay pewnie twoja mam jest super...
Lindsay: i to jeszcze jak!
ML Stephanie (czytaj: Stefani): Lindsay!
Beth: wow... Lindsay twoja mam ma rozowe wlosy...
Lindsay: mamo jak mogla przefarbowac wlosy na kolor waty cukrowej?! Ja chcialam to zrobic...
ML Stephanie: ale wiesz jak ten kolor ladnie wyglada...
Lindsay: wiem dlatego chcialam go zrobic...
Izzy: mam nadziej, ze mojej mamy tu nie bedzie! Wkurza mnie poprostu, bo mi nie pzowala na tyle fajnych rzeczy!
MI Elissa: Izzy! Gdzie Roxy?!
Izzy: mamo ja nie wiem... Daj spokoj! Nie bede sluchala ciebie!
MI Elissa: ale musisz!
Heather: kto by sie spodziewale, ze jej mama taka jest...
Geoff: jak moja mam przybedzie to nic mi to nie da jak roztanie z Bridgette...
MG Gaby (czytaj: Gabi): Geoff! Zobacz jak teraz wygladam...
(wszyscy patrza sie na mame Geoffa)
Leshawna: ee... ile twoja mama ma lat?!
Geoff: mamo?! To ty?!
MG Gaby: tak... Zrobilam operacje plastyczna...
Geoff: wlasnie widze... Wygladasz teraz mlodo... Moglabys byc moja siotra...
MG Gaby: oh gluptasku... Widzisz kosmetyka dziala cuda...
ML LashiwiQena (czytaj: Laszywikłena): Leshawna! Mamuska przybyla!
Leshawma: o ekstra!...
Chris: ale ma pani imnie...
ML LashiwiQena: no niby jakie?! LashiwiQena...
wszyscy: ze jak?!
ML LashiwiQena: LashiwiQena... Trudno zapamietac?!
wszyscy: tak!
Harold: to jzu wiem z kat imnie Leshawna...
MC Grace: Courtney nie wiesz przypatkiem gdzie ten przystojnik Justin? Chcialam go poznac...
Duncan: ehe... ehe... przystojniak?! Bohahaha!
MC Grace: Ej conajmniej trzy metry zdaleka od mojej córki!
Duncan: spoko!
Courtney: ;/ mamo Justinem nie zawracaj sobie glowy... Narazie go nie ma...
MC Grace nie marw sie... poczekamy...
Courtney i Duncan: (zrobili zle miny) :-/
Eva: Moja mam jest najlepsza!
ME Lady (czytaj: Lejdi): Eva! Tobrze, ze mozemy grac razem o kase! Przywiozlam najnowsze i najciezsze hantle do ciwiczenie! A niech ktorys je dotknie to nie zyje!
Eva: dobrze mowisz mamo!
ME Lady: ja zawsze dobrze mowie!
Justin: (przychodzi) no i juz sie odswierzylem...
MJ Ester: Kochanieki! Justinusiu modelusiu! Jestem z ciebie taka dumna!
Jusin: no jak zawsze mamo...
(wszystkie mamy na widok Justina zaczely marzyc)
MC Grece: Courtney to jest twoj klucz to slawy... I jaki piekny...
Courtney: piekny to bym sie nie zgodzila...
MC Grace: Courtney ty jeszcze musisz dorosnac!
Courtney: mamo!
MC Grace: zobaczysz jeszcze zainteresuje sie toba...
Courtney: ;/
Duncan: mamo mozesz mnie nie trzymac za reke?!
MD Alyson: ale boje sie ze uciekniesz...
wszyscy: buahaha!
Ezekiel: czesc mama...
ME Laura: czesc! Nie pozwole ci sie juz bawic łukiem!
Eziekiel: ale w tedy byl to wypadek...
MO Rachel: Owen! Mama przywiozla ci ser z piwniczki!
Owen: mamo jestes kochana! A wiecie, ze Pan Kokos tez mame?! (wyciaga nagle trugiego kokosa) Przedstawiam Panią Kokos!
Chris: aha... haha... sa juz wszystkie mamy?
Katie: (placze) jeszcze moja... ja chce do Sadie!
Beth: i mojej nie ma...
MK Sharon (czytaj: Szaron): Katie przestan sie mazgaic! Zobacz jestem teraz przy tobie!
Katie: mamo, ale nie ma tu Sadie dlatego...
MK Sharon: musisz jakos wytrzymac!
Chris: to brakuje jeszcze mamy Beth...
Beth: Lindsay bedziesz musiala ja poznac...
MB Anna: Beth! Juz przybylam!
Chris: (patrzy na nia jak zakochany) Beth to jest two... twoja... mama?!
Beth: tak... a co?!
Chris: jest taka piekna...
wszyscy: buhahaha!
Leshawna: Chris sie zakochal...
Heather: zal...
Chris: co?! A tak to juz wszyscy wasze mamy... teraz czas poznac dwoch nowych uczestnikow... Bardzo wam dobrze znana Sierra!
Sierra: czesc! nie moge uwierzyc, ze tu jestem!
Cody: jak znana? Ja jej nie znam... ale jest ladna...
Sierra: dziekie!
Chris: nie znacie jej?
wszyscy: nie!
Chris: o to mi sie cos pomylilo... no pomylily mi sie serie mial byc najpier Musical Totalnej Porażki... Ale to zrobimy pozniej...
Gwen: co?! Jeszcze jedna seria?! ty nam nie dasz zyc...
MS Christina: Hej! Jestem Christina mam Sierry!
Chris: jakie ladne imie ^^
MS Christina: wiesz, nie lubie cie wiec sie nie podlizuj...
Chris: eh... I poznamy jeszcze jedna osobe... Powiem tylko, ze z jednym z was jest spokrewnony... Bardzo blisko spokrewnony... A mam tu juz jest... Poznajcie... Dylana!
Duncan: co?! Mojego brata?!
Dylan: Siema! O hejka moj mlotszy braciszku!
wszyscy: mlotszy braciszku?!
Duncan: nie doluj mnie Dylan!
Courtney: o ^^
Dylan: no zazdroscisz mi poprostu...
Duncan: to, ze jestees o trzy miesiace starszy odemnie niczego nie znaczy!
Dylan: znaczy...
MDiD Alyson: Dylan dobrze, ze jestes masz pilnowac swojego okropnego brata...
Dylan: ok mamo...
Gwen: Ee...Wiesz chris jednak mnie zaskoczyles tym wszystkim...
Chris: a mowilem?! Teraz macie sluchac wujka Chrisa!
wszyscy (oprocz mam): ''wujka Chrisa''?!
Chris: tak... Wujka Chrisa... od dzis sie tak do mnie zwracacie... Mamy sa przeciwne?
Mamy: nie...
Chris: to teraz podziele was na druzyny... Wiecie, ze ci co dostana sie do jakiej druzyny to razem ze swoja mama... to tak... Gwen, Katie, Cody, Sierra, Pan Kokos, Eziekiel, Heather, Geoff, Lidsay, Beth i Leshawna... Od teraz nazywacie sie Dojrzałe dzieci!
Heather: zal... jaka nazwa...
Chris: nie naczekaj...
Heather: ale mamy slaba dryzyne... Wogle to Pan Kokos sie do niczego nie na da!
Owen: bede teknij Panie Kkonie i Pani Kokosie...
Leshawna: kurczackzu tylko sie nie zalamuj...
MH Getruda: jaki Kurczaczku?! Czarnulo trzymam sie od niego zdaleka! Dobrze radze! Ty kryminalisto tez! No jestem zawodowa zapasniczka!
Duncan: ekskryminalisto!
Dylan: ale sobie wymysliles...
Duncan: zamknij sie!
Dylan: zazroscisz...
MC Grace: Courtney mamy w drunie Justina!
Courtney: ;/ ale sie ciesze...
MC Grace: a musi byc unas ten z irokezem?!
Chris: tak! A i wy sie nazywacie Młode młodzieniaszki!
Trent: lepiej od tamptych... ale szkoda, z enie jestem z Gwen...
Gwen: Ee... przestan...
Chris: No... widze, ze wam nawet odpowiada... Ale nie martwdzcie sie... obie druzyny maja oddzielna garderowe, a mamy maja wspolna... I pewnie zastanawiacie sie dlaczego garderoby? Otorz to zamieszkamy w opuszczonym teatrze!
wszyscy: nie!
Chris: tak... chodzmy to tam... (pokazuje jakis zapuszczony teatr)
W teatrze...
Eva: Ej pokaz nam szybko te garderoby bo mam tu hantle!
Chris: wiec tak... garderoby znajdyja sie w przyczepach...
Geoff: to nie mogles mowic odrazu, ze to sa przeby, a nie garderoby?
Chris: ale to sa garderoby w przyczepach! Nie wazne... To tak Dojrzale dzieci zjamuja garderobe nr 1, Mlode mlodzieniaszki nr 2, a mamy nr 3... Jakies pytania?!
(wszyscy podniesli rece)
Chris: nie?! To dobrze... mozecie sie rozpakowac i macie dzien wolny... Jedynie wy Dojrzale dzieci macie sie zjawic na scenie na ceremoni...
Sierra: a czemu?! Przeciez nie bylo wyzwania!
Chris: wiem... Ale macie Pana Kosa a on nie jest czlowiekiem wiec gwarantuje wam przegrana...
Lindsay: no nie fer...
Chris: i co?! Ja tak decyduje i tak jest!
Heather: Chris jestes nienormalny!
Chris: cicho!
Chef: (przybiega) Powiedziales im ze ja dla nich gotuje?!
Chris: nie... Pewnie sie cami domysli
Noah: no domyslili... Mamo przestan udwac,z e grasz na gitarze!
MN Mary: ale ja szuje rocka! Ty zawsze musisz marudzic?!
Noah: rany... (bierze i czyta ksiazke)
Chris: a i cos do zwierzania pokaze wam jutro... Bo mi sie juz dzis nie chce... do narka! (uciekl)
(wszyscy sie rozeszli do garderob)
Garderoba nr 2...
(Mlode mlodzieniaszki weszly do srodka)
Owen: super Chris wymyslil z mami!
mlodzieniaszki: nie!
Justin: albo zgadzam sie z Owenem...
Courtney: nie... Duncan tak sie zlozylo...
Duncan: wiem...
Courtney: ale wiesz, co... Duncan twoj brat wyglada jak lepsza wersja ciebie...
Dylan: (przychodzi) dziekuje... Wszyscy mi to mowia... Ale wiesz nie intersujesz mnie.. ale jak chcesz to mozesz mnie pocalowac...
Courtney: :( Duncan twoj brat jest chamski!
Duncan: Ej! Czemu kradniesz moje teksty?!
Dylan: twoje teksty?! Przeciez to ja cie ich nauczylem... i zaraz czemu mala jemu sie skarzysz?!
Duncan: wiesz to moja laska!
Courtney: :P wlasnie...
Dylan: ze co?! Twoja laska jest sztywniara?!
Courtney: Ej!
Dylan: ale mozesz mnie nadal pocalowac...
Courtney: grrr... Duncan powiedz mu cos...
Duncan: ;/ jemu nic to nie da...
Dylan: poniewasz jestem lepszy... On sie ma mnie sluchac...
Duncan: grr...
Harold: Duncan bedziesz mial od mojej mamy przechlapane jak mi cos zrobisz...
Duncan: ta...
Chris: (wpada im do garderoby) I to juz koniec odcinka!
DJ: Chris czemu weszles tu i przerwales im rozmowe?
Chris: bo skonczyl nam sie limit i to koniec odcinka...
Courtney: ty to jestes udany...
Chris: ta... To koniec pierwszego dziwnego odcinka... Zapraszam na kolejny, czyli na Mame TOTALNEJ Porażki!
mlodzieniaszki: ze jak sie nazywa ten sezon?!
Chris: tak jak slyszeliscie :P
Glosujcie na:
- Geoff
- Heather
- Ezekiel
- Leshawna
- Pan Kokos
- Lindsay
- Sierra
- Beth
- Cody
- Gwen
- Katie
Mysle, ze mamy ich sie wam spodobaja... Bedzie sie dzialo xD
Odc 2 w piatek, bo nie mam czasu w czwartek
wtorek, 9 marca 2010
Odcinek 28 MTP-TDS ''Czy gra dobiegnie w końcu końca?! cz.2 i ostatni odcinek''
Chris: Teraz zawitam was juz napewno w ostatni raz (mowi po cichu) w tym sezonie... mowie ciszej, a by oni nie uslyszeli... hehe... To zapraszam juz ostatni raz na Morze TOTALNEJ Porażki!
Plaża...
Gwen: Leshawna, Trent bedziemy razem wspolpracowac?
Leshawna: sorka kochana, ale ja i moj chuderlaczek mamy zamiar to wygrac!
Gwen: jak chcesz... a ty Trent?
Trent: jasne...
Cody: moge sie dolaczyc?!
Gwen: Yy... nie...
Trent: ale daj chlopakowi szanse moze sie przydac...
*Schowek zwierzen*
*Gwen: on powiedzial aby dac Codiemu szanse?! Przeciez jest zazdrosny jak sie do mnie podwala!*
*Trent: nie lubie jak Cody zarywa do Gwen, ale ja chce sie odplacic Duncanowi jak potraktowal Gwen... Wiec Cody bedzie caly czas z Gwen a ja sprobuje mu zauroczyc Courtney aby sie mna zainteresowala... Mam nadzieje, ze od niego nie dostane... Trudno... Robie to dla Gwen!*
*Chris: a pewnie zastanawiacie jak im sie chce plynac morzem na ten statek, aby sie wam zwierzyc... No Chef przyplynal tu na plaze nim i dlatego maja dosc blisko...*
Cody: to moge byc z wami?
Gwen: no dobra...
Cody: super!
Gwen: tylko nie probuj mnie podrywac...
Cody: o to sie nie martw...
*Schowek zwierzen*
*Cody: moze wytrzymam...*
Heather: Noah mozesz zostawic ta ksiazke i sie nie ociagac?!
Noah: a co ci przeszkadza?! Lubie czytac...
Heather: a ja nie lubie przegrywac! (bierze Noah ksiazke i wrzuca do wody)
Noah: myslalem, ze masz wiecej rozumu od innych!
Heather: Sluchaj ja chce ta kase wygrac! Masz sie nie ociagac tylko wykonywac moje rzady!
Noah: a spadaj... poszukam se kogos innego do wspolpracy...
Heather: prosze bardzo... Ja tez... Lindsay, Beth chcecie zdobyc ta kase?!
Beth: nie przyjmiemy cie do nas!
Lindsay: wlasnie! Tyler z nami idzie!
Tyler: My to napewno znajdziemy...
Heather: jestescie banda gamoni! Tego sie nie bedzie szukac tylko mamy ukrac kryminaliscie i madralijskiej walizke! Rany ale przyglupy z was!
Beth: mow za siebie!
Heather: :P Leshawna...
Leshawna: nie! Chodz kurczaczku!
Harold: Leshawna napewno bedziemy miec te pieniadze...
Leshawna: nie zwietuj za wczesnie, a teraz chodz...
Harold: ok...
*Schowek zwierzen*
*Heather: jest zas ta sama sytuacja, ze nikt nie chce mnie przyjac! Nawet Doris z grubaska wspolpracuja!*
Owen: Izzy nie bedziesz robic nic szalonego?!
Izzy: moze tylko jakies bum, bum, albo cos sie mysli...
Owen: Yh... trudno mi bedzie przyjacielowi kase odebrac...
Izzy: a mnie nie...
Heather: wariatko...
Izzy: nie! Juz mam Owena i Roxy...
Roxy: obiecala nie glupiec to sie zgodzilam...
Izzy: no... idziemy szeregowcy!
Roxy: Izzy!
Izzy: ok, ok! Ty mozesz dowodzic jak chcesz...
Roxy: no!
Mece: DJ zas mam wole zwyciescy! Nie obchodzi mnie co powiedza, ale mam zamiar ukrasc ta kase!
DJ: Mece przestan bo mnie przerazasz, ale fajnie by bylo...
Mece: to kradniemy?
DJ: mamusia nie pochwali ale ucieszy sie z kasy... Kradniemy!
*Schowek zwierzen*
*Mece: nie przypuszczalam ze sie tak szybko zgodzi*
*DJ: juz nie wiem co ja wyprawiam*
Heather: DJ...
DJ: sorka lala, ale trzymam sie Mece
Mece: no niepotrzebna nam jeszcze jedna osoba...
David: Kelly nie chce mi sie w to grac...
Kelly: mnie tez, ale sprobujmy...
Heather: Kelly...
Kelly: nie ma mowy!
Heather: grrr...
Katie: Sadie z kim idziemy?
Siedie: no nie wiem byle nie z Heather
Heather: ale ja...
Katie: nie my sie ciebie boimy
Sadie: wlasnie...
Ezekiel: mowie caly czas, ze baby sa slabe, ale moge isc
Katie i Sadie: łiii! Zgoda!
Eziekiel: fajnie...
Riccardo: dziewczyny lecicie na mnie to tez moge isc z wami?
Katie i Sadie: oczywiscie Riccardo!!! łiiii!!!
Riccardo: tylko nie piszcie! Ogluchlem...
Eva: ej leszczu od ksiazek idziesz ze mna?
Noah: a bede mogl czytac?
Eva: no! Tylko nie przeszkadzac!
Noah: dobra...
Heather: Noah ja za tamto...
Noah: stalo sie szkoda... radz se sama...
Eva: no! Ciebie nie przyjmiemy!
Heather: grrr...
Eva: podskakujesz mi?!
Heather: alez zkad ze!
*Schowek zwierzen*
*Heather: wszyscy odtracaj najlepszego gracza!*
Bridgette: przystojniaczku idziemy razem?
Geoff: jasne, ale moze wezmy tez Lewisa
Bridgette: po co?!
Geoff: wkoncu to moj kuzyn
Lewis: no zmadrzales...
Geoff: (mowi do niego po cichu) wkoncu znowu moge byc z Bridg nalezyci sie
Lewis: ok...
Bridgette: no dobrze...
*Schowek zwierzen*
*Lewis: frajer...*
Heather: z nimi to nawet nie warto... Justin...
Justin: ja odrazu mowie, ze dzialam sam...
Heather: pomoge ci byc z Courtney...
Justin: i ja wam w to uwierzyc?
Heather: mala zdrada nigdy nie zaszkodzi...
Justin: no spoko...
*Schowek zwierzen*
*Heather: i tak go wykiwam! Ale jesli jemu pasuje zdrada, a ja uwielbiam takie widoki to moze byc*
*Justin: Courtney ja i ty... oraz kasa razem...*
_______________________________________________
Courtney: (chodzi sama po plazy i szuka Duncana) Duncan?! Duncan?! Gdzie jestes?!
(nagle cos chwycilo ja pod wielki kamien)
Courtney: Aaa!
Duncan: ciszej! Tu sie ukrywam!
Courtney: no niezle, ale cie znajda...
Duncan: jestes pewna?
Courtney: tak... Wystarczy, ze ktos siadzie se na ten glaz i nas przygniecie!
Duncan: nas?!
Courtney: znaczy ciebie! Ja tu nie bede siedziec! Moze daj walizke a ja gdzies ukryje
Duncan: i mam ci wierzyc?!
Courtney: nie sluchales Chrisa?! Razem mamy z ta walizka chodzic...
Duncan: no ja nie slucham Chrisa... a wogle bylem zajety zwiewaniem przed innymi...
Courtney: to dasz?! Mozesz mi zaufac... (chwycila go za reke)
Duncan: ( :) ) do dobrze... (daje je walizke) Gdzie sie spotkamy?
Courtney: w sensie?!
Duncan: no, aby dosc z walizka spowrotem do basenu...
Courtney: aaa... juz myslalam...
Duncan: ja wiem co myslalas...
Courtney: Ej! nie zanm tego terenu, ale jak cos to ide w strone tych gor kamiennych...
Duncan: po co az tak daleko?!
Courtney: no bo tam mnie nikt nie zjadzie... Pomysl troche...
Duncan: no ja bym tam nie szukal... ok...
(Courtney szybko wychodzi z pod wielkiego kamienia i zwierza w strone kamiennych gor)
*Schowek zwierzen*
*Courtney: wygrana mam zapewniana! Jak Chris da mi ten moj milion podmienie walizki i Duncan zdobedzie ten zasluzony milion a ja zasluzone 10 mln $! Mamo twoja corka nie jest frajerka!*
_______________________________________________
Owen: jestem glodny...
Izzy: nie teraz grubciu! Wyszkujemy sie na wojne...
Roxy: Izzy!
Izzy: dobra ty wszystko przygotuj!
Roxy: nie o to chodzi! Mialas nie wymyslac glupot!
Izzy: ale Izzy chce zdobyc kase!
Roxy: ale nie potrzeba wojny!
Owen: Izzy tym razem zgodze sie z twoja siostra...
Roxy: trzeba ukrasc!
Owen: nie zgadzam sie z twoja siostra...
Izzy: bo lepsza wojna!
Owen: wiecie ja nie biore w tym udzialu nie moge tego zrobic przyjacielowi...
Izzy: Owen nie mozna tak mowic! Trzeba wlaczyc o swoje!
Roxy: no z tym sie zgodze! Walczy a jak nie to ukrasc!
Izzy: racja! Niech bedzie!
Owen: o rajciu...
Ezekiel: (widzi kawalek walizki, ktora sie rosza) Ee... czy to nie jest przypatkiem ta walizka z kasa?
Riccardo: napewno ci sie zdaje...
Katie: Riccardo, ale jestes modry...
Sadie: ja mialam to powiedziec!
Riccardo: przestancie! Trzeba szukac tej dwojki... Juz mi nie zalezy na tej calej Courtney... Zauwazylem, ze jest wredna...
Ezekiel: co?
Riccardo: nic...
Katie i Sadie: Riccardo! łii!
Riccardo: pomoz bo nie wytrzymam...
Eziekiel: nie pomoge bo nie chce dostac...
Riccardo: ok chodzmy dalej
Heather: Justin przestan gapic sie w lusterko tylko rozgladaj sie!
Justin: ale chce dobrze wygladac!
Heather: wolisz dobrze wyglac czy aby ktos se wygrana zabral?
Justin: ok... juz... (chowa lusterko)
Heather: (nagle widzi gdzies dalej cos zielonego) Ej Justin! Chyba znalazlam kryminaliste...
Justin: i co?! Jestes pewna?!
Heather: tak... ale nie wie czy ma walizke nie widac...
Justin: a Courtney gdzies widzisz?!
Heather: nie! Mam pomysl ja sprawdze czy ma walizke, a ty sprobuj uciekac w strone... no nie wiem... az nie zacznie za toba biec...
Justin: a jak bedzie mial walizke to mu buchniesz a ja bede latal jak idiota... czyz nie?!
Heather: no buchne to chyba sie pokapujesz jak zaczne wiac z nia strone hotelu to nie?!
Justin: dobra zaryzykuje... (zaczal biegnac do Duncana)
Justin: wiesz wiem gdzie jest kasa i Courtney! (zaczal uciekac w strone gor)
Duncan: co?! Ale z kat?! Ej! (zaczal za nim biec)
*Schowek zwierzen*
*Justin: tylko strzelalem przy tej wypowiedzi... Ale zdaje sie, ze biegne w dobrym kierunku*
*Heather: chyba nie mial! Grrrr!*
*Duncan: z kat ten debil wie gdzie ona jest?! Kryjowka pod tym kamieniem spalona! Miala racje ;/*
Duncan: zatrzymaj sie ****!
Justin: (nagle skacze gdzie w krzaki i znika Duncanowi z oczow) narka!
Duncan: gdzie on sie podzial?!
Leshawna: Harold zdaje mi sie, ze idziemy w kolko...
Harold: to co?! Moj GPS z piasku, wody i kupek żolwia jest niezawodny!
Lesahwna: ze z czego to zrobiles?!
Harold: z pasku, wody i...
Leshawna: slyszalam cos powiedzial! Ty jestes porabany!
Harold: ale mnie to uczyli na obozie rycerskim...
Leshawna: fuj... rzuc to natymniast i umuj te rece w wodzie! Inadziej radz sobie sam!
Harold: ok... (rzuca na piasek, wywala sie o kami i ladauje twarza na tym) rany! Ukulary zepsute!
Leshawna: fuj! idz sie caly wykap! Nie ide dalej z takim smiedzielem!
Harold: no dobrze... (rozebral sie do naga i wskoczyl do morza)
*Schowek zwierzen*
*Leshawna: czy tego goscia kompletnie do reszty powalilo?! Rozebral sie przy mnie do naga?!*
*Harold: no co?! Nie wstydze sie swojego ciala!*
Leshawna: (o.-) Harold jestes oblesny!
Tyler: dziewczyny czy nie zdaje wam sie, ze lezycie tu i sie opalacie?
Lindsay: opalam sie aby ladnie wygladac!
Beth: no i poniej poszukamy...
Lindsay: nie poszukamy Tylera...
Tyler: ale to ja...
Beth: znowu sie zaczyna...
(rozwowa zostala ucieta, bo byly te same pytanie o Tylera)
DJ: Mece moze poczekamy przed hotelem? Jak ktos bedzie szedl z walizka...
Mece: to w tedy wkroczymy do akcji... jestes genialny...
DJ: to fajnie...
David: Kelly nie chce mi sie szukac...
Kelly: mnie tez... wrocmy do hotelu...
David: albo... dobra...
(wrocili sie z powrotem)
Lewis: kuzynie moze bysmy szukali a nie calujecie sie caly czas?
(Bridgette i Geoff nie slychaja tylko sie caluja)
Lewis: rozumeiem, ze mam czekac...
Kamienne góry... most nad wąwozem...
*Schowek zwierzen*
*Courtney: jak przejde po tym poniszczonym moscie to napewno nikt nie bedzie chcial mnie szukac na drugiej stronie*
(Courtney wchodzi na most i idzie ostroznie. Juz jest w polowie)
Courtney: (wchodzi na szczebel i peka) oj...
*Schowek zwierzen*
*Courtney: to chyba nie za dobry pomysl*
(nagle ktos sie pojawia przed Courtney)
Vampyra: Czesc...
Courtney: (patrzy z dolu wąwozu nagle na jej twarz) jej! To ty!
Vampyra: tak ja... mowilam, ze wroce...
Courtney: wygranej nie oddam!
Vampyra: ale mi jednak pieniadze nie potrzebne...
Courtney: to co chcesz?! Ja chce to wygrac zejdz mi z drogi!
Vampyra: to ty juz nie pamietasz o co mi chodzi...
Courtney: nie! Zejdz mi z drogi...
Vampyra: ok... (nagle pojawia sie na pierwszej stronie i przecina most)
Courtney: Aaaaaaa! (chwyta sie jedna reka szybko zwisajacego mostu w dol)
Vampyra: o to mi chodzi...
Courtney: nie wygrasz!
Vampyra: ja juz wygralam... ale ja uwielbiam zlosc to wiesz... (pojawia sie na drugiej stronie gdy most sie trzyma na dwoch kolkach)
Courtney: nie mow ze z tej strony tez odetniesz?!
Vampyry: z tej nie... chce tylko cos takiego zrobic... (pojawia sie szybko przy niej wyrywa walizke i pojawia sie zas na skraju drygiej strony)
Courtney: nie!!! Oddaj kase! Nie zabierzesz mi jej!
Vampyra: nie zabiore... Aby cie bardziej wnerwic zrobie cos takiego... (rzuca walizke do wąwozu)
Courtney: nie!!!!!!!!!!!!!!!!
Vampyra: o tak... kilka milionow kilometrow jest na dol...
Courtney: i co teraz zrzucisz mnie tam?!
Vampyra: to by bylo zaproste! Poprostu zostawie cie tak zwisajaca jak teraz i sama sie puscisz... Haha! Ale ja jestem przebiegla!
Courtney: zaplacisz mi za to!
Vampyra: raczej ty zaplacisz... To rachunki wyrownane... Zegnaj... (znika)
Courtney: (ledwie sie trzymajaca drze sie na caly glos) NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

*Schowekz wierzen*
*Vampyra: wygralam! O jak ona sie drze i jest wsciekla jakie do jest wspaniale! to czesc ludzie! (znikla)*
(echo sie odbija)
Gdzies niedaleko wąwozu...
Gwen: slyszeliscie cos...
Cody: tak twoj piekny glos...
Gwen: miales dac spokoj!
Trent: wiedzie pewnie ci sie przeslyszalo... ja musze na strone...
Gwen: ok...
Trent: (mowi po cichu do Codiego) pilnuj jej tu by nigdzie nie szla
Cody: ok...
Gwen: to idziesz?
Trent: tak... czekajcie! (uciekl)
*Schowek zwierzen*
*Trent: jasne, ze slyszlaem Courtney mam sytuacje by jej pomoc i wkurzyc Duncana*
*Duncan: czy ja przypatkiem nie slyszalem Courtney?!*
*Heather: o tej madralisjkiej chyba cos sie stalo... super!*
Nad wąwozem...
Courtney: (nadal sie drze na caly glos) RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Trent: (krzyczy z pierwszej strony) wiedzialem, ze tu bedziesz! co sie stalo?!
Courtney: NIE WAZE!!! POMOZ SZYBKO!!!
Trent: jak?!
Courtney: NIE WIEM!!! (jeden szebel, ktorego sie trzymala urwal sie) Aaaa!
Trent: Courtney trzymaj sie!!! (bierze komorke i dzwoni do Chrisa)
Chris: halo?
Trent: to ja Trent...
Chris: (wypluwa kawe na Chefa) sorka... Ze co?!
Chef: Ej!!!
Chris: z kat ty masz moj numer?! A wogle to zakazalem komorek!
Trent: teraz to nie wazne... Spochaj... Courtney wisi sobie trzymajac sie urwanego mostu nad wąwozem...
Chris: (jeszcze raz wypluwa kawe na Chef) sorka... ze co?!
Chef: EJ!!!!!! (poszedl)
Trent: a to nie wiem, co sie stalo... poprostu przylec tu szybko...
Chris: a po co?! Radzcie se sami...
Trent: grozila, ze was pozwie...
Chris: juz lece! (rzucil komorka)
Trent: Nic sie nie martw zaraz Chris tu bedzie!
Courtney: łatwo ci mowiec!!!!!!
(nagle Chris sie blyskawicznie pojawia i rzuca Courtney z samolotu aby sie chwycila)
Chris: chwyc sie!
Courtney: nie moge! Nie dosiegne!
Chris: (podlatuje blizej i Courtney puszcza sie) A teraz?!
Courtney: Aaaaa! (zlapala sie szybko liny)
*Schowke zwierzen*
*Chris: mam szaczescie, ze sie zalpala... inaczej bylo by po nas...*
(Chris laduje na po pierwszej stronie)
Courtney: Dzieki Trent! (rzyca mu sie na szyje)
Trent: ale nie ma za co...
Chris: szczescie... Yy... moge sie spytac gdzie walizka? Duncan ja ma no nie?
Courtney: nie... wpadla do tego wąwozu...
Chris i Trent: ze co?!
Courtney: bo nagle...
Chris: nie chce wiedziec co sie stalo... ale jak moglas wypuscic 10 mln $?!
Courtney: ale...
Chris: nie wazne... Mam taka wiadomosc... Przez to, ze nikt nie wygral... Zostajecie na kolejny sezon!
Courtney i Trent: ze co?!
Chris: a to! :P ok ja lece, a wy zjawdzie sie w hotelu... zaraz oglosze wsyzsytkim, aby przetsali szukac... (odlecial samolotem)
Courtney: Trent jestesm ci bardzo wdzieczna... Gdy nie ty to bym tam zleciala...
Trent: nie za za co...
Courtney: jest... (pocalowala go)
*Schowek zwierzen*
*Courtney: no jakos musialam mu podziekowac*
*Trent: wow... tego sie nie spodziewalem...*
Trent: Courtney nie powinnas...
Courtney: nie martw sie Duncan sie nie dowie...
Trent: ale Gwen...
Courtney: ona tez... Ja ci tylko podziekowalam... a teraz juz ide... (uciekla)
Gwen i Cody: (przychodza) gdzie ty tak dlugo byl?!
Trent: tu...
Gwen: Yy... tu?! Co ty sikales do wąwozu?!
Trent: niec...
Cody: myslesmy, ze cie cos zjadlo...
Trent: nie... poprostu jak szlem to chcialem zobaczyc ten widok... sorka, ze po was nie przyszlem...
Gwen: spoko...
(nagle slychac Chrisa przez mega-mega-mega-mega megafon)
Chris: COURTNEY STRACILA KASE! WSZYSCY ZJAWCIE SIE DO HOTELU!!! DOKLADNIE NA BASEN!!!
W hotelos-przegranos... basen...
(wszyscy sa)
Eva: Noah juz cie nie poslucham! Przez ciebie zgubilismy sie!
Noah: ty kierowalas!
Eva: grrrr!
Courtney: (leci do Duncana i sie do niego wtula) ty nie wiesz, co ja przed chwila przezylam!
Duncan: (:D) jedno pytanko... jak to stacilas kase?!
Courtney: ty sie jeszcze pytasz?! Wisialam na urwanym mostem nad wąwazem!
Duncan: ze gdzie wisialas?!
Courtney: wisialam kilka milionow kilometrow w dol...
Duncan: (O.O) ze niby ile?!
Courtney: i walizka mi tam wpadla... i to wszystko przez Vampyre!
Duncan: (O.O) Yy... zatkalo mnie!
Heather: klamie!
Justin: Heather gdzies ty byla?!
Heather: chodzilam w kolko!
Justin: nie wazne... Courtney jak stracilas kase?
Courtney: odwal sie... mam dosc wrazen na dzis!
Chris: ok... moge juz cos powiedziec?! To tak.. Courtney stracila 10 mln$... To znaczy ze tego sezonu nikt nie wygral! Bedzie kolejny!
wszyscy: no nie!!!
Chris: podziekujcie Courtney!
Courtney: dajcie spokoj!
(wszyscy sie na nia zle patrza)
Chris: to znaczy, ze zostaniecie tu jeszcze jedna noc. Jutro wyjezdzamy w nowe miejsce! A i zapomnialem... Dzis kilka osob pojedzie domu... To znaczy, ze do kolejnego sezony akwalifikowali sie:
- Trent
- Cody
- Geoff
- Eva
- Justin
Courtney: no nie!
Justin: haha!
Chris: dalej...
- Eziekiel
Ezekiel: hura!
Chris: ;/ dalej...
- Katie
- Duncan
- Courtney
- Heather
- Gwen
- Owen
- Leshawna
- Beth
- Harold
- DJ
- Noah
- Izzy
- Lindsay
Chris: Reszcie podziekuje...
David: swietnie jade do domu...
Kelly: no ja tez...
Katie: ale Sadie sie nie dostala...
Geoff: i Bridgette!!! nie!!!
Bridgette: bedzie dobrze!
DJ: Mece...
Mece: trudno DJ...
Raccardo: szkoda
Izzy: Roxy haha! Ja sie dostalam a ty nie!
Roxy: i dobrze...
Lewis: i tak mi sie tu nie podobalo...
Lindsay: Tyler papa!
Tyler: papa Lindsay!
(caluja sie)
Beth: o jakie slodkie... Lindsay juz wiesz ktory to...
Lindsay: tak jagby...
(pozegnania wszystkich zostaly uciete, bo trfaly bardzo dlugo, a najbardziej Katie z Sadie)
Chris: No to byl ostatni odcinek tej seri... Ogladaliscie Morze TOTALNEJ Porażki!!!
No narescie doczekacie sie nowej serii :D
Plaża...
Gwen: Leshawna, Trent bedziemy razem wspolpracowac?
Leshawna: sorka kochana, ale ja i moj chuderlaczek mamy zamiar to wygrac!
Gwen: jak chcesz... a ty Trent?
Trent: jasne...
Cody: moge sie dolaczyc?!
Gwen: Yy... nie...
Trent: ale daj chlopakowi szanse moze sie przydac...
*Schowek zwierzen*
*Gwen: on powiedzial aby dac Codiemu szanse?! Przeciez jest zazdrosny jak sie do mnie podwala!*
*Trent: nie lubie jak Cody zarywa do Gwen, ale ja chce sie odplacic Duncanowi jak potraktowal Gwen... Wiec Cody bedzie caly czas z Gwen a ja sprobuje mu zauroczyc Courtney aby sie mna zainteresowala... Mam nadzieje, ze od niego nie dostane... Trudno... Robie to dla Gwen!*
*Chris: a pewnie zastanawiacie jak im sie chce plynac morzem na ten statek, aby sie wam zwierzyc... No Chef przyplynal tu na plaze nim i dlatego maja dosc blisko...*
Cody: to moge byc z wami?
Gwen: no dobra...
Cody: super!
Gwen: tylko nie probuj mnie podrywac...
Cody: o to sie nie martw...
*Schowek zwierzen*
*Cody: moze wytrzymam...*
Heather: Noah mozesz zostawic ta ksiazke i sie nie ociagac?!
Noah: a co ci przeszkadza?! Lubie czytac...
Heather: a ja nie lubie przegrywac! (bierze Noah ksiazke i wrzuca do wody)
Noah: myslalem, ze masz wiecej rozumu od innych!
Heather: Sluchaj ja chce ta kase wygrac! Masz sie nie ociagac tylko wykonywac moje rzady!
Noah: a spadaj... poszukam se kogos innego do wspolpracy...
Heather: prosze bardzo... Ja tez... Lindsay, Beth chcecie zdobyc ta kase?!
Beth: nie przyjmiemy cie do nas!
Lindsay: wlasnie! Tyler z nami idzie!
Tyler: My to napewno znajdziemy...
Heather: jestescie banda gamoni! Tego sie nie bedzie szukac tylko mamy ukrac kryminaliscie i madralijskiej walizke! Rany ale przyglupy z was!
Beth: mow za siebie!
Heather: :P Leshawna...
Leshawna: nie! Chodz kurczaczku!
Harold: Leshawna napewno bedziemy miec te pieniadze...
Leshawna: nie zwietuj za wczesnie, a teraz chodz...
Harold: ok...
*Schowek zwierzen*
*Heather: jest zas ta sama sytuacja, ze nikt nie chce mnie przyjac! Nawet Doris z grubaska wspolpracuja!*
Owen: Izzy nie bedziesz robic nic szalonego?!
Izzy: moze tylko jakies bum, bum, albo cos sie mysli...
Owen: Yh... trudno mi bedzie przyjacielowi kase odebrac...
Izzy: a mnie nie...
Heather: wariatko...
Izzy: nie! Juz mam Owena i Roxy...
Roxy: obiecala nie glupiec to sie zgodzilam...
Izzy: no... idziemy szeregowcy!
Roxy: Izzy!
Izzy: ok, ok! Ty mozesz dowodzic jak chcesz...
Roxy: no!
Mece: DJ zas mam wole zwyciescy! Nie obchodzi mnie co powiedza, ale mam zamiar ukrasc ta kase!
DJ: Mece przestan bo mnie przerazasz, ale fajnie by bylo...
Mece: to kradniemy?
DJ: mamusia nie pochwali ale ucieszy sie z kasy... Kradniemy!
*Schowek zwierzen*
*Mece: nie przypuszczalam ze sie tak szybko zgodzi*
*DJ: juz nie wiem co ja wyprawiam*
Heather: DJ...
DJ: sorka lala, ale trzymam sie Mece
Mece: no niepotrzebna nam jeszcze jedna osoba...
David: Kelly nie chce mi sie w to grac...
Kelly: mnie tez, ale sprobujmy...
Heather: Kelly...
Kelly: nie ma mowy!
Heather: grrr...
Katie: Sadie z kim idziemy?
Siedie: no nie wiem byle nie z Heather
Heather: ale ja...
Katie: nie my sie ciebie boimy
Sadie: wlasnie...
Ezekiel: mowie caly czas, ze baby sa slabe, ale moge isc
Katie i Sadie: łiii! Zgoda!
Eziekiel: fajnie...
Riccardo: dziewczyny lecicie na mnie to tez moge isc z wami?
Katie i Sadie: oczywiscie Riccardo!!! łiiii!!!
Riccardo: tylko nie piszcie! Ogluchlem...
Eva: ej leszczu od ksiazek idziesz ze mna?
Noah: a bede mogl czytac?
Eva: no! Tylko nie przeszkadzac!
Noah: dobra...
Heather: Noah ja za tamto...
Noah: stalo sie szkoda... radz se sama...
Eva: no! Ciebie nie przyjmiemy!
Heather: grrr...
Eva: podskakujesz mi?!
Heather: alez zkad ze!
*Schowek zwierzen*
*Heather: wszyscy odtracaj najlepszego gracza!*
Bridgette: przystojniaczku idziemy razem?
Geoff: jasne, ale moze wezmy tez Lewisa
Bridgette: po co?!
Geoff: wkoncu to moj kuzyn
Lewis: no zmadrzales...
Geoff: (mowi do niego po cichu) wkoncu znowu moge byc z Bridg nalezyci sie
Lewis: ok...
Bridgette: no dobrze...
*Schowek zwierzen*
*Lewis: frajer...*
Heather: z nimi to nawet nie warto... Justin...
Justin: ja odrazu mowie, ze dzialam sam...
Heather: pomoge ci byc z Courtney...
Justin: i ja wam w to uwierzyc?
Heather: mala zdrada nigdy nie zaszkodzi...
Justin: no spoko...
*Schowek zwierzen*
*Heather: i tak go wykiwam! Ale jesli jemu pasuje zdrada, a ja uwielbiam takie widoki to moze byc*
*Justin: Courtney ja i ty... oraz kasa razem...*
_______________________________________________
Courtney: (chodzi sama po plazy i szuka Duncana) Duncan?! Duncan?! Gdzie jestes?!
(nagle cos chwycilo ja pod wielki kamien)
Courtney: Aaa!
Duncan: ciszej! Tu sie ukrywam!
Courtney: no niezle, ale cie znajda...
Duncan: jestes pewna?
Courtney: tak... Wystarczy, ze ktos siadzie se na ten glaz i nas przygniecie!
Duncan: nas?!
Courtney: znaczy ciebie! Ja tu nie bede siedziec! Moze daj walizke a ja gdzies ukryje
Duncan: i mam ci wierzyc?!
Courtney: nie sluchales Chrisa?! Razem mamy z ta walizka chodzic...
Duncan: no ja nie slucham Chrisa... a wogle bylem zajety zwiewaniem przed innymi...
Courtney: to dasz?! Mozesz mi zaufac... (chwycila go za reke)
Duncan: ( :) ) do dobrze... (daje je walizke) Gdzie sie spotkamy?
Courtney: w sensie?!
Duncan: no, aby dosc z walizka spowrotem do basenu...
Courtney: aaa... juz myslalam...
Duncan: ja wiem co myslalas...
Courtney: Ej! nie zanm tego terenu, ale jak cos to ide w strone tych gor kamiennych...
Duncan: po co az tak daleko?!
Courtney: no bo tam mnie nikt nie zjadzie... Pomysl troche...
Duncan: no ja bym tam nie szukal... ok...
(Courtney szybko wychodzi z pod wielkiego kamienia i zwierza w strone kamiennych gor)
*Schowek zwierzen*
*Courtney: wygrana mam zapewniana! Jak Chris da mi ten moj milion podmienie walizki i Duncan zdobedzie ten zasluzony milion a ja zasluzone 10 mln $! Mamo twoja corka nie jest frajerka!*
_______________________________________________
Owen: jestem glodny...
Izzy: nie teraz grubciu! Wyszkujemy sie na wojne...
Roxy: Izzy!
Izzy: dobra ty wszystko przygotuj!
Roxy: nie o to chodzi! Mialas nie wymyslac glupot!
Izzy: ale Izzy chce zdobyc kase!
Roxy: ale nie potrzeba wojny!
Owen: Izzy tym razem zgodze sie z twoja siostra...
Roxy: trzeba ukrasc!
Owen: nie zgadzam sie z twoja siostra...
Izzy: bo lepsza wojna!
Owen: wiecie ja nie biore w tym udzialu nie moge tego zrobic przyjacielowi...
Izzy: Owen nie mozna tak mowic! Trzeba wlaczyc o swoje!
Roxy: no z tym sie zgodze! Walczy a jak nie to ukrasc!
Izzy: racja! Niech bedzie!
Owen: o rajciu...
Ezekiel: (widzi kawalek walizki, ktora sie rosza) Ee... czy to nie jest przypatkiem ta walizka z kasa?
Riccardo: napewno ci sie zdaje...
Katie: Riccardo, ale jestes modry...
Sadie: ja mialam to powiedziec!
Riccardo: przestancie! Trzeba szukac tej dwojki... Juz mi nie zalezy na tej calej Courtney... Zauwazylem, ze jest wredna...
Ezekiel: co?
Riccardo: nic...
Katie i Sadie: Riccardo! łii!
Riccardo: pomoz bo nie wytrzymam...
Eziekiel: nie pomoge bo nie chce dostac...
Riccardo: ok chodzmy dalej
Heather: Justin przestan gapic sie w lusterko tylko rozgladaj sie!
Justin: ale chce dobrze wygladac!
Heather: wolisz dobrze wyglac czy aby ktos se wygrana zabral?
Justin: ok... juz... (chowa lusterko)
Heather: (nagle widzi gdzies dalej cos zielonego) Ej Justin! Chyba znalazlam kryminaliste...
Justin: i co?! Jestes pewna?!
Heather: tak... ale nie wie czy ma walizke nie widac...
Justin: a Courtney gdzies widzisz?!
Heather: nie! Mam pomysl ja sprawdze czy ma walizke, a ty sprobuj uciekac w strone... no nie wiem... az nie zacznie za toba biec...
Justin: a jak bedzie mial walizke to mu buchniesz a ja bede latal jak idiota... czyz nie?!
Heather: no buchne to chyba sie pokapujesz jak zaczne wiac z nia strone hotelu to nie?!
Justin: dobra zaryzykuje... (zaczal biegnac do Duncana)
Justin: wiesz wiem gdzie jest kasa i Courtney! (zaczal uciekac w strone gor)
Duncan: co?! Ale z kat?! Ej! (zaczal za nim biec)
*Schowek zwierzen*
*Justin: tylko strzelalem przy tej wypowiedzi... Ale zdaje sie, ze biegne w dobrym kierunku*
*Heather: chyba nie mial! Grrrr!*
*Duncan: z kat ten debil wie gdzie ona jest?! Kryjowka pod tym kamieniem spalona! Miala racje ;/*
Duncan: zatrzymaj sie ****!
Justin: (nagle skacze gdzie w krzaki i znika Duncanowi z oczow) narka!
Duncan: gdzie on sie podzial?!
Leshawna: Harold zdaje mi sie, ze idziemy w kolko...
Harold: to co?! Moj GPS z piasku, wody i kupek żolwia jest niezawodny!
Lesahwna: ze z czego to zrobiles?!
Harold: z pasku, wody i...
Leshawna: slyszalam cos powiedzial! Ty jestes porabany!
Harold: ale mnie to uczyli na obozie rycerskim...
Leshawna: fuj... rzuc to natymniast i umuj te rece w wodzie! Inadziej radz sobie sam!
Harold: ok... (rzuca na piasek, wywala sie o kami i ladauje twarza na tym) rany! Ukulary zepsute!
Leshawna: fuj! idz sie caly wykap! Nie ide dalej z takim smiedzielem!
Harold: no dobrze... (rozebral sie do naga i wskoczyl do morza)
*Schowek zwierzen*
*Leshawna: czy tego goscia kompletnie do reszty powalilo?! Rozebral sie przy mnie do naga?!*
*Harold: no co?! Nie wstydze sie swojego ciala!*
Leshawna: (o.-) Harold jestes oblesny!
Tyler: dziewczyny czy nie zdaje wam sie, ze lezycie tu i sie opalacie?
Lindsay: opalam sie aby ladnie wygladac!
Beth: no i poniej poszukamy...
Lindsay: nie poszukamy Tylera...
Tyler: ale to ja...
Beth: znowu sie zaczyna...
(rozwowa zostala ucieta, bo byly te same pytanie o Tylera)
DJ: Mece moze poczekamy przed hotelem? Jak ktos bedzie szedl z walizka...
Mece: to w tedy wkroczymy do akcji... jestes genialny...
DJ: to fajnie...
David: Kelly nie chce mi sie szukac...
Kelly: mnie tez... wrocmy do hotelu...
David: albo... dobra...
(wrocili sie z powrotem)
Lewis: kuzynie moze bysmy szukali a nie calujecie sie caly czas?
(Bridgette i Geoff nie slychaja tylko sie caluja)
Lewis: rozumeiem, ze mam czekac...
Kamienne góry... most nad wąwozem...
*Schowek zwierzen*
*Courtney: jak przejde po tym poniszczonym moscie to napewno nikt nie bedzie chcial mnie szukac na drugiej stronie*
(Courtney wchodzi na most i idzie ostroznie. Juz jest w polowie)
Courtney: (wchodzi na szczebel i peka) oj...
*Schowek zwierzen*
*Courtney: to chyba nie za dobry pomysl*
(nagle ktos sie pojawia przed Courtney)
Vampyra: Czesc...
Courtney: (patrzy z dolu wąwozu nagle na jej twarz) jej! To ty!
Vampyra: tak ja... mowilam, ze wroce...
Courtney: wygranej nie oddam!
Vampyra: ale mi jednak pieniadze nie potrzebne...
Courtney: to co chcesz?! Ja chce to wygrac zejdz mi z drogi!
Vampyra: to ty juz nie pamietasz o co mi chodzi...
Courtney: nie! Zejdz mi z drogi...
Vampyra: ok... (nagle pojawia sie na pierwszej stronie i przecina most)
Courtney: Aaaaaaa! (chwyta sie jedna reka szybko zwisajacego mostu w dol)
Vampyra: o to mi chodzi...
Courtney: nie wygrasz!
Vampyra: ja juz wygralam... ale ja uwielbiam zlosc to wiesz... (pojawia sie na drugiej stronie gdy most sie trzyma na dwoch kolkach)
Courtney: nie mow ze z tej strony tez odetniesz?!
Vampyry: z tej nie... chce tylko cos takiego zrobic... (pojawia sie szybko przy niej wyrywa walizke i pojawia sie zas na skraju drygiej strony)
Courtney: nie!!! Oddaj kase! Nie zabierzesz mi jej!
Vampyra: nie zabiore... Aby cie bardziej wnerwic zrobie cos takiego... (rzuca walizke do wąwozu)
Courtney: nie!!!!!!!!!!!!!!!!
Vampyra: o tak... kilka milionow kilometrow jest na dol...
Courtney: i co teraz zrzucisz mnie tam?!
Vampyra: to by bylo zaproste! Poprostu zostawie cie tak zwisajaca jak teraz i sama sie puscisz... Haha! Ale ja jestem przebiegla!
Courtney: zaplacisz mi za to!
Vampyra: raczej ty zaplacisz... To rachunki wyrownane... Zegnaj... (znika)
Courtney: (ledwie sie trzymajaca drze sie na caly glos) NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
*Schowekz wierzen*
*Vampyra: wygralam! O jak ona sie drze i jest wsciekla jakie do jest wspaniale! to czesc ludzie! (znikla)*
(echo sie odbija)
Gdzies niedaleko wąwozu...
Gwen: slyszeliscie cos...
Cody: tak twoj piekny glos...
Gwen: miales dac spokoj!
Trent: wiedzie pewnie ci sie przeslyszalo... ja musze na strone...
Gwen: ok...
Trent: (mowi po cichu do Codiego) pilnuj jej tu by nigdzie nie szla
Cody: ok...
Gwen: to idziesz?
Trent: tak... czekajcie! (uciekl)
*Schowek zwierzen*
*Trent: jasne, ze slyszlaem Courtney mam sytuacje by jej pomoc i wkurzyc Duncana*
*Duncan: czy ja przypatkiem nie slyszalem Courtney?!*
*Heather: o tej madralisjkiej chyba cos sie stalo... super!*
Nad wąwozem...
Courtney: (nadal sie drze na caly glos) RATUNKU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Trent: (krzyczy z pierwszej strony) wiedzialem, ze tu bedziesz! co sie stalo?!
Courtney: NIE WAZE!!! POMOZ SZYBKO!!!
Trent: jak?!
Courtney: NIE WIEM!!! (jeden szebel, ktorego sie trzymala urwal sie) Aaaa!
Trent: Courtney trzymaj sie!!! (bierze komorke i dzwoni do Chrisa)
Chris: halo?
Trent: to ja Trent...
Chris: (wypluwa kawe na Chefa) sorka... Ze co?!
Chef: Ej!!!
Chris: z kat ty masz moj numer?! A wogle to zakazalem komorek!
Trent: teraz to nie wazne... Spochaj... Courtney wisi sobie trzymajac sie urwanego mostu nad wąwozem...
Chris: (jeszcze raz wypluwa kawe na Chef) sorka... ze co?!
Chef: EJ!!!!!! (poszedl)
Trent: a to nie wiem, co sie stalo... poprostu przylec tu szybko...
Chris: a po co?! Radzcie se sami...
Trent: grozila, ze was pozwie...
Chris: juz lece! (rzucil komorka)
Trent: Nic sie nie martw zaraz Chris tu bedzie!
Courtney: łatwo ci mowiec!!!!!!
(nagle Chris sie blyskawicznie pojawia i rzuca Courtney z samolotu aby sie chwycila)
Chris: chwyc sie!
Courtney: nie moge! Nie dosiegne!
Chris: (podlatuje blizej i Courtney puszcza sie) A teraz?!
Courtney: Aaaaa! (zlapala sie szybko liny)
*Schowke zwierzen*
*Chris: mam szaczescie, ze sie zalpala... inaczej bylo by po nas...*
(Chris laduje na po pierwszej stronie)
Courtney: Dzieki Trent! (rzyca mu sie na szyje)
Trent: ale nie ma za co...
Chris: szczescie... Yy... moge sie spytac gdzie walizka? Duncan ja ma no nie?
Courtney: nie... wpadla do tego wąwozu...
Chris i Trent: ze co?!
Courtney: bo nagle...
Chris: nie chce wiedziec co sie stalo... ale jak moglas wypuscic 10 mln $?!
Courtney: ale...
Chris: nie wazne... Mam taka wiadomosc... Przez to, ze nikt nie wygral... Zostajecie na kolejny sezon!
Courtney i Trent: ze co?!
Chris: a to! :P ok ja lece, a wy zjawdzie sie w hotelu... zaraz oglosze wsyzsytkim, aby przetsali szukac... (odlecial samolotem)
Courtney: Trent jestesm ci bardzo wdzieczna... Gdy nie ty to bym tam zleciala...
Trent: nie za za co...
Courtney: jest... (pocalowala go)
*Schowek zwierzen*
*Courtney: no jakos musialam mu podziekowac*
*Trent: wow... tego sie nie spodziewalem...*
Trent: Courtney nie powinnas...
Courtney: nie martw sie Duncan sie nie dowie...
Trent: ale Gwen...
Courtney: ona tez... Ja ci tylko podziekowalam... a teraz juz ide... (uciekla)
Gwen i Cody: (przychodza) gdzie ty tak dlugo byl?!
Trent: tu...
Gwen: Yy... tu?! Co ty sikales do wąwozu?!
Trent: niec...
Cody: myslesmy, ze cie cos zjadlo...
Trent: nie... poprostu jak szlem to chcialem zobaczyc ten widok... sorka, ze po was nie przyszlem...
Gwen: spoko...
(nagle slychac Chrisa przez mega-mega-mega-mega megafon)
Chris: COURTNEY STRACILA KASE! WSZYSCY ZJAWCIE SIE DO HOTELU!!! DOKLADNIE NA BASEN!!!
W hotelos-przegranos... basen...
(wszyscy sa)
Eva: Noah juz cie nie poslucham! Przez ciebie zgubilismy sie!
Noah: ty kierowalas!
Eva: grrrr!
Courtney: (leci do Duncana i sie do niego wtula) ty nie wiesz, co ja przed chwila przezylam!
Duncan: (:D) jedno pytanko... jak to stacilas kase?!
Courtney: ty sie jeszcze pytasz?! Wisialam na urwanym mostem nad wąwazem!
Duncan: ze gdzie wisialas?!
Courtney: wisialam kilka milionow kilometrow w dol...
Duncan: (O.O) ze niby ile?!
Courtney: i walizka mi tam wpadla... i to wszystko przez Vampyre!
Duncan: (O.O) Yy... zatkalo mnie!
Heather: klamie!
Justin: Heather gdzies ty byla?!
Heather: chodzilam w kolko!
Justin: nie wazne... Courtney jak stracilas kase?
Courtney: odwal sie... mam dosc wrazen na dzis!
Chris: ok... moge juz cos powiedziec?! To tak.. Courtney stracila 10 mln$... To znaczy ze tego sezonu nikt nie wygral! Bedzie kolejny!
wszyscy: no nie!!!
Chris: podziekujcie Courtney!
Courtney: dajcie spokoj!
(wszyscy sie na nia zle patrza)
Chris: to znaczy, ze zostaniecie tu jeszcze jedna noc. Jutro wyjezdzamy w nowe miejsce! A i zapomnialem... Dzis kilka osob pojedzie domu... To znaczy, ze do kolejnego sezony akwalifikowali sie:
- Trent
- Cody
- Geoff
- Eva
- Justin
Courtney: no nie!
Justin: haha!
Chris: dalej...
- Eziekiel
Ezekiel: hura!
Chris: ;/ dalej...
- Katie
- Duncan
- Courtney
- Heather
- Gwen
- Owen
- Leshawna
- Beth
- Harold
- DJ
- Noah
- Izzy
- Lindsay
Chris: Reszcie podziekuje...
David: swietnie jade do domu...
Kelly: no ja tez...
Katie: ale Sadie sie nie dostala...
Geoff: i Bridgette!!! nie!!!
Bridgette: bedzie dobrze!
DJ: Mece...
Mece: trudno DJ...
Raccardo: szkoda
Izzy: Roxy haha! Ja sie dostalam a ty nie!
Roxy: i dobrze...
Lewis: i tak mi sie tu nie podobalo...
Lindsay: Tyler papa!
Tyler: papa Lindsay!
(caluja sie)
Beth: o jakie slodkie... Lindsay juz wiesz ktory to...
Lindsay: tak jagby...
(pozegnania wszystkich zostaly uciete, bo trfaly bardzo dlugo, a najbardziej Katie z Sadie)
Chris: No to byl ostatni odcinek tej seri... Ogladaliscie Morze TOTALNEJ Porażki!!!
No narescie doczekacie sie nowej serii :D
poniedziałek, 8 marca 2010
Odcinek 27 MTP-TDS ''Czy gra dobiegnie w końcu końca?! cz.1''
Chris: Witam w odcinku specjalnym! Dzis przyznamy nagrode dla zwyciescy... (mowi po cichu) a moze nie przyznamy... hehe... Zobaczycie! Ogladajcie może, Morze TOTALNEJ Porażki bo zobaczycie, ze akcja rozegra sie na ladzie...
Hotelos- przeranos... 10:00...besen...
Owen: i jak was sie podoba imprezka ziomy?! Dla mnie jest bombowo!
Izzy: dla Izzy tez! Izzy lubi bum bum!
Eva: a Eva nie! Dajcie mi ta kase i wyjezdzam od was frajerzy!
Eziekiel: ale przeciez chlop wygralal...
Eva: juz nie mam na ciebie nerwow! Mam cie zabic?! Abym sie za toba juz nie uganiala i walila!
Eziekiel: dobra bede cicho...
Harold: Leshawna, Leshawna bede za toba tesknil po tym programie...
Leshawna: ja za toba patyczku tez...
Heather: zenada!
Tyler: Lindsay mam ci dac potwierdzenie na papierze, ze to ja jestem Tyler?!
Lindsay: ja wiem, ze ty jestes Toler!
Tyler: myli teraz moje imie ale wie ze to ja...
Beth: no coz Lindsay taka jest...
Lindsay: o co ci chodzi Beth?! Wiem juz ktory to jest Tyler (pokazuje poprawnie)
Tyler: brawo juz znasz moje i mnie...
Lindsay: no przeciez nie jestem glupia!
Heather: jestes....
Lindsay: zamknij sie ********!
Kelly: o troche zmadrzala...
Lindsay: ja zawsze bylam madra i jestem madra!
Noah: jak bys byla madra to bys nie obrala Heather i czytala tyle ksiazek jak ja...
Lindsay: obrazam Heather bo ona mnie obraza i mnie wkurza!
Beth: Lindsay daj spokoj... Heather zawsze byla wredna i taka zostanie...
Heather: :P
Cody: Gwen popatrz na mnie ostatnio trenowalem...
Gwen: nie widac...
Trent: kolo daj se spokoj... Musisz poderwac inna laske, bo ta jest zajeta...
Cody: inna mi sie nie podoba!
Gwen: trudno... idz sobie...
Justin: Courtney...
Courtney: daj mi spokoj...
Justin: ale popatrz na mnie... mialem dwunastopak teraz mam szesnastosciopak...
Courtney: nie intersuje mnie to...
Duncan: kolo zabranialem ci sie do niej zblizac no nie?!
Courtney: czlowieku taka gatka to jemu nic nie da... I tak zaraz pojade do domu... Przegrana!!! nie!!!
Duncan: przeciez ci mowilem, ze oddam ci polowe...
Courtney: nie potrzebuje jalomoznych...
Duncan: co ci sie nagle stalo?!
Courtney: moj prawnik przegral proces! To sie stalo!
Duncan: wyluzuj na co komu prawnicy?!
Courtney: przeciez ty tez masz...
Duncan: no co ty nie mam... Udawalem tylko...
Courtney: ;/ chce juz jechac do domu! Dluzej tu nie wytrzymam!
Justin: popatrz na mnie...
Courtney: rany...
David: Courtney dobrze mowi powinnismy juz jechac do domu...
Duncan: nie pozwole ci z nia znowu byc!
David: chyba sie zapomniales... ja jestem z Kelly...
Kelly: wlasnie...
Roxy: Izzy moze by my juz zakonczyli topor wojenny... Ale musisz przestac byc glupia!
Izzy: nie ma takiej opcji! Haha! Ale tekstem walłam!
Roxy: nie wierze, ze jestesmy spokrewnione...
DJ: Gdzie sie ten Chris podziewa?! Zajaczek czkea na mnie...
Mece: DJ wiesz, ze ostatni raz sie widzimy?
DJ: tak... lae musialo tak byc...
Mece: no masz racje...
Katie i Sadie: Riccardo, Riccardo! Jestes taki piekny!
Riccardo: dajcie spokoj... Courtney pamietasz w tamtym sezonie... ty i ja...
Duncan: ty tez sie od niej odwal!
Courtney: ;/ Riccardo jestes ladny, ale masz zaduzo seksapilu! Nie lubie takich gosci...
Duncan: Courtney odpowiadasz do kazdego jak bys szuka odpowiedniego... Przeciez to ja jestem nie?
Courtney: Duncan juz nie wiem czy jestes idita czy nie bo powtarza ci sie to samo a do ciebie nie dociera... Jest 88 powodow, dlaczego nie mozemy byc razem...
Duncan: podaj chodz jeden...
Courtney: moja matka... reszte sobie przeczytaj (wyciaga liste, ktora zaczyna sie wydluzac)
Duncan: co?! Zas mam czytac?!
Courtney: wez se to i mnie nie drecz...
Duncan: poprostu masz dola, ze ze mna przegralas...
Courtney: nie mam dola...
Duncan: masz...
Courtney: dobra mam! Nie drecz mnie!
Lewis: Geoff moze bys przestal sie z nia caly czas calowac?! No ile mozna?!
(Bridgette i Geoff sie caluja i nie wzracaja uwagi na Lewisa)
Lewis: chcecie jakis rekord pobic czy cos?!
Izzy: no chyba chca! Oni tak caly czas!
Owen: Izzy nie wiesz gdzie Chris bo zarcie sie skonczylo?
Eva: mogles wyle nie jesc!
Owen: ale bylem glodny...
Eziekiel: ty jestes beczka bez dna...
Owen: ej!
Leshawna: gdzie Chris?!
Chris: (przychodzi z walizka w reku) Siemanko ludziska! Czas przenac nagrode...
Heather: narescie!
Chris: przypominal, ze to Duncan wygral...
wszyscy (oprocz Justina): juuhu!
Duncan: no juz, no juz przestancie! Chris dawaj ta kaske i de sobie...
Chris: zaraz...
Courtney: bedziesz prowadzil teraz swoje przemowienie?! Nikt nie ma tyle czasu!
Chris: nie przemowienie... i mi nie przerywaj... tu w rece trzymam walizke z okraglym milionem kasow!
Duncan: no daj mi ja...
Chris: czekaj chwile jeszcze nie skonczylem... Poniewaz wygrales poprzedni sezon i ten sezon oferujemy ci...
(Chef zaczal grac na perkusji)
Chris: stawke do 10 mln baksow!!!
(Chef podnosi do gory wieksza walizke niz ta z milionem)
Duncan: ta... i myslisz, ze bede latal jak glupi ze wszystkimi i jej szukal... Zapomnij! Nie nabiore sie tak jak Gwen z pierwszym sezonie!
Gwen: Chris ty zawsze wykabinujesz... ale to juz bylo...
Chris: dajcie skonczyc! Wlasnie, ze nie bedziesz latal za walizka tylko z walizka, a inni beda cie gonic!
Courtney: no Chris podniosles stawke...
Duncan: sory Chris, ale wezne milion nie bede biegal!
Chris: musisz :P podpisales umowe!
Gwen: ta sama sytuacja co ze mna...
Duncan: cholera...
Chris: Duncan nie zalamuj sie jeszcze... nie bedziesz biegal sam... Courtney ci pomoze...
Courtney: ze co prosze?!
Chris: to... ty i Duncan macie latac po calej plazy i przekazywac sobie walizke tak aby nikl wam inny z uczestnikow nie zabral... a jak zabierze i dotrze spowrotem to Duncan pozegnasz sie z wygrana...
Eva: mi pasi ta propozycja!
Duncan: (podchodzi do niego, lapie za koszulke i pokazuje mu piesc do twarzy) widzisz to?! Ja chce moj milion ktory wygralem! Nie bede teraz biegal jak glupi i pilnowal czy ktos podstepem mi walizki nie podp*****! KPW?!
Courtney: ale ja chce kase!
Duncan: sluchaj Courtney jak Chris przez ciebie mi nie da miliona tylko kaze latac to nie dostaniesz ani gorsza!
Courtney: co ty sie taki narwany nagle stales?!
Chris: musisz biegac! Haha! wykiwalem cie! Chefie!
Chef: (bierze i ezuca Duncana o ziemie) masz robic to co Chris ci kaze szkodniku! Rozumiesz?!
Duncan: grrrrrrr!!!!!!!!!!!!
Harold: a bedziemy mieli gdzie sie wyslowic w czasie tej gry?!
Duncan: Doris zamknij sie! Nie bedzie zadnej gry! Ja z tad spadam!
Chris: nie mozesz podpisales umowe...
Duncan: a s**** umowe! Milion starczy...
Chris: no jak tam chcesz...
Duncan: to dasz mi go?!
Chris: nie! Masz biegac i koniec kropka! Dam ci jescze taka propozycje... Jak za 2 godziny dotrzesz tu z ta walizka to wygrana jest twoja, jak dotrzesz po dwoch godzinach to wygrywasz tylko milion... Jesli Courtney by dotarla w ciagu dwoch godzin, a nie ty to ty dostajesz 10 milionow, a ona milion... Pasuje?!
Heather: to jest nie fer! Jej sie nie nalezy!
Courtney: mnie sie nalezy wygrana glowna!
Duncan: ;/ dorwe cie jeszcze Chris...
Chris: ta... odpowiem ci na pytanie Harold... Tak bedziecie mogli spowiadac sie teraz w schowku zwierzen, na starym dobrym statku...
Roxy: to jeszcze ten gruchot plywa?!
Chris: plywa! :P
Duncan: to zaczynajmy ta twoja chora gre...
Chris: ok! (daje walizke Duncanowi) To biegnij!
(wszyscy probuj rzucic sie na Duncana, lecz zdazyl uciec)
*Schowek zwierzen*
*Chris: ta gra dopiero sie zaczyna!*
*Duncan: Chris jest p*******! Wygralem uczciwie kase teraz mam biegac i uwazac ;/;/;/*
*Justin: jak by tu wykiwac Duncana... Mozgu mysl, mysl...*
Chris: to na tyle w tej czesc... Zapraszam na ostatni odcinek juz jutro! Tylko na Morzu TOTALNEJ Porażki!
Wiem, wiem, ze krotkie i takie sobie, ale na cz.1 nie mialam pomyslu... na cz.2 bede miala, wogle to juz mam... Ale musicie zaczekac...
Hotelos- przeranos... 10:00...besen...
Owen: i jak was sie podoba imprezka ziomy?! Dla mnie jest bombowo!
Izzy: dla Izzy tez! Izzy lubi bum bum!
Eva: a Eva nie! Dajcie mi ta kase i wyjezdzam od was frajerzy!
Eziekiel: ale przeciez chlop wygralal...
Eva: juz nie mam na ciebie nerwow! Mam cie zabic?! Abym sie za toba juz nie uganiala i walila!
Eziekiel: dobra bede cicho...
Harold: Leshawna, Leshawna bede za toba tesknil po tym programie...
Leshawna: ja za toba patyczku tez...
Heather: zenada!
Tyler: Lindsay mam ci dac potwierdzenie na papierze, ze to ja jestem Tyler?!
Lindsay: ja wiem, ze ty jestes Toler!
Tyler: myli teraz moje imie ale wie ze to ja...
Beth: no coz Lindsay taka jest...
Lindsay: o co ci chodzi Beth?! Wiem juz ktory to jest Tyler (pokazuje poprawnie)
Tyler: brawo juz znasz moje i mnie...
Lindsay: no przeciez nie jestem glupia!
Heather: jestes....
Lindsay: zamknij sie ********!
Kelly: o troche zmadrzala...
Lindsay: ja zawsze bylam madra i jestem madra!
Noah: jak bys byla madra to bys nie obrala Heather i czytala tyle ksiazek jak ja...
Lindsay: obrazam Heather bo ona mnie obraza i mnie wkurza!
Beth: Lindsay daj spokoj... Heather zawsze byla wredna i taka zostanie...
Heather: :P
Cody: Gwen popatrz na mnie ostatnio trenowalem...
Gwen: nie widac...
Trent: kolo daj se spokoj... Musisz poderwac inna laske, bo ta jest zajeta...
Cody: inna mi sie nie podoba!
Gwen: trudno... idz sobie...
Justin: Courtney...
Courtney: daj mi spokoj...
Justin: ale popatrz na mnie... mialem dwunastopak teraz mam szesnastosciopak...
Courtney: nie intersuje mnie to...
Duncan: kolo zabranialem ci sie do niej zblizac no nie?!
Courtney: czlowieku taka gatka to jemu nic nie da... I tak zaraz pojade do domu... Przegrana!!! nie!!!
Duncan: przeciez ci mowilem, ze oddam ci polowe...
Courtney: nie potrzebuje jalomoznych...
Duncan: co ci sie nagle stalo?!
Courtney: moj prawnik przegral proces! To sie stalo!
Duncan: wyluzuj na co komu prawnicy?!
Courtney: przeciez ty tez masz...
Duncan: no co ty nie mam... Udawalem tylko...
Courtney: ;/ chce juz jechac do domu! Dluzej tu nie wytrzymam!
Justin: popatrz na mnie...
Courtney: rany...
David: Courtney dobrze mowi powinnismy juz jechac do domu...
Duncan: nie pozwole ci z nia znowu byc!
David: chyba sie zapomniales... ja jestem z Kelly...
Kelly: wlasnie...
Roxy: Izzy moze by my juz zakonczyli topor wojenny... Ale musisz przestac byc glupia!
Izzy: nie ma takiej opcji! Haha! Ale tekstem walłam!
Roxy: nie wierze, ze jestesmy spokrewnione...
DJ: Gdzie sie ten Chris podziewa?! Zajaczek czkea na mnie...
Mece: DJ wiesz, ze ostatni raz sie widzimy?
DJ: tak... lae musialo tak byc...
Mece: no masz racje...
Katie i Sadie: Riccardo, Riccardo! Jestes taki piekny!
Riccardo: dajcie spokoj... Courtney pamietasz w tamtym sezonie... ty i ja...
Duncan: ty tez sie od niej odwal!
Courtney: ;/ Riccardo jestes ladny, ale masz zaduzo seksapilu! Nie lubie takich gosci...
Duncan: Courtney odpowiadasz do kazdego jak bys szuka odpowiedniego... Przeciez to ja jestem nie?
Courtney: Duncan juz nie wiem czy jestes idita czy nie bo powtarza ci sie to samo a do ciebie nie dociera... Jest 88 powodow, dlaczego nie mozemy byc razem...
Duncan: podaj chodz jeden...
Courtney: moja matka... reszte sobie przeczytaj (wyciaga liste, ktora zaczyna sie wydluzac)
Duncan: co?! Zas mam czytac?!
Courtney: wez se to i mnie nie drecz...
Duncan: poprostu masz dola, ze ze mna przegralas...
Courtney: nie mam dola...
Duncan: masz...
Courtney: dobra mam! Nie drecz mnie!
Lewis: Geoff moze bys przestal sie z nia caly czas calowac?! No ile mozna?!
(Bridgette i Geoff sie caluja i nie wzracaja uwagi na Lewisa)
Lewis: chcecie jakis rekord pobic czy cos?!
Izzy: no chyba chca! Oni tak caly czas!
Owen: Izzy nie wiesz gdzie Chris bo zarcie sie skonczylo?
Eva: mogles wyle nie jesc!
Owen: ale bylem glodny...
Eziekiel: ty jestes beczka bez dna...
Owen: ej!
Leshawna: gdzie Chris?!
Chris: (przychodzi z walizka w reku) Siemanko ludziska! Czas przenac nagrode...
Heather: narescie!
Chris: przypominal, ze to Duncan wygral...
wszyscy (oprocz Justina): juuhu!
Duncan: no juz, no juz przestancie! Chris dawaj ta kaske i de sobie...
Chris: zaraz...
Courtney: bedziesz prowadzil teraz swoje przemowienie?! Nikt nie ma tyle czasu!
Chris: nie przemowienie... i mi nie przerywaj... tu w rece trzymam walizke z okraglym milionem kasow!
Duncan: no daj mi ja...
Chris: czekaj chwile jeszcze nie skonczylem... Poniewaz wygrales poprzedni sezon i ten sezon oferujemy ci...
(Chef zaczal grac na perkusji)
Chris: stawke do 10 mln baksow!!!
(Chef podnosi do gory wieksza walizke niz ta z milionem)
Duncan: ta... i myslisz, ze bede latal jak glupi ze wszystkimi i jej szukal... Zapomnij! Nie nabiore sie tak jak Gwen z pierwszym sezonie!
Gwen: Chris ty zawsze wykabinujesz... ale to juz bylo...
Chris: dajcie skonczyc! Wlasnie, ze nie bedziesz latal za walizka tylko z walizka, a inni beda cie gonic!
Courtney: no Chris podniosles stawke...
Duncan: sory Chris, ale wezne milion nie bede biegal!
Chris: musisz :P podpisales umowe!
Gwen: ta sama sytuacja co ze mna...
Duncan: cholera...
Chris: Duncan nie zalamuj sie jeszcze... nie bedziesz biegal sam... Courtney ci pomoze...
Courtney: ze co prosze?!
Chris: to... ty i Duncan macie latac po calej plazy i przekazywac sobie walizke tak aby nikl wam inny z uczestnikow nie zabral... a jak zabierze i dotrze spowrotem to Duncan pozegnasz sie z wygrana...
Eva: mi pasi ta propozycja!
Duncan: (podchodzi do niego, lapie za koszulke i pokazuje mu piesc do twarzy) widzisz to?! Ja chce moj milion ktory wygralem! Nie bede teraz biegal jak glupi i pilnowal czy ktos podstepem mi walizki nie podp*****! KPW?!
Courtney: ale ja chce kase!
Duncan: sluchaj Courtney jak Chris przez ciebie mi nie da miliona tylko kaze latac to nie dostaniesz ani gorsza!
Courtney: co ty sie taki narwany nagle stales?!
Chris: musisz biegac! Haha! wykiwalem cie! Chefie!
Chef: (bierze i ezuca Duncana o ziemie) masz robic to co Chris ci kaze szkodniku! Rozumiesz?!
Duncan: grrrrrrr!!!!!!!!!!!!
Harold: a bedziemy mieli gdzie sie wyslowic w czasie tej gry?!
Duncan: Doris zamknij sie! Nie bedzie zadnej gry! Ja z tad spadam!
Chris: nie mozesz podpisales umowe...
Duncan: a s**** umowe! Milion starczy...
Chris: no jak tam chcesz...
Duncan: to dasz mi go?!
Chris: nie! Masz biegac i koniec kropka! Dam ci jescze taka propozycje... Jak za 2 godziny dotrzesz tu z ta walizka to wygrana jest twoja, jak dotrzesz po dwoch godzinach to wygrywasz tylko milion... Jesli Courtney by dotarla w ciagu dwoch godzin, a nie ty to ty dostajesz 10 milionow, a ona milion... Pasuje?!
Heather: to jest nie fer! Jej sie nie nalezy!
Courtney: mnie sie nalezy wygrana glowna!
Duncan: ;/ dorwe cie jeszcze Chris...
Chris: ta... odpowiem ci na pytanie Harold... Tak bedziecie mogli spowiadac sie teraz w schowku zwierzen, na starym dobrym statku...
Roxy: to jeszcze ten gruchot plywa?!
Chris: plywa! :P
Duncan: to zaczynajmy ta twoja chora gre...
Chris: ok! (daje walizke Duncanowi) To biegnij!
(wszyscy probuj rzucic sie na Duncana, lecz zdazyl uciec)
*Schowek zwierzen*
*Chris: ta gra dopiero sie zaczyna!*
*Duncan: Chris jest p*******! Wygralem uczciwie kase teraz mam biegac i uwazac ;/;/;/*
*Justin: jak by tu wykiwac Duncana... Mozgu mysl, mysl...*
Chris: to na tyle w tej czesc... Zapraszam na ostatni odcinek juz jutro! Tylko na Morzu TOTALNEJ Porażki!
Wiem, wiem, ze krotkie i takie sobie, ale na cz.1 nie mialam pomyslu... na cz.2 bede miala, wogle to juz mam... Ale musicie zaczekac...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Total Drama Famous Hunters
Pozostałości
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~