MENU

profilki

Totalna PorażkoLandia

Totalna PorażkoLandia

niedziela, 14 czerwca 2015

TP: Obrzydliwie bogata- cz.4




„Życzę sobie, żebyś przygotował mi materac i basen, Lier” odpowiedziała Courtney „Potrzebuję się odprężyć przed kolejnym spotkaniem biznesowym. Ostatnie nie wypaliło i jestem stratna, ponieważ pan Zinziberg się nie zjawił” kontynuowała swoją wypowiedź patrząc na chłopców, którzy wcześniej pokrzyżowali jej plany w restauracji 

„Basem przy drzwiach głównych czy na dachu?” dopytał Lier

„Dzisiaj może zdecyduje się na basen na dachu, nikt mi tam nie będzie przeszkadzać”

„Dobrze pani Courtney. A teraz się oddalę drodzy państwo” Lier wyszedł z jadalni 

Courtney wstała od stołu

„Czemu idziesz? Nie dojadłaś śniadania” stwierdził Scott patrząc na dziewczynę

„Przy was straciłam apetyt” oparła ręce na stół i się do nich pochyliła „Pozwalam wam sobie pojeść i odpocząć, ale do wieczora macie zdążyć opuścić moją posiadłość” szepnęła do nich ostrymi słowami

Scott i Duncan popatrzeli na nią, a za chwilę na siebie, po czym wybuchli śmiechem 

„Co was tak bawi?!” spytała zdezorientowana 

„Courtney” powiedział Duncan przestając się śmiać „Mnie się na pewno tak łatwo nie pozbędziesz” odparł figlarnie i dotknął jej podbródka 

Scottowi natychmiast uśmiech znikł z twarzy. Słysząc i widząc to że dotknął Courtney zaczęło się w nim coś gotować. Miał zamiar coś powiedzieć, ale w tym czasie weszła służba podając chłopcom zamawiane posiłki.

Courtney podsunęła się i szybkim marszem podeszła do drzwi „Macie czas do wieczora” zmieszana uczuciami powtórzyła i wyszła z pomieszczenia, a za nią ruszyła służba

„Co ty wyprawiasz?!” rzucił słowami agresywnie Scott patrząc na Duncana

„Nic” odpowiedział Duncan i chwycił za sztućce 

„Wnerwiasz mnie coraz bardziej!” 

„Do usług” odparł zadowolony Duncan i zabrał się za jedzenie

Scott nabił omlet na widelec i wcisnął go za jednym zamachem do buzi. Przeżuł szybko posiłek i wstał od stołu „Nie chce mi się już z tobą użerać. Idę się przespać” mruknął zmęczony i wyszedł z jadalni

Duncan kątem oka obserwował jak Scott wychodzi. Kiedy Scott już całkowicie wyszedł, Duncan odstawił sztućce. Odsunął się do tyłu na krześle i wstał, a następnie ziewnął „No dalej, muszę mieć jeszcze trochę siły” powiedział do siebie i odwrócił się do szafki za nim „Leszcz poszedł spać, Courtney jest na dachu w basenie, a służba zazwyczaj siedzi na dole” zaczął rozmyślać. Powolnym krokiem szedł w stronę drzwi i się rozglądał. Obserwował wszystkie rzeczy, które znajdowały się wokół jego. Wyszedł z jadali i ruszył schodami w górę na drugie piętro. Kiedy już dotarł, pierwsze, co wrzuciło mu się w oczy to ogromne drzwi. Podszedł do nich ostrożnie „To musi być jej sypialnia” szepnął do siebie i powoli zaczął otwierać drzwi. Tak jak powiedział tak było. Przed oczami ujrzał sypialnie całą w złocie z ogromnym łożem na środku. Nie był już zdziwiony tym widokiem. Owszem sypialnia Courtney była bardziej wyposażona od sypialni gościnnych, ale to nie robiło żadnego wrażenia. Podszedł do szafki nocnej, na której była elegancka kryształowa lampka. Otworzył pierwszą szufladę i zaczął w niej grzebać. Za dużo rzeczy w niej nie było. Tylko jakiś krem, trochę gotówki i… dwa przedmioty-drewniana czaszka, którą bardzo dawno temu wystrugał i pętelka z kokardką zrobiona ze sznurka, którą kiedyś Courtney dostała od Scotta. Wszystko z powrotem schował do szuflady oprócz pętelki ze sznurka, którą wyrzucił za siebie.

Godzinę później, Courtney zeszła na pierwsze piętro. Podeszła do pierwszych drzwi z sypialni gościnnych i do nich zapukała, ale nikt nie otworzył. Po sekundzie zapukała do drzwi obok

Po chwili otworzył jej zaspany Scott „Oh hej” powiedział i się uśmiechnął

„Przychodzę powiadomić was, że za niedługo będę musiała iść na spotkanie biznesowe” odparła normalnym głosem 

„Nie ma sprawy” stwierdził i się wyprostował

„Jest może Duncan? Nie otwiera mi” spytała dziewczyna

Scott podszedł do drzwi obok i zaczął w nie walić „Wstawaj! Koniec spania!” krzyczał, ale nikt się nie odzywał. Chwycił za klamkę i otworzył drzwi. Nikogo tam nie było „Nie ma go” poinformował

„Mam tylko nadzieję, że nic mi tu nie zepsuje” powiedziała rozmyślając 

„O to się nie martw” podszedł do niej bliżej „Nie pozwolę na to” uśmiechnął się do niej i popatrzał w jej oczy

Courtney odwzajemniła uśmiech

„Dawno nie widziałem twojego uśmiechu” stwierdził delikatnie 

Nagle moment przerwał dźwięk alarmu i krzyk Duncana

Scott i Courtney zeszli szybko na dół i wyszli na plac. Tam zauważyli, że przy oknie, zwisa Duncan do góry nogami. Alarm ucichł.

„Dużo masz tym pułapek?!” spytał Duncan niezadowolony. Już drugi raz nie miał szczęścia
Scott zaczął się z niego śmiać

Courtney tylko pokiwała przecząco głową „Co ty chciałeś zrobić?” spytała zła

„A nic. Wyszedłem tylko zaczerpnąć świeżego powietrza” oznajmił krzyżując ręce „Przestań się śmiać frajerze!” krzyknął na Scotta

Dziewczyna podeszła do ściany budynku i nacisnęła mały przycisk

Lina, na której wisiał Duncan została ucięta „Mogłaś mnie ostrzec!” krzyknął, kiedy uderzył szczęką o ziemie

„Nic Ci nie jest?” spytała, podchodząc i wyciągając dłoń do niego

Duncan przyjął od niej pomoc „Jestem cały” odpowiedział i wstał na nogi

„Muszę już iść” powiedziała Courtney „Nie zdążyłam się przez was nawet przebrać, będę musiała zrobić to w limuzynie. Jak wrócę to ma już was tu nie być. Żegnajcie” dodała i zrobiła parę kroków do przodu

„Przecież dałaś nam czas do wieczora!” krzyknął za nią Scott

Courtney stanęła na chwilę i się odwróciła „Zmieniłam zdanie. Macie nie wiele czasu, żeby się stąd wynieść” nie czekając na ich zdanie ruszyła do limuzyny 

Scott odwrócił wzrok na Duncana „Spójrz, co narobiłeś!” mruknął marszcząc brwi

„Ja narobiłem? Przecież i tak kazała nam się wynieść” stwierdził Duncan broniąc się

„Może pozwoliłaby nam zostać gdyby nie to twoje spacerowanie i wpadnięcie w pułapkę!”

„Oh daj spokój” Duncan przewrócił oczami „To nie moja wina!”

„Zanim alarm się włączył, uśmiechnęła się do mnie i…”

„Czekaj, co?!” przerwał mu Duncan „Uśmiechnęła się do Ciebie?!” spytał czując jak złość go ogarnia 

Scott uśmiechnął się wścibski i z krzyżował ręce

Duncan był zaskoczony, a jednocześnie zły, kiedy to usłyszał. Odkąd odnalazł Courtney ani razu się do niego nie uśmiechnęła. Może to była taka mała, drobna rzecz, ale sprawiła, ale wzbudziła w Duncanie zazdrość „Ja Cię chyba…” 

„Czy mogę coś dla panów zrobić?” wtrącił się Lier, który podszedł do chłopców 

Duncan uspokoił się i wyprostował „Ile w tym domu jest pomieszczeń?” spytał 

Kamerdyner chwilę pomyślał za nim odpowiedział „Na parterze jest sala basenowa, jadalnia, kuchnia, biblioteka, salon gościnny i łazienka, na pierwszym piętrze sześć pokoi gościnnych, a w każdym z pokoi łazienka, na drugim piętrze sypialnia pani Courtney, gabinet pani Courtney i sala balowo bankietowa, na trzecim piętrze pokój zabaw, sala muzyczna i pokój relaksacyjny i na dachu basen wraz z leżakami. To daje 24 pomieszczenia w domu plus basen na dachu, gdyby to liczyć to w sumie 25 pomieszczeń, proszę pana” 

„Dzięki, panie…” zawahał się chwilę Duncan

„Lier” przypomniał kamerdyner

„Lier? Kłamca?” dopytał

„Nie mnie oceniać za me imię tylko mych rodziców” mruknął niezadowolony „Czy mogę coś dla panów zrobić?” powtórzył 

„Mam dużą ochotę na sajgonki Kirikoho” powiedział Duncan

Kamerdyner zdziwiony podniósł brwi do góry 

„Tylko, że ich nie może zrobić jakiś tam kucharz. Są one dostępne w Ontario. Tam przygotowuje je pewny znany szef kuchni. Jeśli mógłbyś skoczyć i mi je przywieź byłbym wdzięczny”

„Ale proszę pana to jest tak daleko” oznajmił Lier dalej zaskoczony 

„Czyżbyś kamerdynerze nie chciał mnie posłuchać? Myślę, że pani Courtney to by się nie spodobało” dodał Duncan

„Już się robi proszę pana. Zadzwonię tylko do pani Courtney i powiem jej, że biorę samochód” Lier wyciągnął z kieszeni telefon

„Nie, nie, nie trzeba. My jej o tym powiemy” szybko dopowiedział 

Lier chwilę się zawahał, ale wsadził komórkę z powrotem do kieszeni „Chwilę mnie nie będzie proszę pana, więc proszę o cierpliwość” 

„Nie ma sprawy Lier” oparł Duncan i położył rękę na ramieniu kamerdynera

Lier poszedł do samochodu, który stał nie daleko

„Masz wymagania” Scott skrytykował Duncana

„Powiedziałem mu tak, żeby go spławić. A teraz słuchaj mojego planu”

„Jakiego znowu planu?”

„Pamiętasz, co mówiłem Ci o tej rzeczy, co chce odzyskać? Szukałem dość długo i nie znalazłem”

„Nie obchodzi mnie to już” odparł Scott

Duncan poklepał ręką po kieszeni, gdzie trzymał broń

„Nie chciałeś mi powiedzieć, co to za rzecz” powiedział niezadowolony

„Ta rzecz będzie zapakowana w zielone małe pudełko. Potrzebuję, żebyś pomógł mi szukać tego pudełka”

„Ten dom jest taki duży, że nie wiem czy mi się uda za nim Courtney wróci”

„Przecież ja też będę szukać to nie rób problemów. Po za tym nie wiemy dokładnie kiedy wróci”

„Dobra” Scott przytaknął

„To idź pierwszy, ja za chwilę dołączę”

Scott bez wyjścia zgodził się i poszedł do domu szukać wymyślonego pudełka przez Duncana. Miał nadzieję, że jak uda im się znaleźć to co chce Duncan to da mu spokój i wróci do lasu do swojej chatki. 

„Idiota” szepnął do siebie Duncan zadowolony. Ucieszył się, że tak łatwo udało mu się spławić kamerdynera i Scotta. Duncan miał swój własny plan, który miał pewność, że wypali. Przez pewien czas rozmowy trzymał coś za plecami. To była komórka kamerdynera. Chwycił telefon dwie ręce i zaczął na nim coś pisać.

W limuzynie Courtney siedziała przebrana w swoje zwyczajne ubranie, które miała często na sobie. Siedziała zła, miała ręce skrzyżowane na piersi. W pewnym momencie ciszę przerwał dźwięk jej telefonu. Chwyciła za niego i zaczęła czytać wiadomość.

„Co?!” krzyknęła wpadając wściekłość „Lier powinien do mnie zadzwonić w tej sprawie, a nie pisać mi wiadomości” skrytykowała postępowanie „Eliot! Natychmiast zawróć. Wracamy do domu!”


c.d.n...





Jak wam się podoba nowy sezon Total Drama Ridonculous Race? Pierwszy odcinek jest już dostępny w internecie :)

niedziela, 31 maja 2015

TP: Obrzydliwie bogata- cz.3




Scott tym razem się nie bał, że był na celowniku. Owszem podniósł ręce w górę tak jak to się robi w takiej sytuacji, ale to nic nie dowodziło. Zmrużył oczy i zacisnął zęby „Wiedziałem, że nawet mi broń zabierzesz” mruknął

„Czemu teraz udajesz bohatera?” spytał z pogardą „No dalej, trzęś się ze strachu!”

Zamiast jednak tego Scott podszedł bliżej

„Hej! Co ty robisz?” zdziwił się Duncan i z każdym krokiem Scotta cofał się „Stój, bo inaczej strzelam!”

Scott jednak podszedł tak blisko, aż lufa dotknęła jego torsu „Na co czekasz?!” wykrzyczał mu w twarz

Duncan chwycił za spust i strzelił… ale okazało się, że broń wcale nie była nabita „Ha ha ha” zaśmiał się nie śmiało

Scott chwycił za broń i wyrwał mu z ręki „Z racji tego, że to moja broń to wiedziałem, że nie wystrzeli” 

„Posłuchaj” odezwał się szybko Duncan „Nie kombinuj nic, bo ja mam jeszcze jedną broń i tamta jest na pewno nabita. Możemy jednak iść na pewien układ”

„Nie chce mieć z tobą żadnych układów” odrzekł Scott bez zastanowienia

„Nie możesz odmówić. Spójrz, i ja i ty chce odnaleźć Courtney, tylko ja ze względu na to że mam do niej jedną sprawę. Podarowałem jej kiedyś pewną rzecz i chce to odzyskać”

„Po pierwsze nie chce odnaleźć Courtney, po drugie nie chce, żebyś ty się do niej zbliżał, a po trzecie, co to za rzecz?” Scott spytał zaciekawiony

„To moja sprawa, co to za rzecz. Dla Ciebie pewnie pierdoła, a dla mnie bardzo ważna” Duncan mówił normalnie 

„Jak mam Ci ufać?”

„Odzyskamy tylko tą jedną rzecz i się zmyjemy”

„Nie wierze Ci, ale niech Ci będzie” Scott przewrócił oczami

Duncan popatrzał w stronę drogi, gdzie pojechała wcześniej limuzyna „Pójdziemy prosto i zobaczymy gdzie dojdziemy”

„I to cały twój plan?” skrytykował go Scott

„A masz lepszy?” warknął

„Prowadź” zgodził się niezadowolony 


Nad ranem chłopcy dotarli pod ogromną posiadłość. Obaj byli wykończeni podróżą, ponieważ szli całą noc nie wiedząc nawet, gdzie zajdą

„Daleko jeszcze?” spytał Scott zmęczony. Nie czekał na odpowiedź. Spojrzał na wille, która stała przed nim „Niektórym to się nieźle żyje” stwierdził oglądając dom

Duncan za bramą zauważył białą limuzynę „Patrz” wskazał palcem na limuzynę

„Bogaci są to przecież nic dziwnego, że mają limuzynę” odparł Scott

„Taką samą limuzyną jechała Courtney” przypomniał Duncan

„Chyba nie myślisz, że ona by mogła tutaj mieszkać. Pewnie tą limuzynę wynajęła, żeby dobrze się zaprezentować”

„Wątpię, żeby wynajmowała limuzynę tylko na chwilę” stwierdził Duncan i chwycił się ogrodzenia

„Ty poważnie tak?” spytał Scott i chwycił go za ramię „Będziesz miał problemy za włamanie” 

„Od kiedy ty się mną przejmujesz?” parsknął

„Od momentu, kiedy tu stoję i mogę być posądzony o współuczestnictwo!” 

„Courtney musi tu mieszkać. Ostatnio wygrała sprawę sądową z McLeanem i dostała jakieś pieniądze, dlatego się tutaj przeprowadziła” 

„A ty skąd to wiesz?” zdziwił się Scott dowiadując się coraz więcej 

„Czy ty musisz zadawać za dużo pytań?” znowu chwycił się ogrodzenia „Podsadź mnie” 

Scott skinął głową i pomógł mu się wdrapać. Duncan źle zeskoczył i upadł na trawnik. Za chwilę zobaczył obok siebie Scotta

„Jak ty się tu dostałeś?” spytał Duncan podnoszą się i otrzepując

„Brama była otwarta” odpowiedział normalnie

„Pff” parsknął Duncan i ruszył w stronę drzwi 

Scott podążył za nim. Oboje byli już prawie pod samymi drzwiami. Duncan robiąc ostatni krok poczuł, że zaklinowała mu się noga. Jedna z kostek chodnikowych się zapadła. Za chwilę rozległ się dźwięk alarmu

„Pomóż mi!” krzyknął Duncan do Scotta

„Nie chce, żebym w tym siedział!” krzyknął zdezorientowany

„Jak mi nie pomożesz to znajdę Cię i tego pożałujesz!”

Scott jednak postanowił mu pomóc. Chwycił Duncana za ręce i zaczął ciągnąć do siebie


W środku willi w jednym z pokoi, Courtney spała sobie w wielkim łożu. Na dźwięk alarmu gwałtownie obudziła się. Podniosła się do pozycji siedzącej i zdjęła opaskę z oczu „Lier!” zawołała, ale nikt do niej nie przyszedł i alarm nie ucichł „Lier!” zawołała jeszcze raz, ale nadaremnie. W końcu wstała na nogi i podeszła do okna. Tam nie widziała nikogo. Szybko zebrała się i pobiegła na dół do drzwi głównych.


„Szybciej!” krzyknął Duncan do Scotta z racji takiej, że cały czas jego noga była zaklinowana

„Staram się!” odrzekł Scott. Po chwili udało mu się wydostać nogę Duncana

„A teraz w nogi” mruknął Duncan, ale było już za późno

Główne drzwi otworzyły się i stanęła w nich Courtney. Dziewczyna przed oczami ujrzała dwóch chłopców, którzy byli prawie gotowi do ucieczki. Zaniemówiła.

„Co za widok” powiedział Duncan i się uśmiechnął nieśmiało ze względu na włamanie 

„Daruj sobie” odezwała się zła „Tego się nie spodziewałam. Już wasz pobyt w restauracji mnie zszokował. Jak wyście to miejsce odnaleźli?!”

„Po prostu szliśmy przed siebie” odpowiedział Scott

„Zamknij się” szepnął do niego Duncan „Może jak już tu stoimy to zaprosisz nas do środka Courtney?”

„Wynoście się!” krzyknęła

„Oh daj spokój!” wkurzył się Duncan „Całą noc szliśmy tu tyle mil, żeby do Ciebie trafić. Jesteśmy zmęczeni, spragnieni i głodni! Nic nie jadłem tyle czasu, bo ten leszcz, nawet nie potrafił sobie za opatrzeć dobrze lodówki!”

„Nikt Ci nie kazał do mnie przychodzić!” odezwał się Scott również wnerwiony

„Dobrze” powiedziała Courtney „Wejdźcie do środka” odsunęła się, żeby ich wpuścić 

Wszyscy w trójkę weszli do środka

„Tylko nic nie ruszać, bo jak coś ukradniecie i sprzedacie to ja się tego dowiem i wyśle was za kratki” mruknęła dziewczyna idąc pierwsza „Szczególnie to się dotyczy Ciebie Duncan”

Chłopcy pierwsze co zauważyli w środku to basen

„Po co Ci basen w domu?” spytał Scott 

„Bo mogę sobie na to pozwolić” odparła szybko 

Nagle pojawił się kamerdyner „Przepraszam o pani, ale musiałem wyłączyć ten alarm. Sprawą włamania zająłem się od razu i policja jest już w drodze”

„Odwołaj natychmiast policję Lier! Nie widzisz, że mam gości?” powiedziała Courtney z pogardą 

Kamerdyner bardzo się zdziwił jak zobaczył gości Courtney, ale tylko przytaknął „Dobrze, proszę pani” oddalił się

„Macie się w co przebrać?” spytała dziewczyna

Oboje skinęli głową, bo mieli na sobie stare ubrania pod garniturami

„Lier!” zawołała

Kamerdyner szybko wrócił na miejsce

„Zaprowadź ich do pokoi gościnnych, a następnie każ przygotować śniadanie”

„Ale nie zdążyłem jeszcze odwołać policji” Lier tłumaczył się niewinnie

„Mów co Ci każe!”

Lier skinął głową „Proszę panów za mną”

Chłopcy poszli za Lierem na pierwsze piętro

 
„Panowie, tutaj są wasze pokoje” wskazał na jedne i na drugie drzwi „Proszę sobie wybrać, który z panów jaki chce. A ja idę się udać powiedzieć kucharzowi, żeby przygotował śniadanie. Jak usłyszą panowie dzwoneczek to znaczy, że proszę zejść na dół do jadali. Jadalnia jest zaraz po prawej stronie jak zejdą panowie na dół, a jakby panowie nie mogli znaleźć…”

„Tyle wystarczy, poradzimy sobie” przerwał mu Duncan

„Oczywiście proszę pana” Lier się oddalił

Scott otworzył drzwi do jednego z pokojów „Ale wypas!” krzyknął podekscytowany „To ile ona dostała tej kasy od Chrisa?”

Duncan spojrzał przez ramie Scotta do jednej z sypiali „Nie wiem, ale widać, że nie mało” odparł zdziwiony

Sypialnie gościnne chłopców były urządzone po królewsku. Pościel na łóżkach była jedwabna, wykończenia dekoracji były srebrne lub złote, naprzeciwko łóżek wisiał telewizor 70 calowy, do tego kino domowe, konsola do gier… wszystko czego można było chcieć w takiej sypialni. Oboje weszli do osobnych pomieszczeń i się zamknęli. 

Po jakimś czasie chłopcy usłyszeli dźwięk dzwoneczka, co oznaczało, że mieli zejść na śniadanie. Obaj wyszli z sypiali i zeszli na dół. Skręcili w prawo i otworzyli pierwsze drzwi. Udało im się trafić do jadalni

„Wszyscy na panów czekają” powiedział kamerdyner stojąc obok stołu. Za chwilę skrzywił się jak zobaczył jak są ubrani goście

„Jak wszyscy, jeśli tu jest tylko Courtney?” spytał Scott

„Echem!” odkaszlnęła Courtney patrząc zabójczym wzrokiem na Scotta „Dziękuje Lier, możesz już iść” 

„Dobrze, proszę pani” Lier się oddalił

Courtney siedziała na środku jako gospodarz „Zajmijcie miejsca i jedzcie” powiedziała oschło

Scott i Duncan usiedli naprzeciwko siebie zaraz przy Courtney

„Nie będę mieć dzisiaj przy jedzeniu służby, bo nie umiecie się zachować” powiedziała przewracając oczami

„Nawet lepiej, nikt się nie będzie patrzał jak jem” odparł zadowolony Duncan i spojrzał na talerz. Było na nim coś, czego jeszcze nie widział i nie jadł „Co to jest?” spytał

„Piadina”

„Pianino?” zdziwił się Scott „Tak to się nazywa?”

„Nie pianino, tylko piadina” poprawiła zła

„Przecież to jakieś ciasto z pomidorem i sałatą w środku” stwierdził Duncan „I ja mam sobie tym pojeść?”

„Grr!” warknęła „Jak nie chcecie to nie jedzcie!” 

„A można coś na dokładkę?” spytali obaj w tym samym czasie

„Nie zaczekacie do obiadu?” po ich minach widziała, że nie „Lier!” 

Kamerdyner natychmiast się zjawił „Wołała pani?”

„Powiedzcie, co chcecie zjeść”

„Omlet” powiedział Scott

„A ja jajecznice” odparł Duncan

„Na jajkach przepiórczych czy strusich?” 

„Że co?” zdziwił się Duncan „Na kurzych”

„A ja chce na strusim ten omlet” podekscytował się Scott

„Już się robi. A czy pani Courtney też coś sobie życzy?”


c.d.n...

Total Drama Famous Hunters

Total Drama Famous Hunters

Pozostałości

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~RESZTKI Z BLOGA~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Gwuncan czy Gwent?

Wybierz, który sezon ma być następny

W kolejnych sezonie ma być jeden czy dwóch prowadzących?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z IV generacji:

Który sezon na blogu lepszy?

Wybierz lokalizację dla nowego sezonu

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z I generacji:

Z kim powinna być Gwen?

Z kim powinien być Duncan?

Z kim powinna być Courtney?

Twoja najbardziej ulubiona seria Totalnej Porażki

Która seria na blogu podoba Ci się najbardziej?

Którą z moich autorskich postaci chcielibyście, aby się pojawiła w przyszłym sezonie?

Kto jest lepszym prowadzącym?

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z III generacji:

Kto ma się znaleźć w następnym sezonie z II generacji: