MENU

profilki

Totalna PorażkoLandia

Totalna PorażkoLandia

czwartek, 30 kwietnia 2015

TP: Obrzydliwie bogata- cz.1



Pewnego dnia Courtney dowiedziała się od prawników, że wygrała sprawę sądową. Od lat procesowała się o fakt, że umowa, która obowiązywała w ‘Totalnej Porażce’ była niezgodna z wymaganiami jacy ustalili sponsorzy. Sąd przyznał jej milion dolarów odszkodowania, które musiał wypłacić Chris McLean. Dla niego ta kwota była niczym w przeciwieństwie do tego ile zdążył zarobić przez całe życie będąc prowadzącym w reality-show. Courtney za tą kwotę wyjechała do Mondrealu w stanie Ontario w Kanadzie. Tam kazała wybudować sobie wille z ogromną fontanną przed głównymi drzwiami oraz z basenem na dachu. Była szczęśliwa czując się jak bogaczka. Tego właśnie pragnęła. Żyć w luksusie.

Na parterze, kiedy tylko weszło się do willi pierwsze co rzucało się w oczy to prostokątny basen. Wokół basenu było dużo przeróżnych egzotycznych roślin i drogocennych rzeźb.
  
Wieczorem Courtney siedziała na materacu w oświetlanym basenie i sączyła koktajl. Przez słomkę pociągnęła ostanie łyki „Lier!” zawołała

„Tak, pani?” spytał kamerdyner podchodząc do niej

„Zrób mi jeszcze jeden koktajl, tylko tym razem dorzuć więcej lodu” podała mu szklankę

„Już się robi pani” kamerdyner wziął szklankę i szybko się oddalił

„Ahh!” mruknęłam Courtney  „To jest życie” uśmiechnęła się „Warto było się trochę namęczyć, żeby teraz godnie żyć!”


Gdzieś w lesie, nie wiadomo gdzie dokładnie, Scott miał swój kemping. Jeden, długi, wąski domek wystarczał mu do tego, żeby przeżyć każdy dzień. Każdy z zawodników ‘Totalnej Porażki’ miał chwilę przerwy na odpoczynek w swoim domu przed rozpoczęciem nowego sezonu. Rodzice Scotta dumni ze swojego syna postanowili kupić mu kemping o którym dawno marzył. Oczywiście tak jak każdy, Scott chciał mieć swój duży dom oraz do tego farmę, na której rozwinąłby swój biznes, ale to dopiero kiedy zarobi na tyle że mu się uda spełnić marzenia lub wygra w końcu któryś sezon ‘Totalnej Porażki’. Scott czuł się wolny i samodzielny mieszkając w tej chwili sam.

Wczesnym rankiem wyszedł ze swojego domku i się przeciągnął „Dzień dobry matko naturo” powiedział patrząc na piękny krajobraz, który miał przed oczami. Kiedy zrobił krok zahaczył nogą o deskę, która wystawała z drewnianych schodków. „Aaa!” krzyknął po czym upadł na ziemię. „Zupełnie tak samo, kiedy wpadłem na Courtney” uśmiechnął się przez moment, ale jednak po chwili poczuł złość „Ja Ci mówię ‘dzień dobry matko naturo’, a ty jak mi się odpłacasz?!” wstał i otrzepał się „Nie chce sobie przypominać nic, a nic związanego z tą kobietą”

Przypominanie sobie chwil, które przeżył kiedyś z Courtney było dla niego trochę bolesne. Mimo, że był z nią krótko to czuł, że nawiązał z nią jakąś więź. Chciał jednak zapomnieć o wszystkim i nigdy do tego nie wracać.

„Czas upolować śniadanie” chwycił za siekierę, którą miał na ganku i ruszył w las. „Co by dzisiaj mój brzuszek zjadł?” spytał sam siebie idąc przed siebie. Rozglądał się na boki za jakimiś zwierzętami, ale nic nie dawało znaku życia „Zwierzątka, chodźcie do papcia Scotta” w końcu zauważył ruszający się krzak „Aha! J-e-d-z-o-n-k-o” podszedł ostrożnie do krzaka. Chwycił siekierę w obie ręce i się zamachnął „Aaa!” krzyknął aby uderzyć, ale zatrzymał się. Nagle z krzaków zaczęła wystawać lufa pistoletu

„Nie jestem żadną zwierzyną!” krzyknął człowiek po czym wyszedł z krzaków nie spuszczając broni ze Scotta

Scott stanął nieruchomo. Po chwili przełożył siekierę do jednej ręki. Nie mógł uwierzyć kto stał przed nim „Duncan?” spytał zaskoczony

Duncan opuścił broń „Scott?” mruknął niezadowolony „Co ty robisz w Mondrealu, leszczu?”

„Mógłbym zapytać Cię o to samo” powiedział Scott po czym przewrócił oczami

„Pierwszy spytałem”

„Mieszkam tutaj” odparł

Duncan podniósł brwi do góry „Co?” spytał kpiąco

„Serio mieszkam tutaj. Niedaleko mam swój domek i mieszkam jak król sam w wielkim lesie”

„Co…? Mieszkasz… w lesie?” zaśmiał się z niego

Scott jednak zachował powagę ”Teraz ty odpowiedz, co tu robisz”

Duncan przestał się śmiać „Nie twój interes”

„Ja Ci powiedziałem!”

„Jakoś Ci nie wierze” stwierdził po czym podniósł broń „Przyznaj się! Jesteś tutaj w tym samym celu co ja!” był zdenerwowany

Scott bardzo się zdziwił. Naprawdę nie wiedział o co Duncanowi mogło chodzić „Mówię poważnie. 

Mam tutaj domek niedaleko. Mogę Ci udowodnić”

„Okay” Duncan szybko się zgodził po czym znowu opuścił broń 
 
Scott pokazał drogę Duncanowi do swojego domu. Normalnie nie zgodziłby się na to ale też nie chciał dyskutować z kimś kogo uważał za durnia. Miał nadzieję, że jak tylko pokaże mu domek to ten się odczepi i sobie pójdzie. Chociaż zastanawiało go bardziej skąd nagle z samego rana Duncan wziął się w lesie i to jeszcze w Mondrealu.

Duncan natomiast miał pewien cel. Nikomu nie chciał się przyznać do tego co próbował załatwić. Wiedział co ma robić i jak działać, żeby wszystko zrealizować. Nauczył się w ostatnim czasie, że nie może nikomu ufać, dlatego stawał się coraz bardziej tajemniczy i ostrożny.

„To tutaj” Scott wskazał nie pewnie

„Super” Duncan wszedł na ganek „Rozgoszczę się trochę u Ciebie”

„Co ty sobie myślisz?!” Scott przepędził go i zablokował drzwi

„Odsuń się, za nim zrobię Ci krzywdę” przepchnął go i otworzył drzwi

Scott wściekł się, ale postanowił, że nic się nie odezwie.

„Może być” określił Duncan patrząc na wnętrze domku

Scott stał za Duncanem. Cały czas trzymał siekierę w ręce. Kątem oka spojrzał na nią

„Co to jest?” spytał Duncan pochylając się i podnosząc jakiś papierek. W ułamku sekundy zobaczył jak siekiera przeleciała nad jego plecami i wbiła się w ścianę. Duncan doznał lekkiego szoku, ale postanowił się opanować „Odbiło Ci?! Jesteś jakimś psychopatą?!” odwrócił się do niego

„To mój dom i mogę robić co chce!” Scott złapał go za koszulkę

Duncan jednak nie dał się zastraszyć i namierzył na niego broń „Słuchaj pacanie! Chce przenocować tutaj noc, dwie, ewentualnie kilka. Zresztą pewnie sam wiesz dlaczego tylko udajesz Greka”

Scott puścił mu koszulkę i przewrócił oczami „Niech Ci będzie, ale tylko jedną noc!”

„Powiedziałem coś”

„Rób co chcesz” Scott odpuścił i wszedł do środka swojego domku

Duncan schował broń. Podszedł do starego obdartego fotela. Usiadł na nim wygodnie, założył ręce za kark i wyciągnął nogi na stół „Co na śniadanie?” spytał normalnie

„Jedyne co udało mi się złowić to ty” odpowiedział lekceważąco Scott

„A nie masz niczego w lodówce?”

„Nie”

„To idź złów”

„Sam idź złów, nie jestem głodny” Scott ruszył w stronę wyjścia

Duncan zrobił grymas „To twój dom, a ja jestem gościem, więc powinieneś mnie jakoś traktować”

„Nie” powiedział i wyszedł

„Słyszałeś co powiedziałem?” pytał Duncan jak już Scott oddalał się „Leszczu! LESZCZU!” wołał, ale Scott go ignorował „Głąb” mruknął. Wstał z fotela i zaczął się rozglądać. Przypomniał sobie, że w ręce trzyma cały czas papierek, który podniósł wcześniej. Widniał na nim czyjś numer telefonu. Schował papierek do kieszeni.

W tym czasie Scott poszedł nad strumyk i usiadł na skale. Oparł łokcie na kolanach. Przez jego głowę przebiegało tysiąc myśli. Czuł niepokój i złość. „Czemu dzisiejszy dzień jest taki pechowy?” spytał siebie. Popatrzał na swoje odbicie „Nie mogę się dać manipulować. Ale to naprawdę zastanawiające, co Duncan tu robi. Analizując jego słowa to albo to wariat albo rzeczywiście ma jakiś cel” oparł ręką na brodzie „Może warto go tu przetrzymać, żeby dowiedzieć się trochę więcej”

Scott wrócił do domu. Zauważył, że Duncan grzebie przy piecu, pukając w blachę

„Co ty robisz?” spytał Scott. Nie bardzo był zdziwiony, bo na chwilę obecną spodziewał się po Duncanie wszystkiego

„Już nic” odparł brunet i się wyprostował „Przyniosłeś jedzenie?”

„Nie”

Duncan skrzywił się „Wychodzę” minął Scotta

„Gdzie?” spytał Scott obserwując go wzrokiem  

Duncan zatrzymał się w drzwiach „Tam gdzie ty nie pójdziesz. Wrócę wieczorem. I radzę Ci, żeby jedzenie było przygotowane, bo inaczej to Ciebie obedrę ze skóry” wyszedł

Scott spojrzał na ścianę. Zauważył, że brakuje na niej broni. Bez dłuższego namysłu postanowił śledzić Duncana.

Duncan miał kompas. Kierował się na północ. Scott umiejętnie i po cichu śledził go, ukrywając się za drzewami. Całą drogę Duncan był spokojny i nie zauważył, że ktoś go bacznie obserwuje. W końcu brunet wyszedł z lasu i znalazł się na ulicy. Rozejrzał się. Nie daleko spostrzegł budkę telefoniczną. Podszedł do niej. Scott również wyszedł z lasu. Teraz miał trudność ukryć się. Jednak udało mu się za samochodem. Duncan wszedł do budki. Wyjął karteczkę z kieszeni z zapisanym numerem. Wrzucił do automatu monetę i wykręcił numer.


W tym samym czasie Courtney grała w golfa. Zamachnęła się, żeby uderzyć w piłkę, aż nagle rozniósł się dźwięk dzwoniącej komórki. Opuściła szybko kij golfowy i chwyciła za telefon
„Mówiłam, że spotykamy się w „Le champerier” o 8 wieczorem, to o co jeszcze chodzi?” odebrała i szybko powiedziała w złości


Duncan uśmiechnął się do słuchawki „To ty” po czym zauważył Scotta, który ukrywał się za samochodem


„Co?” zdziwiła się Courtney „Halo?”


Duncan odłożył słuchawkę „Widzę Cię leszczu!”


„Wracamy do domu” powiedziała Courtney odkładając telefon i podając kij kamerdynerowi


Scott wyszedł zza samochodu i podszedł do budki. Duncan chwycił go za koszulkę i przycisnął do szyby

„Teraz już jestem pewien, że jesteś w tym samym celu co ja! I powiem Ci tak- Nie uda Ci się!” warknął Duncan w twarz swojemu prześladowcy


c.d.n...

piątek, 30 stycznia 2015

"Totalna Porażka: 12 godzin męki"- cz.7 (ostatnia)

Drugie piętro... Korytarz...
 
Courtney: (idzie przed siebie i rozmyśla) Nie wiem czy wierzyć Gwen czy nie... a jak mówi prawdę? Hmm... (przypomina sobie czasy spędzone z Duncan'em)


Courtney: (kiwa głową) Z nim wszystko skończone (idzie dalej)
Duncan: (idzie z przeciwnej strony) Gdzie ten leszcz? (zdziwiony) Courtney?
Courtney: (zdziwiona) Duncan? (zła) To znaczy... Duncan (zatrzymuje się)
Duncan: (również się zatrzymuje) Jak się widzimy to może wytłumaczysz mi czemu trzymasz się z takim prostakiem?!
Courtney: Po pierwsze nie trzymam się, bo jakbyś zauważył idę sama, po drugie Scott nie jest żadnym prostakiem tylko kulturalnym facetem, a po trzecie, ty masz do mnie jakieś pretensje?! Co Cię to obchodzi? Wiem, że nie jesteś już z Gwen, ale to nie znaczy, że ja nie mogę też z kimś być!
Duncan: (wściekły) Nie pozwolę, żeby on się do Ciebie podwalał!
Courtney: Bo co innego zrobisz?! (uspokaja się) Czekaj...czekaj! Ty jesteś zazdrosny
Duncan: Nie jestem zazdrosny, tylko nie chce, żeby taki typ chodził z moją byłą dziewczyną!
Courtney: (krzyżuje ręce i się uśmiecha) Ale przecież Scott jest taki słodki, przystojny, inteligentny, wspania-
Duncan: (przerywa jej ) Dosyć! (pochyla się i wskazuje rękami na siebie) Co on ma w sobie, że jest lepszy ode mnie?

*kibelek zwierzeń*
*Courtney: (zadowolona) Teraz to ja rozdaje karty*
*Duncan: (wściekły) Nie! NIE! Nie wytrzymam! Powiesze tego typa! Przyrzekam, że go powiesze! (uspokojaja się troszeczkę) Może nie aż tak drastycznie, że go zabije, ale nakopie mu do d***! A jak to nic nie da to wtedy go zamorduje*

Courtney: W przeciwieństwie do Ciebie zachowuje się jak człowiek, a nie jak zdradzieckie prosie
Duncan: (uspokoja się i podchodzi do niej bliżej) Courtney... ja p-prze-prze-prze-praszam
Courtney: Co mówisz, bo chyba nie dosłyszłam
Duncan: (nerwowo) Przepraszam! Poważnie przepraszam! Zachowałem się jak idiota, kompletny debil, bycie z Gwen to był błąd. Przez chwile było fajnie, ale ona jest bardziej jak przyjaciółka niż jak dziewczyna
Courtney: (przewraca oczami) I co mi po twoich przeprosinach?
Duncan: Proszę Cię Courtney (pada na kolana i skałada ręce) Możemy wszystko naprawić, zacząć od początku, zapomnieć o tym co było i na nowo być razem ze sobą
Courtney: (zdezorientowana) No nie wiem... Scott-
Duncan: (znowu jej przerywa) Daj sobie z nim spokój, wróć do mnie!
Courtney: (łapie go za ramie i ciągnie do góry) Wstań, już nie rób z siebie błazna w światowej telewizji
Duncan: (wstaje uśmiechnięty) Wracasz do mnie?
Courtney: Nie
(Duncan'owi spadł uśmiech z twarzy)
Courtney: (uśmiecha się wścibsko) Zrobimy tak. W zależności, który z was, czy ty Duncan czy Scott pierwszy znajdzie milion i podzieli się nim ze mną to ja zostanę jego dziewczyną
Duncan: (niezadowolony) A co jeśli żadnemu z nas nie uda się znaleźć tego miliona lub zrobi to ktoś inny?
Courtney: To będzie wasz kłopot. Jeden z was ma się postarać skoro pragnie mnie
Duncan: Ty grasz teraz na uczuciach. Podoba mi się to a za razem wkurza
Courtney: Nie ma nic za darmo
(Duncan się skrzywił)

Piwniczka...

(Jo cała czerwona na twarzy zbliża się do Anne Mari’i. W pomieszczeniu coś zaczyna stukać)
Brick: (wchodzi przed Jo) STOP!
Jo: (wściekła) Czego ty chcesz żołnierzyku?!
Brick: Słyszycie?
Anne Maria: (wsłuchuje się) Coś się sypie
(Jo i Brick czują jak podłoga się trzęsie)
Jo: (uspokaja się trochę) Trzęsienie ziemi?!
Brick: (nerwowo) Szybko! Musimy się ewakuować! (podchodzi do Anne Maria i pogada jej zejść)
Jo: Co ty co wyprabiasz?!
Brick: Już Ci mówiłem!
(nagle wszyscy czują jak podłoga wypycha ich całkiem do góry)

W środku zamku i przed zamkiem…

(Wszyscy uczestnicy widzą jak ściany zaczynają się walić i tracą grunt pod nogami)
Wszyscy: Aaaaaa!

CIEMNOŚĆ

Na dworze… ruiny zamku…

(wszyscy są w tym samym miejscu i tkwią w ruinach)
Cameron: (wydostaje się z pod ruin na powierzchnię i łapie powietrze) Żyję! (łapie za jeden blok cegły i się dziwi) To styropian (rzuca nim przed siebie)
Wszyscy (oprócz Camerona) Hmm?! (wydostają się również na powierzchnię)
Chris: (przychodzi) Dokładnie! Cały ten zamek był ze styropianu, tylko dokładnie utwardzonego według najnowszej technologii
Heather: (ma pretensje) Czemu przerwałeś zabawę?!
Chris: Bo mi się już nudziliście, po za tym stwierdziłem, że ile mogę was katować o znalezienie właściwej walizki
Lightning: Oo tak, walizka! Teraz już nie możesz mnie wyeliminować! A na pewno jest gdzieś w tych ruinach!
(wszyscy uczestnicy popatrzeli przez chwilę na siebie, a następnie zaczęli się szarpać)
Chris: (lekko zaskoczony) Hej! Hej! Przestańcie! (każdy go ignoruje i zaczyna krzyczeć) PRZESTAŃCIE POWIEDZIAŁEM!
(każdy zatrzymuje się zwracając uwagę na Chris’a)
Chris: Zaraz wam powiem, gdzie jest walizka, tylko wyjście z pod tych ruin
(każdy wychodzi z ruin i pochodzi do Chris’a)
Lindsay: (krzyżuje ręce) Słuchamy
Chris: Już jedno z was znalazło dawno walizkę, ale ją straciło
Anna Maria: Co ty gadasz?!
Chris: Tak, pierwszą osobą, która odnalazła milion… był SCOTT!
Scott i Courtney: (zszokowani) Co?!
Chris: Walizkę, którą oddałeś Kłowi, zawierała kasę
Scott: (jego szok przechodzi w zdziwienie) Jak to możliwe skoro sprawdzałem walizkę i była pusta?!
Chris: (uśmiecha się szeroko) A słyszałeś o podwójnym dnie? Zresztą sam zobacz
(Kieł wychodzi i pokazuje swoje nowe, złote zęby)




(Scott wali się ręką w czoło)
Courtney: (zła) Ty idioto! Imbecylu! Oddałeś milion jakiejś jaszczurce!
(Kieł usłyszał to i podszedł do Courtney)
Courtney: (przerażona uśmiecha się nieśmiało) T-to z-znaczy chciałam powiedzieć jakiejś… ja mam szacunek… do rekinów… tak.. Aaa! (zaczęła uciekać przed Kłem, który zaczął ją gonić)
Gwen: (szybko reaguje) Courtney! (biegnie za nią)
Heather: (przechodzi) Rzeczywiście idiota z Ciebie Scott
Trent: (też przechodzi) Mimo, że ze mną było jak było to z maściłeś to stary. Stracić milion!
Anna Maria: (również przechodzi) Nie do pomyślenia
Scott: (wściekły) Dlaczego?!
Duncan: (podchodzi do Scott’a) Ja Ci wyjaśnię, dlaczego (złapał go za koszulkę)
Scott: (ucieka) Aaaa!
Mike: (podchodzi do Zoey) Zoey, jak widać to koniec przygody
Zoey: Hmm, tak Mike… czy tam Arentino
Mike: Ja nie mówię o pieniądzach. Straciłem osobowość Arentino po tym upadku teraz. (wdycha) Już nie będę dla Ciebie taki wspaniały
Zoey: (szczęśliwa) Ale Mike, jak wole prawdziwego Mike i to tylko Mike jest dla mnie wspaniały (podeszła do niego i go pocałowała)
Mike: (odwzajemnił pocałunek i za chwilę go przerwał) Super Zoey! Może się gdzieś wybierzemy, no wiesz…?
Zoey: (zarumieniła się) Oczywiście, że tak!
Cameron: (uśmiechnął się) To wspaniałe, że wszystko wróciło do normy
Lightning: Lightning ma gdzieś wszystko i gdzieś wszystkich! (poszedł sobie)
Harold: Ja chce wreszcie do domu! (poszedł)
Brick: Jo wiesz chciałbym, coś wyjaśnić z tobą
Jo: Nie trzeba nic wyjaśniać, wszystko zostawmy po staremu (uśmiechnęła się)
Bridgette: Podsumowując to wszystko, wszystko dobrze co się dobrze kończy
Chris: Załóżmy, że tak jest (zwraca się do kamery) Mam nadzieję, że podobała wam się moja kilka godzina seria wrażeń z uczestnikami! Za zwycięzcę możemy uznać Kła, który sobie gdzieś tu biega. To by było na tyle. Dziękuję wam za oglądanie. To była ''TOTALNA PORAŻKA: 12 godzin MĘKI!''

Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

Pozostałości

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gwuncan czy Gwent?

Wybierz, który sezon ma być następny

W kolejnych sezonie ma być jeden czy dwóch prowadzących?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z IV generacji:

Który sezon na blogu lepszy?

Wybierz lokalizację dla nowego sezonu

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z I generacji:

Z kim powinna być Gwen?

Z kim powinien być Duncan?

Z kim powinna być Courtney?

Twoja najbardziej ulubiona seria Totalnej Porażki

Która seria na blogu podoba Ci się najbardziej?

Którą z moich autorskich postaci chcielibyście, aby się pojawiła w przyszłym sezonie?

Kto jest lepszym prowadzącym?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z III generacji:

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z II generacji: